Reklama

Tradycje i zwyczaje karnawałowe na Podlasiu

2019-02-27 11:01

Ks. Tadeusz Syczewski
Edycja podlaska 9/2019, str. IV

M.studio/fotolia.com

Zapusty, mięsopust to inaczej karnawał, czyli okres od uroczystości Trzech Króli do wtorku poprzedzającego Środę Popielcową. Był to czas zabaw, tańców, widowisk, wielkiego ucztowania

Okres przedpościa obejmował trzy niedziele zwane: siedemdziesiątnica, sześćdziesiątnica i pięćdziesiątnica (Septuagesima, Sexagesima, Quinquagesima), nazwy polskie: starozapustna, mięsopustna, zapustna, co oznaczałoby dzień 70., 60. i 50. przed Wielkanocą. Ścisłe obliczenie wykaże, że liczby te nie są dokładne. Ponieważ pierwszą niedzielę Wielkiego Postu nazywano quadragesima (czterdziestnicą), stąd też i trzem poprzednim niedzielom dano nazwy od liczb zaokrąglonych. Te trzy niedziele stanowiły jedną całość. Niedziele te były wstępem do całego okresu wielkanocnego. Określenie starozapustna znaczy, że wierni pościli w tym okresie, choć w formie łagodniejszej niż to czyniono w Wielkim Poście. Nazwa zaś mięsopustna wywodzi się od zwyczaju dawnych chrześcijan, którzy od tej niedzieli wstrzymywali się od spożywania mięsa. Niedziela z kolei zapustna jest ostatnią przed Wielkim Postem.

Niedziele te pojawiły się w wiekach VI-VIII na Wschodzie, gdzie nie poszczono w soboty i niedziele, stąd brakowało dni do pełnej, dokładnej liczby 40. Nie były to dni postu. Charakter postny przejawiał się w nieodmawianiu w czasie Mszy św. Gloria, Alleluja. Zamiast „Ite missa est” mówiło się „Benedicamus Domino” oraz używało się szat liturgicznych w kolorzefioletowym. Reforma liturgiczna okres przedpościa zniosła. W Polsce Wielki Post zachowywano wraz z przedpościem 70 dni jeszcze nawet w wieku XVIII i XIX.

Mięsopust

Okres od Trzech Króli do wtorku przed Środą Popielcową nazywa się karnawałem. Okres ten nazywano także mięsopustem albo mięsopustami. To dni kiedy Pan Jezus przebywał ze swoimi uczniami. Był to czas zabaw, tańców, widowisk, wielkiego ucztowania. W tym czasie młodzież przebierała się za Cyganów, Cyganki, Turków, diabłów. Czasami przebierano się za zwierzęta takie jak: niedźwiedź, koza, konik oraz za ptaki, najczęściej bociany i żurawie. Były to personifikacje bóstw płodności i urodzaju. Ich przybycie do domu miało oznaczać szczęście, radość, a także dobre urodzaje w polu. W tym czasie odbywały się również zapustowe tańce na urodzaj, na wysoki len i konopie, a także tańce mężczyzn na urodzaj ziemniaków, żyta, owsa.

Reklama

Wierni w tradycji ludowej szczegółowo wyjaśniają, dlaczego ten okres tak się nazywa. Stanisława Rostkowska tak opisuje ten czas: „Wesołym nazywamy, bo jeszcze nie przebrzmiał nam w głowie śpiew kolęd, radośnie wspominamy przybycia kolędników, odwiedzających rodzinę i znajomych, a szczególnie pamiątkę narodzenia Pana Jezusa. Karnawał to czas, na który przeważnie oczekują ludzie młodzi, to jest okres urządzania zabaw, wesel, różnego rodzaju wesołych, zbiorowych towarzyskich imprez. W dawnych latach, przeważnie w karnawale zawierano śluby małżeńskie. To czas bardziej wolny od pracy rolniczej. Ślub wyznaczano w tygodniu, najczęściej we wtorek, środę, nigdy w sobotę, niedzielę lub poniedziałek. Wesela odbywały się dwa dni, goście przemęczeni, więc Pan Bóg na próżno by oczekiwał w kościele na wiernych, gdyby weselowali się w sobotę lub niedzielę. Nazwa zapust przyjęła się od rozpusty; więcej rozrywki, zabawy, oczywiście tłuściejsze i smaczniejsze jedzenie”.

Zabawy ostatkowe

Zabawy na ostatki przeważnie organizowali mężczyźni, zamawiali kapelę. Godzili się z kapelą na odpowiednią sumę pieniędzy, którą następnie równo dzielono przez ilość uczestników zabawy i tak bawili się od zmroku do północy. Kiedy wybiła godz. 12 w nocy, wówczas kapela grała marsza i wszyscy radośnie rozchodzili się do swoich domów. Bawili się wszyscy razem. Natomiast dzieci oraz młodzież szkolna tańczyły za darmo. Najbardziej znane tańce to: poleczka, walczyk, oberek, chodzony. Starsi zaś chodzili tzw. kontra. Był to trudny taniec i nie każdy potrafił go zatańczyć.

Na ostatki organizowano zabawy ludowe, z którymi związane były różnego rodzaju przyśpiewki. Tańczono tzw. kokoszkę: „czekajże matko, jakiś posag dała, ślepa kokoszkę i wiązkę siana”. Tańczono także w tym czasie oberka, polkę i walca. W latach 50. lub 60. śpiewano m.in. takie przyśpiewki i piosenki, jak: „O mój rozmarynie, rozwijaj się”, „Rozkwitały pąki białych róż” albo „Koło mego ogródeczka zakwitała jabłoneczka”. W tym czasie śpiewano także pieśni partyzanckie, chociaż pod strachem i w zadumie nad celem życia tych młodych ludzi. W tym czasie śpiewano takie przyśpiewki towarzyskie jak: „Szła dzieweczko do laseczka”, „Tam na mostku, na zielonym”, „Zielony mosteczek”, „Wysokie płoty”.

Tłusty czwartek

W tłusty czwartek szczególne znaczenie przywiązywano do pieczenia ciast. Był to wyjątkowy dzień pączków, najważniejszy pod tym względem w roku. Niektórzy bardzo szczegółowo opisują, jak przygotowywano pączki: posypywano pudrem, lukrowano, polewano czekoladą itp. Najlepsze pączki były „z duszą”, czyli z dżemem lub wiśnią w środku. Czasami nawet czyniono zakłady, kto więcej zje pączków.

Drugie miejsce wśród przygotowywanego ciasta na ten dzień zajmują faworki pudrowane, następnie kruche ciasteczka, tzw. amoniaczki oraz inne, jakie kto sobie wymyślił, ale nie był to już w sensie ścisłym obowiązek. Najważniejsze jednak były pączki. Gospodynie miały swoje przepisy i ściśle je ukrywały przed innymi. Każda gospodyni chciała wypaść jak najlepiej i żeby wszyscy ją chwalili. Tego dnia gospodynie przeważnie przygotowywały tłuste pokarmy, które spożywano przy kieliszku. Pączki tego dnia nazywano czwartkowymi.

W tłusty czwartek były też różnego rodzaju zwyczaje związane z przygotowywaniem i jedzeniem pączków. Dzieci i młodzież w szkole rysowały na tablicy duży, piękny klosz z pączkami albo talerz z faworkami, a na samym dole umieszczano następujący napis:

Panie profesorze,

bądź nam Pan łaskawy

dziś jest czwartek tłusty,

w domu są zapusty.

Rodzice pączki jedzą,

a dzieci w szkole głodne siedzą.

Smażeniu pączków i faworków towarzyszyły różnego rodzaju powiedzenia bądź przyśpiewki, które podobno wpływały na jakość ciasta. W tym względzie każda gospodyni miała swój własny sekret, którego skutecznie broniła. Nie chciała nikomu go zdradzić, nawet swoim najbliższym: „Powiedział nam Bartek, że dziś tłusty czwartek, a Bartkowa usłyszała i pączków namieszała”.

Zwyczaje ludowe

Okres ten charakteryzował się wieloma ciekawymi zwyczajami ludowymi. Niemalże każda wieś miała swoje zwyczaje, których pieczołowicie przestrzegano. W regionie nadbużańskim znany był zwyczaj pochowania basów. Polegał on na tym, że wywieziono ze wsi skrzypka i że od tego momentu, czyli od Środy Popielcowej nie będzie we wsi żadnych zabaw ani też wesel. Po wsiach i miastach w czasie zapustowych zabaw biegali poprzebierani za różnego rodzaju stwory chłopcy, stukali do okien, przeważnie tych domów, gdzie mieszkały panny. Zapraszano ich do domów na poczęstunek. Zapusty były praktykowane jako dni do znajomości i kojarzenia małżeństw. Tam, gdzie były karczmy, w te dni urządzano zabawy i hulanki.

W dniu kończącym zapusty różne panowały zwyczaje. Na obiad w ostatni dzień karnawału podawano potrawy mięsne. Tego dnia był także deser, z zasady były to pączki. Przy ich podawaniu wypowiadano następujące słowa: „Chwytaj pączek na widelec, przecież jutro już Popielec”. Gospodynie tego dnia przygotowywały żur. Było to chlebowe ciasto, które rozrabiano z wodą, a następnie gotowano.

Przed Środą Popielcową należało zniszczyć – wybić wszystkie garnki, ponieważ w okresie Wielkiego Postu nie gotowano posiłku, tylko jedzono na „sucho”, wszystko w duchu umartwienia. Po okresie Wielkiego Postu na nowo kupowano garnki gliniane, a niektórzy je sami wykonywali. Dzisiaj niestety już prawie całkowicie zanikła tradycja zabaw, tańców i bali karnawałowych, a jedynie na to miejsce pojawiły się dyskoteki młodzieżowe, nie mające nic wspólnego z prawdziwie pięknymi zabawami zamykającymi czas karnawału.

Tagi:
post

Reklama

Diecezja sandomierska: post i modlitwy o powołania kapłańskie

2019-08-09 18:00

dg / Sandomierz (KAI)

Jutro, we wspomnienie św. diakona Wawrzyńca, w diecezji sandomierskiej będzie miał miejsce dzień postu i modlitwy o powołania kapłańskie. Biskup Krzysztof Nitkieiwcz zachęca księży, siostry zakonne i wiernych świeckich do włączenia się w tę inicjatywę. Do diecezjalnego seminarium do tej pory przyjętych zostało dwóch kandydatów.

Agnieszka Konik-Korn

- Powołania są. My modlimy się o to, żeby one zostały odczytane przez młodych ludzi w takim kontekście, w jakim aktualnie jesteśmy. To jest nasz główny cel: chęć pomocy młodym w rozeznaniu powołania, dodanie im otuchy - mówi w rozmowie z KAI ks. Rafał Kułaga, rektor sandomierskiego seminarium duchownego. - Chcemy też zwrócić uwagę świeckim, rodzinom, żeby umieli pomóc młodym w zrobieniu pierwszego kroku. Bo to dziś może być dla młodego człowieka najtrudniejsze - dodaje ks. Kułaga, który na prośbę ordynariusza koordynuje jutrzejsze czuwanie modlitewne.

Modlitwa będzie prowadzona przez kapłanów i grupy parafialne. W specjalnym oświadczeniu bp Nitkiewicz deklaruje, że sam podejmie ścisły post i odmówi wszystkie części różańca, "ofiarowując je w intencji powołań do naszego Seminarium Duchownego w Sandomierzu oraz za kapłanów pełniących posługę w diecezji".

- Wierzę głęboko, że wśród księży, sióstr zakonnych oraz wiernych świeckich, w tym ruchów, stowarzyszeń i wspólnot, nie zabraknie osób, które kierowane miłością do Boga i Kościoła, zechcą się włączyć w te inicjatywy pomimo okresu wakacyjnego - napisał sandomierski ordynariusz.

Od godziny 7 do 21 w seminaryjnym kościele pw. św. Michała w Sandomierzu trwać będzie czuwanie przed Najświętszym Sakramentem.

W tym roku do Wyższego Seminarium Duchownego w Sandomierzu przyjętych zostało dwóch kandydatów. Rekrutacja trwa do 18 września. Rok temu przyjęto 5 mężczyzn, z czego zostało czterech kleryków.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

I ja prawie zabiłem swoje dziecko - raper Tau o aborcji

2019-11-04 08:30

DK / niedziela.pl

- Czemu wydałaś bezwzględny werdykt, tak bez procesu i świadków? Siedzę niewinnie w tej celi śmierci, ciemnej i zimnej czekając na katów - rapuje Tau wcielając się w swoim najnowszym utworze w rolę dziecka będącego w łonie matki. Piosenka "Dziecko Króla", w którym udziela się także Ola Maciejewska, wokalistka zespołu "niemaGOtu", jest utworem promującym film "Nieplanowane".

fb.com/tau.bozon

Jednak jak wyznaje sam raper na swoim profilu FB - nie zawsze był tak uświadomiony w kwestii świętości życia. - I ja prawie zabiłem swoje dziecko - wyznaje kielecki raper. Sprawdź dlaczego kilka lat temu Tau myślał w ten sposób oraz co zmieniło jego spojrzenie:

Utwór "Dziecko Króla" jest zarazem pierwszym singlem i zapowiedzią kolejnej płyty kieleckiego rapera, która również pod tym samym tytułem ukaże się już w 2020 r.

Jak czytamy na kanale Bozon Records:

Najnowszy album Tau, to męskie spojrzenie na rzeczywistość, w której przenikają się sfery sacrum i profanum. Autor dotyka tych tajemnych sfer wnikając w głąb swojego ducha, a następnie podejmuje próbę wydobycia z nich treści, które nadadzą życiu sens. Korzysta przy tym ze swojej bogatej życiowej mądrości. Jest przecież mężem i ojcem, a przede wszystkim człowiekiem nawróconym z ciemności do światła i doskonale rozumie drogę jaką należy przejść by odzyskać godność Dziecka Króla. Celem tych wszystkich działań jest również przywrócenie ludziom wierzącym świadomości iż nie są zwykłymi ludźmi lecz posiadają Królewską Godność. Czwarta płyta Tau pt. ,,Dziecko Króla’’ ukaże się nakładem Bozon Records już w 2020 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Z Niepokalaną przed Panem

2019-11-18 07:42

Anna Majowicz

Od 6 do 8 grudnia br. w Trzebnicy odbędą się dni skupienia dla młodzieży męskiej zainteresowanej tradycyjną duchowością i liturgią.

mat. prasowe

Spotkanie odbędzie się pod hasłem ,,Z Niepokalaną przed Panem”, aby spotkać się z Chrystusem, w towarzystwie Jego umiłowanej Matki. - Będziemy mieli także okazję, by świętować 138 rocznicę założenia przez Ojca Franciszka Marię od Krzyża Jordana zgromadzenia Salwatorianów, która przypada 8 grudnia - zaznaczają organizatorzy.

W programie:

– codzienna Msza św w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego (trydencka)

– Adoracja Najświętszego Sakramentu

– tradycyjne nabożeństwa

– konferencje i zajęcia warsztatowe dotyczące liturgii

– możliwość skorzystania ze spowiedzi św. i rozmowy z kapłanem

Co ze sobą zabrać?

Przede wszystkim: różaniec, Pismo Święte i śpiwór. Wedle możliwości: Mszalik Trydencki i strój do służenia podczas Mszy św. (najlepiej czarna sutanna i komża) , zmienne obuwie, przybory do pisania oraz w przypadku osób niepełnoletnich – zgodę rodziców.

Koszt: 60 zł od osoby.

Osoba kontaktowa:

Kl. Karol Matecki SDS

e-mail: krlmatecki@gmail.com

tel kom. 573 391 881

Serdecznie zapraszamy!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem