Reklama

Rycerze w służbie chorym

2019-02-06 11:52

Małgorzata i Łukasz Sztolf
Edycja przemyska 6/2019, str. IV

archiwum Stowarzyszenia
Żonkil za datek na hospicjum

Podobno prawdziwych rycerzy można spotkać już tylko w bajkach. Jednak współcześni rycerze, wciąż istnieją. Nie chodzą w lśniącej zbroi, a spotkać ich można na ulicach Przemyśla

Pracują, są na emeryturze, uczą się. Lekarze, nauczyciele, pracownicy banków, prawnicy, studenci. Najmłodszy z nich ma 4-lata. Co ich łączy? Służą terminalnie chorym jako członkowie i sympatycy Rycerskiego i Szpitalnego Bractwa Świętego Łazarza.

Betania

Lazaryci na stałe wpisali się w życie archidiecezji przemyskiej. Organizują konferencje, koncerty, a nawet bieg uliczny. Wszystkie wydarzenia łączy jeden wspaniały cel – służba chorym w Centrum Hospicyjno-Opiekuńczym Betania im. św. Łazarza, które powstaje w Przemyślu. – Będziemy świadczyć opiekę hospicyjną, długoterminową i dzienną. W planie jest również stworzenie na terenie Betanii oddziału rehabilitacji, z którego korzystać będą mogli również pacjenci z zewnątrz – podkreśla ks. Józef Bar, prezes Stowarzyszenia. Lazaryci nie wykluczają zorganizowania pododdziału hospicyjnego dla najmłodszych oraz hospicjum perinatalnego.

Żółty to kolor nadziei

Współcześni rycerze nie boją się żadnej pracy, angażując się wedle własnych zdolności. Kiedy potrzeba, pieką ciasta i robią bibułowe żonkile, które rozdają podczas kwesty na Przemyskich Polach Nadziei Ubiegłoroczna zbiórka trwała dwa dni. Po uroczystej Eucharystii w kościele Ojców Franciszkanów, w rytm utworów granych przez Salezjańską Orkiestrę Dętą Augustino żonkilowy marsz przeszedł ulicami miasta. W Rynku na uczestników czekały wspaniałe wypieki niezawodnego Koła Gospodyń Wiejskich z Drohobyczki. Kwestującym wolontariuszom udało się zebrać aż 50 000 zł.

Reklama

Lazaryci nie spoczywają jednak na laurach, wiedząc jak wielkie koszty generuje kapitalny remont budynku przeznaczonego na hospicjum. Przygotowania do tegorocznych Pól Nadziei już trwają, a organizatorzy zachęcają do czynnego zaangażowania się w organizację tego pięknego przedsięwzięcia.

Biegiem po pomoc

Tradycją lat ubiegłych we wrześniu odbył się bieg uliczny na 5 km „Przemyska Piątka dla Hospicjum”. Wzięli w nim udział biegacze nie tylko z Przemyśla i okolic, ale i z zagranicy. Trasa prowadziła z przemyskiego Rynku, przez Most Orląt Przemyskich, ulicę Grunwaldzką, Wybrzeże Jana Pawła II, ulicę 22 stycznia, Krasińskiego i znów przez Most Orląt Przemyskich, ulicę Jagielońską aż do mety usytuowanej przed pomnikiem Jana Pawła II na placu Niepodległości. Staraniem organizatorów trasa posiadała atest Polskiego Związku Lekkiej Atletyki, dzięki czemu można było na niej bić życiowe rekordy.

W służbie ludziom i Niepodległej

W 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości Lazaryci zorganizowali międzynarodową konferencję naukową „Wojskowe lazarety w latach 1914-1918 w drodze do niepodległości”. Uczestnicy sympozjum mieli okazję spojrzeć na wolność przez pryzmat walki, ale także opieki i pomocy żołnierzom, którzy w wielu szpitalach polowych wracali do sił, ale też odchodzili na wieczną służbę do Ojczyzny Niebieskiej. Prelegenci poruszyli niezwykle ciekawy temat troski o chorych w ciężkich czasach Wielkiej Wojny, korespondujący ze współczesnymi działaniami Stowarzyszenia Lazarytów. Podczas sympozjum podkreślono ogromną rolę, jaką w trakcie działań wojennych odgrywali kapelani. Wielu z nich czynnie uczestniczyło w walkach. Byli też swego rodzaju psychologami, którzy nakłaniali żołnierzy do pisania listów do rodzin, pomagając niepiśmiennym. Jak podkreślał ks. mjr Grzegorz Bechta, kapelani również współcześnie pełnią nie tylko posługę sakramentów, ale są duchowym wsparciem żołnierzy, stoją na straży braterstwa, ideałów, wartości i moralności, dbając o kultywowanie tradycji i godne przeżywanie Świąt.

Ty też możesz zostać rycerzem

Dziś, by zostać rycerzem, nie musisz mieć szabli ani zamku. Twoim orężem będzie czas i chęć niesienia pomocy drugiemu człowiekowi. Lazaryci w szeregi swoich członków i sympatyków przyjmują damy i kawalerów w każdym wieku. Otworzyć swe serce na Hospicjum można na wiele sposobów: przekazując 1% podatku, piekąc ciasta na kiermasz, tworząc bibułowe żonkile, służąc wiedzą z zakresu pisania projektów. Każdy ma coś, co może dać innym. „Jakże byłoby pięknie, gdyby każdy z nas mógł wieczorem powiedzieć: dzisiaj zrobiłem gest miłości wobec drugiego” (Papież Franciszek).

Tagi:
Dzień Chorego

Częstochowa: obchody III Światowego Dnia Ubogich

2019-11-17 09:17

Ks. Mariusz Frukacz

Msza św. w intencji ubogich, zbiórka do puszek we wszystkich kościołach i kaplicach archidiecezji częstochowskiej oraz spotkanie dla osób bezdomnych w Dolinie Miłosierdzia - to najważniejsze wydarzenia, które wpisują się w obchody III Światowego Dnia Ubogich w archidiecezji częstochowskiej.

Facebook.com/Dolina Miłosierdzia
Dolina Miłosierdzia w Częstochowie

W intencji ubogich dzisiaj o godz. 18.00 w kościele pw. św. Zygmunta w Częstochowie zostanie odprawiona Msza św., której będzie przewodniczył ks. Paweł Dzierzkowski, zastępca dyrektora Caritas Archidiecezji Częstochowskiej.

Natomiast Dolina Miłosierdzia w Częstochowie w ramach Światowego Dnia Ubogich organizuje spotkanie dla osób bezdomnych. W ramach spotkania będzie modlitwa i ciepły posiłek. Bezdomni będą mieli m.in. możliwość skorzystania z wizyty u lekarza, pomocy pielęgniarki oraz z korzystania z usług fotografa, który zrobi zdjęcia do dowodów osobistych.

W odpowiedzi na apel papieża Franciszka, abp Wacław Depo, metropolita częstochowski zarządził zbiórkę do puszek we wszystkich kościołach i kaplicach archidiecezji częstochowskiej w niedzielę 17 listopada br. Zbiórka ta zostanie przeznaczona na działania prowadzone przez Caritas Archidiecezji Częstochowskiej, takie jak m.in. streetworking – wyjście do osób przebywających w miejscach publicznych lub w ukryciu, zagubionych życiowo, które nie korzystają z pomocy zinstytucjonalizowanej, edukacja dla wolontariuszy w ramach programów Caritas, dofinansowanie placówek Caritas dla bezdomnych (schronisko dla kobiet i mężczyzn).

„Papież Franciszek w Orędziu na 3. Światowy Dzień Ubogich, powiedział, że uczniowie Jezusa stają się wiarygodnymi ewangelizatorami wówczas, kiedy rozsiewają widzialne znaki nadziei” - napisał abp Wacław Depo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ofiarowanie Najświętszej Maryi Panny

2017-11-21 07:52

malk/brewiarz.pl, katolik.pl, Adonai.pl/pch24

21 listopada w tradycji katolickiej przypada święto, na temat którego większość wiernych nie wie zbyt wiele. Inne święta i uroczystości związane z Matką Bożą są nawet przeciętnie zorientowanym dość dobrze znane – przeważnie wiemy bowiem, czym było Nawiedzenie Najświętszej Maryi Panny, Jej Wniebowzięcie, Niepokalane Poczęcie czy Zwiastowanie Pańskie, ale gdy słyszymy o ofiarowaniu, niejeden spośród wiernych ma problem ze zdefiniowaniem istoty tego święta. Przypomnijmy więc czym ono jest.

Wikimedia Commons
Prezentacja Marii w świątyni obraz Tycjana. By Titian [Public domain], via Wikimedia Commons

1. Czym było ofiarowanie w tradycji żydowskiej?

Zgodnie ze starotestamentowym zwyczajem Żydzi, zanim ich dziecko ukończyło piąty rok życia, zabierali swe dziecko do jerozolimskiej świątyni i oddawali kapłanowi, by ofiarował je Panu. Był to rytuał podobny w swej ziemskiej wymowie do ustawionego oczywiście później – już wśród chrześcijan – chrztu. Podobnie jak to przez wieki w późniejszej tradycji katolickiej, tak i wśród żydów niektóre matki, w związku ze szczególnymi dla siebie wydarzeniami, niektóre spośród swoich dzieci decydowały się, tuż po urodzeniu, oddać na służbę Bogu. To także odbywało się podczas obrzędu ofiarowania.

2. Dlaczego Maryja została ofiarowana Bogu?

Rodzice Najświętszej Maryi Panny, jak przekazuje nam Tradycja, przez wiele lat nie mogli mieć dzieci. Święta Anna, mimo tego nigdy nie utraciła wiary, że Bóg pobłogosławi ją potomstwem. Złożyła więc obietnicę, że jeśli urodzi dziecko, odda je na służbę Bogu. Jej modlitwy zostały wysłuchane – urodziła dziecko, córkę, której dała na imię Maria. Poświęciła więc na służbę Bogu swe jedyne, długo oczekiwane i wymodlone dziecko.

3. Kto ofiarował Maryję Bogu?

Święci Joachim i Anna, rodzice Maryi, udali się do świątyni, by ofiarować córkę Bogu prawdopodobnie gdy była w wieku około trzech lat. Kapłanem, który dokonał obrzędu był święty Zachariasz – ten sam, którego pamiętamy z Ewangelii głównie z roli ojca świętego Jana Chrzciciela. Według niektórych pism wczesnochrześcijańskich, Maryja mogła pozostawać w świątyni nawet przez kolejnych dwanaście lat.

4. Czym jest paralelizm świąt związanych z Maryją i Panem Jezusem?

O ustanowieniu kolejnego święta ku czci Najświętszej Maryi Panny zdecydowały nie tylko przekazy pisemne wynikające wprost z Tradycji, ale i inny owej Tradycji kontekst. Wśród katolików istnieje bowiem bardzo silny kult Maryi, przez niektórych nazywana jest nawet Współodkupicielką. Nie może więc dziwić, że skoro obchodzimy uroczyście Poczęcie Jezusa (25 III) i Poczęcie Maryi (8 XII), Narodzenie Jezusa (25 XII) i Narodzenie Maryi (8 IX), Wniebowstąpienie Jezusa i Wniebowzięcie Maryi (15 VIII), katolicy chcieli obchodzić także obok święta ofiarowania Chrystusa (2 II) także święto ofiarowania Jego Matki.

5. Kto szczególnie świętuje w dniu wspomnienia Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny?

W Kościele katolickim wspomnienie Ofiarowania NMP jest świętem patronalnym Sióstr Prezentek, a także dniem szczególnej pamięci o mniszkach klauzurowych. Przypominał o tym między innymi święty Jan Paweł II pisząc z okazji tego święta: „Maryja jawi się nam w tym dniu jako świątynia, w której Bóg złożył swoje zbawienie, i jako służebnica bez reszty oddana swemu Panu. Z okazji tego święta społeczność Kościoła na całym świecie pamięta o mniszkach klauzurowych, które wybrały życie całkowicie skupione na kontemplacji i utrzymują się z tego, czego dostarczy im Opatrzność, posługująca się hojnością wiernych”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek w Tajlandii

2019-11-22 17:32

st, tom, kg, pb (KAI) / Bangkok

„Uczniowie Chrystusa, uczniowie misjonarze” - takie było motto trzydniowej (20-23 listopada) wizyty papieża Franciszka w Tajlandii. W ramach swej 32. podróży zagranicznej papież odwiedzi jeszcze Japonię (23-26 listopada).

Vatican News

Franciszek przyleciał do Bangkoku 20 listopada. Na lotnisku powitano go tradycyjnym wieńcem z kwiatów. Jako pierwsza podeszła do papieża jego 77-letnia kuzynka, s. Ana Rosa Sivori, która była jego tłumaczką podczas całej wizyty. Urodzona w Argentynie salezjanka mieszka i pracuje w Tajlandii od ponad 50 lat.

W kaplicy nuncjatury Ojciec Święty odprawił Mszę, a za pośrednictwem nagranego telefonem krótkiego filmu, pozdrowił młodzież uczestniczącą w czuwaniu modlitewnym w Bangkoku. W improwizowanym przesłaniu Franciszek podkreślił, że „dwie rzeczy są potrzebne w życiu: serce otwarte na Boga i wyruszenie w drogę”. Przywołał alpejską pieśń, która mówi, że w sztuce wspinania się nie jest ważne to, by nie upadać, ale to, by nie pozostawać na ziemi. Zaproponował młodym dwie rzeczy: po pierwsze, aby nie trwali w upadku, ale podnosili się szybko, a przede wszystkim pozwalali, aby inni pomagali im powstać. Apelował, by nie spędzali swego życia siedząc na kanapie, ale byli twórczy w życiu, kształtowali je, działali, szli naprzód, zawsze wyruszali w drogę. Franciszek zapewnił młodych, że angażując się wielkim sercem otwierają się na prawdziwe szczęście.

Spotkanie z władzami

Rano 21 listopada Franciszek przybył do Pałacu Rządowego. Powitał go tam premier gen. Prayuth Chan-ocha wraz z oddziałem kompanii honorowej. Odegrano hymny państwowe i przedstawiono delegacje obydwu stron. Po zakończeniu oficjalnej ceremonii powitania, papież i szef rządu odbyli 15-minutową rozmowę, po czym wygłosili przemówienia podczas spotkania z przedstawicielami władz, zwierzchnikami religijnymi, korpusem dyplomatycznym oraz reprezentantami społeczeństwa obywatelskiego.

Chan-ocha przypomniał, że wizyta Franciszka zbiega się z 350. rocznicą ustanowienia misji katolickiej w ówczesnym Syjamie i z 50. rocznicą nawiązania stosunków dyplomatycznych między Tajlandią a Stolicą Apostolską. Wyraził „najwyższy podziw dla szlachetnych inicjatyw” papieża na rzecz wspierania zgody między ludźmi, rozwijania zasobów ludzkich, szczególnie wśród młodzieży, wykorzeniania ubóstwa, propagowania równości społecznej, zachowaniu stworzenia i pokoju na całym świecie.

Z kolei Franciszek wskazał na globalne problemy, przed którymi stoi dziś świat, a które wymagają rozwijania stanowczego wysiłku na rzecz sprawiedliwości międzynarodowej i solidarności między narodami. Zdystansował się od globalizacji widzianej w kategoriach ściśle ekonomiczno-finansowych, która anuluje najważniejsze różnice kształtujące piękno i duszę narodów. Wezwał do ich poszanowania w imię dobra przyszłych pokoleń.

Przestrzegł przed ignorowaniem kryzysu migracyjnego. Przypomniał, że sama Tajlandia, znana z gościnności udzielonej migrantom i uchodźcom, stanęła w obliczu tego kryzysu z powodu napływu uchodźców z krajów sąsiednich. Wezwał wspólnotę międzynarodową do odpowiedzialnego i dalekowzrocznego rozwiązania problemu uchodźców i promocji bezpiecznej, uporządkowanej i uregulowanej migracji.

Podziękował rządowi tajlandzkiemu za wszelkie działania podejmowane na rzecz pomocy ofiarom wyzysku, niewolnictwa, przemocy i wykorzystania. Nawiązując do obchodzonej w tym roku 30. rocznicy Konwencji o Prawach Dziecka, zaapelował o ochronę dzieci, ich rozwoju społecznego i intelektualnego, dostępu do edukacji, a także ich rozwoju fizycznego, psychicznego i duchowego.

Tego dnia Ojciec Święty złożył również wizytę królowi Ramie X. Prywatne spotkanie w Pałacu Królewskim Amphorn, czyli Królewskiej Siedzibie w Niebie, trwało pół godziny.

W świątyni buddyjskiej

Z Pałacu Rządowego Ojciec Święty udał się do buddyjskiej świątyni Ratchabophit Sathit Maha, która jest siedzibą najwyższego patriarchy Tajlandii. Wchodząc tam papież oraz towarzyszące mu osoby zdjęli buty.

Witając Franciszka 92-letni patriarcha Ariyavongsagatanana IX przypomniał, że 35 lat temu w tej samej świątyni jego poprzednik podejmował Jana Pawła II. Towarzyszyła temu atmosfera wzajemnego szacunku i serdecznego dialogu, a obydwaj okazali wzajemną gościnność, „dając w ten sposób świadectwo, że są dobrymi ludźmi i świętymi przywódcami”.

Patriarcha przypomniał, że pod posągiem Buddy w tej pagodzie znajdują się relikwie króla Ramy V, którego w 1897 r. przyjął w Watykanie Leon XIII. Nieco dalej spoczywają prochy innych monarchów, również przyjętych przez papieży: Ramy VII i jego małżonki – przez Piusa XI w 1934 r. oraz Ramy IX – przez Jana XXIII w 1960 r.; ten ostatni władca podejmował później Jana Pawła II w Bangkoku w 1984 r. „Nasi przodkowie w wierze cieszyliby się na nasz widok i widząc postęp w naszej głębokiej i trwałej przyjaźni” - powiedział 20. patriarcha. Swe przemówienie zakończył słowami Buddy: „Ci, którzy nie czynią źle swym przyjaciołom, są szanowani w każdym miejscu”.

Z kolei Ojciec Święty przypomniał, że większość Tajów wyznaje buddyzm i przepoiła nim swój sposób oddawania czci życiu i swoim przodkom, prowadzenia wstrzemięźliwego stylu życia opartego na kontemplacji, oderwaniu od świata, ciężkiej pracy i dyscyplinie, zaś szczególnym znakiem buddysty jest uśmiech.

Papież przypomniał wkład w dialog buddyjsko-katolicki swoich poprzedników: Pawła VI, który prawie 50 lat temu przyjął w Watykanie 17. patriarchę wraz z grupą mnichów buddyjskich, oraz Jana Pawła II, który 35 lat temu odwiedził 18. patriarchę. Zwrócił też uwagę, że sam niedawno przyjął delegację mnichów ze świątyni Wat Pho. „Są to małe kroki, które pomagają świadczyć nie tylko w naszych wspólnotach, ale także w naszym świecie, tak bardzo pobudzającym do propagowania i generowania podziałów i wykluczeń, że możliwa jest kultura spotkania” - zaznaczył Franciszek.

Wskazał, że wobec istniejących różnic i podziałów ważne jest, aby religie ukazywały się coraz bardziej jako światło nadziei, będąc promotorami i gwarantami braterstwa. Podziękował za to, że katolicy cieszą się w Tajlandii wolnością religijną i od lat żyją w zgodzie z wyznawcami buddyzmu. Zapewnił o zaangażowaniu Kościoła katolickiego „na rzecz umocnienia otwartego i nacechowanego szacunkiem dialogu w służbie pokoju i dobrobytu tego narodu”.

Ojciec Święty wręczył patriarsze Dokument o Ludzkim Braterstwie, podpisany w lutym br. w Abu Zabi. Skomentował go słowami: „Musimy wspólnie pracować, aby ludzkość była bardziej braterska”. Po krótkiej rozmowie ze zwierzchnikiem tajskiego buddyzmu, papież pozował do zdjęcia z 35 mnichami z klasztoru Wat Pho.

Wśród chorych

W szpitalu św. Ludwika Franciszek spotkał się z chorymi i niepełnosprawnymi. W audytorium oczekiwało go około 700 osób. „Jesteś dla nas «Człowiekiem Słowa», żyjącym tym, co głosi i który zawsze ma ramiona otwarte dla każdego. Twoja obecność jako Wikariusza Chrystusa jest zawsze dla nas błogosławieństwem od samego Chrystusa” – powiedział, witając papieża, dyrektor placówki. Zwrócił uwagę, że szpitale katolickie w Tajlandii pokazują jasno, że nie są nastawione na zysk i nigdy nie rywalizują z innymi, ale chcą jedynie głosić Dobrą Nowinę Jezusa Chrystusa „miłością i współczuciem”, bo „tam, gdzie jest miłość, tam jest Bóg”.

Ze swej strony Franciszek zwrócił uwagę, że pracownicy szpitala pełnią jedno z najwspanialszych dzieł miłosierdzia, ponieważ ich wysiłek na rzecz zdrowia znacznie wykracza poza godne pochwały samo tylko praktykowanie medycyny. „Trzeba przyjąć i podtrzymywać życie, jak to się dzieje na ostrym dyżurze szpitala, aby zostało potraktowane ze szczególnym współczuciem, rodzącym się z szacunku i umiłowania godności każdego człowieka” - zaznaczył papież.

Przypomniał, że w tym roku szpital św. Ludwika obchodzi 120-lecie istnienia. „Ileż osób zyskało ulgę w swoim bólu, pocieszenie w swoich utrapieniach i towarzyszenie w samotności!” - powiedział i poprosił pracowników szpitala, aby ich „apostolstwo” było „coraz bardziej znakiem i symbolem Kościoła wychodzącego, który, pragnąc przeżywać swoją misję, odnajduje odwagę niesienia uzdrawiającej miłości Chrystusa cierpiącym”.

Następnie papież odwiedził chorych przebywających w salach szpitalnych.

Msza na stadionie

Na stadionie narodowym Supachalasai Franciszek odprawił Mszę św. Wcześniej pojechał w papamobile na sąsiedni stadion Thephasadin, by pozdrowić zebranych również tam wiernych (uczestniczyli oni w liturgii za pośrednictwem wielkiego telebimu), a następnie wjechał na właściwy stadion narodowy, pozdrawiając i błogosławiąc zgromadzonych, którzy powiewali chorągiewkami w watykańskich i tajlandzkich barwach. Była też grupa pielgrzymów z flagami chińskimi. Skandowano okrzyki po włosku: „Viva il Papa!”. W sumie w Eucharystii wzięło udział ponad 60 tys. osób., wśród których byli wierni z krajów sąsiedzkich: Laosu i Kambodży.

Ołtarz ustawiono pośrodku płyty stadionu. Msza św. odprawiana była po angielsku (z Modlitwą Eucharystyczną po łacinie), pieśni śpiewano po łacinie i po tajsku, czytania biblijne zabrzmiały po tajsku, zaś homilię Franciszek wygłosił po hiszpańsku (z tłumaczeniem na tajski).

Wskazał, że pierwsi misjonarze, którzy przybyli na te ziemie, zrozumieli, że „należą do rodziny znacznie większej niż ta, która jest zrodzona z więzów krwi, kultury, regionu lub przynależności do określonej grupy”. Wyruszyli oni „w drogę, by szukać członków tej swojej rodziny, których jeszcze nie znali”. - Uczeń-misjonarz nie jest najemnikiem wiary ani werbownikiem prozelitów, lecz żebrakiem, który uznaje, że brakuje mu braci, sióstr i matek, z którymi mógłby celebrować i świętować nieodwołalny dar pojednania, jaki Jezus daje nam wszystkim: uczta jest gotowa, wyjdźcie na poszukiwanie tych wszystkich, których spotkacie po drodze - podkreślił Franciszek. Dlatego 350. rocznica utworzenia wikariatu apostolskiego Syjamu „nie oznacza nostalgii za przeszłością”, ale jest wdzięcznym wspomnieniem, „które pomaga nam wyjść z radością, aby dzielić się nowym życiem, pochodzącym z Ewangelii, ze wszystkimi członkami naszej rodziny, których jeszcze nie znamy”.

- Wszyscy jesteśmy uczniami-misjonarzami, kiedy postanawiamy stać się żywą częścią rodziny Pana i czynimy to, dzieląc się z innymi, tak jak On to uczynił: nie bał się zasiąść do stołu z grzesznikami, aby ich zapewnić, że u stołu Ojca i stworzenia było miejsce zarezerwowane także dla nich. Dotknął tych, którzy uważali się za nieczystych, a pozwalając się im dotknąć, pomógł im zrozumieć bliskość Boga, a ponadto zrozumieć, że byli błogosławieni - mówił Ojciec Święty, myśląc szczególnie o „dzieciach i kobietach narażonych na prostytucję i handel, oszpeconych w swojej najbardziej autentycznej godności”; o „młodych niewolnikach narkotyków i nonsensu, co doprowadza do przyćmienia ich spojrzenia i zniweczenia ich marzeń”; o „migrantach pozbawionych swoich domów i rodzin, a także o wielu innych, którzy podobnie jak oni mogą czuć się zapomniani, osieroceni, porzuceni, pozbawieni siły, światła i pociechy z przyjaźni z Jezusem Chrystusem, bez przygarniającej ich wspólnoty wiary, bez perspektywy sensu i życia; o „wyzyskiwanych grzesznikach, lekceważonych żebrakach”.

- Należą oni do naszej rodziny, są naszymi matkami i naszymi braćmi. Nie pozbawiajmy naszych wspólnot ich twarzy, ich ran, uśmiechów, ich życia. Nie pozbawiajmy też ich ran i urazów miłosiernego namaszczenia Bożej miłości. Uczeń-misjonarz wie, że ewangelizacja nie polega na pomnażaniu akcesów ani wydawaniu się możnymi, ale na otwieraniu drzwi, aby przeżywać i dzielić się miłosiernym i uzdrawiającym uściskiem Boga Ojca, który czyni nas rodziną - wskazał papież.

Zachęcił tajskich katolików, by szli „naprzód drogą, śladami pierwszych misjonarzy, aby spotkać, odkryć i rozpoznać z radością wszystkie twarze matek, ojców i braci, którymi Pan chce nas obdarzyć, a których brakuje na naszej niedzielnej uczcie”.

Pod koniec liturgii arcybiskup Bangkoku, kard. Francis Xavier Kriengsak Kovithavanij podziękował Franciszkowi za jego „stałe świadectwo”, które skłania do wcielania w życie - za jego przykładem - „miłosiernej miłości Chrystusa do każdego człowieka, do całej ludzkości”. Po papieskim błogosławieństwie przedstawiono tradycyjne tańce z czterech regionów Tajlandii. Opuszczającemu stadion Ojcu Świętemu towarzyszyła pieśń „Let love be the bridge” (Niech miłość będzie mostem) i światło kilkudziesięciu tysięcy latarek telefonów komórkowych trzymanych wysoko w dłoniach przez wiernych.

Spotkanie z duchowieństwem

Trzeci dzień swej wizyty (22 listopada) papież rozpoczął od spotkania z kapłanami, osobami konsekrowanymi, seminarzystami i katechetami w parafii św. Piotra. Witając Ojca Świętego bp Joseph Prathan Sridarunsil z diecezji Surat Thani na południu kraju podkreślił, że katolicy tajscy są częścią kontynentu azjatyckiego, na którym „ludzie są bardzo dumni ze swych wartości religijnych i kulturalnych, obejmujących umiłowanie milczenia i kontemplacji, prostotę, harmonię, nieprzywiązywanie wagi do dóbr materialnych, niestosowanie przemocy, ducha twardej pracy, dyscyplinę, umiarkowane życie, pragnienie wiedzy i poszukiwania filozoficzne”. Swe świadectwo nawrócenia na wiarę w Chrystusa złożyła s. Benedykta ze Zgromadzenia Misjonarek Maryi (ksawerianek), pochodząca z rodziny buddyjskiej

Papież wyraził wdzięczność wszystkim osobom konsekrowanym za ich ciche męczeństwo wierności i codzienne poświęcenie, które wydaje owoce. „Pan nie powołał nas po to, by nas posłać w świat, abyśmy ludziom narzucili obowiązki czy brzemiona cięższe, od tych, które już dźwigają, i których jest wiele, ale aby dzielić z innymi radość, piękną perspektywę, nową i zadziwiającą” - powiedział papież i przywołał „pragmatyczne i prorocze” słowa swojego poprzednika Benedykta XVI, że Kościół nie rozszerza się poprzez prozelityzm, ale przez przyciąganie.

Zachęcił zgromadzonych, aby nie bali się szukać nowych symboli i obrazów, szczególnej muzyki, które pomogłyby Tajlandczykom rozbudzić zadziwienie, które chce dać Pan. „Nie powinniśmy obawiać się coraz większej inkulturacji Ewangelii. Trzeba poszukiwać nowych form dla przekazywania Słowa zdolnego, by wstrząsnąć i rozbudzić pragnienie poznania Pana: Kim jest ten człowiek? Kim są ci ludzie, którzy idą za krzyżem?” - tłumaczył Franciszek.

Powiedział, że z pewnym bólem stwierdził, gdy przeczytał, że dla wielu wiara chrześcijańska jest obca, że jest to religia obcokrajowców. Zachęcił do głoszenia wiary „w dialekcie”, tak jak matka śpiewa kołysanki swojemu dziecku. Trzeba „nadać jej tajlandzkie oblicze i «ciało», co oznacza o wiele więcej, niż sporządzenie tłumaczeń. To pozwolenie, aby Ewangelia pozbyła się dobrych, ale obcych szat, aby zabrzmiała muzyką, która jest dla was na tych ziemiach swojską i sprawienie, aby dusze naszych braci pulsowały tym samym pięknem, które rozpaliło nasze serca” - przekonywał papież.

Wezwał, by w imię powołania, wyjść ze swoich ograniczeń, i w obliczu osób, które spotykamy na ulicy, najbardziej potrzebujących, usuniętych na margines, pogardzanych w mieście, sierot, osób starszych odkrywać piękno i drugiego jak brata. Wtedy nie jest on już sierotą, porzuconym, usuniętym na margines czy pogardzanym. „Teraz ma oblicze brata, brata odkupionego przez Chrystusa. To znaczy być chrześcijaninem!” - zaznaczył Franciszek.

Za św. Pawłem VI przypomniał, że jednym z najgorszych wrogów ewangelizacji jest brak zapału. „Gorliwość zakonnika, zakonnicy, kapłana i katechety karmi się tym podwójnym spotkaniem: z obliczem Pana i z obliczem braci” - zaznaczył papież. Na zakończenie wezwał: „Proszę was bardzo, nie ulegajcie pokusie, by myśleć, że jesteście nieliczni. Myślcie raczej, że jesteście małymi narzędziami w twórczych rękach Pana. On napisze waszym życiem najpiękniejsze karty historii zbawienia na tych ziemiach”.

Spotkanie z biskupami Azji

W sanktuarium bł. Mikołaja Bunkerda Kritbanrunga Franciszek spotkał się z biskupami Tajlandii i Federacji Konferencji Biskupich Azji (FABC). Witając papieża, kard. Kriengsak Kovithavanij zapewnił, że przybyli oni, aby posłuchać, co Ojciec Święty ma im do powiedzenia na temat ich roli jako pasterzy „małej trzódki” w Azji - ojczyźnie największych tradycyjnych religii świata.

Franciszek zachęcił ich do gorliwości o ewangelizację we wszystkich Kościołach lokalnych Azji. Przypomniał, że w 2020 r. planowane jest Zgromadzenie Ogólne FABC w 50. rocznicę jej powstania. Wezwał, by biskupi Azji, idąc za przykładem pierwszych misjonarzy, zmierzyli się i oceniali teraźniejszość oraz misję ze znacznie szerszej i bardziej nowatorskiej perspektywy, na wzór „świętych, którzy nas poprzedzili i stawili czoło trudnościom występującym w ich epoce”.

Papież przestrzegł przed budowaniem struktur i mentalności kościelnej, które mogą warunkować ewangelizacyjny dynamizm. „Dobre struktury służą, kiedy jest życie, które je ożywia, podtrzymuje i osądza. Bo bez autentycznego ewangelicznego ducha, bez wierności Kościoła swojemu powołaniu, każda nowa struktura w krótkim czasie ulega degradacji” - zaznaczył Franciszek. Zachęcił azjatyckich hierarchów, aby w misjonarskiej pracy kierowali się „impulsami Ducha Świętego” i nie odrzucali żadnej ziemi, ludu, kultury ani sytuacji oraz nie szukali jakiejś ziemi z gwarancjami sukcesu. „Chciałbym podkreślić, że misja, zanim zostaną podjęte działania, które trzeba przeprowadzić lub projekty do realizacji, wymaga wyrobienia spojrzenia i «węchu»; wymaga ojcowskiej i matczynej troski, ponieważ owca ginie, kiedy pasterz uważa ją za zaginioną, a nigdy wcześniej” - powiedział papież.

Przestrzegł biskupów przed zajmowaniem lub domaganiem się nie wiadomo jakiego miejsca i pierwszeństwa. „Jak wiele musimy się nauczyć od was, którzy w wielu waszych krajach lub regionach jesteście mniejszością, i nie dajecie się dlatego ponieść czy zarazić kompleksem niższości czy narzekaniem, że nie czujecie się uznani!” - podkreślił Franciszek. Wezwał, aby pamiętali, że także oni są częścią ludu z którego pochodzą. „Zostaliśmy wybrani sługami, a nie jako szefami lub panami. Oznacza to, że musimy towarzyszyć tym, którym służymy, z cierpliwością i życzliwością, słuchając ich, szanując ich godność, zawsze promując i doceniając ich inicjatywy apostolskie” - powiedział papież.

Przypomniał, że wiele spośród krajów azjatyckich zostało zewangelizowanych przez osoby świeckie. „Miały one możliwość mówienia dialektem swego ludu, dokonując prostej i bezpośredniej inkulturacji, nie teoretycznej ani ideologicznej, ale będącej owocem pasji dzielenia się Chrystusem” - powiedział Franciszek.

Po spotkaniu z biskupami, które zakończyła wspólna modlitwa „Anioł Pański”, w sali przy sanktuarium papież odbył rozmowę z członkami Towarzystwa Jezusowego, do którego sam należy.

Na uniwersytecie

O budowanie dialogu społecznego i międzyreligijnego , a także wnoszenie wkładu w obronę godności człowieka zaapelował Franciszek spotykając się przedstawicielami różnych religii oraz świata akademickiego Tajlandii na Uniwersytecie Chulalongkorna. Papież przywitał się z każdym z 18 przywódców religijnych: buddyzmu, islamu, braminizmu-hinduizmu i sikhizmu, jak również różnych wyznań protestanckich i prawosławia.

Przewodniczący Komisji ds. Dialogu Międzyreligijnego i Ekumenizmu episkopatu Tajlandii, bp Chusak Sirisut poprosił Franciszka, by zechciał się podzielić „swoją mądrością i dobrymi radami nie tylko z katolikami, ale także z całą ludzkością”. Chór młodzieżowy, złożony z przedstawicieli różnych religii, wykonał pieśń - modlitwę w intencji pokoju.

Papież przypomniał, że uniwersytet nosi imię króla, który był pierwszą głową państwa niechrześcijańskiego przyjętą na audiencji w Watykanie przez Następcę św. Piotra. Podkreślił zasługi tego monarchy dla zniesienia niewolnictwa i w tym kontekście zaapelował o walkę z procederem handlu ludźmi.

Nawiązał do obecnej sytuacji w świecie, gdzie szybkie postępy współistnieją z konfliktami i degradacją środowiska naturalnego człowieka. „Dziś naszedł czas, aby odważnie wyobrazić sobie logikę spotkania i wzajemnego dialogu jako drogę, wzajemną współpracę jako sposób zachowania oraz wzajemne poznanie jako metodę i kryterium, aby w ten sposób zaoferować nowy paradygmat rozwiązywania konfliktów, przyczynić się do porozumienia między osobami i do ochrony stworzenia” - przekonywał Franciszek.

Wskazał na znaczenie wkładu, jaki w to dzieło mogą wnieść religie i uniwersytety. Chodzi o budowanie na uznaniu i poszanowaniu godności osób, na promowaniu integralnego humanizmu, zdolnego do uznania i obrony naszego wspólnego domu, na odpowiedzialnym zarządzaniu, które chroniłoby piękno i obfitość przyrody. Dlatego papież zaapelował o tworzenie instancji, w których możliwe byłyby spotkanie i współpraca. Zachęcił do budowania kultury opartej na wspólnych wartościach, które prowadzą do jedności, wzajemnego szacunku i zgodnego współistnienia.

Msza dla młodzieży

Wieczorem w katedrze pw. Wniebowzięcia NMP Franciszek odprawił Mszę św. dla młodzieży. Entuzjastycznie witały go tysiące młodych ludzi, dla których nie starczyło miejsca w świątyni, lecz mogli oni uczestniczyć w liturgii na zewnątrz dzięki telebimom. Msza odprawiana była w języku angielskim i po łacinie, z czytaniami biblijnymi po tajsku. Homilię papież wygłosił po hiszpańsku (jeden z księży tłumaczył ją na tajski).

Franciszek przypomniał młodym, że są „dziedzicami wspaniałej historii ewangelizacji”, która została im „przekazana jako święty skarb”. Głęboko zakorzeniona wierność ich przodków skłoniła ich do czynienia dobrych uczynków i do wzniesienia „świątyni, zbudowanej z żywych kamieni, aby mogli nieść miłosierną miłość Boga ludziom swoich czasów”. Mogli to uczynić, ponieważ byli przekonani o tym, że „Bóg przemówił do nich z czułością, ogarnął ich miłością silną, na zawsze”.

- Drodzy przyjaciele, aby ogień Ducha Świętego nie zgasł i abyście mogli utrzymać wasze oczy i serca przy życiu, trzeba być dobrze zakorzenionymi w wierze naszych starszych: ojców, dziadków i nauczycieli. Nie po to, aby być więźniami przeszłości, ale by nauczyć się tej odwagi, która pomoże nam odpowiedzieć na nowe sytuacje historyczne. Ich życie przetrwało wiele prób i cierpień. Ale po drodze odkryli, że tajemnicą szczęśliwego serca jest bezpieczeństwo, które odnajdujemy, gdy jesteśmy zakotwiczeni, zakorzenieni w Jezusie: w Jego życiu, w Jego słowach, w Jego śmierci i zmartwychwstaniu - przekonywał Franciszek.

Stwierdził, że bardzo go boli, gdy „niektórzy proponują młodym ludziom budowanie przyszłości bez korzeni, jakby świat zaczął się w tej chwili”. Albowiem bez „tego silnego poczucia zakorzenienia możemy zostać zdezorientowani przez «głosy» tego świata, które ubiegają się o naszą uwagę. Wiele z nich jest kuszących, są propozycjami dobrze «zmanipulowanymi», które początkowo wydają się piękne i intensywne, choć z czasem zostawiają jedynie pustkę, znużenie, samotność i apatię i doprowadzają do zgaszenia tej iskry życia, którą Pan zapalił pewnego dnia w każdym z nas”.

- Drodzy młodzi! Jesteście nowym pokoleniem, z nowymi nadziejami, marzeniami i nowymi pytaniami. Z pewnością także z pewnymi wątpliwościami, ale zakorzenionymi w Chrystusie. Zachęcam was, abyście nadal żyli radością i nie bali się ufnie patrzeć w przyszłość. Zakorzenieni w Chrystusie, patrzcie z radością i ufnością. Taki stan wynika ze świadomości, że Pan nieskończenie nas szuka, spotyka i miłuje. Pielęgnowanie przyjaźni z Jezusem jest oliwą niezbędną, by oświecić drogę, waszą drogę, ale także tych wszystkich, którzy was otaczają: przyjaciół, sąsiadów, kolegów ze szkoły, studiów i pracy, nawet tych, którzy się z wami całkiem nie zgadzają - zapewnił Ojciec Święty.

Na zakończenie Mszy św. kard. Francis Xavier Kriengsak Kovithavanij podziękował papieżowi za wizytę w Tajlandii i wyraził nadzieję, że to „dziękczynienie woli” przemieni się w działania i oddanie życia Bogu; i że „od tej pory Kościół katolicki w Tajlandii krok po kroku, dzień po dniu, stawać się będzie wspólnotą świadków”, przyczyniając się do budowy „braterskiej ludzkości”, potrzebnej naszym czasom, i uformowaną na wzór relacji miłości Trójcy Świętej.

Przed końcowym błogosławieństwem także papież podziękował wszystkim, którzy umożliwili jego wizytę w Tajlandii i współpracowali przy jej realizacji. - Niech Pan wynagrodzi was swoją pociechą i pokojem, którą tylko On może obdarzyć. I pozostawiam wam zadanie: nie zapomnijcie o mnie w modlitwie - powiedział Franciszek.

Opuszczając katedrę papież błogosławił jeszcze i przytulał młodych niepełnosprawnych, głuchych, niewidomych, dotykając ich chorych oczu, uszu... Przeszedł także wśród młodzieży zgromadzonej przed świątynią, witając się ze stojącymi najbliżej. W domu parafialnym pobłogosławił jeszcze 25 kamieni węgielnych do nowo budowanych kościołów w Tajlandii, po czym odjechał do nuncjatury apostolskiej.

Był to ostatni publiczny punkt programu jego wizyty w Tajlandii, skąd jutro (23 listopada) rano, po Mszy św. odprawionej w kaplicy nuncjatury, odleci do Japonii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem