Reklama

Niedziela Kielecka

Uwielbienie stylem życia

Uwielbiali Boga trzy dni, głosili Jego chwałę tak, jak robił to biblijny Izrael. Śpiewem i tańcem ogłaszali Jego Królestwo, aż się trzęsły mury Zespołu Szkół Katolickich. Ponad 250 osób w dniach 22-24 lutego wzięło udział w Kielcach w Weekendowej Szkole Chwały

Niedziela kielecka 11/2019, str. I

[ TEMATY ]

Szkoła Chwały

Marcin Wawrzosek

Szkoła Chwały po raz pierwszy zagościła w Kielcach

Jej uczestnicy słuchali Słowa Bożego, konferencji, które głosili zaproszeni goście, uczestniczyli w Eucharystii i wielogodzinnym uwielbieniu tańcem, śpiewem, oklaskami. Zgromadzonych na rekolekcjach odwiedził bp Jan Piotrowski, który wyraził radość z inicjatywy, zorganizowanej przez Instytut Ewangelizacji Świata (ICPE) wraz z Armią Dzieci oraz Duszpasterstwem Wesoła 54.

ICPE to międzynarodowe stowarzyszenie wiernych, działającym zgodnie z prawem papieskim.

Marta Suchenia z mężem i dwójką dzieci od 2013 zaangażowani są w misję ICPE. – Zawsze czuliśmy się wezwani do ewangelizacji i zwiastowania światu Dobrej Nowiny. Dla mnie osobiście jest to styl modlitwy i życia. Kiedy staję w uwielbieniu, zmienia się rzeczywistość wokół. Uwielbienie rozpoczyna się od aktu naszej woli, że chcę, podejmuję decyzję, że będę oddawać Bogu cześć za wszystko, wtedy angażujemy nasze ciało, całych siebie w uwielbienie. W Szkole przedstawiamy wzorce biblijne – postaci, które oddawały Bogu chwałę, jak np. Dawid, ale i wszyscy Izraelici.

Reklama

Nie przystoi?

Do takiego uwielbienia podchodzić można z rezerwą. Bo jak się można tak wygłupiać? Skakać, klaskać, zwłaszcza jak się jest już w średnim wieku? Nie przystoi. – Jak mi ktoś powie, że oddawanie chwały Bogu jest młodzieżowe, to ja mówię że jest biblijne, nie młodzieżowe. Musimy być świadomi, że mamy warownię w głowie, schematy myślenia, których nie jesteśmy w stanie opuścić. Jak oddajemy Bogu chwałę, zmieniamy atmosferę. Ta atmosfera zaczyna być Królestwem Bożym. I Bóg przebywa w miejscu, w którym lud oddaje mu chwałę – przekonywał Michał Saj, ewangelizator z Armii Dzieci.

Bóg towarzyszy głoszeniu Słowa

Konferencje głosili ks. prof. Przemysław Kantyka z KUL, Maria Vadia – świecka misjonarka z ICPE, Anna Saj z Armii Dzieci oraz ks. S.Pawłowski, kościelny asystent. – Wierzę, że ludzie tutaj zgromadzeni chcą spotkać Boga. W duchu myślę, że jest wiele osób, które są w depresji, zmiażdżonych, bez nadziei. Mają wrażenie, że życie do niczego nie prowadzi. Oni muszą zrozumieć, że Bóg ich kocha i że ma dobre plany dla nich, że Bóg da im moc i wszystko czego potrzebują, by ten plan się mógł wypełnić. Dlatego też głosimy Ewangelię, głosimy Słowo Boże, ponieważ Bóg towarzyszy głoszeniu Słowa i On potwierdza głoszone Słowo uzdrowieniami, cudami i znakami. Mamy wiele świadectw ludzi, którzy byli uwalniani z depresji i myśli samobójczych w czasie rekolekcji – powiedziała „Niedzieli” Maria Vadia.

Maria mówi, że „Jezus musi stać się Centrum rodziny, która powinna modlić się razem, chwalić razem Boga, czytać razem Słowo Boże, by ich umysły były przemienianie i odnawiane”. Rodziny uczestniczące w Szkole doświadczają, czym jest modlitwa. – Z uwielbieniem i z Armią Dzieci mamy kontakt od 2013 r. Przez tę modlitwę Bóg przemienił całe nasze życie. Widzimy, że nasza rodzina stała się silniejsza. Staramy się oddawać Bogu chwałę razem z dziećmi. Nasze świadectwo przyciąga innych do naszego domu. Armia Dzieci już dwa razy była w Niemczech, głosząc tam rekolekcje i posługując muzycznie – mówił Emil, który przyjechał z Niemiec z żoną Kasią i z dziećmi na te trzy dni do Kielc.

Reklama

Przygotować ludzi wiary

Jakie owoce ma przynieść Weekendowa Szkoła Chwały? – Uczyć ludzi jak w życiu codziennym być chrześcijaninem, który podejmuje zadania, jakie przygotował dla nas Bóg w rodzinach, miejscach pracy, w szkołach, po to abyśmy mogli zobaczyć, jak nasze środowiska się zmieniają. To jest nasz główny cel – tłumaczyła dr Anna Saj. Weekendowa Szkoła Chwały obejmuje troską wszystkie pokolenia. Mamy rodziny z dziećmi, nastolatków, dorosłych, samotnych, osoby duchowne i każdy ma możliwość otrzymania czegoś na swoim poziomie i zgodnie ze swoimi potrzebami.

– Szkoła ma przygotować ludzi, by mogli podejmować decyzje z Bogiem, tak by w ich życiu działał Duch Święty, by ich życie przynosiło owoce, jakich oczekuje od nich Bóg – powiedział Jacek Saj.

– Chcemy doprowadzić ludzi do tego, aby świadomie wchodzi li na drogę przemiany myślenia, tak jak uczy św. Paweł w Liście do Rzymian (12, 1-2). Musimy odnawiać się przez przemianę myślenia, aby rozpoznać, jaka jest wola Boża względem nas. Wierzymy, że Bóg ma plan dla każdego człowieka i naszym celem jest zmotywowanie ludzi do odkrycia go. Chcemy, aby na jaw wyszło to, co Bóg złożył w człowieku, w każdej osobie, która jest uczestnikiem Szkoły. Wszystko po to, abyśmy byli coraz bardziej podobni do Niego, ponieważ my jesteśmy stworzeni na Jego obraz i podobieństwo. Uświadamiamy ludziom, że to nie jest dla wybranych, że Duch Święty działa w każdym z nas. Każdy jest w pełni wyposażony do tego, by słuchać Jego głosu.

Dzieci we Wspólnocie

Paweł Skrzek z Armii Dzieci jest liderem odpowiedzialnym za posługę dzieciom, które są bardzo ważne we Wspólnocie. – Kiedy rodzice mają swoje rekolekcje, one również w nich uczestniczą – poprzez zabawę, gry zawierające treści, które wprowadzają je w głęboką więź z Bogiem. Dzieci, które już od lat uczestniczą w takich spotkaniach wzrastają w wierze, nie boją się konfrontacji ze środowiskiem i światem, świadczą o Bogu. Osiem lat temu, kiedy Armia zaczynała, uczestniczyły jako maluchy w zajęciach, teraz to one prowadzą uwielbienie i grupy młodzieży – opowiada.

– Dzieci są na pierwszym miejscu. Dwulatki, trzylatki skaczą, klaszczą, tupią i oddają Bogu chwałę. Uwielbienie staje się ich stylem życia. Uczymy je wchodzić w rzeczywistość duchową, jak się modlić, jak zwracać się do Boga. To jest z czasem dla nich czymś naturalnym – dodaje Marta Suchenia.

Potrzeba świadków

W Szkole uczestniczyło wielu młodych ludzi z różnych stron Polski. Ważne było dla nich świadectwo członków Wspólnoty Armia Dzieci. Serafin Saj posługuje muzycznie w Armii, grając na gitarze. – Kiedy mam jakieś problemy, to wiem że dzięki modlitwie mogę je pokonać, bo mam Przecudownego Wspomożyciela, dla Niego nie ma rzeczy niemożliwych. Bóg pozwala nam wychodzić poza granicę ludzkich możliwości, ograniczeń. Czasem ludzie pytają mnie o Boga. Kiedyś miałem koleżankę, która cierpiała na depresję i lęki. Najpierw powiedziałem Jej o Jezusie, który oddał za nas życie i wziął wszystkie nasze cierpienia na krzyż. Ona wcześniej o tym nie słyszała. Nikt jej o tym nie powiedział. Zachęcałem ją, by oddawała te lęki Bogu na modlitwie. Potem powiedziała mi, że te słowa bardzo jej pomogły i stara się modlić. Bóg naprawdę działa wielkie rzeczy – kończy Serafin.

Michał Saj: – Młodzi potrzebują autentycznych świadków, nie jakiś gadek i morałów. Jeśli młody człowiek ma doświadczenia działania Boga, chce wejść w uwielbienie. W Weekendowej Szkole Chwały uczymy młodych relacji z Bogiem. Widzimy tego owoce. – Ludzie wyjeżdżali z tych rekolekcji bardzo zadowoleni. Pytali o następne spotkania.

– Taka modlitwa uwalnia przede wszystkim radość, wlewa w serce Boży pokój i wdzięczność. Te dary rozlewają się na przypadkowe osoby. Bóg przychodzi i uzdrawia podczas modlitwy. Mieliśmy również przykłady podczas spotkania w Kielcach świadectw konkretnych uzdrowień, przemiany serca – podsumowała Marta Suchenia.

2019-03-13 10:57

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Co bł. Frassati mówi dziś młodym?

O. Dariusz Kantypowicz OP podkreślił w rozmowie z KAI, że Pier Giorgio był człowiekiem odważnym i bardzo szczerym. Tego, zdaniem dominikanina, młodzi mogą się od niego uczyć. "My często zastanawiamy się, co inni powiedzą, jak coś zostanie odebrane, a w Pier Giorgiu nie było zupełnie takiego podejścia. On robił rzeczywiście to, co uważał, że jest wolą Bożą i co, według niego, powinien był robić. Nie patrzył na to, że ktoś to może wyśmiać, że ktoś jest temu przeciwny – po prostu to robił" - wskazuje o. Kantypowicz.

Frassati był człowiekiem bardzo aktywnym - działał nie tylko w Kościele, ale także w różnych studenckich organizacjach. "Wszystko, co robił, robił z Chrystusem" - mówi tercjarka dominikańska, Marta Bizacka, której przygoda z Frassatim trwa już od 20 lat.

Przyznaje, że na przestrzeni lat jej spojrzenie na tego błogosławionego zmieniało się. "Na początku byłam zdziwiona, że osoba tak zwyczajna. Mnie świętość zawsze kojarzyła się z zakonnikami, a on pokazuje, że jest dostępna dla każdego. To dla mnie przykład, jak żyć Ewangelią będąc osobą świecką" - mówi Marta Bizacka dodając, że to dla niej najbardziej pociągający przykład świętości, jaki zna.

Piotr Górski, także świecki dominikanin, podkreśla, że źródłem świętości Frassatiego była jego relacja z Panem Bogiem i to powinno być wskazówką dla młodych.

"On bardzo ukochał Eucharystię, codziennie starał się przyjmować Komunię św. w kościele, a w tamtych czasach to nie było łatwe, bo post Eucharystyczny trwał od północy. To oznaczało, że np. gdy wybierał się ze znajomymi na wycieczkę górską, prosił kapłanów, by jak najwcześniej odprawili Mszę św., żeby mógł w niej uczestniczyć. To był wręcz warunek uczestnictwa w wycieczce" - mówi Górski.

Frassatiego często widywano także na nocnych adoracjach Najświętszego Sakramentu. Troszczył się też o swój rozwój duchowy, przystępując regularnie do spowiedzi. "Robił to naturalnie i spontanicznie, potrafił np. poprosić o spowiedź znajomego księdza na schodach kościoła, jeśli widział taką potrzebę. To jest taki element, który może być ważny dla młodych dzisiaj, też w kontekście Światowych Dni Młodzieży" - mówi Piotr Górski.

Małgorzatę Korzeniewską w Pier Giorgiu fascynuje prostota i podejmowanie dzieł miłosierdzia. "Nie mógł obojętnie przejść obok biedy ludzkiej, czy to była bieda materialna czy duchowa. Nie ograniczał się, miał nieustannie wypchane kieszenie karteczkami, na których zapisywał, kto czego potrzebuje i gdzie trzeba jeszcze pójść. Był z tymi ludźmi, nie tylko im pomagał - to jest coś, czego możemy się od niego uczyć" - mówi tercjarka dominikańska.

Frassati był świeckim dominikaninem - do III zakonu św. Dominika wstąpił trzy lata przed śmiercią.

Urodził się w 1901 roku w zamożnej włoskiej rodzinie. Jego ojciec, Alfredo, był założycielem i właścicielem turyńskiej "La Stampy". Pier Giorgio swoje krótkie, 24-letnie życie poświęcił czynieniu miłosierdzia.

Opiekował się biedakami, chorymi i opuszczonymi. Był człowiekiem głębokiej modlitwy. Mając 13 lat podjął praktykę codziennej Komunii św., co w tamtym czasie było wciąż jeszcze nowością w Kościele. Miał duże poczucie humoru, dystans do siebie i niezwykłą skromność. Mimo, że fałszował jak mało kto, śpiewał często i głośno.

Był wysportowany - najbardziej lubił górskie wspinaczki i regularnie organizował z przyjaciółmi wyprawy na alpejskie szczyty. Świadomie wybrał życie osoby świeckiej, bo chciał w ten sposób być bliżej ludzi, którzy nie spotkali jeszcze Chrystusa.

Zmarł w wieku 24 lat. Zaraził się od jednego ze swoich podopiecznych chorobą Heinego-Medina. Jan Paweł II nazwał Frassatiego "człowiekiem ośmiu błogosławieństw", stawiając go młodym za wzór. To on beatyfikował go w 1990 roku. Jak stwierdzono podczas procesu beatyfikacyjnego, ciało Per Giorgia mimo upływu lat nie uległo rozkładowi.

CZYTAJ DALEJ

Pielgrzymkowe wyzwania.

2020-07-04 19:35

[ TEMATY ]

abp Wacław Depo

Ks. Jarosław Grabowski

pielgrzymowanie

Niedziela TV

Abp Wacław Depo metropolita częstochowski w rozmowie z ks. Jarosławem Grabowskim redaktorem naczelnym „Niedzieli” porusza temat pielgrzymowania w obliczu pandemii. Pełny zapis rozmowy TUTAJ

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję