Reklama

opowieści o patronie mężczyzn

Niezawodny Święty Józef

2019-03-13 10:56

Iwona Flisikowska
Niedziela Ogólnopolska 11/2019, str. 25-26

Bożena Sztajner/Niedziela
Obraz św. Józefa w Narodowym Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu

Św. Józef – opiekun Jezusa i Maryi. Razem stanowią ikonę Świętej Rodziny. Jest szczególnym orędownikiem osób pragnących założyć rodzinę i odnaleźć swoje miejsce w życiu. Coraz częściej mówi się też, że to patron współczesnego mężczyzny. Zawsze niezawodny

Papież Franciszek dał bardzo osobiste świadectwo o św. Józefie. Wyznał, że jeśli ma jakąś trudną sprawę, to pisze list do św. Józefa i powierza mu wszystko. Jeszcze nigdy się nie zdarzyło, aby św. Józef pozostawił bez odpowiedzi i pomocy listy od Franciszka.

Patron mężczyzn

– Jako mąż i ojciec czwórki dzieci straciłem z dnia na dzień dobrze płatną pracę, umożliwiającą utrzymanie całej rodziny – opowiada Artur. – Rozpaczliwie szukałem pracy, rozsyłałem i osobiście zanosiłem swoje CV do różnych firm i przedsiębiorstw. Najbardziej wpadła mi w oko pewna firma, o której już dawno marzyłem, ale nigdy nie miałem odwagi, aby zrobić cokolwiek w stronę tych moich marzeń. Teraz, gdy znalazłem się w takim położeniu, zupełnie bez pracy i za moment bez środków do życia dla całej rodziny, postanowiłem, że i do tej superfirmy zaniosę swoje dokumenty. Usłyszałem w kadrach, że nie mam tu żadnych szans z uwagi na brak w najbliższym czasie etatów. Ale i tak z wiarą pozostawiłem tam swoje CV. Z czasem, bez pracy i perspektyw na zmianę sytuacji, było mi coraz trudniej. I wtedy za namową żony zacząłem się modlić o pracę, wołając – dosłownie – do św. Józefa. Miałem na uwadze jego wręcz cudowne interwencje i pomoc, o których sporo słyszałem, zwłaszcza od mężczyzn, którzy prosili o wstawiennictwo potężnego patrona w sanktuarium św. Józefa w Kaliszu. Mijały dni, tygodnie, miesiące – i cisza, pracy nie było. Wprawdzie otrzymaliśmy razem z żoną wsparcie przyjaciół, również finansowe, ale sytuacja pozostawała dramatyczna. Minęło osiem miesięcy moich modlitewnych wołań o pomoc i pewnego dnia zadzwonił telefon. Pani zapytała mnie, czy jeszcze szukam pracy, a jeśli tak, to w ich firmie zupełnie niespodziewanie znalazł się etat, bo odeszła osoba „z dnia na dzień” i na jej miejsce jest potrzebny pracownik od zaraz. Bez chwili wahania się zgodziłem. Dodam tylko, że była to firma, o której kiedyś marzyłem, ale nikt nie dawał mi szans na pracę w niej. Moja historia to dowód, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych, zwłaszcza kiedy wstawiają się za nami nasi orędownicy, tacy jak właśnie św. Józef – puentuje Artur.

Zawierzenie św. Józefowi

Z sanktuarium św. Józefa w Kaliszu związana jest jeszcze inna, niezwykła historia z czasów II wojny światowej, która miała miejsce w obozie zagłady w Dachau. W obozie więziono wielu duchownych. Księża domyślali się, że grozi im śmierć. 22 kwietnia 1945 r. zawierzyli swoje życie św. Józefowi, do którego codziennie odmawiali nowennę. Przyrzekli, że jeśli wyjdą cało z niemieckiej niewoli, to będą głosić świadectwo wiary i siły modlitwy za jego wstawiennictwem. Ocalenie przyszło 29 kwietnia o godz. 18. Po pewnym czasie okazało się, że hitlerowscy oprawcy zaplanowali zlikwidowanie wszystkich więźniów 4 godziny później. Ale dzięki niezwykłej interwencji nie zdążyli. W obliczu śmiertelnego zagrożenia bowiem więźniowie wcześniej przypuścili modlitewny szturm do Boga, błagali za przyczyną św. Józefa o ocalenie. Możemy sobie wyobrazić ich stan ducha, ich świadomość chwili, w której się znajdowali. Wierzyli, że ten, który uratował Jezusa w momencie śmiertelnego zagrożenia, potrafi również im wyprosić ocalenie.

Reklama

Przypomnijmy, że w czasie II wojny światowej do obozu w Dachau trafiło ponad 200 tys. duchownych różnych narodowości, wśród nich 1786 Polaków. Wyzwolenia doczekało 874. Rok po ocaleniu, zgodnie z danym sobie i Bogu przyrzeczeniem, byli więźniowie Dachau przyjechali do Kalisza. Najstarsi mieszkańcy tego miasta pamiętają ich pierwszy przyjazd. Z dworca do sanktuarium św. Józefa szli na kolanach. Było to świadectwo zwycięstwa – cudu doznanego za sprawą św. Józefa. Niezwykłe jest też to, że przez wiele lat w rocznicę wyzwolenia obozu w Dachau, do Kalisza przybywał również bp Karol Wojtyła i powierzał się opiece św. Józefa przed jego cudownym obrazem. Modlił się także w kaliskim sanktuarium w 1997 r. już jako Jan Paweł II, w czasie jednej ze swoich pielgrzymek do kraju.

Od wielu lat 29 kwietnia, na pamiątkę niezwykłego cudu uratowania więźniów w Dachau, obchodzony jest Dzień Męczeństwa Duchowieństwa Polskiego. W czasie nabożeństwa księża ponawiają akt zawierzenia św. Józefowi Kaliskiemu.

Cudowna interwencja

Znana jest też niezwykła interwencja Świętego Cieśli, która przydarzyła się siostrom loretankom w Santa Fé na południu Stanów Zjednoczonych. Siostry zamierzały wybudować kaplicę, ale przed zakończeniem budowy główny architekt zmarł i problemem stały się schody na chór, które nie zostały zaprojektowane. Aby dostać się na chór, siostry musiały wchodzić po drabinie. Było to niebezpieczne i zwyczajnie uciążliwe. Siostry zwracały się bezskutecznie o pomoc do różnych osób, ale nikt nie czuł się na siłach zająć się zaprojektowaniem i budową schodów. Pomyślały, że ostatnią deską ratunku może być św. Józef, i rozpoczęły dziewięciodniową nowennę do niego. Kiedy modlitwy się zakończyły, do klasztoru zapukał mężczyzna. Powiedział, że może pomóc w zbudowaniu schodów. Siostry bardzo się zdziwiły, bo rzemieślnik miał tylko kilka narzędzi i na dodatek postawił warunek: chce zupełnie sam zająć się budową schodów. Siostry, nie mając innej możliwości, zgodziły się. I oto po 3 miesiącach pracy ujrzały schody, które miały 33 stopnie, kształt spirali i nie były wsparte na żadnych słupach. Takich niezwykłych schodów nie ma chyba nigdzie na świecie. Wszyscy zastanawiają się do dzisiaj, w jaki sposób ta konstrukcja się trzyma. Ciekawe jest też to, że kiedy siostry chciały zapłacić cieśli za pracę, okazało się, że mężczyzna zniknął i nikt nie wie, co się z nim stało. Siostry loretanki są przekonane, że była to szczególna, osobista pomoc św. Józefa.

Te świadectwa niech będą dla nas zachętą i inspiracją do ufnego powierzenia swoich spraw św. Józefowi. Nasze modlitwy i nowenny niech idą w parze z naszą gotowością do spełniania uczynków miłości względem biednych, ale także najbliższych, potrzebujących naszej miłości i wsparcia.

Tagi:
św. Józef

Strzelce Krajeńskie: Obraz św. Józefa nawiedza parafię św. Franciszka

2019-03-29 11:13

Kamil Krasowski

Obraz św. Józefa Kaliskiego nawiedza parafię św. Franciszka w Strzelcach Krajeńskich. Zapraszamy do fotorelacji!

Agata Markiewicz
Powitanie obrazu w kościele św. Franciszka
Zobacz zdjęcia: Peregrynacja obrazu św. Józefa w Strzelcach Krajeńskich
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Św. Marek, Ewangelista

Ks. Łukasz Leśniak

Arkadiusz Bednarczyk
Św. Marek (A. Mirys, Tyczyn, XVIII wiek)

Dzieje Apostolskie wspominają go jako „Jana zwanego Markiem”, był synem Marii, właścicielki jakiegoś jerozolimskiego domostwa, być może samego wieczernika i krewnym Barnaby (por. Kol 4, 10). Prawdopodobnie ochrzcił go sam św. Piotr Apostoł (por. l P 4,13). Wśród apostołów dojrzewał do pracy misyjnej. Widzimy go najpierw u boku Pawła w czasie jego pierwszej wyprawy misyjnej (Dz 13), a następnie u boku Piotra jako „ucznia i tłumacza”.

Męczennik

Tradycja podaje, że Piotr wysłał go do Egiptu jako biskupa Aleksandrii. Zakładał tam nowe gminy chrześcijańskie. Tam również miał ponieść śmierć męczeńską za panowania cesarza Nerona. Inni przesuwają słusznie datę jego śmierci do czasów cesarza Trajana (98-117). W IX wieku Wenecjanie przewieźli jego relikwie do swojego miasta, gdzie zbudowali mu wspaniałą bazylikę patriarchalną.

Ewangelista

Dzień św. Marka zbiegł się przypadkowo z procesją błagalną, praktykowaną od starożytnych czasów dla uproszenia u Boga dobrych urodzajów. Tak św. Marek stał się orędownikiem u Boga o dobrą pogodę i obfite plony. Największą zasługą św. Marka jest to, że zostawił nam napisany zwięzły opis życia i nauki Pana Jezusa. Jego Ewangelia miała być wiernym echem katechezy św. Piotra. Chodziło mu o doprowadzenie czytelnika do wiary w Bóstwo Jezusa Chrystusa. Napisał ją przed rokiem 62. Święty Marek znał doskonale język aramejski i grecki. Ewangelię swoją pisał zapewne w Rzymie, gdyż przypomina znanych w Rzymie gminie chrześcijańskiej: Aleksandra i Rufusa (por. Mk 15, 21) jako świadków pośrednich męki Pańskiej. Przedstawia się go z księgą i w towarzystwie lwa. Jest patronem Wenecji, Bergamo, Egiptu, pisarzy, notariuszy, murarzy, koszykarzy (wyplatających kosze z wikliny), szklarzy, hodowców bydła.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Sejm przyjął ustawę maturalną!

2019-04-25 18:34

wpolityce.pl

Sejm przyjął rządowy projekt nowelizacji ustawy o systemie oświaty i ustawy Prawo oświatowe. Projekt poparło 235 posłów, przeciw było 168. Zmiany mają pozwolić na spokojne przeprowadzenie matur.

Kancelaria Sejmu/Rafał Zambrzycki
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem