Reklama

gps na zycie

Moje wyzwanie na wiosnę

2019-04-03 10:07

Beata Kociołek
Niedziela Ogólnopolska 14/2019, str. 50-53

©hurca.com - stock.adobe.com

Wiosna, coraz dłuższe dni, nareszcie więcej słońca. Człowieka aż nosi, żeby coś zmienić w szarej codzienności. Może nowy akcent w garderobie? Może zwyczajnie pomalować pokój albo choćby tylko jedną ścianę? A może podjąć wyzwanie i... zmonetyzować pasję, zmienić pracę, przeczytać książkę, która od Wigilii czeka na lepszy moment w mojej czasoprzestrzeni? Dobrze zatroszczyć się o siebie. Przednówek bywa trudny dla organizmu. Trochę odpoczynku, okraszonego ruchem na świeżym powietrzu i urozmaicona dieta z większą ilością warzyw i owoców nie tylko sprzyja zdrowiu, ale pozytywnie wpływa na kondycję fizyczną. Jednocześ-
nie, co przecież nie jest bez znaczenia w perspektywie zbliżających się wakacji, poprawia sylwetkę. O tak, tu i teraz! – To jest moja trampolina do zmian. Jak ja dobrze znam ten stan ciała i ducha.

Czas na zmiany!

Chciałoby się powiedzieć: ahoj przygodo! To jest właśnie ten czas! To jest mój czas!
Jakoś tak się składa, że po etapie euforii przychodzi tzw. real, który bezkompromisowo ściąga w dół. Pamięć wyświetla co najmniej kilkanaście osobistych casusów, kiedy z planów i marzeń nic nie wyszło. Obawa, że tym razem też się nie uda, urasta do rangi kluczowego elementu mojego genotypu. Stąd już blisko na bezdroża obwiniania siebie i innych, frustracji i niebezpiecznego braku nadziei. Sztandarowe hasło podstępnie uśmiercające potrzebę jakichkolwiek zmian – „miało być inaczej, a wyszło jak zwykle”, słychać w sklepie, w tramwaju czy nawet podczas spotkania w gronie znajomych.

Moje możliwości

Statystycznie zdecydowana większość osób ma poważny problem z poczuciem własnej sprawczości, określanego często jako siła przebicia. Lepiej jest z poczuciem własnej wartości, które potwierdzamy kolejnymi dyplomami, certyfikatami, dobrą opinią życzliwych nam ludzi na temat naszych dokonań. Tam, gdzie trzeba skupić się bardziej na osobistych zasobach (talentach, umiejętnościach, doświadczeniu) i określić stopień pewności siebie, wyniki na skali od 1 do 10 topnieją w oczach. Niska (de facto wychłodzona) samoocena, nie zachęca do podejmowania wyzwań ani tych małych, codziennych, ani tym bardziej tych wielkich. Cóż, przy takim status quo trudno czynić sobie ziemię poddaną (Rdz 1, 28). Czekanie na Bożą multiplikację w naszym życiu także wymaga choćby niewielkiego zaangażowania z naszej strony, osobistego wkładu jak w perykopach o rozmnożeniu chlebów (J 6, 1-15).

Reklama

Św. Augustyn zachęca, aby "pracować tak, jakby wszystko zależało ode mnie, ale ufać tak, jakby wszystko zależało od Boga"

Zatem bądźmy nieskazitelni jak gołębie, ale roztropni jak węże (Mt 10,16). W trudnej sytuacji nie zawsze trzeba się wycofać. Można także stanąć z otwartą przyłbicą i w akcie niemałej odwagi zadać sobie pytanie: czego mnie uczy ta sytuacja? O mnie, o świecie, o ludziach? Prawda nas wyzwala (J 8, 30-32), uwalnia nas od schematów, lęków, bezproduktywnego gadulstwa, życia mrzonkami – gdyby to, to by tamto. Dlatego tak ważne jest, aby udzielić sobie szczerych odpowiedzi. W ten sposób możemy stworzyć nową przestrzeń do pięknego życia zgodnego z osobistymi potrzebami, prawdziwymi wartościami, rozwijając talenty i dary, jakie w konkretnym celu otrzymaliśmy od Boga.

Mój cel

Ważne jest sprecyzowanie celu, do jakiego chcę dążyć. Czyli uświadomienie sobie, że dziś jestem w punkcie A i chcę dojść do punktu B. Świadomie wyznaczony cel jest kluczowym punktem odniesienia do mojego tu i teraz.

Określenie tych dwóch punktów czasoprzestrzeni bardzo porządkuje myślenie i może zdeterminować nasze działanie. Wyzwala z gdybania, urealnia, ale też uczy planować działania. Jeśli chcę zdać maturę, to czas najwyższy przysiąść fałdów, bo maj za pasem. Ale jeśli nie mam takiego celu, to napominania nauczycieli czy troska lub rodzicielska artyleria są skazane na porażkę.

Dobrze jest zapisać na kartce swój cel i myśląc o nim intensywnie, dołączać do niego tzw. cele szczegółowe, czyli poszczególne elementy mojego planu działania (strategii – nie bójmy się trudnych słów), jak wyobrażam sobie moją podróż z punktu A do punktu B. Co klasyfikuję jako moje silne strony, które będą wsparciem na mojej drodze, a gdzie wiem, że mogę polec lub polegnę, jeśli pójdę bez niezbędnego wsparcia. Wartość takiej mapy jest nie do przecenienia dla każdego życiowego podróżnika.

Sprawy ważne, pilne, nieistotne, złodzieje czasu

I jak to w życiu bywa – nie bierzmy za dużo na raz. Są sprawy ważne, ważniejsze i najważniejsze, ale jest też całe mnóstwo spraw nieistotnych. Pomocna w odnalezieniu się w tym gąszczu będzie macierz Eisenhowera.
› Sprawy ważne i pilne
to takie, które są naglące, „na wczoraj” – ZRÓB TERAZ! czyli w pierwszej kolejności, najlepiej osobiście.
› Sprawy ważne, ale niepilne
to takie, które są związane z planowaniem, poszukiwaniem nowych rozwiązań – ZAPLANUJ! wyznacz dzień, godzinę np. na spotkanie.
› Sprawy nieważne, ale pilne
czyli takie, które są istotne dla mojego funkcjonowania, np. opłacenie rachunków za media, bo bez prądu nawet komputera nie włączę do pracy – ODDELEGUJ! Najlepiej znajdź kogoś, kto pomoże ci w ich zrealizowaniu, co cię znacząco odciąży.
› Sprawy nieważne i niepilne
określane mianem pożeraczy czasu, bo rozpraszają naszą uwagę, podstępnie kradną minuty i godziny tak cenne w mojej podróży z punktu A do punktu B – ZAPOMNIJ! Odpuść sobie albo przynajmniej zasadniczo ogranicz np. przewijanie info na Fb, telefoniczne gadulstwo.

Moja motywacja

Motivus oznacza „ruchomy”. Stąd motywacja określana jest jako stan gotowości do podjęcia określonego działania. Najbardziej pożądana jest motywacja wewnętrzna, czyli moja osobista dyspozycja, która może mnie pobudzić, zainspirować i zdopingować do zmiany. Czyli osiągnięcia wyznaczonego celu. Chcę i zrobię!

Zatem pierwsze ważne pytanie, jakie warto sobie zadać, dotyczy mojej własnej motywacji do zmiany. Jaka ona faktycznie jest? Co mnie motywuje do działania (czyli co mnie inspiruje, zachęca, dopinguje)? Dlaczego ta zmiana (cel) jest dla mnie ważna? Jak wpisuje się w moje wartości? Co mnie pobudza do działania? Jakie są „za” i „przeciw” zmianie?

Zwykle czuję jakiś brak, który przeżywam mniej lub bardziej dotkliwie. Może widzę wielką przepaść pomiędzy dotychczasowymi moimi działaniami a moimi wartościami, do realizacji których chcę dążyć w życiu? Wszystko jest ważne, bo dostarcza wiele informacji o mnie. A może ja wcale nie chcę tej zmiany? Jest mi dobrze albo nie lubię zmian. Może podejmuję je, bo jest taki wiosenny trend, bo ktoś tego ode mnie oczekuje i nie wypada odmówić? A może nie umiem odmawiać i nad zmianą tej mojej postawy chcę pracować, zamiast aplikować na kolejne studia?

Technika pomodoro

Na zakończenie proste narzędzie służące do zarządzania swoim czasem. Może okazać się bardzo skutecznym rozwiązaniem dla wielu osób, które stając face to face wobec listy spraw, czują się bezradne. Odwlekając, zostawiają zadania na ostatnią chwilę, co sprzyja wzrostowi frustracji i koło się kręci. Tymczasem trzeba przerwać ten schemat i ZACZĄĆ!

Pomidorowa technika (nazwa pochodzi od czasomierza w kształcie pomidora) jest prosta. Działamy w blokach 30-minutowych: 25 minut pracy w skupieniu i 5 minut przerwy. Po czterech takich cyklach, potrzebujemy dłuższej przerwy ok. 15-, 30-minutowej. Ważne, aby w trakcie pracy minimalizować rozpraszacze z zewnątrz. Szczególnie wskazane jest wyciszenie telefonu. Równie istotne jest efektywne wykorzystanie przerw. Służą one odpoczynkowi organizmu po pracy wykonanej w dużym skupieniu. Dlatego poleca się przewentylowanie pomieszczenia, w którym pracujemy, oderwanie oczu od monitora i spojrzenie w dal, najlepiej na zieleń za oknem, aby oczy odpoczęły. Podczas dłuższych przerw regeneracyjnych, zamiast „przewijania” portali społecznościowych, niezastąpiona jest dobra kawa, herbata czy szklanka wody, drobna przekąska lub lunch i ruch na świeżym powietrzu, najlepiej spacer.

Doświadczeni ludzie mówią, że zmiany są wpisane w nasze życie, a kryzysy mają kluczowe znaczenie dla rozwoju ludzkości. Żeby to zobaczyć, potrzebna jest jednak zmiana dotychczasowej perspektywy na to, co się dzieje w moim życiu. Czasem trzeba coś stracić, aby coś zyskać. Pogodzić się ze stratą i otworzyć na zmianę. Zawsze mogę odkrywać jeszcze głębszy sens tego, co robię, dla kogo robię to, co robię, i z jakich powodów.

Tagi:
psychologia Niedziela Młodych

Reklama

Opole uwielbia

2019-08-21 11:24

Beata Włoga
Niedziela Ogólnopolska 34/2019, str. 40-41

Na początku była myśl, dlaczego by nie zorganizować koncertu uwielbienia będącego uwieńczeniem uroczystości Bożego Ciała, podobnie jak robi to Rzeszów. Było też pragnienie serca, by modlić się za ludzi młodych...

Michał Banaś
Od 10 lat śpiewają na chwałę Pana

Ksiądz Eugeniusz Ploch, wówczas ojciec duchowny w Wyższym Seminarium Duchownym w Opolu, pragnienie i pytania przekuł w działanie. I tak po raz pierwszy w diecezji opolskiej w 2010 r. z jego inicjatywy i z pomocą raciborskiego zespołu Przecinek odbył się I Koncert Uwielbienia. Była to też doskonała okazja, by oficjalnie rozpocząć w diecezji zorganizowaną modlitwę za młode pokolenie.

Z błogosławieństwem pasterza

Biskupowi opolskiemu Andrzejowi Czai zależało, by parafie stały się Ogniskami Modlitwy za Młode Pokolenie. – W naszej diecezji w wielu parafiach przed codzienną Mszą św. jest odmawiany Różaniec – tłumaczy ks. Marcin Cytrycki, który dołączył do organizatorów koncertów rok później. – W jeden wyznaczony przez proboszcza dzień parafianie modlą się w intencji młodych ludzi. Ta modlitwa w wielu parafiach trwa do dziś – zapewnia ks. Marcin. Podobnie jest z modlitwą uwielbienia. Owocem opolskiego koncertu są m.in. wieczory uwielbienia, które odbywają się regularnie w kilkunastu parafiach diecezji opolskiej. Ci sami ludzie, którzy w wieczór uroczystości Bożego Ciała gromadzą się w Opolu, wracają do swoich domów i chcą dalej modlić się śpiewami uwielbienia.

Z pasją i miłością

Od początku organizatorom zależało, aby zespołowi towarzyszył chór. Przez pierwsze trzy lata zespół wspierały chóry młodzieżowe: Capricolium z Głuchołaz i Silesia Cantat z Głubczyc. – Później pojawiła się idea, aby więcej osób włączyło się w śpiew, dlatego zaprosiliśmy wolontariuszy. To było dobre posunięcie, dziś spora część chóru, ok. 40 osób, to stały skład, na nich zawsze można liczyć. Ci, którzy chcą z nami śpiewać, mogą zgłaszać się przez stronę: koncertuwielbienia.pl – wyjaśnia ks. Cytrycki. Wszyscy, którzy choć raz byli na koncercie uwielbienia, wiedzą, że to nie jest zwykłe śpiewanie. Tu ważny jest Ten, o którym się śpiewa i dla którego się śpiewa. – W naszych działaniach chcemy, by Pan Jezus był na pierwszym miejscu. Zawsze podkreślamy i pamiętamy, że to śpiew dla Niego, stąd #OpoleUwielbia, a słowo „koncert” bardzo świadomie od tego roku pojawia się dopiero w podtytule – tłumaczy ks. Marcin.

Wraz z nową grupą chórzystów wolontariuszy zrodził się pomysł warsztatów uwielbienia. To dwa (początkowo trzy) weekendy, kiedy śpiewający spotykają się i spędzają wspólnie czas nie tylko na nauce emisji głosu, artykulacji, próbach. To w pewnym sensie także duchowa formacja z modlitwą, konferencjami i Eucharystią, z uczeniem się, czym jest uwielbienie.

Za warsztatami i całym muzycznym przedsięwzięciem stoją profesjonaliści. Tak się złożyło, że za przygotowanie chóru przez lata odpowiedzialni byli absolwenci Akademii Muzycznej we Wrocławiu. Dziś chór prowadzi i przygotowuje Anna Sikora, doskonała dyrygentka młodego pokolenia, na co dzień współpracująca z Diecezjalnym Instytutem Muzyki Kościelnej w Opolu. W tym trudnym zadaniu pomaga jej Krzysztof Pytko, od lat zaangażowany muzycznie w wielu miejscach diecezji. Zespół muzyczny to grupa muzyków Opolskich Wieczorów Uwielbienia wspierana przez grupę filharmoników opolskich. Na co dzień profesjonalni muzycy współtworzący różne muzyczne projekty. Udowadniają, że katolicy mogą robić dobrą muzykę, ładnie zaaranżowaną, zagraną i zaśpiewaną. Oczywiście, zespół nie składa się z samych profesjonalistów, ale i z wolontariuszy śpiewających w chórze, którzy wkładają mnóstwo pracy, prywatnego czasu i serca, by robić to dobrze. Mało tego, zaproszeni do tworzenia koncertu są wszyscy przez wspólne uwielbianie Pana Jezusa, w czym pomaga tekst pieśni wyświetlany na telebimie. – Jedynym na widowni jest Pan Jezus! On jest tym, dla którego jest cały ten koncert. To właśnie dla Niego kilkumiesięczne przygotowania, dla Niego cały wysiłek tylu młodych ludzi, dla Niego tak wielkie przedsięwzięcie – mówią inicjatorzy wydarzenia.

Ludzie i idea

Za każdą ideą stoją konkretni ludzie. Opole Uwielbia to przede wszystkim jego pomysłodawca i organizator – ks. Eugeniusz Ploch, obecnie proboszcz parafii Ducha Świętego w Winowie i członek Zespołu ds. Nowej Ewangelizacji przy KEP; to również ks. Marcin Cytrycki, proboszcz parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Gosławicach, były duszpasterz akademicki w DA Resurrexit. W tym roku do zespołu dołączył obecny duszpasterz akademicki ks. Łukasz Knosala. Ważna postać w ekipie to Piotr Kotas, kompozytor i aranżer, pieśni znane i śpiewane od wieków w jego aranżacjach są w nowy sposób odczytywane i odbierane.

Wielu, którzy tworzą Chór Corpus Christi i zaczynali jako młodzi ludzie, dziś dalej przyjeżdża i śpiewa dla Boga, choć ich życie prywatne mocno się zmieniło od pierwszego koncertu zagranego w parku AK w Opolu 10 lat temu. Często mają mężów, żony, dzieci – i w Boże Ciało przyjeżdżają do Opola, by wielbić Boga.

Owoce

Sara Nestorowicz, która przez wiele lat dyrygowała chórem, od trzech lat współtworzy koncert uwielbieniowy we Wrocławiu – wNieboGłosy. Swojego męża Michała poznała właśnie podczas warsztatów w Opolu. Arkadiusz Wiertelak też zaczynał w Opolu, dziś jest kierownikiem artystycznym, aranżerem i głównym organizatorem Zielonogórskiego Koncertu Uwielbienia. Marek Kudra, który pomagał przy kilku edycjach opolskiego koncertu, dziś jest prężnie działającym dyrygentem muzyki klasycznej.

– Opolskie doświadczenie przenoszone jest na dalszy grunt. To bardzo cieszy – przyznają zgodnie księża Marcin i Eugeniusz. W Polsce coraz więcej miast organizuje koncert na kształt Jednego Serca Jednego Ducha z Rzeszowa. Zwłaszcza młodzi ludzie chcą manifestować swoją wiarę w Żywego Boga przez udział w wieczornych koncertach uwielbienia. Są one niczym zwieńczenie uroczystej procesji ulicami miast i wsi, gdzie publicznie wyznaje się wiarę w Boga ukrytego w Najświętszym Sakramencie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Obraz Matki Bożej Częstochowskiej w S. Giovanni Rotondo

2019-11-14 11:15

Jasna Góra

W poniedziałek 11 listopada rozpoczęła się peregrynacja kopii Jasnogórskiej Ikony we włoskim Sanktuarium św. Ojca Pio w San Giovanni Rotondo.

youtube.com

Na lotnisku Matka Boża została uroczyście powitana nie tylko przez gospodarzy Sanktuarium, ale także przez władze miejskie, o czym dowiadujemy się z relacji Beaty Grzyb, Polki pracującej w Sektorze Biura Pielgrzyma przy Sanktuarium św. Ojca Pio.

„Dzisiaj mamy trzeci dzień obecności Matki Bożej w San Giovanni Rotondo – opowiada Beata Grzyb - Kiedy 11 listopada na naszym lotnisku wylądował helikopter byliśmy z delegacją: burmistrz miasta, bracia kapucyni, prowincjał, nasz ojciec rektor i inna znacząca grupa braci. Czekaliśmy wzruszeni, ja z bukietem biało-czerwonych róż, z kokarda i polską flagą”.

Obecnie jak przyznaje pani Beata trwają modlitewne spotkania mieszkańców miejscowości i pielgrzymów z wizerunkiem 'Madonna Nera' - jak nazywają Ją Włosi. I choć znają Ją przede wszystkim dzięki postaci papieża Polaka - św. Jana Pawła II, relacje Włochów z Częstochowską Madonną mają charakter bardzo indywidualny i intymny.

„Spoglądałam na włoskich ludzi, byli wzruszeni, płakali. Spojrzałam na matkę z dzieckiem, która tam bardzo długo siedziała jeszcze po różańcu. Obraz był już zasłonięty, wszyscy mieli wychodzić a ona pozostała, by kontynuować modlitwę” – mówi Beata Grzyb.

Obraz Matki Bożej do S. Giovanni Rotondo dotarł dzięki kapucynowi o. Romanowi Ruskowi. W czwartek 7 listopada Moderator Grup Modlitwy św. Ojca Pio w Polsce zabrał go z Jasnej Góry, by przewieźć na włoską ziemię. Peregrynacja zakończy się 25 listopada.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Koncert z okazji 35-lecie męczeństwa bł. ks. Jerzego Popiełuszki

2019-11-16 21:32

Marian Florek

Z okazji 35 lecia męczeńskiej śmierci bł. ks. Jerzego Popiełuszki 16 listopada br. pod stropami jasnogórskiej bazyliki wybrzmiały przenikliwe dźwięki instrumentów i ludzkich głosów, w ramach kompozytorskiego koncertu Grzegorza Majki.

Marek Kępiński Biuro Jasna Góra

Urszula Borzęcka (sopran), Stanisław Duda (baryton), akordeonowy duet DUO ACCOSPHERE w składzie Alena Budziňáková-Palus i Grzegorz Palus oraz sam kompozytor przekazali licznie zgromadzonej widowni głębokie treści zawarte w poetyckich strofach zmarłego w tym roku Tadeusza Szymy, a będące hołdem poety wobec kapłana ludzkiej wolności ks. Jerzego Popiełuszki.

Jako pierwszy wybrzmiał utwór utwór do tekstu Marii Pawlikowskiej - Jasnorzewskiej pt. „Czarny portret” na sopran i akordeon; swoista kontemplacja oblicza Madonny. Całość wydarzenia muzycznego zwieńczyło prawykonanie „Testamentu ran”, dzieła w formie poematu wokalnego na sopran, baryton, dwa akordeony i realizatora-sonorystę.

Warstwa tekstowa złożona z 5 wierszy Tadusza Szymy, osnuta wokół postaci bł. Jerzego Popiełuszki, jego działalności, męczeństwa, wstawiennictwa, współczesnej czci, stała się nie tyle pretekstem do zbudowania muzycznej formy, ale tę formę wypełniła i dodała do warstwy dźwiękowej swoistą autonomię słowa, fundowaną na artystycznej i etycznej uczciwości poety. Choć poszczególne wiersze łączy wspólny temat, to odróżnia je od siebie perspektywa podmiotu lirycznego.

Raz jest on bacznym obserwatorem bieżących wydarzeń, relacjonującym je w czasie rzeczywistym i rzucającym na nie poetyckie światło osobistego przeżycia, a innym razem (po upływie mniej więcej 35. lat) jest autorem modlitewnych refleksji. Te wymienione i pozostale utwory, składające się na koncert, zmusiły słuchaczy do „uważności”. Do tej uważności do jakiej nawoływał zamordowany ks. Popiełuszko, aby nie zagubić się w trudnych czasach. Świadkami artystycznego wydarzenia, zorganizowanego pod patronatem „Niedzieli” przez Stowarzyszenie Wspólnota „Gaude Mater” byli m.in. przedstawiciele województwa śląskiego i śląskiego samorządu, znakomity kompozytor - prof. Juliusz Łuciuk, Lidia Dudkiewicz, członek Rady Programowej TVP i inni.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem