Reklama

Niedziela Legnicka

Klerycy legnickiego seminarium otrzymali sutanny

Sutanna to zewnętrzny znak oddania się Chrystusowi, to znak gotowości bycia z Jezusem – powiedział biskup legnicki Zbigniew Kiernikowski podczas uroczystości obłóczyn kleryków III roku legnickiego Wyższego Seminarium Duchownego

Niedziela legnicka 51/2018, str. VI

[ TEMATY ]

obłóczyny

Ks. Waldemar Wesołowski

W obłóczynach obok kleryków uczestniczyli m.in. przełożeni seminaryjni oraz księża z parafii, z których pochodzą alumni. Liturgii przewodniczył biskup legnicki Zbigniew Kiernikowski

Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny od wielu lat jest dniem, w którym klerycy III roku studiów otrzymują strój duchowny. Tradycyjne obłóczyny miały miejsce 8 grudnia br. w legnickiej katedrze podczas Mszy św., w której uczestniczyli klerycy, przełożeni seminaryjni, księża z parafii, z których pochodzą alumni oraz rodzice, krewni i przyjaciele kleryków.

Swoim życiem zaświadczycie

W homilii biskup legnicki podkreślił, że uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny to dzień szczególnego stworzenia. – W Maryi został oryginalny zamysł Boga. Natomiast w Adamie i Ewie obraz ten został zwichnięty. Ona stała się narzędziem Boga, aby Jego zamysł mógł się odtwarzać, by człowiek mógł być na nowo w zjednoczeniu z Bogiem. Bóg potrzebował Maryi i Jej odpowiedzi, by przez Nią Syn Boży stał się człowiekiem i by przez Niego wydobyć człowieka z nieprawości. Ona nas uczy, jak być stworzeniem Bożym, jak nie stawiać siebie zamiast Boga. Maryja stanęła na antypodach tego, co zrobili Adam i Ewa. Ona nie dała innej możliwości, jak odpowiedź pozytywna na Boże wezwanie: „Niech mi się stanie według słowa Twego”, dlatego jest dla nas nauczycielką i matką. Swoim życiem zaświadczyła, że to jest jedyna, prawdziwa droga – powiedział bp Kiernikowski.

Zewnętrzny znak

Natomiast zwracając się do kleryków powiedział: – Sutanna to znak zewnętrznego oddania się Chrystusowi, to odpowiedź waszej gotowości do bycia z Jezusem. Jest jeszcze długa droga przed wami, nie tylko do święceń, ale do końca życia. Chodzi o to, by coraz pełniej dawać odpowiedź: „Jestem gotów złączyć się z Jezusem, chcę być z Nim”. Niech Maryja was prowadzi, byście mogli obwieszczać innym te prawdy Boże – życzył bp Kiernikowski.

Reklama

Rektor Wyższego Seminarium Duchownego ks. Piotr Kot podkreślił: – Sutanna to ważny znak na drodze ku kapłaństwu. To szczególny znak przynależności do Chrystusa. Natomiast biała komża, którą nakłada biskup, nawiązuje do szaty chrzcielnej. Jest znakiem nowego człowieka, stworzonego na obraz i podobieństwo Boga i odkupionego mocą ofiary Chrystusa.

Parafia wielu powołań

W uroczystości obłóczyn wziął udział ks. Jan Mateusz Gacek, proboszcz parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Legnicy, który przypomniał, że w krótkiej historii parafii to 14. obłóczyny, a 13 księży pochodzących z tej parafii już pracuje w diecezji.

– To świadczy o tym, że w naszej wspólnocie modlitwa wiernych, którzy wspierają powołania i powołanych do kapłaństwa, przynosi konkretne owoce – podkreślił ksiądz proboszcz.

Reklama

Klerycy przynają, że do tego ważnego momentu przygotowywali się przede wszystkim przez studia i modlitwę. Oczekiwanie na ten dzień było połączone z dużymi emocjami, ale też ze świadomością, że przyjęcie stroju duchownego zobowiązuje do świadectwa ich przynależności do Chrystusa i Jego Kościoła. Z pewnością wsparcie duchowe rodziców i bliskich, którzy uczestniczyli w tej uroczystości będzie ich umacniało na drodze ku kapłaństwu.

2018-12-18 11:05

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kapłan to sługa Adwentu

[ TEMATY ]

obłóczyny

katedra wrocławska

MWSD

Anna Majowicz

Uroczystości przewodniczył o. bp Jacek Kiciński

- Dzisiejsze świętowanie wpisuje się w piękną atmosferę przeżywanego okresu liturgicznego, zwanego Adwentem. Wiemy doskonale, że Adwent to czas radosnego oczekiwania na przyjście Jezusa Chrystusa. Czas pobytu w seminarium to także czas Adwentu. To czas radosnego oczekiwania na przyjęcie święceń kapłańskich. I tym tokiem myślenia nasze seminarium jest domem Adwentu, a my jesteśmy jego sługami. Kapłan to sługa Adwentu. To ten, który żyje nieustannym pragnieniem spotkania z Chrystusem - mówił o. bp Jacek Kiciński podczas Mszy św. w katedrze wrocławskiej, w trakcie której 13-stu alumnów V roku Metropolitalnego Wyższego Seminarium Duchownego we Wrocławiu zostało przyjętych do grona kandydatów do święceń diakonatu i prezbiteratu, a 12-stu kleryków III roku otrzymało błogosławieństwo z okazji przywdziania sutanny.

Zobacz zdjęcia: Kandydatura do święceń diakonatu i prezbiteratu oraz obłóczyny w katedrze wrocławskiej

W homilii wrocławski biskup pomocniczy mówił o ważnej roli, jaką pełni przywdziana przez kleryków sutanna. - Gdy jesteśmy świadkami jakiejś tragedii czy wypadku, widok szaty jest bardzo ważny. Widok ubrania strażaka jest wymowny, widok ubrania policjanta jest jednoznaczny, widok ubrania sanitariusza jest pomocny, a widok ubrania kapłana, jakże bardzo ważny. To właśnie sutanna wskazuje na konkretną rzeczywistość. To ubiór kapłana mówi o tym, że to jest człowiek Boga i udziela Bożej pomocy – mówił hierarcha, dodając, że w dzisiejszym świecie, w którym wiele osób jest sparaliżowanych duchowo, kapłani mają odnajdywać pogubionych w ciemnościach. - Jesteśmy po to, by w szacie duchowej zapewniać dzisiejszemu człowiekowi poczucie bezpieczeństwa. Mamy mu towarzyszyć i przyprowadzać go do Jezusa – nauczał o. bp Jacek Kiciński.

CZYTAJ DALEJ

Kard. Krajewski: my, kapłani, musimy być odważni. Jeśli nie teraz, to kiedy?

2020-04-01 20:34

[ TEMATY ]

Watykan

pomoc

Rzym

abp Konrad Krajewski

ubodzy

Piotr Drzewiecki

My, kapłani, musimy być odważni. Jeśli nie teraz, to kiedy? - apeluje kard. Konrad Krajewski w rozmowie z włoskim dziennikiem "Avvenire". Papieski jałmużnik opowiada o wyjątkowo trudnej sytuacji i rosnących potrzebach osób ubogich i bezdomnych, jeszcze bardziej opuszczonych w czasie pandemii.

Jak podkreśla kard. Krajewski w rozmowie z dziennikiem, "Avvenire", ze względu na pustki na ulicach Rzymu, osoby ubogie i pozbawione dachu nad głową, znalazły się w jeszcze trudniejszej niż zazwyczaj sytuacji. "W tych dniach spotykamy wiele osób, które są głodne. Tak właśnie: głodne. Wcześniej nie słyszałem, by ktoś mówił mi: ojcze, jestem głodny" - mówi papieski jałmużnik, który każdego dnia przemierza ulice Wiecznego Miasta, niosąc pomoc najbardziej potrzebującym. "Dzwoni do nas wielu proboszczów, w związku z rodzinami w trudnościach. A my jedziemy. Zawozimy warzywa, oliwę, przecier pomidorowy, mleko. (...) Osoby bezdomne przeżywają wielkie trudności. Nie mogą prosić o jałmużnę, ponieważ na ulicach nie ma nikogo. Bary, które cokolwiek im dawały, są zamknięte. Nie znajdują też otwartych łazienek. Teraz bardzo trudno jest im przeżyć. Nie mają nic zupełnie" - wyjaśnia hierarcha.

W ostatnim czasie liczba osób, wspieranych przez Urząd Dobroczynności Apostolskiej, którym kieruje kard. Krajewski, wzrosła ze 120 do 250.

"Nie mogą przyjść do nas, więc to my jeździmy do nich. Spotykamy ich, przemierzając miasto. Zanosimy im wszystko to, co może im pomóc. Na szczęście nikt z nich nie zachorował. Prawdopodobnie dlatego, że nikt ich nie przytula, nie podaje ręki. Żyją odizolowani, między sobą" - mówi ze smutkiem kard. Krajewski. Przywołuje też historię kobiety, która przed kilkoma dniami zadzwoniła do niego, ponieważ nie mogła opuszczać mieszkania, a skończyły jej się pilnie potrzebne leki. "Po upewnieniu się, że jej się należą, wziąłem je z apteki watykańskiej, przejechałem miasto i jej je zawiozłem. Kiedy otworzyła mi drzwi, zobaczyłem kobietę, która naprawdę była schorowana, ale też szczęśliwa, ponieważ te leki były dla niej podstawową potrzebą".

Kard. Krajewski zachęca, na wzór św. Matki Teresy, do podejmowania drobnych gestów, które zebrane wspólnie tworzą ogrom pomocy dla potrzebujących. Zaznacza, że także do niego napływają prośby nie tylko z Rzymu, ale i z innych części kraju i zamkniętych stref, w których przebywają migranci.
Apeluje też do proboszczów parafii, posiadających łaźnie, o ich otwarcie i bycie blisko najbardziej potrzebujących. "My, kapłani, musimy być odważni. Jeśli nie teraz, to kiedy?" - przypomina.

CZYTAJ DALEJ

Józef Augustyn SJ: Wielki Tydzień w czasach epidemii

2020-04-07 12:12

[ TEMATY ]

Wielki Tydzień

aingnamma/pixabay.com

Wielki Tydzień przeżywany w czasie epidemii to dla chrześcijan szczególny czas, by dać szczere świadectwo o doświadczeniu Jezusa Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego - pisze dla KAI o. Józef Augustyn, znany duszpasterz i rekolekcjonista. Zwraca uwagę, że nie chodzi o świadectwo dawane słowem ale nade wszystko działaniem, na które wskazuje sam Jezus: modlitwą, postem i jałmużną.

"Jakże można chełpić się własnymi sukcesami albo dać się zwieść z drogi, (...) jeżeli cierpienie, podejmowane w ziemskim życiu, jest współdziałaniem z Bogiem? (...) Oby Bóg przeprowadził nas łaskawie przez te czasy, lecz przede wszystkim niech nas prowadzi do siebie". Dietrich Bonhoeffer

Obecna dramatyczna sytuacja, w której się znaleźliśmy, to wielkie wyzwanie i czas próby. W czasie epidemii, dzisiaj, nie możemy posługiwać wiernym na wzór świętych z odległej przeszłości, którzy nie zważając na zagrożenie pielęgnowali chorych, za co często płacili życiem. Jak zatem możemy dzisiaj ludziom służyć, pomagać? Nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich. Wielka uważność na to, co dzieje się wokół nas, w rodzinach, w szpitalach, w społeczeństwie oraz wytrwała modlitwa o światło Ducha Świętego mogą nam podpowiedzieć, co my jako wspólnota Kościoła, a także konkretnie "ja" - jako kapłan, osoba konsekrowana, wierny świecki, mógłbym zrobić.

W mediach społecznościowych możemy znaleźć budujące przykłady. Pewien proboszcz zgromadzone środki na nowe konfesjonały w świątyni przeznaczył na zakup sprzętu ochronnego dla szpitala. Inny, nie mogąc odwiedzać chorych po domach telefonuje do nich, by podnieść ich na duchu. W wielu parafiach transmitowane są online Msze święte oraz adoracja Najświętszego Sakramentu. Jedna z archidiecezji uruchomiła infolinię "Ksiądz na sygnale". Niektóre domy rekolekcyjne udzielają ćwiczeń duchownych online. To tylko kilka przykładów.

1. Czujemy się zagrożeni, martwimy się o przyszłość naszą i naszych bliskich, o przyszłość naszych dzieł, które budowaliśmy nieraz za cenę wielu wyrzeczeń, ofiar i poświęcenia. Zrozumiałe są więc nasze obawy, brak poczucia bezpieczeństwa.
Nie możemy jednak poddać się im. Potrzebujemy świadomego, wzbudzanego w pełnej wolności, aktu wiary, że Chrystus, nasz Pan i Oblubieniec, wystawia dzisiaj naszą wierność i naszą miłość na próbę; ofiarując nam "godzinę miłosierdzia", byśmy mogli oczyścić nasze serca, pogłębić nasze motywacje miłowania i służenia Jemu i ludziom. To szczególny czas łaski, byśmy mogli zobaczyć, "na ile nas stać i jak daleko postąpimy w jego służbie i chwale" (św. Ignacy Loyola, Ćwiczenia duchowne, nr 322), w innych, znacznie trudniejszych okolicznościach niż dotychczas. To Jego wielkie wyzwanie dla nas.

Dzisiaj Jezus oczekuje od nas większego zaangażowania ludzkiego i duchowego, większej i hojniejszej miłości, miłości bardziej twórczej. Ograniczenia, jakim zostaliśmy poddani, konieczność przebywania w domach, zarówno dla księży, osób konsekrowanych, jak też dla wiernych świeckich, nie jest "czasem wolnym", czasem odpoczynku, w którym moglibyśmy oddawać się osobistym sprawom. Nasze zobowiązania duszpasterskie, apostolskie, misyjne nie zostały bynajmniej zawieszone na czas epidemii.

Jakże, jako ludzie wierzący, moglibyśmy biernie przyglądać się ofiarnej, pełnej poświęcenia pracy całej służby zdrowia, staraniom i wysiłkom rzeszy urzędników, służb mundurowych i wszystkim, których praca jest konieczna do naszego codziennego funkcjonowania w czasach epidemii. Nikt nie był w stanie przewidzieć tak dramatycznego rozwoju sytuacji i dlatego nikt nie był na nią przygotowany na czas. Stąd też konieczna jest wyrozumiałość i cierpliwość wobec pewnych niedogodności, chwilowych braków. Epidemia, która - jak mówią osoby kompetentne - może potrwać kilka miesięcy, wymaga dziś od wszystkich wyjątkowej solidarności. Winniśmy współpracować z tymi, którzy walczą na pierwszej linii frontu. Trzeba nam się wznieść ponad wszelkie podziały światopoglądowe, środowiskowe, religijne, polityczne.

2. Komentatorzy porównują sytuację spowodowaną koronawirusem do czasów wojennych. "Jesteśmy na wojnie" - mówią otwarcie.
Wojna, czas zagrożenia życia, czas nienawiści i zabijania, objawia i wyzwala w ludzkich duszach nie tylko to, co w nich najlepsze, ale także i to, co najgorsze.

Obecna epidemia to wielka próba i czas kuszenia. Zaproszenie do większej miłości wiąże się zawsze z większym atakiem złego ducha. Tak było w życiu Narodu Wybranego, jego Proroków, Królów, tak było w życiu Jezusa, Jego uczniów; tak było w życiu niezliczonej rzeszy męczenników, pustelników, mistyków, świętych. Ale tak było i jest w życiu każdego człowieka wierzącego, który nie wyróżniając się niczym w społeczeństwie, podejmowałli zaangażowaną walkę o życie w prawości sumienia i wierność Jezusowi.

Do czego jesteśmy kuszeni? Do tego samego, do czego kuszony był Jezus: do zajmowania się sobą, naszymi lękami i obawami, do natychmiastowego zaspakajania naszych głodów ciała, głodów emocjonalnych, głodów rozrośniętego w czasach sukcesu i powodzenia "ego". Choć szatan kusi Jezusa, jak każdego innego człowieka, to jednak Jezus przeżywa kuszenie inaczej niż my, ponieważ nie ma w Nim najmniejszego przywiązania do namiętności. Ale i do Niego mówi Szatan: "Przemień te kamienie w chleb, zaspokój głód twojego ciała, po czterdziestu dniach surowego postu. Uczyń to natychmiast: tu i teraz, za wszelką cenę, bez zważania na to, kim jesteś, do czego jesteś zobowiązany". Jesteśmy też kuszeni, podobnie jak Jezus, do unikania za wszelką cenę cierpienia i krzyża: za cenę łamania przykazań, naszych zobowiązań wobec Kościoła, naszych bliskich, słowem za cenę zdrady sumienia.

Jezus słysząc tanią pociechę Piotra: "Panie, nie przyjdzie to [cierpienie] na ciebie" reaguje gwałtownym słowem: "Zejdź mi z oczu, szatanie". Tylko szatan bowiem może dać człowiekowi obietnicę, że w jego życiu nie będzie cierpienia, udręki i bólu. Jezus, już po Zmartwychwstaniu, jakby nawiązując do tamtej rozmowy z Piotrem, złoży mu obietnicę wręcz przeciwną: "Będziesz cierpiał. Inny cię zwiąże i opasze i poprowadzi cię, wbrew twojej woli tam, dokąd nie chciałbyś pójść". Ale Jezus obiecuje Piotrowi, że będzie to czas łaski, naśladowania Go w Jego Krzyżu, czas ostatecznego związania z Nim na zawsze.

Epidemia jest źródłem ogromnego cierpienia dla milionów. Nie chodzi jedynie o zmagających się z chorobą i o bezpośrednio zagrożonych epidemią, ale także o ich rodziny, o wszystkich, którym jak domek z kart runął ich świat, budowany latami z wielkim wysiłkiem: praca zawodowa, życiowe plany, kariera, osobiste marzenia.

Jesteśmy coraz bardziej świadomi, że po epidemii czeka nas ogromny wysiłek ludzki i duchowy, by móc powrócić - jak Bóg pozwoli - do normalnego życia osobistego, rodzinnego, społecznego, zawodowego, kościelnego. Wymagać to będzie od nas nie tylko wielu wyrzeczeń, ale nade wszystko głębokiej refleksji nad cywilizacją, z której nie tylko korzystamy, ale także, którą bezkrytycznie budujemy, przyjmując - nierzadko bez żadnej powściągliwości - wszystko to, co ona nam proponuje. Być może konieczność ograniczenia konsumpcji może okazać się wręcz zbawienna dla naszego życia osobistego, rodzinnego, społecznego, dla państwa, jak też dla naszej planety, która nie jest w stanie strawić wszystkich cywilizacyjnych śmieci i odpadów.

A w jaki sposób czasy "po epidemii" wpłynął na duszpasterstwo naszych parafii, dzieł apostolskich - to zagadnienie otwarte. Ograniczenia epidemiczne, które dziś uniemożliwiają normalne duszpasterstwo, ukazują nam, jak bardzo nasze codzienne życie zależy od zaufania, życzliwości i hojności wiernych. Jeżeli będziemy otwarci na dar rozeznania i światło Ducha Świętego, wstrząs, jaki przeżywamy, może wnieść w życie naszych wspólnot zdrowy ferment i zapał, którego bardzo potrzebujemy. Trzeba nam się modlić o głęboką wiarę, że jesteśmy prowadzeni przez Jezusa, Głowę Kościoła.

3. Kościół jest cząstką ludzkości i do niej posłany. Jezus Zmartwychwstały żegnając się z uczniami powierza im misję, wysyła ich na cały świat: "Idźcie na cały świat i nauczajcie wszystkie narody".
Czas cierpienia ludzkości dzisiaj, to dla uczniów Jezusa, szczególny czas nauczania wszystkich narodów. Epidemię ludzkość przeżywa w czasie, gdy chrześcijanie celebrują uroczyście mękę, śmierć i Zmartwychwstanie Jezusa. To szczególny czas, by dać ludzkości, społeczeństwu, w którym żyjemy, a także naszym wspólnotom kościelnym szczere, otwarte i hojne świadectwo o naszym doświadczeniu Jezusa Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego. I nie tylko kolejnymi słowami (tych w przestrzeni medialnej nie brakuje), ale nade wszystko naszym działaniem, na które wskazuje sam Jezus: modlitwą, postem i jałmużną.

Naszym pierwszym dziełem apostolskim na czas epidemii jest szczera i hojna modlitwa: osobista i wspólnotowa. To ona daje ukojenie, uspokojenie, zrozumienie dla życia, otwarcie na życie, własne i bliźnich. Nie jesteśmy panami życia, ani własnego, ani bliźnich. Ono do nas nie należy. Każda chwila naszego życia jest czystą łaską i darem. Nasze życie jest w rękach Boga i właśnie teraz - w czasie epidemii - zaczynamy to lepiej rozumieć. To na modlitwie, święty Bóg, mocny i nieśmiertelny, którego przyzywamy w Suplikacjach, ukazuje nam, jak absurdalne są nasze małe codzienne lęki, które nas zadręczają nie pozwalając nam pracować, spać, budować więzi z innymi. Nasze lęki zatruwają życie nie tylko nam, ale i naszym bliskim. W sposób szczególny zatruwamy naszymi lękami życie naszych dzieci. Jakże wyraziste są słowa Psalmisty: "Ci, którzy nie wzywają Pana, drżą ze strachu".

Piękny przykład modlitwy w czasach epidemii dają nam katolicy włoscy, tak boleśnie doświadczeni przez epidemię. Podjęli inicjatywę nieustannego odmawiania różańca. Każdy może włączyć się w modlitwę wybierając konkretną godzinę. "Pomyśleliśmy o zacieśnieniu więzi naszej wspólnoty, Kościoła i kraju, Włoch, w objęciach modlitwy" – pisali inicjatorzy.

4. Obok modlitwy potrzebujemy postu, samoograniczenia, wyrzeczenia. To drugi rodzaj praktyki duchowej, do której tak usilnie zachęca Jezus. Post i jałmużna czynią wiarygodną naszą modlitwę.
Dzięki wytrwałej praktyce Jezusowej triady: modlitwy, postu i jałmużny, zaczynamy rozumieć, że prawdziwym źródłem naszej zguby i źródłem krzywd, jakie wyrządzamy innym, jest nie tyle pojedynczy grzech, ale przywiązanie do niego, które ma swoje zakorzenienie w ludzkiej "pra-winie" (Herman Hesse), w grzechu pierworodnym. To my kapłani, osoby konsekrowane, zaangażowani w wiarę świeccy, winniśmy mieć głęboką świadomość istoty ludzkiego grzechu i umieć rozpoznać "pożar własnego sumienia".

To one bowiem dają nam prawdziwe poznanie, że "wielkiej naszej winy spłacić nie zdołamy, chyba, że Bóg po zgonie naszym zechce wejrzeć na nas miłosiernie i przyjąć do łaski swojej" (Herman Hesse). Jednym z największych problemów naszej cywilizacji jest dziś rezygnacja z metafizyki i moralności religijnej, co sprawia, że godność ludzkiego życia zawieszona jest w próżni, wydana w ręce tych, którzy stanowią prawo: demokratycznych polityków lub tyranów, zgodnie z panującym ustrojem. Bez prawego sumienia, recta ratio, życie ludzkie staje się jeszcze jednym towarem na sprzedaż. Ważnym dzisiaj rodzajem postu jest pogodne przyjmowanie wszystkich wyrzeczeń, ograniczeń i cierpień, jakie narzuca nam czas epidemii.

5. Trzecim naszym apostolskim dziełem jest jałmużna. Jej istotą jest nasze hojne zaangażowanie w pomaganie potrzebującym: chorym, ich rodzinom, lekarzom, pielęgniarkom, i wszystkim, którzy walczą na pierwszej linii frontu.
Możemy dzielić się tym, co posiadamy. Nasze zaangażowane działanie w tych trudnych czasach, to także troska o pełne szacunku odnoszenie się do wszystkich: do spotkanych przypadkowo, ale nade wszystko do naszych bliskich, z którymi w tych dniach pozostajemy razem pod jednym dachem.

Naszej szczególnej uwagi i czułości wymagają dzieci i młodzież, która została pozbawiona koleżeńskich spotkań, swobodnej zabawy w te piękne wiosenne, świąteczne dni. To dla nich bardzo trudny czas. Nasza serdeczność, czułość, życzliwość, szczere zainteresowanie ich sprawami, zapisze się głęboko w ich pamięci i sercu. Wspominając - już w dorosłym życiu - te trudne czasy, będą nam to pamiętać. Wszak przyjaciela poznaje się w biedzie.

6. Teraz w okresie Wielkiego Tygodnia, który będziemy celebrować w sposób wyjątkowy - bez fizycznej obecności wiernych - przywołajmy świadectwo wiary i miłości do Jezusa Ukrzyżowanego pastora Dietricha Bonhoeffera, działacza antyhitlerowskiego i męczennika*.
W więzieniu, w obliczu czekającej go śmierci, pisał: "Ludzie idą do Boga w swoich biedach, błagają o pomoc, proszą o szczęście i chleb, o ratunek w chorobie i śmierci. Tak czynią wszyscy. Ludzie idą do Boga także w Jego biedach, znajdują Go biednego i pohańbionego, bez dachu i chleba; widzą go splątanego przez grzech, słabość i śmierć.

Chrześcijanie idą do Boga w Jego cierpieniach. (...) Chrześcijanie stoją przy Bogu w Jego cierpieniach i to odróżnia chrześcijan od pogan”. Idziemy do Boga, ponieważ bardzo Go dzisiaj potrzebujemy, tak jak dziecko potrzebuje ojca i matki. Idziemy do Niego, ponieważ bez Jego łaski nic dobrego uczynić nie możemy. Idziemy do niego ponieważ On nas przywołuje, ale nie po to, by nas upominać, ale by nas przygarnąć, dodać nam otuchy, zrozumieć. Idziemy, by Mu odpowiedzieć o naszej bezradności, zagubieniu, lęku, ale także o naszych pragnieniach, nadziejach i radościach. Idziemy do Boga, aby doświadczyć Jego Boskiego współczucia. Idziemy do Niego jako Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego Pana, który pokonał szatana, grzech i śmierć. Ale idziemy do Boga także w Jego boskich udrękach, w Jego poniżeniu i upokorzeniu, wypisanym na obliczu Jezusa ukrzyżowanego, ale też wypisanym na obliczu tych wszystkich, z którymi Jezus się utożsamił.

"Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, Mnieście uczynili". W tych dniach staliśmy się świadkami bólu i cierpienia całej ludzkości, udręczonej chorobą, śmiercią, lękiem przed przyszłością. Bieda i udręka każdego człowieka, staje się biedą i udręką samego Boga. On tak kocha każdego człowieka, że utożsamia się z nim bez reszty. Radość i szczęście, udręka i cierpienie każdego z nas przyjmuje jako własne. Jezus Ukrzyżowany przyjmuje na siebie każdy ludzki los. Nadmiar ludzkiego cierpienia miażdży nieraz ludzkie życie: ciało, psyche, duszę. "Spodobało się Bogu zmiażdżyć Go cierpieniem" - powie Izajasz o Słudze Jahwe. Kontemplując obecnie, w Wielkim Tygodniu, zmiażdżone ciało Sługi Jahwe możemy dostrzec zmiażdżone cierpieniem oblicze ludzkości. "Bóg idzie do wszystkich ludzi w ich biedach, karmi swym chlebem ciało i dusze, umiera na krzyżu za chrześcijan i pogan i daruje winy obojgu" - pisał w czasach wielkiej wojny, w obliczu własnej śmierci, wielki świadek miłości do Jezusa Dietrich Bonhöffer. Józef Augustyn SJ

*Dietrich Bonhöffer (1906-1945), pastor, charyzmatyczny teolog, został powieszony w dniu 9. kwietnia w obozie koncentracyjnym Flossenbürg, na osobisty rozkaz Hitlera, dwa tygodnie przed wkroczeniem amerykańskich wojsk.

---

Józef Augustyn SJ (ur. 1950) jest duszpasterzem, rekolekcjonistą i kierownikiem duchowym, profesorem nadzwyczajnym Akademii Ignatianium w Krakowie, współzałożycielem i redaktorem naczelny kwartalników: "Życie Duchowe" oraz "Pastores". Od lat zajmuje się formacją kapłańską i seminaryjną.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję