Reklama

Polski konsul z Norwegii bohaterem

2019-02-20 11:32

Artur Stelmasiak
Niedziela Ogólnopolska 8/2019, str. 44-45

Twitter
vnadal powiela kłamstwa i oskarżenia wobec konsula, które zostały zdemaskowane po ujawnieniu filmu z interwencji. Norwegowie łamią prawa człowieka oraz międzynarodowe prawo dyplomatyczne

Konsul Sławomir Kowalski z Ambasady RP w Oslo stał się bohaterem w Polsce, wśród norweskiej Polonii, a słowa uznania pod jego adresem wyrażają także Norwegowie

Na wstępie trzeba zaznaczyć, że każdy może być w tej sprawie dumny z postawy polskich władz, bo w sporze z Norwegami odsunięte zostały polityczne kalkulacje i dyplomatyczna poprawność. W obronie polskich rodzin, którym cieszący się bardzo złą sławą urząd Barnevernet odbiera dzieci, wszystkie odpowiednie służby RP stanęły na wysokości zadania. – Monitorujemy sprawę od kilku lat. I trzeba wyrazić wielkie słowa uznania dla rządu i różnych instytucji, które na poważnie zajęły się tą sprawą. To jasny sygnał dla polskich konsuli na całym świecie, że mają bronić praw Polaków, tak jak to robił w Norwegii dr Sławomir Kowalski – mówi „Niedzieli” mec. Jerzy Kwaśniewski, prezes Instytutu na rzecz Kultury Prawnej „Ordo Iuris”.

Konsularna wymiana non grata

Norwegowie to naród mały, pięciomilionowy, ale bardzo dumny. Zostali wychowani na protestanckim absolutyzmie państwowym. Nie zwykli krytykować instytucji państwowych, a przecież jedną z nich jest Barnevernet, czyli Urząd ds. Dzieci. Wygląda jednak na to, że w sporze z Warszawą norweski rząd trochę się zagalopował i jeszcze bardziej pogubił.

Odwoływanie konsula Kowalskiego na kilka miesięcy przed końcem jego kadencji w Oslo należy odczytać jako złośliwość, a raczej wyraz bezradności wobec zdecydowanego stanowiska Rzeczypospolitej Polskiej. W tle jest też, oczywiście, sprawa przyznania azylu Norweżce Silje Garmo, która schroniła się w Polsce przed prześladowaniami Barnevernet. Oficjalnie norweskie władze tego nie przyznały, ale sprawa azylu za łamanie praw człowieka była dla nich bardzo wstydliwa. – To najprawdopodobniej pierwszy taki przypadek od czasów II wojny światowej, gdy Norwegowie dostają azyl w innym państwie – wskazuje Kwaśniewski.

Reklama

Dlatego postanowili zemścić się na polskim konsulu, który przez lata skutecznie stawał w obronie polskich rodzin. Mówi się, że swoją nieugiętą postawą pomógł w ok. 150 przypadkach. W 2016 r. dostał prestiżowy tytuł Konsula Roku, a w 2018 r. w raporcie NIK za wzór postawiono działania konsulatu w Oslo, który z oddaniem broni praw mieszkających tam Polaków.

Konsul więc wykonywał swoją pracę z zaangażowaniem, robił dokładnie to, za co płacą mu polscy podatnicy, a co – z wiadomych względów – nie spodobało się urzędnikom Barnevernet. Najpierw norweski MSZ poprosił o wycofanie konsula, ale jego polski odpowiednik stanowczo odmówił. Po 3 tygodniach Oslo oficjalnie uznało Kowalskiego za persona non grata. Odpowiedź Warszawy była stanowcza i bardzo szybka. Kilka godzin po tym, jak do MSZ trafiła oficjalna nota z Oslo, symetryczna odpowiedź trafiła do Ambasady Norwegii w Warszawie. Pani konsul dostała tydzień czasu na spakowanie się i wyjazd z Polski.

Oslo zaskoczone?

Norweski MSZ wydawał się zaskoczony taką stanowczą reakcją. – Nie otrzymywaliśmy skarg od polskich władz na zachowanie norweskich dyplomatów w Warszawie. To nierozsądne, że Polska tak zareagowała – powiedziała Kristin Enstad, rzeczniczka norweskiego MSZ.

Wygląda więc na to, że norweska dyplomacja nie słuchała tego, co mówią nasi czołowi politycy i przedstawiciele MSZ, albo to po prostu zignorowała. – Jednoznacznie pozytywnie oceniamy działalność polskiego konsula w Norwegii Sławomira Kowalskiego na rzecz obrony interesów polskich rodzin. Wezwanie do jego odwołania nie ma uzasadnienia. Reakcja będzie spokojna, ale też adekwatna i uwzględniająca powyższe okoliczności – oświadczył 22 stycznia br. wiceszef MSZ Szymon Szynkowski vel Sęk. Rządzący kilkakrotnie ostrzegali, że jeżeli Norwegia zrobi kolejny krok, to w odpowiedzi Warszawa podejmie analogiczne działania.

Skutkiem nieudolności władz Norwegii jest kolejny głośny spór międzynarodowy. Do Oslo natychmiast dotarła nota dyplomatyczna uznająca za persona non grata konsula w Warszawie. Kilkanaście godzin później oficjalnie ogłoszono, że Silje Garmo otrzymała azyl w Polsce, bo jej ojczyzna nie przestrzega praw człowieka. W sprawę ochrony dzieci włączył się także Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak, który zaprosił do Warszawy swojego odpowiednika z Oslo. „Rzecznik Praw Dziecka wyraża zaniepokojenie losem polskich rodzin i dzieci w Norwegii po decyzji norweskich władz o wydaleniu naszego dyplomaty. Konsul Sławomir Kowalski jest znany z walki o prawa polskich dzieci z norweskim urzędem Barnevernet. Mikołaj Pawlak, podobnie jak polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, dobrze ocenia pracę konsula na rzecz obrony interesów polskich rodzin i zgadza się ze stanowiskiem MSZ, że zarzuty strony norweskiej wobec jego pracy są nieuzasadnione” – czytamy w komunikacie Biura Rzecznika Praw Dziecka. Co więcej, Pawlak zapewnił, że każdej norweskiej rodzinie, wobec której bezprawne działania norweskich służb socjalnych zostały udokumentowane, polskie władze zapewniają bezpieczeństwo, stabilizację i właściwe warunki do rozwoju dzieci.

Wydawało się, że Norwegia odpuści ws. konsula Kowalskiego. Po 6 lutym pojawiały się takie przecieki i sygnały z gabinetu premier Norwegii Erny Solberg. Polacy byli skłonni do rozmowy na ten temat, ale nie chcieli ustąpić ws. ochrony polskich dzieci. Nie zmienia to faktu, że przemilczenie sprawy byłoby lepszym rozwiązaniem dla władz Norwegii, bo na eskalacji konfliktu wizerunkowo traci ten kraj, a Polska zyskuje jako obrońca praw człowieka.

Złamanie konwencji wiedeńskiej

Sprawą konfliktu na linii Warszawa – Oslo zainteresowały się media w Polsce, w Norwegii, także w całej Europie, a nawet w USA. Wśród wielu z tych publikacji trudno znaleźć obrońców stanowiska Norwegii, bo o Barnevernet nie pierwszy raz jest głośno na świecie. W ostatnich latach Norwegowie mieli już konflikty m.in. z Indiami, Czechami i Rumunią. W 2018 r. została wydana krytyczna wobec Barnevernet rezolucja Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, a rumuńska rodzina wygrała z Norwegią przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu. – Teraz nie możemy zostawić sprawy naszego konsula. Będziemy ją poruszać w gremiach międzynarodowych i w Zgromadzeniu Parlamentarnym OBWE oraz w ZP Rady Europy – mówi poseł Jan Dziedziczak, były wiceszef polskiego MSZ.

W konflikcie polsko-norweskim najważniejsze jest dobro polskich rodzin i dzieci. Rzecznik Praw Dziecka wskazuje, że norweskie władze łamią Konwencję o prawach dziecka, którą ratyfikowały. Ale w sporze konsularnym chodzi także o jawne pogwałcenie prawa międzynarodowego zapisanego w konwencji wiedeńskiej. Na filmie ujawnionym na YouTube przez „Ordo Iuris” dokładnie widać i słychać, że policjanci zmusili polskiego konsula do opuszczenia budynku, gdzie znajdowały się polskie dzieci. Co więcej, osobie posiadającej immunitet dyplomatyczny policjanci grozili użyciem siły i mówili: „Masz ostatnią szansę, żeby stąd wyjść, albo cię wyniesiemy”. „Masz wyjść, bo ja tak mówię!”. Tymczasem rzeczniczka norweskiego MSZ nadal powiela kłamstwa i oskarżenia wobec konsula, że zachowywał się gwałtownie, utrudniał wykonywanie obowiązków i odmówił stosowania się do poleceń policji. – Konsul miał pełne prawo do interwencji, a policja powinna mu w tym pomóc. Nagranie czarno na białym pokazuje, że konsul działał zgodnie z prawem, a prawo łamali norwescy policjanci. To jawne pogwałcenie prawa konsularnego z konwencji wiedeńskiej. Mam nadzieję, że te sprawy zostaną postawione na arenie międzynarodowej – mówi mec. Kwaśniewski. – Dalsze oczernianie konsula przez norweski MSZ kwalifikuje się do wytoczenia procesu o zniesławienie.

Do mediów przedostała się też relacja polskiej psycholog, która towarzyszyła konsulowi podczas tej głośnej już interwencji. – Tych scen nie zapomnę do końca życia. Uczepiona szyi matki 6-letnia dziewczynka była siłą odciągana za nogi przez urzędników. Szloch, spazmy. Po czymś takim sama nie mogę dojść do siebie – opowiada Kamila Gryn, która współpracuje z konsulem Kowalskim. Od pięciu lat realizuje program pomocy psychologicznej dla polskich rodzin w Norwegii.

Barnevernet – państwo w państwie

Choć Norwegowie nie są przyzwyczajeni do krytyki instytucji państwowych, to negatywne głosy pojawiają się coraz częściej. Nawet w poczytnych mediach rozpisywano się o tym, że interwencja policjantów zarejestrowana na nagraniu była daleka od międzynarodowych standardów. Słowa uznania wśród Norwegów zyskał za to konsul, ponieważ był bardzo grzeczny i zarazem stanowczy.

Krytyka Barnevernet pojawia się w Norwegii co jakiś czas. Reforma tej instytucji staje się także tematem kampanii wyborczych, ale chęci zawsze mijają tuż po wygranych wyborach. W 2018 r. Komitet Praw Dziecka ONZ mocno skrytykował kraj fiordów, a wcześniej, w 2015 r., powstał bardzo krytyczny raport na temat Barnevernet. Niestety, minister ds. dzieci, rodziny i spraw kościelnych Linda Helleland zaprzeczyła jakiejkolwiek krytyce. Jej zdaniem, Norwegia jest pionierem w zakresie „dobra dzieci”, a inne kraje mogą się uczyć od Norwegów zarówno regulacji prawnych, jak i praktycznych postaw.

Niestety, opieka nad dziećmi to dziś państwo w państwie. Większość gminnych urzędników, którzy decydują o losie dzieci, to bardzo młodzi ludzie bez większego doświadczenia. – Średnia długość pracy w Barnevernet to 10-12 lat. Później pracownicy odchodzą i zatrudniają się u swych starszych kolegów, którzy prowadzą firmy zajmujące się opieką zastępczą, do których trafiają dzieci odebrane przez Barnevernet. To sprawnie działający i bardzo dobrze opłacany system – tłumaczy mec. Kwaśniewski. – Jednej samotnej wychowującej dziecko Polce odebrano synka, bo za rzadko chodził do przedszkola. Ta sprawa jest w Europejskim Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu.

W Norwegii jest cała armia urzędników i prywatnych przedsięwzięć, które czerpią korzyści z obecnego systemu opieki nad dziećmi. W tym kraju praktycznie nie można znaleźć psychologa, który nie byłby opłacany przez Barnevernet. Dlatego rodzice są zazwyczaj bez szans w starciu z tą organizacją. A rodziny polskiej imigracji stały się w ostatnich latach ofiarą tej sprawnej machiny. – Mam tezę, że w kontekście relatywnie niskiego przyrostu naturalnego w Norwegii możliwość asymilacji polskich dzieci jest bardzo atrakcyjna dla norweskiego rządu. I dlatego szuka się pretekstu, by polskie dzieci zabrać polskim rodzinom, odciąć je od polskiej kultury i tradycji, by zrobić z nich Norwegów, których dziś tak bardzo brakuje w Norwegii – mówi poseł Dziedziczak.

Zmarł o. Łucjan Królikowski OFM Conv, który uratował 150 sierot

2019-10-12 19:32

Dr Małgorzata Brykczyńska

W piątek rano 11 pażdziernika 2019, w Enfield, CT (USA) zmarł o. Łucjan Królikowski OFM Conf, autor książki Skradzione Dziecinstwo i Pamiętnik Sybiraka i Tułacza. Odznaczony najwyższymi orderami Polski, (ostatnio z okazji 100 rocznicy urodzin Prezydent RP przyznał mu order Orła Białego), Harcmistrz, i wielki franciszkanin, który przed miesiącem obchodził 100 urodziny w Chicopee, MA. Na uroczystość zjechali się ludzie z całego świata, włącznie z sierotami z Tengeru których uratował, ich rodzinami i inni “Afrykańczycy”.

Marie Romanagno

Ks Łucjan był seniorem franciszkanów (najstarszy żyjący franciszkanin) i ostatni który jeszcze odbył nowicjat u Św Maksymiliana Kolbe. Ojciec Łucjan zmarł w powszechnej opinii świętości. Wielki człowiek, polak, kapłan.

Łucjan Królikowski urodził się 7 września 1919 r. Do zakonu franciszkanów wstąpił w Niepokalanowie. W 1939 r. udał się na studia do Lwowa, ale już rok później został aresztowany przez NKWD i wywieziony na Syberię. Wolność przyniósł mu układ Sikorski-Majski z 1941 r., który gwarantował „amnestię” dla Polaków. Ojciec Łucjan z trudem przedostał się do Buzułuku, gdzie stacjonował sztab Armii Andersa. Wraz z nią przemierzył Kazachstan, Uzbekistan i Kirgizję. Później ukończył szkołę podchorążych i dotarł do Persji i Iraku.

Nadal jednak chciał być zakonnikiem, nie żołnierzem. Wiosną 1943 r. dotarł do Bejrutu, gdzie rozpoczął studia teologiczne. Ukończył je i otrzymał święcenia kapłańskie. W czerwcu 1947 r. wypłynął do Afryki Równikowej, gdzie podjął pracę wśród polskich dzieci w Tengerze (przebywały tam dzieci z matkami oraz sieroty, które NKWD wywiozło na Sybir – te, które ocalały, zostały uratowane przez Armię Andersa). Po okropieństwach Syberii małym tułaczom osiedle położone niedaleko równika wydawało się rajem.

Szczęście nie trwało jednak długo. Kiedy w 1949 r. Międzynarodowa Organizacja Uchodźców postanowiła zlikwidować polskie obozy w Afryce, a dzieci odesłać do komunistycznej Polski, o. Łucjan zdecydował, by wraz z nimi wyemigrować do Kanady. Na początku czerwca 1949 r. prawie 150 polskich sierot wyruszyło z Afryki.

W Kanadzie o. Łucjan był prawnym opiekunem dzieci, zajmował się także ich edukacją i wychowaniem. Tymczasem w Polsce komuniści wpadli w szał. Do próby odzyskania sierot chciano wykorzystać nawet ONZ. Na próżno – dzieci o. Łucjana były już wolne.

Można zadać sobie pytanie: Skąd ta chęć bezinteresownej pomocy? Sam o. Łucjan udzielał najlepszej odpowiedzi: „Życie człowieka jest grą, sztuką, realizacją Boskiego utworu, który nosi tytuł: miłość. Ona jest tak wpleciona w życie, że stanowi pobudkę ludzkich myśli, słów, czynów i działań. Miłość, która nie skrzywdzi biednego, bezbronnego jak dziecko, nie zerwie kwiatka, by go za chwilę podeptać, ani nie zgładzi psa czy kota”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

70. urodziny abp. Stanisława Gądeckiego

2019-10-19 16:33

ms / Poznań (KAI)

„Abp Gądecki jest też człowiekiem dialogu i kompromisu” – powiedział w rozmowie z KAI prof. Jan Węglarz. 19 października przypada 70. rocznica urodzin metropolity poznańskiego, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski.

Artur Stelmasiak

Prof. Jan Węglarz, wybitny polski informatyk, członek rzeczywisty Polskiej Akademii Nauk, w rozmowie z KAI podkreśla, że na abp. Gądeckiego patrzy z dwóch punktów widzenia – jako słuchacz głoszonych przez niego homilii i uczestnik posiedzeń Rady Społecznej przy Arcybiskupie Poznańskim.

„Z jednej strony można w nim dostrzec zatroskanego pasterza, człowieka wiary, jego homilie są zawsze bardzo przemyślane, oparte na Piśmie Świętym, i to fascynuje. Abp Gądecki jest też człowiekiem dialogu i kompromisu, co dzisiaj jest bardzo ważne, potrafi pogodzić ludzi mających bardzo zróżnicowane poglądy” – zauważył prof. Węglarz.

Stanisław Gądecki urodził się w Strzelnie w środę, 19 października 1949 roku, z rodziców Leona i Zofii. Jego patronem od sakramentu chrztu św. jest św. Stanisław Kostka – chrzest przyjął 6 listopada 1949 roku w parafii pw. Świętej Trójcy w Strzelnie. W Strzelnie ukończył Liceum Ogólnokształcące, a z jego absolwentami spotyka się do dziś każdego roku.

Pracę magisterską w Prymasowskim Wyższym Seminarium Duchownym napisał pod kierunkiem ks. prof. Felicjana Kłonieckiego.

Święcenia kapłańskie przyjął w bazylice archikatedralnej w Gnieźnie z rąk kard. Stefana Wyszyńskiego, który w 2020 r. zostanie beatyfikowany. Również ze swoimi kolegami kursowymi z roku święceń metropolita poznański spotyka się przynajmniej raz w roku.

Po święceniach ks. Stanisław Gądecki rozpoczął studia specjalistyczne z biblistyki w Rzymie i w Jerozolimie. Uwieńczył je doktoratem z teologii biblijnej.

Święty papież Jan Paweł II mianował go w 1992 r. – w wieku 42 lat – biskupem pomocniczym archidiecezji gnieźnieńskiej, a w 2002 r. – w wieku 52 lat – arcybiskupem metropolitą poznańskim.

W latach 1995-2008 był konsultorem Papieskiej Komisji ds. Religijnych Relacji z Żydami, a od 2014 r. jest członkiem watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary. Metropolita poznański uczestniczył w Synodzie Biskupów w Rzymie poświęconym głoszeniu słowa Bożego (2008), nowej ewangelizacji (2012), rodzinie (2014 i 2015) i młodzieży (2018).

Od 2014 r. abp Stanisław Gądecki jest Przewodniczącym Konferencji Episkopatu Polski, od 2016 r. Wiceprzewodniczącym Rady Konferencji Episkopatów Europy.

Do znaczących osiągnięć abp. Gądeckiego należy przeprowadzenie Synodu Archidiecezji Poznańskiej (2004-2008), przewodniczenie Komisji Duszpasterstwa KEP (2006-2016), zorganizowanie obchodów 1050-lecia chrztu Polski i biskupstwa poznańskiego. Z jego inicjatywy odbyło się w Poznaniu w 2009 r. Europejskie Spotkanie Młodych, organizowane przez wspólnotę Taizé.

Abp Gądecki jest zaangażowany w działalność ekumeniczną, m.in. w powstanie Poznańskiej Grupy Ekumenicznej, oraz międzyreligijną – jest inicjatorem ogólnopolskiego Dnia Judaizmu, organizowanego również w Poznaniu. Przewodniczący Episkopatu Polski udał się także z pomocą humanitarną do Iraku, Syrii i Libanu. Bibliografia prac abp. Gądeckiego zawiera ponad tysiąc pozycji.

Zazwyczaj metropolita poznański rozpoczyna dzień przed godz. 7 rano od modlitwy i Eucharystii, w której uczestniczą siostry elżbietanki. Po śniadaniu odbywa się „odprawa” z udziałem księdza sekretarza oraz księdza kanclerza, podczas której abp Gądecki zapoznaje się z korespondencją i podejmuje decyzje dotyczące bieżących spraw.

Codzienna posługa metropolity poznańskiego to spotkania z ludźmi, celebracja wielu uroczystości i głoszenie homilii, troska o chorych, podejmowanie odpowiedzialności za duszpasterstwo w diecezji, decyzje personalne dotyczące kapłanów.

Cotygodniowe spotkania Rady Biskupiej umożliwiają organizowanie działalności duszpasterskiej w diecezji.

Szczególną uwagę metropolita poznański przykłada do treści przekazywanych przez środki komunikacji społecznej, takich jak diecezjalne media „Przewodnik Katolicki” i Radio Emaus, czy też Katolicka Agencja Informacyjna, w której przez wiele lat był członkiem Rady Programowej.

Abp Stanisław Gądecki na co dzień przebywa w Poznaniu, ale z racji obowiązków często odwiedza Warszawę, a także Rzym. W najbliższych dniach będzie przewodniczył uroczystościom 125-lecia Polskiej Misji Katolickiej w Londynie.

Abp Gądecki zazwyczaj nie obchodzi urodzin, żartuje, że „nie mieszkamy już w państwie pruskim”. W tym roku zgodził się jednak na zorganizowanie przez domowników skromnej kolacji urodzinowej przy pizzy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem