Reklama

Wierzył, że można zmienić świat

2019-02-20 11:32

Z Simoną Sandric-Gotovac rozmawia Anna Gaweł z Międzynarodowego Rycerstwa Niepokalanej w Rzymie
Niedziela Ogólnopolska 8/2019, str. 10-12

Archiwum Anny Gaweł
Jan Paweł II przybywał do kliniki nie tylko po pomoc jako pacje nt, ale też z posługą

Simona Sandric-Gotovac, kardiolog i specjalista medycyny sportu, pochodzenia chorwackiego, wykłada na Katolickim Uniwersytecie Sacro Cuore w Rzymie i pracuje w poliklinice Gemellego, gdzie tradycyjnie leczeni są papieże. Jest cenioną profesjonalistką, która wiele lat temu uciekła wraz ze swoim mężem z kraju, wówczas ciemiężonego przez reżim komunistyczny. Po raz pierwszy spotkała się z papieżem Janem Pawłem II w bardzo szczególnych okolicznościach. I dzieli się swoim świadectwem.

Anna Gaweł: – W jakich okolicznościach spotkała Pani po raz pierwszy Jana Pawła II?

Simona Sandric-Gotovac: – Im więcej czasu upływa, tym bardziej uświadamiam sobie, jak wielką łaskę otrzymałam, mogąc spotykać papieża Jana Pawła II w bardzo wyjątkowych sytuacjach. W 1981 r. byłam młodym kardiologiem i pracowałam w poliklinice Gemellego. Pamiętnego 13 maja 1981 r. byłam w szpitalu na dyżurze, kiedy niespodziewanie otrzymaliśmy wiadomość, że był zamach na życie Ojca Świętego i że został on postrzelony na Placu św. Piotra. Dyrekcja polikliniki natychmiast postawiła nas w stan najwyższej gotowości. Ja również weszłam w skład ekipy lekarskiej, która oczekiwała na przyjazd rannego Ojca Świętego. Nikt nie wiedział, jak ciężkich obrażeń doznał oraz w jakim znajduje się stanie. Byliśmy gotowi i sala operacyjna też była przygotowana, ponieważ było wiadome, że będzie konieczna operacja. Stałam przy wejściu do sali z moimi kolegami lekarzami, którzy zadawali pytania: Co się stanie? Czy będzie dobrze? Czy damy radę uratować Papieża? Stałam tam, medytowałam, w pewnym momencie zwróciłam się do nich: Dlaczego tak mówicie? Musicie się postarać i wykonywać wszystko solidnie, jak przy każdym innym pacjencie. Teraz Ojciec Święty jest pacjentem, który nas potrzebuje, jego życie znajduje się w niebezpieczeństwie, musimy zatem zrobić wszystko, by go uratować. Im bardziej będziemy spokojni, tym lepiej wszystko pójdzie. W pewnym momencie, gdy tam stałam, nastąpiło nagłe poruszenie. Usłyszałam głosy i jęki, które dały mi do zrozumienia, że przywieźli Jana Pawła II. Poliklinika Gemellego ma długie, na ok. 200 m, korytarze. Natychmiast się zerwałam i pobiegłam na spotkanie Ojca Świętego, dobiegłam do niego i chwyciłam jego rękę. Leżał na noszach i jęczał z powodu wielkiego bólu. Miał krwotok wewnętrzny, ponieważ pocisk wszedł mu przez jamę brzuszną i wyszedł z tyłu. Po tym, jak ujęłam go za rękę, pochyliłam się nad nim i powiedziałam: Ojcze Święty, odwagi! Odwagi! Wszystko będzie dobrze. Matka Boga udzieli pomocy i uratuje. Potem zaczęłam się modlić w języku chorwackim...

– ...dlaczego modliła się Pani po chorwacku, a nie po włosku?

– Wiedziałam, że Papież zna mój język. Studiował w Rzymie na Papieskim Uniwersytecie św. Tomasza, znanym także jako Angelicum. Kiedy studiował, nie było jeszcze Kolegium Polskiego, zatrzymał się więc w Kolegium Chorwackim. Nauczył się wówczas języka i poznał problemy, z którymi zmagała się Chorwacja. A był to czas reżimu komunistycznego, kiedy Chorwacja stanowiła jeszcze część Jugosławii.

– Pani się modliła, a co zrobił Papież?

– Zaczęłam się modlić w głębi duszy, trzymając go za rękę, i mówiłam głośno: Majko Boża, Majko Boża pomoże, a on powtarzał ze mną, podczas gdy przewozili go na salę operacyjną: Majko Boża, Majko Boża, Majko Boża... Kiedy dotarliśmy na miejsce, chirurdzy, anestezjolodzy i pielęgniarki zaczęli przygotowywać go do operacji. Był niesamowicie blady z powodu utraty dużej ilości krwi, dlatego staraliśmy się działać bardzo szybko. Ja przygotowywałam go do operacji pod względem kardiologicznym: podłączyłam pod elektrody, aby zobaczyć, jaki jest rytm jego serca. Miał arytmię, migotanie przedsionków, i tym należało się natychmiast zająć. Kiedy usystematyzowaliśmy arytmię, można było rozpocząć operację, którą przeprowadzili najpierw prof. Francesco Crucitti, a następnie prof. Aurelio Picciocchi, który był wówczas młodym, bardzo zręcznym chirurgiem. Kiedy operował, wydawało się, że haftuje. Obok zręczności odznaczał się też szybkością, co jest niezwykle ważne. Papieżowi została wycięta jedna część jelita – dokładnie 78 cm – ponieważ była cała podziurawiona od pocisku. Następnie złączono ze sobą dwa jego krańce i zszyto. Jestem przekonana, że z punktu widzenia medycznego Ojciec Święty wspaniale przeszedł tę operację dzięki umiejętnościom chirurgicznym tego profesora, który obecnie jest już na emeryturze.

– Czy spotkała Pani Jana Pawła II ponownie? W jakich okolicznościach?

– Ojciec Święty przebywał jako pacjent w poliklinice Gemellego. Przeszedł aż 8 operacji chirurgicznych. Spotykałam go zarówno w szpitalu, jak i poza nim. Kiedy kierowałam oddziałem kardiologicznym w klinice Salvator Mundi, Ojciec Święty przybył nas odwiedzić. Wielokrotnie widziałam go w szpitalu Gemellego, m.in. kiedy przybył na inaugurację struktury jednostki wieńcowej, tzn. intensywnej terapii, gdzie pracowałam. W ten sposób miałam szczęście poznać Jana Pawła II, dostrzec jego silną osobowość – wiedział, czego chce, i jeśli wyznaczył sobie cel, to go osiągał.

– Co Pani najbardziej zapamiętała z tego wydarzenia?

– To, co mnie najbardziej uderzyło, to Papieża umiejętność słuchania. Udałam się kiedyś z moim mężem – Vlado Gotovacem, który był pisarzem, poetą, krytykiem sztuki, opozycjonistą politycznym eks-Jugosławii, na prywatną audiencję. Mój mąż spędził w więzieniu 6 lat i kolejnych 8 lat na zwolnieniu warunkowym tylko z tego powodu, że ośmielił się mówić o różnorodności między narodami i o prawach ludzi, ponieważ jak wiadomo – Jugosławia była wówczas mozaiką narodów, języków, historii, kultur i religii. Jan Paweł II bardzo uważnie nas słuchał – zawsze był gotowy słuchać ludzi i ich problemów. Podczas tej audiencji powiedział wiele ważnych rzeczy, bardzo docenił odwagę mojego męża, który ryzykował te wszystkie lata w więzieniu, ponieważ nie bał się mówić i pisać. On nie był przeciwko państwu, domagał się jedynie prawa, aby każdy naród mówił własnym językiem. Uważał, że różnorodność nie jest wadą, ale bogactwem.

– Co, według Pani, pozostawił nam Jan Paweł II przez swój sposób radzenia sobie z cierpieniem?

– Pozostawił nam wielki przykład świętości i pokory. Potrafił nadać sens cierpieniu, które jest częścią życia każdej istoty ludzkiej. Przemienił ten ból w pozytyw, tzn. w kreatywność. Gdyby nie nadał sensu swojemu cierpieniu, przebieg jego pontyfikatu byłby całkiem inny. Wszyscy mówili, że powinien był zrezygnować. Nie! Niósł swój krzyż aż do końca i nie zrezygnował z cierpienia. Był jak Chrystus na krzyżu. Myślę, że nie przyszło to łatwo: zaczęło się od zamachu, lecz ból nie opuścił go nigdy, ponieważ potem miał 8 operacji, zapaść; najpierw kość udowa, potem bark, następnie niezłośliwy nowotwór blizny na jelicie grubym, które było wcześniej operowane...

– Jakim pacjentem był Jan Paweł II?

– Był człowiekiem bardzo aktywnym i kreatywnym: pozostanie w łóżku także było dla niego cierpieniem. Chciał opuścić poliklinikę Gemellego po pierwszej operacji, tej po zamachu, po 8 dniach. Wszyscy mówiliśmy: Ojcze Święty, jest za wcześnie, nie możesz wyjść, to była bardzo skomplikowana operacja... Ale on nalegał, mówił, że czuje się dobrze. Wrócił do Watykanu i pracował jak dawniej. Według niego – wyzdrowiał, ale to nie było tak. Po kilku dniach wrócił, ponieważ pojawiła się gorączka. Inna rzecz, która bardzo mi się u niego podobała, to to, że współpracował z lekarzami. Pewnego razu – w ostatnich latach – my, lekarze, spotkaliśmy się, aby zdecydować, w jaki sposób należy się zmierzyć z jego problemami zdrowotnymi. Spotkanie odbywało się w pomieszczeniu w pobliżu apartamentu, w którym był hospitalizowany, a on spacerował po korytarzu. Słyszał wszystko, o czym mówiliśmy, i w pewnym momencie się zatrzymał, wszedł i powiedział: Nie, nie, nie! Tu się mówi o mojej osobie, musicie zatem konsultować się ze mną. Tym gestem potwierdził, że również pacjent musi brać udział w tym, co decyduje o jego przeznaczeniu i wyzdrowieniu. To jest bardzo pozytywne i ważne. Ojciec Święty nie poddawał się terapii w sposób pasywny, ale brał w niej czynny udział i chciał zrozumieć wszytko, co się z nim działo. Zaakceptował swoją chorobę, ale chciał się z nią zmierzyć w sposób świadomy. Kiedy był hospitalizowany, pytał lekarzy: Jakie są moje rokowania? Co się wydarzy? Czy mogę się leczyć w Watykanie? Jeśli to możliwe, wrócę na Watykan... Chciał zawsze wiedzieć wszystko o swoim stanie zdrowia. Kiedy po raz ostatni był hospitalizowany w poliklinice Gemellego, powiedział: Dobrze, zatem idę do mojego domu. Kiedy pojawił się w oknie w pamiętną Wielką Środę, widać było, jak bardzo cierpiał. W pewnym momencie nie mógł już więcej mówić i uderzył pięścią w pulpit. Złościł się na chorobę. Pragnął jeszcze walczyć, ponieważ miał niewiarygodną siłę woli i wierzył w wyzdrowienie.

– Gdyby mogła Pani spotkać teraz Ojca Świętego, o co by go Pani poprosiła?

– Ponieważ Ojciec Święty miał olbrzymią siłę ducha, poprosiłabym, aby uczynił coś w kwestii pokoju na świecie, ponieważ to, co się dzieje na Bliskim Wschodzie, jest naprawdę poważne. Poprosiłabym: Ojcze Święty, interweniuj w konkretny sposób, krzycz, proś o pokój, ponieważ nie można kontynuować zabijania bezbronnych ludzi. Nie usprawiedliwiam agresji – żadnej agresji, ani z jednej, ani z drugiej strony – ale proszę: Uciszcie te wojska, spotkajcie się, prędzej czy później będziecie zmuszeni do komunikacji, ponieważ to dialog rozwiązuje problemy.

– Mówi się, że Jan Paweł II był mistykiem. Co Pani o tym myśli?

– Dał nam przykład głębokiej wiary, ponieważ wierzył, że można zmienić świat. Wiara jest zanurzeniem w Tajemnicę, jest zanurzeniem w niepojętą rzeczywistość. Wiary nie można zdobyć tylko przez czytanie książek. Wiara jest czymś niewytłumaczalnym. Tylko Bóg może dać nam siłę. Wiara jest nieustannym poszukiwaniem Absolutu, a Absolut jest prawdą. Gdzie znajdziesz Absolut? Absolut przebywa w samotności, musisz zatem wejść w samotność wewnątrz siebie. Wewnątrz ciebie, wewnątrz nas jest Absolut, który identyfikuje się z prawdą. Potem, kiedy odnajdziesz ją wewnątrz siebie, możesz ją ukazać i dać innym. Ofiaruj ją innym. To nieustanne zadanie, które trwa przez całe życie. Poszukiwanie prawdy, która prowadzi do miłości, a miłość realizuje się tylko razem ze sprawiedliwością. Wspierają się wzajemnie miłość, sprawiedliwość i prawda. Jan Paweł II dał nam dobry przykład, ponieważ był teologiem, ale i poetą. A właśnie poeci są ludźmi, którzy są w stanie zejść w głębię swojej duszy, aby wydobyć i odnaleźć tę prawdę, ten Absolut, który się tam znajduje.

– Co zatem składa się na świętość Jana Pawła II?

– Poszukiwanie Absolutu, którym jest Bóg. Ojciec Święty szukał Go zawsze i wszędzie. Dla mnie to pozostanie naprawdę niewyjaśnioną tajemnicą. Iluż młodych przyciągnął Jan Paweł II! Zastanawiam się, co oni odkrywali w tym człowieku. Prawdopodobnie młody człowiek pragnie Boga i Go szuka; prawdopodobnie Jan Paweł II był człowiekiem, który potrafił wyjaśnić młodym, gdzie znajduje się prawda. I kiedy młody człowiek znalazł prawdę, odkrył także miłość...

– Co Pani myśli o następcach Jana Pawła II?

– Papież Benedykt XVI jest jednym z największych papieży XX wieku, ponieważ – nawet jeśli wydaje się papieżem nieskłonnym do zmian – odmienił oblicze Kościoła. Żaden z papieży, nawet Wojtyła, nie miał odwagi, by zrezygnować. Benedykt XVI uczynił to, przekonany, że przyniesie to korzyść Kościołowi, ponieważ zaistniała sytuacja, w której nie mógł uczynić tego, co uważał za słuszne, tzn. zmiany. Kiedy zaczął poruszać niektóre sprawy, był wstrzymywany. Wówczas zrozumiał, że Kościół musi się zmienić, i jedyny sposób to ten, aby przybyła inna osoba papieża, ponieważ on uczynił już wszystko, co mógł. Zrozumiał, że Kościół musi zmienić bieg historii. Po przybyciu Franciszka wiele spraw uległo zmianie i wciąż się zmienia. Każdy papież ma jakiś szczególny dar. Jan Paweł II miał charyzmę, Benedykt XVI to jeden z największych teologów, który jednocześnie pokazał swoją pokorę i umiejętność odczytywania znaków czasu. Franciszek zaś podejmuje dzieła, które uważam za natchnione przez Ducha Świętego: ten Papież ma tyle odwagi, co Jan Paweł II, który rozpoczął swój pontyfikat od słów: „Nie lękajcie się!”, ponieważ pochodził z Europy Środkowo-Wschodniej, gdzie trzeba było mieć wiele odwagi, aby żyć – i on ją miał.

– Gdzie Pani była podczas kanonizacji Ojca Świętego?

– Byłam na Placu św. Piotra. Musiałam tam być. Byłam wśród ludzi. Nie chciałam iść do sektorów. Chciałam być z ludźmi. Byłam tam również na czuwaniu, zanim Ojciec Święty umarł. Przez całą wcześniejszą noc i cały kolejny dzień pozostawałam, modląc się. Jan Paweł II – jak wielcy ludzie – wiedział, że koniec się zbliża, i był spokojny, był gotowy na tę chwilę.

Wywiad przeprowadzony 11 października 2018 r. Współpraca: Zbigniew Gretka, prezes Stowarzyszenia Autorów Polskich

Tagi:
Jan Paweł II świadectwo

Co nam zostało z tamtych dni - zbiórka zdjęć z I pielgrzymki Jana Pawła II do Częstochowy

2019-09-10 14:47

it / Jasna Góra (KAI)

W 40.rocznicę pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski na Jasnej Górze trwa akcja zbierania zdjęć „Co nam zostało z tamtych dni. Jan Paweł II na ziemi częstochowskiej w czerwcu 1979r.”. Chodzi o stare fotografie oddające atmosferę tego niezwykłego czasu. Z nich zostanie przygotowana specjalna prezentacja adresowana głównie do młodych. To w ramach realizowanego także w Sanktuarium projektu „Nadzieja. Zwycięstwo” wspartego przez program Niepodległa z inicjatywy Kuratorium Oświaty w Częstochowie.

Z albumu „Powrót do Matki”, Częstochowa 2009
Przed kościołem św. Zygmunta

Organizatorzy zachęcają do odszukania zdjęć przypominających wyjątkowy czerwcowy czas z 1979 r. na ziemi częstochowskiej. - Zapytaj dziadków, rodziców, znajomych, przyjaciół, poszukaj, pokaż innym, daj szansę młodym zobaczenia tego, co zostało zapisane na fotografii - zapraszają.

To mogą być zdjęcia papieża, Jasnej Góry, ale także tras przejazdu Jana Pawła II, placów modlitwy, kościołów, domów, pojedynczych osób i grup pielgrzymkowych. Chodzi o „podzielenie się” niezwykłymi pamiątkami i stworzenie wyjątkowej prezentacji.

Działanie polega na przesyłaniu przez uczestników Akcji zdjęć w formie elektronicznej lub dostarczeniu zdjęć osobiście lub pocztą tradycyjną. Zdjęcia dotyczyć mają wizyty papieża Jana Pawła II na ziemi częstochowskiej w czerwcu 1979 r., spotkań z nim, przygotowań do pielgrzymki, udziału w pielgrzymce itp.

Zdjęcia zostaną zamieszczone na stronie www.nadziejazwyciestwo.pl. Zostanie z nich przygotowana wystawa plenerowa w formie plansz, która będzie prezentowana na Jasnej Górze i w innych miejscach, w tym w szkołach biorących udział w projekcie.

W celu wzięcia udziału w Akcji uczestnik powinien dostarczyć zdjęcie (zdjęcia) w formie elektronicznej pod adres: zdjeciezpapiezem@gmail.com lub przynieść je osobiście albo wysłać pocztą tradycyjną pod adres: Jasnogórski Instytut Maryjny, ul. O. Augustyna Kordeckiego 2, 42-225 Częstochowa z dopiskiem „Co nam zostało z tamtych dni”. Konieczne jest także zapoznanie się z regulaminem i złożenie stosownych oświadczeń.

W Akcji mogą uczestniczyć wyłącznie osoby fizyczne, które są twórcami zdjęć lub mają niezbędne prawa do dysponowania nimi.

40.rocznicę pielgrzymki Jana Pawła II do Częstochowy, Jasna Góra świętuje uroczyście. Podejmowane są różne inicjatywy mające przypomnieć spotkanie z Piotrem na polskiej ziemi i jego nauczanie wypowiedziane u stóp Pani Jasnogórskiej. To dlatego, że wizyta Rodaka miała przełomowe znaczenie. Po raz pierwszy papież przekroczył progi Kaplicy Matki Bożej, potwierdził swoje zawierzenie Maryi i określił rolę Jasnej Góry w życiu Kościoła i Narodu.

Świętowanie rocznicy I pielgrzymki Jana Pawła II na Jasną Górę rozłożone jest na dwa etapy. Pierwszy miał miejsce już w czerwcu. 4 czerwca odbyło się spotkanie edukacyjne dla uczniów szkół podstawowych „Tu zawsze byliśmy wolni”. Wzięło w nim udział prawie pół tysiąca dzieci z różnych szkół rejonu częstochowskiego. Wieczorem z udziałem rzeszy częstochowian, pielgrzymów, duchowieństwa, osób konsekrowanych, przedstawicieli stowarzyszeń i ruchów katolickich oraz dzieci i młodzieży odprawiona została Msza św., której przewodniczył kard. Stanisław Dziwisz, świadek życia i posługi papieża z Polski. Odbył się też wieczór poezji Karola Wojtyły, a po Apelu wspólna „Barka” pod pomnikiem papieża z Polski.

6 czerwca miały miejsce: prezentacja książek dokumentujących jasnogórskie spotkania św. Jana Pawła II, recital artysty młodego pokolenia Antka Smykiewicza i koncert „Fortepiany Wolności”.

Od maja w Sanktuarium odbywają się „Wieczory z Janem Pawłem II”. To cykl spotkań, których celem jest przypomnienie i rozważanie słów świętego papieża z pierwszej pielgrzymki do Częstochowy z 1979 r. Wspomnienie dat i celebrowanie wydarzeń związanych z Janem Pawłem II służyć ma przede wszystkim odkrywaniu na nowo i utrwalaniu jego nauczania, które nie traci na swej aktualności.

Kolejny Wieczór z Janem Pawłem II odbędzie się 13 października.

Drugi etap świętowania 40.rocznicy pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II na Jasną Górę zaplanowany jest na październik. 16 października - Dzień Papieski będzie okazją do podsumowania konkursowych działań w tym: konkursu literackiego dla młodzieży „Czerwcowe dni 1979 roku moich bliskich z Janem Pawłem II w Częstochowie” i rodzinnego konkursu plastycznego dla przedszkolaków „Jan Paweł II w życiu naszej rodziny”.

20 października odbędzie się koncert pieśni Stanisława Moniuszki „Ojczyzna, naród, kultura” z refleksją Jana Pawła II.

Celem projektu edukacyjnego „Nadzieja, Zwycięstwo” jest przypomnienie a dla młodszego pokolenia zapoznanie z niezwykłą postacią św. Jana Pawła II i jego wielkim wkładem w budowanie wolnej i niepodległej Polski, jedności narodowej a nade wszystko w odzyskanie przez Polaków godności, szacunku, dumy, przekonania o własnej wartości i odkrycia narodowej tożsamości. Zamysłem inicjatorów działań jest przypomnienie pierwszej pielgrzymki papieża Polaka do naszej Ojczyzny, ze szczególnym zwróceniem uwagi na wizytę Jana Pawła II w Częstochowie w dniach 4-6 czerwca 1979 r.

Projekt zyskał wsparcie Programu Wieloletniego Niepodległa na lata 2017-2022. Realizują go: Towarzystwo Patriotyczne Kresy, Jasnogórski Instytut Maryjny i delegatura Kuratorium Oświaty w Częstochowie, pod patronatem przeora Jasnej Góry o. Mariana Waligóry.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bez Ducha Świętego nie zobaczymy Maryi

2019-09-21 18:27

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała

Do jasnogórskiego sanktuarium przybyli w piątek (20 września) abp Józef Kupny oraz biskupi pomocniczy: bp Andrzej Siemieniewski i o. bp Jacek Kiciński CMF. Wierni wyruszali z parafii już w południe, aby pielgrzymkę rozpocząć Drogą Krzyżową. Nabożeństwo Drogi Krzyżowej na wałach jasnogórskich o godz. poprowadził wikariusz generalny ks. Adam Łuźniak a autorem rozważań był ks. Aleksander Radecki. Oprawę muzyczną nabożeństwa zapewniła młodzieżowa schola KSM.

Zobacz zdjęcia: Pielgrzymka Duchowieństwa i Wiernych Archidiecezji Wrocławskiej na Jasną Górze w dn. 20-21 września

O godz. 18.30 rozpoczęła się Eucharystia, której przewodniczył i homilię wygłosił abp Józef Kupny. Pielgrzymów przywitał podprzeor Jasnej Góry, o. Jan Poteralski.

Arcybiskup nawiązał w homilii do początków tradycji archidiecezjalnego pielgrzymowania. - Jak co roku pielgrzymujemy na Jasną Górę, do domu naszej Matki, by opowiedzieć Jej o naszym życiu, o tym wszystkim czym żyjemy, co przynosi nam radość, z jakimi trudnościami się zmagamy, co nas smuci – mówił. – Pragniemy przeprosić Boga za akty profanacji, jakie miały miejsce w ostatnim czasie w naszej Ojczyźnie i za bezczeszczenie wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej. Chcemy także modlić się w intencji kapłanów i sióstr zakonnych, by mieli świadomość, że nie są pozostawieni sami sobie. Przychodzimy, by podziękować Maryi za opiekę nad nami i w ufnej modlitwie powierzyć Jej siebie samych, nasze rodziny, nasze parafie, całą archidiecezję i naszą Ojczyznę – mówił metropolita.

Podkreślił w rozważaniu o Matce Bożej Jej święte połączenie z Duchem Świętym. Wyjaśnił, że bez Ducha Świętego nie jesteśmy w stanie odczytać orędzia i roli Maryi.

- Na wszystkie te słowa, które wypływają niejako z głębi naszego serca na wszystkie te słowa, które wypowiemy przed Cudownym Obrazem Matki Bożej Jasnogórskiej znajdziemy odpowiedź wpatrując się w Jej, dobrze nam znane, pełne zatroskanej miłości, macierzyńskie oblicze. Przy odkrywaniu tego, co chce powiedzieć nam Maryja, musimy być pokorni i dać się prowadzić Duchowi Świętemu, bo tylko On zna piękno Jej duszy, Jej wewnętrzne piękno. To za Jego sprawą stała się Matką Boga i została napełniona pełnią łaski Bożej. Ten sam Duch, który kiedyś dyktował autorom natchnionym Pismo Święte prowadzi nas poprzez czytane w czasie tej Eucharystii Słowo Boże do głębszego poznania Maryi, naszej Matki. Duch Święty delikatnie odsłania przed nami Jej piękno, mądrości i miłość. Św. Grzegorz Wielki mówił, że czytając i zgłębiając natchnione stronice Biblii doświadczamy dotyku Ducha i przez ten dotyk On sprawia, że nasza dusza żyje świętym Słowem. Jest to Słowo żyjące i ożywiające, ponieważ pochodzi od Ducha życia i pozwala czerpać z samego źródła Ducha Bożego, z tego samego, z którego czerpała Maryja. W ten sposób, między Maryją a nami, wytwarza się głęboka komunia, głęboka wspólnota. Rodzi się wspaniała duchowa symfonia – ale pod jednym warunkiem: że podobnie jak Ona czytamy i interpretujemy Pismo święte w tym samym Duchu, w jakim zostało napisane – mówił w rozważaniu metropolita.

Wskazał też, że bez Ducha Świętego nie jesteśmy zdolni zobaczyć całego piękna Maryi, która jest cudem stworzenia i odkupienia. - Możemy się wpatrywać w tę piękną ikonę Pani Jasnogórskiej, w Jej łaskawe oblicze, pełne miłości spojrzenie, ale bez pomocy Ducha Świętego nigdy nie odczytamy właściwego przesłania jakie do nas dziś kieruje, zarówno w odczytanym fragmencie Księgi Przysłów jak i Ewangelii wg św. Jana. Bez pomocy Ducha Świętego nie odczytamy tego orędzia – mówił.

Na koniec odniósł się do kondycji współczesnego człowieka. Porównał ludzkie serce do pustej, kamiennej stągwi – takiej samej, do jakiej w czasach Chrystusa wlewano wodę i wino. Przywołał obraz Maryi, która stoi pod krzyżem i woła do Jezusa za każdego z nas.

- Dziś Maryja nie woła jak kiedyś w Kanie: Nie mają już wina. Dziś zdaje się wołać: Synu, nie mają już miłości! Popatrz, ich serca są kamienne i puste jak stągwie a miłość w nich wygasła, skończyła się! I dalej nasza Matka pod krzyżem zdaje się mówić: Przemień cudownie te kamienne i puste serca i napełnij je miłością. Nie prosi już o przemianę wody w wino, prosi o coś więcej: aby te kamienne serca, puste stągwie, napełnić miłością – mówił pasterz i dodał, że Maryja zawsze widzi, co dzieje się w sercach jej dzieci.

Abp Kupny stwierdził też, że Maryja miała od początku świadomość powierzonego Jej zadania – jako Matka Kościoła doświadcza skutków grzechu swoich dzieci i cierpi razem z Jezusem. Nawiązał do proroctwa, które usłyszała przynosząc do świątyni małego Syna Bożego.

- Symeon zapowiedział, że gdy Jej dusze przeniknie miecz, ujawnią się zamysły serc wielu. I ujawniły się, i ciągle się ujawniają – w życiu naszych rodzin, naszej Ojczyzny, z coraz większą siła ujawniają się: gniew, kłótnie, nienawiść, żądza władzy za wszelką cenę, nieposzanowanie życia, profanacje, ataki na Kościół, wyśmiewania ludzi wierzących, odrzucanie chrześcijańskich norm moralnych, narzucanie fałszywych ideologii, odmawianie prawa rodzicom do wychowania dzieci zgodnie ze swoją wiarą i wyznawanymi normami moralnymi. Ujawniły się i ciągle się ujawniają. Ten katalog można by wydłużyć, ale nie ma takiej potrzeby, bo my wszyscy wiemy, jakimi grzechami krzyżujemy Chrystusa. Maryja widzi puste serca pozbawione miłości i modli się. Wie, że Jej Syn może wypełnić puste stągwie serc winem miłości. Jest tego pewna i o to Go prosi – mówił wrocławski metropolita.

Podkreślał, że Eucharystia niczym klamra spina dwa ważne wydarzenia. – Podobnie jak na weselu w Kanie radujemy się obecnością Chrystusa i Jego Matki, podobnie jak darem przemienionego chleba i wina, czyli Ciała i Krwi Pańskiej. A równocześnie, razem z Maryją, stajemy pod krzyżem otwierając nasze serca na zdroje łask spływające z przebitego Serca Jezusa – mówił – i zachęcał, aby uczynić wszystko, by za przykładem Matki Najświętszej jak najwięcej miejsca przygotować w sercach na przyjęcie daru Bożej miłości, która zbawia, leczy i napełnia prawdziwą radością.

Eucharystia zakończyła się odnowieniem Aktu Oddania Archidiecezji Wrocławskiej Matce Bożej Częstochowskiej – pierwsze ślubowanie wierni z Dolnego Śląska złożyli w 2000 r., tradycję zainicjował kard. Henryk Gulbinowicz, który w 2000 r. postanowił oddać Dolny Śląsk w Macierzyńską Niewolę Maryi, niejako dopełniając ślubów Jana Kazimierza. Od wtedy każdego roku wierni, wraz z pasterzami, odnawiają śluby.

(Archidiecezja wrocławska złożyła wtedy na Jasnej Górze wotum ślubowania – pierścień zaślubin z herbem wrocławskim, który został umieszczony przy ołtarzu Matki Bożej. Darem pielgrzymów jest również figura Chrystusa Króla na wałach jasnogórskich – kopia figury z placu katedralnego we Wrocławiu).

Po Mszy św. w Bazylice Jasnogórskiej rozpoczęła się modlitwa różańcowa, którą poprowadziły siostry zakonne z różnych zgromadzeń Archidiecezji. Całonocne czuwanie pielgrzymów rozpoczęła modlitwa apelowa. Rozważanie w czasie Apelu Jasnogórskiego poprowadził o. bp Jacek Kiciński CMF. Podkreślił w nim, że Kościół przychodzi do Maryi zawsze w roli dziecka. - Przychodzimy do Ciebie Maryjo, jako Twoje dzieci i jako wspólnota Kościoła Wrocławskiego – mówił. - Jest z nami pasterz naszej archidiecezji, są biskupi, kapłani, osoby życia konsekrowanego, klerycy i wierni naszej dolnośląskiej ziemi. Nasze tegoroczne czuwanie wpisuje się w ogólnopolski program duszpasterski, którego myślą przewodnią są słowa „W mocy Bożego Ducha”. Przybywamy tu, na Jasną Górę, do Wieczernika naszej Ojczyzny, by razem z Tobą, o Matko nasza, trwać na modlitwie i wypraszać moc Ducha św. dla nas i tych, do których jesteśmy posłani – mówił biskup. W szczególny sposób powierzył dzieci i młodzież szkolną nawiązując do rozpoczętego niedawno roku nauki. - Rok szkolny to czas zdobywania wiedzy i mądrości. Dla dzieci i młodzieży to czas wzrastania w łasce u Boga i u ludzi. Maryjo, miej w opiece wszystkie nasze rodziny. Tobie, o Matko, powierzamy wszystkich nauczycieli, katechetów i tych, którzy towarzyszą dzieciom i młodym na drodze ich życia – modlił się bp Jacek. Powierzył też studentów, którzy już wkrótce zainaugurują nowy rok akademicki. -Przyjmij Matko do swego serca tych, którzy wkrótce rozpoczną czas studiów. Niech to będzie dla nich czas nauki, pracy i modlitwy. Niektórzy z nich odpowiedzieli na głos powołania do kapłaństwa i życia zakonnego - niech nigdy nie braknie im wiary, nadziei i miłości. Niedługo w naszej archidiecezji wrocławskiej rozpocznie się Spotkanie Młodych na Ślęży, otocz Maryjo wszystkich, którzy tam przybędą płaszczem Twej Matczynej opieki. Jako wspólnota Kościoła Wrocławskiego przygotowujemy się także na kolejne Europejskie Spotkanie Młodych Taizé. Niech to będzie czas działania Ducha Świętego w naszych sercach, czas budowania jedności i wsłuchiwania się w Słowo Boże” - prosił w rozważaniu przed Jasnogórską Ikoną bp Kiciński.

Czuwanie przed Cudownym Obrazem Matki Bożej Częstochowskiej trwało do północy. Modlitwę, której przewodniczył ks. Piotr Wawrzynek, ubogacał śpiew chóru Marianum z parafii Najświętszego Imienia Jezus we Wrocławiu, a czuwanie prowadziła wspólnota Dom na Skale. Modlitwę różańcową od godz. 23.00 prowadził ks. Zbigniew Słobodecki wraz ze Wspólnotą Rycerzy Kolumba.

O godz. 24.00 rozpoczęła się pasterka maryjna – Mszy św. przewodniczył i homilię wygłosił bp Andrzej Siemieniewski. Odnowienie Aktu Oddania Archidiecezji Wrocławskiej Matce Bożej Częstochowskiej zakończyło Pielgrzymkę Wiernych Archidiecezji Wrocławskiej na Jasną Górę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rokitno: Diecezjalna Pielgrzymka Nauczycieli

2019-09-22 17:02

Katarzyna Krawcewicz

Do Sanktuarium Matki Bożej Rokitniańskiej 22 września pielgrzymowali nauczyciele i wychowawcy. Nauczycielską pielgrzymkę poprzedziły weekendowe rekolekcje dla katechetów. Ich temat brzmiał: „Być uczniem i czynić uczniów. O formacji chrześcijańskiej w świetle Eucharystii”, a nauki głosił ks. Tomasz Gierasimczyk.

Katarzyna Krawcewicz

- Dzisiaj sporo słuchaliśmy o nauczaniu św. Pawła apostoła. Sam św. Paweł przedstawiał się w swoim liście jako nauczyciel pogan. To ciekawe. Św. Paweł w tej liturgii przybył z nami na pielgrzymkę nauczycieli. Przybył ze swoim nauczaniem do nas, do pogan, bo chociaż jesteśmy ochrzczeni, to wiele razy myślimy jak poganie – mówił rekolekcjonista podczas wieńczącej pielgrzymkę Eucharystii. – A przecież my też jesteśmy powołani, by być nauczycielami i apostołami. Czy dobrze więc przyswoiliśmy sobie tę lekcję hierarchii wartości – dóbr Bożych i światowych? Czy umiemy tę lekcję powtarzać naszym życiem i przekazać tym, którzy zostali nam powierzeni? Powierzono nam wielkie dobro: mi, księdzu – tych, którym duszpasterzuję, a wam, nauczycielom – uczniów i wychowanków. Jaką lekcję przeczytają ci wszyscy ludzie z naszego życia?

Więcej w papierowym wydaniu.

Zobacz zdjęcia: Rokitno: Diecezjalna Pielgrzymka Nauczycieli (22 września 2019)
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem