Reklama

Niedziela w Warszawie

Uczą małżonków rozmawiać

Aby naprawdę spotkać się ze sobą i z Bogiem, trzeba najpierw słuchać – radzą Irena i Jerzy Grzybowscy wyróżnieni przez papieża Franciszka medalami „Pro Ecclesia et Pontifice”

Niedziela warszawska 9/2019, str. IV

[ TEMATY ]

odznaczenia

Grzybowscy

Andrzej Tarwid

Kard. Kazimierz Nycz odznacza papieskim medalami Irenę i Jerzego Grzybowskich

Bardzo dziękujemy Panu Bogu i Kościołowi za to wyróżnienie. Ale to nie nasza zasługa, lecz setek małżeństw, jakie podjęły się trudu prowadzenia różnych form pracy Spotkań Małżeńskich (SM) – powiedział „Niedzieli” Jerzy Grzybowski tuż przed uroczystością wręczenia medali, która miała miejsce w Domu Arcybiskupów Warszawskich w ubiegłym tygodniu. A Irena Grzybowska dodała: – Tak się po prostu złożyło, że Pan Bóg powołał nas, abyśmy zaczęli Spotkania Małżeństw (SM).

Tak powściągliwa i pokorna reakcja odznaczonych na jedno z najważniejszych wyróżnień, jakie w Kościele katolickim mogą dostać osoby świeckie zupełnie nie zaskoczyła Andrzeja Lazurko. – Irenę i Jerzego znam od ponad 13 lat. Oni nie szukają żadnego splendoru. Nade wszystko są skromnymi i pracowitymi ludźmi. A dla mnie i mojej żony Agnieszki oraz tysięcy innych małżeństw stali się przykładem – mówi Lazurko i podkreśla. – Proszę pomyśleć, ile wiary, nadziei i miłości trzeba mieć, aby z garstki osób zbudować ruch, który działa w kilkunastu państwach? Irena i Jerzy tego dokonali.

Od eksperymentu do międzynarodowego ruchu

Był rok 1977. Grupa małżonków z Katowic i Warszawy zorganizowała pierwszy eksperymentalny weekend dla małżeństw. Jego program został oparty na materiałach ruchu „Marriage Encounter”, które do Polski z Kanady przywiózł Stanisław Boguszewski. Rok później zorganizowano drugie spotkanie w Pewli k. Żywca. Jego uczestnicy zgodzili się, że spotkania trzeba kontynuować. Jednak ich program musi przejść ewolucję, by lepiej odpowiadał na wyzwania, z jakimi zmagają się małżeństwa. Główną pracę nad zmianą programu oraz organizacją spotkań wzięło na siebie młode małżeństwo geografów ze stolicy. On wówczas pracował w Polskiej Akademii Nauk. Ona na początku na Uniwersytecie Warszawskim, a potem w PAN.

Reklama

– Jadąc na nasz pierwszy weekend w Pewli w 1978 r. nie przypuszczaliśmy, że Spotkania Małżeńskie rozwiną się w międzynarodowy ruch, a następnie w stowarzyszenie w Kościele – wspominali w 40. rocznicę SM Grzybowscy.

Obecnie Spotkania Małżeńskie odbywają się w 12 krajach świata, a kadrę animatorów tworzy niemal 300 małżeństw oraz 92 kapłanów i siostra zakonna.

– To jest właśnie to, co dwoje ludzi potrafi zainicjować. A kiedy jeszcze potrafią współpracować z innymi, to wtedy dzieło rozwija się – podkreślił kard. Kazimierz Nycz honorując papieskimi medalami małżeństwo Grzybowskich. – One nie są tylko podziękowaniem. Są też po to, abyście jeszcze długo pomagali rodzinom i małżeństwom – dodał metropolita warszawski, który wystąpił do Stolicy Apostolskiej z wnioskiem o wyróżnienie dla Grzybowskich.

Reklama

Sztuka dialogu

Za granicą tylko w przedostatni weekend lutego br. rekolekcje Spotkań Małżeńskich odbyły się Nowosybirsku, Kaliningradzie i w Berdyczowie na Ukrainie. W stolicy najbliższe spotkanie zostanie zorganizowane u Ojców Dominikanów na Freta 10. W warszawskich parafiach odbywają się też „Wieczory dla Zakochanych” będące odnogą SM.

Podstawową formą Spotkań Małżeńskich są trzydniowe rekolekcje. W ich trakcie animatorzy przygotowują uczestników do pracy własnej opartej na dialogu rozumianym jako droga duchowości w małżeństwie.

Dojrzała rozmowa odnawia więzi oraz odkrywa na nowo jedność między żoną i mężem. Pozwala pełniej zrozumieć sakramentalny wymiar ich związku. – Choć zawsze byłem osobą wierzącą, to dopiero podczas rekolekcji w pełni zrozumiałem znaczenie przysięgi małżeńskiej. Poczułem także działanie Ducha Świętego – wspomina Andrzej Lazurko. – To spowodowało w moim życiu rewolucję. A jak człowiek poczuje się obdarowany, to chce się tym dzielić. Dlatego od kilku lat razem z żoną jesteśmy animatorami SM.

W trakcie rekolekcji animatorami są także kapłani. – Dzielę się swoim doświadczeniem dialogu. Tym jak go odkrywałem oraz porażkami, jakie w dialogu poniosłem – opowiada „Niedzieli” o. Mirosław Pilśniak OP, który w ciągu 25 lat brał udział w ponad 100 Spotkaniach Małżeństw.

Świadectwa kapłanów i małżeństw na temat dialogu zachęcają uczestników spotkań do podjęcia rozmów opartych m.in. na uważnym słuchaniu i wybaczaniu. A kiedy tak rozumiany dialog stanie się codziennym doświadczeniem życia, to łatwiej rozwiązywać konflikty.

Czy nie brzmi to zbyt pięknie, aby było prawdziwe? Zdecydowanie nie! 50 tys. Polek i Polaków zaświadcza, że Spotkania Małżeńskie przyniosły piękne owoce w ich życiu.

2019-02-27 11:01

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

USA: Prezydent Duda upamiętnił pośmiertnie o. Królikowskiego

W waszyngtońskiej rezydencji ambasadora RP z udziałem polskiego prezydenta Andrzeja Dudy odbyła się w środę uroczystość upamiętniająca o. Łucjana Królikowskiego, polskiego franciszkanina i zesłańca syberyjskiego odznaczonego pośmiertnie Orderem Orła Białego.

Najwyższym państwowym odznaczeniem prezydent Duda wyróżnił polskiego zakonnika pośmiertnie na początku czerwca. Podczas środowej uroczystości w Waszyngtonie z udziałem przedstawicieli Polonii polski prezydent przekazał Order Orła Białego Jamesowi McCurry'emu, prowincjałowi amerykańskiej prowincji Matki Bożej Anielskiej Zakonu Braci Mniejszych.

Przed uroczystością w rezydencji ambasadora RP Duda mówił, że o. Łucjan Królikowski to "piękna postać w historii Polaków, Polonii i naszego kraju".

"Człowiek, który nie tylko był zakonnikiem, duchownym, żołnierzem armii gen. Andersa, ale przede wszystkim był wspaniałym człowiekiem, który pomagał młodzieży, dzieciom; który zajął się 150 polskich dzieci, które po II wojnie światowej pozostały poza granicami, znajdowały się pod opieką armii gen. Andersa" - mówił o odznaczonym Duda.

Przypominał, że po wojnie "chciano te dzieci z powrotem odesłać do Polski, przekazać komunistycznym władzom", ale "o. Łucjan się na to nie zgodził, objął nad dziećmi opiekę, także opiekę prawną i wraz z nimi wyemigrował do Kanady".

"Można powiedzieć, że wychował w Kanadzie takie pokolenie młodych Polaków, które później współtworzyło państwo kanadyjskie" - powiedział polski prezydent.

O. Królikowski otrzymał najwyższe odznaczenie państwowe "w uznaniu znamienitych zasług w działalności społecznej i charytatywnej na rzecz polskich sierot wojennych, ofiar przymusowych wysiedleń z Kresów Wschodnich w głąb ZSRR, za pracę duszpasterską i ofiarną postawę w niesieniu pomocy drugiemu człowiekowi" - czytamy w komunikacie Kancelarii Prezydenta RP.

Łucjan Królikowski urodził się w 1919 r. w Nowym Kramsku. Jako student filozofii we Lwowie został w 1940 r. aresztowany przez NKWD i wywieziony na Syberię. Po zwolnieniu skończył Szkołę Podchorążych Artylerii w Kirgistanie po czym trafił na Bliski Wschód. Po studiach teologicznych w Libanie służył w armii gen. Andersa, gdzie był kapelanem. Później znalazł się pośród byłych zesłańców syberyjskich w polskim obozie w Tanzanii.

Po likwidacji obozu przebywające w nim dzieci miały zostać przewiezione do komunistycznej wówczas Polski. Aby temu zapobiec, o. Łucjan przemycił 150 sierot oraz półsierot najpierw do Włoch i Niemiec, a ostatecznie do Kanady. Kiedy zostały tam rozmieszczone w różnych szkołach, opiekował się nimi do aż pełnoletniości.

Franciszkanin jest autorem książek: "Pamiętnik sybiraka i tułacza", "Skradzione dzieciństwo" oraz "Miłość mi wszystko wyjaśniła. Przygody ducha".

W uznaniu za zasługi o. Łucjan otrzymał w 2007 r. Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski. Przyznano mu też honorowy tytuł Przyjaciela Szkoły Kultury i Języka Polskiego w Bridgeport. We wrześniu 2019 roku prezydent Duda spotkał się z o. Łucjanem Królikowskim podczas wizyty w Stanach Zjednoczonych w miejscowości New Britain w stanie Connecticut.

Polski franciszkanin zmarł 11 października 2019 r. w klasztorze w Chicopee w Stanach Zjednoczonych. Był jednym z ostatnich świadków życia św. Maksymiliana Kolbego, w którego obecności składał śluby zakonne w Niepokalanowie.

Z Waszyngtonu Mateusz Obremski (PAP)

mobr/ kar/

CZYTAJ DALEJ

Znak Przymierza

Niedziela płocka 10/2003

Bożena Sztajner/Niedziela

"Łuk mój kładę na obłoki" - tak jest zatytułowany jeden z pięknych witraży Marka Chagalla w katedrze św. Stefana w Moguncji.
W pierwszej i ostatniej Księdze Pisma Świętego jest mowa o łuku tęczy. Po potopie Bóg mówi do Noego: "A ten jest znak przymierza, który Ja zawieram z wami (...) łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między mną i ziemią" (Rdz 9, 13). Zaś w Księdze Apokalipsy św. Jan ogląda tron Boży i tęczę dokoła niego: "a tęcza dokoła tronu - z wyglądu do szmaragdu podobna" (Ap 4, 2-3).
W Piśmie Świętym, podobnie jak w witrażu Chagalla, rozciąga się barwna tęcza jako znak dziejów zbawienia, jako znak Przymierza.
Tęcza jest zjawiskiem fascynującym: światło rozszczepione w kroplach wody wydaje się łączyć niebo z ziemią, Boga z ludźmi. I choć ogląda się ją jedynie krótki czas, to widok tęczy wystarcza, aby nie tylko ziemię, ale i własne życie dostrzec w nowym świetle. Tęcza mówi o wspaniałości stworzenia.
Wspaniałość stworzenia? Jest w Biblii miejsce, w którym czytamy, iż Bóg żałował, że stworzył człowieka i zasmucił się (Rdz 6, 6). Czyżby się pomylił? Czy to negatywne doświadczenie Boga z dziełem Jego rąk nie stoi w sprzeczności ze słowami, które wypowiadał po każdym etapie stwarzania: "A widział Bóg, że były dobre"? (Rdz 1, 18).
Bóg pomyślał ziemię jako przestrzeń życia dla ludzi i stworzeń. Po upadku pierwszych rodziców w ludziach zaznaczyły się jednak inne siły: agresja, brutalność, pragnienie niszczenia. Tak ludzie, jak i zwierzęta, uczynili ziemię terenem walki. Gdyby Bóg pragnął położyć kres przemocy, pozostałoby mu tylko jedno rozwiązanie: zniszczyć całe stworzenie. Tak jednak nie postąpił. Znalazł alternatywę - przebaczenie. Znajduje ona pełny wyraz w przymierzu zawartym z Noem i jego potomstwem, to znaczy z wszystkimi narodami.
Tęcza jest znakiem tego przymierza. Możemy ja zrozumieć jako złamanie wojennego łuku. Bóg obiecuje: "nigdy już nie będzie potopu niszczącego ziemię" (Rdz 9,11). To przymierze między Bogiem i stworzeniem jest w pewnym sensie dopełnieniem dziejów stworzenia. Ziemia nie tylko wyszła z ręki Boga, ale także jej przyszłość spoczywa w Jego rękach. Bóg jest przecież Bogiem życia, a nie śmierci. Po potopie odnawia więc ziemię i powierza ją jeszcze raz człowiekowi - Noemu i jego potomstwu - jako przestrzeń życia.
Woda chrztu nas ocala... Już nie jesteśmy skazani na ciągłe uleganie Złemu. Wezwanie do nawrócenia (Ewangelia) jest zachętą do zerwania z grzechem i do zaufania Bogu Przymierza.
"Czas się wypełnił i bliskie już jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię". Takie są ostanie słowa dzisiejszej Dobrej Nowiny o zbawieniu.

CZYTAJ DALEJ

Tour de Pologne - zwycięstwo Remco Evenepoela

2020-08-09 19:05

[ TEMATY ]

Tour de Pologne

PAP/Grzegorz Momot

Evenepoel wygrał wyścig w wielkim stylu, dzięki śmiałej i zakończonej sukcesem ucieczce na sobotnim etapie wokół Bukowiny Tatrzańskiej. Obok niego miejsca na podium wywalczyli utytułowani i doświadczeni zawodnicy – Duńczyk Jakob Fuglsang (Astana) oraz Brytyjczyk Simon Yates (Mitchelton-Scott). Majce do podium zabrakło czterech sekund.

Bardzo wysoką, szóstą lokatę zajął debiutujący w wyścigu tej klasy Kamil Małecki z polskiej grupy CCC, co jest wielką niespodzianką.

Piąty etap, z Zakopanego do Krakowa (188 km), wygrał po finiszu z peletonu kolega klubowy Evenepoela, Włoch Davide Ballerini. Drugi był dwukrotny triumfator z Krakowa, Niemiec Pascal Ackermann (Bora-Hansgrohe), a trzeci – kolejny Włoch Alberto Dainese (Sunweb).

Najlepszy z Polaków, Szymon Sajnok (CCC) zajął dziewiąte miejsce.

W dwóch dodatkowych klasyfikacjach triumfowali kolarze reprezentacji Polski: najlepszym „góralem” został Patryk Stosz, a najaktywniejszym – Maciej Paterski. Koszulkę zwycięzcy klasyfikacji punktowej założył Słoweniec Luka Mezgec z australijskiej ekipy Mitchelton-Scott, która okazała się najlepsza drużynowo.

Ostatni etap miał dość senny przebieg. Od jadącego w wolnym tempie peletonu stopniowo odskoczyło siedmiu zawodników, a wśród nich Przemysław Kasperkiewicz z reprezentacji. Ich przewaga była niewielka, a ucieczka z góry skazana na przegraną. Jedynym emocjonującym momentem okazał się finisz w Alei Ferdynanda Focha na krakowskich Błoniach, zakończony zwycięstwem Balleriniego.

Wszystkie najważniejsze rozstrzygnięcia zapadły dzień wcześniej w Bukowinie Tatrzańskiej, gdzie po samotnej, 50-kilometrowej ucieczce zwyciężył Evenepoel, uzyskując na mecie blisko dwie minuty przewagi nad kolejnym samotnym kolarzem – Fuglsangiem. Pół minuty po Duńczyku finiszowali Yates z Majką. Brytyjczyk był szybszy i zdobył czterosekundową bonifikatę, która zapewniła mu trzecie miejsce w wyścigu.

„Remco już wygrał wyścig. Nie ma co do tego wątpliwości” – mówił w Bukowinie Majka, który nastawiał się w niedzielę na wsparcie na finiszu Ackermanna.

20-letni Evenepoel wygrał w Krakowie pierwszy w karierze wyścig etapowy z cyklu World Tour. W tym roku nie miał sobie równych w każdym starcie. W styczniu i lutym zwyciężył w etapówkach w Argentynie i Portugalii, a w ubiegłym tygodniu – w silnie obsadzonym Dookoła Burgos w Hiszpanii. Jest kolarzem, któremu eksperci wieszczą wspaniałą karierę.

Tour de Pologne był pierwszym wyścigiem etapowym najwyższej klasy po blisko pięciomiesięcznej przerwie spowodowanej pandemią. Odbywał się w ścisłym rygorze sanitarnym, z maseczkami, płynami do dezynfekcji i z zachowaniem dystansu społecznego. Zapamiętany zostanie również z dramatycznej kraksy na finiszu pierwszego etapu w Katowicach, której ofiarą padł kolega klubowy Evenepoela, Holender Fabio Jakobsen i która wywołała żywą dyskusję w środkowisku kolarskim.

Dla Polaków wyścig był udany: Majka i Małecki w bardzo silnej stawce uplasowali się w ścisłej czołówce, a Stosz i Paterski wywalczyli dwie koszulki. Z 14 biało-czerwonych do Krakowa nie dojechał tylko Tomasz Marczyński (Lotto Soudal), który musiał wycofać się na sobotnim odcinku.

W tym roku kolarze uczcili stulecie urodzin świętego Jana Pawła II, startując na trzecim etapie w rodzinnym mieście polskiego papieża – Wadowicach i kończąc rywalizację w Krakowie.

W niedzielę uczestników wyścigu pozdrowił papież Franciszek. Zwracając się do osób zgromadzonych w południe na modlitwie Anioł Pański na Placu Świętego Piotra powiedział: "Kieruję serdeczne pozdrowienia dla uczestników Tour de Pologne, międzynarodowego wyścigu kolarskiego, który w tym roku dedykowany jest pamięci Świętego Jana Pawła II w setną rocznicę jego urodzin". (PAP)

af/ krys/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję