Reklama

Kościół bogatszy o 15 lat szafarskiej posługi

2019-02-06 11:52

Adam Szewczyk
Edycja szczecińsko-kamieńska 6/2019, str. I

Archiwum prywatne
Ks. Wojciech Zimny wśród nadzwyczajnych szafarzy Komunii św. podczas jednego z dni skupienia

O specyfice misji niesienia Komunii św. chorym i roli szafarzy nadzwyczajnych we współczesnym życiu Kościoła opowiada ks. kan. dr Wojciech Zimny

Nie tak dawno, we wrześniu ubiegłego roku, odbyły się jesienne rekolekcje formacyjne dla nadzwyczajnych szafarzy Komunii św. Tym razem świeccy niosący Pana Jezusa chorym i wspomagający w uzasadnionych wypadkach kapłanów w rozdzielaniu Komunii św. wiernym podczas Eucharystii, spotkali się w Nadmorskim Domu Rekolekcyjnym w parafii św. Apostołów Piotra i Pawła w Mrzeżynie. Wspólny czas modlitw i rozważań słowa Bożego upłynął pod hasłem zaczerpniętym z Pisma Świętego: „Żarliwością zapłonąłem o Pana, Boga Zastępów” (1 Krl 19, 10.13). Takie spotkania odbywają się cyklicznie, w ramach duchowej formacji szafarskiej wspólnoty i są okazją do szczególnego, wewnętrznego umocnienia w tej posłudze, wymagającej, jak każda posługa, także poświęceń. W przeszło 30-osobowym gronie przybyłych znaleźli się pomocnicy Komunii św. z różnych parafii archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej, w tym także z samego Mrzeżyna. Jesienne rekolekcje poprowadził ks. kan. dr Wojciech Zimny, diecezjalny duszpasterz świeckich szafarzy Komunii św. Warto przypomnieć, że posługa nadzwyczajnych szafarzy Komunii św. w naszej archidiecezji została wprowadzona w 2004 r. Wówczas abp Zygmunt Kamiński pobłogosławił pierwszych absolwentów specjalnego kursu, udzielając im misji niesienia Komunii chorym, starszym i niepełnosprawnym. Mija właśnie 15 lat od tego wydarzenia, jest to zatem dobra okazja, by przyjrzeć się jak dziś wygląda pełnienie owej misji w Kościele nad Odrą i Bałtykiem. Do rozmowy na ten temat zaprosiłem wspomnianego opiekuna duchowego szczecińsko-kamieńskich nadzwyczajnych szafarzy Komunii św. ks. Wojciecha Zimnego:

Adam Szewczyk: – Już prawie 15 lat mija od chwili ustanowienia pierwszej grupy nadzwyczajnych szafarzy Komunii świętej w naszej archidiecezji. Dziś grono świeckich niosących Najświętszy Sakrament osobom chorym, niepełnosprawnym, starszym, liczy grubo ponad sto osób. W ciągu tego okresu posługa tych szczególnych pomocników Eucharystii uległa pewnym przeobrażeniom, zważywszy, iż pierwsza grupa została delegowana dekretem w 2004 roku tylko do niesienia Komunii świętej właśnie chorym, niepełnosprawnym i starszym...

Ks. Wojciech Zimny: – Tak, rzeczywiście. Na początku ta posługa była przede wszystkim udzielona w tym celu, by zanosić Komunię św. chorym, chociaż już ówczesna instrukcja dotycząca posługi szafarzy w naszej archidiecezji dawała możliwość szafarzom nadzwyczajnym udzielania pomocy w rozdzielaniu Komunii św. podczas Mszy św. w sytuacjach, gdy jest duża liczba wiernych i brakuje kapłanów, albo są zajęci innymi czynnościami duszpasterskimi, albo nie pozwala im na to stan zdrowia lub podeszły wiek. Ponieważ ta posługa była wówczas novum w naszej archidiecezji, to zapewne, by nie wywoływać zbyt wielkiego zdziwienia u wiernych, zdecydowano się wprowadzić ją w taki właśnie stopniowy sposób. Na pierwszym miejscu akcentowano potrzebę i możliwość niesienia Komunii św. chorym w każdą niedzielę, a nawet w tygodniu, by ta świadomość rozpowszechniła się wśród wiernych. Chodziło o to, by osoby chore, starsze, które pozostają w domach i często przeżywają duchowo uczestnictwo w Mszy św., np. za pośrednictwem radia lub telewizji, mogły także przyjąć Chrystusa w Komunii św. Księża odwiedzają chorych przeważnie raz w miesiącu, w pierwszy piątek lub pierwszą sobotę, a szafarze nadzwyczajni, realizując ten wymiar swojej posługi, mogą czynić to częściej.

– Dziś już raczej nie dziwi wiernych parafii szczecińsko-kamieńskich obraz mężczyzn posługujących przy ołtarzu, wspomagających księży w szczególnych (nadzwyczajnych) przypadkach w rozdawaniu Komunii. Ksiądz pełni funkcję diecezjalnego duszpasterza nadzwyczajnych szafarzy Komunii świętej, proszę powiedzieć jak postrzegana jest ta posługa przez proboszczów, bowiem zauważalne jest obecnie zjawisko krzewienia się jej nie tylko w parafiach wielkomiejskich, miejskich, ale także w różnych mniej lub bardziej odległych miejscowościach na terenie naszej archidiecezji…

– Przede wszystkim trzeba podkreślić, że upoważnienie do pełnienia posługi kandydaci otrzymują na podstawie pisemnej prośby księdza proboszcza skierowanej do Pasterza diecezji. W większości przypadków to proboszczowie, rozeznając taką potrzebę w parafii, proszą konkretnych mężczyzn o podjęcie posługi szafarza. W kilku przypadkach inicjatywa wyszła od przyszłych szafarzy, którzy przedstawili proboszczowi swoją chęć i gotowość służenia w ten sposób wspólnocie parafialnej. Księża proboszczowie, z którymi przy różnych okazjach rozmawiałem, są wdzięczni, cieszą się z tej pomocy. Tym bardziej, że często wykracza ona poza wymiar sakramentalny, czyli tej pomocy w ścisłym zakresie, do którego przeznaczeni są nadzwyczajni szafarze Komunii św. Jest to też po prostu zaproszenie mężczyzn, osób świeckich, do różnych prac w parafii, np. w ramach przygotowania różnych uroczystości. Oczywiście w wymiarze sakramentalnym jest to również duża pomoc. Oprócz parafii wielkomiejskich, o których mowa w pytaniu, są też parafie np. nadmorskie, gdzie w sezonie letnim jest duża liczba wczasowiczów, turystów, jest więcej ludzi na Mszach św. i wtedy pomoc szafarzy jest czymś bardzo cennym.

– Pewnemu przemodelowaniu uległa „Instrukcja dotycząca nadzwyczajnych szafarzy Komunii św.” z 1991 r. Episkopat Polski w jednym z zapisów „Wskazań odnośnie do nadzwyczajnego szafarza Komunii św.” z marca 2006 r. dopuścił do sprawowania tej posługi siostry zakonne i niewiasty życia konsekrowanego, obniżając jednocześnie granicę wieku (z 35 na 25 lat) osób mogących ją pełnić. Z czego wynika ta nowelizacja i czy obniżenie wieku dla kandydatów do szafarskiej posługi nie odbija się negatywnie na organizacji życia rodzinnego, małżeńskiego osób, które zwykle w tym wieku wkraczają dopiero w okres samodzielności?

–Powody nowelizacji przytoczone są zaraz na wstępie wspomnianych Wskazań: „Uwzględniając rozwój posługi nadzwyczajnych szafarzy Komunii św. w diecezjach polskich oraz postanowienia II Polskiego Synodu Plenarnego, gdzie dla stałego akolity podany jest niższy wiek dopuszczenia do tej posługi, oraz biorąc pod uwagę głosy biskupów i przedłożenie Komisji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów…” i następuje wyliczenie konkretnych wskazań. Powodów było więc kilka, były one natury duszpasterskiej i prawnej. Jeśli chodzi o siostry zakonne, to zapewne były – tak się domyślam – takie postulaty ze strony osób życia konsekrowanego, sióstr zakonnych. Natomiast obniżenie wieku trzeba traktować z rozwagą, bo jak słusznie zauważasz, może to mieć wpływ na życie małżeńskie i rodzinne. Posługa szafarska realizuje się najczęściej w niedziele, w czasie i po Mszy św., kiedy udaje się on nieraz do kilku osób chorych, starszych. Dla mężczyzn, którzy wchodzą dopiero w etap życia małżeńskiego i rodzinnego, mogłoby rodzić to pewne trudności. Na tym etapie lepiej będzie pozostać przy rodzinie, przy dzieciach. Bywa jednak i tak, że ktoś wstępuje w związek małżeński po trzydziestce i może się okazać, że będzie bardziej dyspozycyjny właśnie w wieku lat 25. W każdym razie dobre jest to zauważenie, że jest pewna zależność, że ta posługa wpływa na organizację życia małżeńskiego i rodzinnego. Warto to brać pod uwagę.

–Wiem, że szczecińsko-kamieńscy szafarze nadzwyczajni posługują nie tylko wiernym z ich parafii macierzystych. Służą również w szpitalach. Czy jeszcze gdzieś?

– W szpitalach raczej nie, są tam wyznaczeni kapelani, chyba że w pojedynczych przypadkach. Natomiast dla przykładu szafarze z parafii św. Ottona w Szczecinie zanoszą Komunię św. seniorom w Domu Kombatanta i Pioniera Ziemi Szczecińskiej przy ul. Romera, który znajduje się na terenie parafii. Zasadniczo więc pełnią funkcję w swojej parafii. Owszem, zdarza się, że ktoś posługuje we wspólnocie, np. neokatechumenalnej, do której należy, a która spotyka się niekoniecznie na terenie parafii miejsca zamieszkania szafarza. Wtedy występującym o udzielenie upoważnienia jest proboszcz parafii, w której odbywają spotkania wspólnoty i szafarz przede wszystkim tam wypełnia swoją posługę. Warto jednak wiedzieć, że wspomniane Wskazania Episkopatu pozwalają na pełnienie posługi także poza swoją parafią. Czytamy tam w p. 6: „Może on (szafarz) w ramach ważności upoważnienia świadczyć pomoc na terenie całej diecezji; poza diecezją na stałe może to czynić tylko za zgodą ordynariusza tamtej diecezji”.

– Funkcja nadzwyczajnego szafarza w wyobraźni wielu wiernych przypisywana jest mężczyznom raczej w jesieni życia. Kim są współcześnie nadzwyczajni szafarze Komunii św. w naszej archidiecezji – czy w tej ponad 100-osobowej grupie większość stanowią emeryci?

– Wbrew temu powszechnemu przekonaniu zdecydowaną większość wśród szafarzy stanowią mężczyźni czynni zawodowo, jeszcze przed wiekiem emerytalnym. Co więcej, często poza swoimi zajęciami zawodowymi są społecznie zaangażowani. Z drugiej strony jest też górna granica wieku, 65 lat, choć jeśli w poszczególnych przypadkach siły i zdrowie pozwalają, ktoś może nadal wypełniać tę posługę. Warto przywołać w tym miejscu śp. Stanisława Orłowskiego z Polic, który wspomagał w katedrze szczecińskiej ks. prał. Jana Kazieczkę praktycznie do późnej starości.

– Niedawno zakończyły się jesienne rekolekcje dla nadzwyczajnych szafarzy Komunii św. Proszę powiedzieć jaki jest ich cel i jak często je się organizuje w ciągu roku?

–Raz do roku odbywają się rekolekcje weekendowe, od piątku do niedzieli. Natomiast dwa razy w ciągu roku, zwykle w okresie Adwentu i Wielkiego Postu są jednodniowe dni skupienia. Są to więc cykliczne spotkania. Ich celem jest pogłębianie wiary, umacnianie swej więzi z Jezusem i odnawianie się w posłudze. Z czasem pewne rzeczy nam powszednieją, popadamy w przyzwyczajenia, rutynę. Takie wspólne spotkanie, dzień skupienia, rekolekcje, odświeżają nas, są źródłem nowych impulsów. Jest to również okazja do podejmowania aktualnych tematów z zakresu teologiczno-pastoralnego, np. związanych z hasłem roku duszpasterskiego, i przyjrzenia się pewnym zjawiskom, kościelnym i religijnym, by móc je dostrzec, rozeznać, ocenić, umieć na nie popatrzeć w perspektywie wiary. Te spotkania temu właśnie służą – odnowieniu się w gorliwości, w posłudze, w tożsamości bycia szafarzem w zmieniającym się świecie, by podejmować nowe wyzwania, zapoznawać się z bieżącymi tematami z życiu Kościoła. Wreszcie to również niezwykle cenne spotkania braterskie, okazja do umacniania więzi szafarskiej wspólnoty. W niektórych parafiach są grupy szafarzy, w wielu innych jednak szafarze pełnią posługę w pojedynkę, zatem te spotkania zawierają same w sobie walor braterski i są okazją do dzielenia się radościami i smutkami, spędzania ze sobą czasu, wzajemnego wzbogacania się, świętowania.

– Czy kolejne edycje kursów dla nadzwyczajnych szafarzy Komunii św. realizowane są cyklicznie, czy dyktowane są tylko potrzebami zgłoszenymi przez proboszczów?

– Początkowo planowałem organizować takie kursy co dwa lata, później zauważyłem, że potrzeba jest większa, zatem były organizowane częściej – zdarzało się, że co roku. Choć to wiąże się w zasadzie z drugą częścią tego pytania. Pocztą kurialną jest wysyłana informacja do parafii o organizowaniu nowego kursu na szafarza i o możliwości zgłaszania kandydatów w określonym czasie. Gdy przychodzi ten czas i jest odpowiednia liczba kandydatów, rozpoczyna się nowa edycja. Zatem rozpoczęcie kolejnego kursu uzależnione jest od liczby zgłoszeń.

– Czy funkcja diecezjalnego duszpasterza nadzwyczajnych szafarzy Komunii św. jest mocno absorbująca i czego, prócz pamięci w modlitwach, można Księdzu życzyć w tym zakresie?

– Jest absorbująca, ale bez przesady. W ramach formacji stałej spotkań jest zaledwie kilka w ciągu roku. Owszem, gdy organizuję kurs przygotowawczy, zajęć jest więcej. W trakcie kursu spotkania odbywają się zwykle raz w miesiącu przez pół roku. To absorbuje, ale jest do pogodzenia z obowiązkami, jakie mam w Seminarium jako ojciec duchowny oraz innymi posługami poza Seminarium. Zresztą, ponieważ kurs odbywa się w Seminarium, mogę liczyć na pomoc kleryków. Zapraszam również do pomocy innych księży, na przykład do przedstawienia jakiegoś tematu w trakcie kursu oraz na spotkania z szafarzami w ramach formacji stałej. Jest to więc, jak się dzisiaj mówi, do ogarnięcia. A czego można życzyć…? Moja radość jest wtedy, kiedy widzę, że szafarze mogą spełniać swoją posługę i im samym daje radość fakt, że mogą wzrastać w wierze, w doświadczeniu przynależności do Kościoła i odpowiedzialności za ten Kościół, w odkrywaniu w ten sposób jakiejś swojej życiowej misji, roli w parafii, powołania. A życzyć można, by ta radość się w nich i we mnie wciąż pomnażała.

Tagi:
Szafarze Komunii św.

Reklama

Chrystusa zaniosą chorym

2019-04-03 10:09

Ks. Adam Stachowicz
Edycja sandomierska 14/2019, str. I

Bp Krzysztof Nitkiewicz ustanowił i pobłogosławił 20 nowych nadzwyczajnych szafarzy Komunii św. Dołączą oni do grupy blisko 60 mężczyzn, którzy od roku posługują w parafiach diecezji, zanosząc Eucharystię osobom chorym i starszym

Archiwum autora
Ordynariusz Sandomierski z nowymi szafarzami

W kościele seminaryjnym pw. św. Michała Archanioła w Sandomierzu 24 marca odbył się obrzęd błogosławieństwa i posłania nadzwyczajnych szafarzy Komunii św. – Włączanie kandydatów do grona nadzwyczajnych szafarzy poprzedził okres formacji duchowej, teologicznej i praktycznej skoncentrowanej wokół sakramentu Eucharystii, na zakończenie którego kandydaci wyrazili gotowość do podjęcia tej posługi w swoich wspólnotach. Liturgii koncelebrowanej przez kapłanów z parafii pochodzenia kandydatów na szafarzy przewodniczył bp Krzysztof Nitkiewicz. We wspólnej modlitwie uczestniczyły rodziny i bliscy nadzwyczajnych szafarzy – informuje ks. Tomasz Lis, rzecznik Kurii.

Biskup Ordynariusz w homilii mówił o znakach, jakie Bóg daje człowiekowi, aby ten żył zgodnie z Jego wolą i osiągnął zbawienie. Te znaki nie są karą za winy, nie mają na celu przestraszenia kogokolwiek czy wywarcia presji, lecz wydobywają nas z zamętu świata i wskazują kierunek.

– Jako nadzwyczajni szafarze Komunii św. macie być również takim znakiem w waszych rodzinach, parafiach i środowiskach. Dobry przykład jest już sam w sobie głoszeniem Ewangelii, buduje i umacnia jednocześnie wiarę tego, kto go daje. Wszyscy powinniśmy stać się dla siebie nawzajem znakiem, umacniać jeden drugiego. Wtedy wydamy owoce godne uczniów Chrystusa – powiedział Ordynariusz Sandomierski.

Po homilii kandydaci na nadzwyczajnych szafarzy wyrazili swoją gotowość do posługi Najświętszej Eucharystii i zostali pobłogosławieni przez Biskupa. Po Mszy św.każdy z nich otrzymał dekret uprawniający go do wypełniania tej posługi oraz stosowną legitymację.

Zadaniem nadzwyczajnych szafarzy Komunii św. będzie roznoszenie jej chorym. Odpowiedzialni za formację do tej posługi zachęcają kolejnych mężczyzn do zgłaszania się do swoich księży proboszczów i przedyskutowania z nim kwestii takiej posługi we własnej parafii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

„Sprawa” tragicznie zmarłego ks. Palimąki

2012-11-23 13:21

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 48/2012, str. 4-5

Ks. Stanisław Palimąka - pierwszy proboszcz Klimontowa, twórca tamtejszej parafii i budowniczy kościoła, należy do grona tych kapłanów, którzy ponieśli śmierć w niewyjaśnionych okolicznościach. Tragiczne zdarzenie miało miejsce stosunkowo niedawno - w 1985 r., sprawę badały poważne gremia, m.in. tzw. Komisja Rokity i delegatura krakowska IPN. Postępowanie badawcze nie wniosło zbyt wiele. Faktem jest natomiast, że ks. Palimąka, przejechany ze skutkiem śmiertelnym przez własny samochód, staczający się po pochyłości do garażu, był kaznodzieją i katechetą, który nigdy się komunistom nie kłaniał, a jego kazania i wystąpienia publiczne zaowocowały specjalną teczką w aktach SB

Archiwum
Ks. Stanisław Palimąka

Był 27 lutego 1985 r. Rankiem, tuż po śniadaniu proboszcz ks. Stanisław Palimąka wsiadł w swojego niebieskiego Fiata 125, aby odwieźć katechetę (alumna Stanisława Olesińskiego) do pracy. Prowadząca mu gospodarstwo siostra - Otylia Kaczmarek, nie mogąc doczekać się powrotu brata, wyszła ok. 12.30 przed dom. Ksiądz leżał przy drzwiach garażowych, na których zatrzymał się samochód. Był martwy.

Tragiczne zdarzenie

Jak pisze ks. Daniel Wojciechowski w „Księża niezłomni. Diecezja kielecka” („Print”, Włoszczowa-Kurzelów 2011) „Według oficjalnej wersji auto staczając się do garażu z podjazdu o długości 12 m i o nachyleniu 12 stopni, najechało na ks. Palimąkę, powodując jego śmierć. Wojewódzki Urząd Spraw Wewnętrznych w Krakowie musiał się bardzo spieszyć z ustaleniem przyczyny zgonu kapłana, skoro już 30 marca 1985 r. umorzył dochodzenie, nie stwierdzając przestępstwa. Sekcja zwłok wykazała złamanie podstawy czaszki, stłuczenie mózgu, krwiak podpajęczynkowy, rany tłuczone twarzy po stronie prawej i złamanie prawego uda”.

Z Kroniki parafii Klimontów: „Ciało księdza spoczywało wbite w nowe, masywne drzwi garażowe Został przygnieciony przez półtoratonowego fiata. Zszokowana tym widokiem [siostra - przyp. red] najprawdopodobniej wykonała telefony na milicję, do Kurii w Kielcach i do brata Mieczysława do Kielc. Na miejscu tragedii szybko zjawił się tłum ludzi. Plac przed plebanią zapełnili nie tylko zrozpaczeni parafianie, ale także milicja, pogotowie, brat księdza i biskup kielecki. Śledztwo przejęła komenda krakowska. Oględziny wykonywali eksperci z Krakowa i Warszawy”. Sekcja została przeprowadzona w Zakładzie Medycyny Sądowej Akademii Medycznej w Krakowie.

Pogrzeb ks. Stanisława Palimąki odbył się 2 marca 1985 r. w Klimontowie. Liturgii pogrzebowej przewodniczył bp Stanisław Szymecki, który wygłosił homilię, kończąc ją słowami św. Pawła Apostoła: „Czuwajcie, trwajcie mocno w wierze, bądźcie mężni i umacniajcie się. Wszystkie wasze sprawy niech się dokonują w miłości” (1Kor 16, 13-14). Uczestniczyło około 290 kapłanów i tłumy wiernych nie tylko z parafii, ale i z okolicznych miejscowości.

Co na to śledztwo i Komisja?

Sejmowa Komisja Nadzwyczajna do badania działań MSW, którą kierował poseł Jan Maria Rokita (zwana Komisją Rokity), dopatrzyła się wielu wątpliwości w orzeczeniach Urzędu ds. Wyznań. W raporcie napisano m.in.: „Postępowanie zostało ukierunkowane na niestwierdzenie przestępstwa już w momencie dokonywania pierwszych czynności procesowych. Dopuszczono do utraty (na skutek niezabezpieczenia) wielu istotnych dowodów (m.in. nie dokonano badań, czy na monecie blokującej dźwignię hamulca ręcznego znajdują się odciski palców). Nie przesłuchano wszystkich świadków, wykonane przez biegłych ekspertyzy są obarczone uchybieniami, nie odpowiadają na podstawowe pytania. Wreszcie nie przeprowadzono eksperymentu, który miałby określić wielkość siły uderzenia staczającego się samochodu na przeszkodę umieszczoną bezpośrednio pod drzwiami garażu”. Jaki z tego wniosek?

Ks. Daniel Wojciechowski badający tę sprawę uważa, że przyczyna „wypadku” mogła być złożona: patriotyczne, niewygodne dla aparatu władzy homilie ks. Palimąki i wiedza, jaką nabył podczas budowy kościoła i tzw. załatwiania materiałów budowlanych. Działało to, zdaniem księdza, jak katalizator. - To, że Proboszcz Klimontowa wiedział zbyt wiele, potwierdził słuchacz Radia Maryja, który zadzwonił do mnie, gdy byłem gościem „Rozmów niedokończonych”. Dzwonił z Krakowa, ze szpitala, nie chciał jednak podać danych personalnych - opowiada ks. Wojciechowski. Jako krewny zmarłego był na miejscu wypadku i dotąd ma przed oczami tamten tragiczny widok.

Na wniosek Komisji Rokity w 1991 r. sporządzono dodatkowo raport o działalności „grupy D” (do specjalnych działań dezintegracyjnych w walce z Kościołem), utajniony jednak przez MSW… Z kolei prokurator Aleksander Herzog z Prokuratury Generalnej uznał, że śledztwo było prowadzone nieprawidłowo. W „Gazecie Wyborczej” (nr 237/11 października 1990) ukazał się tekst pt. „MSW się spieszyło”, w którym tenże prokurator opiniuje: „Zbyt wcześnie, często przed wpłynięciem opinii biegłych, umarzano sprawy, nie brano pod uwagę wszystkich możliwych wersji popełnienia przestępstwa”. Obok ks. Palimąki wymienia sprawy: Piotra Bartoszcze, Grzegorza Przemyka, ks. Jerzego Popiełuszki, ks. Stanisława Zycha.

Z Kroniki parafii Klimontów: „W 2008 r. na polecenie IPN krakowska policja ds. kryminalnych przez dwa dni podejmowała czynności dotyczące miejsca i przebiegu tragicznej śmierci ks. Palimąki w Klimontowie. Istotnych zmian w tej sprawie do dzisiaj nie stwierdzono. Od czasu do czasu ukazują się jakieś artykuły w prasie małopolskiej dotyczące tej śmierci, które powielają uprzednie wersje i opinie, a jest ich tyle, ilu ludzi, a każdy uważa siebie za eksperta. Wydaje się, że tajemnicę okoliczności śmieci zabrał ks. Stanisław ze sobą. Być może, że nadejdzie taki czas, kiedy poznamy prawdę o tej śmierci”. Tak więc sprawa nadal pozostaje niewyjaśniona.

Zanim został księdzem

Kim był tragicznie zmarły ks. Palimąka i w jaki sposób sprawował kapłańską posługę? Czy styl jego pracy mógł spowodować zabójstwo, jeśli wykluczy się tezę wypadku? Choć „sprawa nadal pozostaje niewyjaśniona”, warto przyjrzeć się nie tylko okolicznościom „sprawy”, ale również tak tragicznie przerwanemu życiu ks. Stanisława Palimąki.

Urodził się 1 grudnia 1933 r. w Rębiechowie, należącym do parafii Węgleszyn, w rolniczej rodzinie. Gdyby żył, wkrótce świętowałby 79. urodziny. Rodzice - Piotr i Marianna z Dąbrowskich byli autentycznymi świadkami żywej wiary i w tym duchu wychowywali dzieci. Zawsze, pomimo odległości od kościoła, musiała być coniedzielna Msza św., a rano i wieczorem wspólny pacierz. Niewielu pozostało świadków tamtych lat; w Rębiechowie wciąż mieszka siostra śp. ks. Palimąki, w Kielcach żyje brat. - Pamiętamy o nim w wypominkach, w rocznicę tragicznej śmierci jest zawsze zamawiana Msza św. - mówi proboszcz z Węgleszyna, ks. Andrzej Żuber.

Po zdaniu matury w Liceum Ogólnokształcącym w Jędrzejowie (1954 r.) Stanisław Palimąka zdecydował się wstąpić na drogę kapłaństwa, rozpoczynając naukę i formację w WSD w Kielcach. Czas był szczególny - aresztowanie i proces bp. Czesława Kaczmarka musiały zapisać się w pamięci kleryka i odcisnąć ślad na kształcie późniejszej kapłańskiej posługi. Równie mocno utrwaliły się rozmowy w grupie szkolnych kolegów i nauczyciela historii z liceum w Jędrzejowie, gdzie potajemnie poznawano prawdę o Katyniu i innych zdarzeniach, o których milczała wówczas historia. Kleryk Palimąka zainteresowania historią Polski wyniósł także z domu rodzinnego. To był jeden aspekt jego dojrzewania, doroślenia. Poza tym koledzy kursowi z Seminarium zapamiętali go jako radosnego, pełnego optymizmu człowieka. Święcenia kapłańskie ks. Palimąka otrzymał z rąk bp. Czesława Kaczmarka 11 czerwca 1960 r. - Zawsze cechował go niesamowity humor. Był pełen energii, prędki - mówił, co myślał. Tę energię przekładał na duszpasterstwo - wspomina ks. Wojciechowski.

Odważne kazania w parafiach diecezji

Najpierw był wikariat w Łopusznie - trzy lata w rozległej terytorialnie parafii, z katechizacją dzieci w punktach dojazdowych, z głoszeniem odważnych kazań, co skutkowało nachodzeniem księdza przez ludzi w mundurach lub w cywilu i zadawaniem pytań, głównie o stosunek do PRL i jej władz. Potem był (krótko) Słaboszów k. Miechowa.

W Archiwum Diecezjalnym w Kielcach zachował się list do bp. Jana Jaroszewicza, dotyczący tamtego okresu, napisany przez 48-letniego rolnika ze Słaboszowa, który pisze m.in.: „Bardzo a bardzo pragnę podziękować za tak dobrego kaznodzieję, jakim jest ks. Palimąka, wikary parafii Słaboszów (…). Słyszę często, co ludzie mówią o jego kazaniach i co na nich działa i na mnie samego (…). Ksiądz wikary chce naprawdę dużo pracować i dużo może zrobić” (Akta personalne XP -56). W liście była także mowa o obowiązkowości księdza w doprowadzaniu dzieci na religię, szczególnie tych, które unikały katechezy.

W grudniu 1963 r. ks. Palimąka zainstalował się w Pierzchnicy. W związku z wygłoszonym przezeń kazaniem (z 11 kwietnia 1966 r.) Wojewódzki Urząd ds. Wyznań skierował do Kurii w Kielcach pismo o wszczęciu postępowania w sprawie działalności ks. Palimąki „szkodliwej dla państwa ludowego”. Wytoczony zarzut dotyczył „publicznego piętnowania historyków polskich za rzekome zniekształcanie prawdy historycznej narodu i Ojczyzny”. Ks. Palimąka nie zaprzeczał; ponadto nie chciał dopuścić świeckich władz oświatowych do wizytacji katechezy w punktach katechetycznych. SB przyglądała się coraz uważniej młodemu wikariuszowi...

W 1966 r. ks. Palimąka został mianowany wikariuszem w Białogonie k. Kielc. Po trzech latach przeniesiono go do Kazimierzy Wielkiej. Od 1972 r. jest już w Proszowicach, gdzie daje się poznać jako aktywny, zaradny i przedsiębiorczy kapłan.

Na probostwie w Klimontowie

Bp Jan Jaroszewicz w porozumieniu z ks. kan. Janem Kurczabem - proboszczem w Proszowicach zlecił ks. Stanisławowi Palimące organizację parafii i budowę kościoła w Klimontowie. - Do tego dzieła przystąpił z wiarą i entuzjazmem, mając nadzieję, że z pomocą Bożą i ludzi wykona zadanie - uważa ks. Daniel Wojciechowski. Zakupiono plac pod budowę, a 3 lipca 1977 r. została odprawiona pierwsza Msza św. na placu budowy kościoła. Sama budowa świątyni ruszyła wiosną 1978 r., a jesienią bp Jaroszewicz dokonał wmurowania kamienia węgielnego. Tempo pracy było szybkie, ksiądz dwoił się i troił, nie żałował zdrowia, które zaczynało szwankować, tym bardziej że budowa w tamtych czasach to było wyzwanie wymykające się normom, połączone z karkołomnymi zabiegami i tzw. „załatwieniami” wszystkiego, od pozwoleń po materiały.

Proboszcz był lubiany przez swoich parafian w Klimontowie i cieszył się ich szacunkiem. „Przyjaźnie nastawiony do każdego człowieka, wzbudzał zaufanie i łatwo nawiązywał kontakty. Był lubiany przez młodzież i dzieci. Te cechy jego charakteru pomagały mu przy budowie kościoła oraz tworzenia wspólnoty parafialnej. Parafianie podziwiali jego zaangażowanie w budowę i chętnie mu pomagali. Trud budowy kościoła i plebanii bez wytchnienia i wypoczynku przypłacił zawałem serca” - pisze w swej książce ks. Daniel Wojciechowski. Proboszcz dbał też o Kościół duchowy. Katechizacja, przepowiadanie Ewangelii - pozostawały na dobrym, ambitnym, zaangażowanym poziomie.

Od 1978 r. ks. Palimąka został samodzielnym duszpasterzem w Klimontowie. Równolegle z budową kościoła stawiano plebanię. Parafię pw. NMP Królowej Polski erygował bp Stanisław Szymecki 4 stycznia 1983 r. W tym samym roku bp Mieczysław Jaworski poświęcił cmentarz grzebalny. Od maja 1984 r. Proboszcz mieszkał już u siebie, na plebanii.

Życie parafialne potoczyło się wartkim, stabilnym nurtem, umacniały się więzi wspólnoty, parafia powoli krzepła. Proces w miarę spokojnego budowania wspólnoty przerwała nagła, tragiczna śmierć Księdza Proboszcza, 27 lutego 1985.

Ks. Palimąka został pochowany na cmentarzu, ale wkrótce ciało jego złożono w nowym grobie obok kościoła. Napis na nagrobku brzmi: „Oto miejsce mego odpoczynku na wieki” (Ps 131, 14). Bp Jan Gurda w 1990 r. poświęcił w kościele tablicę upamiętniającą postać tragicznie zmarłego kapłana. W czerwcu 2004 r. uporządkowano grób ks. Stanisława Palimąki wykonując nowe podesty granitowe i odkrywając mogiłę z zarośli. Teraz widnieje obok nowo wybudowanej kaplicy przedpogrzebowej. - Pamiętamy o kolejnych rocznicach śmierci, zamawiane są Msze św. 8 maja w dniu jego imienin czy we Wszystkich Świętych. Pozostaje nam obowiązek pamięci o nim - wyjaśnia proboszcz Klimontowa ks. Jan Kukowski. Postać tragicznie zmarłego Proboszcza przypominano m.in. w numerach pisma parafialnego „Klimontowska wspólnota”.

Dziękuję ks. Janowi Kukowskiemu za pomoc w zebraniu materiału do artykułu i udostępnienie zdjęcia.

W następnym numerze sylwetka Jadwigi Stano, wdowy konsekrowanej

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Mazur: Sercem misji Kościoła jest modlitwa

2019-10-20 19:45

mag / Warszawa (KAI)

Współczesny świat potrzebuje świadków Chrystusa - podkreślił bp Jerzy Mazur zachęcając do gorliwej modlitwy za misje. Ona, jak zaznaczył - jest „Sercem misji Kościoła”. Bez niej misjonarz jest niczym ciało bez duszy, czy okręt bez sternika i kompasu. W Światowy Dzień Misyjny Przewodniczący Komisji KEP ds. Misji celebrował Mszę św. w stołecznej bazylice Świętego Krzyża.

Werbiści

W homilii bp Mazur przypomniał, że każdy ochrzczony jest zobowiązany do dzielenia się wiarą z innymi. Nawiązując do papieskiego orędzia na Nadzwyczajny Miesiąc Misyjny podkreślił, że chrześcijanin jest jednocześnie uczniem Jezusa i misjonarzem. - Od nas zależy, czy Chrystus będzie głoszony wśród tych, którzy Go jeszcze nie znają, a jest ich ponad 5 mld. na świecie – powiedział duchowny.

Podkreślił, że w Bożych oczach każdy człowiek jest ważny, ponieważ „jest przez Pana miłowany”. – Ten kto tego doświadczył wyrusza w drogę ponieważ jest pobudzony, by wyjść ze swoich ograniczeń, jest pociągnięty i sam pociąga innych dając siebie, nawiązując relacje rodzące życie – mówił bp Mazur.

Zaznaczył, że prawdziwy misjonarz wpatrzony jest w Chrystusa, który uczy nas posłuszeństwa woli Boga. – Jezus zawsze miał świadomość, że został posłany przez Ojca i Jego misją jest wypełnić powierzone Mu zadanie poprzez głoszenie Dobrej Nowiny potwierdzanej cudami oraz śmierć na Krzyżu i Zmartwychwstanie.

Bp Mazur podkreślił, że sercem misji Kościoła jest modlitwa. – To nie jest jakiś wzlot do Boga, czy dodatek do naszego bycia i działania, ale postawa życiowa wyrażająca naszą wiarę. To także styl życia i gwarancja przynoszenia owoców. Bez niej, nie uda nam się wypełnić otrzymanej od Pana misji, nie uda się wzrastać w świętości oraz pomagać innym na tej drodze – przekonywał duchowny. Dodał, że modlitwa pozwala także trwać członkom Kościoła w prawdziwej jedności.

Przywołując postać Mojżesza powiedział, że by ludzie mogli poznać Chrystusa potrzeba rąk nieustannie wzniesionych do nieba. - Świadomość tego miała zarówno św. Teresa od Dzieciatka Jezusa, jak i Sługa Boża Paulina Jaricot, która tworząc Żywy Różaniec stworzyła światowy system wspierania misji – zwrócił uwagę bp Mazur.

Zachęcał do modlitwy za całe dzieło misyjne Kościoła, by „Duch Święty wzbudził nową wiosnę misyjną dla wszystkich ochrzczonych”. – Dzisiejszy świat bardziej słucha świadków niż nauczycieli – podkreślił.

- Nie ustawajcie w modlitwie. Wspierajcie misjonarzy i misjonarki, zwłaszcza poprzez modlitwę różańcową, o którą prosiła Maryja podczas objawień w Gietrzwałdzie. Przypominała, że silą Kościoła jest gorliwa modlitwa w jego intencji i za tych, którzy w nim posługują – powiedział Przewodniczący Komisji KEP ds. Misji.

Zwrócił również uwagę na potrzebę wsparcia materialnego działalności misyjnej Kościoła.

Zebrana podczas Światowego Dnia Misyjnego w świątyniach na całym świecie taca, zgodnie z decyzją Ojca Świętego powinna być przekazana na Fundusz Solidarności z którego Kongregacja Ewangelizacji Narodów wspiera ubogie Kościoły na terytoriach misyjnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem