Reklama

Ku chwale Bożego Dzieciątka

2019-01-23 11:50

Joanna Ferens
Edycja zamojsko-lubaczowska 4/2019, str. VI

Joanna Ferens
Jasełka w Tarnogrodzie

Okres Bożego Narodzenia to czas, gdy mamy możliwość zobaczyć wiele spektakli przedstawiających historię narodzenia Jezusa Chrystusa. Ziemia biłgorajska wyjątkowo obfituje w różnorodność jasełek, przygotowywanych zarówno przez dzieci i młodzież, jak i osoby starsze

Jedne z jasełek zostały wystawione na deskach Tarnogrodzkiego Ośrodka Kultury 6 stycznia, pod hasłem „A nadzieja znów wstąpi w nas”. Głównym reżyserem była s. Jadwiga Anna Tabor, która w rozmowie podkreślała, że najważniejsze w tworzeniu takiego przedsięwzięcia jest prawdziwe wejście w głębię świąt. – Moim celem było przeżyć wspólnie z młodzieżą i widzami tajemnicę Bożego Narodzenia. Zdecydowaliśmy się na formę sceniczną, która pozwoliła pokazać talenty młodych artystów, a widzom poprzez teatr i sztukę odkryć głębię przyjścia na świat Bożego Syna. Hasło spektaklu to nawiązanie do nadziei, jaką ma każdy chrześcijanin. Źródłem tej nadziei jest Jezusa Chrystus, który rodzi się przez wiarę, miłość i dobre życie – podkreśliła.

S. Jadwiga dodaje również, iż angażowanie młodzieży w tego typu przedsięwzięcia to działania wychowawcze. Młodzi ludzi odchodzą od komputerów, tabletów, portali społecznościowych i gier. Integrują się między sobą, zacieśniają znajomości i przyjaźnie, angażują się w konkretne przedsięwzięcia. – Co ciekawe, nikt nikogo nie przymuszał, na scenie wystąpiła młodzież, która sama zgłosiła się do naszego przedsięwzięcia. Próby mieliśmy w czasie wolnym, dwa razy w tygodniu, przez ponad miesiąc. To tylko potwierdza mądrość, że nie słowa, a czyny mają wpływ na młodzież. A my mamy tutaj wspaniałą młodzież, która podejmuje się nawet rozbudowanych i trudnych zadań. A takie jasełka też doskonale ewangelizują młodego człowieka, gdyż ewangelizacja bardziej działa poprzez to, co robimy, niż to, co mówimy – dodaje s. Jadwiga.

Budowanie wspólnoty

Burmistrz Tarnogrodu, Paweł Dec dodał, że najpiękniejszymi elementami jasełek było zaangażowanie młodzieży i jedność wszystkich obecnych na sali. – Bardzo pozytywna rzecz to przede wszystkim praca i zaangażowanie młodych ludzi. Niezwykle wzruszające i budujące gminną wspólnotę było wspólne odśpiewanie na koniec kolędy „Bóg się rodzi”. To doświadczenie jedności i przypomnienie atmosfery świąt, których przesłaniem jest miłość. Jest to też ogromne poczucie tworzenia razem wielkiej i wyjątkowej wspólnoty, która pomaga nam wspólnie działać i budować rangę tych świąt i naszej wiary – powiedział burmistrz.

Reklama

Jedną z aktorek grających w przedstawieniu była Maria Malinger, która wyjaśniała, co skłoniło ją do wzięcia udziału w tym przedsięwzięciu. – Od podstawówki występuję w spektaklach, jakie przygotowuje i opracowuje s. Jadwiga. Są one zawsze na bardzo wysokim poziomie, bardzo dokładnie dopracowane. Z wielkiego sentymentu, jako absolwentka szkoły zgłosiłam się do udziału w misterium. Miłym przeżyciem jest kontynuowanie tego, co robiłam od dziecka. Śpiew i występowanie to jest dla mnie takie wyrażanie siebie, w taki sposób oddaję to, co czuję, co myślę na dany temat i cieszę się, że mogę dzielić się tym z innymi ludźmi i sprawić, aby oni odczuwali to podobnie – powiedziała.

– Nasz Tarnogród słynie z teatrów. Największą są sejmiki, które zostały zapoczątkowane przez naszych dziadków wiele lat temu, i chcielibyśmy jako młodzież kontynuować tę tradycję. Dlatego wystawiliśmy jasełka. Każdy z nas wcielił się w jakąś rolę. Chyba już mamy zapisane to w genach, bo coś nas ciągnie na scenę. Każdy chciał odnaleźć się i wypaść na scenie jak najlepiej. Udział w takich wydarzeniach to budowanie pewności siebie i ogromna satysfakcja – przyznaje jedna z aktorek, Natalia Fusiarz.

Wdzięczność publiczności

Słowa uznania w stronę s. Jadwigi i wszystkich aktorów skierowała dyrektor Tarnogrodzkiego Ośrodka Kultury, Renata Ćwik. – Siostra garnie młodzież do siebie i do teatru. To daje im doświadczenie występów publicznych, uczy pokonywać tremę i rozwija. Jest to również możliwość wyjątkowego przeżycia świąt Bożego Narodzenia. Świąt, które w naszej kulturze chrześcijańskiej są wyjątkowe, pełne ciepła, bliskości i pojednania. Cieszę, że jest taka osoba w naszej parafii, która działa na tym polu, kontynuuje te tradycje i wpaja najmłodszemu pokoleniu te wszystkie piękne wartości – podkreśliła.

Publiczność zgromadzona w Tarnogrodzkim Ośrodku Kultury nie ukrywała zachwytów i wzruszenia tym, co zobaczyła podczas jasełek. – To było dla mnie piękne przeżycie. Jestem zachwycona i dumna z naszej tarnogrodzkiej młodzieży. Ponadto to misterium pozwoliło mi głębiej zrozumieć tajemnicę narodzenia naszego Pana Jezusa Chrystusa. Bardzo dziękuję organizatorom i przede wszystkim s. Jadwidze ze to wydarzenie – mówiła po spektaklu jedna z uczestniczek.

W jasełkach wzięło udział kilkudziesięciu aktorów z tarnogrodzkich szkół. Jasełka zostały podzielone na dwie części. Pierwsza z nich nawiązywała do polskich tradycji świętowania Bożego Narodzenia, zaś druga nawiązywała do wydarzeń, które odbyły się w Betlejem ponad 2 tys. lat temu.

Jasełka u seniorów

Z tradycyjnymi jasełkami wystąpili 13 stycznia również seniorzy z Domu Pomocy Społecznej dla Kombatantów w Biłgoraju. Rozpoczęły się one od Mszy św. sprawowanej w kaplicy pw. św. Ojca Pio, której przewodniczył ks. dziekan Witold Batycki, proboszcz parafii pw. św. Marii Magdaleny w Biłgoraju, do której należy kaplica znajdująca się w Domu Pomocy Społecznej dla Kombatantów.

Kapelan DPS i dyrektor Domu Księży Seniorów w Biłgoraju, ks. Krzysztof Portka tłumaczył, jakie znaczenie dla mieszkańców ma organizacja tych jasełek. – Te jasełka są dla naszych mieszkańców przede wszystkim wejściem w tajemnicę Bożego Narodzenia. Przeżywania z jednej strony jako ci, którzy wyznają prawdę, że Jezus Chrystus przyszedł na świat jako człowiek, a z drugiej strony chcą też odkrywać swoje człowieczeństwo w kontekście Bożego Narodzenia, co to dla nich znaczy mimo upływających lat. Zaangażowanie naszych mieszkańców w jasełka jest bardzo różne, gdyż uzależnione jest od ich stanu zdrowia i możliwości, ale za to bardzo głębokie. Bazują oni przede wszystkim na swoich wspomnieniach z minionych lat, jeszcze z lat dziecięcych, wspominają przeżywanie świąt Bożego Narodzenia w swoich rodzinach i miejscowościach i się tym z nami dzielą. Mają też możliwość ukazania sobą, jak w tym momencie swojego życia te święta przeżywają – wskazał. Jasełka mają również wymiar terapeutyczny.

– Mieszkańcy dzięki jasełkom spotykają się, mają próby i dzięki temu bardziej się ze sobą integrują i dzielą się sobą. Ale też jest to forma terapii dla nich samych, uspołeczniania na nowo szczególnie dla osób, które żyły gdzieś w samotności lub zostały pozostawione same sobie. Oprócz tego bardzo istotne jest to, że możemy ich „wyciągać” z ich mieszkań i odkrywać ich dary i talenty, które mają mimo upływających lat – zaznacza ks. Portka. Nie sposób nie zwrócić uwagi również na treść tych jasełek. – Otóż w tej treści wybrzmiewa prawda o tym, że gdyby nie Boże Narodzenie, to pozostalibyśmy w ciemności jako ludzie. I chodzi tu właśnie o tę samotność i ciemność wewnętrzną, o której jest mowa w jasełkach. Bardzo istotna jest również wola tego, by przyznać się przed Panem Bogiem, że potrzebują Jego przyjścia i cieszą się z niego. Ale też jednocześnie zastanowienie się nad tym, co to Boże Narodzenie znaczy dla każdego z nas – podkreślił.

Ks. Krzysztof w tym roku wcielił się w rolę króla Baltazara. W rozmowie podkreślał ogromne znaczenie tego typu inicjatyw dla mieszkańców DPS. – Dzięki temu widzę, w jaki sposób mieszkańcy przyjmują mnie, a także możliwość spojrzenia z innej perspektywy na tajemnicę przeżywania Bożego Narodzenia. Ofiarowanie czegokolwiek Panu Bogu, temu Nowonarodzonemu w Jezusie Chrystusie jest zawsze ofiarowaniem siebie. Gdy patrzę na naszych mieszkańców, ile oni wkładają w tę grę aktorską swojej woli i siły, mimo cierpienia i starości, to wiem, że oni bardzo dużo ofiarowują Panu Bogu. I moją rolą jako kapelana jest im pokazać, że nie są sami, ze ten Nowonarodzony Chrystus jest ciągle z nimi – podkreślił.

Być potrzebnym

Jednym z pastuszków podczas jasełek był 82-letni Stanisław Stec, dla którego występ w jasełkach był dużym przeżyciem. – Ja jestem po udarze, dlatego też swój udział w jasełkach traktuję jako rehabilitację. Poza tym mogę pokazać, że na starość też można jeszcze dużo zrobić i być potrzebnym. Zagrałem pastuszka i cieszę się, że nam wszystko dobrze wyszło. Chciałem się też pomodlić, a także zrealizować w tym działaniu, trochę pouczyć i pomóc w tej inicjatywie. Dzięki temu też spotykamy się z innymi ludźmi, którzy przychodzą oglądać nasze przedstawienie. Jestem z tego bardzo zadowolony – powiedział.

Za to wyjątkowe przedstawienie dziękował i składał mieszkańcom noworoczne życzenia ks. dziekan Witold Batycki. – Jestem bardzo wdzięczny za to piękne przedstawienie i wasze zaangażowanie. Życzę moim parafianom tu mieszkającym, aby ten rok 2019 był pełen radości i zdrowia, aby Boże błogosławieństwo spoczęło na was i dawało wam siłę i radość z tego, że jesteśmy we wspólnocie – wskazał. Słowa podziękowania popłynęły również od członka Zarządu Powiatu Biłgorajskiego, Jana Małyszy.

Tagi:
jasełka

11. Przegląd Grup Kolędniczych – Herody 2019

2019-02-06 11:52

Adam Łazar
Edycja zamojsko-lubaczowska 6/2019, str. II

W niedzielne popołudnie 27 stycznia w sali teatralnej lubaczowskiej konkatedry odbyła się 11. edycja Przeglądu Grup Kolędniczych pod nazwą Herody 2019

Adam Łazar
Na scenie wystąpiły m.in. dzieci z Przedszkola w Krowicy Samej

W zamyśle organizatorów jest podtrzymanie i pielęgnowanie zwyczaju i tradycji rodzinnej i kościelnej kolędowania z gwiazdą, składania wierszowanych życzeń bożonarodzeniowych i noworocznych domownikom, oraz przedstawianie w formie teatru scen z narodzenia i życia Bożego Dzieciątka. Chodzi także i o to, by młodzi od swoich dziadków wydobyli te teksty, poetyckie słowa, które stanowią piękno ziemi lubaczowskiej i istotny składnik naszej kultury. Zachęcają również do pisania nowych scenariuszy przedstawień – powiedział podczas otwarcia przeglądu dziekan i proboszcz konkatedry, ks. kan. Andrzej Stopyra. On też zabawił się w tym roku w konferansjera.

Występy grup kolędniczych oceniało jury pod przewodnictwem wikariusza, ks. Sławomira Skowrońskiego. Brano pod uwagę wiele elementów, takich jak: scenariusze prezentacji, ich treść i zgodność z tradycją, oryginalność, pomysłowość, zdolności aktorskie wykonawców, wykorzystywane rekwizyty i stroje, czystość brzmienia śpiewanych kolęd i pastorałek. Jury zdecydowało przyznać pierwsze miejsce dzieciom z Niepublicznego Przedszkola z Krowicy Samej, przygotowanym przez nauczycielkę wychowania przedszkolnego Annę Hawrylak. – W przeglądzie grup kolędniczych w Lubaczowie w tym roku uczestniczymy po raz trzeci. Byliśmy nagradzani również wcześniej. Co roku grupa przedszkolna przyjmuję nazwę. Ta dziś występująca jest odważna, lubiąca poszaleć, dlatego nazwała się Piraci. Scenariusze piszę sama, szukam inspiracji w Internecie, od osób starszych – wyjaśniła Anna Hawrylak.

Drugie miejsce zajął teatr młodych działający przy parafii pw. Opieki Matki Bożej w Załużu, a prowadzony od dawna z sukcesami przez Jolantę Szczerbinin. Spoza powiatu w tym roku pojawiła się spontaniczna, 17-osobowa grupa kolędnicza z Biłgoraja, prowadzona przez ks. Krystiana Bordzania, a działająca przy parafii św. Jana Pawła II. Członkowie Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży i harcerze zaprezentowali się w przedstawieniu na podstawie godów zamojskich i zdobyli trzecie miejsce. Jurorzy przyznali także dwa wyróżnienia, dla teatru dziecięcego Lentylki, prowadzonego od 30 lat przez Krystynę Czurę, instruktora teatralnego z Miejskiego Domu Kultury, oraz dla Kolędników z gwiazdą ze Szkoły Podstawowej nr 2 w Lubaczowie pod opieką siostry katechetki.

Wszystkie grupy kolędnicze otrzymały od organizatorów kosze cukierków. Gościem specjalnym był zespół wokalno-instrumentalny Cztery Pory Roku z Oleszyc, który wystąpił z koncertem kolęd i pastorałek. Organizację przeglądu grup kolędniczych przez parafię konkatedralną wsparli: Urząd Miejski, Urząd Gminy Lubaczów, Starostwo Powiatowe i Powiatowe Centrum Kultury w Lubaczowie. O oświetlenie i nagłośnienie zadbali pracownicy Miejskiego Domu Kultury w Lubaczowie.

Ze sceny od grup kolędniczych płynęły życzenia noworoczne, nie tylko dla uczestników, ale i dla wszystkich diecezjan, czytelników „Niedzieli Zamojsko-Lubaczowskiej”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Tradycje bożonarodzeniowe w Polsce i na świecie

2014-12-22 13:23

oprac. kw (KAI) / Warszawa / KAI

Od wieków chrześcijanie na całym świecie w różnorodny sposób obchodzą święta Bożego Narodzenia. Choinka jest znana niemal wszędzie, choć w Burundi przystraja się bananowca, a w Indiach drzewko mango. Najsłynniejszą kolędę „Cicha noc" przetłumaczono na 175 języków, najpiękniejsze szopki są podobno we Włoszech, a we Francji jada się podczas Wigilii ostrygi.

BOŻENA SZTAJNER

Korzenie tradycji związanych z Bożym Narodzeniem sięgają odległych czasów. Nierzadko zwyczaje te wywodzą się jeszcze z rytuałów pogańskich, na których miejsce wprowadzano później święta chrześcijańskie, nadając im zupełnie nowe znaczenie. Znacząca jest tu data. W wielu kulturach w przeróżny sposób starano się podczas przesilenia zimowego „przywołać” słońce z powrotem na ziemię i sprawić, aby odrodziła się przyroda.

Istotny jest także rys eschatologiczny świąt Bożego Narodzenia. Miejsce zostawiane przy wigilijnym stole przeznaczano dla „przybysza”, czyli dla duchów przodków. W Polsce zwyczaj ten upowszechnił się w XIX wieku. Miał on wówczas wymowę patriotyczną – dodatkowe nakrycie symbolicznie zarezerwowane było dla członka rodziny przebywającego na zesłaniu na Syberii.

Boże Narodzenie było także czasem wróżb. Wyjątkowość tego dnia polegała na tym, że jego przebieg miał znaczący wpływ na cały nadchodzący rok. Jedną z polskich tradycji jest kładzenie siana pod wigilijny obrus. Ciągnięto z niego słomki – im dłuższa, tym więcej pomyślności czekało danego człowieka w następnym roku. Jeszcze dzisiaj dość powszechna jest wiara w to, że w Wigilię zwierzęta mówią ludzkim głosem. Podsłuchujący je ludzie dowiadywali się ponoć najczęściej o zbliżającej się śmierci własnej albo kogoś z rodziny.

Chrześcijaństwo od początku swego istnienia nadało tym zwyczajom nowy sens, wytworzyło też swoje obrzędy. Niestety we współczesnej, zeświecczonej kulturze często zapomina się o chrześcijańskich źródłach tego święta.

ŻŁÓBEK

Żłóbek w dzisiejszej postaci zawdzięczamy św. Franciszkowi. Historia tej tradycji jest jednak znaczenie dłuższa i sięga piątego wieku. Wtedy, jak głosi podanie, żłóbek Jezusa przeniesiono z Betlejem do Rzymu i umieszczono w bazylice Matki Bożej Większej. Także Pasterkę w Rzymie odprawiano początkowo tylko w tym kościele.

To we Włoszech zaczęto w uroczystość Bożego Narodzenia wystawiać żłóbki, w których umieszczano figury Świętej Rodziny, aniołów i pasterzy. Do rozpowszechnienia tego zwyczaju przyczynił się św. Franciszek. Z przekazów pozostawionych przez jego biografa – Tomasza z Celano – wiemy, że w wigilijną noc Biedaczyna z Asyżu zgromadził w grocie w miejscowości Greccio okolicznych mieszkańców i braci, by w prosty sposób pokazać im, co to oznacza, że „Bóg stał się człowiekiem i został położony na sianie ". W centrum jaskini leżał wielki głaz, pełniący rolę ołtarza. Przed nim bracia umieścili zwykły kamienny żłób do karmienia bydła, przyniesiony z najbliższego gospodarstwa. W pobliżu, w prowizorycznej zagródce, stało kilka owieczek, a po drugiej stronie wół i osioł. Jak pisał kronikarz, zwierzęta „zaciekawione, wyciągające szyje w stronę żłobu, pochylając się i jakby składając pokłon złożonej w nim figurce przedstawiającej dziecię Jezus". Postaci do szopki wybrano spośród obecnych braci i wiernych. Zapalonymi pochodniami św. Franciszek rozjaśnił niebo, a w lesie ukryli się pasterze, którzy na dane hasło wznosili gromkie okrzyki. Do dziś szopka w Greccio przyciąga corocznie rzesze turystów.

Obecnie najsłynniejsze są szopki toskańskie, sycylijskie i neapolitańskie. W Szwajcarii, w Niemczech i w Austrii modne są żłóbki „grające". W Polsce do najbardziej znanych należą szopki krakowskie, prawdziwe arcydzieła sztuki ludowej. Powstanie tej tradycji przypisuje się murarzom i cieślom. Nie mając zatrudnienia w zimie, chodzili oni z takimi szopkami-teatrzykami od domu do domu i tak zarabiali na swe utrzymanie. Wzorem architektonicznym był dla nich przede wszystkim kościół Mariacki, ale wykonywano także miniatury Wawelu, Sukiennic i Barbakanu. Od 1937 r. z inicjatywy Jerzego Dobrzyckiego odbywa się konkurs na najpiękniejszą „Szopkę Krakowską”.

Już w średniowieczu wystawiono przy żłóbkach przedstawienia teatralne zwane jasełkami. W Polsce najbardziej znanym utworem tego gatunku jest „Polskie Betlejem" autorstwa Lucjana Rydla.

WIECZERZA WIGILIJNA

Uroczystość Bożego Narodzenia wprowadzono do kalendarza świąt kościelnych w IV wieku. Dwieście lat później ustaliła się tradycja wieczornej kolacji, zwanej wigilią. Wieczerza wigilijna jest niewątpliwie echem starochrześcijańskiej tradycji wspólnego spożywania posiłku, zwanego z grecka agape, będącego symbolem braterstwa i miłości między ludźmi. Gdy w drugiej połowie IV w. Synod w Laodycei zabronił biesiadowania w świątyniach, zwyczaj ten przeniósł się do domów wiernych. W Polsce Wigilię zaczęto obchodzić wkrótce po przyjęciu chrześcijaństwa, choć na dobre przyjęła się dopiero w XVIII w.

Wigilia (łac. czuwanie) – pierwotnie oznaczała straż nocną i oczekiwanie. W słowniku kościelnym nazywa się tak dzień poprzedzający większe święto. Dawniej w każdą wigilię obowiązywał post. Do stołu wigilijnego siadano, gdy zabłysła pierwsza gwiazda. Miała ona przypominać Gwiazdę Betlejemską prowadzącą pasterzy i magów do Betlejem.

Na wschodzie Polski i na Ukrainie pierwszą potrawą jest kutia – pszenica lub jęczmień zaprawiana miodem, migdałami i śliwkami. Po modlitwie i czytaniu Pisma Świętego następuje podzielenie się opłatkiem, który jest symbolem Eucharystii.

W północnej Anglii jeszcze do połowy XX wieku podawano w Wigilię „mugga”, czyli owsiankę z miodem. Zwyczaj ten pochodził jeszcze z czasów Wikingów. W Szkocji tradycyjnie spożywa się „Athol Brose” – owsiankę z whisky.

W Walii tradycją jest Calennig – jabłko, ustawione na trójnogu z patyczków, naszpikowane migdałami, goździkami i innymi przyprawami oraz przybrane zielenią. Chodzące po kolędzie dzieci ofiarowują je w zamian za małe datki.

W Norwegii podczas Wigilii podaje się żeberka świni i gotowane mięso owcze lub specjalne danie przygotowane z solonej i gotowanej ryby, która wcześniej leżała w ługu sodowym przez 2-3 dni. Potrawę tę, podawaną z boczkiem, nazywa się Lutefisk.

W Szwecji tradycyjna uczta wigilijna składa się z rozmoczonej suszonej ryby, galarety, wieprzowej głowizny i chleba. We Włoszech podaje się ravioli z mięsnym farszem i ciasto drożdżowe z korzeniami. W Danii je się słodki ryż z cynamonem i pieczoną gęś z jabłkami.

Peruwiańskim przysmakiem podczas świąt Bożego Narodzenia są świnki morskie. Mięso tych zwierząt ma niewiele tłuszczu i jest tanie, dlatego może być świetną alternatywą dla wieprzowiny. Tradycja jedzenia świnki morskiej jest bardzo silna w andyjskich krajach. Na dowód tego, w katedrze w dawnej stolicy imperium Inków – Cusco, na obrazie przedstawiającym ostatnią wieczerzę, Chrystus i jego uczniowie jedzą właśnie świnkę morską.

Tradycyjnie w całej Ameryce Łacińskiej na Wigilię nie może zabraknąć kakao z mlekiem i babki z rodzynkami, zwanej „panetón" (od słowa „pan”, które oznacza chleb). Jest to zwyczaj pochodzący z Włoch, ale rozpowszechniony w wielu krajach. Ostatnio coraz popularniejszy staje się też szampan, którym jest musująca „sidra", czyli wino z jabłek.

PASTERKA

Pasterka jest pamiątką z pierwszych wieków chrześcijaństwa, kiedy nabożeństwa nocne należały do stałej praktyki Kościoła. Pierwsze Msze św. o północy 24 grudnia sprawowano w Betlejem. W Rzymie zwyczaj ten znany był już za czasów papieża Grzegorza I Wielkiego, pasterkę odprawiano przy żłóbku Chrystusa w bazylice Matki Bożej Większej. Charakter tej liturgii tłumaczą pierwsze słowa invitatorium, wprowadzenia do Mszy: „Chrystus narodził się nam. Oddajmy mu pokłon".

CHOINKA

Zwyczaj ten pochodzi jeszcze z czasów pogańskich, rozpowszechniony był wśród ludów germańskich. Wierzono, że szpilki jodłowe chronią przed złymi duchami, piorunem i chorobami. W czasie przesilenia zimowego zawieszano u sufitu mieszkań jemiołę, jodłę, świerk lub sosenkę jako symbol zwycięstwa życia nad śmiercią. Kościół chętnie ten zwyczaj przejął. Choinka stawiana była na znak narodzin Jezusa Chrystusa – rajskiego drzewka dla ludzkości.

Starożytni Rzymianie ozdabiali swoje domy wiecznie zielonymi roślinami, np. jemiołą, bluszczem, laurem, kiedy przygotowywali się do obchodów przypadających w dniach 17-24 grudnia święta boga urodzaju, Saturna. Odbywały się wtedy procesje ze światłem i obdarowywano się prezentami.

Najstarsze pisemne świadectwo o ozdobionym na Boże Narodzenie drzewku pochodzi z 1419 r. Wtedy to niemieccy piekarze z Fryburga ustawili choinkę w szpitalu Świętego Ducha, przybierając ją owocami, opłatkami, piernikami, orzechami i papierowymi ozdobami. Od XVI w. zwyczaj ten rozpowszechnił się wśród cechów i stowarzyszeń w miastach, a także w domach starców i szpitalach.

Do Polski zwyczaj stawiania choinek w domach przeniósł się z Niemiec w XVIII w. Jednak już znacznie wcześnie w naszym kraju przybierano dom na wigilię Bożego Narodzenia. W izbie zawieszano podłaźniczkę i sad oraz ustawiano snopy zboża.

Podłaźniczka jest to choinka z uciętym wierzchołkiem, przybrana jabłkami i orzechami i zawieszana nad drzwiami sieni. W domu stawiano ją w kącie centralnego pomieszczania, tzw. czarnej izby. Była symbolem życiodajnej siły słońca, stanowiła ochronę gospodarstwa od złych mocy i uroków.

Zwyczaj choinkowy rozpowszechniony jest niemal na całym świecie. W święta Bożego Narodzenia umieszcza się choinki w kościołach i domach, na placach i w wystawowych oknach. Najdroższą choinkę wystawiła pewna firma jubilerska w Tokio, w 1975 r. Oceniono ją na blisko trzy miliony dolarów. Najwyższa choinka stanęła przed wiedeńskim ratuszem w tym samym roku, a liczyła 30 metrów.

W Burundi tradycyjną bożonarodzeniową choinkę zastępują bananowce. Znaleźć je można w każdej szopce w tym kraju. Zgodnie z lokalną tradycją symbolizują one szacunek, z jakim witany jest rodzący się Jezus. Banan jest w Burundi symbolem przywitania gościa, dlatego nawet gdy prezydent kraju udaje się z wizytą do jakiegoś miasta, to trasę jego przejazdu dekoruje się młodymi bananami.

W Indiach w roli choinek występują drzewka mango. Tak samo przybiera się je ozdobami i słodkościami.

KOLĘDY

W dorobku kulturalnym i folklorystycznym Polska jest jednym z krajów, które mają najwięcej kolęd. Nasza tradycja zna ich blisko 500.

Najbardziej znaną, choć nieznanego autorstwa, jest „Cicha noc" śpiewana w 175 językach, w najodleglejszych zakątkach świata. Po raz pierwszy kolędę tę wykonano z akompaniamentem gitary podczas pasterki w 1818 r. w kościele św. Mikołaja w Oberndorfie koło Salzburga. W następnych latach śpiewano ją na dworze cesarza Franciszka Józefa. Zarejestrowano już ponad tysiąc wersji tej kolędy.

W Polsce z kolędowaniem łączy się zwyczaj przebierańców. Pierwotnie, już od XVI w. Polsce żacy, dziś chłopcy przebierają się za Heroda, trzech króli, śmierć, pasterzy, turonia. Śpiewają kolędy, niosą szopkę lub gwiazdę. W czasie od Bożego Narodzenia do uroczystości Objawienia Pańskiego obchodzą domy i zbierają dary.

ŻYCZENIA I PODARKI

Łącznie w całym świecie liczba wysyłanych kartek bożonarodzeniowych sięga kilku miliardów. W krajach anglosaskich jest to zwyczaj tak popularny, że na jedną osobę przypada średnio kilkanaście świątecznych kart. Istnieją całe firmy wydawnicze specjalizujące się w tej dziedzinie.

W USA dzieci telefonują do św. Mikołaja, a ten zjeżdża tam na spadochronie, bądź przyjeżdża na saniach. Warto zauważyć, że jego współczesny wizerunek – gromko śmiejącego się brodacza w czerwonym kaftanie wymyśliła Coca-Cola. Koncern ten użył w swojej reklamie postaci św. Mikołaja po raz pierwszy w 1930 r.

W Anglii dzieci stawiają w przedsionku swoich pokoi buty lub pończochy, a św. Mikołaj napełnia je w nocy łakociami. W Holandii przyjeżdża na białym koniu, a dzieci piszą do niego listy. Ma w różnych krajach różne nazwy: Santa Claus, Pan Heilige Christ, Befana, Dziadek Mróz.

Prezenty we Francji przynoszą, w zależności od regionu i rodzinnych tradycji, Aniołek, Dzieciątko Jezus lub, najpopularniejszy i najbardziej podobny do św. Mikołaja, „Pere Noël”. Pozostawia on, niezauważony, podarki w świąteczny poranek 25 grudnia. Wieczorem 24 grudnia należy zostawić pod choinką parę własnych butów, aby Pere Noël wiedział, gdzie położyć nasz prezent.

BOŻE NARODZENIE W EUROPIE ZACHODNIEJ

Święta Bożego Narodzenia w Wielkiej Brytanii już dawno zatraciły swój religijny charakter i stały się po prostu dniami wolnymi od pracy, kiedy to można najeść się do syta, odebrać prezenty, odwiedzić rodzinę i znajomych i nacieszyć oko świątecznymi ozdobami.

O godzinie 15.00 cały kraj zamiera przed telewizorami, gdyż o tej porze królowa wygłasza doroczne, dziesięciominutowe przemówienie do swoich poddanych. Słuchają go obowiązkowo wszyscy – nawet antymonarchiści. Pod koniec obiadu pociąga się tzw. crackersy, czyli ładnie opakowane tubki tekturowe, w których znajduje się kapiszon, wybuchający przy rozrywaniu papieru, a także drobne bibeloty i żarty (na ogół kompletnie niezrozumiałe dla cudzoziemców) zapisane na kawałku papieru. Mężczyźni po obiedzie często wymykają się do lokalnego pubu, a żony sprzątają i zmywają stosy naczyń.

Występuje tam zwyczaj całowania się pod jemiołą, praktykuje się go szczególnie na biurowych, przedświątecznych „parties”, odbywających się bądź to w biurach, bądź też w wynajętych salach pubowych. Tradycyjne też bogato dekoruje się ulice, sklepy i domy prywatne.

W Irlandii nadal jeszcze utrzymuje się w Wigilię starodawny zwyczaj stawiania w oknie zapalonej świecy, mającej wskazywać drogę obcemu wędrowcowi i gotowość przyjęcia go pod dach, tak jakby się przyjmowało Świętą Rodzinę. Na wsiach przed świętami myje się domy i budynki gospodarskie oraz bieli je wapnem na cześć nadchodzącego Chrystusa.

We Francji Boże Narodzenie obchodzi się przede wszystkim jako święto rodzinne, które niestety wiele straciło ze swego religijnego charakteru. Można to zrozumieć w kraju, w którym stale praktykuje zaledwie 8 proc. z 70 proc. jego mieszkańców, deklarujących się jako katolicy. W dni ważnych świąt kościelnych notuje się jednak znacznie wyższy, dochodzący do blisko 30 proc., napływ ludzi do kościołów. Drugi dzień świąt jest normalnym dniem roboczym.

We Francji na świateczny stół podaje się ostrygi, kaszankę i pieczonego indyka. W zachodniej Europie coraz częściej, szczególnie w dużych miastach, na świąteczny obiad wychodzi się cała rodziną do dobrej restauracji.

Tradycyjne francuskie desery to „buche de Noël” – bożonarodzeniowe polano i „mendiants” – żebracy. Pierwsza z tych potraw to rolada z kremem lub lodami, imitująca grubą gałąź – polano, które niegdyś wkładano do kominka, by ogrzało dom po powrocie rodziny z pasterki. Ciasto polewa się czekoladą i ozdabia motywami „leśnymi”. Mendiants, znane głównie na południu kraju, to kruche okrągłe ciasteczka, bogato ozdobione bakaliami, które oznaczać mają brązowe kolory habitów zakonów żebraczych.

Niewątpliwie do najważniejszych atrakcji świątecznego stołu należą też czekoladki. W wielu domach robi się jeszcze okrągłe miękkie czekoladki, ale na ogół są one kupowane. Paczuszka eleganckich czekoladek z renomowanej cukierni stanowić może doskonały prezent pod francuską choinkę.

Francuzi zwracają też ogromną uwagę na wina, które towarzyszą świątecznym potrawom, a szampan (w najgorszym wypadku dobre wino musujące) jest nieodłącznym elementem świątecznego posiłku.

W Wielkiej Brytanii w dzień Bożego Narodzenia obowiązkowo na stole pojawia się indyk, z farszem (ale podawanym osobno) z bułki tartej i przypraw oraz brukselka. Na deser pudding na gorąco, czyli gotowana na parze masa z suszonych owoców, bułki tartej i łoju, podawany z gęstymi sosami na bazie brandy lub rumu, podaje się ponadto „mince pies”, czyli ciastka nadziewane suszonymi owocami i czekoladową roladę albo tort z twardym jak kamień lukrem. Wieczorem je się na ogół zimną wędlinę, przede wszystkim szynkę.

Francja nie zna opłatka i zwyczaju dzielenia się nim, a jego rolę w instytucjach spełniają spotkania z okazji tradycji „migdałowego króla”. Organizuje się je od Trzech Króli w praktyce przez cały styczeń wokół okrągłego ciasta drożdżowego bądź francuskiego z migdałowym nadzieniem. Są one okazją do składania życzeń współpracownikom, wyborcom, klientom itp. Podobnie, kartki z życzeniami (raczej noworocznymi niż świątecznymi) wysyłane są z reguły dopiero po Nowym Roku i przychodzą przez cały styczeń.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Mastalski o związkach niesakramentalnych: nie znaczy, że gorsi

2019-12-09 21:33

BPAK / Kraków (KAI)

Nawet jeśli nie żyjemy w związku sakramentalnym, to nie znaczy, że jesteśmy gorsi, że nie jesteśmy przyjaciółmi Jezusa. To nie oznacza, że jesteśmy zwolnieni z podążania za Nim – mówił bp Janusz Mastalski podczas adwentowego dnia skupienia Duszpasterstwa Niesakramentalnych Związków Małżeńskich w archidiecezji krakowskiej.

Joanna Adamik

Spotkanie adwentowe odbyło się 7 grudnia w kościele pw. Miłosierdzia Bożego na Wzgórzach Krzesławickich. Rozpoczęło się Mszą św., której przewodniczył bp Janusz Mastalski. W homilii wyjaśnił, iż zawarte w Ewangelii polecenie Jezusa „Idźcie i głoście” jest skierowane do każdego z nas. – Nawet jeśli jesteśmy ludźmi, którzy nie mają do końca łączności z Jezusem, ponieważ nie mogą przystępować do komunii św., nawet jeśli gdzieś te nasze drogi się poplątały, często nie z własnej winy, to na pewno nadal możemy być świadkami i pokazywać, ze Bóg, Kościół jest dla mnie ważny – powiedział biskup i zaznaczył, że powyższe słowa Jezusa są wskazaniem, jak być świadkiem.

Jak tłumaczył, słowo „idźcie” zawiera w sobie trzy konkretne elementy: kierunek, cel oraz wysiłek. – To, że nie przystąpię do komunii św., lecz do komunii duchowej, nie oznacza, że nie idę za Jezusem. To nie oznacza, że On nie jest dla mnie ważny. Znać kierunek, to znaczy iść za Jezusem, a nie obok albo przed Nim. Znać kierunek, to likwidować wszystko, co przysłania Jezusa – wymieniał. – Dzielenie się doświadczeniem wiary, głoszenie Ewangelii jest poleceniem, które Pan daje całemu Kościołowi, także tobie. Jest to nakaz, który nie wynika jednak z woli panowania czy władzy, ale z miłości, z faktu, że Jezus pierwszy przyszedł do nas i dał nam całego siebie. Jezus nie traktuje nas jako niewolników, lecz ludzi wolnych, przyjaciół, braci. Nawet jeśli nie żyjemy w związku sakramentalnym, to nie znaczy że jesteśmy gorsi, że nie jesteśmy przyjaciółmi Jezusa. To nie oznacza, że jesteśmy zwolnieni z podążania za Nim – podkreślił bp Mastalski.

Następnie wskazał, że do celu, jakim jest zbawienie, świadectwo i realizacja powołania prowadzi angażowanie się w duszpasterstwo, a poprzez to coraz większe przybliżanie się do Boga i drugiego człowieka, a także pokazywanie Go innym, gdyż „Pan poszukuje wszystkich, pragnie, aby wszyscy poczuli ciepło Jego miłosierdzia i Jego miłości”.

Decyzja o wyruszeniu w konkretnym kierunku i do określonego celu wiąże się także z wysiłkiem. Bycie dobrym mężem, dobrą żoną, dobrym rodzicem, to zgoda na ofiarę. – To zgoda na to, aby walczyć, kiedy już nie mam siły. Jak ważne jest to, żebyście poprzez swoją miłość ciągle zapraszali Jezusa do swojej rodziny i do swojego domu. I mówili: „Panie, może nie mogę przyjąć komunii, ale mogę się modlić, przekraczać siebie, bo Cię kocham, bo jestem zdecydowany na ofiarę” – mówił biskup. Na koniec przytoczył wypowiedź papieża Franciszka, która zawiera zapewnienie Jezusa, iż On „nigdy nikogo nie zostawia samym, zawsze nam towarzyszy”.

Po komunii św. została odczytana modlitwa komunii duchowej, zaś później nastąpiło indywidulane błogosławieństwo. Po Eucharystii wszyscy zebrani udali się do salki na konferencję dotyczącą małżeństwa. Bp Mastalski podzielił się dziewięcioma zasadami, które odgrywają ważną rolę w małżeństwie, związku i rodzinie.

Jedną z nich jest zasada przebaczenia. Zakłada ona dawanie drugiej szansy, ale również świadomość doznanych krzywd. Przebaczenie wymaga dojrzałości, która umożliwia pokonanie siebie i zachowanie dystansu, by móc powiedzieć „Wybaczam, ale im częściej będzie się to zdarzało, tym trudniej będzie ci przebaczyć”. – Nie ma normalnego związku bez zasady przebaczenia. To jest wpisane w naszą wiarę, bo przecież Bóg jest przebaczający, miłosierny, a nie taki, który chodzi i się mści. Może właśnie w Adwencie warto zastanowić się nad tym, czego jeszcze nie przebaczyłem albo komu nie przebaczyłem – zachęcał biskup.

– Ale to, że trudno przebaczyć nie oznacza, że łatwo powiedzieć „przepraszam”. I tutaj jest kolejna kwestia, ponieważ „przepraszam” oznacza: pomyliłem się albo zrobiłem coś z premedytacją, albo nie wiedziałem, że to tak wyjdzie. Ale zawsze będzie to przekaz „Tak, skrzywdziłem cię”. Dlatego nie jest łatwo powiedzieć „przepraszam”, szczególnie kiedy ma się dogmat o nieomylności i generalnie zawsze ma się rację. Jaki jest piękny człowiek, kiedy potrafi powiedzieć „przepraszam”. To słowo ma weryfikować moje postępowanie. Nie chodzi o takie „dla świętego spokoju”; to „przepraszam” nic nie da, nie o takie nam chodzi – podkreślił bp Mastalski.

Duszpasterstwo Niesakramentalnych Związków Małżeńskich zostało założone przez ks. dr. Jana Abrahamowicza w 2000 r. przy kościele św. Krzyża w Krakowie. Od 2010 r. działa ono w parafii Miłosierdzia Bożego. Jego celem jest towarzyszenie osobom, które żyją w niesakramentalnych związkach małżeńskich, w dorastaniu do dojrzałej wiary i w szukaniu dróg do Jezusa. – Przyznam się, że początkową trudnością, na jaką uskarżali się przychodzący na spotkania, było to, że czuli się odrzucani przez Kościół. A tymczasem słyszą tutaj, że są w Kościele, więcej - jako ochrzczeni mają określone obowiązki i możliwości. Owszem, nie mogą korzystać ze wszystkich sakramentów, ale klucz do problemu leży w ich rękach. Można tak pokierować swoim życiem, żeby to, co dziś niemożliwe, w końcu stało się możliwe – wyjaśniał ks. Abrahamowicz. – Niektórzy z duszpasterstwa mogą już przyjmować komunię św. sakramentalną; spełnili wszystkie warunki, które są konieczne i uznali Chrystusa za wartość najważniejszą – dodał duszpasterz. Spotkania odbywają się w trzeci piątek miesiąca o godz. 18. Na formację składają się również wyjazdy, które umożliwiają wspólne przeżywanie wiary i doświadczenie wspólnoty.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem