Reklama

Czyściec jest po coś

2019-02-27 11:01

Monika Mazanek-Wilczyńska
Edycja szczecińsko-kamieńska (Kościół nad Odrą i Bałtykiem) 9/2019, str. II

Bożena Sztajner/Niedziela
Ks. Dominik Chmielewski SDB

Z ks. Dominikiem Chmielewskim, mówiącym o sobie, że „jest wielkim grzesznikiem, który uwierzył, że jest kochany przez Boga”, rozmawia Monika Mazanek-Wilczyńska

Monika Mazanek-Wilczyńska: – Ksiądz w swoich kazaniach w Wyższym Seminarium Duchownym w Lądzie bardzo ciekawie mówił o duszach czyścowych. Przypomniał Ksiądz też, że włoska mistyczka Natuzza Evolo powiedziała, że nawet św. o. Pio spędził trzy dni w czyśćcu.

Ks. Dominik Chmielewski SDB: – Tak, ta wielka, zaprzyjaźniona z o. Pio mistyczka mówiła o tym, że on jeszcze przez trzy dni przebywał w czyśćcu rozumianym jako stan zadośćuczynienia za grzechy, które nie zostały jeszcze odpokutowane do końca. Dla nas brzmi to może przerażająco, że św. o. Pio jeszcze był w czyśćcu, ale trzeba mieć na uwadze to, że im większa świętość i większe powołanie i im większe łaski człowiek otrzymuje, tym trudniej na nie w pełni odpowiedzieć. I wtedy też nasze słabości i grzechy, zaniedbania mogą inaczej wyglądać w oczach Bożych niż kogoś, kto tych łask nie otrzymał. Tym niemniej warto zauważyć, że każdy z nas jest indywidualnie powołany i przeznaczony do wielkich dzieł Boga i Bóg będzie każdego z nas indywidualnie sądził i rozliczał. Ten czyściec dla o. Pio był z tego powodu, jak przekazywała Natuzza, że o. Pio zbyt koncentrował na sobie popularność, a za mało kierował wszystkich odwiedzających go na Pana Jezusa.

– Mówimy o tym w dniu, kiedy relikwie o. Pio z San Giovanni Rotondo przybyły do Szczecina. Św. Jan Vianney mówił o doświadczeniach czyśćca na ziemi. Kiedy Bóg ukazał mu trochę nędzy, wpadł w depresję i nawet miał myśli samobójcze. Po tym doświadczeniu przyjmował grzeszników z największym miłosierdziem. Jakie są dla nas wskazówki wynikające z tego, że ten czyściec jest po coś?

– Czyściec jest przede wszystkim szkołą miłości Boga z całego serca, ze wszystkich sił i z całej duszy, i całej swojej mocy i bliźniego swego jak siebie samego. Kiedy patrzymy na sąd, jest to sąd z miłości. Praktycznie sąd będzie nieustannym pytaniem: jak kochałem Boga i drugiego człowieka, każdej chwili, dnia i nocy. Nie mam wątpliwości, że każdego dnia nie kochałem Boga i drugiego człowieka tak, jak powinienem i dopiero wtedy z mego serca płynie pytanie: jak mogę to naprawić? I wielu świętych prosiło o czyściec za życia, żeby po śmierci iść od razu do nieba. Ale dla wielu z nas to naprawianie doskonałej miłości do Boga i do drugiego człowieka rozpocznie się po śmierci – w czyśćcu, czyli oczyszczenie z tego wszystkiego, co było dla nas ważniejsze niż Bóg.

– Ksiądz jest wojownikiem Maryi, a Matka Boża nawołuje do pokuty.

– Nawołuje do pokuty jako radykalnej zmiany w swoim życiu, zerwania z grzechem i powrotu do tego, co jest najważniejszym przykazaniem: do kochania Boga całym sercem, a bliźniego swego jak siebie samego. Matka Boża, mówiąc o pokucie, mówi o tym, że mamy pokutować nie tylko za swoje grzechy, ale i za grzechy innych ludzi, za których nikt nie pokutuje. My jako chrześcijanie jesteśmy szczególnie wezwani do przyjęcia pokuty za cały świat. Jak Jezus niewinnie wziął grzechy wszystkich na siebie, tak samo my mamy wziąć na siebie pokutę i ta pokuta wydaje się najważniejsza. Ale nie jest to pokuta rozumiana jako biczowanie się, umartwianie, katowanie swego ciała, jakieś potworne ascezy itd., nie, nie. Matka Boża zachęca do pokuty, która jest – chociażby jak mówi w Fatimie – wypełnianiem całym sercem, swoich codziennych obowiązków z intencją, że robię to dla Boga, że robię to z miłości do Boga i do człowieka ze względu na miłość Boga w tym człowieku.

– Ksiądz mówi w swoich konferencjach, że na sądzie obrońcą jest Jezus Chrystus, a oskarżać nas będą nasze grzechy.

– Tak. Sąd, który będzie sądem moich własnych wyborów – sądem skrzywdzonych ludzi, którzy staną przede mną i powiedzą: zrobiłeś to, to… Ja zobaczę te wszystkie sytuacje, w których zabijałem Boga brakiem miłości i zabijałem człowieka brakiem miłości i to mnie osądzi, a Jezus jest Tym, który nieustannie wstawia się za mną, czyli Tym, który szuka racji usprawiedliwiających, żebyśmy mogli przyjąć miłosierdzie Boże.

– Jak możemy pomóc duszom czyśćcowym? Co takim razie z odpustem zupełnym?

– W listopadzie przez 9 dni mamy możność uzyskania odpustu zupełnego, który możemy ofiarować za dusze w czyśćcu. Natomiast – jaka będzie skuteczność tego odpustu, czy dusza, która go otrzyma, od razu pójdzie do nieba z czyśćca, czy też będzie skrócona jej męka na jakiś czas – to jest w gestii Pana Boga. Jak mówią święci i mistycy, jeden dzień w czyśćcu jest straszniejszy niż całe życie w największym cierpieniu. My nie jesteśmy świadomi, jak bardzo trzeba oczyścić się z grzechów w czyśćcu. Doświadczenie świętych i mistyków mówiących o czyśćcu z jednej strony pokazuje radość dusz czyścowych, że już są zbawione, nieprawdopodobną tęsknotę za Bogiem, gdzie równocześnie jest niezwykle bolesnym procesem, gdzie za każdy najmniejszy grzech musimy odpokutować. Musimy mieć świadomość, że warunkiem uzyskania odpustu zupełnego jest to, że nie mam najmniejszego przywiązania nawet do najmniejszego grzechu – a to jest heroizm świętych. Kto z nas może powiedzieć szczerze: „nie jestem przywiązany nawet do najmniejszego grzechu”? Ale zawsze mogę uzyskać dla dusz odpust częściowy w tej sytuacji.

– Księdza rekolekcje zamieszczane w Internecie na kanale YouTube mają dużą słuchalność...

– Ludzie chcą dzisiaj słuchać prawdy, nawet bolesnej, ale chcą słuchać prawdy. W czasach ostatecznych św. Paweł mówi, że będą kaznodzieje, którzy będą głosić tak, żeby się przypodobać ludziom. Ludzie będą sobie wyszukiwać takich kaznodziejów. Św. Paweł nazywa te kazania, że „łechcą ucho”, czyli są bardzo przyjemne do słuchania. Natomiast zdrowej nauki, kiedy trzeba mówić prawdę, nie zniosą. To nie jest kwestia popularności. To jest kwestia tego, że duża grupa ludzi chce prawdy o życiu duchowym, a nie sympatycznych, gładkich kazanek, żeby nikogo nie urazić, broń Boże, i żeby wszyscy „dobrze” czuli się w kościele. Kazania mają zmieniać serca, zmienić życie. Mamy ratować ludzi od potępienia mocą głoszonego słowa od Boga. To, co głoszę, często wynika z moich bolesnych przeżyć i cierpienia, z doświadczania swoich własnych grzechów i słabości i wielkiej łaski Boga, że mogę zobaczyć samego siebie w prawdzie na tyle, na ile On chce mi ją pokazać. Ale ona i tak jest już bardzo bolesna i wypalająca. Nie mam żadnych wątpliwości, że jestem księdzem, który jest grzesznikiem, ale ukochanym przez Boga i Matkę Bożą i chce głosić wszędzie Jego miłosierdzie.

Tagi:
wywiad czyściec dusze czyśćcowe

Reklama

Z Maryją i Ojcem Pio CZYŚCIMY CZYŚCIEC

2018-09-14 12:36

W nocy 22 na 23 września 2018 czciciele Świętego Ojca Pio zgromadzą się w kaplicy Cudownego Obrazu w Sanktuarium na Jasnej Górze.

W sobotę 22 września 2018 roku. o godzinie 21.37 rozpocznie się akcja duszpasterska, która będzie przebiegała pod hasłem „Z Maryją i Ojcem Pio CZYŚCIMY CZYŚCIEC”. Modlitwa za zamarłych będzie trwała cały następny dzień i zakończy się 23 września również o godz. 21.37. Patronat Honorowy nad wydarzeniem objął JE Arcybiskup Stanisław Gądecki – Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.

„Święty Stygmatyk, Ojciec Pio, zawsze pukał do Serca Maryi, aby otrzymać łaskę, o którą prosił. Doświadczenie orędownictwa Matki Bożej starał się przekazywać wszystkim, którzy stali się jego duchowymi synami i córkami. Szczególną zaś troską modlitewną otaczał dusze czyśćcowe” – tłumaczy br. Roman Rusek OFMCap, krajowy koordynator Grup Modlitwy Ojca Pio.

W obecnym roku przeżywamy Jubileusz 100-lecia od stygmatyzacji Świętego Ojca Pio oraz 50-lecia Jego przejścia do domu Ojca. Ten piękny Jubileusz obchodzony jest na całym świecie. Krakowska Prowincja Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów stała się głównym organizatorem krajowych wydarzeń skierowanych zarówno do czcicieli świętego Stygmatyka, jak i do ludzi pragnących poznać jego sylwetkę.

Wieczorem 15 lipca 1959 r. św. Ojciec Pio był chory i znajdował się w swojej celi klasztornej, podczas gdy w kościele zgromadzili się jego synowie i córki duchowe. Przemówił do nich przez megafon:

Pamiętajmy o tym, że jutro jest święto Matki Bożej Szkaplerznej, będącej szczególną opiekunką dusz czyśćcowych. Polecajmy tej drogiej Matce święte dusze w czyśćcu. Któż z nas nie ma tam swoich bliskich i kto wie, jak wielu z nich cierpi tam może – a nawet z pewnością – także przez nas...

Prośmy Mamę, aby przyszła im z pomocą, łagodząc ich cierpienia i chłodząc dręczący ich płomień. Jeżeli my będziemy miłosierni w stosunku do nich, jeżeli – nie daj Bóg! – i my będziemy musieli pójść do czyśćca, Pan Bóg sprawi, iż pojawią się inni, którzy pomogą z kolei nam.

Przez cały dzień 23 września aż do godz.21.37 wierni uczestniczący w niedzielnej Eucharystii zostaną zaproszeni, do odmówienia po każdej Mszy świętej co najmniej jednej dziesiątki Różańca w intencji swoich bliskich w czyśćcu cierpiących.

W ramach CZYSZCZENIA CZYŚĆCA wierni będą także zachęcani, aby w stulecie odzyskania przez naszą Ojczyznę niepodległości, czy to na spotkaniach rodzinnych, czy też wszelkich grup duszpasterskich, czy też wspólnot otoczyć modlitewną troską zmarłych z Sandarmochu, Wysp Sołowieckich, Workuty, Wołynia, Piaśnicy i innych zapomnianych obecnie miejsc.

Braci Mniejsi Kapucyni swoje zaproszenie do modlitwy kierują również do środowisk kibiców sportowych, tak aby podczas zaplanowanych rozgrywek w trakcie CZYSZCZENIA CZYŚCA, miłosierdziu Bożemu polecali bliskich, znajomych, zawodników, trenerów, pracowników klubów i innych zasłużonych sportowców, którzy zakończyli już ziemskie zawody.

„My, współcześni czciciele Ojca Pio, pragniemy iść po śladach, które nam zostawił. Dzięki zaangażowaniu wszystkich duszpasterzy i wiernych, wielka wspólnota Kościoła pielgrzymującego i Kościoła chwalebnego połączy się podczas CZYSZCZENIA CZYŚSCA dla dobra naszych braci i sióstr w czyśćcu.” – dodaje br. Roman.

Szczegółowy plan czuwania oraz dodatkowe informacje będą dostępne na stronie www.czyscimyczysciec.pl oraz profilach w mediach społecznościowych ( Facebook / czcz2018 oraz Twitter / @czysciec ). Strona internetowa oraz profile w mediach społecznościowych zostaną uruchomione dzisiaj (11 września br.) o godz. 21.37.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kraków: archeologiczne odkrycia w kryptach kościoła franciszkanów

2019-12-06 14:47

md / Kraków (KAI)

Ok. 100 nieznanych dotąd pochówków odkryli archeolodzy badający krypty klasztoru ojców franciszkanów w Krakowie. Znaleźli także XVII i XVIII-wieczne dewocjonalia i męskie stroje. Badania rozpoczęły się w 2017 r. Poszukiwania na tak szeroką skalę nie były dotąd prowadzone w kryptach żadnego polskiego kościoła.

franciszkanska.pl

Za pomocą georadaru zlokalizowano 18 krypt, z których dokładnie przebadano 9. Dodatkowe 4 znajdują się pod krużgankami klasztoru. W tych miejscach odkryto niemal 100 pochówków, pochodzących z XVII i XVIII wieku.

Oprócz zakonników spoczywają w nich krakowianie: szlachta i bogaci mieszczanie. - Pod kaplicą bł. Salomei natrafiliśmy na trumny ze szczątkami rodziny szlacheckiej: rodziców i szóstki dzieci, a pod kaplicą Męki Pańskiej pochowani zostali członkowie Arcybractwa Dobrej Śmierci, co było dla nas ciekawym odkryciem - mówiła w rozmowie z KAI kierująca badaniami u franciszkanów prof. Anna Drążkowska z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Część ciał była zmumifikowana. Większość z nich zachowała się jednak w bardzo złym stanie. Szczątki w trumnach były ułożone z rękami złożonymi na piersiach. Trumny były malowane, a najczęściej obijane tkaninami - wełną lub jedwabiem.

Przy zmarłych badacze znaleźli rośliny, które umieszczane były w poduszkach lub materacach: chaber, wrotycz, rumianek, żmijowiec, lawenda. Służyły do balsamowania zwłok, miały odstraszać owady i zapobiegać nieprzyjemnym zapachom. Jednym z niezwykłych odkryć było znalezienie szkieletu, w ustach którego połyskiwała złota blaszka. Okazało się, że była to proteza górnego podniebienia.

Zachowały się jedwabne stroje zmarłych. - Wśród męskich strojów narodowych są egzemplarze, których nie ma żadne polskie muzeum, np. ferezja – podkreślała prof. Drążkowska. Ferezja to męskie nakrycie wierzchnie pochodzenia wschodniego. Ma ono formę obszernego, długiego płaszcza z szerokimi ramionami, który narzucany był przez szlachciców na ramiona.

Jak dodała, badania na tak szeroką skalę nie były dotąd prowadzone w kryptach żadnego polskiego kościoła. W pracach uczestniczyło 4 badaczy. Oprócz prof. Drążkowskiej uczestniczyli w nich Marcin Nowak, Monika Łyczak i Michał Mleczko, wspierani przez architektów, historyków sztuki, chemików i inżynierów włókiennictwa.

Krypty zostały zinwentaryzowane przy użyciu techniki skanowania 3D. Skatalogowano wszystkie elementy wyposażenia grobowego i odzieży zmarłych, a szczątki poddane zostały badaniom antropologicznym. Do badań mikrobiologicznych specjaliści pobrali próbki, a architekci opisali wygląd pomieszczeń i ich zmiany w ciągu kolejnych stuleci.

Prace archeologiczne już zakończono. Obecnie trwa konserwacja znalezionych obiektów. Jednym z efektów projektu ma być wydanie książki.

Projekt „Krypty grobowe kościoła pw. św. Franciszka z Asyżu w Krakowie w świetle badań interdyscyplinarnych” został sfinansowany przez Narodowe Centrum Nauki. Uzyskał niemal 1,2 mln zł wsparcia w ramach konkursu Opus 12.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Gwatemala: beatyfikacja brata szkolnego Jakuba A. Millera – męczennika

2019-12-06 19:13

kg (KAI) / Huehuetenango

W sobotę 7 grudnia w mieście Huehuetenango w zachodniej Gwatemali biskup diecezji David w Panamie kard. José Luis Lacunza Maestrojuán ogłosi błogosławionym brata Jakuba Alfreda Millera, który poniósł tam śmierć męczeńską w wieku 37 lat. Był on amerykańskim bratem szkolnym, który ponad 10 lat swego życia zakonnego spędził w Ameryce Środkowej, głównie w Nikaragui, potem w Gwatemali i tam zginął z rąk niewykrytych do dzisiaj sprawców.


Brat Santiago czyli Jakub Alfred Miller

Oto krótki życiorys nowego błogosławionego.

Jakub (James) Alfred Miller urodził się 21 września 1944 w miasteczku Stevens Point w amerykańskim stanie Wisconsin. Był wcześniakiem i zaraz po urodzeniu ważył zaledwie nieco ponad 1,8 kg, później jednak szybko się rozwijał i jako dorosły mierzył prawie 2 metry i ważył 100 kg. W dzieciństwie i wczesnej młodości był bardzo porywczy, a nawet niesforny i rubaszny, co nieraz budziło lęk w jego otoczeniu.

Wielki wpływ na zmianę jego zachowania i na całe późniejsze jego życie wywarła nauka w szkole średniej, prowadzonej przez braci szkolnych w mieście Winona w sąsiednim stanie Minnesota. W 1959, mając 15 lat, rozpoczął juniorat w tym zgromadzeniu zakonnym, w 3 lata potem został postulantem, a następnie nowicjuszem. Przyjął wówczas imiona zakonne Leo William, później jednak powrócił do swych imion chrzestnych i tylko ich używał.

Jeszcze przed złożeniem ślubów wieczystych w sierpniu 1969 zaczął pracować jako nauczyciel języków angielskiego i hiszpańskiego i jako katecheta w szkole średniej Cretin w St. Paul – stolicy Minnesoty; uprawiał też amerykański futbol i trenował drużynę szkolną.

Po ślubach władze zgromadzenia wysłały go do pracy w mieście Bluefields w południowo-wschodniej Nikaragui, skąd w 1974 przeniesiono go do Puerto Cabezas na północny wschód kraju. Pracował tam nie tylko jako nauczyciel, ale również przy rozbudowie miejscowego kompleksu przemysłowo-kościelnego, a szkoła na jego terenie pod jego kierunkiem rozrosła się z 300 do 800 uczniów. Aby bardziej zbliżyć się do miejscowej ludności, zaczął używać hiszpańskiej wersji swego imienia – Santiago (Jakub) i pod nim był powszechnie znany.

Tę pomyślnie rozwijającą się działalność przerwało w lipcu 1979 polecenie władz zakonnych, aby opuścił Nikaraguę, gdy zwyciężyło tam lewicowe ugrupowanie sandinistów. Brat Santiago pozostawał bowiem w dobrych i bliskich kontaktach z dotychczasowym dyktatorem Anastasio Somozą, widząc w tym szanse na wypełnienie przez rząd zobowiązań co do rozbudowy szkolnictwa w tym regionie, złożonych jego poprzednikowi i współbratu zakonnemu Francisowi Carrowi. Ale niektórzy miejscowi mieszkańcy uważali te więzi za zbyt bliskie i to zaniepokoiło przełożonych zakonnika, tym bardziej że nowe władze umieściły jego nazwisko na liście tych, których należy „sprzątnąć”.

Brat Santiago wrócił więc bardzo niechętnie do Stanów Zjednoczonych, gdzie znów zaczął uczyć w swej pierwszej szkole w St. Paul, nie przestając jednak marzyć o powrocie do Ameryki Środkowej. Robił tak wiele dla tej placówki, że uczniowie nazwali go „Bratem Złotą Rączką”.

W styczniu 1981 znów znalazł się w Ameryce Środkowej, tym razem w Gwatemali – w Huehuetenango na zachodzie kraju i tam od pierwszej chwili zaangażował się jako nauczyciel zawodu w poprawę położenia ludności tubylczej, uciskanej przez panujący w tym kraju reżym. Działania te z jednej strony zyskały mu wielką sympatię miejscowych mieszkańców, z drugiej ściągnęły nań nie mniejszą wrogość rządzących wojskowych i bardzo szybko zaczął otrzymywać ostrzeżenia i pogróżki, których jednak nie uląkł się i nadal prowadził swą działalność na rzecz najuboższych.

Już w rok później – wieczorem 13 lutego 1983 do prowadzonej przez braci szkolnych Szkoły Indiańskiej im. De La Salle wdarło się trzech zamaskowanych i uzbrojonych mężczyzn, oddając serię strzałów do brata Millera, zajętego pracami budowlanymi. Zakonnik zginął na miejscu, zabójcy natomiast od razu odjechali, a wszelki ślad po nich zaginął. Do dziś pozostali niewykryci i nieukarani.

Amerykańska diecezja La Crosse, na której terenie urodził się przyszły błogosławiony, ustanowiła nagrodę jego imienia za działalność na rzecz sprawiedliwości społecznej, a po jego śmierci powstała także fundacja, również nosząca jego imię, w celu kontynuowania jego dzieła na rzecz biednych i uciskanych. Brat Santiago nazywany jest „męczennikiem edukacji”.

Jego proces beatyfikacyjny toczył się w Huehuetenango w latach 2009-10, a w Watykanie zakończył się podpisaniem przez Franciszka dekretu o męczeństwie 7 listopada 2018.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem