Reklama

Dookoła Polski

2018-11-28 11:01


Niedziela Ogólnopolska 48/2018, str. 9

Wałęsa za nic nie przeprasza

Proces wytoczony przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego byłemu prezydentowi Lechowi Wałęsie ma niezwykły przebieg. Zaskakujące jest już to, że Kaczyński zdecydował się pozwać Wałęsę, który od lat nie liczy się ze słowami i obraża ludzi. Dotychczas uchodziło mu to na sucho. Jednak, jak tłumaczył prezes PiS, tym razem przebrała się miarka. Wałęsa oskarżył Kaczyńskiego o odpowiedzialność za katastrofę smoleńską, „wrobienie” go we współpracę z bezpieką w czasach PRL i chorobę psychiczną. Kaczyński domaga się przeprosin za te oskarżenia i wpłacenia 30 tys. zł na cel społeczny.

Jak dowiedzieli się obserwatorzy procesu, Wałęsa za nic nie zamierza przepraszać. – Wszystko, co uczyniłem w tych sprawach, uczyniłem w dyskusji politycznej. Wszystko podtrzymuję i będę dalej to robił – oświadczył butnie. Zażądał też poddania prezesa PiS odpowiednim badaniom, choć to on sam znany jest z co najmniej dziwnego zachowania, a jego wypowiedzi – także te w sądzie – są nielogiczne. Na jakiej podstawie stwierdził np., że Jarosław Kaczyński wymusił na bracie lądowanie? – Bracia zawsze konsultowali ze sobą wszystkie decyzje – oświadczył Wałęsa. – Temat Smoleńska zakończyłem, nie będę odpowiadał – zaznaczył nagle, a sąd nie oponował.

Już to (poza np. szczegółowym wypytywaniem prezesa PiS o poboczne wątki) pokazuje, że obserwatorzy procesu mogli być zdumieni jego przebiegiem. Sprawę w Sądzie Okręgowym w Gdańsku prowadzi sędzia Weronika Klawonn, która była widziana na zgromadzeniach w koszulce z napisem „Konstytucja”, takiej samej, w jakiej Wałęsa stawił się w sądzie. To rodzi oczywiste wątpliwości co do bezstronności sędzi.

Reklama

Wojciech Dudkiewicz

Gadowski kontra obcy koncern medialny

Względami bezpieczeństwa uzasadniono odroczenie procesu, który za naruszenie dóbr osobistych dziennikarzowi śledczemu Witoldowi Gadowskiemu wytoczył niemiecko-szwajcarski koncern medialny Ringier Axel Springer. Proces miał ruszyć w warszawskim Sądzie Okręgowym, gdzie stawiły się dziesiątki osób wspierających dziennikarza – niewielka sala, którą wyznaczono na rozprawę, nie pomieściłaby nawet części chętnych do jej obserwowania.

Na portalu wPolityce.pl Gadowski napisał m.in., że w mediach Ringier Axel Springer zasiadali wermachtowcy, SS-mani. Szefowie koncernu chcą od niego nie tylko przeprosin. – Zarzucili mi, że przypominam brunatną przeszłość Axela. Żądają upokarzających przeprosin, 50 tys. zł grzywny oraz zaprzestania mówienia prawdy o nich w mediach – powiedział Gadowski dziennikarzom. Na to nie mógł się zgodzić.

jk

Brexitowe gwarancje

Umowa w sprawie brexitu gwarantuje prawa Polaków na Wyspach, interesy polskich firm i unijny budżet – zapewnia premier Mateusz Morawiecki po szczycie Unii Europejskiej w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii ze wspólnoty. Jak dodał, udało się także zabezpieczyć kwestie finansowe. Gwarancje dla polskich obywateli w Wielkiej Brytanii obejmują prawa związane z podejmowaniem pracy, zasiłkami, zasiłkami rodzinnymi, a także różnego rodzaju prawa socjalne. – W przypadku gdyby ta umowa nie została zatwierdzona, ratyfikowana przez brytyjski parlament, mamy również uzgodnienia bilateralne – powiedział Morawiecki. W ramach porozumienia Brytyjczycy zgodzili się w pełni, do końca obecnej unijnej perspektywy budżetowej, finansować projekty związane z funduszami unijnymi. Dla Polski ta kwestia była szczególnie ważna.

wd

Będzie lepiej

Tak wynika z ocen Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), która podwyższyła prognozę wzrostu PKB dla Polski na rok 2018 z dotychczas przewidywanych 4,6 proc. aż do 5,2 proc. PKB. Zdaniem organizacji, również rok 2019 będzie dla Polski lepszy niż przewidywano. W związku z tym także podwyższono prognozę wzrostu na przyszły rok – z 3,6 proc. do 4 proc. PKB. Wzrost opiera się na wysokiej konsumpcji, m.in. dzięki świadczeniu „Rodzina 500+”, bardzo dobrej sytuacji na rynku pracy, rosnącemu tempu inwestycji, wykorzystaniu unijnych funduszy strukturalnych oraz niskim stopom procentowym.

jk

Kubica wraca

To jeden z najbardziej spektakularnych powrotów w dziejach nie tylko polskiego sportu. Powrót Roberta Kubicy, naszego eksportowego kierowcy rajdowego, do startów w prestiżowym cyklu wyścigów Formuły 1 to wynik tytanicznej pracy, którą wykonał po wypadku podczas rajdu, do którego doszło 8 lat temu. Kubicy groziła amputacja ręki; przeszedł kilkanaście operacji i intensywną rehabilitację. W sezonie 2018 został kierowcą testowym Williamsa. Po raz pierwszy po przerwie weźmie udział w wyścigu wiosną przyszłego roku na torze w Australii. – Wracam za kółko. Nie mogę się doczekać! – powiedział Kubica dziennikarzom.

jk

Wygrała Eurowizję

Narazie Polka wygrała Eurowizję Junior, konkurs dla dzieci. 13-letnia Roksana Węgiel z Jasła zwyciężyła w konkursie, który odbył się w Mińsku. Jeszcze nigdy reprezentant Polski nie wygrał takiego konkursu. Zaśpiewała „Anyone I Want to Be” – piosenkę opowiadającą o dążeniu do marzeń i niepoddawaniu się pomimo trudności. Po ogłoszeniu wyników 13-latka nie kryła radości. – Dziękuję Polsce, całej Europie, rodzinie i Bogu! – powiedziała.

jk

Reklama

Dk. Sadowski: diakonat stały to moje powołanie

2019-08-16 13:38

Maria Czerska / Warszawa (KAI)

„Jestem diakonem i jestem szczęśliwy” – deklaruje niezmiennie dk. Bogdan Sadowski, pierwszy diakon stały w archidiecezji warszawskiej i trzeci w Polsce. Wyświęcony został dziesięć lat temu, 9 sierpnia 2009 r. W rozmowie z KAI dk. Sadowski opowiada o tym, czym jest diakonat stały i o swoim doświadczeniu na tej drodze.

Al. Daniel Rynkiewicz

Maria Czerska (KAI): Księże diakonie? Panie diakonie?

Dk. Bogdan Sadowski: Najlepiej po prostu „diakonie”. Tak jest najbezpieczniej. Zadawać pytania można w formie: „Czy diakon uważa, że…?”.

- A zatem - napisał diakon pięć lat temu, po pięciu latach od święceń „Jestem diakonem i jestem z tego powodu szczęśliwy”. Czy nadal?

- Tak! To jest moja droga – marzenie życia. Zawsze byłem blisko ołtarza i w zasadzie zawsze myślałem o tym, by być duchownym. Poważnie rozważałem pójście do seminarium. Zawarłem nawet prywatną „umowę” z Panem Bogiem, że o ile nikogo nie poznam do zakończenia studiów, to wstępuję. Sprawa wydawała się oczywista, bo nie miałem zamiaru nikogo szukać. A jednak poznałem moją żonę i to w okolicznościach, które nie mogły być przypadkowe… Jesteśmy razem już czterdzieści lat. Jeszcze w czasie studiów dowiedziałem się, że Sobór Watykański II przywrócił diakonat stały i że pod koniec lat 70. pierwsi diakoni wyświęceni zostali w Niemczech. Zaraz napisałem list do nowo mianowanego arcybiskupa warszawskiego, Józefa Glempa – mam na to świadków! – że gdyby taka możliwość pojawiła się również w Polsce, proszę, by wzięto pod uwagę moją kandydaturę. Czekałem ok. trzydziestu lat, ale się doczekałem! Wyświęcony zostałem 9 sierpnia w Magdalence przez abp. Kazimierza Nycza na pierwszego diakona stałego archidiecezji i metropolii warszawskiej. Byłem trzeci w Polsce.

- Kto to jest diakon stały?

- Przede wszystkim poprzez święcenia staje się osobą duchowną. Diakonat to pierwszy stopień sakramentu święceń. Warto podkreślić, że w Kościele katolickim, mówiąc poprawnie, jest sakrament święceń, który obejmuje 3 stopnie: diakonat, prezbiterat i episkopat (biskupstwo). Diakonów można podzielić na żonatych i celibatariuszy. Nieżonaci kandydaci na diakonów w momencie święceń zobowiązują się do życia w celibacie. Mogą oczywiście być diakonami stałymi, ale w Polsce najczęściej jest to diakonat przejściowy, po którym następują święcenia kapłańskie.
Diakon stały musi mieć wykształcenie teologiczne i odpowiednie przygotowanie duchowe. W przypadku żonatych mężczyzn wymagany jest wiek minimum trzydzieści pięć lat, pięć lat stażu małżeńskiego i pisemna zgoda małżonki. Jesteśmy trochę na granicy „świata duchownych” i „świata świeckich”. Prowadzimy normalne życie, mamy dzieci, chodzimy do pracy i jednocześnie pełnimy posługę przy ołtarzu.

- Co tak naprawdę robi diakon stały?

- Najważniejsze jest asystowanie prezbiterowi (szczególnie biskupowi) w celebracjach Eucharystii. Diakon nie może oczywiście odprawiać Mszy św., to zarezerwowane jest dla kapłanów. Nie może też słuchać spowiedzi i udzielać sakramentu namaszczenia chorych. Może natomiast odprawiać nabożeństwa, błogosławić małżeństwa, głosić kazania, udzielać Komunii świętej i chrztów oraz prowadzić pogrzeby – tym się właśnie zajmuję.
Rozpocząłem swoją posługę w parafii w Magdalence. Tam byłem zaangażowany m.in. w prowadzenie grup, rekolekcji, głoszenie konferencji przed ślubem, czy przed chrztem, itp. Następnie przeniosłem się do parafii Matki Bożej Różańcowej w Piasecznie (uzyskując nota bene pierwszy w historii Kościoła w Polsce dekret biskupi przenoszący diakona stałego z parafii do parafii). Tam oprócz szeregu innych zaangażowań bardzo często pomagałem przy celebracji chrztu św. Tych chrztów było w Piasecznie bardzo dużo – bywało i kilkanaście na jednej Mszy św. Teraz posługuję w parafii Opatrzności Bożej w warszawskim Wilanowie. Z uwagi na specyfikę tego miejsca wizyty duszpasterskie trwają tam cały rok i wraz z kapłanami z tej parafii chodzę po domach. Zapukałem już do ok. 6 tys. mieszkań. Przyjęto mnie mniej więcej w 1/3, odbyłem więc ok. 2 tys. rozmów.

- Jakie znaczenie ma to, że „po kolędzie” chodzi diakon, a nie kapłan?

- Chodzę w stroju duchownym, w sutannie i z koloratką, więc ludzie widzą księdza. Nie muszę się tłumaczyć. Nikt nie myśli, że jestem świadkiem Jehowy. Wizyty są zresztą ogłaszane i zapowiadane w parafii. W większości przypadków spotykam się z ogromną życzliwością i te rozmowy są dla mnie bardzo miłe.
Przeważają ludzie młodzi, często przyjezdni. Zachowują pewną obrzędowość katolicką, mają w domu święte obrazy, ale żyją bardzo często bez sakramentów, bez ślubu i to im w większym stopniu nie przeszkadza. Ta wiara nie bardzo przekłada się na relację osobową z Bogiem, na życiowe wybory.
Wizyta jest okazją do rozpoczęcia głębszej rozmowy i o dziwo – taka rozmowa jest chętnie podejmowana. Ma to ogromny sens, bo w bardzo wielu przypadkach ludzie zupełnie nie wiedza, że mogą dążyć do uregulowania swojej sytuacji, np. stwierdzenia nieważności poprzedniego, zawartego w Kościele małżeństwa, nawet w okolicznościach, gdy małżeństwo to wydaje się ewidentnie nieważnie zawarte.
Czasem potrzebna jest też pewna zachęta, gdy ludzie żyją bez ślubu, nie mając żadnych przeszkód do przyjęcia sakramentu. Wielką radością są dla mnie sytuacje – wiem o dwóch takich przypadkach – gdy rozmowa ze mną stała się taką pozytywną inspiracją. Byłem na jednym z tych ślubów.

- Parafianie nie dowiadują się, że odwiedził ich diakon stały?

- Ależ tak, często mówię o tym! Zwykle zaczyna się od zagadkowych spojrzeń na moją obrączkę. Wyjaśniam wtedy, że mam żonę i święcenia diakonatu i że jest taka możliwość w Kościele katolickim. To zwykle spotyka się z bardzo pozytywnym przyjęciem, czasem wręcz z entuzjazmem. No i zaczynają się narzekania na celibat. A ja – to nawet trochę zabawne – występuję jako obrońca celibatu. Mówię, że to jest wybór. Nikt nikogo do tego nie zmusza. Ale taka droga ma ogromną wartość, ogromny sens. Natomiast mój przykład pokazuje, że Kościół stwarza przestrzeń dla duchowego zaangażowania żonatych mężczyzn.

- Co na to wszystko żona?

- Kiedy zdarza jej się narzekać na jakieś kolejne moje zadania związane z diakonatem, mówię: „Kochanie, sama na to wyraziłaś zgodę, mam to na piśmie”. A poważnie – to nigdy nie był między nami problem. Ja „zawsze” byłem ministrantem, lektorem. Od czasów narzeczeńskich rzadko kiedy na Mszy św. siedzieliśmy razem w ławce. Nie zostałbym zresztą dopuszczony do święceń, gdyby żona nie wyraziła na nie pisemnej zgody, ze świadomością wszystkich tego konsekwencji.
Diakonat to radość nie tylko dla mnie, ale i dla całej rodziny. Przewodniczę wielu uroczystościom religijnym w rodzinie. Sam ochrzciłem wszystkich pięciu moich wnuczków.

- Jak świętował diakon swoją rocznicę?

- Byłem na Mszy św. odprawianej w mojej intencji w Świątyni Opatrzności Bożej.
rozmawiała Maria Czerska
Bogdan Sadowski – ur. 1956 r., absolwent historii sztuki kościelnej na Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie, dziennikarz i publicysta, wieloletni pracownik TVP i TV Puls, redaktor naczelny polskiej edycji MAGNIFICAT; od 2004 członek Zespołu KEP ds. Transmisji Mszy św. w Telewizji; pierwszy diakon stały w archidiecezji warszawskiej.
***
Historia diakonatu stałego, jako posługi o charakterze sakramentalnym mężczyzn żonatych lub zobowiązujących się do życia w celibacie sięga czasów apostolskich. Do V w. w Kościele zachodnim diakonat był instytucją kwitnącą, a jego rolę i pozycję potwierdzały liczne sobory oraz praktyka kościelna. W następnych wiekach, z różnych powodów, diakonat zanikł, stając się jedynie stopniem przejściowym do kapłaństwa. W XVI w. Sobór Trydencki dążył do wskrzeszenia tego urzędu, lecz nie powziął żadnych konkretnych uchwał w tej sprawie.
Ostatecznie posługa ta przywrócona została przez Sobór Watykański II w Konstytucji dogmatycznej o Kościele „Lumen Gentium”. Wskazania Soboru wypełnił Paweł VI ogłaszając 18 kwietnia 1967 r. motu proprio "Sacrum diaconatus ordinem" z ogólnymi normami przywrócenia diakonatu stałego.
Pierwszych pięciu żonatych mężczyzn wyświęcono na diakonów w 1968 r. w katedrze w Kolonii. Diakonat stały jest dziś integralną częścią Kościołów katolickich wszystkich kontynentów i odgrywa w nich znaczącą rolę, szczególnie w Ameryce Północnej i Europie Zachodniej. Obecnie na świecie posługuje ponad 45 tys. stałych diakonów w 129 krajach. W Europie Środkowo-Wschodniej, w tym także w Polsce, posługa diakona stałego była jednak do niedawna prawie nieznana. Pierwszy diakon stały, Andrzej Chita, wyświęcony został w 1993 r. w diecezji przemyskiej (obecnie archidiecezji przemysko – warszawskiej) obrządku bizantyjsko – ukraińskiego. Polscy biskupi wprowadzili diakonat stały w Kościele rzymskokatolickim w 2001 r. Pierwsze święcenia odbyły się w 2008 r.
Do dziś w Polsce wyświęcono w Polsce 33 stałych diakonów rzymskokatolickich, 29 żonatych i 4 celibatariuszy, w tym 2 zakonników, którzy podjęli posługę poza granicami Polski. Pozostali wyświęceni zostali w diecezjach: opolskiej, ełckiej, katowickiej, szczecińsko – kamieńskiej, warszawskiej, gliwickiej, toruńskiej i pelplińskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nowenna trwa

2019-08-18 17:18

Beata Pieczykura

Pierwszego dnia nowenny przed uroczystością Matki Bożej Częstochowskiej 17 sierpnia na Jasną Górę Mszy św. na Szczycie Jasnogórskim przewodniczył abp Wacław Depo. Ksiądz Arcybiskup modlił się o światło prawdy w Duchu Świętym.

Beata Pieczykura/Niedziela
Zobacz zdjęcia: Nowenna trwa

Dziś 18 sierpnia w nowennie uczestniczyć będą częstochowskie parafie: św. Antoniego z Padwy, św. Andrzeja Świerada i Benedykta, św. Jacka, św. Zygmunta, św. Jana z Dukli i Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem