Reklama

Motocyklowa husaria uczciła niepodległość

2018-11-28 11:04

Agnieszka Raczyńska
Edycja sosnowiecka 48/2018, str. VI

Archiwum organizatorów zlotu
Proboszcz parafii w Jaworznie ks. Mariusz Lizończyk wraz z motocyklistami uczestniczył w I Patriotycznym Zlocie

100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości uczcili członkowie Katolickiego Klubu Motocyklowego Chapter Jaworzno, który – na czele z motocyklistą w sutannie, proboszczem parafii św. Brata Alberta w Jaworznie-Pieczyskach, ks. Mariuszem Lizończykiem – wraz z jaworznickim Muzeum Techniki Wojskowej podjął się trudu zorganizowania I Ogólnopolskiego Patriotycznego Zlotu Motocyklowego

Od samego rana 11 listopada motocykliści z różnych stron Polski gromadzili się przed parafialną jaworznicką świątynią. Liczba uczestników przerosła najśmielsze oczekiwania organizatorów. W zlocie wzięło udział aż 450 motocykli. Uroczystą Eucharystię pod przewodnictwem i z homilią ks. Mariusza Lizończyka poprzedził nietypowy gong – salwa armatnia, podczas której oddano 100 wystrzałów na 100-lecie odzyskania niepodległości oraz huk odpalonych motocykli. Punktualnie o godz. 11.11 rozpoczęła się Eucharystia w intencji Ojczyzny. Przy ołtarzu Pańskim zgromadzili się kapłani – ks. Andrzej Krupa, wikariusz parafii św. Jana Kantego w Jaworznie-Niedzieliskach, kapelan motocyklistów naszej diecezji oraz ks. Michał Jamruś z parafii Najświętszej Maryi Panny Nieustającej Pomocy w Jaworznie-Osiedlu Stałym.

W patriotycznej kawalkadzie

W samo południe na wieży kościelnej odezwały się dzwony a chór motocyklistów odśpiewał Mazurka Dąbrowskiego. Potem wszyscy udali się do tzw. ogrzewalni św. Brata Alberta, gdzie był czas na posmakowanie dań, które serwowała kuchnia polowa oraz na patriotyczne rozmowy motocyklistów. Następnie motocykliści na swoich maszynach przybranych stosownie do okoliczności w biało-czerwone flagi wyjechali w pięknej paradzie na ulice Jaworzna. Trasa przejazdu wynosiła 50 km, którą kawalkada motocyklowej husarii pokonała w 1,5 godziny. Tuż przed godz. 15.00 uczestnicy zlotu dotarli na jaworznicki rynek. Gdy ustał huk ryczących pojazdów – chopperów, ścigaczy i innych dwukołowców – przed tutejszą kolegiatą wybrzmiała Koronka do Bożego Miłosierdzia.

Motocyklowa solidarność

– Na I Ogólnopolski Patriotyczny Zlot Motocyklowy przybyli motocykliści z całego kraju. Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się tak ogromnego odzewu. Osobiście rozmawiałem z motocyklistą z Przemyśla, który przyjechał wraz z córką do Jaworzna i który powiedział, że marzył o takiej imprezie, aby w taki wyjątkowy sposób uczcić odzyskanie przez Polskę niepodległości. Byli ludzie z Warszawy, Łodzi, Dolnego Śląska i wielu innych zakątków Polski. Motocykliści nie zawiedli i tym razem, bo tacy jesteśmy – solidarni i zawsze w jedności – mówi ks. Mariusz Lizończyk, który na motocyklu jeździ już od ponad 30 lat.

Reklama

W ramionach św. Brata Alberta

To właśnie w parafii, której jest duszpasterzem schronienie znaleźli członkowie Katolickiego Klubu Motocyklowego Chapter Jaworzno, który jest częścią Klubu Motocyklowego Souls Hunters Żory. Dzięki życzliwości proboszcza, członka jaworznickiego klubu, w parafii odbywają się cykliczne spotkania klubowiczów. – Jesteśmy tutaj w każdy 3. piątek miesiąca. Centrum naszych klubowych spotkań stanowi Eucharystia i rozważanie słowa Bożego. Potem jest czas na omówienie bieżących spraw. Te spotkania są dla nas niezwykle istotne, modlimy się wówczas w intencji naszych rodzin, w intencji tragicznie zmarłych kolegów, prosimy o szczęśliwe powroty. Czujemy się otoczeni opieką patrona parafii św. Brata Alberta. Do naszego klubu należy 13 motocyklistów, w tym 3 kapłanów – ks. Michał Jamruś, ks. Andrzej Krupa i ks. Mariusz Lizończyk – zaznacza Jan Dziobak, członek klubu z Jaworzna.

***

Dla wielu motocyklistów patriotyczny zlot w Jaworznie był tym, który zamknął motocyklowy sezon A.D. 2018. Na kolejne motocyklowe wyjazdy, które rozpoczną się znowu wiosną, wszystkim właścicielom dwukołowców życzymy Szczęść Boże! Ile wyjazdów, tyle samo powrotów, a w zbiorniku paliwa zawsze po sam korek!

Tagi:
motocykliści 100‑lecie niepodległości

Na Bożym gazie

2019-07-10 09:41

Monika Kanabrodzka
Edycja podlaska 28/2019, str. IV

Archiwum ks. J. Szymańskiego
Zakończenie sezonu motocyklowego w Brańsku

Na co dzień wykonują różne zawody. Mieszkają w różnym miejscowościach. To, co ich łączy, to wspólne zamiłowanie do motocykli. „Godboys” – grupa pasjonatów jazdy na dwóch kółkach od 2007 r. z sercem i duszą realizuje swoją pasję.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Potrzebny milion, by uratować Wojtusia

2019-07-16 11:47


Niedziela Ogólnopolska 29/2019, str. 57

– Tato, czy zobaczę Pana Jezusa na żywo?
– Tak, zobaczysz, ale jeszcze nie teraz...
4-letni Wojtuś potrzebuje pomocy. Dzięki naszej pomocy tata będzie mógł dotrzymać obietnicy danej synowi: jeszcze nie teraz...

Archiwum rodzinne
4-letni Wojtuś

Wojtek Duda w maju skończył 4 lata. Jeszcze kilka dni wcześniej żył zwyczajnie – chodził do przedszkola, godzinami bawił się dinozaurami albo samolotami. Dokazywał z młodszym bratem Kubusiem. Podczas rutynowych badań serca na zdjęciu rtg klatki piersiowej ukazał się guz wielkości kurzego jajka. Natychmiastowe skierowanie na oddział onkologii dziecięcej, seria badań, operacja i diagnoza – neuroblastoma, nerwiak zarodkowy, jeden z najczęściej występujących nowotworów wieku dziecięcego. Najbardziej złośliwy i trudny do wyleczenia typ z dodatnim genem N-myc. Z możliwymi przerzutami w trakcie chemioterapii. „Nasze życie przestało istnieć. Wojtka dzieciństwo się skończyło. Ma zaledwie 4 lata, a przeszedł więcej niż niejeden z nas” – pisze pani Agnieszka, mama Wojtka. „A to dopiero początek jego drogi usłanej cierpieniem. Przed Wojtusiem miesiące leczenia: 8 cykli chemioterapii, radioterapia, pobranie komórek macierzystych, autoprzeszczep i na koniec immunoterapia”.

Wyścig z czasem

Wojtek ma 60 proc. szansy na wyleczenie. Jego nadzieją jest terapia w Genui – klinice prowadzonej przez Włoskie Stowarzyszenie Walki z Neuroblastomą O.N.L.U.S., w której pomoc znalazło już niejedno polskie dziecko. – Najlepszy moment wyjazdu do Włoch to czas między 7. a 8. cyklem chemii Wojtusia, czyli pierwszy tydzień sierpnia – tłumaczy nam pani Agnieszka. – Po 8. chemii ma mieć autoprzeszczep. Pobieranie komórek macierzystych, chemia, wszczepianie na nowo komórek macierzystych, żeby organizm mógł się odbudować. I tu już muszą być Włochy.

Jest jedno „ale”: potrzeba prawie miliona złotych. „Cena wyznaczona za życie naszego dziecka jest horrendalna, a leczenie musi być opłacone z góry. Każdy dzień ma ogromne znaczenie. Nie mamy ani chwili do stracenia. Błagamy, pomóżcie ocalić Wojtusia! To nasza jedyna szansa na ratunek” – piszą rodzice Wojtusia na stronie: wojtekduda.pl . – Wojtuś jest wielkim bohaterem. Z płaczem, ale wszystko dzielnie znosi. Da radę przez to przejść, tylko musi mieć szansę. Jako rodzice jesteśmy zobowiązani, żeby zrobić wszystko, by leczył się u najlepszych. To dla nas bezdyskusyjne. Zgromadzona jest już ogromna kwota, ale do zebrania mamy wciąż dla nas niewyobrażalną sumę pieniędzy – mówi pani Agnieszka, podczas gdy jej mąż trwa na posterunku przy synku w katowickiej klinice. I dodaje, zwracając się do darczyńców: – Wizja śmierci naszego dziecka towarzyszy nam każdego dnia. Prosimy o pomoc. Każdy grosz przybliża nas do wygranej. Życie naszego dziecka jest w Waszych rękach. Proszę, pomóżcie nam ocalić Wojtusia!

Trwa wyścig z czasem. Zostały 2 tygodnie, żeby zebrać 630 tys. zł (dane na 15 lipca, kiedy to oddajemy numer do druku). Czy się uda? Ton głosu pani Agnieszki nie pozostawia wątpliwości: – Jak byłam w ciąży, modliłam się Nowenną Pompejańską za moje nienarodzone jeszcze dziecko. Pod koniec było wokół nas bardzo dużo modlitwy, błogosławieństwa. Nic nie wskazywało na to, że poród będzie tak trudny. Wojtuś miał zamartwicę, był reanimowany. Cudem go uratowano. Do swoich 4. urodzin był zupełnie zdrowy. Jestem święcie przekonana, że Bóg chciał Wojtusia. Wierzę, że tak będzie i teraz.

Armia dla Wojtka

Chłopca i jego bliskich wspiera armia ludzi. Modlą się, podtrzymują na duchu, wpłacają pieniądze. Zaangażowali się przyjaciele, znajomi i zupełnie obcy ludzie, których poruszył los Wojtusia. Były nowenna za wstawiennictwem kard. Hlonda, Nowenna Pompejańska, Koronka uwielbienia Boga ze św. Michałem Archaniołem wraz z Chórami Aniołów. Temu ostatniemu jest bardzo oddana mama Wojtka. – Jestem zaskoczona, że Pan Bóg do mnie aż tak wprost przemawia. W trudnych sytuacjach, czasem przerastających moje możliwości, czuję wsparcie św. Michała Archanioła. Kiedy zaczynam uwielbiać Boga za jego przyczyną, otrzymuję łaski. Wiem, że mój syn jest otoczony modlitwą. Dlatego mam pewność, że będzie zdrowy, że uda nam się zebrać pieniądze na jego leczenie. To droga przez mękę usłana cudami – podsumowuje pani Agnieszka. Bądźmy więc i my pomocnikami Boga w uczynieniu kolejnego cudu.

Więcej o Wojtusiu i możliwościach pomocy na: www.wojtekduda.pl .

Wpłaty na leczenie: Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”, ul. Łomiańska 5, 01-685 Warszawa, gm. Bielany, NIP 118-14-28-385, KRS 0000037904, Alior Bank SA 42 2490 0005 0000 4600 7549 3994

WAŻNE! W tytule przelewu należy wpisać: „Wojtek Duda. Numer identyfikacyjny 35897”

Wpłaty zagraniczne: Kod SWIFT (BIC): ALBPPLPW

PL 90 2490 0005 0000 4530 9858 4994 (darowizny w dolarach amerykańskich)

PL 82 2490 0005 0000 4600 7337 4309 (darowizny w euro).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Francja: od 25 lat wspólnotę braci z Taizé wspierają urszulanki z Polski

2019-07-17 19:36

(KAI/VaticanNews) / Taizé

Od ćwierć wieku pracują na wzgórzu w Taizé urszulanki Serca Jezusa Konającego z Polski. Za ich posługę podziękował im przeor wspólnoty, brat Alois. Swoją wdzięczność każdego tygodnia wyraża też młodzież, z którą pracują siostry.

Łukasz Krzysztofka

Pracujący w Taizé od wielu lat polski kapłan brat Marek przypomniał, że przybycie sióstr urszulanek było związane z potrzebą wspierania jego jako jedynego wówczas brata z Polski, by można było przyjąć liczne grupy młodych. Zaprosił je założyciel wspólnoty brat Roger, który bardzo liczył na to, że uda się znaleźć odważne zakonnice, które zechciałyby przyjechać do Taizé. Bardzo je polubił i wspierał, nalegając jednocześnie, by nosiły strój zakonny, żeby było wiadomo, że są to siostry z Polski.

W rozmowie z Radiem Watykańskim siostra Grażyna zaznaczyła, że chociaż początkowo urszulanki służyły głównie Polakom i osobom z Europy Środkowo-Wschodniej, to z czasem objęły swoimi działaniami także mieszkańców innych krajów. "Stopniowo nasza misja się zmieniała, ale cały czas jesteśmy nastawione na służenie młodym i słuchanie ich. Towarzyszymy dziewczętom z różnych krajów, w zależności od tego, jakimi językami mówimy. Zdarza się niekiedy, że dziewczęta, które w Taizé poznały urszulanki, wstępują do tego zgromadzenia" – powiedziała siostra Ania. Dodała, że ona sama właśnie w Taizé poznała urszulanki "i tu rozeznawałam moją drogę i, jak widać, jestem w zgromadzeniu".

W ciągu dwudziestu pięciu lat na wzgórzu w Taizé pracowało kilkanaście urszulanek. Dla życia każdej z nich doświadczenie to było bardzo istotne. Także braciom ze wspólnoty i wielu ludziom młodym nie sposób sobie wyobrazić życia w tym miejscu bez ich obecności.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem