Reklama

Potrzebują miłości, prawdy, piękna, potrzebują Boga

2018-12-05 11:10

Katarzyna Dobrowolska
Edycja kielecka 49/2018, str. IV

Archiwum Wydziału Katechetycznego.
Msza św. w trakcie rekolekcji

Ta inicjatywa w diecezji to swoisty fenomen w skali Polski i ma już ponad sześćdziesiąt lat. Co roku wielka rzesza maturzystów zjeżdża na zamknięte rekolekcje do Skorzeszyc. Od 1994 r. skorzystało z nich przeszło 30 tysięcy młodych ludzi

Wszystko zaczęło się w latach 50. ubiegłego wieku. Gdy władze komunistyczne po systematycznym utrudnianiu prowadzenia religii w szkołach, ostatecznie usunęły katechezę ze szkół, maturzyści zostali pozbawieni jakiejkolwiek edukacji religijnej. W 1957 r. decyzją bp. Czesława Kaczmarka przystąpiono do organizowania rekolekcji. Zadanie to powierzono ks. Edwardowi Materskiemu, kierującemu Ośrodkiem Katechetycznym przy Kurii, późniejszemu biskupowi. Miejscem spotkań stał się Dom Rekolekcyjny w Jędrzejowie. Rekolekcje, prowadzone w dwóch turach osobno, odbywały się dla maturzystów i maturzystek. Od 1959 r. organizowano je wyłącznie w Częstochowie, a ich uczestnicy zamieszkiwali w domach zakonnych wokół Jasnej Góry. Po pewnym czasie młodzież męska została przeniesiona do WSD w Kielcach. Nowy impuls do rozwoju inicjatywy dała decyzja bp. Kazimierza Ryczana. Rekolekcje przeniesiono do Skorzeszyc. Za rekolekcje odpowiadali od 1994 r. – ks. dr Tadeusz Śmiech, od 1998 r. – ks. dr Andrzej Kaszycki.

Zatrzymać się na chwilę

– Jako dyrektor Referatu Katechetycznego w latach 1998-2005 byłem odpowiedzialny za organizowanie rekolekcji dla maturzystów. Wysłałem zaproszenia do dyrekcji szkół ponadgimnazjalnych i udało się. Prawie wszystkie szkoły odpowiedziały na zaproszenie. Rekolekcje odbywały się od poniedziałku do środy oraz od czwartku do soboty w okresie jesiennym. Był to fenomen na skalę Kościoła w całej Polsce. Spotykając się z młodzieżą już we prowadzeniu wskazywałem, by zatrzymała się na chwilę i zastanowiła się nad sensem życia, po co żyje? Zasadniczo rekolekcje miały doprowadzić uczestników do głębszego rozeznania poziomu swojej wiary, określenia kim jest dla nich Bóg, a w tym kontekście, do nakreślenia prawdy o sobie. Nieraz, pomimo młodego wieku, mieli moralnie bardzo pokomplikowane życie i jedynym sensownym wyjściem z sytuacji było nawrócenie. Jakaż była wielka radość, gdy tłumnie przystępowali do sakramentu pokuty i pojednania, szczególnie ci, którzy w ogóle nie planowali spowiedzi. To jeden z cudów, który dokonywał się podczas rekolekcji. A cudów, szczególnie uzdrowienia z wszelakich nałogów, było bardzo dużo. Ale to już tajemnica... Narodziła się myśl, aby rekolekcje jakoś uroczyście zakończyć. Korzystając z doświadczenia innych diecezji podjąłem decyzję, by organizować pielgrzymki maturzystów na Jasną Górę. Była to trafna decyzja. Maturzyści, wykorzystując kolejny dzień w szkole na wycieczki, przeznaczali go na wyjazd na pielgrzymkę. I tak przy sercu Matki kończyli rekolekcje i Jej zawierzali dalsze swoje życie – opowiada ks. A. Kaszycki.

Do 2018 r. w rekolekcjach uczestniczyły 30704 osoby. Przez długie lata z diecezji przejeżdżało od 1100 do 1700 młodych. Zawsze było to wielkie przedsięwzięcie logistyczne dla Centrum w Skorzeszycach. Nad organizacją pobytu czuwali przez te lata księża dyrektorzy Centrum: ks. Marek Czarnota, ks. Andrzej Jankoski i obecnie ks. Jacek Iwan. Za merytoryczną stronę odpowiada Wydział Katechetyczny, prelegenci, doświadczeni duszpasterze młodzieży, których uczestnicy chętnie słuchają. W tym gronie są, lub byli długie lata: ks. Andrzej Kaszycki, który rozwinął całą ideę, ks. Leszek Starczewski, ks. Stefan Radziszewski, ks. Jarek Majka, ks. Waldemar Wiśniowski, ks. Karol Zegan, ks. Paweł Ścisłowicz, w tym roku dołączył ks. Marcin Boryń.

Reklama

Doświadczają wspólnoty i Boga

Ks. dr Karol Zegan – główny odpowiedzialny od 2005 r. mówi, że rekolekcje w Skorzeszycach dla wielu młodych są doświadczeniem miłości Pana Boga i głębokim przeżyciem wspólnotowym. Dotychczas brakowało im takiego doświadczenia. – Jeśli jest się w kaplicy dwie, trzy godziny przed Najświętszym Sakramentem (a normalnie trudno młodym pół godziny wysiedzieć w kościele), to coś w tym musi być. Nagle udziela się im atmosfera modlitwy. Podchodzą do mnie i opowiadają. „Proszę Księdza na początku byłem «na nie». Wierciłem się, nie mogłem wytrzymać w ławce. Jednak po godzinie coś się stało, zacząłem się modlić, poszedłem do spowiedzi”. Świadectw było przez te lata dużo. Oni doświadczają mocy modlitwy wspólnotowej – mówi.

Czas jest wypełniony od godziny 7 do godz. 22. Zaczynamy modlitwą, potem śniadanie, dalej konferencje poważne i weselsze ze śpiewem, jakiś dobry film, posiłek. Regularnie przyjeżdżają klerycy z WSD z Koła Powołań i dzielą się świadectwem, podobnie czynią siostry zakonne.

Oczywiście jest też czas na indywidualne rozmowy z księdzem. Ważnym przeżyciem dla wielu uczestników jest wieczorna adoracja przed Najświętszym Sakramentem. Pośrodku prezbiterium jest krzyż, do którego można podejść, przytulić się, ucałować dotknąć i złożyć swój krzyż zmartwień i trosk Jezusowi. Wtedy jest okazja do spowiedzi. Jest oczywiście też czas na grę w siatkę, w piłkę nożną, wspólne bycie razem.

Ważne jest świadectwo

– Rekolekcje w Skorzeszycach od lat pokazują nam, księżom i wychowawcom, że wiele opinii o ludziach młodych jest nieprawdziwych. Widać potrzebę takiej formacji. Młodzi przyjeżdżają do Skorzeszyc i potrafią słuchać, modlą się, są skupieni, wielu się spowiada, choć nie wszyscy. Bardzo istotne jest ich wzajemne świadectwo. Nie wstydzą się przed kolegami, koleżankami swojej wiary, są zaangażowani. Niektórzy czytają w czasie Mszy św., dziewczyny chętnie śpiewają. Śmielej angażują się w liturgię, nie ma problemu, aby ktoś przyszedł do ambony. Ta pozytywna zmiana jest zasługą pracy księży w parafiach w czasie przygotowań do ŚDM – zauważa ks. Zegan. W wielu miejscach zawiązały się wspólnoty, które udzielały się podczas liturgii, organizowały czuwania, śpiewy połączone z grą na instrumentach, bo młodzież teraz ogólnie jest bardziej rozwinięta muzycznie.

Przyjeżdżające grupy są bardzo spolaryzowane, tzn. jest zawsze grupa młodzieży, która od dłuższego czasu jest w jakiś wspólnotach, w formacji, podobnie jak ich rodzice. I są młodzi, którzy nie są negatywnie nastawieni, ale są religijnie zdystansowani. Jednak ważne jest że przyjeżdżają, chcą i poszukują – tłumaczy.

Mówi także o zmieniającym się podejściu młodych do sakramentu spowiedzi. – Podczas gdy dawniej przystępowało do niego blisko 90 procent, teraz decyduje się koło 60 procent uczestników. Pozostała cześć nie korzysta z sakramentów. Czym jest to spowodowane? Być może to moda zapożyczona z Zachodu, gdzie przecież, jak wiemy, zmniejsza się procentowo liczba spowiadających się nie tylko wśród młodych – mówi ks. Karol.

Do Skorzeszyc od lat przyjeżdżają uczniowie z Miechowa, z Kielc z „Nazaretu” i „Katolika”, z LO Śniadeckich, z Żeromskiego i Słowackiego, z Piłsudskiego, Ściegiennego. Z terenu obecni są uczniowie ze szkół w Szczekocinach, z Chmielnika, z Małogoszcza, z Buska-Zdroju. Z uczniami przyjeżdżają wychowawcy, nauczyciele. – Niektórzy, będący co roku, poczytują ten czas za coś bardzo dobrego. Ich obecność ma kolosalne znaczenie. Sami dają świadectwo wiary, przystępują do spowiedzi.

Dodatkowym elementem rekolekcji jest Pielgrzymka Maturzystów na Jasną Górę, która odbywa się w każdym roku po drugiej niedzieli Wielkiego Postu. Ta pielgrzymka cieszy się dużą frekwencją i popularnością wśród młodych. Uczestniczy w niej od 4 do 5 tysięcy osób. Ważna jest dla nich atmosfera tego miejsca i zawierzenie Matce Bożej wszystkich maturzystów przed Cudownym Obrazem, udział w Drodze Krzyżowej na wałach, Msza św.

W ostatnich latach liczba uczestników rekolekcji zmalała. W tym roku uczestniczyło w nich blisko 600 młodych. Duży wpływ ma niż demograficzny i co za tym idzie mniejsze klasy, ale nie tylko. Istotnym hamulcem może być również napięty program nauczania w klasie maturalnej i monitorowanie podstawy. Nauczyciele muszą zrealizować wymagany materiał do matury, liczy się każda godzina. Na pewno zmieniła się też ogólnie mentalność społeczeństwa. Czy młody człowiek poszukuje pogłębionej modlitwy? – trzeba sobie zadać to pytanie.

Nie da się ściemniać

Ks. Leszek Starczewski ma prelekcje dla maturzystów w Skorzeszycach od 2006 roku. – Lubię mówić do młodych i z młodymi rozmawiać. Oni świetnie demaskują fałsz. Tutaj nie da się ściemniać. Stanąć przed nimi jest dość znacznym wyzwaniem. Lubię, kiedy szczerze pytają, kiedy się autentycznie przeciwstawiają, kwestionują różne rzeczywistości, których nie są w stanie w Kościele pojąć. Są wymagający, to naturalne. Maturzyści nie lubią, kiedy przypomina im się, że są przed maturą, mówię więc, że są przed studniówką – brzmi lepiej – śmieje się ks. Leszek Starczewski. Na początku mówię im o tym, że mam dla nich dwie wiadomości. Jedna jest dobra, druga zła. Pierwsza brzmi: „jesteście w najgorszym okresie swojego życia”. Nie rozumiecie siebie i tego co się teraz z wami i w was dzieje, związków, w które wchodzicie bądź się z nich wycofujecie, swojego ciała, nie bardzo rozumiecie rodziców. Druga wiadomość jest lepsza – „ten etap minie, ale trzeba wiedzieć jak mądrze go przeżyć”. Powtarzam im, że najważniejsza jest uczciwość wobec siebie samego i otwartość na poszukiwanie prawdy, piękna, dobra i miłości.

Pan Bóg jest w relacjach

Im bardziej zaangażowali swoje serce w czasie rekolekcji, tym więcej Pana Boga mogli doświadczyć. I dzieje się to na różne sposoby – poprzez ten bunt, który jest wpisany w młodość, poprzez bolesne odkrywanie rzeczywistości, relacji, poprzez pytania, które muszą paść. Każdy, kto przyjeżdża na te rekolekcje, ma szansę spotkać Boga – choć czasem jeszcze nie jest w stanie sobie tego uświadomić tak wprost i od razu. Dzieje się to poprzez spotkanie ze sobą, w relacji z drugim człowiekiem, w przyjaźni. I właśnie o tych relacjach próbuję mówić na spotkaniach z nimi. Pan Bóg jest w relacjach: Ojciec i Syn i Duch Święty,  stworzył nas na swój obraz i podobieństwo. Prowadzi przez życie w relacjach i chce doprowadzić do pełni życia także w społeczności, we wspólnocie w niebie. Rozmawiamy o tym, jak je budować, by były zdrowe. Bywają konferencje, że są zasłuchani, a bywają i takie, że siedzą z oczami jak śnięte ryby.

Kiedyś podszedł do mnie chłopak i powiedział, że chce zachować się uczciwie. Mówił, że nie da rady być na tych rekolekcjach, nie na tym etapie swojego życia. I pojechał do domu. Ale pamiętajmy, że – jak mówi prorok Izajasz, a za nim św. Paweł Apostoł – Pan Bóg daje się znaleźć również tym, którzy go nie szukają i odpowiada tym, którzy Go nie wołają. To tajemnica. Bo wielu z uczestników przyjeżdżało z nastawieniem, by wyskoczyć ze szkoły, przeżyć jakąś imprezę. Pod koniec rekolekcji słyszałem od niektórych, że zostali „pokonani przez ten czas i klimat modlitwy”.

Otrzymują wiele

Ks. Leszek tłumaczy, że młodzi na rekolekcjach otrzymują wiele, aby doświadczenie Boga stało się także ich udziałem. Wyjeżdżają stąd i nie wiemy, co się z nimi będzie działo, ale... Duch Święty będzie wiedział, kiedy się odwołać do tego doświadczenia w ich życiu.

– Najważniejsze, by im mądrze towarzyszyć. Niekoniecznie trzeba mieć odpowiedź na każde ich pytanie. My dorośli mamy czasem pokusę, aby być jednocześnie siewcą i żniwiarzem. A tu kto inny sieje, a kto inny zbierał będzie to, co zasiane. Zresztą, finalnie – jak uczy nas Kościół – wiarę każdego człowieka zna jedynie Bóg. Uczono mnie, aby wychodzić do młodzieży nie takiej jak ona się przedstawia, bo często nie robi tego najmądrzej. Chodzi o wyjście do nich takich, jakimi są naprawdę. A młodzi pragną wolności, miłości, prawdy, dobra i piękna. A pod tym wszystkim ukryty jest (choć nie mówią o tym często wprost) Bóg.

Tagi:
rekolekcje maturzyści

Reklama

Rekolekcje w Niższym Seminarium Duchownym

2019-04-15 08:41

Al. Dawid Borciuch

Ks. Adrian Fertacz

Od 12 do 14 kwietnia br. w naszej wspólnocie miały miejsce rekolekcje wielkopostne, których hasłem były słowa: „Nie bój się Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga” (Łk 1, 30). Poprowadził je absolwent NSD z roku 2004, ks. dr Kamil Zadrożny – prefekt Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Częstochowskiej. Przez trzy dni alumni mieli możliwość wysłuchania konferencji, poświęconych odkrywaniu swojego powołania wzorem Najświętszej Maryi Panny.

Pierwszy dzień nauk rekolekcyjnych skupił się na kwestii, jak odkryć łaskę powołania w młodzieńczym wieku. Ojciec podkreślał, że Pan Bóg każdego dnia daje łaskę, by człowiek jak najlepiej spełniał swoje powołanie. Zaznaczył: „Bóg chce, byśmy przyjęli i odpowiedzieli na jego zaproszenie do świętości”. Czas konferencji zwieńczyła Droga Krzyżowa. Ksiądz rekolekcjonista zachęcał, by w poszczególnych stacjach odkrywać Bożą łaskę i miłość wobec bliźnich.

W sobotę przyszedł czas na sakrament spowiedzi. Alumni w Godzinę Miłosierdzia, wzięli udział w nabożeństwie pokutnym wraz koronką do Bożego Miłosierdzia i wspólnym rachunkiem sumienia. Nauczania księdza rekolekcjonisty w dalszym ciągu skupiały się na postaci Maryi i jej drogi powołania. „Maryja cały czas szła w pielgrzymce wiary. Jest dla nas wzorem słuchania Boga, dostrzegania Jego obecności oraz potęgi miłości. Ta młoda Niewiasta z Nazaretu jest przykładem wielkodusznego pójścia za Jezusem” – mówił ks. Kamil Zadrożny.

Ostatni dzień nauk był okazją do zrozumienia tego, jak powinno odpowiedzieć się na swoje powołanie. Ksiądz rekolekcjonista podkreślał: „Każdy powinien mówić Bogu jak Maryja: Oto ja – stoję przed tobą ze wszystkim co posiadam – niech mi się stanie według słowa Twego”. Odbył się także finał seminaryjnego konkursu wiedzy na podstawie Katechizmu Kościoła Katolickiego, którego głównym tematem była moralność chrześcijańska.

Czas tych świętych rekolekcji był dla alumnów niezwykłą okazją do refleksji nad istotą powołania. Poszczególne konferencje ukazały Najświętszą Maryję Pannę jako najlepszy wzór odkrycia i odpowiedzenia na swoje powołanie. Nie bała się Ona bowiem trwać przy Chrystusie do końca jako matka, ale i najwierniejsza uczennica. To w Matce Bożej należy szukać odpowiedzi na to, czym powinno cechować się nasze powołanie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Liberalny dziennik portugalski: chrześcijaństwo najbardziej zwalczaną religią na świecie

2019-04-24 20:27

mz (KAI/Publico) / Lizbona

Liberalny dziennik lizboński "Público" zwraca uwagę, że chrześcijaństwo jest obecnie najbardziej zwalczaną religią na świecie. Nawiązując do wielkanocnych zamachów na Sri Lance gazeta podkreśla, że choć terroryzm dotyka głównie wyznawców islamu, to jednak celowe prześladowania ze strony decydentów politycznych uderzają dziś w wyznawców chrześcijaństwa.

Bożena Sztajner/Niedziela

"Najwięcej aktów terrorystycznych, w których giną ludzie, dokonuje się w państwach muzułmańskich. Z kolei zaplanowane zwalczanie religii prowadzone jest z największą siłą wobec chrześcijaństwa. Programowo zwalczają je liczące się kraje świata, jak Arabia Saudyjska czy Chiny" – odnotował dziennik.

W tym kontekście wskazał na Afrykę i Azję jako kontynenty, na których chrześcijanie są obecnie najbardziej prześladowani. "Wielu dyktatorów, a także radykalnych organizacji atakuje tam chrześcijan, postrzegając ich niekiedy jako przedstawicieli świata zachodniego" – czytamy w gazecie.

Według najnowszych ustaleń w wyniku przeprowadzonych w Niedzielę Wielkanocną 21 kwietnia zamachów w Sri Lance zginęło co najmniej 359 osób, w większości chrześcijan a ponad 500 zostało rannych. W obu tych grupach było prawie 40 cudzoziemców. Terroryści-samobójcy dokonali serii ataków na dwa kościoły katolickie i jeden protestancki oraz na cztery luksusowe hotele. Po zamachach władze kraju oskarżyły o ich przeprowadzenie miejscową organizację islamistyczną National Thowheeth Jana'ath (NTJ), wskazując, że sprawcy korzystali z pomocy zagranicznej siatki terrorystycznej. 23 bm. odpowiedzialność za ataki wzięło na siebie Państwo Islamskie (IS).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Prymas Polski: w świecie naznaczonym lękiem i śmiercią mamy nieść pokój i radość

2019-04-25 18:29

bgk / Gniezno (KAI)

„Jesteśmy wezwani, aby w tym świecie, takim, jakim on jest, naznaczonym lękiem i śmiercią, pozbawionym nadziei, sparaliżowanym tak wieloma dramatami, nieśli pokój i radość Chrystusa” – mówił dziś w Mielżynie abp Wojciech Polak, odnosząc się do niedzielnych tragicznych wydarzeń na Sri Lance.

Piotr Drzewiecki

Prymas Polski wziął udział w obchodach 100-lecia obecności i posługi w Mielżynie sióstr dominikanek. Zgromadzenie od początku prowadzi tam działalność dobroczynną, opiekując się w sposób szczególny młodzieżą niepełnosprawną intelektualnie i ruchowo.

W homilii Mszy św. stanowiącej centralny punkt jubileuszowych obchodów abp Wojciech Polak postawił pytanie o nasze świadectwo wiary, a konkretnie o radość wiary, której brak papież Franciszek nazwał cechą, a nawet wręcz chorobą wielu chrześcijan.

- Dlaczego boimy się radości? Co nie pozwala nam prawdziwie ucieszyć się bliskością Zmartwychwstałego Pana? – pytał Prymas. – Wolimy się smucić, niż cieszyć może dlatego, że łatwiej jest poruszać się w ciemnościach niż w blasku. Łatwiej jest żyć w lęku, niż otworzyć się na nowość życia. Często brakuje nam radości, bo się po prostu boimy. Czujemy się wciąż przytłoczeni tragedią krzyża, naszymi trudnymi doświadczeniami, naszą przeszłością. Jesteśmy więc, jak mówił swoim uczniom Jezus, zmieszani i różne wątpliwości budzą się w naszych sercach – mówił abp Polak, przypominając, że przecież nie do tego jesteśmy powołani.

„Zmartwychwstały wzywa nas, abyśmy w tym świecie, takim, jakim on jest, tak często naznaczonym lękiem i smutkiem, tak mocno doświadczonym ludzkim cierpieniem i śmiercią, w świecie owładniętym niepewnością i jakże często wręcz sparaliżowanym tak wieloma tragicznymi wydarzeniami, jak choćby w tych ostatnich dniach męczeńską śmiercią tylu chrześcijan na Sri Lance, w świecie przenikniętym samotnością i ostatecznie pozbawionym nadziei, nieśli Jego pokój i radość” – podkreślił Prymas.

Metropolita gnieźnieński nawiązał też do świętowanego jubileuszu zaznaczając, że wezwanie to od stulecia wiernie wypełniają w Mielżynie siostry dominikanki, dla których radość i nadzieja zmartwychwstania jest motywem miłości i służby drugiemu.

„Poczynając od klasztoru i domu dla sierot, poprzez prowadzoną do wybuchu II wojny światowej Szkołę Gospodarstwa Domowego, aż po prowadzony nieprzerwanie od 1956 roku zakład dla dzieci i młodzieży z niepełnosprawnością ruchową i intelektualną, były i są dla tej witkowskiej ziemi zwiastunami nadziei i radości w Panu” – mówił abp Polak.

Na koniec przypomniał słowa pierwszego Prymasa odrodzonej Polski kard. Edmunda Dalbora, który nawołując do troski i miłości o drugich, zwłaszcza o potrzebujących pomocy, zwykł mówić, że „zadaniem naszym jest rany zabliźniać, kolce goryczy bliźnim ostrożnie i miłościwie wyciągać, by im ułatwić przyjście do równowagi i do powrotu do lepszego sposobu życia i do zajęć odważniejszych (…) Dlatego też jako chrześcijanie – dodawał – powinniśmy mieć zawsze współczucie dla naszych bliźnich”.

Mielżyn jest jedną z większych placówek zgromadzenia sióstr dominikanek w Polsce. W klasztorze znajdującym się przy Domu Pomocy Społecznej mieszka i pracuje 18 sióstr. W chwili obecnej 13 sióstr bezpośrednio służy osobom niepełnosprawnym, pozostałe zaś z klasztoru wspierają ich posługę swoimi modlitwami i cierpieniami. Jako wolontariusze w Domu Pomocy Społecznej służą także klerycy Prymasowskiego Wyższego Seminarium Duchownego w Gnieźnie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem