Reklama

Polska jest dla nas znakiem nadziei

– Modlimy się, aby chrześcijanie mogli w swej ojczyźnie żyć godnie, aby powstało państwo umożliwiające każdemu obywatelowi, niezależnie od jego przekonań religijnych, życie w pokoju – mówi syryjski duchowny melchicki abp Jean-Clément Jeanbart z Aleppo

Niedziela Ogólnopolska 16/2019, str. 12-14

Paweł Igielski

Abp Jean-Clément Jeanbart z Aleppo

Abp Jean-Clément Jeanbart z Aleppo

Maria Fortuna-Sudor: – Jak Wasza Ekscelencja postrzega Polskę?

Abp Jean-Clément Jeanbart: – Nie od dzisiaj postrzegam Polskę jako bardzo pozytywny kraj. O Waszej ojczyźnie usłyszałem, gdy byłem nastolatkiem, a mój ojciec pracował w przedsiębiorstwie współpracującym z Polską i zajmującym się wymianą handlową między naszymi krajami. Osobą reprezentującą polską firmę był człowiek, który po przyjeździe do Syrii szukał współpracowników chrześcijan i proponował im preferencyjne warunki. I mój ojciec znalazł się wśród współpracujących. Pamiętam, że gdy się o tym dowiedziałem, byłem zadziwiony: ktoś przyjeżdża z kraju należącego do bloku sowieckiego i szuka wyznawców Jezusa, i z nimi chce współpracować na preferencyjnych zasadach! Trudno mi było wówczas zrozumieć, że dla Polaków, o których wtedy mało wiedziałem, ważniejsze jest przywiązanie do wiary, do wyznawanych wartości, niż do członkostwa w partii komunistycznej. Pragnę dodać, że kiedy jestem w ojczyźnie św. Jana Pawła II, kiedy patrzę na Wasz kraj i poznaję Polaków, to myślę, że Polska jest znakiem nadziei na odzyskanie wolności dla narodów, które o nią walczą. Polacy wybili się na wolność po 123 latach niewoli, stanęli też na czele zmagań o wyzwolenie z komunizmu.

– A jak się podoba Kraków, który Wasza Ekscelencja zwiedził?

– Kraków jest piękny. Na własne oczy przekonałem się, że to święte miasto. Nawiedziłem sanktuarium św. Jana Pawła II oraz sanktuarium Bożego Miłosierdzia, gdzie żyła i zmarła św. Faustyna. Modlitwa w tych miejscach była dla mnie wielkim, niezapomnianym przeżyciem.

Reklama

– Proszę przypomnieć, jakie zasady życia narzuciło chrześcijańskim mieszkańcom Syrii ISIS.

– 14 września 2014 r. tzw. Państwo Islamskie w Iraku i Syrii poinformowało, że rozpoczęła się era ISIS. Wydano wiele praw i przepisów. Wśród nich znalazły się m.in.: zakaz zajmowania się produkcją wina, wyrobów tytoniowych, zakaz wszelkich spotkań lub zebrań grup ludzi, wykluczenie pluralizmu, różnorodności. Tłumaczono, że Bóg chce spójności i jedności wśród swego ludu. Zdecydowano, że wszystkie świątynie, sanktuaria, pomniki lub posągi niemuzułmańskie muszą zostać zniszczone...

– Jakie są efekty wprowadzania tych decyzji w życie?

– Wielu zamordowanych chrześcijan było męczennikami lub niewinnymi ofiarami. Wiemy o przynajmniej 10 zamordowanych kapłanach. Przykładem przeżywanych tragedii może być los wioski Ma’aloula. Ta społeczność, dająca schronienie chrześcijanom od czasów rzymskich prześladowań, została zaatakowana przez dżihadystów, którzy zdewastowali kościoły, klasztory i porwali 12 sióstr, aby jeszcze bardziej sterroryzować ludność. Na dziś nie mamy dokładnych statystyk dotyczących zniszczeń kościołów i klasztorów w całym kraju. Ale losy poszczególnych wspólnot to historie rozdzierające serce, pełne przemocy i okrucieństwa. To nieopisane cierpienie setek tysięcy rodzin pogrążonych w żałobie, miliony uchodźców i tych, którzy pozostali w swoich domach i pracują dzień i noc, aby zapewnić pożywienie swoim rodzinom. To także nieznane losy biskupów i kapłanów porwanych 2 lata temu.

– A jak obecnie wygląda sytuacja chrześcijan w Syrii?

– Prawdą jest, że wojna trwa nadal w niektórych częściach kraju i że Syria nie odzyskała swoich sił. Ale prawdą jest również, że całe miasta, jak Aleppo, widzą pierwsze oznaki nadchodzącego pokoju, a chrześcijanie żyją w Syrii w miarę bezpiecznie. Nadzieja rosnąca w sercach wielu osób z naszej wspólnoty skłania nas do tego, byśmy byli jeszcze bardziej obecni i przychodzili z pomocą potrzebującym. Byśmy zapewnili lepsze życie rodzinom doświadczonym przez trudy bezwzględnej wojny. Aktualnie dostrzegamy trzy główne problemy, z którymi musimy się zmierzyć.

Reklama

– Jakie problemy ma Ksiądz Arcybiskup na myśli?

– Po pierwsze – problem finansowy. Wojna zniszczyła wszystko. Ekonomia, gospodarka – wszystko legło w gruzach i teraz czeka na odbudowywanie. Drugi problem to emigracje. Wiele osób opuszcza nasz kraj. Niestety, są one w tych decyzjach wspierane przez niektóre kraje czy organizacje pozarządowe, wręcz specjalizujące się w tym, aby pomagać w opuszczaniu Syrii. Połowa chrześcijan, którzy żyli w mojej ojczyźnie przed wojną, zniknęła – nie ma ich. I trzecia kwestia to nastawienie młodych, którzy też raczej chcą opuścić swój kraj...

– Czym to tłumaczą?

– Na pewno jest im w ojczyźnie bardzo trudno, nie mają warunków do życia, do rozwoju. Jednak decyzje o emigracji podejmują przede wszystkim dlatego, że chcą uniknąć wcielenia do armii. A wojna wciąż trwa i kiedy opuszczą nas młodzi, sytuacja w naszej ojczyźnie będzie jeszcze trudniejsza. Modlimy się o dar pokoju, czekamy na niego.

– Co, zdaniem Waszej Ekscelencji, sprawiło, że w państwach europejskich zachęcano m.in. Syryjczyków do emigracji?

– Powodów jest przynajmniej kilka. W latach 2013-14, kiedy wojna w Syrii była bardzo brutalna, wiele europejskich krajów zapraszało chrześcijan z Syrii do siebie. I myślę, że z ich strony był to wówczas akt miłosierdzia. Trzeba też pamiętać, że w Europie są kraje, które potrzebują imigrantów. Tam rodzi się mało dzieci i w związku z tym brakuje ludzi do pracy. W tych państwach wiedzą, że chrześcijanie to osoby z reguły odpowiedzialne, pracowite, że łatwiej się asymilują w nowym miejscu, czemu sprzyja wyznawana religia. Poza tym zarówno w Europie, jak i w Ameryce są osoby, które uważają, że chrześcijanie powinni na stałe zmienić miejsce zamieszkania. Ci ludzie wręcz przekonują, że tam, gdzie się przeniosą nasi bracia, będą lepiej traktowani. To z kolei wiąże się z twierdzeniem, że należy pozwolić na zamieszkanie m.in. naszych terenów przez muzułmanów, co ma uspokoić sytuację, której zarzewiem jest konflikt religijny. W takim kierunku zmierzają np. Turcja czy kraje Zatoki Perskiej. Te państwa czynią starania, aby w ich regionie chrześcijan było coraz mniej albo żeby ich tam w ogóle nie było. Przekonują, że to pozwoli uniknąć napięć i powodów do konfliktu.

– W takim razie dlaczego Wasza Ekscelencja głośno i konsekwentnie zachęca, by pomimo wojny chrześcijanie pozostali w Syrii?

– Powód jest bardzo prosty. Ludzie, którzy mieszkali w Syrii, byli częścią naszego Kościoła. Wzrastali w nim, byli jego członkami. I my, pasterze tego Kościoła, czujemy się za tę wspólnotę odpowiedzialni. A wracając do źródeł – to przecież w Syrii, w drodze do Damaszku, nawrócił się św. Paweł, by zostać wybranym uczniem Jezusa i niestrudzonym obrońcą Kościoła, który na tych ziemiach trwa od dwóch tysięcy lat!

– Proszę powiedzieć, jakie inicjatywy są realizowane, aby zatrzymać Syryjczyków w ich ojczyźnie.

– Nie wierzę w świat, w którym można coś ludziom mówić, gdy za tym nie idą konkretne czyny. Nie mógłbym więc powiedzieć Syryjczykom, by zostali, jeśli za tym nie szłyby konkretne działania. Aby stworzyć warunki do życia, pracujemy na 3 poziomach. Pierwszy ma charakter humanitarny. Zajmujemy się niesieniem doraźnej pomocy szkołom, placówkom udzielającym pomocy medycznej. Drugi poziom to edukacja – szkolenia, treningi. Staramy się, aby uczestniczący w nich mogli zdobyć wykształcenie, by po wojnie doprowadzić jak najszybciej do odbudowy kraju. W obliczu exodusu, który pozbawił nas wielu ludzi, zwłaszcza młodych, podejmujemy szczególne działania właśnie w zakresie ich edukacji. Chcemy postawić na jakość ich wiedzy i umiejętności, aby potrafili je wykorzystać i służyć odbudowywanej Syrii, a w niej – naszej wspólnocie.

– Ekscelencja zachęca tych, którzy opuścili Syrię, aby wracali. Czy są rodziny, które usłyszały głos swego pasterza?

– Od półtora roku, czyli od kiedy realizuję ten projekt, do kraju wróciło 100 osób, a na liście mamy kolejnych 40 oczekujących na możliwość powrotu do ojczyzny. Oczywiście, ta liczba jest nieproporcjonalnie mała w stosunku do liczby tych, którzy wyemigrowali. Ale zależy nam, aby wiedzieli, że istnieje możliwość powrotu. Naszym celem jest dać wiernym, którzy pozostali w Aleppo, i tym, którzy zdecydują się do nas wrócić, nadzieję na lepszą przyszłość.

– Aby pozyskać wsparcie dla umęczonych wojną Syryjczyków, Wasza Ekscelencja odwiedza różne miejsca na świecie i zabiega o pomoc dla syryjskich chrześcijan. Jaki jest odzew?

– Niektóre kraje zaczynają powoli zmieniać swoje nastawienie. Ale zauważamy, że rządy państw Europy Zachodniej nie zawsze nas wspierają. Chciałbym jednak skupić się na dobrych przykładach. Cieszę się, że są takie kraje, które pozytywnie odpowiedziały na prośbę o pomoc. To m.in. Węgry czy Polska. Ta postawa zaczyna być widoczna we Włoszech czy w Szwajcarii. Wspierają nas także międzynarodowe organizacje. To np. Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie, Rycerze Kolumba i Misereor w Niemczech. Ze strony Polski szczególnego wsparcia udzieliła nam Caritas, organizator akcji „Rodzina Rodzinie”. Ten projekt przyniósł pomoc wielu rodzinom w Aleppo i w okolicach. Jestem bardzo wdzięczny za każdą formę pomocy, za zrozumienie naszej sytuacji. Najważniejsze to świadomość, że w różnych częściach świata są ludzie, którzy rozumieją naszą sytuację, starają się nam pomóc na miarę swoich możliwości, a to, obok konkretnego wsparcia materialnego, utwierdza nas w przekonaniu, że nie jesteśmy sami.

– Co, zdaniem Waszej Ekscelencji, musi się stać, jaka sytuacja musi zaistnieć, aby w Syrii zapanował pokój?

– (cisza) Wydaje mi się, że na teraz najważniejsze jest, aby obce państwa, zaangażowane w konflikt w naszym kraju, zabrały „swoje ręce” z Syrii. Dobrze by też było, aby Turcja przestała się mieszać w nasze wewnętrzne sprawy.

– Jak Wasza Ekscelencja wyobraża sobie przyszłość Syrii?

– Modlimy się, aby chrześcijanie mogli w swej ojczyźnie żyć godnie, aby powstało państwo, które umożliwi każdemu obywatelowi, niezależnie od jego przekonań religijnych, życie w pokoju. Pragniemy, aby każdy miał możliwość uczestnictwa w życiu publicznym ze wszystkimi obowiązkami i prawami, których wymaga bycie prawdziwym obywatelem.

– To niech się tak stanie!

– Amen!

Podczas zorganizowanego w Krakowie spotkania charytatywnego na rzecz chrześcijan prześladowanych na Bliskim Wschodzie wygłosił świadectwo.
W przygotowanie i przeprowadzenie wydarzenia zaangażowali się Rycerze Kolumba, Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie oraz Fundacja Niedziela. Instytut Mediów

2019-04-16 18:54

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Człowiek różańca – o. Jerzy Tomziński wspomina św. O. Pio

2021-09-23 13:06

[ TEMATY ]

O. Pio

o. Jerzy Tomziński

Marian Sztajner/Niedziela

„Gapiłem się na Niego, ja nie dałem rady tak długo się modlić. Człowiek bardzo cierpiący i bez przerwy modlący się na różańcu” – do osobistych spotkań ze świętym, powraca wieloletni generał Zakonu Paulinów, 103-letni o. Jerzy Tomziński.

POSŁUCHAJ CAŁOŚĆ WYPOWIEDZI

CZYTAJ DALEJ

200 lat temu urodził się Cyprian Kamil Norwid, patron roku 2021

2021-09-24 08:36

[ TEMATY ]

Cyprian Kamil Norwid

pl.wikipedia.org

Drzeworyt Józefa Łoskoczynskiego

Drzeworyt Józefa Łoskoczynskiego

Cyprian Kamil Norwid, poeta, dramatopisarz, malarz, myśliciel, uznawany za najwybitniejszego spadkobiercę romantyzmu, ale i jego namiętnego krytyka, przyszedł na świat 200 lat temu, 24 września 1821 r. Decyzją Sejmu RP obchodzimy właśnie Rok Norwida.

Urodził się 24 września 1821 r. w mazowieckiej wiosce Laskowo-Głuchy pod Radzyminem. Drugie imię - Kamil - przybrał podczas bierzmowania w Rzymie w 1845 r. Ojciec Cypriana, Jan, pochodził z rodziny szlacheckiej, herbu Topór. Przyszły poeta był dumny ze swoich korzeni, w twórczości podkreślał szczególnie powiązania rodziny matki z Sobieskimi oraz budował legendę o normandzkich przodkach ojca. Miał trójkę starszego rodzeństwa; po śmierci rodziców dziećmi opiekowała się dalsza rodzina. Naukę w warszawskim gimnazjum Norwid przerwał, nie ukończywszy piątej klasy, by wstąpić do prywatnej szkoły malarskiej. Malarstwo studiował też w Krakowie, we Włoszech i w Belgii.

CZYTAJ DALEJ

Jasna Góra: rozpoczęła się 37. Ogólnopolska Pielgrzymka Małżeństw i Rodzin

2021-09-25 18:46

Salwatorianie Cygański Las

Plakat zapraszający na dzień skupienia dla małżeństw.

Plakat zapraszający na dzień skupienia dla małżeństw.

Konieczna jest promocja wartości małżeństwa i rodziny - mówił na Jasnej Górze na rozpoczęcie Pielgrzymki Małżeństw i Rodzin bp Wiesław Śmigiel. Przewodniczący Rady ds. Rodziny KEP w homilii zwrócił uwagę na potrzebę troski o starszych, która jest „dialogiem z własnymi korzeniami”, a zadaniem seniorów jest szeroko rozumiana posługa katechetyczna w rodzinie oraz parafii. Dwudniowa 37. Ogólnopolska Pielgrzymka Małżeństw i Rodzin odbywa się pod hasłem: „Pójdźcie do Józefa” i stanowi centralne obchody w Polsce Roku św. Józefa i Roku Rodziny Amoris Laetitia.

- W tych trudnych czasach rodzina jest najważniejsza - podkreślił bp Wiesław Śmigiel w rozmowie z KAI i @JasnaGóraNews.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję