Reklama

Niedziela Lubelska

W mocy Ducha Świętego

Lublin w dniach 8-10 grudnia ub.r. stał się miejscem niezwykłego wydarzenia – Forum Charyzmatycznego i spotkania ewangelizacyjnego #LublinUwielbia. Były modlitwy, konferencje, świadectwa, dzielenie się wiarą i służbą ewangelizacji

Niedziela lubelska 1/2019, str. IV

[ TEMATY ]

ewangelizacja

charyzmatycy

Paweł Wysoki

Modlitwa uwielbienia

Pierwsze w historii forum charyzmatyczne rozpoczęło się Mszą św. w sanktuarium Matki Bożej Latyczowskiej Patronki Nowej Ewangelizacji. Liturgii przewodniczył abp Stanisław Budzik. W homilii Metropolita Lubelski nawiązał do pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski, kiedy to papież z młodzieżą modlił się o dary Ducha Świętego. Zwracając się do zgromadzonych, abp Budzik mówił: – Przybywacie, aby otworzyć się na działanie Ducha Świętego, aby w mocy Ducha Bożego przeżywać Jego owoce. W chrzcie Duch Święty nas namaścił, a w bierzmowaniu powołał, abyśmy głosili świadectwo o naszej wierze. Pasterz zacytował znamienne słowa Jana Pawła II, wypowiedziane na krakowskich Błoniach: – Zanim stąd odejdę, proszę was, abyście całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię Polska, raz jeszcze przyjęli z wiarą nadzieją i miłością.

Dalsze wydarzenia odbyły się w Centrum Spotkania Kultur, gdzie członków różnych wspólnot powitali koordynatorzy – ks. Artur Potrapeluk i Katarzyna Smolnicka. Ks. Artur wyraził nadzieję na „duchowe przebudzenie archidiecezji lubelskiej”. – Chcemy, aby obudziły się nasze serca, aby ogień wylewał się na każdego z nas – mówił. Forum było adresowane do wszystkich osób, które pragnęły pogłębić więź z Duchem Świętym. – Podczas modlitwy liderów Odnowy otrzymaliśmy poznanie, żeby wyjść z naszych sal i uwielbiać Pana w jakimś dużym, pięknym miejscu – wyjaśniał ks. Potrapeluk. – Abp Budzik od razu zaakceptował ten pomysł i wtedy zaczęły dziać się wspaniałe rzeczy. Bez większych starań otrzymaliśmy miejsce w CSK. Gdy zamierzaliśmy podjąć całodobowe czuwanie i adorację Najświętszego Sakramentu, zaproponowano nam halę Targów Lublin. Wiedziałem, że to jest dzieło Boże i nie wątpiłem w jego pomyślny przebieg – podkreślał koordynator Odnowy.

Charyzmaty bogactwem Kościoła

Do głoszenia Słowa Bożego organizatorzy zaprosili kapłanów, którzy reprezentują różne formy duchowości. Byli to: ks. Sławomir Płusa, przewodniczący Rady Krajowej Zespołu Koordynatorów Odnowy w Duchu Świętym, egzorcysta; ks. Rafał Jarosiewicz, dyrektor Szkoły Nowej Ewangelizacji, pomysłodawca i organizator wydarzeń „Jezus na Stadionie” i „Stadion Młodych”; o. Józef Witko, znany w kraju i za granicą rekolekcjonista posługujący modlitwą o uzdrowienie i uwolnienie; ks. Krzysztof Kralka SAC, dyrektor Pallotyńskiej Szkoły Ewangelizacji i moderator wspólnoty „Przyjaciele Oblubieńca”, oraz ks. Mateusz Kicka, charyzmatyczny kapłan z diecezji zamojsko-lubaczowskiej, autor książki „Proroctwo dzisiaj”.

Reklama

Ks. Sławomir Płusa, mówiąc na temat charyzmatów w służbie ewangelizacji, przypomniał, że Duch Święty działa w Kościele przez sakramenty i poza sakramentami. – Misją Odnowy jest dzielić się chrztem w Duchu Świętym. Należy sięgać po słowa pełne mocy – podkreślał. Kapłan wyjaśnił, że charyzmat jest to Boża interwencja, Boże działanie, zaś ogniem Ducha Świętego jest kerygmat, czyli przyjęcie prawdy o tym, że jesteśmy zbawieni przez Chrystusa. – Jeżeli chcemy ewangelizować, musimy przyjąć moc przez wiarę. Każdy charyzmat powinien wynikać z miłości i stawiać Pana Boga w centrum – mówił kapłan. Kolejna konferencja była poświęcona modlitwie językami. – Dar języków to najprostszy z charyzmatów. Towarzyszy mu kładzenie rąk na głowie lub ramionach. Ale charyzmatów nie można się nauczyć; aby je przyjąć, trzeba otworzyć się na działanie Ducha Świętego – wyjaśniał ks. Jarosiewicz, powołując się na 1. List św. Pawła do Koryntian. Dopełnieniem zagadnienia o charyzmatach była konferencja ks. Mateusza Kicka na temat daru proroctwa. – Prorok był głosicielem Słowa Bożego, natomiast proroctwo jest objawieniem woli samego Boga. Był nim Jezus Chrystus, oczekiwany Mesjasz. Proroctwa mogą się objawiać w orędziach, natchnionej modlitwie, śpiewaniu nieznanych pieśni, darze języków, proroczym działaniu. Właściwym miejscem prorokowania jest wspólnota, natomiast warunkami sprzyjającymi ich powstawaniu są: cisza, kontemplacja, adoracja Najświętszego Sakramentu, obecność biskupa lub kapłanów – wyliczał.

Wielbić Pana chcę

Po forum uczestnicy przeszli do hali Targów Lublin, gdzie przez całą dobę trwała adoracja Najświętszego Sakramentu i czuwanie. Spotkanie podzielono na bloki tematyczne, na które złożyły się: modlitwa o uzdrowienie, modlitwa wstawiennicza, konferencje i adoracja Najświętszego Sakramentu w ciszy. Spotkanie #LublinUwielbia rozpoczęło się w sobotę Mszą św. sprawowaną pod przewodnictwem ks. Józefa Witko, a zakończyło w niedzielę Mszą św. i konferencją ks. Krzysztofa Krzaczka, dyrektora Lubelskiej Szkoły Ewangelizacji Miriam. W homilii o. Witko przekonywał, że posługa charyzmatyczna jest posługą służebną, pełną mocy. – Maryja zawsze służyła, bo miała w sobie Jezusa. Tam, gdzie jest Maryja, tam działa Duch Święty. Moc Boga działa w człowieku pokornym. Maryja jest dla nas wzorem i wyrzutem sumienia – mówił kapłan. Następnie poprowadził modlitwę o uzdrowienie, której towarzyszyły śpiewy Emmanuel Gospel.

Przez całą noc trwało uwielbienie; towarzyszyła mu diakonia muzyczna takich zespołów jak: Good God, wspólnota Jordan, Miriam, Studnia Jakubowa, Razem za Jezusem oraz schola Domowego Kościoła przy parafii Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła w Świdniku. W posługę było zaangażowanych ok. 100 wolontariuszy pracujących jako służba porządkowa, informacyjna i medyczna. – Było spokojnie i bezpiecznie – podsumował Mirosław Sobiesiak. Niedzielne przedpołudnie wypełniły modlitwy oraz konferencje ks. Artura Potrapeluka i Arkadiusza Łodziewskiego. Ks. Potrapeluk mówił o działaniu Ducha Świętego w życiu. – Jesteśmy domem Pana, domem chwały. Dajmy się przekonać Słowu Bożemu, temu miłosnemu listowi, który napisał do nas Bóg – mówił. Kapłan podał przykłady mocy modlitwy, kiedy to dzięki działaniu Ducha Świętego dwie osoby cierpiące na nieuleczalną chorobę zostały uzdrowione.

– Duch Święty przychodzi, aby nas namaszczać, przeobrażać, przemieniać. „Boże, rób ze mną, co chcesz”; te słowa powinny stać się naszą dewizą – przekonywał ks. Potrapeluk.

Dla Boga wszystko jest możliwe

Świadectwa uczestników potwierdzają dobre przeżycie spotkań ewangelizacyjnych. Sławek przeszedł na czuwanie, by uwielbiać Boga. Postanowił to czynić w każdej sytuacji. Wcześniej przeżył chwile zwątpienia. – Miałem kryzys wiary, gdyż moja firma upadła, a ja zostałem bankrutem. Moja rodzina (z wyjątkiem żony) odwróciła się ode mnie. Przez rok nie modliłem się i nie chodziłem do kościoła. W tych chwilach ciemności zacząłem poszukiwać żywego Boga, który jest miłością. Zacząłem uwielbiać Go i 6 lat temu wstąpiłem do wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym. Nie jest łatwo; mam nową firmę, ale i długi. Czuję jednak, że mam jakąś misję do spełnienia i dlatego tu jestem – mówił mężczyzna. Z kolei Bogumiła dzieliła się swoimi przeżyciami po konferencji A. Łodziewskiego. – Pierwszy raz słyszałam, jak osoba świecka z taką charyzmą i przekonaniem mówiła o Bogu, wierze i modlitwie. Najbardziej zapamiętałam słowa: Kiedy o coś prosisz w imię Jezusa, a uwierzysz w to w swoim sercu, na pewno otrzymasz, dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Kupiłam kilka książek, aby mieć więcej lektury duchowej i poprawić moją relację z Bogiem i ludźmi – dzieliła się kobieta.

– Jechałam na forum niezbyt chętnie, ale modlitwa, konferencje i adoracja Najświętszego Sakramentu w ciszy przemieniły mnie. Wróciłam szczęśliwa, z pokojem w sercu – mówiła Marianna. Forum Charyzmatyczne i spotkanie ewangelizacyjne #Lublin Uwielbia, które zgromadziły ponad 1,5 tys. osób, stały się jednym z najważniejszych wydarzeń minionego roku. – Były czasem modlitwy o wylanie Ducha Świętego i porządkowaniem wiedzy o charyzmatach. Zainicjowały ruch odnowy w archidiecezji lubelskiej, który będzie w przyszłości kontynuowany. Mamy nadzieję, że za rok spotkamy się na II Forum Charyzmatycznym – mówił ks. Artur Potrapeluk.

2019-01-02 12:59

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Z Dobrą Nowiną na Mołdawię

2020-02-25 12:00

Niedziela łódzka 9/2020, str. VIII

[ TEMATY ]

ewangelizacja

Mołdawia

Bełchatów

Tomasz Marek

Uczestnicy kursu Nowe Życie

Bełchatów i Słoboda-Raszków to dwie miejscowości, które – mimo ewidentnych różnic – wiele łączy.

Wielotysięczne miasto i mała, licząca 500 mieszkańców wieś. Dostatek i niedostatek. Polska, kraj z bogatą historią i uznanym miejscem w Europie, i niegdysiejsze Województwo Bracławskie – dziś Naddniestrzańska Republika Mołdawska, której nie uznaje świat. Górnicy i energetycy żyjący w komforcie i drobni rolnicy marzący o tym, by wyjechać „na zarobek” tam, gdzie jest perspektywa godnego życia i gdzie zniknęły już pomniki Lenina z ulic i urzędów. Jednak w obu tych tak różnych, oddalonych od siebie miejscach, na pół godziny przed wieczorną Mszą św. w parafiach prowadzonych przez zgromadzenia księży sercanów rozpoczyna się adoracja Najświętszego Sakramentu.

CZYTAJ DALEJ

Amerykański Senat zagłosował za zabijaniem noworodków

2020-02-27 19:11

[ TEMATY ]

USA

senat

pro‑life

niemolęta

Vatican News/©fresnel6 - stock.adobe.com

Amerykański senat odrzucił dwa projekty ustaw pro-life.

Pierwszy dotyczył ochrony dzieci nienarodzonych, zdolnych do odczuwania bólu, czyli po 20. tygodniu ciąży. Jego celem było więc zapobieganie tak zwanym późnym aborcjom. Drugi miał chronić noworodki, które przeżyły aborcję i zagwarantować im takie same prawa, jakie mają dzieci, które urodziły się jako wcześniaki na tym samym etapie ciąży. Oba projekty nie przekroczyły wymaganego progu 60 głosów.

„To niezrozumiałe, że ktoś może popierać zabijanie niemowląt”
– napisał w oświadczeniu po decyzji senatu abp Josepf F. Naumann z Kansas City, przewodniczący komitet ds. ochrony życia przy amerykańskim episkopacie. „Reformy, które odrzucił senat, były kluczowe dla ochrony praw człowieka i większość Amerykanów je zdecydowanie popiera. Nasz naród jest lepszy niż wynikałoby z tego głosowania. Czas, aby popierający ustawy pro-life dali temu wyraz w przestrzeni publicznej” – uważa abp Naumann.

W USA od 1973 roku obowiązuje precedens prawny Roe przeciwko Wade, który zalegalizował aborcję na życzenie matki bez jakiejkolwiek przyczyny aż do momentu urodzenia się dziecka. Sprawę tę może ponownie rozpatrzyć tylko Sąd Najwyższy USA, ale od wielu lat oddala ten wniosek z powodu poglądów proaborcyjnych większości sędziów, których kadencja jest dożywotnia. Obecnie jednak prezydent Trump mianował dwóch nowych sędziów o poglądach pro-life i głosy w izbie rozkładają się po połowie. Jeżeli zostanie on wybrany na kolejną kadencję, jest szansa, że zmiana prawa stanie się możliwa.

CZYTAJ DALEJ

Robert Gliński: Liczę na to, że film „Zieja” zostawi pragnienie spotkania i dialogu

2020-02-29 09:12

[ TEMATY ]

wywiad

film

ks. Jan Zieja

pl.wikipedia.org

Liczę na to, że mój obraz ks. Ziei pozostawi pragnienie spotkania i dialogu ponad podziałami – mówi Robert Gliński w rozmowie z KAI. Reżyser filmu „Zieja” opowiada o kulisach powstania produkcji, wyzwaniach jakie stały przed twórcami, przybliża postać ks. Ziei oraz odnosi się do aktualnej sytuacji w polskim społeczeństwie i Kościele.

Dawid Gospodarek (KAI): Czy znał Pan historię ks. Jana Ziei, zanim pojawiła się propozycja zrobienia o nim filmu?

Robert Gliński: O ks. Ziei słyszałem, bo był kapelanem Szarych Szeregów. Nie znałem go. Inicjatywa tego filmu wyszła od ks. Aleksandra Seniuka, rektora kościoła sióstr Wizytek w Warszawie. Ksiądz Zieja również był rektorem tego kościoła, od 1950 do 1959 roku, dlatego ks. Seniuk czuje się trochę takim spadkobiercą myśli, kazań, tego wszystkiego, co jego poprzednik reprezentował. Wiem, że stara się też o jego proces beatyfikacyjny.

-Jak przygotowywał się Pan do realizowania filmu o księdzu Ziei?

- Zawsze, gdy się robi film, trzeba zdobyć jak najwięcej informacji o postaci i jej biografii, czyli przede wszystkim przeczytać jak największą ilość książek. W związku z tym przeczytałem co się dało. Z pomocą przyszedł również ks. Aleksander Seniuk, który dostarczył mi sporo poświęconych ks. Ziei artykułów z różnych pism z ostatnich trzydziestu lat, bardzo duży materiał - dość obszerne teksty w „Więzi”, „Znaku”, nawet w tygodnikach kulturalnych. Obejrzałem też filmy dokumentalne, które powstały o ks. Ziei. Oczywiście przeczytałem jego kazania, które są szalenie interesujące, poruszają różne zagadnienia, wartości, postawy. To wszystko jest naprawdę kopalnią wiedzy o tym, co ks. Zieja myślał, jaki miał stosunek do wiary, do religii, do człowieka, no i przede wszystkim do Ewangelii.

- A spotkał się Pan z kimś, kto pamięta jeszcze ks. Zieję?

- Tak, rozmawiałem z kilkoma osobami, które go znały. Zależało mi na tym, by poznać jego, nazwijmy to „energię”, jego osobowość, charakter, nawet pewne zewnętrzne charakterystyczne cechy.

- Ogromny materiał. Jak z niego wybrać to, co sensownie zmieści się w filmie?

- Rzeczywiście długo myślałem, jak to wszystko zebrać i ile włączyć do filmu, bo to w końcu jest film fabularny. Pierwotnie ks. Seniuk, gdy przyszedł do producenta Włodzimierza Niderhausa z pomysłem na ten film, myślał o filmie dokumentalnym. Niezbyt był zadowolonych z filmów, które powstały do tej pory. Producent powiedział, że są już filmy dokumentalne, więc pora zrobić fabułę. No i wtedy się zaczęło, ponieważ nie było łatwo wymyślić scenariusz filmu fabularnego, którego bohaterem byłby ksiądz Zieja. Jak? On był człowiekiem świętym, dobrym, otwartym. Jak robić film o człowieku, który się nie zmienia i jest cały czas taką „chodzącą świętością”?

- W filmie fabularnym bohater musi przeżywać jakiś dramat, musi się zmieniać, musi mieć jakieś upadki, żeby mógł się podnieść. U Ziei nic takiego nie było. Gdy propozycja realizowania tego filmu trafiła do mnie, na początku myślałem sobie - fantastyczny z niego gość, ale to nie jest materiał na film fabularny, który ma jakiś przebieg, który ma interesującą dramaturgicznie narrację, napięcie, punkty zwrotne. Zaczęliśmy się głębiej przyglądać zebranemu materiałowi i w końcu okazało się, że coś ważnego jest jednak w tej postaci. Otóż wydarzenia, w które Zieja się angażował, w których brał czynny udział, mają bardzo wiele wspólnego z naszymi współczesnymi czasami. I to tak mnie złapało, że uznałem, że będzie z tego materiał na film-moralitet o dniu dzisiejszym.

- Jak wypracowaliście tę dramaturgię?

- W prosty sposób - wprowadziliśmy antybohatera. Mamy księdza Zieję, który jest spiżowym pomnikiem wartości. Skontrastowaliśmy go z „diabłem”, który go próbuje osaczyć, kupić, ugryźć, oczywiście przedstawiając różnego rodzaju argumenty, typu: „musi ksiądz dla dobra swoich przyjaciół tak zrobić”, „w imię wyższych racji musi ksiądz zrobić coś niezbyt moralnego”... To był nasz pomysł na konflikt, spór, polemikę o wartości i dyskusję o historii. Te rozmowy, a właściwie taki pojedynek słowny, pomiędzy SB-kiem, którego gra Zbigniew Zamachowski, a księdzem Zieją, którego gra Andrzej Seweryn, stanowią fundament narracyjny filmu. Z tego fundamentu robimy wycieczki w historie, które się zdarzyły w życiu naszego bohatera. A więc wędrujemy do wojny bolszewickiej i do lat dwudziestych ubiegłego wieku, kiedy ks. Zieja działał aktywnie na polu duszpasterskim. Potem okupacja, kampania wrześniowa, powstanie warszawskie, lata 50. i aresztowanie kard. Wyszyńskiego. Pokazujemy, jaką reprezentował wtedy postawę, jakie wygłaszał wtedy kazania.

- Wspomniał Pan, że materiał o ks. Ziei, jaki zebrał, był duży. Czy pojawiły się jakieś konkretne dylematy, co z tej bogatej historii i osobowości zamieścić w filmie?

- Bardzo, bardzo wiele takich trudnych wyborów. Ks. Zieja pakował się we wszystko, w co się dało w historii XX wieku. Sporo wydarzeń, które już były opisane w scenariuszu, zdecydowaliśmy się potem usunąć. Ba, niektóre nawet nakręciliśmy, ale nie zmieściły się w filmie, bo to już trzeba by robić długi serial.
Na przykład bardzo ciekawy motyw - ks. Zieja zawsze chciał mieć swoją parafię. Zdarzało się, że miał je przez krótki czas, jednak przez swoje działania i realizację wizji duszpasterskiej te parafie tracił. Na przykład - to bardzo piękny epizod - przybył do parafii na wschodzie i chciał w tej parafii zrobić nabożeństwo dla kilku wyznań, czyli dla prawosławnych i dla gminy żydowskiej, bo akurat nie mieli gdzie się modlić. Chciał ich wszystkich zaprosić do kościoła. Czyli chciał wprowadzić w życie formę ekumenizmu w duchu Jana Pawła II, a działo się to w latach 20-tych ubiegłego wieku. Oczywiście to spotkało się z niechęcią parafian. Nie wiem, jak hierarchowie się do tego odnosili...

- Przed II Soborem Watykańskim raczej też sceptycznie. Można powiedzieć, że to bardzo prorocze intuicje i działania ks. Ziei...

- Tak, to było piękne i tę scenę też nakręciliśmy. Jest dość ciekawa filmowo, takie obrazki ludowe troszkę wystylizowane, ale już było za dużo materiału i scena poszła do kosza.
Albo, na przykład, jak obejmował inną parafię, to powiedział, że nie będzie zbierać ofiary na tacę w czasie Mszy. Konsternacja zapadła przede wszystkim wśród wiernych, zostało to bardzo źle odebrane. Pamiętam, że biskup ordynariusz tej diecezji nawet bardzo dobrze to przyjął, ale społeczność parafialna nie.
Takich „wyskoków” ks. Ziei było bardzo dużo, ale nie ze wszystkiego skorzystaliśmy.

- W filmie przewija się też nauczanie ks. Ziei, jego kazania...

- Te kazania to naprawdę bardzo ciekawy materiał. Jest ich sporo, w filmie oczywiście mogliśmy dać tylko kilka wybranych fragmentów. Przecież byłby to nudny film, gdyby ksiądz Zieja ustami Andrzeja Seweryna głosił kazanie trwające 15 minut... Przygotowaliśmy więc takie syntezy jego kazań, które są włożone w kontekst konkretnych scen. Kazanie o prawdzie, o miłości, o przebaczeniu… Mam nadzieję, że jak ktoś zainteresuje się tymi treściami, może sięgnie do kazań, bo naprawdę warto.

- W jednym z kazań zaprezentowanych w filmie, tuż po uwięzieniu prymasa Wyszyńskiego, ks. Zieja zaczyna przypominać postać o. Ludwika Wiśniewskiego OP, wypowiada jego słowa... Była tu jakaś inspiracja tym dominikaninem?

- Przyznam, że tak. To, co powiedział o. Wiśniewski na pogrzebie prezydenta Pawła Adamowicza, jest uniwersalne, odnosi się do różnych epok. Ja bym spojrzał na to jeszcze szerzej - musimy zatrzymać fale nienawiści, musimy zacząć rozmawiać, musimy być otwarci i nie możemy się zgodzić na nienawiść, która czasami prowadzi do tragicznych rozwiązań… Ale potem z tej tyrady wyłania się część druga, która mówi o przebaczeniu - że należy wszystkim przebaczyć, nawet wrogom.
W tym kazaniu jest jeszcze taki fragment, w którym ks. Zieja mówi – i to jest dosłowny cytat - „Prymasa opuścili wszyscy, został mu tylko wierny Niemiec i pies”. Niemiec to był ks. prałat Wojciech Zink, ówczesny rządca diecezji warmińskiej, który jako jedyny nie podpisał listu lojalności biskupów wobec władz PRL. A pies, co pokazaliśmy w filmie - ugryzł UB-ka, który przyszedł aresztować prymasa.

- W tych kazaniach są rzeczywiście słowa z tekstów ks. Ziei, czy skomponowane na potrzeby filmu?

- Trochę skomponowałem. Zamieściłem na przykład cytat Bonawentury, żołnierza AK Batalionu „Zośka”, o przebaczeniu. Akurat w temacie powstania siedzę od lat i bardzo mi to pasowało. Było dwóch braci Romockich - Jan „Bonawentura” i Andrzej „Moro”, obaj zginęli w powstaniu, ich matka została sama. Bonawentura był poetą o bardzo prawicowych poglądach, ale jednocześnie w swojej wrażliwości uważał, że to obciążenie, jakie przeżywali Polacy, wywodzące się z nienawiści do Niemców i z chęci zabijania wroga, bardzo niszczy psychikę, duszę. I napisał piękny wiersz o wybaczeniu: „Na przebaczenie im przeczyste. Wlej w nas moc, Chryste!”.

- Co dzisiaj ks. Zieia może mówić dziś polskiemu Kościołowi?

- Jest w filmie scena o prawdzie, którą jak zauważyłem, obecni na widowni duchowni często odbierają osobiście. Rozmowa o prawdzie, związana z tymi zakrętami, które dziś zdarzają się Kościele. „Tylko prawda może nas oczyścić, tylko prawda może nas wyzwolić” - mówił w kazaniach Jan Paweł II, bazując oczywiście na słowach Chrystusa, który mówił o oczyszczającej sile prawdy. Cała idea spowiedzi przecież polega na tym, że wyzwalamy się z mętnej wody, w której jesteśmy zanurzeni, bo prawda nas oczyszcza. Na tym polega siła prawdy i myślę, że to jest dla Kościoła dzisiaj bardzo ważne. Sprawa miłości i wybaczania swoim prześladowcom – wyimaginowanym czy prawdziwym – jest w każdej epoce bardzo ważna. W naszych czasach, pełnych napięć, konfliktów, nienawiści z jednej i z drugiej strony, musimy o tym właśnie pamiętać, mieć to przed oczami.

- Scena z rekolekcji dla biskupów, w bibliotece na Jasnej Górze...

- To jest piękne miejsce. Ta biblioteka jest wspaniała, stara, ma kilkaset lat. Czuje się w niej wielkość tradycji, siłę historii. Myśmy tam nic nie dodawali scenograficznie tylko weszliśmy, wprowadziliśmy statystów, którzy grali biskupów, ustawiliśmy krzesła. Cała reszta została.

- I tam widzieliśmy, że mowa ks. Ziei była trudna dla biskupów...

- Ksiądz Zieja mówi, że prawdę trzeba postawić ponad wszystko, ponad nas, ponad nasze obyczaje, przyzwyczajenia, ale również ponad Kościół – myślę, że mówi to o instytucji, że prawda jest taką wartością, która jest najwyższa i musimy na nią spojrzeć jak na absolut. Rzeczywiście na twarzach niektórych biskupów widzimy reakcje zaniepokojenia.

- A co ksiądz Zieja, a może Pan tym filmem, chce powiedzieć polskiemu społeczeństwu, politykom?

- Nie jestem działaczem politycznym, więc trudno mi komentować. Tym co uderza mnie w życiu politycznym, jest ciągła niemożność rozmowy i dogadania się. Myślę, że to wszystko się nam bardzo zaostrzyło. Dziwi mnie to. Dlaczego nie możemy rozmawiać, nawet jeśli mamy inne poglądy, nawet jeśli reprezentujemy zupełnie inne wartości? To co ks. Zieja sobą wniósł do naszego życia, to właśnie taka otwartość. On był współzałożycielem Komitetu Obrony Robotników i to, że ten komitet istniał przez cztery lata - tak też uważają niektórzy członkowie KORu - jest zasługą ks. Ziei, który potrafił zneutralizować napięcia, kłótnie. Tam było bardzo dużo różnych osobowości. I gdyby nie ks. Zieja, to pewnie po trzech miesiącach ten komitet rozpadłby się. Mieliśmy tam pana Macierewicza i pana Michnika, można sobie wyobrazić, że tam następowały ostre spięcia, które ks. Zieja rzeczywiście potrafił rozładować.

- Patrzę na czasy obecne i czuję, że taka postać na pewno byłaby potrzebna. Mamy jakieś przekonania, wartości, więc powinniśmy rozmawiać, nie rezygnując z tego, co nas tworzy, nie rezygnując z naszej tożsamości, osobowości, charakteru. Powinniśmy okazywać sobie szacunek i umieć się spotkać, dialogować. Bo czy nie byłoby piękne, gdyby np. pan Kaczyński z panem Tuskiem spotkali się i kulturalnie porozmawiali przy kawie, oczywiście nie rezygnując ze swoich poglądów i postaw...

- Świat polityczny to jedna rzecz, ale te zjawiska, czasem może kreowane, mają poważny i bolesny wpływ na napięcia i podziały w społeczeństwie, w rodzinach…

- Tak, a to przecież byłaby piękna scena, może nawet można powiedzieć „rekolekcje narodowe” - taki program w telewizji publicznej, gdzie pokazuje się rzeczywiście realny dialog, gdzie przedstawiciele różnych stron umieliby pokazać też co ich łączy, a nie tylko kłótnie i różnice. To są smutne kłótnie, zwłaszcza gdy wiemy, że dziś skłóceni politycy przed laty potrafili się kolegować i współpracować.

- Z pewnością są wartościowe wszelkie inicjatywy, które mogłyby namacalnie pokazać, że dialog i spotkanie są możliwe, mimo różnic. I jestem przekonany, że to da się robić. Ale nie trzeba patrzeć na politykę, szukając podziałów – wśród polskich katolików, wyznających przecież tę samą wiarę, mających jeden cel – też są czasem nawet bardzo ostre podziały...

- W filmie „Dwóch papieży” bardzo trafnie ukazano ten wewnątrzkościelny podział. Teraz w Watykanie spór pomiędzy opcją „benedyktyńską”, a „franciszkańską” jest dosyć wyraźny, czasem obserwujemy jak kardynałowie i biskupi wojują. Byłem jakiś czas temu na Mszy w bazylice św. Piotra w Rzymie, gdzie jeden z biskupów mówił w kazaniu językiem dość mocno odbiegającym od narracji papieża Franciszka, miałem wrażenie, że go krytykuje i dziwiłem się, że nawet pod nosem papieża nie ma oporów...
Mamy teraz w Kościele konflikt o wartości, o obyczaj, o różne sposoby realizowania misji. W „Dwóch papieżach” akurat pięknie pokazano, że Benedykt rozmawia z Franciszkiem, chociaż są pomiędzy nimi diametralnie różnice. I to jest piękne w tym filmie, dające nadzieję. Liczę na to, że mój obraz ks. Ziei pragnienie takiego spotkania i dialogu ponad podziałami pozostawi.
***
Robert Ignacy Gliński (ur. 1952) – reżyser filmowy i teatralny, dokumentalista, scenarzysta i pedagog, profesor sztuki filmowej. W latach 2008–2012 był rektorem Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im. Leona Schillera w Łodzi. W latach 2011-2014 dyrektor Teatru Powszechnego w Warszawie. Członek Polskiej Akademii Filmowej.

- Wyreżyserował m. in.: Niedzielne igraszki (1983), Superwizja (1990), Wszystko, co najważniejsze... (1992), Kochaj i rób co chcesz (1997), Cześć Tereska (2000), Święta polskie (2004), Homo.pl (2007), Kamienie na szaniec (2014), Czuwaj (2017), Zieja (2020).

***


Film “Zieja” został wyprodukowany przez Wytwórnię Filmów Dokumentalnych i Fabularnych w koprodukcji z Telewizją Polską, przy współfinansowaniu Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej oraz Miasta Lublin. Reżyseria: Robert Gliński. Scenariusz: Wojciech Lepianka. Obsada: Andrzej Seweryn (ks. Jana Zieja), Mateusz Więcławek (ks. Jan Zieja młody), Zbigniew Zamachowski (Adam Grosicki), Sławomir Orzechowski (Pułkownik Adamiec), Sonia Bohosiewicz (Krystyna Żelechowska), Redbad Klynstra (kpt. Szafrański), Tadeusz Bradecki (prymas Stefan Wyszyński). Film trafi do kin 13 marca.
Jednym z patronów medialnych jest Katolicka Agencja Informacyjna.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję