Reklama

Caritas – apostolat w mocy Bożego Ducha

2018-11-28 11:04


Edycja przemyska 48/2018, str. VIII

comp/fotolia.com

Każdego roku w pierwszą niedzielę adwentu rozpoczynamy w Kościele nowy rok duszpasterski. Przeżywane w jego ramach okresy liturgiczne, uroczystości, rocznice oraz szeroko rozumiana aktywność podejmowana w Kościele powszechnym i lokalnym wytyczane i dynamizowane są określonym hasłem i programem. Duszpasterskiej aktywności Kościoła w Polsce na lata 2017-2019 towarzyszą słowa: „Duch, który umacnia miłość”. Pierwszy rok programu (2017-2018) zakończony ostatnią niedzielą Chrystusa Króla przebiegał pod hasłem: „Jesteśmy napełnieni Duchem Świętym” (Dz 2,4). Natomiast drugi rok, który rozpoczynamy (2018-2019) poświęcony został tematowi: „W mocy Bożego Ducha”.

Hasło bieżącego roku, jego teologiczno-pastoralny wymiar oraz wynikające z niego implikacje staną się na pewno motywem wielu konferencji akademickich, artykułów naukowych, spotkań, prezentacji, nabożeństw, rekolekcji, których celem będzie przypomnienie wszystkim wierzącym o potędze działania Bożego Ducha w całej historii Zbawienia. Zasadniczym jednak zadaniem przeżywanego roku duszpasterskiego wydaje się być uświadomienie ludziom wierzącym ustawicznego działania Bożego Ducha we współczesnych czasach, przejawianego w posłudze Kościoła i działalności różnych jego agend. To w „mocy Bożego Ducha” od ponad dwóch tysięcy lat Chrystus działa we wspólnocie Kościoła i poprzez Kościół. „W mocy Bożego Ducha” sprawuje po dzień dzisiejszy liturgię, celebruje sakramenty, ewangelizuje, wyrzuca złe duchy, jak również podejmuje swoją posługę charytatywną wobec osób potrzebujących szczególnego rodzaju wsparcia.

Kościół od samych początków swojej działalności, oprócz sprawowanej liturgii, troski o przekaz zdrowej doktryny, bardzo mocno podkreślał potrzebę niesienia pomocy ludziom zagrożonym wykluczeniem społecznym (sierotom, wdowom, chorym, niepełnosprawnym, ubogim, bezdomnym itp.). Idea ta wynikająca z Objawienia obecna jest także w posłudze Kościoła w dzisiejszych czasach i aplikowana jest do aktualnie rodzących się potrzeb społecznych. Realizacja tego zadania przez Kościół w jego wymiarze powszechnym, jak również lokalnym, na gruncie diecezji czy parafii wyrasta nie tylko z ewangelicznego nakazu miłości każdego człowieka, a zwłaszcza tego w potrzebie, ale także ze społecznego charakteru Kościoła jako Wspólnoty. Codzienna obserwacja życia jednoznacznie dowodzi, że posługa Kościoła wobec osób potrzebujących pomocy wydaje się dziś nieodzowna i wręcz konieczna. Rodzące się nowe potrzeby i problemy społeczne związane z rozwojem współczesnej cywilizacji stają się dla Kościoła poważnym wyzwaniem, wymagającym aktywnego i twórczego zaangażowania nie tylko ze strony duszpasterzy, ale nade wszystko ze strony wszystkich ochrzczonych.

Reklama

Szczególnie ważną przestrzenią w realizacji tego rodzaju posługi Kościoła jest działalność agendy, jaką jest Caritas. Organizowana w ramach tej instytucji szeroko rozumiana pomoc jest z jednej strony owocem mocy Bożego Ducha, Jego darem, z drugiej zaś staje się dla wierzącego człowieka okazją do uzewnętrznienia otrzymanych na chrzcie świętym i w sakramencie bierzmowania Darów Ducha Świętego.

W rozpoczętym roku duszpasterskim uzasadniony wydaje się zatem podjęty na łamach edycji przemyskiej „Niedzieli” cykl artykułów zatytułowanych „Caritas – apostolat w mocy Bożego Ducha”, ilustrujących działalność Caritas Archidiecezji Przemyskiej i realizowanych przez nią w lokalnym środowisku różnorodnych form pomocy i wsparcia. Sukcesywnie prezentowane treści opisujące bogate przestrzenie aktywności tej kościelnej agendy będą – jak ufam, nie tylko okazją do zdobycia wiedzy, uzupełnienia wiadomości z życia naszych lokalnych wspólnot, ale staną się żywym dowodem bogactwa mocy Bożego Ducha, Jego siedmiorakich Darów, jakie nieustannie posyła Kościołowi. Przede wszystkim chciałbym, by stały się skuteczną zachętą dla Czytelników naszej archidiecezji do aktywnego włączenia się w realizację słów św. Pawła: „niech każdy ma na oku nie tylko swoje własne sprawy, ale też i drugich” (Flp 2,4) i czynnego włączenia się w chrześcijański wolontariat w różnych jego wymiarach.

Przeżywając rok duszpasterski pod hasłem: „w mocy Bożego Ducha” za św. Pawłem trzeba dodać, że „owocem Ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie” (Ga 5, 22-23). Wszystkie te dary, w rozpoczynającym się roku powinny stać się dla nas przestrzenią do aktywnego włączenia się w codzienną realizację chrześcijańskiej Caritas zarówno wobec osób, z którymi żyjemy pod jednym dachem, w rodzinie, w sąsiedztwie, w pracy zawodowej, w parafii, jak również wobec tych będących w wyjątkowej sytuacji życia: przebywających w zakładach karnych, szpitalach, hospicjach, domach spokojnej starości, itp.

Mam nadzieję, że prezentowane w kolejne niedziele nowego roku duszpasterskiego artykuły wystarczająco zobrazują przestrzenie działalności naszej diecezjalnej Caritas i skutecznie zmobilizują Czytelników do włączenia się w to piękne i tak bardzo potrzebne dziś dzieło.

Już dziś serdecznie zapraszam wszystkich Czytelników „Niedzieli Przemyskiej” do lektury kolejnych artykułów, jednocześnie proszę o ich życzliwe przyjęcie.

Tagi:
rok duszpasterski

Reklama

Rok Łaski ze św. Józefem

2017-12-06 13:42

Ks. Tomasz Zmarzły
Edycja sosnowiecka 50/2017, str. 1

Rozpoczęliśmy nowy rok liturgiczny i duszpasterski, poświęcony szczególnie Trzeciej Osobie Boskiej – Duchowi Świętemu. Przebiegać on będzie pod hasłem: „Duch, który umacnia miłość”, a w 2017/2018 roku towarzyszyć nam będą słowa: „Jesteśmy napełnieni Duchem Świętym”. Z woli Ojca Świętego Franciszka od 3 grudnia 2017 r. trwa Nadzwyczajny Rok Jubileuszowy ustanowiony dla Narodowego Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu, który potrwa do 6 stycznia 2019 r. Ten wyjątkowy święty – Przeczysty Małżonek Maryi i opiekun Zbawiciela będzie nam pomagał spełniać wymagania wyznawanej wiary. Do ważnych wydarzeń historycznych towarzyszących życiu wiary zaliczyć trzeba przypadające w przyszłym roku: 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości (11 listopada) i 450. rocznicę śmierci św. Stanisława Kostki (15 sierpnia) oraz 50. rocznicę koronacji łaskami słynącej figury Najświętszej Maryi Panny Anielskiej w Dąbrowie Górniczej (19–20 maja). Rozpoczęty Adwent to wyjątkowy czas oczekiwania na przyjście Zbawiciela. Chcemy go przeżyć wraz z Maryją i św. Józefem. Udając się do Narodowego Sanktuarium w Kaliszu będzie można uzyskać szczególne łaski za wstawiennictwem tego wyjątkowego patrona Kościoła. Są one ściśle związane z Sanktuarium i jest to przede wszystkim łaska odpustu zupełnego, a więc darowanie kar doczesnych za popełnione grzechy odpuszczone co do winy w sakramencie pokuty i pojednania. Odpust zupełny oznacza w praktyce dla tego, kto go uzyska, możliwość bezpośredniego wejścia do chwały nieba bez konieczności odbywania kary czyśćca, a dla zmarłych, za których można go ofiarować, oznacza skrócenie kar czyśćcowych. Aby uzyskać taki odpust należy w czasie Nadzwyczajnego Roku Świętego Józefa nawiedzić kaliskie sanktuarium Świętego oraz spełnić tzw. warunki zwyczajne odpustu, czyli odbyć spowiedź sakramentalną, przyjąć Komunię św. oraz pomodlić się w intencjach Ojca Świętego, a także wykluczyć wszelkie przywiązanie do jakiegokolwiek grzechu, nawet powszedniego.

Wierni w podeszłym wieku, a także dotknięci ciężką chorobą lub z innych przyczyn nie mogący osobiście przybyć do kaliskiego sanktuarium mogą uzyskać odpust zupełny tam, gdzie przebywają, odmawiając pobożnie modlitwy przed obrazem Patriarchy z Nazaretu i ofiarując miłosiernemu Bogu swoje cierpienia i trudności życia, jeżeli tylko w duchu będą wolni od jakiegokolwiek grzechu oraz postanowią, że w najbliższym czasie zadośćuczynią trzem zwykłym warunkom odpustu.

Papież Franciszek, czciciel św. Józefa, wyznaczył także szczególne intencje, w jakich w czasie Nadzwyczajnego Roku ma być zanoszona modlitwa przed cudownym wizerunkiem św. Józefa Kaliskiego. Należą do nich: modlitwa o wierność Polski powołaniu chrześcijańskiemu, modlitwa za kapłanów i zakonników, modlitwa o powołania do kapłaństwa i życia zakonnego, modlitwa w obronie instytucji rodziny.

Mamy nadzieję, że św. Józef – ten Przemożny Opiekun Kościoła Świętego, pomoże nam jak najlepiej przygotować się do spotkania ze Zbawicielem nie tylko w Boże Narodzenie, ale kiedy przyjdzie na końcu czasów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jak reżyseruje się „marsze równości”

2019-08-13 12:55

Rozmawia Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 33/2019, str. 38-39

W Polsce marsze środowisk LGBT nazywane są „marszami równości”. Na całym świecie te same parady znane są jako „Gay Prides”, co wskazuje na ich zasadniczy cel – ukazanie dumy z bycia homoseksualistami.
W Polsce próbuje się przedstawić „marsze równości” jako spontaniczne inicjatywy ludzi, którzy twierdzą, że są dyskryminowani i walczą o należne im prawa. Ale, oczywiście, tak nie jest. Na całym świecie wszystkie „Gay Prides” mają podobną scenografię i tę samą „reżyserię”, co wskazuje na to, że służą one tym samym celom wyznaczonym przez ideologów LGBT.
O próbę przeanalizowania tego zjawiska poprosiłem prof. Tommasa Scandroglia – dawnego wykładowcę Uniwersytetu Europejskiego w Rzymie.

vitaumanainternazionale.org
Prof. Tommaso Scandroglio

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – Badał Pan Profesor zjawisko parad homoseksualnych, zwanych „Gay Pride”. Co je charakteryzuje?

PROF. TOMMASO SCANDROGLIO: – Wszystkie „Gay Prides”, parady dumy gejowskiej, mają pewne wspólne cechy, które starałem się przeanalizować. Przede wszystkim cechuje je duch protestu. Parady te mają w sobie coś z ducha demonstracji 1968 r. (rewolucja studencka), które w roszczeniach dla pewnych grup społecznych (robotników, studentów, kobiet) nie proponowały postaw obronnych, ochrony danej kategorii, ale uciekały się do atakowania tych, których przedstawiano jako wrogów: pracodawców/kapitalistów przeciwstawiano robotnikom, nauczycieli/rodziców – uczniom, mężczyzn/rodziny/dzieci – kobietom. W analogiczny sposób w „Gay Prides” maszeruje się nie na rzecz osób homoseksualnych, ale zawsze przeciwko komuś. Przede wszystkim przeciwko Kościołowi, przeciwko tym, którzy twierdzą, że akty homoseksuale są nieuporządkowane, przeciwko partiom prawicowym, przeciwko ludziom o tradycyjnych poglądach itd. Krótko mówiąc – charakterystyczną cechą tych parad jest duch antagonistyczny, który zaprzecza hasłom o niedyskryminacji, integracji, otwartości na to, co różne, wykrzykiwanym podczas tych samych manifestacji. Innymi słowy – środowiska homoseksualne domagają się dialogu, otwarcia, bycia przyjaznymi, ale same przyjmują całkowicie odwrotną postawę: postawę wrogości, wojowniczości, niezdolność do dialogu.

– Dlaczego znaczna część uczestników tych parad manifestuje półnaga?

– To prawda, że „Gay Prides” to parada półnagich ciał (kostium kąpielowy jest najbardziej popularny), a to z kilku ważnych powodów. Pierwszy – to prowokacja. Zgodnie z agresywnym, wojowniczym duchem, o którym wspomniałem, konieczne jest sprowokowanie „wroga”, zmuszenie go do niekontrolowanej reakcji, by następnie oskarżać go o bigoterię, niewrażliwość i homofobię. Drugi powód – to krytyka. Nagość jest wykorzystywana jako obraza stereotypów, normalności, naturalności relacji. Kryje się za tym rewolucyjne przesłanie: obalić porządek ustanowiony przez Boga, który chciał, by mężczyzna czuł pociąg do kobiety i vice versa, a w szczególności obalić znaczenie czystości i wstydliwości, postrzeganych już nie jako cnoty, ale tabu, które trzeba przełamać, wrogie indywidualnej wolności i pełnemu wyrażaniu siebie. Trzeci powód to transgresja. Półnagie ciało osoby homoseksualnej jest wyrazem pragnienia przekroczenia wszystkich ograniczeń w sferze seksualnej. Pierwszym takim ograniczeniem jest, oczywiście, heteroseksualizm – rozpusta jest rozumiana jako wyzwalająca siła własnych popędów. Czwarty powód to przeciwstawienie „fizyczności” „wewnętrzności” – nagość świadczy o tym, że związek homoseksualny często koncentruje się na erosie, a wymiar afektywny (który jest również chaotyczny, ponieważ pochodzi z orientacji homoseksualnej, która jest nieuporządkowana, jak naucza katechizm), to aspekt drugorzędny. To właśnie fizyczność jest często źródłem stosunków homoseksualnych. Innym powodem jest narcyzm ich uczestników, dla których parada może być sceną do popisu w nadziei, że zostaną zauważeni i docenieni.

– Parady te organizowane są wszędzie i na szeroką skalę, nawet w krajach i miejscach, w których osób o skłonnościach homoseksualnych jest bardzo mało – tak jakby ktoś chciał „narzucić” społeczeństwu temat homoseksualizmu, aby przyzwyczajać ludzi do tego zjawiska...

– To prawda, ponieważ jednym z celów tych parad jest przyczynienie się do uznania zjawiska homoseksualizmu i transseksualizmu za normalne w świadomości zbiorowej, do pozbawienia zwykłych ludzi wrodzonego impulsu krytycznego. Rozpowszechnienie parad na całym świecie sprawiło, że stały się one zjawiskiem obyczajowym, już nawet nie tak nieprzyzwoitym, co w oczywisty sposób pomogło w podejmowaniu wielu innych działań mających na celu „normalizację” homoseksualizmu. Historycznie „Gay Prides” były pierwszą publiczną inicjatywą, która miała na celu akceptację homoseksualizmu w społeczeństwie.

– W Polsce, podobnie jak w innych krajach, „marszom równości” towarzyszą bluźniercze gesty. Dlaczego tak się dzieje?

– Jednym z ich wyróżników jest bluźnierczy charakter i bezczeszczenie Kościoła oraz ducha religijnego. Wspomniałem wcześniej o antagonistycznym wymiarze parad, a pierwszym wrogiem, którego należy zniszczyć, jest Kościół. Dlatego jest w nich tak wiele wulgarności, obelg i bluźnierczych przedstawień przeciwko Bogu, Matce Bożej i świętym. W tych gestach pełnych przemocy nie chodzi tylko o zamiar bezczeszczenia, modny od 1968 r. aż do chwili obecnej, ale jest to przejaw prawdziwej nienawiści do „sacrum”, tak jakby Kościół i święci byli wyrzutem sumienia dla sumienia tych ludzi.

– W większości krajów istnieją prawa uznające bluźnierstwo i oczernianie religii za przestępstwa, które podlegają karze. Dlaczego nikt nie karze homoseksualistów, którzy dopuszczają się takich przestępstw, podczas gdy ludzie przeciwni „marszom równości” są piętnowani lub wprost prześladowani?

– Z jednej strony – ludzie, którzy ośmielają się krytykować bluźniercze gesty i słowa uczestników „Gay Prides”, uważani są za homofobicznych, nieliberalnych, dyskryminujących, średniowiecznych, ponieważ rzekomo cenzurują wolność wypowiedzi. A z drugiej – ludzie, którzy obrażają uczucia religijne całego ludu, korzystają tylko z prawa do wolności słowa! Tak więc są dwie miary oceny: jeśli gej obraża Madonnę, to ta obraza jest wyrazem wolności słowa, a jeśli wierzący krytykuje homoseksualistę, który obraża Maryję, to zasługuje na pójście do więzienia za zniesławienie. Jest to skutek masowej kampanii kulturowej, która zmieniła zbiorowe postrzeganie zjawiska homoseksualizmu i sprawiła, że zwykli ludzie wierzą – z jednej strony – że działacze gejowscy są zawsze ofiarami, które należy bronić, a z drugiej – że katolik jest zawsze „katem” i dlatego zasługuje na pozbawienie wolności słowa, by nie mógł dyskryminować. Ta nierówność traktowania, a raczej otwarta dyskryminacja ludzi wierzących, wywiera w konsekwencji wpływ również na sędziów, którzy w tych sprawach przychylają się do dominujących, mainstreamowych opinii.

– Na stronie homoseksualistów „Gayly Planet” można przeczytać: „Nawet jeśli parady są przezabawne, a ty tańczysz aż do wyczerpania, pozostają demonstracjami politycznymi, by walczyć o równość i prawa społeczności LGBTQ”. Czy „Gay Prides” są formą walki politycznej?

– Według ideologów „tęczowych parad”, prawdziwy gej musi być aktywny politycznie. Homoseksualizm nie może pozostać w sferze prywatnej, ale musi stać się instancją polityczną, musi mieć wymiar publiczny, a zatem musi zostać przekształcony w walkę o swobody obywatelskie, prawa, finansowanie publiczne itp.

– Jeśli za paradami LGBT kryje się konkretna ideologia, to każdy ma prawo je krytykować, tak jak istnieje prawo do krytyki każdej partii czy ideologii...

– Krytyka, kontestacja, dezaprobata zawsze były bronią ruchu LGBT.

– Światowe lobby LGBT od dawna chce zmusić Kościół do zmiany nauki o zachowaniach homoseksualnych. Jakich metod używa, aby to osiągnąć?

– Wśród wielu strategii możemy wskazać trzy. Pierwsza to szantaż. W Kościele, jak przyznał sam Papież, działają lobby homoseksualne i są one bardzo wpływowe. Szantaż jest narzędziem do załatwiania wielu spraw. Jeśli jakiś biskup, rektor seminarium, przewodniczący jakiegoś papieskiego organizmu ma „plamy na życiorysie”, to stają się one walutą wymiany: gejowskie lobby obiecuje, że nie ujawni nic z tego, co wie o życiu biskupa, rektora czy księdza, w zamian za bycie przyjaznym gejom – „gay friendly”. Druga strategia: to przekonanie ludzi, że większość księży jest homoseksualistami. Jest to strategia promowana również przez socjologa i działacza gejowskiego Frédérica Martela w książce „Sodoma”. Twierdzi on, że skoro homoseksualizm jest tak rozpowszechniony w Kościele, to należy go „znormalizować”, uznać za naturalny wariant orientacji seksualnej. I trzecia strategia, również obecna w tekście Martela: ukazywanie homofobów (to neologizm zrodzony z teorii płci, który ma oznaczać ludzi źle nastawionych do homoseksualizmu) jako utajonych homoseksualistów. Tak więc ci, którzy krytykują homoseksualizm, są homoseksualistami, nawet jeśli o tym nie wiedzą. To sztuczka polegająca na tym, że z jednej strony zmusza się kogoś do milczenia, aby uniknąć podejrzeń o homoseksualizm, a z drugiej, na poziomie medialnym, ukazuje się środowsko konserwatywne jako garstkę bigoteryjnych hipokrytów.

* * *

Polska jest na półmetku zaplanowanej na ten rok kampanii środowisk LGBT+.

Od kwietnia do października br. w 23 polskich miastach organizowane są parady i tzw. marsze równości. Pierwsze miały już miejsce, a w sierpniu „marsze równości” przejdą ulicami: Płocka, Gorzowa Wielkopolskiego, Katowic, Szczecina, Torunia, Kalisza, Wrocławia i Lublina.

W ubiegłym roku odbyło się w Polsce 14 tęczowych parad, a w bieżącym jest ich o 40 proc. więcej. Charakterystyczne jest, że organizowane są one nie tylko w dużych aglomeracjach, ale coraz częściej w małych, odległych od centrum, ośrodkach, gdzie społeczność LGBT jest znikoma i nigdy przedtem publicznie się nie prezentowała.

(KAI)

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Balcerek: susze i powodzie są jak biblijne napomnienia

2019-08-24 15:51

ms / Buk (KAI)

Klęski żywiołowe w postaci suszy lub powodzi są jak biblijne napomnienia: człowieku nie jesteś bogiem, nie jesteś panem tego świata, nie ty ustalasz prawa przyrody, jesteś częścią stworzonego świata – mówił bp Grzegorz Balcerek podczas dożynek powiatu poznańskiego w Buku. Na tegorocznym święcie plonów nie zabrakło tradycyjnych wieńców dożynkowych, nawiązujących do symboliki chrześcijańskiej.

misyjne.pl

W homilii poznański biskup pomocniczy nawiązał do chleba powszedniego, który jest symbolem darów pochodzących od Boga. „W nasze dziękczynienie chcemy dziś włączyć to wszystko, co z łaski Boga stanowi naszą codzienność i jest przejawem Bożego Miłosierdzia” – mówił bp Balcerek.

Szczególną uwagę biskup pomocniczy archidiecezji poznańskiej poświęcił podstawowej prawdzie o człowieku postrzeganym jako „współpracownik” Boga w dziele stworzenia. „Prawda ta została nam objawiona już na pierwszych kartach Pisma Świętego, gdy Bóg po stworzeniu świata powiedział do człowieka: czyńcie sobie ziemię poddaną. Człowiek jest współpracownikiem Boga w dziele stworzenia, dlatego jego wysiłki muszą uwzględniać Boży porządek rzeczy” – podkreślił bp Balcerek.

Kaznodzieja zauważył, że wytwory kultury rolnej muszą liczyć się z Bożą naturą rzeczy, a „praca na polach, w ogrodach i sadach, uczy nas tej prawdy”. „Przyrody nie da się oszukać, a człowiek jest integralną częścią tego świata. Nie można w głosowaniu zmienić praw przyrody. Można je zgłębiać, poznawać i czyniąc sobie ziemię poddaną korzystać z jej owoców” – mówił bp Balcerek.

Zaapelował też do rolników, by pamiętali o benedyktyńskiej zasadzie „Ora et labora”.

„Najpierw pomódl się, czyli stań przed Stwórcą, zastanów się, co i jak należy czynić, by twoje wysiłki wpisywały się w odwieczny plan Boga. To właśnie ta prawda kazała naszym ojcom modlitwą rozpoczynać dzień pracy, modlitwą rozpoczynać czas żniwowania, wreszcie samo dziękczynienie za obfity plon ziemi było modlitwą” – mówił poznański biskup pomocniczy.

Bp Balcerek przestrzegł też przed kwestionowaniem prawa naturalnego i publiczną promocją zachowań sprzecznych z tym prawem, takich jak rozwiązłość.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem