Reklama

Bibilia mówi do człowieka

2019-01-08 12:01

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 2/2019, str. IV

T.D.
Biblia, wspólne dziedzictwo Żydów, katolików, protestantów. Debata bibiljna 2017, Chmielnik

Lectio divina – droga do poznawania Boga żywego, duchowa lektura Pisma Świętego – to od początku jedna z podstawowych praktyk duchowych życia chrześcijańskiego. Sam Jezus często w swoim nauczaniu odwoływał się do Starego Testamentu, naśladowali Go w tym apostołowie, Ojcowie Kościoła i święci

Lectio divina od czytania, przez medytację, modlitwę i kontemplację prowadzi do działania i życia zgodnego z Ewangelią. Jest szkołą modlitwy i szkołą duchowego zaangażowania. Poprzez praktykowanie lectio divina człowiek wyrasta na dojrzałego chrześcijanina.

Osobista konfrontacja ze Słowem Boga

Lectio divina pomaga lepiej żyć słowem Bożym, a Biblia staje się Księgą otwartą, bardziej zrozumiałą. – „Aby Biblia zaczęła do człowieka mówić, nie wystarczą nowe, choćby nawet pięknie ilustrowane wydania, nowe pomoce w postaci słowników, encyklopedii czy płyt CD. Jeśli chce się usłyszeć Boga, który mówi do człowieka wszystkich czasów, należy wsłuchiwać się w Jego słowo. Współczesny człowiek odczuwa wielkie pragnienie doświadczenia Boga, który mówi, jest obecny, objawia nowe horyzonty życia i miłości” – pisze ks. prof. Henryk Witczyk (Instytut Nauk Biblijnych KUL). I dalej: – „Lectio divina nie jest praktyką przeznaczoną dla elit, ale dla wszystkich. Słowo Boże jest bowiem adresowane do każdego człowieka, a zwłaszcza do chrześcijanina. Praktyka lectio divina to Twoje osobiste spotkanie-konfrontacja z Bogiem. Spotkanie chrześcijanina ze Słowem Boga, dialog z Nim, to droga do poznawania Boga”.

Od „wielkich nawróconych” do Samsona

Od 1 do 3 marca 2019 r. w Centrum Spotkań i Dialogu Diecezji Kieleckiej w Skorzeszycach zaplanowano tzw. Weekend z Lectio divina. To inauguracja cyklu spotkań z Biblią – rodzaj duchowych ćwiczeń, rekolekcji. „Smutek zamieni się w radość – Weekend z lectio divina z wielkimi nawróconymi w Ewangelii Łukaszowej” – to motto marcowych spotkań i rozważań. Ci „wielcy nawróceni” to: Zachariasz, Grzeszna Kobieta, Syn Marnotrawny, Zacheusz, Piotr, Dobry Łotr.

Reklama

– Skąd taki dobór, jaka to lekcja dla nas dzisiaj? – pytam biblistę ks. dr. hab. Tomasza Siemieńca, wykładowcę Pisma Świętego w WSD, popularyzatora wiedzy biblijnej, autora książek i artykułów naukowych z dziedziny biblistyki.

– Na ten rok przygotowaliśmy dwa tematy. Pierwszy, to postaci wielkich nawróconych w Ewangelii Łukaszowej. Nawrócenie – odnowienie naszej relacji z Bogiem – to coś, co potrzebne jest nam nieustannie. Biblijne postaci pokazują nam, jak to uczynić. W tych postaciach każdy może odnaleźć siebie samego. Z kolei Samson – bohater kolejnego weekendu – to bardzo ciekawa postać, która stawia pytania o odpowiedź na nasze powołanie. Powołany na charyzmatycznego wojownika o wolność Izraela, kończy tragicznie. Tutaj rodzi się wiele pytań: Czy tak musiało się stać? Co spowodowało jego upadek? Ostatecznie wygrał czy przegrał? Jak jest z realizacją mojego powołania chrześcijańskiego? Zawsze mi grozi pójście drogą Samsona. Co zrobić, aby tego uniknąć…?

Spotkanie z Samsonem – ten kolejny Weekend z lectio divina potrwa od 29 listopada do 1 grudnia 2019 r., ponownie w Skorzeszycach. Dzieje i osoba Samsona, jednej z najbarwniejszych postaci z Księgi Sędziów – jego narodziny, relacje z żoną, zapowiedzi upadku, wreszcie sam upadek i rehabilitacja, będą kanwą rozważań.

– Choć łacińskie wyrażenie lectio divina może w nas budzić pewne obawy, to jednak jest to nic innego, jak po prostu modlitewna lektura Pisma Świętego. Prowadzący takie spotkania w ramach konferencji podaje wskazówki, jak należy dany tekst przeczytać. Na co w nim zwrócić uwagę. Jakie pytania odnośnie do naszego życia mogą się pojawić po przeczytaniu danego tekstu. Na te pytania każdy uczestnik spotkania odpowiada już sobie sam, ponieważ życie każdego człowieka w jego wymiarze duchowym różni się – wyjaśnia ks. Siemieniec.

Dla wszystkich?

Skomplikowana terminologia, łacińskie zwroty, czy aby nie jest to zajęcie zbyt elitarne? – W związku z tym, że nie idzie tu o żadne naukowe pochylenie się nad świętym tekstem, lectio divina zaadresowana jest do wszystkich, którzy pragną pogłębić swoje życie duchowe i sprawić, aby mocno było ono zakorzenione w Piśmie Świętym – mówi ks. Siemieniec. Tłumaczy, że w Kościele mamy wiele różnych możliwości rozwijania swojej wiary (ruchy, wspólnoty itp.). Wartością lectio divina jest to, że wpisuje się ona w każdą właściwie formę życia chrześcijańskiego. A zatem spotkania nie mają charakteru elitarnego. – Taką lekturę Biblii mogą praktykować (a właściwie lepiej powiedzieć: powinni praktykować) wszyscy, którym zależy na rozwijaniu swojej wiary. Właściwie pojmowana wiara nie oznacza bowiem jedynie przyjęcia do wiadomości, że istnieje Bóg, że jest ktoś taki jak Jezus Chrystus, Duch Święty, że mamy przestrzegać przykazań itd. Wiara w rozumieniu biblijnym to żywa więź z Bogiem, a ona może się rozwijać jedynie poprzez spotkanie z Nim. Modlitewna lektura Biblii to okazja do takiego spotkania – zachęca biblista.

Etapy lectio divina

Są to: lectio, meditatio, oratio et contemplatio, actio. Pierwszy etap duchowej lektury Pisma Świętego określa się mianem lectio – czytanie. Obejmuje on kilka działań. Najpierw ma być przemyślany wybór tekstu (np. cała księga, zwarta sekcja, krótka perykopa. Bibliści przestrzegają przed wyrywaniem scen z większego ciągu narracyjnego). Drugie działanie to uważna, wnikliwa, kilkukrotna lektura wybranego fragmentu Pisma, najlepiej czytanego na głos.

– Ludzie Biblii (Żydzi i pierwsi chrześcijanie) zawsze odczytywali ją na głos. W języku hebrajskim jest takie pojęcie „dabar”, które oznacza słowo, ale nie w naszym rozumieniu, czyli nie tylko jako coś zapisanego. „Dabar” to słowo wypowiedziane, które niejako żyje swoim życiem, jest skuteczne. Słowa Biblii „ożywają”, kiedy są wypowiadane na głos. Takie czytanie Biblii jest bardzo owocne, nie jest bowiem – tak jak np. czytanie gazety – powierzchowne. Czytanie powierzchowne sprawia, że po godzinie nic już nie pamiętamy z przeczytanego tekstu. Biblia natomiast ma żyć w nas cały czas – tłumaczy biblista.

Lectio oczywiście opiera się na owocach badań biblistów. Stąd można tutaj sięgać do encyklopedii biblijnej lub słowników. Mają one pomóc w zapoznaniu się ze środowiskiem i czasem, z którego tekst wyrasta. Pozwalają także odkryć strukturę i gatunek literacki tekstu. Od tego zależy sposób rozumienia konkretnego fragmentu – w sensie wyrazowym, albo metaforycznym.

To niełatwe zadanie, wymagające wiedzy i doświadczenia… A przy tym ważne. – Właśnie tutaj widać wartość Weekendów z lectio divina. Nie każdy bowiem musi być ekspertem biblijnym. Ale podczas takich spotkań osoba prowadząca ukazuje nam tekst w jego bogactwie. Dokonując wprowadzenia do lektury, pokazuje, na co należy zwrócić uwagę w tekście. Jest to konieczne, ponieważ Biblia powstała w zupełnie innym kręgu kulturowym niż nasz – wyjaśnia ks. Tomasz Siemieniec. – Oczywiście aktualizacja dokonuje się indywidualnie. Na to jest przewidziane sporo czasu podczas takiego spotkania. Bardzo źle jest, jeśli jedyne pytanie, jakie rodzi się u czytelnika Biblii to: co mi się wydaje po przeczytaniu tego tekstu? Jest to pytanie bardzo płytkie, które właściwie ignoruje cały kontekst, w jakim Biblia powstała i ignoruje fakt, że jest ona księgą Kościoła – tłumaczy.

Po wczytaniu się w tekst słowa Bożego, rozpoznaniu wszystkich struktur znaczeniowych przychodzi czas meditatio – Bóg kieruje do człowieka swe orędzie. Czytający przechodzi w stan milczenia – Słowo Boże w ciszy wnika w jego serce. Medytacja – odkrycie tego, co Bóg mówi do mnie, do ciebie, jest możliwe tylko dzięki wytężonej pracy duchowej człowieka. Chodzi o uchwycenie głównej myśli, idei centralnej, kluczowego pojęcia.

Druga czynność w ramach medytacji to refleksja, wyciąganie mądrości i światła z uchwyconego orędzia. Wreszcie trzeci moment w medytacji to doświadczenie oczyszczającego olśnienia i umocnienia. Słowo Boże wprowadzone do serca promieniuje – staje się źródłem światła i siły. Wreszcie, po tak przeprowadzonej medytacji przychodzi czas modlitwy.

Modlitwa w lectio polega na wyrażeniu zgody na objawioną wolę Boga. To akt zaufania Bogu i objawionej przez Niego drodze. Drugi element modlitwy to najczęściej akt żalu, że jeszcze jestem w nie najlepszym miejscu na mojej drodze życia. Dostrzegam różnicę między zaplanowanym przez Boga miejscem dla mnie, a miejscem (sytuacją, stanem), w którym aktualnie się znajduję. Trzeci akt modlitwy to uwielbienie. – W świetle przeczytanego tekstu i postawionych pytań rodzi się w człowieku pewna refleksja. Na przykład może odczuć, że jego życie wpisuje się w doświadczenie postaci biblijnych, albo odwrotnie: może się okazać, że czegoś nam brakuje. Z takiego przeżycia rodzi się właśnie ta modlitwa. I wreszcie modlitwa przeradza się w kontemplację, czyli doświadczenie obecności Boga, który mówi do mnie w swoim słowie – wyjaśnia ks. Tomasz Siemieniec.

Na wcześniejszych etapach lectio divina (lectio, meditatio, oratio) potrzebne jest działanie człowieka (czytanie, analiza tekstu), codzienne zaangażowanie w medytację, posłuszeństwo Duchowi Świętemu, który chce naszymi słowami wołać do Ojca. Natomiast na poziomie kontemplacji człowiek jest całkowicie pasywny – inicjatywa należy do Boga. Lectio divina w Skorzeszycach – już wkrótce. Może warto spróbować, skorzystać z tej duchowej propozycji?

W artykule korzystałam z: ks. Henryk Witczyk, Lectio divina droga do poznawania Boga żywego w: „Uważajcie jak słuchacie. Teoria i praktyka lectio divina”, Studia Biblica 8.

Tagi:
Biblia

Reklama

Jak za Noego

2019-11-26 12:17

Ks. Mariusz Rosik
Niedziela Ogólnopolska 48/2019, str. 25

Edward Hicks, fragment obrazu „Zwierzęta wchodzące do arki”
„Zwierzęta wchodzące do arki”

Kiedy Noe na Boży rozkaz zaczął budować arkę, nic jeszcze nie zapowiadało potopu. Nic więc dziwnego, że gdy katecheci opowiadają tę historię dzieciom na lekcjach religii, mówią o drwinach, które wychodziły z ust sąsiadów biblijnego bohatera: „Patrzcie! Noe buduje arkę! Zamierza pływać nią po lesie”. Posłuszny Noe jednak wykonywał dokładnie polecenia Wszechmocnego. I gdy całą zamieszkałą ziemię zalały bezkresne wody potopu, drewniana arka okazała się jedynym miejscem przetrwania!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Szymon Hołownia wystartuje w wyborach prezydenckich w 2020 r.

2019-12-08 18:55

lk / Gdańsk (KAI)

Publicysta i dziennikarz, zaangażowany w działalność charytatywną Szymon Hołownia ogłosił w niedzielę 8 grudnia swój start w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Na spotkaniu programowym w Gdańskim Teatrze Szekspirowskim zaprezentował najważniejsze postulaty swojego programu politycznego. - Chcę Polski tak solidarnej, jak najsłabszy, a nie najsilniejszy w niej - mówił.

Magdalena Pijewska/Niedziela

"Coś się kończy, więc coś się zaczyna" - tak Hołownia zapowiadał od kilku dni w mediach społecznościowych swoją decyzję o starcie w wyborach prezydenckich. W niedzielę popołudniu na spotkaniu pod nazwą "Dlaczego i po co?" wyjaśnił, jakie są jego polityczne plany.

Na początku spotkania zaprezentowano badania, wedle których aż 73 proc. Polaków uważa, że prezydent naszego kraju nie musi być związany z żadną partią polityczną. Tę tezę sam Hołownia rozwinął później w swoim przemówieniu.

Na wstępie wyjaśnił, że swą decyzję ogłasza w Gdańsku, gdyż jest to miasto, w którym bardzo dobrze jest zaczynać nową rzeczywistość. Jest to jednak też miasto, w którym niemal rok temu zginął tragicznie ugodzony nożem prezydent Paweł Adamowicz, a jego śmierć - do której nawiązał Hołownia - wstrząsnęła całą Polską. - To coś, co wtedy pękło, zaczęło pękać we mnie wcześniej - mówił dziennikarz, nawiązując także do głębokiego podziału, jaki dotknął polskie społeczeństwo po katastrofie smoleńskiej w 2010.

Hołownia stwierdził, że te wydarzenia sprawiły, iż Polska zaczęła tracić swoje wewnętrzne fundamenty, tworzące wspólnotę całego narodu. - W szoku jednak nie można nigdy pozostać. Jeżeli zło ma zwyciężyć z dobrem, to musi być odskocznią do czynienia dobra, a nie miejscem, w którym się zostaje - stwierdził.

"Na co mam czekać? Co jeszcze musi się stać, żebym porzucił wygodną kanapę recenzenta rzeczywistości?" - pytał Hołownia retorycznie i dodał, że chce swojej córce i jej pokoleniu zostawić coś więcej niż tylko dziennikarski dorobek lub złudną popularność w mediach społecznościowych.

Jak powiedział, współczesny świat jest przestrzenią wielkich możliwości, w tym tych, jakie dają nowe technologie, ale też miejscem zagrożonym przez zanieczyszczenie klimatu oraz wielkie podziały społeczne - niezrozumiały konsumpcjonizm z jednej strony, a dotkliwy głód z drugiej strony.

Polska rzeczywistość z kolei zdominowana jest według niego przez spory, które dotarły już do wielu środowisk, a nawet rodzin. Sporów tych nie równoważy dobrobyt czy lepsza ściągalność podatków, którą chwalą się rządzący. Hołownia nazwał to ironicznie "polską szkołą kompromisu" i z ubolewaniem stwierdził, że ów kompromis jest traktowany niemalże pogardliwie, jako kapitulacja z podtrzymywania własnych argumentów.

"Dlaczego nie możemy być różni, ale równi, a nie lepsi i gorsi?" - pytał. - W Polsce, choć kalendarz pokazuje coś innego, nie skończyły się jeszcze lata 90. XX wieku z ich niekończącymi się sporami o wszystko, z uprawianiem polityki siekierą - dodał.

Od dwudziestu lat mamy wiek XXI, w którym problemy powinno się rozwiązywać nie siekierą, a skalpelem - mówił. Jego zdaniem, dziś jest czas nowych wyzwań i nowych pokoleń, które bardzo często nie chodzą na wybory. - Dlaczego nie chodzą? Bo partie - zajęte tym, kto będzie przewodniczącym - mówią o wszystkim, tylko nie o tym, co dla nich najważniejsze: jaki świat zostawi im nasze pokolenie? - kontynuował Hołownia.

Dziennikarz przedstawił następnie swoje postulaty. Stwierdził, że chce "Polski solidarnej, która jest tak silna, jak najsłabszy, a nie najsilniejszy w niej". To kraj, który "bardziej niż o ławeczki niepodległości i strzelnice w każdym powiecie dba o 14 mln wykluczonych komunikacyjnie Polaków".

W jego postulatach znalazła się także troska o dzieci wykluczone z dostępu do opieki psychiatrycznej, osoby w kryzysie bezdomności czy o "transseksualną dziewczynę, która skoczyła z Mostu Łazienkowskiego w Warszawie, bo czuła się zaszczuta przez naszą wspólnotę".

Hołownia powiedział, że chce Polski, w której "każdy akt prawny jest oglądany pod kątem skutków dla powietrza, dla wody, dla Ziemi, bo bez nich wyborca PiS czy PO, katolik czy ateista, kończy tak samo".

Polska w jego programie wyborczym jest też aktywna obywatelsko oraz silna w strukturach samorządowych, na które nie czyha centralny rząd. Ma to być Polska "rozmawiająca, a nie przemawiająca", także w kontekście polityki zagranicznej.

Zdaniem dziennikarza, trzeba dążyć do tego, by Polska była zakorzeniona w europejskiej wspólnocie, mającej dobre relacje z USA, ale też zauważającej swoich sąsiadów, także tych mniejszych.

Hołownia opowiedział się także za takim modelem państwa, w którym głównego tonu nie nadają partie polityczne wyciągające ręce po to, co wspólne: spółki skarbu państwa, media publiczne, samorządy, sądy oraz "po historię i po Kościół".

"Mówię to jako katolik: trzeba dziś przeprowadzić w Polsce, dla dobra tej Polski i tego Kościoła, przyjazny rozdział Kościoła od państwa" - powiedział. - I wiem, bo widzę to od lat na własne oczy, że tego wszystkiego nie będzie w stanie zrobić nikt, kto wywodzi się z partii. Nie może uzdrowić tego chorego systemu ktoś, kto jest jego częścią - tłumaczył Hołownia.

- System się zawiesił. Żeby się odwiesił, w maju 2020 r. musimy w nim zamontować niepartyjny bezpiecznik - dodał.

Jego zdaniem, prezydent w polskim systemie ustrojowym nie jest "stróżem żyrandola", jak ów urząd nieraz pogardliwie określano. Ma, w opinii Hołowni, całe mnóstwo ustrojowych narzędzi do tego, aby być gwarantem tego, że w Polsce znajdzie się miejsce zarówno dla wyborców PiS, PO, PSL, Konfederacji i innych partii. Chodzi o to, by żyć w takiej Polsce, w której "ludzie nie zgadzają się ze sobą koniecznie, ale taką, w której - mimo, że się nie zgadzają - umieją się lubić i szanować".

Ma to być Polska, w której ważne święta jednoczą, a nie dzielą; taka, w której "tym, czym powinien zajmować się spowiednik, nie zajmuje się minister", wreszcie taka, w której "zamiast walczyć z ideologiami, próbuje się zrozumieć ludzi" - To mało? - zapytał Hołownia.

Swoje programowe przemówienie zakończył przypomnieniem, że w maju przyszłego roku Polacy wybiorą nowego prezydenta oraz deklaracją skierowaną do uczestników spotkania w Gdańsku: "Chcę w nich kandydować. Chcę się u was ubiegać o tę pracę. Chcę, żebyście mi powierzyli funkcję stróża naszej narodowej wspólnoty. Nie wesprą mnie partyjne przelewy i wielki biznes, nie potrzebuję ich, bo mam was. I to wam przez najbliższe pół roku chcę opowiedzieć o Polsce moich marzeń, która jest w naszym zasięgu: Polsce solidarnej, Polsce zdrowiejącego środowiska, Polsce samorządnej i obywatelskiej".

Szymona Hołownię już uwzględniono w najnowszym sondażu zaufania przeprowadzonym przez IBRiS na zlecenie portalu Onet.pl. Z badań przeprowadzonych 6-7 grudnia wynika, że dziennikarz cieszy się zaufaniem 20,2 proc. badanych, z czego 8,1 proc deklaruje, że zdecydowanie mu ufa. Jednocześnie, aż 46,1 proc. badanych zaznaczyło, że nie zna jego nazwiska. Hołownia pozostaje obojętny dla 20,3 proc. badanych.

Liderem sondażu jest prezydent Andrzej Duda, któremu ufa ponad 45 proc. badanych.

Szymon Hołownia ma 43 lata. Jest publicystą i pisarzem. Pracował m.in. w "Gazecie Wyborczej", "Newsweeku Polska", tygodniku "Ozon" i "Rzeczpospolitej". Jest stałym felietonistą "Tygodnika Powszechnego". W latach 2007–2012 był dyrektorem programowym stacji telewizyjnej Religia.tv. W TVN prowadził etyczny talk-show "Między sklepami" (2007-2010) a wraz z Marcinem Prokopem współprowadził m.in. program "Mam talent!" (2008–2019).

Dwa razy został laureatem nagrody Grand Press: w kategorii "Wywiad" za rozmowę z teologiem ks. prof. Jerzym Szymikiem i w kategorii "Dziennikarstwo specjalistyczne" za wywiad z etykiem i filozofem dr. Kazimierzem Szałatą. Jest też laureatem Nagrody „Ślad” im. bp. Jana Chrapka.

Dwukrotnie przebywał w nowicjacie zakonu dominikanów. Ma na swoim koncie liczne publikacje dotyczące chrześcijaństwa i jego codziennego praktykowania, m.in. "Kościół dla średnio zaawansowanych", "Tabletki z krzyżykiem" czy "Bóg, kasa i rock'n'roll" (wspólnie z M. Prokopem).

Jest od lat zaangażowany jest w działalność pomocową jako założyciel Fundacji Dobra Fabryka, której celem statutowym jest wspieranie osób z biedniejszych regionów świata, a także Fundacji Kasisi, która opiekuje się Domem Dziecka prowadzonym przez Siostry Służebniczki Maryi Panny Niepokalanie Poczętej w Zambii.

Szymon Hołownia jest żonaty z Urszulą Brzezińską-Hołownią, zawodowym oficerem Wojska Polskiego i pilotką myśliwca MiG-29, mają jedną córkę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

W całej Polsce wigilie dla ubogich, bezdomnych i samotnych

2019-12-09 15:29

ar / Warszawa (KAI)

Co roku w całej Polsce diecezjalne oddziały Caritas oraz wspólnoty organizują wieczerze wigilijne dla bezdomnych, ubogich i samotnych. Potrzebujący w tym roku spotkają się przy stole w największych polskich miastach, m.in. Warszawie, Poznaniu, Lublinie czy Opolu.

www.dolina-milosierdzia.pl

Wspólnoty Sant’Egidio w Polsce rozpoczęły właśnie przygotowania do tegorocznych Świąt z Ubogimi, dzięki którym kilkaset potrzebujących i bezdomnych osób zasiądzie w Boże Narodzenie do świątecznego stołu. Takie spotkania odbędą się w Warszawie Poznaniu, Chojnie i Szczecinie.

Warszawa

Już nie Wigilię, ale Święta z Ubogimi przygotowuje w tym roku warszawska Wspólnota Sant’Egidio w parafii Wniebowstąpienia Pańskiego na Ursynowie. Podczas bożonarodzeniowego obiadu, który odbędzie się 25 grudnia w dolnym kościele o 13:00, spodziewanych jest ponad 500 ubogich i bezdomnych gości.

- Biedni, bogaci, młodzi i starzy, wierzący i wątpiący. Zrób coś, by w te Święta ktoś nie był sam. Nic nie będzie za mało, wszystko cenne. To będą Święta naprawdę. Święta niemożliwe, na 500 osób. Święta rodzinne. Nie będziesz pewien kto komu pomaga, bo najważniejsze stanie się objęcie – zachęcają organizatorzy.

Wspólnota szuka wolontariuszy, którzy włączą się w przygotowania uroczystości, jak i osób gotowych pomóc w dniu obiadu. Można m.in. przygotować coś do jedzenia, kupić prezent, pomóc w przewiezieniu i ustawieniu stołów czy udekorowaniu sali, a także w serwowaniu potraw. Potrzebni są również muzycy i chórzyści, którzy wezmą udział w kolędowaniu.

Osoby, które chciałyby się zaangażować, mogą poznać szczegóły podczas spotkań organizacyjnych. 9 grudnia (poniedziałek), godz. 19.00 Warszawski Uniwersytet Medyczny ul. Księcia Trojdena 2a, Centrum Dydaktyczne, sala CD140 (spotkanie dla studentów), 11 grudnia (środa), godz. 17.30, ul. Wspólna 61 (spotkanie dla studentów), 12 grudnia (czwartek), godz. 18.00, ul. Wspólna 61 lok. 10, 14 grudnia (sobota), godz. 17.00, Sanktuarium św. Andrzeja Boboli SJ, Rakowiecka 61 (Collegium Bobolanum, Aula Wielka), 17 grudnia (wtorek), godz. 18.00, Parafia Wniebowstąpienia Pańskiego w Warszawie, Al. KEN 101 (dolny kościół).

Kilka dni przed świętami, 21 grudnia, uroczystą kolację wigilijną przygotowuje również Fundacja Kapucyńska. Organizatorzy podkreślają, że okres świąt to czas szczególnie trudny dla osób bez domu. Podczas wspólnego posiłku, każdemu przybyłemu zostanie wręczona paczka.

- Staramy się, by były to rzeczy nowe. Część wsparcia otrzymujemy od darczyńców. To, czego nie otrzymamy, dokupujemy. Przygotowujemy co roku około 150 paczek, w których znajdują się: bielizna, skarpety, kalesony, rękawice, czapka, szalik, krem, słodycze, kawa, konserwy. Dla nas to rzeczy podstawowe, a dla osób bezdomnych luksusowe i najbardziej potrzebne. Wspólnie łamiemy się opłatkiem, śpiewamy kolędy. Potrzebujemy środki na zakup jedzenia na trzy rekolekcyjne wieczory i na wigilię oraz na rzeczy do paczek – czytamy na stronie internetowej Fundacji.

Produkty do paczek można przynieść do Domu bł. Aniceta Jałmużnika Warszawy, ul. Kapucyńskiej 4 każdego dnia (od poniedziałku do niedzieli) od 8.00 do 13.30 lub w środy i czwartki od 8.00 do 20.00.

Poznań

Tradycyjnie 24 grudnia, w hali nr 2 na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich (MTP), odbędzie się Wigilia dla samotnych, bezdomnych i ubogich. Świąteczne spotkanie organizowane przez Caritas Archidiecezji Poznańskiej co roku gromadzi ok. 1,5 tysiąca potrzebujących, którzy przybywają by zjeść ciepłe posiłki i przy dźwiękach kolęd spędzić wyjątkowy czas Bożego Narodzenia.

- Większości z nas wieczerza wigilijna kojarzy się z ciepłem rodzinnym i radosnym świętowaniem narodzin Dzieciątka Jezus. Spędzamy ten czas pośród najbliższych, kolędujemy i wspólnie wybieramy się na Pasterkę. Tego dnia nikt nie chce być sam, każdy szuka ciepłego kąta, obecności bliskich. Pragniemy, aby tego dnia każdy poczuł ciepło rodzinnego ogniska i wraz z innymi ludźmi mógł świętować narodziny Jezusa Chrystusa. Nie chcemy dopuścić do sytuacji, aby ktokolwiek poczuł się samotny i opuszczony –zachęcają członkowie poznańskiego Caritasu.

Caritas Archidiecezji Poznańskiej codziennie wydaje ok. 1000 ciepłych posiłków w czterech jadłodajniach prowadzonych w stolicy Wielkopolski przez siostry albertynki przy ul. Ks. Piotra Ściegiennego, urszulanki SJK przy ul. Taczaka, elżbietanki przy ul. Łąkowej i Franciszkanki Rodziny Maryi przy ul. Niegolewskich. Żywność wydawana jest też osobom korzystającym z ogrzewalni przy ul. Krańcowej 10.

Opole

27. Opolska Wigilia Samotnych, Bezdomnych i Potrzebujących odbędzie się w tym roku w niedzielę, 22 grudnia o 16.00. - Zapraszamy wszystkich opolan w potrzebie do Centrum Wystawienniczo-Kongresowego w Opolu, za Centrum Handlowym „Karolinka” - powiedział ks. prałat Zygmunt Lubieniecki, współorganizator Wigilii, proboszcz parafii św. Józefa w Opolu-Szczepanowicach. Wydarzenie swoim patronatem objął biskup opolski Andrzej Czaja.

Uczestnicy Wigilii otrzymają paczki żywnościowe. Na stołach nie zabraknie tradycyjnych potraw wigilijnych. O oprawę muzyczną zadbają orkiestra i chór parafii św. Józefa w Opolu-Szczepanowicach.

Zainteresowani udziałem w Wigilii od soboty 14 grudnia będą mogli odbierać zaproszenia. Dostępne w dwudziestu opolskich parafiach: w katedrze, św. Piotra i Pawła, oo. Franciszkanów, Matki Bożej Bolesnej i św. Wojciecha „na górce”, oo. Jezuitów, Przemienienia Pańskiego na osiedlu AK, na Chabrach, Chrystusa Króla na Metalchemie, w Grudzicach, św. Jacka w Kolonii Gosławickiej, w Nowej Wsi Królewskiej, Gosławicach, Groszowicach, bł. Czesława na Zaodrzu, na Półwsi, w Chmielowicach, Sławicach, Winowie, Szczepanowicach oraz Chróścinie Opolskiej.

Lublin

Członkowie Caritas Archidiecezji Lubelskiej już po raz trzeci zapraszają na „Wigilię Miłosierdzia”, która wg planów zgromadzi ponad 500 potrzebujących osób - bezdomnych, samotnych, starszych, opuszczonych, chorych. Wydarzenie odbędzie się w hali Targów Lubli. 24 grudnia o godz. 10.00.

Wspólna modlitwa, posiłek i kolędowanie, bez poczucia osamotnienia i odrzucenia. Przy jednym stole, jak w rodzinie, spotkają się potrzebujący z terenu Lublina i okolic. W przygotowanie wydarzenia włączyło się wiele organizacji, odpowiedzialnych społecznie firm, wolontariuszy oraz osobistości, między innymi: abp Stanisław Budzik, wojewoda lubelski Przemysław Czarnek, marszałek województwa lubelskiego Jarosław Stawiarski, prezydent Lublina Krzysztof Żuk, Targi Lublin, firma Selgros (główny sponsor) oraz Fundacja Dantis prowadząca Catering Anielskie Smaki (firma zapewniająca catering podczas Wigilii).

Organizatorzy wydarzenia poszukują ok. 60 wolontariuszy. - Jeżeli chciałbyś/chciałabyś spędzić ten wyjątkowy wigilijny dzień na pomocy innym, skontaktuj się z nami bezpośrednio pod nr telefonu 668 770 774, e-mail: wolontariat.lublin@caritas.pl. Twoja pomoc będzie niezbędna przy pracach porządkowych, cateringowych oraz wydawaniu paczek. Potrzebujemy Twojego uśmiechu – zachęcają.

Zaproszenia dla potrzebujących na Wigilię Miłosierdzia będzie można odebrać w siedzibie Caritas, przy Al. Unii Lubelskiej 15 od 16 grudnia br.

W siedzibie tamtejszej Caritas trawa również zbiórka potrzebnych darów m.in. podstawowe i trwałe produkty spożywcze oraz środki czystości tj. mąka, cukier, makaron, ryż, płatki kukurydziane, olej, konserwy, herbata, słodycze, bakalie oraz artykuły chemiczne.

„Wigilia Miłosierdzia” w Lublinie wpisuje się w tradycję diecezjalnych Caritas, które od wielu lat w polskich miastach organizują podobne wydarzenia m.in. w Krakowie, Poznaniu i Białymstoku. Coroczna akcja Caritas gromadzi w całej Polsce niemal 10 tys. osób, dla których to jedyna szansa na wspólny posiłek wigilijny.

Gdańsk

Kolejny raz wystartuje również Kuchnia św. Mikołaja, studentów z Dominikańskiego Duszpasterstwa Akademickiego Górka. Organizatorzy zapraszają najbardziej potrzebujących i bezdomnych do wspólnej wieczerzy wigilijnej. Od ponad 25 lat udaje się ugościć ok. 600 osób, które otrzymują ciepły posiłek, paczki z produktami pierwszej potrzeby i przede wszystkim mnóstwo życzliwości i słów nadziei. Udaje się to dzięki bezinteresownej pomocy wielu darczyńców i wolontariuszy.

Tegoroczna uroczystość odbędzie się 21 grudnia o godz. 17:00 w hali Centrum Stocznia Gdańska przy ul. Doki 1.

„Wigilia bez granic”

W tym roku zaplanowano również czwartą edycja „Wigilii bez granic”. Akcji mającej na celu zachęcenie Polaków do przyjęcia obcokrajowców na wigilijnej wieczerzy, w tym uchodźców, zgodnie ze staropolską tradycją “dodatkowego talerza” dla przybysza. Inicjatywa ta jest efektem sugestii Roberta Schumana, by wspólnotę narodów europejskich budować najpierw na poziomie kształtowania relacji międzyludzkich, a nie na poziomie ekonomicznym czy instytucjonalnym.

Głównym założeniem projektu jest lepsza jakość asymilacji obcokrajowców w Polsce poprzez bliższe poznanie polskiej kultury, tradycji i wiary chrześcijańskiej. Zapraszanie cudzoziemców na Wigilię ma służyć polskim rodzinom do poszerzania wiedzy o innych kulturach i przyczyniać się do tworzenia nowych relacji międzyludzkich.

W ramach projektu, przewidywane są również spotkania integracyjne przed samą Wigilią, na których rodziny goszczące mogą poznać się z wybranymi przez siebie gośćmi, zaś w dalszej kolejności po Wigilii w ciągu roku proponuje się systematyczne spotkania Polaków z obcokrajowcami w tzw. Grupach Schumana.

Osoby zainteresowane wzięciem udziału w tej inicjatywie, powinny się zgłaszać poprzez stronę www.wigiliabezgranic.com

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem