Reklama

Najlepszy z najlepszych

2019-01-02 12:58

Mariusz Rzymek
Edycja bielsko-żywiecka 1/2019, str. III

Archiwum

Zwycięzcą prestiżowego 76. Konkursu na Najpiękniejszą Szopkę Krakowską został bielszczanin Kryspin Wolny

Jego dzieło ma 2 m wysokości, 1,2 m szerokości i 70 cm głębokości. Do końca lutego możne je podziwiać w krakowskim Celestacie przy ul. Lubicz 16. – Miałem taką cichą nadzieję, że jury doceni mój trud i upór, bo tegoroczną szopkę dopracowałem perfekcyjnie. Przez 24 godziny od zdania prac nikt jednak do mnie nie dzwonił. W głowie kłębiły się różne myśli. W końcu odebrałem telefon z gratulacjami i poczułem wielką radość i ulgę – wspomina Kryspin Wolny.

Zanim K. Wolny sięgnął po zwycięstwo jego największym osiągnięciem w konkursie było zajęcie trzeciego miejsca. Efektowny triumf zapewnił mu dopiero ósmy start na tej imprezie. Jego ostatnie dzieło, jakim jest nagrodzona szopka, utrzymane zostało w tradycyjnej konwencji. Posiada powszechnie rozpoznawalne elementy architektury miejskiej: wieżę Mariacką, Bramę Floriańską, kaplicę Zygmuntowską, wieże kościoła św. Andrzeja oraz postacie kojarzone z grodem Kraka. Wśród nich są górale i krakowiacy, Pan Twardowski i Józef Piłsudski na kasztance. Postać Marszałka oraz flaga narodowa trzymana przez alchemika to nawiązanie do rocznicy odzyskania niepodległości, a miniaturowa betlejemka, do wpisania szopek krakowskich na listę dziedzictwa kulturowego Unesco.

– Jury zwraca uwagę na sposób, w jaki utrwala się w szopce aktualne wydarzenia, które właśnie przeżywamy. Dlatego zdecydowałem się na umieszczenie akcentów niepodległościowych i małej szopki – wyjaśnia K. Wolny. Pracę nad konkursową szopką jej twórca rozpoczął w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia. Trwały one nieprzerwanie do 5 grudnia. Niespełna 24 godziny później gotowa szopka była już oceniana przez jury. – Z powodu rozmiaru i odległości zawsze są jakieś problemy z transportem. W tym roku pewnym ułatwieniem było to, że zdecydowałem się, aby wieże były osobno rozmontowywane – dodaje K. Wolny.

Reklama

Ostateczny kształt szopka uzyskała po ok. 5 tys. roboczogodzin. Wszystko w niej od A do Z wyszło spod ręki K. Wolnego, łącznie z figurkami, które są odlewami gipsowymi, odpowiednio szlifowanymi, ozdabianymi i napędzanymi silniczkami wolnoobrotowymi. Oprócz nagrodzonej szopki artysta zawiózł do Krakowa jeszcze jedną betlejemkę. Zrobił ją na zlecenie miejskiego Muzeum Historycznego. – W Krakowie na 15 szopek wystawionych w miejscach publicznych trzy są moje. Wyeksponowano je w gablotach na placu Matejki, Marii Magdaleny i w Nowej Hucie – mówi z dumą K. Wolny.

Niezależnie od szopek krakowskich K. Wolny wykonuje góralskie stajenki ze Świętą Rodziną. – Mój tata zaraził mnie tą pasją, za co jestem mu niezmiernie wdzięczny. Sam też próbował swych sił na krakowskich konkursach. Cieszę się, że to, co robię, spotyka się z coraz większym poważaniem. Widać, że plastikowa chińszczyzna powoli się ludziom przejada – mówi K. Wolny.

Dzieła nagrodzonego bielszczanina cztery lata temu mogli oglądać wierni z parafii Nawiedzenia NMP w Hałcnowie. W Domu Parafialnym im. Jana Pawła II wystawił on sześć dużych szopek oraz kilka mniejszych.

Tagi:
szopka szopka

Reklama

Szopka ze Strzegomiem w tle

2019-01-23 11:50

Krystyna Smerd
Edycja świdnicka 4/2019, str. VI

Wpisując strzegomski pejzaż w tło betlejemskiej szopki, chciałem podkreślić to, że także miasto Strzegom i jego mieszkańcy oraz ludność okolicznych wsi czerpią bardzo wiele sił z narodzin Bożej Dzieciny – mówi autor projektu Bartek Giemza

Ryszard Wyszyński
O koncepcji wpisania strzegomskiego pejzażu w panoramę Betlejem opowiada autor projektu Bartek Giemza

Przed bazyliką w Święta Bożego Narodzenia w Strzegomiu parafian i świątecznych gości powitała przepięknie podświetlona szopka ze Świętą Rodziną i nowo narodzonym Jezuskiem w otoczeniu, której – w małych drewnianych zagrodach – można było oglądać przez całe święta na żywo: owce i owieczki, kozy i koźlęta, a także konika pony. Chętnych do odwiedzin szopki z żywymi zwierzętami nie brakowało, zwłaszcza rodzin z małymi dziećmi.

W środku bazyliki jest też corocznie przygotowywana na czas świąt szopka w nawie bocznej kościoła, która została bardzo ciekawie upiększona. Matkę Bożą z Dziecięciem i Józefa można bowiem w mniej oglądać na tle przepięknej panoramy Strzegomia z jej unikalną architekturą i charakterystycznymi elementami pejzażu. Najciekawsze budowle jak: bazylikę strzegomską, kościół Zbawiciela Świata, ratusz miejski i wieżę ratuszową i kilka odtworzonych budynków – można podziwiać z kolorowymi światłami – bijącymi z malutkich, przysłoniętych bibułkami, okien. Na horyzoncie postawiono wiatrak z kręcącymi się skrzydłami, „odtworzono” Górę Krzyżową, a na pierwszym planie – zgodnie z tradycją figurki – Świętej Rodziny, aniołów, pastuszków, Trzech Króli, zwierząt.

Nowa szopka bożonarodzeniowa bardzo się spodobała parafianom. Dodajmy, że jako pierwsi obejrzeli ją członkowie Państwowego Ludowego Zespołu Pieśni i Tańca „Mazowsze”, bo premierowy jej pokaz, z zapaleniem światełek, przypadł na czas ich wspaniałego koncertu kolęd w bazylice.

– Przy powstaniu naszej nowej szopki bożonarodzeniowej – pracowała młodzież z naszego duszpasterstwa młodzieży – mówił wikariusz ks. Krzysztof Papierz. Młodych ludzi do jej przygotowania nie trzeba było długo namawiać. Scenografię szopki budowano już od połowy listopada, wieczorami – po kilka razy w tygodniu – podkreślał kapłan. Warsztatem pracy była parafialna salka. Najpierw gromadzono w niej materiały – tekturę, głównie pudła i pudełka z odzysku ze sklepów, oraz akcesoria oświetleniowe itp. Piękne dzieło jest pracą zbiorową. Projekt narysował, a także był jednym z wykonawców szopki młody strzegomianin Bartek Giemza, student Uniwersytetu Wrocławskiego, kierunku Dziedzictwo kultury materialnej.

– Z tektury są domki i charakterystyczne strzegomskie budowle z kościołami i ratuszem na czele. Niemały podziw budzą misterne wykonane detale architektoniczne, które trzeba było wyciąć, pomalować, skleić, a na koniec wszystko podświetlić – podkreślił ks. Papierz. Zadowolenia z osiągniętego rezultatu nie ukrywał Bartek Giemza. – W inscenizacji kościelnej szopki bożonarodzeniowej, jaką zaproponowałem, chodziło mi nie tylko o wykonanie nowej przestrzennej scenografii. Panorama Strzegomia w makiecie jest metaforą Betlejem – tego miejsca narodzin Jezusa, przełomowego dla ludzkości wydarzenia sprzed ponad 2 tysięcy lat, które w święta Bożego Narodzenia zajmuje – szczególną naszą uwagę i potem przenosi się na całe nasze życie – podkreślił autor koncepcji artystycznej.

Gratulujemy pomysłodawcom i wykonawcom oryginalnej szopki w bazylice i zapraszamy do jej oglądania. Liczymy, że równie ciekawą i piękną odsłonę zobaczymy za rok…

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kenia: zamordowano księdza

2019-10-17 17:46

Łukasz Sośniak SJ – Watykan

W Kenii zabito kolejnego kapłana. Ciało 43-letniego ks. Michaela Kyengo zostało odnalezione tydzień po tym, jak został on porwany w drodze powrotnej do swojej parafii. Napastnicy najpierw go udusili, a następnie podcięli mu gardło. Policja ujęła dwóch z czterech sprawców brutalnego morderstwa.

Vatican News

Ze wstępnych ustaleń śledztwa wynika, że ks. Kyengo był ostatni raz widziany tydzień temu, kiedy odwiedził swoich rodziców. Po tym, jak podrzucił do domu swojego współpracownika, późno w nocy, wracał do domu samochodem. Sprawcy sterroryzowali go bronią i porwali. Przed śmiercią zmusili go jeszcze do wybrania oszczędności z miejscowego banku.

Jeden z zatrzymanych miał przy sobie telefon komórkowy i kartę bankową zamordowanego księdza. Dwudziestopięciolatek wskazał policjantom, gdzie znajduje się ciało i w jaki sposób ofiara została zamordowana. Zwłoki zostały zakopane w płytkim grobie w pobliżu rzeki w mieście Makima, 100 km na północ od stolicy Kenii Nairobi.

Przyczyny zabójstwa nie są na razie znane, ale wszystko wskazuje na motyw rabunkowy. „Jesteśmy na tropie dwóch pozostałych podejrzanych” – zapewnił Pius Gitari, szef lokalnej policji.

Ks. Kyengo został wyświęcony na kapłana w 2012 r. i od tamtej pory bez przerwy służył w parafii Thatha. W tym roku na całym świecie zamordowanych zostało już 20 księży, w tym dwóch Polaków: we wrześniu w Brazylii zabito ks. Kazimierza Wojno, a w sierpniu w Portoryko ojca Stanisława Szczepanika.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wieluń: Czarownice z Salem – premiera

2019-10-18 15:03

Zofia Białas

17 października na scenie Wieluńskiego Domu Kultury wystąpił teatr „wpół do czwartej”. W wykonaniu artystów teatru działającego w Miejskiej i Gminnej Bibliotece Publicznej widzowie zobaczyli „Czarownice z Salem”. Scenariusz spektaklu na podstawie fragmentów sztuki Arthura Millera (powstała w 1953 roku) przygotowała Maria Wardęga. W spektaklu wystąpili:

Zofia Białas

Marek Berger – Danforth, zastępca gubernatora

Ewa Głogowska - pastor Hale

Krystyna Stępień – Tituba

Natalia dziedzic –Abigail Williams

Błażej Stasiak –John Proctor

Jakub Nakiela – pastor Parris

Anita Kuś – Elizabeth Proctor

Bogumiła Gońda – Ann Putnam

Eugeniusz Gońda – Thomas Putnam

Natalia Michałczyk –Ruth Putnam

Dorota Jama – Mary Warren

Patryk Gaj – Francis Nurse

Gabriela Czerwińska – Mercy Lewis i Susanna Walcott

Kinga Kubonik – Betty Parris i Sara Good

Maria Sieczka, Natalia Michałczyk – śpiew

Weronika Szczukiecka, Aleksandra Heidt, Wiktoria Urban, Weronika Walczak, Gabriela Czerwińska, Natalia Dziedzic, Julia Ostrycharz, Julia Lefler – taniec

Iwona Janecka – przygotowanie układu tanecznego

Dariusz Szymanek – przygotowanie dźwięku

Słowo wstępne do widzów – studentów Uniwersytetu III Wieku - skierowała Iwona Podeszwa dyrektor Miejskiej i Gminnej Biblioteki Publicznej. Zachętą do obejrzenia spektaklu były zacytowane słowa:

„Purytańskie i spokojne miasteczko zmieni swoje oblicze na zawsze. Wszystko rozpocznie niewinna zabawa grupki dziewcząt. Taniec, dzięki któremu przez chwilę czują się wyzwolone od surowego wychowania, rozpocznie jeden z najgłośniejszych procesów o czary. Strach przed karą wywołuje zbiorową histerię. Prawda ginie w morzu niekończących się oskarżeń. Zbrodnie stają się porządkiem dziennym a posądzanie o kontakty z diabłem, wyrównuje sąsiedzkie porachunki i jest zemstą za złamane serce. Nierówna walka rozpięta między fanatyzmem a polityką to pretekst do dyskusji o współczesnym świecie, w którym strach może okazać się śmiertelnym narzędziem manipulacji.”

Akcja sztuki Arthura Millera rozgrywa się w siedemnastowiecznej Ameryce, w mieście Salem, gdzie w roku 1692 odbył się głośny proces czarownic, w którym o czary oskarżono łącznie 200 osób, aresztowano 150, na śmierć skazano 19, 1 zmiażdżono za odmowę zeznań, 4 oczekiwały w celi na powieszenie, a wszystko przez manipulację zakochanej nastolatki, hipokryzję i zachłanność pastora Parrisa, żerującego na zabobonności wiernych. Tu każdy brak racjonalnego wyjaśnienia zdarzeń, każde słowo zrozumiane było opacznie i wystarczyło do oskarżenia i skazania. Rację miał sąd. Oskarżony z góry był osądzony. Sąd nie przyjmował wyjaśnień, wymuszał zeznania… Sąd w dramacie Millera budzi przerażenie, tu nie chodziło o prawdę ani o sprawiedliwość.

Sztuka Arthura Millera była odpowiedzią na swoiste „polowanie na czarownice” i krytyką antykomunistycznej nagonki rozpętanej w Stanach Zjednoczonych przez senatora McCarthy’ego. Jej treść, choć historyczna, jest wciąż aktualna. Ukazuje arogancję władzy i mechanizmy manipulowania ludźmi dla własnych celów we współczesnych społeczeństwach … Pokazuje jak łatwo osadza się innych…

Widzowie zapamiętają słowa wypowiedziane przez Johna Proctora - pierwszoplanowego bohatera dramatu walczącego o samego siebie:

„Bo to jest moje imię!. Ponieważ nie mogę mieć innego w moim życiu! Ponieważ kłamię i podpisuję się na kłamstwie! Ponieważ nie jestem warty kurzu na nogi tych, których powieszają. Jak mogę żyć bez mojego imienia? Dałem wam duszę moją, zostawcie moje imię”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem