Reklama

na celowniku Jugendamtów

Zabierają dzieci z rodzin

2019-02-06 11:47

Mateusz Wyrwich
Niedziela Ogólnopolska 6/2019, str. 26-27

Mateusz Wyrwich
Pusty plac zabaw – pozostają wspomnienia

Rokrocznie niemiecka organizacja Jugendamt zabiera z domów rodzicielskich ok. 80 tys. dzieci, niemieckich, ale przede wszystkim obywateli innych krajów mających status emigranta. Po wieloletniej walce przed niemieckimi sądami jedynie 1 proc. dzieci spośród zabranych przez Jugendamt wraca do rodzinnych domów

Niemiecka organizacja Jugendamt, powołana w latach 20. ubiegłego wieku do opieki nad dziećmi, w naszym kraju została zapamiętana jak najgorzej. Jej „zasługą” było germanizowanie polskich dzieci w czasie II wojny światowej. Wtedy to wywieziono do Niemiec ponad 200 tys. niemowlaków i kilkulatków. Tylko niewielu z nich udało się powrócić do Polski. Poszukiwania wywiezionych wkrótce zresztą stały się niemożliwe, bo ich rejestry Niemcy zniszczyli w latach 50.

Przyzwolenie na kradzież

Zabranie dziecka przez urzędników tej „opiekuńczej” instytucji nie stanowi problemu. Jak mówią niemieccy prawnicy zajmujący się odzyskiwaniem dzieci od Jugendamtu, organizacja ta jest „państwem w państwie”.

Niemieckie prawo bowiem stoi po stronie Jugendamtu, a nie rodziców. Zachowanie państwa i Jugendamtu wskazuje przy tym na to, że dzieci z mieszanych czy nieniemieckich związków mają zostać zgermanizowane. Świadczy o tym zakaz porozumiewania się dzieci z rodzicami w ich ojczystym języku, co w przypadku polskich dzieci jest sprzeczne z podpisanym w 1991 r. polsko-niemieckim traktatem o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy. Bardzo często dziecko oddawane jest do adopcji rodzinom obcym kulturowo, a wcale nierzadko dwóm lesbijkom czy gejom.

Reklama

Jugendamt od lat jest postrachem wielu rodziców. Jak mówił przed kilkoma miesiącami na łamach „Niedzieli” mec. Stefan Hambura, prawnik reprezentujący przed niemieckimi sądami rodziców, którym zabrano dzieci: „Nawet najdrobniejsze podejrzenie, że dziecku może się źle dziać, staje się podstawą do ingerencji Jugendamtu (...). Pretekstem do działania tej instytucji może być to, że dziecko w szkole jest smutne albo że ma jakiegoś siniaka. Czasem wystarczy telefon sąsiada do Jugendamtu, że jeden z rodziców podnosi głos na dziecko. Urzędnicy mogą w tej sytuacji wpaść do domu i zabrać dziecko, także niemowlę”.

Niemieckie obywatelstwo

Przekonała się o tym przed laty Beata Bladzikowska, której w 2014 r. zabrano kilkumiesięcznego Alana. Urzędnicy wraz z policją wkroczyli nocą do jej mieszkania i siłą wyrwali siedmiomiesięczne dziecko. Pretekstem, jak się później okazało, był donos sąsiadki, która powiedziała, że p. Beata jest alkoholiczką. Kiedy ta zamierzała poddać się testom na chorobę alkoholową, urzędnicy Jugendamtu jej na to nie pozwolili. Obiecali za to, że jeśli kobieta pójdzie na terapię odwykową, to będzie widywała Alana popołudniami. P. Beata się zgodziła, nie wiedząc, że to podstęp. Poszła na terapię, co dla urzędników Jugendamtu stało się przed niemieckim sądem niezbitym potwierdzeniem słuszności decyzji o odebraniu dziecka matce. Chłopiec został jej oddany dopiero w styczniu br., po czterech latach prawnej batalii dzięki Polskiemu Stowarzyszeniu Rodzice Przeciw Dyskryminacji Dzieci w Niemczech, którego założycielem jest Wojciech Pomorski.

– Niebywałe okazało się też to, że podczas adopcji nadano chłopcu niemieckie obywatelstwo, choć żadne z rodziców – oboje Polacy – go nie miało. Na pytanie, dlaczego tak się stało, urzędniczka Jugendamtu odpowiedziała, że nie wie. Nadanie Alanowi obywatelstwa jednoznacznie wskazywało na to, że p. Bladzikowska miała już nie odzyskać swojego synka. Udało nam się odebrać chłopczyka po wieloletniej batalii w sądach i przy pomocy polskich posłów oraz senatorów, z którymi nasza organizacja współpracuje – mówi Wojciech Pomorski, prezes Polskiego Stowarzyszenia Rodzice Przeciw Dyskryminacji Dzieci w Niemczech.

Germanizacji ciąg dalszy

Wojciech Pomorski jest germanistą, od 30 lat mieszka w Niemczech. Żona Niemka kilkanaście lat temu przy pomocy Jugendamtu odebrała mu 2 kilkuletnie córeczki. Ich poszukiwanie trwało wiele lat, a Pomorski mógł się z nimi zobaczyć dopiero, gdy uzyskały pełnoletniość. Obie były już wtedy kompletnie zgermanizowane, nie znały języka polskiego, polskiej kultury. Kiedy okazało się, że w podobnej sytuacji jest kilkuset innych rodziców, p. Wojciech założył stowarzyszenie.

– Jugendamt to także wielka organizacja dochodowa, która wspiera swoich znajomych i kolegów. Zakładają oni różne spółki, domy dziecka, które za duże pieniądze państwowe bądź należące do rodziców zabranego dziecka „dbają” o wychowanie, czyli o germanizowanie dzieci – mówi Pomorski. – Miesięcznie dostają po prawie 10 tys. euro na utrzymanie dziecka. Czasem kilkanaście, a nawet ponad 20 tys. euro za dziecko niepełnosprawne. Niemcy lubią się przedstawiać jako bardzo liberalny, tolerancyjny kraj. Ale to jest kompletna bzdura. Oni owszem, są tolerancyjni, ale dla LGBT i tym podobnych. Tolerancja dla innych narodowości nie istnieje. Tu nadal pokutuje hitlerowskie myślenie. Oni tu wręcz promują dyskryminację ze względu na język i pochodzenie.

Coś jest na rzeczy

W grudniu ubiegłego roku sprawa nieprzestrzegania prawa przez Jugendamty stanęła na forum Parlamentu Europejskiego. Przyjęto wówczas Rezolucję w sprawie roli niemieckiego Urzędu ds. Dzieci i Młodzieży (Jugendamt) w transgranicznych sporach rodzinnych. Stało się tak dzięki prawie dziesięcioletnim zabiegom osób prywatnych i stowarzyszeń przeciwstawiających się bezprawiu Jugendamtów. Jest to zasługa m.in. Wojciecha Pomorskiego i polskich posłów, w tym Beaty Gosiewskiej.

– Nie ma systemowego uregulowania tego problemu, dlatego też Jugendamty czy podobne urzędy w Holandii, Austrii mogą sobie na takie nieprzestrzeganie prawa pozwalać – mówi europosłanka Gosiewska. – Wcześniej nasze ambasady, konsulaty słabo albo wcale nie wspierały Polaków w tej kwestii. Kiedy jednak zostały złożone nasze petycje w sprawie Jugendamtów, to PE zaczął debatować. Ale tak naprawdę to była pseudodebata. Przede wszystkim dlatego, że wyznaczono ją na czwartek po południu, kiedy większość posłów już wyjechała. Właśnie wówczas podałam przykład p. Wojciecha Pomorskiego, który przez lata walczył o swoje dzieci i nie wygrał z Jugendamtem. Przykład był bardzo ważny, bo w PE jeśli się nie podaje konkretów, to wielu myśli, że może to jest sztucznie rozdmuchany problem. W poprzedniej kadencji Komisja Petycji PE była z wizytą w Niemczech i nieoficjalnie wszyscy urzędnicy w parlamencie mówili, że „sprawa z tym Jugendamtem jest śmierdząca”. Że „coś jest na rzeczy”. Natomiast w oficjalnych dokumentach UE problem się nie pojawiał. A wiemy przecież, że zagadnienie to dotyczy nie tylko Polaków. Komisja jednak zasygnalizowała, że nie są to jej kompetencje, bo prawa rodziny podlegają kompetencjom krajowym. I jest to sygnał znaczący, bo w przypadku Polski

UE zajmuje się różnymi sprawami, które również podlegają jedynie krajowym kompetencjom, np. prawodawstwo. To pokazuje sposób funkcjonowania Unii: silniejszym państwom wolno wszystko, a mniejszym niewiele. Mimo że debata była niemrawa, wydaje mi się, iż ważną rzecz udało się osiągnąć na poziomie Rady Europejskiej. Trwają już prace nad rozporządzeniem „Bruksela II”. Sukcesem Polski będzie, jeśli ta regulacja wejdzie w życie. Chodzi bowiem o to, aby we wszystkich krajach UE obowiązywały takie same zasady poszanowania tożsamości narodowej dziecka – kulturowej, religijnej i językowej – kiedy trafia ono do rodziny zastępczej. Rezolucja w PE nie jest jeszcze dokumentem legislacyjnym, ale wezwaniem Komisji do podjęcia działań. Musi być wydane rozporządzenie, które stanie się aktem prawnym. Jesteśmy jednak na dobrej drodze, żeby wypracować spójne prawo w UE i żeby nie dochodziło do wielkich dramatów rodziców i dzieci.

Tagi:
rodzina

Droga przed ołtarz

2019-04-24 08:57

Anna Kapłańska
Niedziela Ogólnopolska 17/2019, str. 54-57

Katechezy przedmałżeńskie, kilka wizyt w poradni rodzinnej... Po co te formalności? Czy nie można po prostu wziąć ślub, nie martwiąc się o te wszystkie spotkania, dokumenty i zaświadczenia?

©Rock and Wasp – stock.adobe.com

Decyzja o małżeństwie jest jedną z najważniejszych w życiu. Aby w niej wytrwać, warto dobrze się do tego przygotować. W końcu w życiu nie zawsze będzie przyjemnie i kolorowo. Katechezy przedmałżeńskie pełnią funkcję takiego przygotowania na dwa sposoby.

Podstawy merytoryczne

Po pierwsze, takie spotkania dostarczają treści – w ich trakcie poznajemy właściwy sposób postępowania i radzenia sobie z problemami, które mogą pojawić się w przyszłości. Korzystamy z doświadczenia całych pokoleń osób, które przeszły podobną drogę, a także czerpiemy z osiągnięć biologii czy psychologii – w końcu naturalne planowanie rodziny polega po prostu na dokładnym poznaniu właściwości ludzkiego ciała, a tajemniczo brzmiący „dialog małżeński” to szczera rozmowa oparta na podstawowych zasadach dobrej komunikacji, współcześnie wykorzystywanych m.in. w biznesie. Dodatkowo nauka ta jest oparta na fundamencie wiary, a więc z punktu widzenia osób wierzących nie wynika tylko z ludzkiego „widzimisię”, ale pochodzi od Boga, co podkreśla jej wagę. Poza tym, jeżeli będziemy żyć według zasad, które są tam przekazywane, zachowamy spokojne sumienie, a także poukładamy poszczególne elementy życia (np. więź z małżonkiem, relację z dziećmi, pracę, obowiązki domowe czy kontakt z pozostałymi członkami rodziny i znajomymi) według hierarchii, która pozwoli nam zachować zdrową równowagę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Narodowe Czytanie Pisma Świętego już 5 maja

2019-04-24 13:41

mip (KAI) / Lublin

W niedzielę 5 maja w kościołach całego kraju odbędzie się trzecie Narodowe Czytanie Pisma Świętego. Wydarzenie zainauguruje obchody XI Tygodnia Biblijnego, który potrwa do 11 maja.

congerdesign/pixabay.com

Tegoroczne Narodowe Czytanie Pisma Świętego i cały Tydzień Biblijny upłyną pod hasłem zaczerpniętym z pierwszego Listu św. Piotra: "Głosili ewangelię mocą Ducha Świętego" (1 P 1,12).

Wydarzenie będzie nawiązywać również do pierwszej pielgrzymki św. Jana Pawła II do Polski w 1979 roku. – Była to przełomowa pielgrzymka, która miała ogromny wpływ nie tylko na życie duchowe, ale również społeczne Polaków. Od niej wszystko się zaczęło – przypomina ks. prof. Henryk Witczyk, pomysłodawca Tygodnia Biblijnego oraz Narodowego Czytania Biblii.

Zgodnie z programem obchodów Niedzieli Biblijnej każdy wierny przy wyjściu z kościoła otrzyma kartkę z siglem biblijnym. W tym roku zaproponowane fragmenty pochodzą z Ewangelii wg świętego Jana. - Po powrocie do domu otwórzmy Pismo święte i w najgłębszym skupieniu niech odczytajmy sobie otrzymany tekst. Niech on nam posłuży jako przedmiot medytacji w codziennej modlitwie, nie tylko w tym dniu, lecz przez cały rok – zachęca duchowny.

Niedzielnym obchodom towarzyszyć będą dwie transmitowane na antenach Telewizji Polskiej celebracje. O godz. 7.00 w sanktuarium Miłosierdzia Bożego w krakowskich Łagiewnikach Mszy św, będzie przewodniczył kard. Stanisław Dziwisz. Z kolei na Jasnej Górze o godz. 13.00 Eucharystie odprawi metropolita częstochowski abp Wacław Depo. Na antenie telewizji publicznej emitowany będzie także spot promujący codzienną lekturę Pisma Świętego.

Nie tylko tego dnia, ale i przez cały tydzień w wielu polskich świątyniach organizowane będą liturgie słowa i nabożeństwa, które nawiązywać będą do tegorocznych obchodów Tygodnia Biblijnego. Na tę okazję przygotowano wskazania dotyczące celebracji biblijnych, opracowania na katechezę, konferencje, a także spot muzyczny. Do wykorzystania są również rozważania Drogi Światła, Kręgu Biblijnego i Lectio Divina.

Całość opublikowana została w redagowanym przez ks. prof. Witczyka „Przeglądzie Biblijnym” (nr 11, 2019), który jest biuletynem Dzieła Biblijnego im. św. Jana Pawła II. Materiały za pośrednictwem kurii diecezjalnych przesłane zostały do wszystkich parafii. Materiały dostępne są na stronie Dzieła Biblijnego www.biblista.pl.

Na zakończenie Tygodnia Biblijnego, w sobotę 11 maja w Warszawie odbędzie się finał ogólnopolskiego konkursu dla alumnów diecezjalnych i zakonnych seminariów duchownych. W szranki staną klerycy z 50 seminariów. Aby zdobyć nagrodę główną, ufundowaną przez księży pallotynów pielgrzymkę do Ziemi Świętej, będą musieli wykazać się m.in. doskonałą znajomością Księgi Tobiasza.

Organizatorem Narodowego Czytania Pisma Świętego jest Dzieło Biblijne im. św. Jana Pawła II, Fundacja im. Rodziny Ulmów „Soar” i Fundacja Dabar. Wydarzenie objęli patronatem honorowym przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki i premier Mateusz Morawiecki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Liberalny dziennik portugalski: chrześcijaństwo najbardziej zwalczaną religią na świecie

2019-04-24 20:27

mz (KAI/Publico) / Lizbona

Liberalny dziennik lizboński "Público" zwraca uwagę, że chrześcijaństwo jest obecnie najbardziej zwalczaną religią na świecie. Nawiązując do wielkanocnych zamachów na Sri Lance gazeta podkreśla, że choć terroryzm dotyka głównie wyznawców islamu, to jednak celowe prześladowania ze strony decydentów politycznych uderzają dziś w wyznawców chrześcijaństwa.

Bożena Sztajner/Niedziela

"Najwięcej aktów terrorystycznych, w których giną ludzie, dokonuje się w państwach muzułmańskich. Z kolei zaplanowane zwalczanie religii prowadzone jest z największą siłą wobec chrześcijaństwa. Programowo zwalczają je liczące się kraje świata, jak Arabia Saudyjska czy Chiny" – odnotował dziennik.

W tym kontekście wskazał na Afrykę i Azję jako kontynenty, na których chrześcijanie są obecnie najbardziej prześladowani. "Wielu dyktatorów, a także radykalnych organizacji atakuje tam chrześcijan, postrzegając ich niekiedy jako przedstawicieli świata zachodniego" – czytamy w gazecie.

Według najnowszych ustaleń w wyniku przeprowadzonych w Niedzielę Wielkanocną 21 kwietnia zamachów w Sri Lance zginęło co najmniej 359 osób, w większości chrześcijan a ponad 500 zostało rannych. W obu tych grupach było prawie 40 cudzoziemców. Terroryści-samobójcy dokonali serii ataków na dwa kościoły katolickie i jeden protestancki oraz na cztery luksusowe hotele. Po zamachach władze kraju oskarżyły o ich przeprowadzenie miejscową organizację islamistyczną National Thowheeth Jana'ath (NTJ), wskazując, że sprawcy korzystali z pomocy zagranicznej siatki terrorystycznej. 23 bm. odpowiedzialność za ataki wzięło na siebie Państwo Islamskie (IS).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem