Reklama

Nasza Rozmowa

Bycie mężczyzną zobowiązuje

2019-03-13 10:57

Ks. Marcin Gołębiewski
Edycja podlaska 11/2019, str. VII

Ks. Marcin Gołębiewski
Marek Kosiński z rodziną

O męskiej duchowości z Markiem Kosińskim, rycerzem drohickim, katechetą, mężem i ojcem czwórki dzieci, rozmawia ks. Marcin Gołębiewski

Ks. Marcin Gołębiewski: – Obchodzona 19 marca uroczystość św. Józefa skłania nas do modlitwy i refleksji nad męską duchowością. Św. Józef, opiekun Jezusa, stawiany jest jako wzór mężczyzny i ojca. Tymczasem obecnie wiele mówi się o kryzysie męskości. Z czego wynika próba deprecjonowania roli mężczyzny?

Marek Kosiński: – Próba deprecjonowania roli mężczyzny moim zdaniem wynika z propagowania „nowoczesnego” pojmowania świata, mody i trendów. Gdy czytamy Pismo Święte, widzimy św. Józefa cichego, ale mężnie podejmującego stawiane mu wyzwania, realizowanie powierzonych zadań do samego końca. Dzisiaj natomiast wielu mężczyzn „dezerteruje” przed obowiązkami i wyzwaniami, ponieważ niektóre środowiska preferują łatwy i wygodny styl życia. W mediach pojawiają się celebryci preferujący niemoralne, niechrześcijańskie zachowania. Osoby te dla wielu ludzi stanowią wzorce do naśladowania. Uznają oni, że nie ma nic złego w rozwiązłości życia małżeńskiego, zdradach, związkach między osobami tej samej płci, preferowaniu kultu ciała. Naśladowanie tych osób powoduje wiele niespełnionych oczekiwań i dramatów rodzinnych.

– Mężczyzna z natury powinien być głową rodziny, ostoją w życiu rodzinnym, wspólnotowym. Jak zatem dzisiaj być dobrym ojcem?

– Mężczyzna powinien być bardzo opiekuńczym, ale zarazem wymagającym ojcem. Powinien swoim życiem ukazywać wartości chrześcijańskie i patriotyczne. Być konsekwentnym w wychowaniu dzieci, zło nazywać złem, a dobro dobrem. Nauczyć szacunku do osób starszych, np. dziadków oraz do drugiego człowieka. Być dobrym ojcem to obdarowywać najbliższych mądrą miłością, swoim czasem i zainteresowaniem. Często ojcowie rzucają się w wir pracy i zarabiania pieniędzy, lecz nie poświęcają swego czasu dzieciom i rodzinie, co skutkuje różnego rodzaju problemami wychowawczymi. Dzieci wówczas szukają autorytetów w różnych środowiskach, bywa że w patologicznych. Być dobrym ojcem, to żyć na co dzień nauką Chrystusa i często modlić się o mądrość postępowania.

– Św. Józef przedstawiany jest w Piśmie Świętym jako ten, który nic nie mówi, a jednocześnie słucha i wykonuje wolę Boga. Czego współczesny mężczyzna może uczyć się od św. Józefa?

– Postać św. Józefa jest doskonałym wzorem do naśladowania. Uczy nas, że każdy mężczyzna powinien bacznie obserwować otaczający świat i wyciągać mądre wnioski. Powinien w ciszy i pokorze serca słuchać głosu Pana Boga i wypełniać Jego wolę, wzorując się na Piśmie Świętym. Św. Józef uczy nas również pracowitości, gdyż mężczyzna powinien zabezpieczyć byt swojej rodzinie. Współczesny mężczyzna wpatrując się w św. Józefa powinien uczyć się przede wszystkim zawierzenia i zaufania Panu Bogu. Pomimo wszelkich przeciwności na sposób ludzki często nie do wyjaśnienia św. Józef mężnie ufa Bogu. Zabiera swoją małżonkę do domu, rusza do Betlejem, a potem na głos Anioła ucieka z rodziną do Egiptu, chroniąc przed Herodem. Przytoczone wydarzenia z życia św. Józefa powinny uczyć opiekuńczości wobec swojej żony i dzieci.

– Należy Pan do rycerzy drohickich. W jaki sposób ta formacja przyczynia się do życia w duchu chrześcijańskich wartości?

– Rycerze w dawnych czasach stawali zawsze w obronie wartości, honoru, ziem ojczystych. Stanowili wzór do naśladowania. Dzisiaj chcemy naśladować ich najlepsze cechy i pielęgnować najlepsze tradycje i wzorce. Przynależność do rycerzy drohickich przyczynia się do aktywnego udziału w życiu parafii i diecezji. Skłania mnie również do refleksji nad tym, co w życiu najważniejsze, a jest to oczywiście Bóg, honor, ojczyzna. Mówiąc ojczyzna, mam na myśli w dużej mierze rodzinę, jak również najbliższe środowisko i ludzi nas otaczających, z którymi się spotykamy w codziennym życiu. Jako rycerze staramy się pielęgnować dobre relacje rodzinne, sąsiedzkie, dbać o potrzeby parafii, włączać się w jej życie oraz służyć pomocą w całej diecezji. Bycie rycerzem drohickim to również mężne i odważne wyznawanie swojej wiary w społeczeństwie.

Tagi:
mężczyzna

Reklama

Warszawa: Droga Lwa, program formacyjny dla mężczyzn

2019-09-10 21:10

Jarosław Kumor / Warszawa (KAI)

Intensywne, trzydniowe ćwiczenia duchowe w Oxford Tower w centrum Warszawy – w dniach 4-6 października odbędzie się druga już odsłona Drogi Lwa, programu formacyjnego realizowanego przez wspólnotę Droga Odważnych.

drogalwa.pl

Na uczestników czekają konferencje, warsztaty i modlitwa m.in. podczas wspólnych Eucharystii. Celem tego wydarzenia będzie obudzenie w uczestnikach ducha przywództwa w osobistym życiu. “Chcemy, by każdy, kto do nas trafia, potrafił odnaleźć swoją własną drogę do Bożego przywództwa. Staramy się w tym towarzyszyć i wspierać” – wyjaśnia pomysłodawca Drogi Lwa Mariusz Marcinkowski. “Pierwsza edycja wydarzenia pokazała nam, że mężczyźni się budzą, mają potencjał, by odrzucić swoje lęki, nałogi i kompleksy i ruszyć w drogę zmiany. To było bardzo mocne doświadczenie, które przyniosło mnóstwo owoców w życiu uczestników, dlatego nie poprzestajemy na jednej edycji” – dodaje.

W ramach Drogi Lwa uczestnicy poznają m.in. czym jest rozwój duchowy i jak się o niego troszczyć, jak odnaleźć bądź ugruntować misję życiową, jak identyfikować swoje zranienia i dążyć do wewnętrznego uzdrowienia. Droga Lwa będzie też stanowić warsztat pracy nad swoimi nawykami, “fundamentem”, czyli właściwym ułożeniem życiowych priorytetów, wewnętrzną wolnością i braterstwem, które jest zdecydowanie czymś więcej niż byciem dla kogoś kumplem.

“Bóg poprzez Drogę Lwa pokazał mi, że prawda o mnie, o moich słabościach, o moich walkach, o tym jaki ja jestem, jakie jest moje serce, to jest prawda piękna, prawda, która uwalnia” – mówi uczestnik pierwszej edycji wydarzenia Konrad Pysz z Nowego Targu. Z kolei Jacek Kraska z Żołędowa k. Bydgoszczy po przeżyciu Drogi Lwa stwierdził: “To, co się tutaj wydarzyło, zmieniło moje przekonanie na temat męskiej wiary i samych mężczyzn radykalnie. Nie przeżyłem lepszych i piękniejszych chwil niż tutaj”.

Jak mówią organizatorzy, weekend Drogi Lwa to kumulacja najważniejszych, wypracowywanych przez nich latami, treści formacyjnych związanych z Bożym przywództwem, które nie są tylko teorią, ale pomagają zmieniać życie tu i teraz. Dla jednych mogą to być intensywne jednorazowe rekolekcje, a dla drugich początek dłuższego procesu – drogi, na której dostaną konkretne narzędzia i wsparcie braci.

Pod adresem www.drogalwa.pl trwają zapisy na to wydarzenie. Wejdź, zobacz, obejrzyj materiały z dotychczasowych spotkań, a jeśli widzisz, że też potrzebujesz takich zmian i takiej formacji, nie czekaj!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Matka Boża Bolesna

2019-09-15 14:19

Arkadiusz Bednarczyk

Wielkie współczucie dla cierpień Maryi zaowocowało w przeszłości dwukrotnym wspominaniem Jej boleści. W starej diecezji kolońskiej już w 1423 r. obchodzono „Współcierpienie Maryi dla zadośćuczynienia za gwałty, jakich dokonywali na kościołach katolickich huszyci”. To lokalne święto zwane później świętem Siedmiu Boleści Matki Bożej, obchodzono początkowo w piątek po trzeciej Niedzieli Wielkanocnej. W roku 1727 papież Benedykt XIII rozszerzył je na cały Kościół i przeniósł na piątek przed Niedzielą Palmową. Natomiast wrześniowe święto wywodzące się od zakonu serwitów (o którym za chwilę) zostało na początku XIX stulecia rozszerzone na cały Kościół przez papieża Piusa VII, a w sto lat później oficjalnie wprowadzono święto Matki Bożej Bolesnej na 15 września w całym Kościele powszechnym.

Arkadiusz Bednarczyk

Stabat Mater

Pierwszy ołtarz, którym uczczono Matkę Bożą Bolesną, powstał w Europie średniowiecznej już w XIII stuleciu w niemieckim klasztorze cystersów w Schonau, nekropolii niemieckich królów z dynastii Staufów. Kiedy Maryja we łzach prosiła o zakończenie bratobójczych wojen we Florencji, sześciu poruszonych jej wizją florenckich kupców założyło w 1233 r. wspomniany zakon serwitów, który posiadał szczególną cześć dla Matki Bożej Bolesnej.

Doskonale wszystkim znany utwór „Stabat Mater”, który napisał średniowieczny franciszkanin Jacopone da Todi, a do którego muzykę komponowali znakomici artyści tacy jak Dworzak, Haydn, Penderecki, niezwykle sugestywnie ukazuje cierpienia Matki Bożej. W sztuce Matkę Bożą Bolesną przedstawiano na trzy sposoby. Najwcześniejsze wyobrażenia ukazywały stojącą Matkę pod Krzyżem, na którym umierał Jej Syn. Było to tzw. Stabat Mater Dolorosa - stała Matka Boleściwa. I taka piękna figura zachowała się w przemyskim Muzeum Archidiecezjalnym, stanowiąc część późnogotyckiej Grupy Pasji z XVI stulecia, z kościoła w Kosinie. Z przełomu XIV i XV wieku pochodzą wizerunki tzw. Piety, czyli Matki trzymającej na kolanach swojego Syna już po zdjęciu z Krzyża. Scena ta jest szczególnie przejmująca, ponieważ na kolanach Matki spoczywa martwe już ciało Syna, które Matka tuli do serca lub głaszcze martwą głowę. A zapłakane oczy Matki, która wznosi je w niemym błaganiu i rozpaczy w górę, starają się szeptać proste i przejmujące pytanie: dlaczego.

Dlaczego siedem mieczy boleści?

I wreszcie trzecią formą są ujęcia samotnej postaci Bolesnej Matki z motywem miecza lub siedmiu mieczy przeszywających Jej serce. Są nimi: Proroctwo Symeona, Ucieczka do Egiptu, Zgubienie Jezusa, Spotkanie z Jezusem na Drodze Krzyżowej, Ukrzyżowanie i śmierć Jezusa, Zdjęcie martwego Syna z krzyża Złożenie Syna do grobu. Forma ta w Polsce pojawia się na początku XVI stulecia. W urokliwym kościółku Świętego Ducha w Sokołowie Małopolskim, wśród wysokiej klasy obrazów przywiezionych z Włoch przez hrabiego Jana Władysława Zamoyskiego znajdziemy XVIII-wieczny wizerunek Matki Bożej Bolesnej z siedmioma mieczami boleści. Podobne przedstawienie, z tym, że w postaci figurki, znajduje się w kościele parafialnym w Żołyni. Na ogół najbardziej znanym przedstawieniem tego typu jest Smętka Dobrodziejka z krakowskiego klasztoru Franciszkanów z początku XVI stulecia. Ten typ ikonograficzny na ogół przedstawia cierpiącą Matkę w postawie nieco pochylonej, załamującej ręce, z oczyma zaczerwienionymi od łez, wraz z przeszywającym Jej serce mieczem - symbol boleści. W leżajskiej bazylice Bernardynów znajdujemy na korytarzu przed zakrystią przepiękne malowidło wyobrażające Mater Dolorosa. To przeszyte mieczem serce Maryi w połączeniu z trzymanym na kolanach martwym Jezusem. Starodawne malowidło podpisano m.in. „Mieczem w swe serce raniona Dziewica Matka Jego, cierpi Matka Syn umarł dla Ciebie Grzeszniku”. Stabat Mater Dolorosa - stojąca pod krzyżem Maria najczęściej ze św. Janem i Marią Magdaleną stanowi element obecnych od średniowiecza tzw. Belek tęczowych lub Grup Ukrzyżowania. Taki typ widzimy również na pięknych obrazach, jak choćby umieszczone w prezbiterium jarosławskiego kościółka Świętego Ducha XVII-wieczne malowidło, na którym widoczna jest Matka Jezusa, św. Jan oraz Maria Magdalena.

Córki Matki Bożej Bolesnej

O ile uboga byłaby działalność Kościoła na ziemi przemyskiej, gdyby nie codzienne posługiwanie „brązowych siostrzyczek”, Córek Matki Bożej Bolesnej, znanych pod nazwą Serafitek. Zapewne wielu z Czytelników pamięta uśmiechnięte, choć nieco zmęczone nie zawsze poprawnym zachowaniem swoich uczniów, „brązowe” siostry katechetki, grające pięknie na gitarze, uczące nowych pieśni na parafialnych scholach czy oazach. Wiele z sióstr posługuje w szpitalnych kaplicach dbając o godną oprawę odprawianych tam nabożeństw czy choćby świeże kwiaty, tak bardzo pomagające w chorobie. Wielu z nas pamięta zapewne jeszcze czasy, kiedy to w szpitalach również posługiwały Siostry Serafitki. W krajobraz dawnego Łańcuta wpisała się choćby niezapomniana s. Rufina, która posługiwała w tutejszym szpitalu od wielu lat. Zawsze pogodna, gotowa nieść pomoc najciężej chorym i potrzebującym. Niemal bezszelestnie poruszała się po szpitalnych korytarzach, jak anioł niosąc chorym i strapionym ulgę w cierpieniach i pocieszenie. Myślę, że wiele zimnych, szpitalnych korytarzy zyskałoby bardzo, gdyby siostry częściej mogły się na nich pojawiać. Serafitki - jak same mówią - stają wraz z Matką Bolesną pod krzyżem Chrystusa, aby mieć siłę i odwagę do obecności przy krzyżu bliźniego. Godłem Zgromadzenia Sióstr Serafitek jest Serce Maryi przeszyte 7 mieczami boleści, a jego hasłem: „Wszystko dla Jezusa przez Bolejące Serce Maryi”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Uroczyste przekazanie i poświęcenie dzwonu „Pamięć i Przestroga”

2019-09-15 20:21

Zofia Białas

3 września Burmistrz Wielunia Paweł Okrasa otrzymał z rąk Wojciecha Kolarskiego - Sekretarza Stanu w Kancelarii Prezydenta RP Akt Przekazania Dzwonu „Pamięć i Przestroga”.

Zofia Białas

W Akcie Przekazania Prezydent RP Andrzej Duda napisał: „dzwon zostaje przekazany w hołdzie ofiarom przerażającej niemieckiej zbrodni wojennej oraz wszystkim rodakom poległym i pomordowanym podczas największego i najokrutniejszego konfliktu zbrojnego w dziejach świata – II wojny światowej.

Przekazanie dzwonu mieszkańcom Wielunia dopełniło słowa Prezydenta RP wypowiedziane podczas uroczystości wieluńskich 1 września: „Osiemdziesiąt lat temu o tej godzinie 4.40 na Wieluń spadło piekło rozpętane przez niemiecki rasistowski obłęd i żądzę niszczenia […] Stoję przed Państwem, tymi, którzy ocaleli, przed potomkami ofiar, starszymi i młodymi, mieszkankami i mieszkańcami Wielunia, pełen pokory i wdzięczności […]

Zobacz zdjęcia: Uroczyste przekazanie i poświęcenie dzwonu „Pamięć i Przestroga” w Wieluniu

Dzwon „Pamięć i Przestroga”, z dedykacją Wieluń 1 IX 1939, upamiętniający 80. rocznicę wybuchu II Wojny Światowej ufundowany przez Prezydenta RP Andrzeja Dudę dla miasta Wielunia został ustawiony przy zrekonstruowanych fundamentach wieluńskiej fary, zniszczonej w dniu 1 września 1939 r..

W niedzielę 15 września odbyło się jego uroczyste przekazanie mieszkańcom Wielunia. Akt Przekazania i poświęcenia poprzedziła uroczysta Msza Święta koncelebrowana w kościele św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny sprawowana w intencji Ojczyzny , ofiar II wojny światowej i pokoju. Przewodniczył jej ks. abp Metropolita Częstochowski Wacław Depo.

W homilii nawiązującej do tekstów liturgicznych przeznaczonych na niedzielę 15 września mówiących o miłości Boga do człowieka i o poszukiwaniu Boga przez człowieka (przypowieści o zagubionej owcy i zagubionej drachmie) mówił jak wielka jest miłość Boga do człowieka, nawet wtedy, kiedy zostaje zraniona. Zraniona miłość Boga jest zawsze większa niż Jego gniew. Wyrazem Bożej miłości jest to, że dał swojego Syna by ten przez swoją śmierć na krzyżu wyzwolił ludzi od grzechu i uczynił ich wolnymi by mogli stać się dla siebie braćmi przebaczającymi sobie nawzajem.

Tu przywołane zostały słowa Prezydenta Niemiec Franka – Waltera Steinmeiera przetłumaczone na język polski i zdanie wypowiedziane po polsku: „Nie możemy cofnąć wyrządzonych krzywd i cierpień, nie możemy ich też zliczyć. Jednak Polska wyciągnęła do Niemiec dłoń w geście pojednania. Mimo wszystko. Jesteśmy głęboko wdzięczni za tę wyciągniętą do nas dłoń, za gotowość Polski by wspólnie podążyć drogą pojednania. Droga pojednania doprowadziła nas do wspólnej, zjednoczonej Europy. Europy wyrosłej z ducha oporu przeciw rasistowskiemu obłędowi, przeciw totalitaryzmowi i tyranii, z wolności, demokracji i prawa. Europy powstałej z polskiego ducha. […] Chcemy i będziemy pamiętać. Bierzemy na siebie odpowiedzialność, którą nakłada na nas nasza historia (…). Chylę czoła przed ofiarami ataku na Wieluń, chylę czoła przed polskimi ofiarami niemieckiej tyranii i proszę o przebaczenie.

Po uroczystej Eucharystii wszyscy jej uczestnicy przeszli w procesji na fundamenty fary. Tu Burmistrz Wielunia Paweł Okrasa, w obecności przedstawicieli władz miejskich i powiatowych, posłów na Sejm RP, Wicemarszałka Senatu, duchowieństwa i licznie zgromadzonych mieszkańców, odczytał Akt Przekazania Dzwonu. Potem odczytany został akt poświęcenia. Uroczystego poświęcenia dzwonu dokonał ks. abp Wacław Depo. Po czym nastąpiło uderzenie w dzwon. Pierwszego uderzenia dokonali ks. abp i gospodarz miasta…. Uroczystości zakończyły słowa:

Niech wzywa wszystkie narody do zachowania pamięci o grozie wojny oraz do zjednoczenia w staraniach na rzecz pokoju.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem