Reklama

Niedziela Małopolska

To będzie wyjątkowy dzień

We wspomnienie św. Andrzeja Apostoła, 30 listopada br. parafia w Porąbce Uszewskiej będzie świętować stulecie poświęcenia kościoła wybudowanego w trudnych czasach I wojny światowej. Z proboszczem parafii, ks. Józefem Golonką, kustoszem groty Najświętszej Maryi Panny z Lourdes, rozmawia Maria Fortuna-Sudor

2018-11-21 10:49

Niedziela małopolska 47/2018, str. IV

[ TEMATY ]

wywiad

Karol Sudor

Kościół w Porąbce Wielkiej

MARIA FORTUNA-SUDOR: – Księże Proboszczu, początek parafii w Porąbce Uszewskiej to czasy średniowiecza. Proszę powiedzieć, jakie ślady ostały się do dzisiaj.

KS. JÓZEF GOLONKA: – Pod koniec XV wieku Jan Długosz odnotował, że w Porąbce jest drewniany kościół św. Andrzeja Apostoła. I ten sam apostoł patronuje naszej parafii do dzisiaj! Z kolei w 1621 r. powstało Bractwo Różańca Świętego, szerzące kult Niepokalanej. W starym kościele był ołtarz w formie tryptyku, poświęcony Matce Najświętszej, a w nawie bocznej – Jej wizerunek z Dzieciątkiem, nazywany przez parafian obrazem Matki Bożej Pocieszenia. Kolejne pokolenia zawierzały przed nim Maryi swój los i wypraszały potrzebne łaski. Rozwój kultu sprawił, że obraz został przeniesiony do głównego ołtarza kościoła, a i w obecnej świątyni Matka Boża Pocieszenia w tym wizerunku spogląda na swych czcicieli z ołtarza głównego.

– I wojna światowa to były trudne czasy. Jakim sposobem udało się ówczesnej wspólnocie wznieść tak piękną świątynię?

– Już w XIX wieku myślano o budowie nowego kościoła – wielu duszpasterzom ta idea nie była wtedy obojętna. Konkretne plany miał ks. Michał Mika i współpracujący z nim komitet parafialny, ale gdy kapłan został przeniesiony do sąsiedniej parafii, probostwo w Porąbce objął ks. Jan Bobczyński i to on zapisał się jako budowniczy świątyni. Wszyscy zdawali sobie wtedy sprawę, jak trudne i kosztowne jest to przedsięwzięcie. Parafianie jednak wspierali dzieło. Przy jego budowie pracowali wszyscy – również kobiety i dziewczęta. Pomoc finansową zapewniły m.in. tzw. legaty pieniężne – na mocy sporządzonych testamentów były przekazywane pieniądze lub wartościowe przedmioty na kościół. Z pomocą przyszli także przebywający na emigracji zarobkowej ówcześni parafianie. To wszystko sprawiło, że przed wybuchem I wojny światowej udało się wzniesione mury przykryć dachem, a w kolejnych latach były realizowane prace przy wykończeniu wnętrza.

– Jak liczna jest dzisiaj wspólnota parafialna?

– Aktualnie naszą wspólnotę, liczącą ok. 1800 wiernych, tworzą mieszkańcy Porąbki Uszewskiej i Dołów. W tej grupie są tacy, o których można powiedzieć, że się nie narzucają Bogu i Kościołowi (uśmiech), ale zdecydowana większość wykazuje troskę o wspólnotę. Oni trwają przy kapłanach, a nasza świątynia jest wypełniona wiernymi, co budzi wielką radość. Bo największą nagrodą dla duszpasterza jest uśmiech i wdzięczność parafian. To motywuje do dalszej pracy.

– A co, zdaniem Księdza Proboszcza, wyróżnia wspólnotę jednoczącą się wokół kościoła pw. św. Andrzeja?

– Zdecydowaną chlubą jest sanktuarium – grota Matki Bożej z Lourdes. W Światowy Dzień Chorego, 11 lutego, modlimy się tu w intencji chorych, cierpiących i opiekujących się nimi. Od kwietnia do października codziennie przed figurą Matki Bożej jednoczymy się w modlitwie różańcowej, a trzydniowy październikowy odpust ze specjalnym nabożeństwem dla chorych i apelem Maryjnym gromadzi wielu wiernych. W każdy 22. dzień miesiąca parafianie uczestniczą w nabożeństwie, w czasie którego modlą się za wstawiennictwem św. Jana Pawła II, przy jego relikwiach. Z kolei w 15. dzień miesiąca zbieramy się na nabożeństwie upamiętniającym peregrynację wizerunku Jezusa Miłosiernego. Działają wspólnoty, które przyczyniają się do ożywienia parafii. Na uwagę zasługuje również aktywność artystyczna świeckich przygotowujących okolicznościowe widowiska, w tym misterium Męki Pańskiej w plenerze. Ta różnorodna aktywność – każda forma modlitwy czy pracy – to okazja do budowania wspólnoty i umocnienia w niej więzi.

– Jak parafia przygotowuje się do zbliżających się uroczystości?

– Do jubileuszu, który będziemy świętować podczas odpustu parafialnego ku czci św. Andrzeja Apostoła, przygotujemy się najpierw duchowo, uczestnicząc w misjach świętych – od 23 do 30 listopada. Eucharystii przewodniczył będzie biskup diecezji tarnowskiej Andrzej Jeż. Na okoliczność jubileuszu zostały przygotowane pamiątkowe obrazki z krótką historią kościoła. Myślę, że dla każdego parafianina to będzie wyjątkowy dzień, który na długo zapadnie w pamięci. Trzeba Bogu dziękować, że to właśnie nam jest dane uczestniczyć w takiej niecodziennej uroczystości!
Historię parafii oraz budowy kościoła można poznać na stronie: www.porabka_uszewska.diecezja.tarnow.pl.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Czy niedziela jest szabatem?

2020-01-14 10:46

Niedziela wrocławska 3/2020, str. IV

[ TEMATY ]

wywiad

Dzień Judaizmu

Mariusz Rosik

Agnieszka Bugała

Ks. prof. Mariusz Rosik

O Dniu Judaizmu, żydowskim szabacie i katolickiej niedzieli – z biblistą ks. prof. Mariuszem Rosikiem rozmawia Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała: Jak powinniśmy, jako katolicy, rozumieć hasło z Księgi Wyjścia „Pamiętaj o dniu szabatu, aby należycie go świętować”?

Ks. prof. Mariusz Rosik: Temat tegorocznego Dnia Judaizmu z pewnością ma zwrócić uwagę na fakt, że zwyczaj świętowania niedzieli wywodzi się z żydowskiej celebracji szabatu. Księga Rodzaju uzasadnia, że instytucja szabatu pochodzi z Bożego ustanowienia, gdyż po sześciu dniach stwarzania, siódmego dnia Bóg odpoczął. Rzeczownik „szabat” wywodzi się od czasownika oznaczającego „odpoczywać”. Nakaz odpoczynku stał się tak ważny, że trafił do Dekalogu, tam jednak zyskał jeszcze jedną rację: miał stać się dniem pamięci o wyzwoleniu Izraelitów z Egiptu. Wyprowadzenie narodu wybranego z niewoli egipskiej byłą jedną z największych – a wielu rabinów powie największą – interwencją Boga w dzieje Izraela. W ten właśnie sposób szabat stał się nie tylko dniem odpoczynku, ale także rozpamiętywania wielkich Bożych dzieł, medytacji nad nimi, a w końcu i modlitwy.

CZYTAJ DALEJ

Magia w reklamie – niewinna zabawa czy niebezpieczna formuła?

2020-01-18 15:57

[ TEMATY ]

reklama

magia

seanmcgrath / Foter.com / CC BY

- Narcyzm jest słowem-kluczem do rozpoznania rzeczywistego sensu wielu reklam. W internetowych kampaniach reklamowych lansuje się dobrą zabawę, a nawet zabawę bez przerwy, czyli czysty hedonizm, jak i zaspokajanie własnych rozbudzonych potrzeb i samouwielbienie – pisze dla KAI dr Klaudia Cymanow-Sosin, z-ca dyrektora Instytutu Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie, specjalista w media relations, komunikacji wizerunkowej i public relations.

Badanie reklam, najbardziej niechcianych komunikatów w mediach, bywa fascynujące. Szczególnie interesującej jest w nich to, co ukryte pod powierzchnią kolorowego obrazka i mniej lub bardziej zgrabnego sloganu. O co tak naprawdę chodzi w komunikacji perswazyjnej? Przecież wiadomo, że nie tylko o produkt.

Reklama zmienia nas w homo magicus

Nie ma wątpliwości, że reklama wywiera na każdego z nas wpływ – czy tego chcemy, czy nie. I nie chodzi o jej oddziaływanie na decyzje zakupowe, ale dalekosiężne skutki. Zmiany, jakie komunikacja perswazyjna poczyniła w ludzkiej mentalności i całej kulturze są niezaprzeczalne. Konsumizm, to tylko widzialny czubek góry lodowej. Zresztą z tego, że lepiej być, niż mieć zdajemy sobie sprawę. Byliśmy o tym niejednokrotnie przestrzegani, by przypomnieć Jana Pawła II, który pisał: „Pragnienie, aby lepiej żyć nie jest czymś złym, ale błędem jest styl życia, który wyżej stawia dążenie do tego, by mieć, aniżeli być, i chce więcej mieć nie po to, aby bardziej być, lecz by doznać w życiu jak najwięcej przyjemności" (Jan Paweł II, Redemptor hominis). Moda na postkonsumpcjonizm – często ten deklaratywny – trwa.

Ci, do których reklama „należy”, to współcześni ideolodzy, którzy – tak jak dawniej pisarze i poeci – pod pozorem atrakcyjnej historii mogą za pomocą „ukłucia podskórnego” wywoływać zaplanowane i oczekiwane reakcje. Obcując z reklamą na co dzień warto zadać sobie pytania: Jak i po co naprawdę tworzona jest reklama? Co powoduje, że jej ulegamy? Czy perswazja dotyczy jedynie produktu, czy też i innych aspektów naszego życia?

We współczesnej reklamie lansowana jest przede wszystkim idea zwyciężania i samowystarczalności, narcyzmu i tzw. selfizmu. To nie może dziwić. Nieco trudniej dostrzec, że z wielkim impetem wkracza do naszej codzienności za pośrednictwem mediów idea… magiczności? Oto kilka przykładów.

W internetowych kampaniach reklamowych lansuje się dobrą zabawę, a nawet zabawę bez przerwy, czyli czysty hedonizm. Po drugie, zaspokajanie własnych rozbudzonych potrzeb i samouwielbienie. Narcyzm jest słowem-kluczem do rozpoznania rzeczywistego sensu wielu reklam. Moda na dążenie do sukcesu i bycia najlepszym, zdobywanie laurów, to klasyczne objawy narcyzmu, który nie tylko jest nieobojętny moralnie, ale także jest po prostu chorobą. Magiczność, która od kilku co najmniej lat zadomowiła się w reklamie, nie jest już tak łatwa do uchwycenia.

Aby uświadomić sobie skalę i siłę oddziaływania tego zjawiska warto posłużyć się liczbami. Tylko jedna reklama, która przypominała, że zbliżają się święta, zanotowała ponad 4,5 miliona odtworzeń na swoim kanale.

I wcale nie jest wyjątkiem. Dodajmy - reklama oparta na motywie świąt Bożego Narodzenia, które na wskroś ani z białą, ani tym bardziej czarną magią nie powinny się nam kojarzyć. Wydaje się, że istnieje realne niebezpieczeństwo trywializacji symboliki religijnej istotnej dla wyznawców.

W mediach zapanowała moda na tzw. narracje storytellingowe, a więc takie opowiadanie zdarzeń, które w naturalny sposób poruszają w nas emocje, wywołują choćby wzruszenie. Kiedy zatem mamy w rzeczywistości do czynienia z reklamą sklepu internetowego, to w storytellingu będzie wykorzystywany np. motyw talizmanu. To właśnie amulet zawieszany na piersi dziecka, powoduje, że życie staje się lepsze.

Reklama pozornie tylko posługuje np. argumentacją logiczną. W rzeczywistości oddziałuje na nasze emocje. Siła ich oddziaływania na zmysły za pomocą obrazów, dźwięków i słów jest bezsprzeczna. Psychologowie zgodnie twierdzą, iż bez emocji właściwie nie jesteśmy w stanie podjąć decyzji.

Oddziaływanie emocjonalne ma też związek z wartościami, które są dla nas istotne. Do takich z pewnością należy sfera wartości wyższych, czyli metafizyka. Jeszcze w epoce pozytywizmu August Comte zapowiadał, że ludzie będą decydować w oparciu o dowody naukowe, a religia i magia zostaną wyrugowane lub co najmniej zredukowane. Idea ta nie ziściła się jednak do dziś. Magia, czyli wierzenia i czynności oparte na przekonaniu o działaniu sił nadprzyrodzonych wkraczają – co ciekawe – nawet do tych reklam, które istotowo powinny wiązać się z kulturą judeochrześcijańską, do której należmy. Dlaczego?

Dzisiejsze reklamy tworzy się w oparciu o algorytmy. Nie oryginalne pomysł copywrittera, ale właśnie statystyki decydują o wyborze głównego motywu. Magia jest wprowadzana tam, gdzie jest miejsce przynależne religii, bo jest traktowana jako łatwe wytłumaczenie różnych zjawisk przyrody, żywiołów i przez to odniesienie do duchowości (świata idei i wartości).

Jakie są dwa główne powody? Pierwszy, zupełnie niegroźny – sfera magii łączy się ze światem niezwykłości, bo celem twórców reklam jest wytworzenie specyficznego nastroju. Drugi, bardziej złożony – wykorzystywanie i tym samym popularyzacja irracjonalnych sposobów tłumaczeniem zjawisk, stają się niebezpieczne. Wykorzystanie magii powoduje, że reklamowana marka i niesakralny przecież przedmiotu nabiera – pod wpływem takiej właśnie magicznej narracji – cech przedmiotu niezwykłego, wręcz mieszczącego się w sferze tabu.

W „magicznych” reklamach mieszają się motywy religijne oraz świat mocy pozaziemskich – najczęściej w postaci różnych wersji wróżek i magów. Motyw magii jest np. ważnym elementem spotu, opartego na sloganie „Podziel się tym, co masz cennego”, w którym historia miłości do drugiego człowieka jest pokazana przez pryzmat obdarowywania siebie talizmanem, który przecież jest przedmiotem ze sfery magii.

Magiczność z impetem wkracza do mediów pod pozorem magii dla rozrywki. Magiczne są zabawki, posiłki, stroje. Pełne magii są gry komputerowe. Ale wiemy przecież, że nie ma magii dla rozrywki. Kontakt z magią, to zapraszanie złych sił nie tylko wprost, ale także za pomocą znaków, symboli czy gestów. Czy można zniewolić się oglądając reklamy?! Z pewnością nie. Ale fascynacja magią, moda na nią, jest zaproszeniem do schodzenia ze ścieżki światła na bezdroża ciemności. To właśnie od niewinnych flirtów z magią zaczynają się zniewolenia, jak twierdzą egzorcyści. Media zalane są magicznymi obrazkami. Powoli oswajamy się z nimi, przyzwyczajamy i nie kwestionujemy sensu ich lansowania w mediach. Remedium jest świadomość, w tym także świadomość medialna.

Jesteśmy „zanurzeni” w medialnej rzeczywistości i stoi przed nami nowe zadanie. Nauczyć się z nimi obcować i oceniać to, czym media nas karmią. Jest to nie tylko wyzwanie, ale właściwie wymóg naszych czasów. Od kiedy znaczną część dnia spędzamy w Sieci i tam przeniosła się nasza podstawowa aktywność ważne, by po podłączeniu się do internetu, nie odczepić się od prawdziwego świata. Media tworzone są przez ludzi i dla ludzi. Media nie są ani dobre ani złe. Bo dobro i zło nie są przynależne do sfery materii. Media to tylko i aż narzędzia, którymi człowiek posługuje się w sposób mądry lub nieodpowiedzialny. Oby nasz rozsądek uchronił nas od magicznych wpływów. Życie jest piękne i kolorowe także bez białej i czarnej magii.

Klaudia Cymanow-Sosin
Dr Klaudia Cymanow-Sosin, zastępca Dyrektora Instytutu Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie, specjalista w media relations, komunikacji wizerunkowej i public relations. Wydawca, współautorka programów telewizyjnych i radiowych, doradca ds. mediów, autorka książek, (m.in. „Metafory we współczesnej reklamie”), publikacji naukowych i publicystycznych, wiceprzewodnicząca rady programowej Radia Kraków, członek Komisji Medioznawczej PAU. KONTAKT: klaudia.cymanow_sosin@upjp2.edu.pl

CZYTAJ DALEJ

Bydgoszcz: nabożeństwa z okazji Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan

2020-01-19 21:47

[ TEMATY ]

ekumenizm

Ks. Paweł Kłys

Pięć nabożeństw z udziałem przedstawicieli wspólnot chrześcijańskich zrzeszonych w Polskiej Radzie Ekumenicznej i Kościele rzymskokatolickim zaplanowano podczas Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan w Bydgoszczy. Jego hasłem stały się słowa „Życzliwymi bądźmy”.

Tym razem materiały do rozważań przygotowali chrześcijanie z Malty. – Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan jest dla przedstawicieli Kościołów świętowaniem ubogaconym słowem Bożym, jak i naszą wspólną modlitwą – powiedział przewodniczący Pomorsko-Kujawskiego Oddziału Polskiej Rady Ekumenicznej, ks. Janusz Olszański, piastujący tę funkcję od 25 lat.

– Z perspektywy mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że przez ten czas staramy się nawzajem względem siebie być życzliwymi. A ten przykład życzliwości, dobroci, przebaczenia, miłości płynie dla nas od samego Jezusa Chrystusa – dodał proboszcz parafii ewangelicko-metodystycznej Opatrzności Bożej w Bydgoszczy.

Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan w Bydgoszczy zainaugurowano w parafii pw. Zbawiciela Kościoła ewangelicko-augsburskiego. – Słowa płynące z tegorocznego hasła mają swoje odbicie w rzeczywistości ekumenicznej, objawiającej się w codziennej działalności duszpasterskiej. Każdy z nas stara się być życzliwym oraz dobrym pracownikiem winnicy pańskiej – powiedział gospodarz spotkania ks. kmdr Marek Loskot.

– Tegoroczne hasło powinno wzbudzać w nas uczucie miłości i braterstwa względem drugiego człowieka. Bo nie można kochać Boga, nie kochając drugiego człowieka – dodał ks. dr Marian Radziwon, proboszcz parafii prawosławnej pw. św. Mikołaja w Bydgoszczy.

Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan odbywa się co roku między 18 a 25 stycznia. – Ten Tydzień uzmysławia nam także to, co jest fundamentem naszego życia, że w chrześcijaństwie jest łaskawość, życzliwość, miłość. To jest to, na czym mamy budować – podsumował proboszcz bydgoskiej parafii rzymskokatolickiej NMP z Góry Karmel oraz referent do spraw ekumenizmu w diecezji bydgoskiej ks. Krzysztof Panasiuk.

Spotkanie w kościele ewangelicko-augsburskim było również upamiętnieniem setnej rocznicy powrotu Bydgoszczy do Macierzy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję