Reklama

Szlak, który uczy życia

2018-12-18 11:05

Łukasz Krzysztofka
Edycja warszawska 51/2018, str. III


Praca z niepełnosprawnymi bez wątpienia jest piękna. Na jej efekt trzeba wprawdzie dłużej czekać, ale za to daje ona o wiele więcej satysfakcji

Jego powstanie zmieniło oblicze harcerstwa. Zwiększył samodzielność dzieci i młodzieży z niepełnosprawnościami, przeciwdziała wykluczeniu społecznemu

Dla jednych to zarośnięta, trudna do przejścia górska ścieżka, dla innych radość, wspólna zabawa, przyjaciele, wędrówka i blask ogniska – 60 lat temu powstał „Nieprzetarty Szlak”. Początki harcerstwa dla dzieci i młodzieży z niepełnosprawnościami to dzieło druhny Marii Łyczko, która w 1958 r. poprowadziła w Rabce trzytygodniowy kurs dla pracowników instytucji oświatowych i leczniczych, wzbogacający ich umiejętności metodyczne o formy pracy z dzieckiem niepełnosprawnym, wynikające z metodyki harcerskiej. Celem było także przygotowanie kadry dla drużyn harcerskich powstających w placówkach specjalnych. Łyczko od razu nawiązała współpracę z prof. Marią Grzegorzewską, która obejmowała wtedy pierwszą w Polsce Katedrę Pedagogiki Specjalnej na Uniwersytecie Warszawskim.

Nazwa „Nieprzetarty Szlak”, która narodziła się już na pierwszym kursie, nawiązuje do trudów przecierania szlaku przy zdobywaniu przez kursantów w grze harcerskiej pokrytego śniegiem szczytu Lubonia Wielkiego.

Wzajemna wymiana

Już w pierwszym roku istnienia ruchu powstało 50 drużyn „Nieprzetartego Szlaku”, liczących 1500 członków. W dziesiątą rocznicę 663 drużyny skupiały 20 tys. członków, a w dwudziestą „Nieprzetarty Szlak” objął harcerskim wychowaniem ponad 53 tys. dzieci i młodzieży. Dzisiaj w ok. pięciuset drużynach Związku Harcerstwa Polskiego zrzeszonych jest prawie 6 tys. dzieci z lekkim i umiarkowanym niedorozwojem umysłowym, niewidomych, głuchych i niepełnosprawnych ruchowo.

Reklama

Gromady zuchowe i drużyny harcerskie działają dziś przy specjalnych ośrodkach szkolno-wychowawczych, w domach pomocy, młodzieżowych ośrodkach wychowawczych, warsztatach terapii zajęciowej, w dużych aglomeracjach i małych miasteczkach w całej Polsce.

S. Jordana Warmowska, franciszkanka od pokuty i miłości chrześcijańskiej, jest nauczycielką w Szkole Podstawowej Specjalnej nr 111 w Warszawie. Prowadzi także drużynę „Nieprzetartego Szlaku”. Jak mówi, praca z dziećmi z niepełnosprawnościami więcej daje jej, niż ona może dać swoim wychowankom. – Jestem przekonana, że te dzieci są bardziej potrzebne nam niż my im, bo one przywracają nam prawdziwy system wartości, który powinien mieć człowiek, czyli bezinteresowność, wdzięczność, prostotę. One nie mają masek, są szczere – jak są smutne, to płaczą, jak wesołe, to skaczą. Uczę się od nich każdego dnia samozaparcia i tego, aby nigdy się nie poddawać – mówi s. Jordana.

Razem łatwiej

W Warszawie odbyła się jubileuszowa ogólnopolska konferencja instruktorów „Nieprzetartego Szlaku”, którą poprzedziła Msza św. w kościele akademickim św. Anny. – Każdy gest wobec osoby niepełnosprawnej jest nie tylko wypełnieniem służby Bogu, ale też uwielbieniem Jego miłości – mówił ks. Wojciech Jurkowski SAC, naczelny kapelan ZHP. Podczas uroczystości minister Wojciech Kolarski w imieniu prezydenta RP Andrzeja Dudy wręczył odznaczenia państwowe zasłużonym dla rozwoju ruchu. – „Nieprzetarty Szlak” to prawdziwy przykład budowania wspólnoty, która łączy wszystkich – powiedział minister.

Dlaczego drużyny „Nieprzetartego Szlaku” są wyjątkowe? Dzięki ich działalności niepełnosprawni uczestnicy zajęć pod okiem instruktorów, najczęściej nauczycieli i wychowawców, pedagogów specjalnych, uczą się pracować w grupach-zastępach, zdobywają pierwsze sprawności. Są nimi małe ordery za pokonanie lęku przed nieznanym światem, za zaangażowanie, nową wiedzę i niestandardowe umiejętności przydatne w codziennym życiu. „Nieprzetarty Szlak” tworzą z jednej strony niezwykli młodzi ludzie, których los obdarował różnymi ograniczeniami, z drugiej – ogromna siła, aktywność i pozytywne podejście do wszystkiego, co ciekawe, rozwijające zainteresowania i pozwalające spędzić czas w działaniu.

– Nasi podopieczni podejmują wyzwania, które kiedyś pozostawały tylko w sferze marzeń, zdobywają pewność siebie. Są dumni ze swych osiągnięć indywidualnych i drużynowych – opowiada s. Jordana, zaznaczając, że nie uważa, aby praca z dziećmi z niepełnosprawnościami była trudna. Bez wątpienia jest piękna. Na jej efekt trzeba wprawdzie dłużej czekać, ale za to daje ona o wiele więcej satysfakcji.

Tagi:
harcerstwo

Reklama

Bp Nitkiewicz do harcerzy

2019-08-12 07:51

apis / Tarnobrzeg (KAI)

Czuwać, to znaczy być przygotowanym na spotkanie z Bogiem – wskazywał bp Krzysztof Nitkiewicz 11 sierpnia podczas spotkania z ok. 500 druhnami i druhami biorącymi udział z Zlocie Chorągwi Podkarpackiej Związku Harcerstwa Polskiego, który odbywa się nad Jeziorem Tarnobrzeskim.

Bożena Sztajner/Niedziela

Od 8 do 13 sierpnia na wschodniej stronie Jeziora Tarnobrzeskiego działa wioska harcerska. Obozują w niej druhny i druhowie z różnych części Podkarpacia. Odwiedził ich bp Krzysztof Nitkiewicz, który w niedzielny wieczór przewodniczył polowej Mszy św. W homilii hierarcha nawiązał do czytań mszalnych, mówiących o potrzebie zachowania czujności, aby być gotowym na przyjście Chrystusa.

- Czuwaj! – mówi Chrystus - bądź gotowy na spotkanie ze mną, abym mógł ci dać nagrodę za wierność. Wiecie doskonale, drogie druhny i druhowie, że te wezwanie „bądź gotowy, przygotowany”, zainspirowało twórcę ruchu skautowskiego Badena Powella i stało się dewizą skautingu. Po dzień dzisiejszy towarzyszy metodom i działaniom związanym z kształtowaniem charakteru, relacji międzyludzkich, z nabywaniem zdolności manualnych, tężyzny fizycznej. Gdyż czuwać, to znaczy właśnie być przygotowanym na spotkanie z Bogiem oraz z Jego stworzeniami, przede wszystkim z drugim człowiekiem oraz z przyrodą – wskazywał biskup.

Ordynariusz podkreślał, że być gotowym, a więc nie wahać się i dać z siebie wszystkiego, co w nas najlepsze, dać bezinteresownie i hojnie. W gruncie rzeczy chodzi o miłość, o serce, które powinno stale pragnąć chwały Bożej i dobra drugiego człowieka.

- To zdecydowanie więcej, niż dobre maniery, pozytywne nastawienie, skrupulatne wypełnianie swoich powinności, choć można tu mówić o dobrym początku. Jednak chrześcijanin i harcerz powinni latać wysoko, a wzniesienie się na pułap wyznaczony ewangeliczną miłością wymaga i samozaparcia, i czasu. Potrzebuje stałych ćwiczeń, sprawdzianów, nieraz porażek, które szerzej otworzą oczy i nauczą pokory. Wy druhny i druhowie dobrze o tym wiecie – wskazywał biskup.

Zdaniem ordynariusza, w konfrontacji z tym, co obserwujemy w świecie, z tym, co widzimy w nas samych (jak bardzo jesteśmy skoncentrowani na sobie), harcerze są przykładem, że można i trzeba żyć inaczej.

Harcmistrz Mariusz Bezdzietny, komendant Chorągwi Podkarpackiej ZHP poinformował, że jest to pierwszy zlot, gdzie trzeba było przygotować całą infrastrukturę, bo teren nad Jeziorem Tarnobrzeskim nie posiada stałej bazy. Udało się to zrobić dzięki wsparciu władz miejskich. Konieczne było dociągnięcie na teren obozu wody, ustawienie sanitariatów, zapewnienie wywozu nieczystości, dowozu żywności. Zapewnienie tego wszystkiego, co jest potrzebne dla funkcjonowania małej wioski.

Każdego dnia brać harcerska realizuje program złożony z pięciu punktów: służby, wędrówki, specjalności, biwakowania oraz duchowości, który realizowany jest w godzinach wieczornych. W jego ramach harcerze mają możliwość uczestnictwa we Mszach św., które sprawowane są przez obecnych na miejscu kapelanów. Przy okazji harcerze mają czas na refleksję, dyskusję oraz zamyślenie nad ideałami harcerskimi i wartościami chrześcijańskimi.

Uczestnicy zlotu począwszy od zuchów, mogą każdego dnia zdobywać sprawności harcerskie oraz doskonalić swoje umiejętności. Mają również możliwość skorzystania z oferty czterech tematycznych kawiarenek, m.in. escape roomu oraz szaroszeregowej, w tym roku, jak zauważył komendant, przypada bowiem 80. rocznica powstania Szarych Szeregów. Stąd chęć przybliżenia historii tej podziemnej harcerskiej formacji.

W niedzielę harcerską wioskę odwiedziły dzieci ze świetlic podwórkowych prowadzonych w ramach projektu „Podkarpacka sieć wsparcia wychowawczej funkcji rodziny”. Zorganizowany został piknik rodzinny, a na zakończenie wieczoru zagrał zespół Luxtorpeda. Zloty Chorągwi Podkarpackiej ZHP organizowane są od 4 lat.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Parafia świętego niepokoju

2019-08-19 07:55

Marian Banasik

Niedziela z „Niedzielą” w parafii św. Brata Alberta w Częstochowie-Kiedrzynie.

B.M. Sztajner/Niedziela

Dziękujemy „Niedzieli”, jej redaktorom za trud głoszenie Dobrej Nowiny – powiedział ks. Sławomir Wojtysek, proboszcz parafii św. Brata Alberta w Częstochowie-Kiedrzynie. 18 sierpnia redaktorzy „Niedzieli” gościli w tej parafii w ramach Niedzieli z „Niedzielą”.

– W dzisiejszych czasach bardzo potrzebna jest odwaga głoszenia prawdy. I to czyni nasza „Niedziela”. Chciałbym, żeby w naszych rodzinach „Niedziela” była jeszcze bardziej obecna – mówił ksiądz proboszcz witając redaktorów „Niedzieli”.

Zobacz zdjęcia: Parafia świętego niepokoju

Na Mszach świętych homilię wygłosił ks. red. Mariusz Frukacz. Nawiązując do czytań mszalnych podkreślił, że „Jezus pragnie zapalić ogień Bożej miłości. Ten ogień bierze początek z Jego krzyża” – Boża miłość wypala to wszystko, co jest złe i niewłaściwe w naszym życiu. Każdy z nas musi nieść ten ogień miłości, dlatego też może również spotkać się ze sprzeciwem – mówił ks. Frukacz.

– Każdy chrześcijanin, który jest świadkiem Bożej miłości może doświadczyć losu proroka Jeremiasza, który został zanurzony w błocie, doświadczył hańby. Każdy wiarygodny świadek musi przejść przez doświadczenie krzyża i jego hańbę – kontynuował ks. Frukacz i dodał: „Mamy patrzeć na Jezusa, który przecierpiał krzyż, doświadczył hańby”.

- Tygodnik katolicki „Niedziela” idzie do nas z ogniem Bożej miłości i prawdy. Czasem budzi sprzeciw, bo głosi trudną prawdę i upomina się o miejsce Boga w ludzkim sercu, w rodzinach i świecie – podkreślił redaktor „Niedzieli”.

Kapłan wskazał również, że „parafia, nasza rodzina nie mogą być wspólnotami świętego spokoju, ale świętego niepokoju o zbawienie, o wiarę i prawdę” – Obojętność, letniość to nie jest postawa chrześcijańska. Każdy chrześcijanin to człowiek ognia Bożej miłości. Świadek pełen świętego niepokoju zawsze będzie znakiem sprzeciwu – podsumował ks. Frukacz.

Wierni mogli porozmawiać z redaktorami „Niedzieli” i zapoznać się z ofertą wydawniczą tygodnika – „Niedziela” spełnia bardzo ważną rolę w naszej rodzinie. Podtrzymuje naszą wiarę. Również w obecnych czasach zamętu „Niedziela” prowadzi nas we właściwym kierunku. Ten tygodnik prowadzi nas do Jezusa – podkreślili Eugeniusz i Teresa Policińscy.

Natomiast Elżbieta Cierpica w rozmowie z „Niedzielą” powiedział, że w naszym tygodniku zawsze szuka treści, artykułów, które mogłaby przekazać rodzinie. – Od „Niedzieli” oczekuję więcej artykułów o rodzinie, o tym jak przekazywać wiarę dzieciom, wnukom – powiedziała p. Cierpica.

Tego dnia odbyło się również spotkanie modlitewne członków Stowarzyszenia Przenajdroższej Krwi Chrystusa, którzy przybyli z różnych wspólnot parafii naszej archidiecezji. Czciciele Przenajdroższej Krwi Chrystusa uczestniczyli we Mszy św. Wysłuchali również konferencji o duchowości Krwi Chrystusa. Nie zabrakło również spotkania z redaktorami „Niedzieli”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Premier Morawiecki modlił się w Piekarach Śląskich

2019-08-19 16:33

ks. sk / Piekary Śląskie (KAI)

Premier Mateusz Morawiecki odwiedził w poniedziałek sanktuarium Matki Sprawiedliwości i Miłości Społecznej w Piekarach Śląskich. Po modlitwie złożył kwiaty na grobie ks. Jana Ficka, apostoła trzeźwości oraz pod tablicą upamiętniającą ofiary komunizmu.

ks. S. Kreczmański/archidiecezja Katowicka

Podczas wizyty premier RP wyraził nadzieję, że Matka Boża Piekarska będzie czuwała nad naszą Ojczyzną. – Niech ogień niesiony przez naszych przodków, także w ciemnych czasach Kulturkampfu i najczarniejszej nocy Drugiej Apokalipsy, a potem „czerwonej zarazy” – niech ten ogień rozświetla naszą drogę w przyszłość – ku sprawiedliwej, dobrej, wielkiej Polsce – Polsce wiernej wierze naszych ojców – napisał Mateusz Morawiecki w piekarskiej księdze pamiątkowej.

Podczas wizyty premier modlił się przy grobie wielkiego śląskiego apostoła trzeźwości ks. Jana Ficka, który rozpoczął swoją działalność propagującą trzeźwość w 1844.

Premier wraz z księżmi posługującymi w sanktuarium udał się także na Rajski Plac, gdzie złożył kwiaty pod tablicą upamiętniającą ofiary komunizmu.

Sanktuarium piekarskie jest jednym z najważniejszych ośrodków kultu maryjnego w archidiecezji katowickiej. Czczona w Piekarach Matka Boża nosi tytuł Matki Sprawiedliwości i Miłości Społecznej. Do najsłynniejszych pielgrzymek należą pielgrzymki stanowe: mężczyzn i młodzieńców w ostatnią niedzielę maja, kobiet i dziewcząt w niedzielę po 15 sierpnia.

Do szczególnych piekarskich pielgrzymów należał św. Jan Paweł II, który jako metropolita krakowski przez wiele lat głosił kazania podczas stanowej pielgrzymki mężczyzn a po wyborze na Stolicę Piotrową co roku przesyłał swoje słowo pozdrowienia do pielgrzymów zgromadzonych na piekarskim wzgórzu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem