Reklama

Bohaterowie czasu pokoju

2019-04-16 18:54

Wojciech Bobrowski
Niedziela Ogólnopolska 16/2019, str. 26-27

Ze zbiorów Muzeum Powstania Warszawskiego
Jan Rodowicz

Nagroda im. Jana Rodowicza „Anody” przyznawana jest za „bohaterstwo czasu pokoju”. Jej inicjatorem było Muzeum Powstania Warszawskiego w 2011 r., a patronat sprawuje Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej

Przed kilkoma dniami Nagroda im. Jana Rodowicza została przyznana po raz ósmy, a laureatów ogłoszono 31 marca br. w największej muzealnej sali „Pod Liberatorem”, nad którą unosi się makieta amerykańskiego bombowca o tej nazwie.

Jeden z pokolenia

Jan Rodowicz „Anoda” przed 1939 r. był uczniem Gimnazjum im. Stefana Batorego w Warszawie, które ukończył już w konspiracji. Jednocześnie działał w harcerstwie, a później w tajnych „Szarych Szeregach”. Cały okres okupacji to dla „Anody” dalsza nauka, praca w Zakładach Radiowych Philipsa (stąd pseudonim) i nasilająca się walka z niemieckim okupantem, w tym udział w najbardziej ryzykownych działaniach wojskowych, jak odbicie szkolnego kolegi Janka Bytnara z rąk gestapo (akcja pod Arsenałem). Podczas powstania walczył w dzielnicy Wola, gdzie został ciężko ranny 9 sierpnia. Do swojego oddziału (kompania „Rudy” w batalionie „Zośka”) wrócił dopiero po miesiącu. Ponownie ranny z potrzaskanym ramieniem był ewakuowany pontonem na prawy brzeg Wisły i przez kilka miesięcy leczony w szpitalu w Otwocku.

Lata powojenne to studia na Politechnice Warszawskiej i praca przy tworzeniu archiwum batalionu „Zośka”. „Anoda” był też uczestnikiem antykomunistycznego ruchu oporu. Został aresztowany przez stalinowski aparat terroru 24 grudnia 1948 r. (w Wigilię) w mieszkaniu matki. W ostatniej chwili wsunęła mu ona do ręki opłatek. Potem było 14 dni ciężkiego śledztwa – jak 14 stacji Drogi Krzyżowej – zakończonego męczeńską śmiercią bohatera w komunistycznym więzieniu. Obok heroicznego życia równie ważna była jego ofiarna i bezinteresowna postawa wobec otaczających go ludzi. Dzięki swojej otwartości i ciągłej gotowości do niesienia pomocy Jan Rodowicz był otoczony miłością lub gorącą sympatią wszystkich, z którymi się zetknął. Zasłużył na pomnik w naszych sercach – i nim właśnie jest nagroda jego imienia.

Reklama

Dwie refleksje

Nie każde pokolenie młodych Polaków miało szczęście mieć takie wzorce jak dla obecnego są żołnierze Powstania Warszawskiego. Jacek Kuroń, twórca „czerwonego harcerstwa”, kazał młodzieży brać wzór z takich ludzi jak gen. Karol Świerczewski „Walter”. Tymczasem człowiek ten zdradził swą ojczyznę, już w 1920 r. walcząc przeciwko niej po sowieckiej stronie. W ostatnich dniach II wojny światowej w bitwie pod Budziszynem wysłał pod lufy czołgów pancernej dywizji SS tysiące nowo zaciężnych żołnierzy 2. Armii Wojska Polskiego. Nie wiemy, czy zrobił to przez swój dyletantyzm dowódczy, zamroczenie alkoholowe czy też miał taki rozkaz wydany przez sowieckich zwierzchników. Musiały minąć całe dwa pokolenia i zostać utworzone Muzeum Powstania Warszawskiego, abyśmy mogli kierować oczy i serca młodych Polaków ku prawdziwym bohaterom. Jednak nie do końca. Danuta Siedzikówna, żeński odpowiednik „Anody”, właśnie przestała być patronką warszawskiej ulicy. Tak zdecydowały zdominowane przez liberalne partie polityczne władze Warszawy.

Nagroda im. Jana Rodowicza jest jedną z wielu inicjatyw społecznych Muzeum. Spośród ostatnio zrealizowanych należy wyróżnić film „Kurier” – o Janie Nowaku-Jeziorańskim. Starszym czytelnikom „Niedzieli” Nowak-Jeziorański jest znany z funkcji dyrektora Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa, którą pełnił w latach 1951-76, lecz w czasie okupacji działał jako łącznik specjalny (emisariusz) między rządem emigracyjnym i dowództwem Armii Krajowej. Film jest interesujący, z wartką akcją, choć być może nadmiernie zbeletryzowany – rzeczywiste losy wojenne tego polskiego oficera były naprawdę wystarczająco ciekawe. Gdyby tak jeszcze Muzeum było w stanie zapewnić, że twórcą opowieści o polskim bohaterze będzie człowiek przyzwoity! Władysław Pasikowski, twórca „Kuriera”, wyreżyserował przed sześcioma laty „Pokłosie” – film, który stanowi „himalaje” antypolskiego kłamstwa. Powierzenie mu zrealizowania tego filmu sprawiło, że sprowadzono do fikcji dewizę Władysława Bartoszewskiego, iż „warto być przyzwoitym”. Jeśli nim się nie jest, można za społeczne pieniądze realizować obrazy o Janie Nowaku-Jeziorańskim i Ryszardzie Kuklińskim. To po co być przyzwoitym?

Także w ubiegłych latach nagradzani byli dzielni, niosący pomoc i uczynni ludzie lub całe społeczności, jak mieszkańcy wsi Chałupki, którzy w 2012 r. ruszyli na ratunek ofiarom katastrofy kolejowej. Z pewnością i wśród czytelników „Niedzieli” znajdą się osoby znające odpowiednich kandydatów do Nagrody im. Jana Rodowicza „Anody” i z tej wiedzy skorzystają. O tym, jak to uczynić, będzie można przeczytać na stronie internetowej Muzeum Powstania Warszawskiego: www.1944.pl po obchodach kolejnej rocznicy powstania, tj. w sierpniu. Można zgłosić każdego, kto – jak mówił św. Jan Paweł II – „znajduje w życiu jakieś swoje Westerplatte, jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić, jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć, jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić, nie można zdezerterować”.

Każdego, kto się nie uchyla, nie dezerteruje, zdarza się, że do kresu swoich sił i życia, tak jak Jan Rodowicz „Anoda”.

Dziękuję paniom Annie Kotonowicz – rzecznikowi prasowemu Muzeum i Martynie Niziurskiej-Olszaniec z Działu Promocji za inspiracje i pomoc w napisaniu artykułu.

Wojciech Bobrowski
Autor jest przewodnikiem wolontariuszem w Muzeum Powstania Warszawskiego i jego filii „Cele Bezpieki”. Stały współpracownik „Niedzieli”.

Tagi:
bohaterowie

Dla nich Polska była najważniejsza

2019-03-20 09:26

Krystyna Smerd
Edycja świdnicka 12/2019, str. III

Losy i dokonania Polek, które na kartach naszej narodowej historii zapisały się jako dzielne Polki, dla których dobro Ojczyzny było najważniejsze, zostały przypomniane w przepięknym poetycko-muzycznym widowisku pt. „Dzielne Polki. U stóp Twoich swe życie złożyłam, Polsko”, który odbył się 4 marca w Teatrze Zdrojowym w Szczawnie-Zdroju

Ryszard Wyszyński
Scena zbiorowa patriotycznego spektaklu o dzielnych Polkach w naszej historii

Organizatorem widowiska było Stowarzyszenie Społeczno-Kombatanckie Zrzeszenie „Wolność i Niezawisłość” z Wałbrzycha, które przygotowało je z okazji obchodzonego 1 marca Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Z zaproszenia na koncert, na który wstęp był wolny, skorzystało wielu mieszkańców i kuracjuszy, którzy zapełnili do ostatniego miejsca przepiękną, neobarokową salę widowiskową Teatru Zdrojowego. Na koncert przybyli m.in. poseł na Sejm RP Ireneusz Zyska, proboszcz szczawieńskiej parafii pw. Wniebowzięcia NMP ks. Jarosław Żmuda, prezydent Wałbrzycha Roman Szełemej oraz burmistrz Szczawna-Zdroju Marek Fedoruk, którego urząd przekazał środki na dofinansowanie przygotowania widowiska. W zaprezentowanym programie widzowie poznawali kolejno postaci najsławniejszych Polek, których dokonania i patriotyzm mogą służyć przykładem następnym pokoleniom.

Prezentację programu rozpoczynało przypomnienie o Wandzie ze słynnej krakowskiej legendy, której historię w przepięknym plastycznym spektaklu ukazali najmłodsi uczniowie. Potem kolejno prezentowane były sylwetki tak niezwykłych kobiet, jak: Emilia Plater – organizatorka powstania na Litwie w 1830 r., bł. Marcelina Darowska – założycielka Zgromadzenia Sióstr Niepokalanek i szkół dla dziewcząt, gdy Polska znajdowała się jeszcze pod zaborami, Maria Skłodowska-Curie – polska uczona dwukrotnie wyróżniona Nagrodą Nobla, a z czasów wojny: Krystyna, Krahelska – polska poetka, harcerka, która oddała życie za Polskę w pierwszym dniu Powstania Warszawskiego, Irena Sendlerowa – sanitariuszka, która uratowała tysiące żydowskich dzieci, Hanka Ordonówna – więźniarka Pawiaka, którą udało się wyrwać z niemieckich rąk, ale trafiła na Wschód, a gdy tworzona była jeszcze w Rosji Armii Andersa, ta bardzo popularna i uwielbiana przez wszystkich przedwojenna piosenkarka zorganizowała akcję wywózki z tą armią kilkuset polskich dzieci na Bliski Wschód, Danuta Siedzikówna – sanitariuszka oddziału Żołnierzy Wyklętych, która nie wydała kolegów katom z ówczesnego Urzędu Bezpieczeństwa, i nie mając jeszcze 18 lat, po wydanym niesprawiedliwie na nią przez sąd wojskowy wyroku śmierci została dobita przez dowódcę plutonu egzekucyjnego 28 sierpnia 1946 r. Jej ciało zostało wrzucone do anonimowego dołu, z którego została wydobyta dopiero dzięki żmudnym poszukiwaniom miejsca pochówku żołnierzy antykomunistycznego podziemia przez historyków – archeologów z Instytutu Pamięci Narodowej. Na koniec spektaklu przypomniana została postać Anny Walentynowicz – niezłomnej i bezkompromisowej w walce o prawdę działaczki związkowej nazywanej „Anną Solidarność”, i jednej z ofiar katastrofy lotniczej polskiej delegacji państwowej udającej się na obchody rocznicy zbrodni katyńskiej w smoleńskim lesie. Widowisko prowadzili prezes wałbrzyskiego Stowarzyszenia Kombatanckiego „Wolność i Niezawisłość” Stanisław Szmeruk i poetka Grażyna Szymborska. Występowali: uczniowie szkół wałbrzyskich, Świdnicy i Szczawna-Zdroju (Jagoda Łysoń, Miłosz Łukaszewicz, Julia Kirklewska, Weronika Wąsowska, Julia Burant, Damian Bylicki, Maciej Kędzierski), kwintet akordeonowy: Jan Cimaszewski, Jakub Matusiewicz, Jakub Kopytko – fortepian, Krzysztof Żmijewski – akordeon, uczennice liceum Sióstr Niepokalanek im. bł. M. Darowskiej, połączone chóry PSP nr 2 im. Orła Białego i PSP nr 15 im. Jana Kochanowskiego. MSP w Szczawnie-Zdroju, goście specjalni – Barbara Fijołek, Barbara Korzeniowska-Szymela, Klaudia Zyska, Natalia Wyrzykowska. Autorami portretów bohaterek, które prezentowano tuż przy scenie, byli Bartłomiej Witkowski i Jakub Żuk.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Chodzenie do kościoła wydłuża życie

2016-06-15 21:52

Artur Stelmasiak

Trwające aż 16 lat badania Uniwersytetu Harvarda wskazują, że chodzenie do Kościoła i uczestniczenie w uroczystościach religijnych wydłuża życie aż o 33 proc. Wyniki badań zostały opublikowane przez jedno z najbardziej prestiżowych pism medycznych na świecie.

Małgorzata Młynarska
Uroczystości jubileuszowe w jarosławskiej świątyni pw. Trójcy Przenajświętszej

Naukowcy z Uniwersytetu Harvarda przeanalizowali dane na temat stylu życia 74 534 kobiet, które w latach 1992-2012 brały udział w Nurses' Health Studies. Wszystkie badane kobiety były w roku 1992 wolne od chorób krążenia i nowotworów. Uczestniczki odpowiadały na pytania dotyczące diety i zdrowia, a także dotyczące uczestnictwa w obrzędach religijnych. Okazało się, że u kobiet, które brały udział w obrzędach religijnych, stwierdzono o 33 procent mniejsze ryzyko zgonu.

- Jak się okazuje, największym propagatorem zdrowego trybu życia jest prosty proboszcz parafii, który swoich parafian zachęca do relacji z Jezusem i udziału w nabożeństwach – twierdzi ks. Sławomir Abramowski, proboszcz parafii św. Jana Pawła II w Warszawie, który jest z wykształcenia także lekarzem.

Wynika badań jednoznacznie wskazują, że w ciągu 16 lat trwania badania stwierdzono o 33 procent mniejsze ryzyko zgonu u kobiety uczestniczące w nabożeństwach, w porównaniu z tymi, które do kościoła nie chodziły. Kobiety religijne o wiele rzadziej umierały na choroby układu krążenia i nowotworowe. Badanie pokazało też większy optymizm kobiet uczestniczących w nabożeństwach i mniejszą podatność na depresję.

- Do tej pory wszyscy myśleli, że zachęcając do chodzenia do kościoła zachęcam tylko do życia wiecznego. Teraz jest już medycznie udowodnione, że jestem również po prostu propagatorem zdrowego stylu życia – pisze na profilu facebookowym parafii ks. Abramowski. - Który z lekarzy, moich kolegów po fachu może się pochwalić taką skutecznością w profilaktyce poważnych schorzeń układu krążenia i nowotworów.

To jedne z największych badań tego typu. Spośród 74 534 kobiet w przeciągu 16 lat odnotowano 13 537 zgonów, w tym 2721 zgonów z powodu sercowo-naczyniowych i 4479 zgonów z powodu raka. Po wielu zmiennych i uwzględnieniu głównych czynników ryzyka okazało się, że kobiety uczestniczące w nabożeństwach częściej niż raz w tygodniu wykazały o 33 proc. mniejszą śmiertelność.

Wyniki badań prowadzonych przez naukowców z Uniwersytetu Harvarda zostały opublikowane w jednym z najbardziej prestiżowych pism medycznych na świecie JAMA Internal Medicine. „Religia i duchowość może być niedoceniana przez medycynę czynnikiem w tym, aby lekarze mogli odpowiednio diagnozować swoich pacjentów” - piszą autorzy badania na stronie The Jama Network.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pierwszy Marsz dla Życia i Rodziny w Sieradzu

2019-06-18 12:39

Agnieszka Chadzińska

Sławomir Błaut/Niedziela

„Niech rodzi się życie! Niech żyje rodzina!” – to hasło pierwszego Marszu dla Życia i Rodziny, który w niedzielę 16 czerwca przeszedł głównymi ulicami miasta Sieradza.

Inicjatywy zorganizowania pierwszego w mieście Marszu dla Życia i Rodziny podjęli się miejscowi Rycerze Kolumba, a także wierni i kapłani zgromadzeni wokół parafii pw. Najświętszego Serca Jezusowego w Sieradzu.

Do udziału w Marszu zaproszono mieszkańców miasta, jego władze, duchowieństwo, a także nas – przedstawicieli Redakcji Tygodnika Katolickiego „Niedziela” – którego główna siedziba znajduje się nieopodal Jasnej Góry w Częstochowie.

Zobacz zdjęcia: Pierwszy Marsz dla Życia i Rodziny w Sieradzu

Na rozpoczęcie Marszu dla Życia i Rodziny zaproszono wszystkich do wspólnej modlitwy podczas Mszy św. odprawionej o godz. 12.00 w kościele Najświętszego Serca Jezusowego, pod przewodnictwem proboszcza, ks. prał. Mirosława Miłka.

Po Eucharystii – z radością, akompaniamentem orkiestry i śpiewem sieradzkie rodziny przemaszerowały głównymi ulicami miasta: Grunwaldzką, Jana Pawła II, Kościuszki, Rynkiem i Kolegiacką, manifestując przywiązanie do wartości chrześcijańskich.

Marsz zakończył się w Bazylice Kolegiackiej pw. Wszystkich Świętych aktem zawierzenia św. Józefowi, prowadzonym przez proboszcza Bazyliki Mniejszej w Sieradzu, ks. Mariana Bronikowskiego.

Po uroczystościach przenieśliśmy się na teren Sieradzkiego Parku Etnograficznego i Wzgórza Zamkowego na Piknik Rodzinny. Na scenie wystąpiło wiele młodych talentów wokalnych. Tygodnik Katolicki „Niedziela” przygotował w pobliżu sceny stoisko reklamowe, obdarowując uczestników pierwszego w Sieradzu Marszu dla Życia i Rodziny wydawnictwami dla dzieci i rodzin.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem