Reklama

Kościół

Wierzył, że można zmienić świat

Simona Sandric-Gotovac, kardiolog i specjalista medycyny sportu, pochodzenia chorwackiego, wykłada na Katolickim Uniwersytecie Sacro Cuore w Rzymie i pracuje w poliklinice Gemellego, gdzie tradycyjnie leczeni są papieże. Jest cenioną profesjonalistką, która wiele lat temu uciekła wraz ze swoim mężem z kraju, wówczas ciemiężonego przez reżim komunistyczny. Po raz pierwszy spotkała się z papieżem Janem Pawłem II w bardzo szczególnych okolicznościach. I dzieli się swoim świadectwem.

Niedziela Ogólnopolska 8/2019, str. 10-12

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

świadectwo

Archiwum Anny Gaweł

Jan Paweł II przybywał do kliniki nie tylko po pomoc jako pacje nt, ale też z posługą

Anna Gaweł: – W jakich okolicznościach spotkała Pani po raz pierwszy Jana Pawła II?

Simona Sandric-Gotovac: – Im więcej czasu upływa, tym bardziej uświadamiam sobie, jak wielką łaskę otrzymałam, mogąc spotykać papieża Jana Pawła II w bardzo wyjątkowych sytuacjach. W 1981 r. byłam młodym kardiologiem i pracowałam w poliklinice Gemellego. Pamiętnego 13 maja 1981 r. byłam w szpitalu na dyżurze, kiedy niespodziewanie otrzymaliśmy wiadomość, że był zamach na życie Ojca Świętego i że został on postrzelony na Placu św. Piotra. Dyrekcja polikliniki natychmiast postawiła nas w stan najwyższej gotowości. Ja również weszłam w skład ekipy lekarskiej, która oczekiwała na przyjazd rannego Ojca Świętego. Nikt nie wiedział, jak ciężkich obrażeń doznał oraz w jakim znajduje się stanie. Byliśmy gotowi i sala operacyjna też była przygotowana, ponieważ było wiadome, że będzie konieczna operacja. Stałam przy wejściu do sali z moimi kolegami lekarzami, którzy zadawali pytania: Co się stanie? Czy będzie dobrze? Czy damy radę uratować Papieża? Stałam tam, medytowałam, w pewnym momencie zwróciłam się do nich: Dlaczego tak mówicie? Musicie się postarać i wykonywać wszystko solidnie, jak przy każdym innym pacjencie. Teraz Ojciec Święty jest pacjentem, który nas potrzebuje, jego życie znajduje się w niebezpieczeństwie, musimy zatem zrobić wszystko, by go uratować. Im bardziej będziemy spokojni, tym lepiej wszystko pójdzie. W pewnym momencie, gdy tam stałam, nastąpiło nagłe poruszenie. Usłyszałam głosy i jęki, które dały mi do zrozumienia, że przywieźli Jana Pawła II. Poliklinika Gemellego ma długie, na ok. 200 m, korytarze. Natychmiast się zerwałam i pobiegłam na spotkanie Ojca Świętego, dobiegłam do niego i chwyciłam jego rękę. Leżał na noszach i jęczał z powodu wielkiego bólu. Miał krwotok wewnętrzny, ponieważ pocisk wszedł mu przez jamę brzuszną i wyszedł z tyłu. Po tym, jak ujęłam go za rękę, pochyliłam się nad nim i powiedziałam: Ojcze Święty, odwagi! Odwagi! Wszystko będzie dobrze. Matka Boga udzieli pomocy i uratuje. Potem zaczęłam się modlić w języku chorwackim...

– ...dlaczego modliła się Pani po chorwacku, a nie po włosku?

– Wiedziałam, że Papież zna mój język. Studiował w Rzymie na Papieskim Uniwersytecie św. Tomasza, znanym także jako Angelicum. Kiedy studiował, nie było jeszcze Kolegium Polskiego, zatrzymał się więc w Kolegium Chorwackim. Nauczył się wówczas języka i poznał problemy, z którymi zmagała się Chorwacja. A był to czas reżimu komunistycznego, kiedy Chorwacja stanowiła jeszcze część Jugosławii.

– Pani się modliła, a co zrobił Papież?

– Zaczęłam się modlić w głębi duszy, trzymając go za rękę, i mówiłam głośno: Majko Boża, Majko Boża pomoże, a on powtarzał ze mną, podczas gdy przewozili go na salę operacyjną: Majko Boża, Majko Boża, Majko Boża... Kiedy dotarliśmy na miejsce, chirurdzy, anestezjolodzy i pielęgniarki zaczęli przygotowywać go do operacji. Był niesamowicie blady z powodu utraty dużej ilości krwi, dlatego staraliśmy się działać bardzo szybko. Ja przygotowywałam go do operacji pod względem kardiologicznym: podłączyłam pod elektrody, aby zobaczyć, jaki jest rytm jego serca. Miał arytmię, migotanie przedsionków, i tym należało się natychmiast zająć. Kiedy usystematyzowaliśmy arytmię, można było rozpocząć operację, którą przeprowadzili najpierw prof. Francesco Crucitti, a następnie prof. Aurelio Picciocchi, który był wówczas młodym, bardzo zręcznym chirurgiem. Kiedy operował, wydawało się, że haftuje. Obok zręczności odznaczał się też szybkością, co jest niezwykle ważne. Papieżowi została wycięta jedna część jelita – dokładnie 78 cm – ponieważ była cała podziurawiona od pocisku. Następnie złączono ze sobą dwa jego krańce i zszyto. Jestem przekonana, że z punktu widzenia medycznego Ojciec Święty wspaniale przeszedł tę operację dzięki umiejętnościom chirurgicznym tego profesora, który obecnie jest już na emeryturze.

– Czy spotkała Pani Jana Pawła II ponownie? W jakich okolicznościach?

– Ojciec Święty przebywał jako pacjent w poliklinice Gemellego. Przeszedł aż 8 operacji chirurgicznych. Spotykałam go zarówno w szpitalu, jak i poza nim. Kiedy kierowałam oddziałem kardiologicznym w klinice Salvator Mundi, Ojciec Święty przybył nas odwiedzić. Wielokrotnie widziałam go w szpitalu Gemellego, m.in. kiedy przybył na inaugurację struktury jednostki wieńcowej, tzn. intensywnej terapii, gdzie pracowałam. W ten sposób miałam szczęście poznać Jana Pawła II, dostrzec jego silną osobowość – wiedział, czego chce, i jeśli wyznaczył sobie cel, to go osiągał.

– Co Pani najbardziej zapamiętała z tego wydarzenia?

– To, co mnie najbardziej uderzyło, to Papieża umiejętność słuchania. Udałam się kiedyś z moim mężem – Vlado Gotovacem, który był pisarzem, poetą, krytykiem sztuki, opozycjonistą politycznym eks-Jugosławii, na prywatną audiencję. Mój mąż spędził w więzieniu 6 lat i kolejnych 8 lat na zwolnieniu warunkowym tylko z tego powodu, że ośmielił się mówić o różnorodności między narodami i o prawach ludzi, ponieważ jak wiadomo – Jugosławia była wówczas mozaiką narodów, języków, historii, kultur i religii. Jan Paweł II bardzo uważnie nas słuchał – zawsze był gotowy słuchać ludzi i ich problemów. Podczas tej audiencji powiedział wiele ważnych rzeczy, bardzo docenił odwagę mojego męża, który ryzykował te wszystkie lata w więzieniu, ponieważ nie bał się mówić i pisać. On nie był przeciwko państwu, domagał się jedynie prawa, aby każdy naród mówił własnym językiem. Uważał, że różnorodność nie jest wadą, ale bogactwem.

– Co, według Pani, pozostawił nam Jan Paweł II przez swój sposób radzenia sobie z cierpieniem?

– Pozostawił nam wielki przykład świętości i pokory. Potrafił nadać sens cierpieniu, które jest częścią życia każdej istoty ludzkiej. Przemienił ten ból w pozytyw, tzn. w kreatywność. Gdyby nie nadał sensu swojemu cierpieniu, przebieg jego pontyfikatu byłby całkiem inny. Wszyscy mówili, że powinien był zrezygnować. Nie! Niósł swój krzyż aż do końca i nie zrezygnował z cierpienia. Był jak Chrystus na krzyżu. Myślę, że nie przyszło to łatwo: zaczęło się od zamachu, lecz ból nie opuścił go nigdy, ponieważ potem miał 8 operacji, zapaść; najpierw kość udowa, potem bark, następnie niezłośliwy nowotwór blizny na jelicie grubym, które było wcześniej operowane...

– Jakim pacjentem był Jan Paweł II?

– Był człowiekiem bardzo aktywnym i kreatywnym: pozostanie w łóżku także było dla niego cierpieniem. Chciał opuścić poliklinikę Gemellego po pierwszej operacji, tej po zamachu, po 8 dniach. Wszyscy mówiliśmy: Ojcze Święty, jest za wcześnie, nie możesz wyjść, to była bardzo skomplikowana operacja... Ale on nalegał, mówił, że czuje się dobrze. Wrócił do Watykanu i pracował jak dawniej. Według niego – wyzdrowiał, ale to nie było tak. Po kilku dniach wrócił, ponieważ pojawiła się gorączka. Inna rzecz, która bardzo mi się u niego podobała, to to, że współpracował z lekarzami. Pewnego razu – w ostatnich latach – my, lekarze, spotkaliśmy się, aby zdecydować, w jaki sposób należy się zmierzyć z jego problemami zdrowotnymi. Spotkanie odbywało się w pomieszczeniu w pobliżu apartamentu, w którym był hospitalizowany, a on spacerował po korytarzu. Słyszał wszystko, o czym mówiliśmy, i w pewnym momencie się zatrzymał, wszedł i powiedział: Nie, nie, nie! Tu się mówi o mojej osobie, musicie zatem konsultować się ze mną. Tym gestem potwierdził, że również pacjent musi brać udział w tym, co decyduje o jego przeznaczeniu i wyzdrowieniu. To jest bardzo pozytywne i ważne. Ojciec Święty nie poddawał się terapii w sposób pasywny, ale brał w niej czynny udział i chciał zrozumieć wszytko, co się z nim działo. Zaakceptował swoją chorobę, ale chciał się z nią zmierzyć w sposób świadomy. Kiedy był hospitalizowany, pytał lekarzy: Jakie są moje rokowania? Co się wydarzy? Czy mogę się leczyć w Watykanie? Jeśli to możliwe, wrócę na Watykan... Chciał zawsze wiedzieć wszystko o swoim stanie zdrowia. Kiedy po raz ostatni był hospitalizowany w poliklinice Gemellego, powiedział: Dobrze, zatem idę do mojego domu. Kiedy pojawił się w oknie w pamiętną Wielką Środę, widać było, jak bardzo cierpiał. W pewnym momencie nie mógł już więcej mówić i uderzył pięścią w pulpit. Złościł się na chorobę. Pragnął jeszcze walczyć, ponieważ miał niewiarygodną siłę woli i wierzył w wyzdrowienie.

– Gdyby mogła Pani spotkać teraz Ojca Świętego, o co by go Pani poprosiła?

– Ponieważ Ojciec Święty miał olbrzymią siłę ducha, poprosiłabym, aby uczynił coś w kwestii pokoju na świecie, ponieważ to, co się dzieje na Bliskim Wschodzie, jest naprawdę poważne. Poprosiłabym: Ojcze Święty, interweniuj w konkretny sposób, krzycz, proś o pokój, ponieważ nie można kontynuować zabijania bezbronnych ludzi. Nie usprawiedliwiam agresji – żadnej agresji, ani z jednej, ani z drugiej strony – ale proszę: Uciszcie te wojska, spotkajcie się, prędzej czy później będziecie zmuszeni do komunikacji, ponieważ to dialog rozwiązuje problemy.

– Mówi się, że Jan Paweł II był mistykiem. Co Pani o tym myśli?

– Dał nam przykład głębokiej wiary, ponieważ wierzył, że można zmienić świat. Wiara jest zanurzeniem w Tajemnicę, jest zanurzeniem w niepojętą rzeczywistość. Wiary nie można zdobyć tylko przez czytanie książek. Wiara jest czymś niewytłumaczalnym. Tylko Bóg może dać nam siłę. Wiara jest nieustannym poszukiwaniem Absolutu, a Absolut jest prawdą. Gdzie znajdziesz Absolut? Absolut przebywa w samotności, musisz zatem wejść w samotność wewnątrz siebie. Wewnątrz ciebie, wewnątrz nas jest Absolut, który identyfikuje się z prawdą. Potem, kiedy odnajdziesz ją wewnątrz siebie, możesz ją ukazać i dać innym. Ofiaruj ją innym. To nieustanne zadanie, które trwa przez całe życie. Poszukiwanie prawdy, która prowadzi do miłości, a miłość realizuje się tylko razem ze sprawiedliwością. Wspierają się wzajemnie miłość, sprawiedliwość i prawda. Jan Paweł II dał nam dobry przykład, ponieważ był teologiem, ale i poetą. A właśnie poeci są ludźmi, którzy są w stanie zejść w głębię swojej duszy, aby wydobyć i odnaleźć tę prawdę, ten Absolut, który się tam znajduje.

– Co zatem składa się na świętość Jana Pawła II?

– Poszukiwanie Absolutu, którym jest Bóg. Ojciec Święty szukał Go zawsze i wszędzie. Dla mnie to pozostanie naprawdę niewyjaśnioną tajemnicą. Iluż młodych przyciągnął Jan Paweł II! Zastanawiam się, co oni odkrywali w tym człowieku. Prawdopodobnie młody człowiek pragnie Boga i Go szuka; prawdopodobnie Jan Paweł II był człowiekiem, który potrafił wyjaśnić młodym, gdzie znajduje się prawda. I kiedy młody człowiek znalazł prawdę, odkrył także miłość...

– Co Pani myśli o następcach Jana Pawła II?

– Papież Benedykt XVI jest jednym z największych papieży XX wieku, ponieważ – nawet jeśli wydaje się papieżem nieskłonnym do zmian – odmienił oblicze Kościoła. Żaden z papieży, nawet Wojtyła, nie miał odwagi, by zrezygnować. Benedykt XVI uczynił to, przekonany, że przyniesie to korzyść Kościołowi, ponieważ zaistniała sytuacja, w której nie mógł uczynić tego, co uważał za słuszne, tzn. zmiany. Kiedy zaczął poruszać niektóre sprawy, był wstrzymywany. Wówczas zrozumiał, że Kościół musi się zmienić, i jedyny sposób to ten, aby przybyła inna osoba papieża, ponieważ on uczynił już wszystko, co mógł. Zrozumiał, że Kościół musi zmienić bieg historii. Po przybyciu Franciszka wiele spraw uległo zmianie i wciąż się zmienia. Każdy papież ma jakiś szczególny dar. Jan Paweł II miał charyzmę, Benedykt XVI to jeden z największych teologów, który jednocześnie pokazał swoją pokorę i umiejętność odczytywania znaków czasu. Franciszek zaś podejmuje dzieła, które uważam za natchnione przez Ducha Świętego: ten Papież ma tyle odwagi, co Jan Paweł II, który rozpoczął swój pontyfikat od słów: „Nie lękajcie się!”, ponieważ pochodził z Europy Środkowo-Wschodniej, gdzie trzeba było mieć wiele odwagi, aby żyć – i on ją miał.

– Gdzie Pani była podczas kanonizacji Ojca Świętego?

– Byłam na Placu św. Piotra. Musiałam tam być. Byłam wśród ludzi. Nie chciałam iść do sektorów. Chciałam być z ludźmi. Byłam tam również na czuwaniu, zanim Ojciec Święty umarł. Przez całą wcześniejszą noc i cały kolejny dzień pozostawałam, modląc się. Jan Paweł II – jak wielcy ludzie – wiedział, że koniec się zbliża, i był spokojny, był gotowy na tę chwilę.

Wywiad przeprowadzony 11 października 2018 r. Współpraca: Zbigniew Gretka, prezes Stowarzyszenia Autorów Polskich

2019-02-20 11:32

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Senat UPJPII za ogłoszenie św. Jana Pawła II doktorem Kościoła i współpatronem Europy

2020-02-18 11:11

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

senat

św. Jan Paweł II

Archiwum „Aspektów”

Senat Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie uroczyście wyraża swoje poparcie dla inicjatywy ogłoszenia św. Jana Pawła II doktorem Kościoła i współpatronem Europy. 17 lutego 2020 r. podjęta została uchwała w tej sprawie.

„Bez wątpienia, zarówno osoba, jak i dorobek całego życia św. Jana Pawła II, spełniają wymagania, jakimi kieruje się Kościół, przyznając tytuł doctor Ecclesiae, a są nimi: świętość życia, wyróżniająca się doktryna oraz postawa nauczyciela, które wpłynęły na rozwój nauczania Kościoła i myśli teologicznej, jak również wkład w misję ewangelizacyjną, którą Jezus Chrystus powierzył swemu Kościołowi” – czytamy w uchwale podjętej przez senat Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie.

Jej autorzy zwracają też uwagę, że uzasadnione też jest nadanie św. Janowi Pawłowi II tytułu współpatrona Europy - z uwagi na wkład, jaki wniósł on w dzieło jednoczenia kontynentu budowanego na chrześcijańskich wartościach a także na fakt, że wskazywał na duchową jedność chrześcijańskiej Europy, na którą składają się dwie wielkie tradycje: Zachodu i Wschodu.

Zdaniem senatu UPJPII doskonałą okazję do uhonorowania św. Jana Pawła II tytułem doctor Ecclesiae i ogłoszenia Go współpatronem Europy będzie 100-lecie jego urodzin.

CZYTAJ DALEJ

Bądźcie więc wy doskonali

2020-02-18 10:26

Niedziela Ogólnopolska 8/2020, str. IV

[ TEMATY ]

liturgia

homilia

Adobe.stock.pl

Współczesny świat chyba jak nigdy dotąd pragnie miłości, poszukuje jej i wiele o niej mówi. Niemal w każdym filmie padają słowa: kocham cię, pragnę, miłuję... itd., zaś listy przebojów są pełne piosenek o miłości. Paradoks współczesności polega na tym, że im bardziej świat woła o miłość, tym mniej jest miłości w świecie. Pełne domy dziecka, pełne domy starszych – ludzi często porzuconych przez bliskich. Zamiast przebaczenia i zgody są nienawiść i rozprawy sądowe; zamiast pokoju i współpracy – wojny handlowe i militarne; zamiast prawdy i dobroci – kłamstwo i pusty PR... A człowiek jest wezwany do miłości i bez niej duchowo dziczeje. To duchowe zdziczenie z kolei prowadzi do deformacji obyczajów i szeroko rozumianego życia społecznego...

Bóg jest miłością i On wzywa nas do miłości, która przemienia człowieka i świat zgodnie z Jego wolą. Wzywa nas do doskonałości: „Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz!”. Pan Jezus mówi do nas w Ewangelii: „Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski”. Boże wezwanie do świętości jest wezwaniem tu i teraz do doskonałości w miłości. Księga Kapłańska poucza nas, jak tę miłość praktykować: „Nie będziesz żywił w sercu nienawiści do brata. Będziesz upominał bliźniego, aby nie ponieść winy z jego powodu. Nie będziesz szukał pomsty, nie będziesz żywił urazy do synów twego ludu, ale będziesz miłował bliźniego jak siebie samego”.

Syn Boży, który stał się człowiekiem dla nas, aby być Bogiem z nami, na nowo wzywa nas do miłości doskonałej: „Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują, abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych”. Tak jak słyszymy w psalmie 103: „Pan jest łaskawy, pełen miłosierdzia”: „On odpuszcza wszystkie twoje winy i leczy wszystkie choroby. On twoje życie ratuje od zguby, obdarza cię łaską i zmiłowaniem. Miłosierny jest Pan i łaskawy, nieskory do gniewu i bardzo cierpliwy. Nie postępuje z nami według naszych grzechów ani według win naszych nam nie odpłaca”. Dlatego Pan Jezus wzywa nas do miłości na wzór Boży. Jak przypomina św. Paweł: „Czyż nie wiecie, że jesteście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was? Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg. Świątynia Boga jest święta, a wy nią jesteście”. Życie na wzór Jezusa w miłości Bożej jest naszym powołaniem. Brak owej miłości jest duchową ruiną człowieka. Wezwanie do doskonałości jest zatem trwaniem w nauce Syna Bożego, bo kto zachowuje naukę Chrystusa, w tym naprawdę miłość Boża jest doskonała.

CZYTAJ DALEJ

Pogarsza się sytuacja dzieci na całym świecie

2020-02-23 17:21

[ TEMATY ]

dzieci

głód

konflikt

UNICEF

źródło: vaticannews.va

Nie tylko konflikty wojenne, głód i brak dostępu do służby zdrowia zagrażają życiu i przyszłości dzieci. Negatywny wpływ na ich zdrowie ma też zanieczyszczenie środowiska oraz agresywna reklama popychająca młodych w kierunku fast foodu, alkoholu i tytoniu.

Najnowszy raport Funduszu Narodów Zjednoczonych na rzecz Dzieci UNICEF jednoznacznie stwierdza, że sytuacja dzieci na całym świecie znacząco się pogarsza. Żaden kraj nie chroni też wystarczająco ich zdrowia i przyszłości. Badania zostały przeprowadzone w 180 krajach, zarówno charakteryzujących się chronicznym ubóstwem, częstymi suszami i niekończącymi wojnami, jak i w najbardziej rozwiniętych i bogatych.

UNICEF bije na alarm, że w krajach ubogich aż 250 mln dzieci poniżej 5. roku życia nie będzie miało szansy na rozwój swego potencjału.

Ich los jest zagrożony przez kryzysy humanitarne, konflikty, klęski żywiołowe i nowe problemy coraz częściej związane ze zmianami klimatycznymi. Raport podkreśla, że w krajach bogatych zanieczyszczenie powietrza i zły styl życia zbierają równie negatywne żniwo. W porównaniu z rokiem 1975 r. otyłość wśród dzieci wzrosła aż 11-krotnie (z 11 mln do 124 mln). Negatywny wpływ na nasz styl życia mają reklamy. Dzieci bombardowane są rocznie 30 tys. różnych reklam, które nie pozostają obojętne na ich styl życia. Dla przykładu policzono, że tylko w Australii, podczas transmisji telewizyjnych meczy piłkarskich, krykieta i rugby, wyemitowano 51 mln reklam produktów alkoholowych. Raport podkreśla też, że styl życia w krajach rozwiniętych jednoznacznie pokazuje, że nie myślimy dalekowzrocznie i nie zastanawiamy się nad tym, jakie konsekwencje przyniesie to dla przyszłych pokoleń.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję