Reklama

O peregrynacji św. Peregryna do Wodzisławia

2019-02-13 07:44


Edycja kielecka 7/2019, str. II

Na temat zawiłości kultu św. Peregryna w Wodzisławiu z historykiem Michałem Kazimierzem Nowakiem rozmawia Agnieszka Dziarmaga

Agnieszka Dziarmaga: – Jest Pan z wykształcenia i zamiłowania historykiem, który stara się gromadzić, porządkować i upowszechniać wiedzę o swojej małej ojczyźnie, czyli Wodzisławiu i okolicach. Uważa Pan to za swoją powinność?

Michał Kazimierz Nowak: – Powinność to wielkie słowo, może zastąpmy je innym terminem: zadanie, pasja. Tak, zajmuję się historią lokalną, chociaż dziś utrzymuję się z handlu. Historia lokalna nie jest jednakże jedynym obszarem moich zainteresowań. Aktualnie zajmuję się dziejami łowiectwa, interesowały mnie relacje polsko-francuskie (napisałem artykuł o Francji, jako fenomenie kształtującym polską tożsamość w latach 1918-28). Ważne miejsce w moich badaniach zajmowała także problematyka związana z historią KL Auschwitz, stąd też wzięła się moja znajomość z Marianem Kołodziejem i próba uporządkowania tego, co pozostawił w Harmężach. Drążeniem wątków lokalnych nie zajmowałem się od razu… Oczywiście jestem stąd, z Wodzisławia, z rodziny Żelichowskich (po mamie). Tutaj dorastałem, tutaj chodziłem do szkoły, o – przez ten płot, który widać z okna. W nim była dziura – tędy skracałem sobie drogę. Potem były studia historyczne w Krakowie na Uniwersytecie Jagiellońskim, które mnie nauczyły warsztatu badawczego, i krótki epizod nauczycielko-dyrektorski (też w Krakowie). Podczas studiów, w ramach zajęć pomocniczych historii, gdy przygotowywałem genealogię swojej rodziny, dotarłem do poł. wieku XVIII i okazało się, że jeden z moich przodków miał na imię Peregryn. Przeszłością rodziny zajmowałem się nadal, ale sukcesywnie zaczęły się one przekształcać w badania nad dziejami Wodzisławia i ludzi w nim żyjących, pojawiały się nowe, interesujące wątki. Proszę spojrzeć, oto cała podróżna torba kaset magnetofonowych z nagranymi rozmowami. To fantastyczny materiał dla historyka. Te relacje uzupełniałem potem innymi źródłami.

– Jeden z tych „interesujących wątków”, którymi się Pan zajął, to właśnie Peregryn?

– To imię pojawiało się nie tylko w przypadku mojego przodka, ale było ono dość popularne wśród mieszkańców Wodzisławia pod koniec wieku XVIII i na początku wieku XIX. Sądzę że był to efekt popularności, jaką Święty cieszył się wówczas w naszej parafii.

– Gdyby nie Pana pasja, pewnie parafia w Wodzisławiu byłaby uboższa o ciekawostki związane ze św. Peregrynem?

– Peregryn to dobry przykład, by zobrazować zjawisko kultu, który jest w pewnym okresie popularny, potem ulega zapomnieniu, by pod wpływem jakiegoś impulsu ożywić się na nowo. Lanckorońscy (właściciele dóbr Wodzisław, przyp. red.) uczynili św. Peregryna – biskupa męczennika patronem swojego rodu. Miał on im towarzyszyć w życiu rozumianym jako pielgrzymka ku wieczności. Nie chodziło przy tym tylko o jedno pokolenie, ale o cały ród. Tak! W tym wypadku na historię należy patrzeć w takim właśnie wymiarze. Dla relikwii, które sprowadzono tu z Rzymu w 1648 r., wybudowano ołtarz i ufundowano obraz. Jest na nim odmalowana historia męczeńskiej śmierci Ceteusza Peregryna, papieskiego wysłannika, który w roku 600 podczas próby nawrócenia króla Longobardów strącony został z mostu do rzeki Aterno. Jak głosi legenda, jego ciało spłynęło potem do Peskary, by następnie przedostać się na drugą stronę Adriatyku, gdzie w Istrii zostało otoczone kultem. Trzeba mieć świadomość, że kult, z jakim mamy do czynienia w Wodzisławiu, jest pewnego rodzaju kolażem – nakładają się tu na siebie wątki kultu kilku świętych Peregrynów. Przywiezione z Rzymu kości najprawdopodobniej są szczątkami św. Peregryna, biskupa z Auxerre we Francji, którego zamęczono za głoszenie Ewangelii wśród heretyków w IV wieku. Droga, jaką według legendy przebyło ciało Ceteusza Peregryna miała natomiast wyznaczać drugi ważny kierunek, w jakim ma rozwijać się nauka Kościoła – na wschód od Rzymu. Przez ponad sto lat funkcjonowała w Wodzisławiu także prebenda św. Peregryna – to był specjalny fundusz, z którego utrzymywano księdza prebendarza, nota bene kapitał ulokowany był na 7% na kahale żydowskim. Prebendarzami byli zazwyczaj księża mający gruntowne wykształcenie. Lanckorońscy wybudowali im specjalny dom. Mieścił się on na północ od kościoła, tam gdzie obecnie znajduje się parking. Po likwidacji prebendy przez władze austriackie (po III rozbiorze Rzeczypospolitej Oboga Narodów), Antoni Lanckoroński przekazał ten budynek na potrzeby szkoły założonej w 1819 r. Był on też ostatnim z rodu, który spoczął w podziemiach naszej świątyni. W czasie zaborów kolejni przedstawiciele tego rodu na stałe mieszkali już w Wiedniu i w dobrach, które posiadali w Galicji, takich jak Rozdół, Jagielnica, Komarno. Brzezie i dobra Wodzisław, które znalazły się po roku 1815 w zaborze rosyjskim, pozostawały nieco na marginesie wielkiej fortuny, jaką dysponowali Lanckorońscy. Oczywiście pozostawali oni nadal kolatorami świątyni, ale kult św. Peregryna zaczął podupadać. Ostatnim świadectwem zainteresowania ze strony Lanckorońskich tym kultem było ufundowanie przez Barbarę Morsztynową z Lanckorońskich posrebrzanej trumienki na kości Świętego. Działo się w 1805 r., kiedy powstawała diecezja kielecka. Poprzez umieszczenie kości św. Peregryna w trumience sporządzonej na kształt konfesji św. Stanisława, dokonało się symboliczne złączenie zachodnioeuropejskiej tradycji z kultem patrona Polski. Z relacji, które udało mi się zebrać, wynika, że kult św. Peregryna był żywy jeszcze w okresie międzywojennym. Na zachód od Wodzisławia, na skarpie koło rzeki stały jeszcze resztki kapliczki poświęconej św. Peregrynowi. Spotykano się tam na nabożeństwach majowych, a w święta Wielkiej Nocy chadzano nad bijące obok źródełko, by obmyć się wodą. Jak widać, symbolika akwatyczna była jednym z ważnych elementów tego kultu. Ostatni namacalny przykład kultu św. Peregryna spotkałem jeszcze na jednej ze studni wykopanej w Wodzisławiu w końcu lat pięćdziesiątych. Na cembrowinie była tam informacja, że jest to woda ze źródła św. Peregryna.

– Potem kult świętego uległ zapomnieniu?

– Od śp. ks. Edwarda Nowaka dostałem Martyrologium Romanum i tam natrafiłem na pierwsze wzmianki, które wiązały postać św. Peregryna z datą 13 czerwca roku 600. Poprosiłem o skserowanie w Rzymie fragmentu włoskiego słownika hagiograficznego. Przewertowałem w Bibliotece Jagiellońskiej kazania pogrzebowe wydane po śmierci Samuela, Zofii i Macieja Lanckorońskich, a w naszej kancelarii dokumenty parafialne. Zacząłem też studiować historię Kościoła z czasów papieża Grzegorza Wielkiego, a zwłaszcza jego teksty. Musiałem też poszerzyć wiedzę na temat sporów teologicznych, jakie dysydenci toczyli z Kościołem katolickim w XVI i XVII wieku. Będąc w Rzymie z ks. Grzegorzem Rysiem (obecnie arcybiskup łódzki, przyp. red.) dotarłem do kościoła pw. św. Peregryna w Watykanie oraz zrobiłem spacer ulicą św. Peregryna. Przy skrzyżowaniu z ul. św. Małgorzaty, na narożniku kamienicy znajduje się kartusz poświęcony Filipowi Nereuszowi. Uformowana na nim postać włoskiego Świętego jest niemal identyczna, jak św. Peregryn na wodzisławskim obrazie. Próbowałem potem powiązać ze sobą rozmaite wątki i doszedłem do wniosku, że w Wodzisławiu mamy do czynienia z nałożeniem się na siebie kultu kilku świętych Peregrynów znanych z historii. Te poszukiwania to była dla mnie piękna przygoda intelektualna. O historii św. Peregryna mówiłem podczas konferencji na temat rodu Lanckorońskich, jaka w 2004 r. odbyła się w Wodzisławiu z udziałem kilku wybitnych historyków. Drukiem ukazały się też moje artykuły na ten temat w „Źródle”, w „Gazecie Jędrzejowskiej”, a najobszerniej pisałem o tym kulcie w „Przyjacielu Wodzisławia” i nieistniejącym już pisemku „Znad Mozgawy”. Część wydarzeń upamiętniających Lanckorońskich, które w latach 2002-06 robiliśmy wspólnie z dyrektorem szkoły Tadeuszem Mendralą, odbywały się właśnie 13 czerwca. Wspólnie z radą sołecką podjęliśmy nawet starania, by na dzień 13 czerwca ustanowić odpust w naszej parafii. Kiedy nastały czasy internetu i upowszechniły się wyszukiwarki, pod hasłem św. Peregryn zaczął pojawiać się natomiast św. Peregryn Laziosi. Ludzie często mylili te postacie ze sobą.

– Obchodziliśmy właśnie, 10 lutego, Światowy Dzień Chorego, a Peregryn ma być skuteczny w walkach z niektórymi chorobami?

– Relikwie św. Peregryna, biskupa Auxerre, które mamy w naszym kościele zaczęto kojarzyć ze św. Peregrynem, który jest uważany za patrona ludzi chorych na raka. Zdarzyło mi się widzieć kobiety, które gorliwie modliły się przed ołtarzem św. Peregryna. Całkiem niedawno poprzedni proboszcz, ks. Lucjan Słota publicznie wspomniał, że jedna z kobiet uznała, że dzięki wstawiennictwu św. Peregryna została uzdrowiona. Trudno mi to oceniać, to są sprawy wykraczające poza sferę analizy historycznej. Zasadniczo z historii tego kultu wynika, że św. Peregryna, biskupa męczennika można uważać za polemistę z innowiercami, za obrońcę dogmatów katolickich. Można go też uważać i za patrona osób pielgrzymujących do Rzymu, ale jeśli ktoś wierzy i chce zanosić za jego pośrednictwem modlitwy o uzdrowienie, to jest to również uprawnione. Ostatecznie chrześcijaństwo jest kulturą buntu przeciw śmierci, przeciw rachubom rozsądku, który skazuje nas na przemijanie, a w credo mówi się przecież o „świętych obcowaniu”. Zupełnie inną kwestią jest natomiast to, w jaki sposób nasza parafia będzie chciała ten kult podtrzymywać i czy św. Peregryna będziemy uznawać za jednego z patronów Wodzisławia?

Tagi:
rozmowa

Poprawność polityczna rządzi światem

2019-07-16 11:47

Rozmawia Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 29/2019, str. 38-39

magna-carta.it
Eugenio Capozzi

Czym jest poprawność polityczna, dlaczego wyklucza się jej przeciwników i dlaczego nienawidzi ona chrześcijaństwa. Na pytania Włodzimierza Rędziocha odpowiada prof. Eugenio Capozzi

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – Jak zdefiniowałby Pan Profesor poprawność polityczną?

PROF. EUGENIO CAPOZZI: – Jako „katechizm cywilny”, sumę nakazów, zakazów, cenzur, które są wyrazem bardzo precyzyjnej ideologii – możemy ją nazwać neoprogresywizmem, ideologią „Innego”, „utopią różnorodności”. Chodzi o ideologię, która w całości potępia kulturę zachodnioeuropejską jako imperialistyczną i dyskryminującą i planuje zmienić mentalność ludzkości – zastąpić ją radykalnym relatywizmem kulturowym i etycznym.

– Neoprogresywizm został narzucony przez rewolucję 1968 r. i inne ruchy młodzieżowe. Do czego dążyli młodzi ludzie?

– Celem buntu młodych „baby boomers” (ludzie z powojennego wyżu demograficznego – przyp. W. R.) na Zachodzie było nie tylko ustanowienie wolności, równości czy sprawiedliwości za pomocą środków ekonomicznych lub politycznych, ale przede wszystkim usunięcie „korzeni” dominacji z historii zachodniej kultury przez radykalną zmianę sposobu myślenia, pojęć i języka. To cel, który w rzeczywistości reprezentował „ojcobójstwo”, prawdziwe zresetowanie zachodnich korzeni kulturowych. Jeśli człowiek zachodni był w historii wcieleniem przemocy, represji, imperializmu – musi zostać ponownie „uformowany”, z zaakceptowaniem wszystkich modeli kulturowych i wszystkich grup mniejszościowych, które podporządkowywał w przeszłości, aby w ten sposób się odnowić i zregenerować. „Inny”, sprowadzony do abstrakcyjnej koncepcji, staje się „odkupicielem” złej historii i fundamentem nowej i tolerancyjnej cywilizacji, w której znikną konflikty, gdy zostanie wyeliminowany „grzech pierworodny” dominacji i hierarchii.

– Jak to się stało, że ideologii poprawności politycznej udało się zastąpić tradycyjne ideologie liberalno-demokratyczne?

– Silna hegemonia „narracji różnorodności” wkradła się w dialektykę społeczeństw liberalno-demokratycznych; zdestabilizowała i zniszczyła jej filozoficzne podstawy – ten „najniższy wspólny mianownik” kulturowy, który przez wieki określał wspólną koncepcję świętości osoby ludzkiej, faktycznie wprowadził prawdziwą dyktaturę relatywizmu. Dyktaturę, przeciwko której prawie niemożliwe jest zbuntowanie się – grozi to ośmieszeniem społecznym i marginalizacją, ponieważ już w końcu XX wieku poprawność polityczna stała się charakterystyczną cechą elit politycznych, intelektualnych, medialnych i przemysłu rozrywkowego, uzyskała monopol na język i etykę publiczną.

– Wspomniał Pan Profesor o postawie „ojcobójstwa”. Papież Benedykt XVI, jeszcze jako kardynał, mówił natomiast o Zachodzie, który nienawidzi siebie...

– To prawda, ponieważ jeśli Zachód jest korzeniem zła, „zbawienie” może przyjść tylko w procesie „odzachodnienia” świata. Jeśli „my” jesteśmy winni zła na świecie, musimy odpokutować za nasze grzechy, wyrzekając się naszej tożsamości, „rozpuścić się” w wielkiej magmie świata o płynnych tożsamościach. Krótko mówiąc, wszystko, co należy do zachodniego kanonu, jest złe. „Inny” jest zawsze na wyższym poziomie i jest lepszy etycznie. A zatem – kultury pozaeuropejskie, religie niechrześcijańskie, islam i środowiska LGBTQ są etycznie lepsze. W tym sensie możemy również mówić o „autofobii” (autofobia to lęk przed samym sobą – przyp. W. R.).

– Jakie są założenia tego, co nazwał Pan Profesor „katechizmem cywilnym”?

– W skrócie można powiedzieć, że zasadza się on na czterech dogmatach. Pierwszym z nich jest relatywizm kulturowy, co oznacza, że wszystkie kultury, tradycje i religie mają jednakową wartość i muszą być traktowane na tym samym poziomie. Drugi dogmat to równoważność pragnień i praw. W tej perspektywie każde pragnienie jest uzasadnione, a nawet święte, a każdy rodzaj represji jest niewłaściwy (zabrania się zabraniać). To hedonistyczna i radykalna interpretacja Freuda, a także Marcusego. Podmiot ludzki jest zredukowany do czystego popędu i pragnień. Tendencje te przekładają się na eksplozję konfliktów, ponieważ nie ma ograniczeń dla pragnień, ich sprzeczności i ciągłej zmienności. Trzecim dogmatem jest przekonanie, że człowiek dla świata nie jest konieczny. Człowiek jest jednym z wielu elementów równowagi w środowisku, ale nie jest głównym celem. Czwarty dogmat to powiązanie tożsamości z samostanowieniem. Prawa są oparte nie na powszechnie podzielanej koncepcji człowieka, ale na przynależności do grup i stylów życia, które jako takie muszą być chronione. Warunki te nie są uważane za naturalne, ale są wynikiem subiektywnego wyboru. Ten ostatni dogmat można podsumować wyrażeniem: „Chcę, więc jestem”.

– Jak to się stało, że ideologia poprawności politycznej odniosła sukces w podboju środowisk politycznych, gospodarczych, kulturowych i dziennikarskich, dzięki czemu ma hegemonię medialną?

– Aby to zrozumieć, należy spojrzeć na jej ekonomiczne korzenie. Poprawność polityczna wyraża interesy klasowe „burżuazji wiedzy”, którą stanowią ludzie z wyżu demograficznego. Nie jest to już burżuazja związana z tradycyjnym przemysłem ani własnością ziemi. Trzeba przywołać na myśl branżę hi-tech i ludzi takich jak Steve Jobs, Bill Gates czy Mark Zuckerberg, którzy mogą być uważani za spadkobierców „baby boomers” i „kontrkultury”. Ta burżuazja odgrywa wiodącą rolę w organizacjach międzynarodowych i w zglobalizowanym systemie mediów, a szczególnie mediów społecznościowych. Stąd wynika ich monopolistyczna rola w świecie kultury, mediów i uniwersytetów. Do tej burżuazji należy, oczywiście, większość przedstawicieli zachodnich elit politycznych, zwłaszcza w ostatnich trzydziestu latach.

– To wyjaśnia ogólnoświatową propagandę i rozpowszechnianie ideologii poprawności politycznej. Zastanawiam się jednak, dlaczego przeciwnicy tej ideologii są tak bezwzględnie i systematycznie zwalczani.

– Musimy wyjść od założenia, że dla zwolenników poprawności politycznej „prawda” tkwiąca w tej doktrynie musi być zaakceptowana przez wszystkich. Z tego powodu tych, którzy jej nie akceptują, trzeba demonizować, zepchnąć do przestrzeni całkowitego wykluczenia bez jakiejkolwiek możliwości poprawnej dyskusji, napiętnować jako szerzycieli nienawiści i dyskryminacji. Dlatego przeciwnik poprawności politycznej musi być ukazywany jako rasistowski, nietolerancyjny, seksistowski, homofobiczny, islamofobiczny itd.

– Dlaczego Kościół katolicki jest postrzegany jako główny wróg ideologii poprawności politycznej?

– Progresywizm „różnorodności” jest ze swej natury radykalnym relatywizmem, który odrzuca etyczno-polityczne podstawy Zachodu. Z tego powodu postrzega chrześcijaństwo jako najgorszego wroga. W szczególności identyfikuje jako wroga Kościół katolicki, który dziś jest praktycznie ostatnią filozoficzną barierą dla relatywizmu. Jednak wszystkie totalitarne ideologie nienawidziły chrześcijaństwa, ponieważ opierają się na gnostyckim twierdzeniu, że budują niebo na ziemi i nowego człowieka.

– Jak możemy przeciwdziałać dyktaturze poprawności politycznej?

– Należy ukazywać to zjawisko w kontekście historycznym – próbowałem to zrobić na swój sposób w mojej książce – aby pokazać, że miało ono konkretne przyczyny, jest związane z ewolucją pewnych uwarunkowań ekonomicznych, społecznych, politycznych i kulturowych – i dlatego nie jest ani wieczne, ani nieuniknione. A z tego wynika, że może ewoluować lub się skończyć – jak każde zjawisko, którego twórcami są ludzie – gdy zmieni się konkretny kontekst historyczny.

– W jaki sposób zatem powinien się zmienić kontekst historyczny, aby skończyła się dyktatura ideologii poprawności politycznej?

– Hiperrelatywistyczna ideologia „Innego” i nakazy poprawności politycznej były wyrazem hegemonii określonej klasy społecznej, zglobalizowanej „burżuazji wiedzy”, zachodniej elity „płynnej nowoczesności”, która przez tę ideologię narzuciła ludziom swoją wizję świata. Ale proces ten przypuszczalnie się skończy, gdy ta klasa zacznie tracić swoją centralną rolę. Nic dziwnego, że narracja poprawności politycznej zaczęła pokazywać pierwsze poważne pęknięcia, kiedy – począwszy od wielkiego kryzysu gospodarczego i finansowego w 2008 r. – ta dominująca klasa zaczęła przeżywać kryzys i była kontestowana przez ludzi, którzy „przegrali” na globalizacji, i kiedy uaktywniły się ruchy domagające się suwerenności i tożsamości lub ruchy neonacjonalistyczne.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Radzymin: rozpoczęła się narodowa nowenna przed 100. rocznicą urodzin Jana Pawła II

2019-08-19 10:29

mag / Radzymin (KAI)

Z okazji nadchodzącej 100. rocznicy urodzin papieża-Polaka w powstającym w Radzyminie sanktuarium św. Jana Pawła II rozpoczęła się nowenna narodowa. Każdego 18 dnia miesiąca w świątyni będą polecane Bogu rodziny i Ojczyzna. Do parafii wpłynęło już ponad 3,5 tys. intencji.

Adam Bujak, Arturo Mari/Biały Kruk

Narodowa nowenna za wstawiennictwem św. Jana Pawła II zakończy się 18 maja 2020 roku, dokładnie w 100. rocznicę urodzin Karola Wojtyły.

- Ludzie proszą zarówno w intencji najbliższych, którzy są chorzy duchowo lub fizycznie, o wyjście z uzależnień zwłaszcza alkoholu i narkotyków jak i całej wspólnoty narodowej. Chcą za wstawiennictwem św. Jana Pawła II wymodlić jedność w narodzie oraz siłę i mądrość dla rządzących. Pojawiają się również prośby za młode pokolenie o życie w łasce sakramentalnej, właściwe rozeznanie powołania. Niektórzy dziękują Bogu za jubileusze małżeńskie czy dar potomstwa – podkreśla proboszcz parafii ks. Krzysztof Ziółkowski.

Modlitwę zainaugurował biskup warszawsko-praski Romuald Kamiński. W podkreślił wartość modlitwy zwracając uwagę, że bez niej nie da się budować wiary. Zwrócił jednocześnie uwagę, że jest ona źródłem mądrości i pozwala podejmować właściwe decyzje, a co za tym idzie - dobrze przeżyć własne życie. –By mieć światło, by nie popełnić błędu, by nie mieć wątpliwości trzeba ważne kwestie, które nas dotykają i absorbują rozwiązywać podczas rozmowy z Bogiem – powiedział bp Kamiński.

Podkreślił, że modlitwa pozwała także właściwie przyjmować i przeżywać trudne i bolesne doświadczenia. - Cierpienie codziennie nas dotyka w mniejszy czy większy sposób. Jeśli złączymy je z Jezusem, jeśli uczepimy się niejako Jego Krzyża, wówczas nabierze ono sensu i będzie miało charakter zbawczy – tłumaczył biskup.

Podkreślił, że warunkiem trwałego pokoju między ludźmi, zgody i miłości jest nawrócenie. – Wszyscy muszą podjąć nawrócenie, a nie tylko jednostki. W przeciwnym razie wciąż będzie dochodziło do konfliktów – ostrzegł hierarcha.

Po liturgii odbyła się adoracja Najświętszego Sakramentu i oddano cześć relikwiom św. Jana Pawła II.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Premier Morawiecki modlił się w Piekarach Śląskich

2019-08-19 16:33

ks. sk / Piekary Śląskie (KAI)

Premier Mateusz Morawiecki odwiedził w poniedziałek sanktuarium Matki Sprawiedliwości i Miłości Społecznej w Piekarach Śląskich. Po modlitwie złożył kwiaty na grobie ks. Jana Ficka, apostoła trzeźwości oraz pod tablicą upamiętniającą ofiary komunizmu.

ks. S. Kreczmański/archidiecezja Katowicka

Podczas wizyty premier RP wyraził nadzieję, że Matka Boża Piekarska będzie czuwała nad naszą Ojczyzną. – Niech ogień niesiony przez naszych przodków, także w ciemnych czasach Kulturkampfu i najczarniejszej nocy Drugiej Apokalipsy, a potem „czerwonej zarazy” – niech ten ogień rozświetla naszą drogę w przyszłość – ku sprawiedliwej, dobrej, wielkiej Polsce – Polsce wiernej wierze naszych ojców – napisał Mateusz Morawiecki w piekarskiej księdze pamiątkowej.

Podczas wizyty premier modlił się przy grobie wielkiego śląskiego apostoła trzeźwości ks. Jana Ficka, który rozpoczął swoją działalność propagującą trzeźwość w 1844.

Premier wraz z księżmi posługującymi w sanktuarium udał się także na Rajski Plac, gdzie złożył kwiaty pod tablicą upamiętniającą ofiary komunizmu.

Sanktuarium piekarskie jest jednym z najważniejszych ośrodków kultu maryjnego w archidiecezji katowickiej. Czczona w Piekarach Matka Boża nosi tytuł Matki Sprawiedliwości i Miłości Społecznej. Do najsłynniejszych pielgrzymek należą pielgrzymki stanowe: mężczyzn i młodzieńców w ostatnią niedzielę maja, kobiet i dziewcząt w niedzielę po 15 sierpnia.

Do szczególnych piekarskich pielgrzymów należał św. Jan Paweł II, który jako metropolita krakowski przez wiele lat głosił kazania podczas stanowej pielgrzymki mężczyzn a po wyborze na Stolicę Piotrową co roku przesyłał swoje słowo pozdrowienia do pielgrzymów zgromadzonych na piekarskim wzgórzu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem