Reklama

Kościół nad Odrą i Bałtykiem

Ze Szczecina do Méricourt sous Lens

Z ks. Jerzym Chorzempą TChr, obchodzącym jubileusz 50-lecia święceń kapłańskich, rozmawia Leszek Wątróbski

Niedziela szczecińsko-kamieńska 18/2019, str. 1-3

[ TEMATY ]

wywiad

Chrystusowcy

Leszek Wątróbski /archiwum

Dawny meczet. Obecnie kościół katolicki

Dawny meczet. Obecnie kościół katolicki

LESZEK WĄTRÓBSKI: – Święcenia kapłańskie otrzymał Ksiądz 24 maja 1969 r. ...

KS. JERZY CHORZEMPA TCHR: – Wraz z 6 współbraćmi w Stargardzie z rąk bp. Wilhelma Pluty, dzisiaj sługi Bożego. Następnie po urlopie wróciłem znów do Ziębic i tam podjąłem pracę jako wikariusz u boku ks. Stanisława Misiurka. Pracowałem tam przez rok, a w międzyczasie starałem się o paszport, aby wybrać się do Rzymu na studia zgodnie z wolą przełożonych i zostać profesorem w seminarium duchowmym w Poznaniu. Od 1 września 1970 r. zacząłem moje duszpasterstwo w Szczecinie w naszej parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa i czekałem na odbiór paszportu. Długo czekałem na jego otrzymanie. Rozmowy w Urzędzie do spraw Wyznań nie zadowoliły urzędników i w końcu zrezygnowali z przymuszania mnie do podpisania deklaracji o współpracy z Rządem. Miałem być widziany przez nich jako ambasador Polski.

– I zamiast do Rzymu na studia pojechał Ksiądz do Francji.

– Paszport dostałem za późno. Studia w Rzymie się już rozpoczęły. Wtedy to ks. generał Wojciech Kania wysław mnie do Francji. Tam akurat brakowało kapłana. Wyjechałem 11 grudnia w towarzystwie księdza generała i br. Jana Szczepaniaka, akurat przed zamieszkami na Pomorzu w 1970 r. Po miesiącu zastępstw udałem się do Lyonu, aby się uczyć języka francuskiego. Po powrocie na początku lutego zacząłem duszpasterzować w Méricourt sous Lens przy kościele św. Andrzeja Boboli. Tam miałem pod sobą 60 dzieci na katechezie i około 40 osób młodzieży ze Stowarzyszenia KSM. Cały czas powiększałem ich liczbę. Kontynuowałem pracę mojego poprzednika, ks. prowincjała Wacława Bytniewskiego, który stworzył taneczny zespół z młodzieży i dzieci. W tej pracy z nimi pomagali mi: p. Bolesław Natanek i p. Cecylia Natanek. Występowaliśmy w wielu miejscowościach Pas de Calais, a nawet w Paryżu. W końcu na prośbę moich współbraci nie poszedłem na studia do Rzymu. Zostałem we Francji i duszpasterzowałem na różnych polach, m.in. jako dyrektor Krucjaty Eucharystycznej. Organizowałem konkursy recytatorskie naszej polskiej poezji, konkursy tańców i pieśni i wielkie zjazdy dzieci i ich rodziców we Vaudricourt, a jesienią spotkania dzieci w Stella Plage u Ojców Oblatów.
W październiku 1979 r. zostałem zamianowany duszpasterzem w Dunkierce i w całej tamtejszej okolicy. Przez 6 lat tam pracowałem i wybudowałem kaplicę Matki Bożej Częstochowskiej. Urządziłem przy niej Polski Ośrodek, który po dzień dzisiejszy istnieje. W tym czasie udało mi się zgromadzić sporo dzieci i młodzieży. Były wspaniałe uroczystości opłatkowe i inne. Udało się nawet nazwać imieniem bł. ks. Jerzego Popiełuszki jeden ze skwerów w tym mieście. Szkoda, że nie udało się nadać tego imienia placowi przed kościołem św. Jana Chrzciciela. Brakło zgody księży Francuzów. W marcu 1986 r. udałem do Maroka, aby tam podjąć się nowej misji po ks. Józefie Wojdzie, który udał się do Iraku po zmarłym tam tragicznie 31 grudnia 1985 r. ks. Stanisławie Ułaszkiewiczu. Pracowałem tam 4 i pół roku jako wikariusz przy katedrze Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Rabacie, jako duszpasterz Polonii dla ok. 600 osób rozsianych po całym Maroku oraz jako duszpasterz młodzieży Afryki Czarnej i katecheta dzieci z różnych krajów przy kościele św. Piusa X.
W tym też czasie rozpocząłem pracę duszpasterską w Algierii i Tunezji. Po tej misji wróciłem pod koniec października 1990 r. z powrotem do Francji, tym razem do Orange. Tam byłem wikariuszem przy tej parafii i duszpasterzem Polonii w 12 departamentach na południu Francji. Po stworzeniu 12 ośrodków, w których odprawiałem co miesiąc jedną Mszę św., nie przestałem odwiedzać i poznawać ciągle nowych rodaków. Po roku doszła jeszcze jedna – mianowicie funkcja kapelana Legii Cudzoziemskiej (od 1992 r.). W 1994 r. przyznano mi statut kapelana wojskowego na pełen etat i w październiku 1994 r. wyjechałem na pierwszą misję wśród legionistów do Centralnej Afryki, a potem do Sarajewa. Byłem tam podczas wojny w sumie przez 2 lata.
Pomagałem tam nie tylko żołnierzom, ale też miejscowej ludności. Uczestniczyłem m.in. w żywieniu osób w seminarium w Sarajewie, odprawiałem razem z Chorwatami Mszę św. dla żołnierzy w katedrze, w której wygłaszałem kazania po francusku i chorwacku. Ostatnią misją, jaką miałem, będąc ciągle kapelanem, była to misja w Czadzie. Ochrzciłem tam 23 żołnierzy czadyjskich. To było naprawdę piękne przeżycie. Po tej misji wróciłem do Francji w 2001 r. i tam zostałem przeniesiony z Legii Cudzoziemców na nową placówkę do bazy lotniczej nr 103 w Cambrai, w północnej Francji. Miałem tam „pod sobą” ok. 1500 żołnierzy. Nie była to łatwa praca, ponieważ codziennie trzeba było pokonywać różne trudności, aby zdobywać żołnierzy do uczęszczania we Mszy św. Cieszyłem się, kiedy to mi się udawało. Tam też gromadziłem 2 razy w miesiącu naszych rodaków na Mszy św. w Raillencourt St Olle i uczyłem języka polskiego prawie 40 osób w różnym wieku. Po skończeniu tej misji, zostałem przez 2 lata jeszcze kapelanem na największym poligonie artylerii w Górach w Canjeurs. Kolejną misję, jaką otrzymałem, to była misja w cywilu proboszcza we francuskiej parafii św. Rocha we Fréjus na Wybrzeżu Lazurowym i jako duszpasterz Polonii w departamencie Var. Gromadziłem naszych rodaków na Mszy św. w kościele św. Rocha w każdą niedzielę we Fréjus i raz w miesiącu w Toulon.

– To tam otrzymał Ksiądz dyplom „Wybitnego Polaka”...

– Podsumowaniem tej misji, spełnianej na terenie Francji, Fundacja Polskiego Godła Promocyjnego przyznała mi, 13 maja 2014 r. dyplom „Wybitnego Polaka” w kategorii osobowość w konkursie poświęconym wyłonieniu wybitnych Polaków we Francji za rok 2014.
Pochwalę się jeszcze tym, że każdego roku organizowałem pielgrzymkę do Polski, Czech, Słowacji, Węgier i Litwy. To o mnie też TV Polonia z Gdańska w 2003 r. nakręciła film dokumentalny pod tytułem „Poszukiwacz polskich serc”.

– W 2011 r. trafił Ksiądz do Grecji...

– W grudniu 2011 r. przełożony generalny Towarzystwa Chrystusowego ks. Tomasz Sielicki podpowiedział mi kolejną misję do spełnienia w Nafplio, w Grecji. Uznano mnie, jak mi powiedział, za świetnego kandydata. Zgodziłem się i przyjechałem tu 2 sierpnia 2012 r., aby rozpocząć moje duszpasterzowanie na Peloponezie. Mija 7 lat od czasu, kiedy podjąłem pracę duszpasterską w Nafplio. Udało mi się w tym czasie wiele zrobić. Otworzyłem punkty do sprawowania Eucharystii. Obok Nafplio w Kalamacie są jeszcze w Sparcie, Kranidi i Koryncie. W tym czasie były 3 bierzmowania i 3 I Komunie św. Każdego roku przed Wielkanocą, w ciągu Wielkiego Tygodnia, najmniej 10 dzieci uczestniczyło w rekolekcjach z całego Peloponezu. Nie brakło uroczystości związanych z rocznicą odzyskania niepodległości przez Grecję obchodzoną 25 marca.
W pracach modernizacyjnych plebanii pomógł mi mój brat. To dzięki parafianom pod jego kierownictwem prace te zostały wykonane i dzisiaj mogę przyjmować w gościnę ludzi z Polski i innych krajów. Tu wspomnę trochę historii z lat 1833-34, kiedy to Nafplio stało się pierwszą rezydencją bawarskiego księcia Ottona, pierwszego króla Grecji. To on przekazał katolikom w czerwcu 1839 r., w obecności kard. Vlanghi, delegata apostolskiego, meczet turecki z przeznaczeniem go na katolicki kościół. Mieszkało wtedy w Nafplio ok. 300 katolików – Greków i cudzoziemców. Nie brakło na nabożeństwach również samego króla, który był katolikiem. Po przeprowadzonych remontach w 1840 r. kościół został poświęcony i otwarty przez o. Francisa Koukoulasa, przyjmując imię Przemienienia Pańskiego. Ta świątynia ma kształt kwadratu. Jest ona świetnym przykładem tureckiej architektury. W jej wnętrzu znajdują się dwa marmurowe grobowce i malowidło Świętej Rodziny kopia Rafaela Santi ofiarowana przez króla Ludwika Filipa królowi Ottonowi, który ją przekazał 1843 r. Kościołowi katolickiemu w Nafplio.
Nie można również nie wspomnieć o francuskim pułkowniku Touret i o łuku nad drzwiami wyjściowymi z nazwiskami Filhellenów, którzy zginęli w walce o niepodległość Grecji. Obok kościoła mieści się krypta i plebania, w której murach znajdziecie wspaniałe miejsce dla spędzenia kilku dni na modlitwie i odpoczynku. Kościół i krypta Filhellenów są nawiedzane przez turystów z całego świata. W ubiegłym tylko roku odwiedziło nas 13 tys. osób.

– W listopadzie 2017 r. został Ksiądz odznaczony przez Prezydenta RP...

– Spotkała mnie wielka niespodzianka. Zostałem odznaczony przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudę Krzyżem Oficerskim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej. Jest więc za co dziękować Bogu, szczególnie za dar kapłaństwa, dzięki któremu tak wiele przeżyłem, pełniąc misję Towarzystwa Chrystusowego. Dodam jeszcze, że w roku 2018 odwiedziło nasz kościół w Nafplio, zwiedzając go i uczestnicząc w Mszach św., 13 tys. osób z różnych krajów świata, najwięcej jednak Polaków. Nadal też wydajemy miesięczny biuletyn parafialny „Nasza Wspólnota” i co tydzień w języku francuskim „Catholique a Nafplio” (Katolik w Nafplio).

– Gratuluję Księdzu tego wysokiego odznaczenia z całego serca. Życzę dużo zdrowia i wielu łask Bożych z okazji wspaniałego jubileuszu – 50. rocznicy święceń kapłańskich.

2019-04-30 09:16

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wyrównujemy szanse

2020-09-16 11:29

Niedziela warszawska 38/2020, str. I

[ TEMATY ]

wywiad

Łukasz Krzysztofka

O awarii oczyszczalni „Czajka”, podziale Mazowsza i nowej strategii walki z pandemią z Konstantym Radziwiłłem, wojewodą mazowieckim, rozmawia Łukasz Krzysztofka.

Łukasz Krzysztofka: Obecnie tematem numer jeden na Mazowszu jest awaria oczyszczalni „Czajka”. Dzisiaj mówi się, że być może w ciągu kilku miesięcy da się położyć rurę stalową pod Wisłą, która miałaby być docelowym, bezpieczniejszym rozwiązaniem…

Konstanty Radziwiłł: Trudno powiedzieć, dlaczego miasto stołeczne nie zapewniło alternatywnego przesyłu w ciągu minionego roku. Prezydent Rafał Trzaskowski twierdzi, że rozwiązanie, jakim jest tunel z dwiema rurami, został źle zaplanowany. Tym bardziej z dużym niesmakiem odbieram próbę przerzucenia winy przez prezydenta Trzaskowskiego na swoich poprzedników. I to nie na poprzedniczkę (Hannę Gronkiewicz-Waltz – przyp. red.), która rządziła miastem przez 12 lat przed nim, tylko na śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego i wcześniejszych prezydentów. W okresie 14 lat rządów Platformy Obywatelskiej można było wszystko wykonać po swojemu.

CZYTAJ DALEJ

Bp Jeż: kiedy poniżane są wizerunki Matki Bożej, w naszych sercach powinna wzbierać fala współczucia Maryi i protestu

2020-09-12 17:10

[ TEMATY ]

profanacja

Tarnów

pl.wikipedia.org

„Nikt z nas nie pozwoliłby na to, gdyby jego matkę ktoś oczerniał i wyśmiewał, zawrzałaby w nas chęć obrony” - mówił biskup tarnowski Andrzej Jeż podczas Mszy św. i dróżek różańcowych w Zawadzie koło Dębicy. Odnosząc się do niedawnych profanacji i poniżania wizerunków Matki Bożej w Polsce, biskup podkreślił, że w naszych sercach powinna wzbierać fala współczucia dla Maryi, ale też protestu. W sanktuarium w Zawadzie trwają uroczystości z okazji 100-lecia koronacji łaskami słynącego obrazu Matki Bożej. W niedzielę odbędą się główne uroczystości pod przewodnictwem kard. Stanisława Dziwisza.

We wspomnienie Najświętszego Imienia Maryi, biskup tarnowski Andrzej Jeż podkreślił w homilii, że imię Maryi czcimy w Kościele w sposób szczególny, ponieważ należy ono do Matki Boga, Królowej nieba i ziemi. Jak dodał, imię domaga się szacunku ze względu na godność tego, kto je nosi.

„Z imieniem Maryi na ustach ruszali do boju polscy władcy. Tak uczynił król Władysław Jagiełło pod Grunwaldem – z pieśnią „Bogurodzica” na ustach. Król Jan Kazimierz w katedrze lwowskiej zawierzył Matce Najświętszej losy całego narodu. Imię Maryi widniało pod Wiedniem na sztandarach polskich wojsk, wypisane z rozkazu króla Jana III, gorliwego czciciela Matki Bożej. Bitwa pod Wiedniem rozpoczęła się 12 września 1683 roku rano, trwała 12 godzin. Król Jan III Sobieski nie miał wątpliwości, że zwycięstwo pod Wiedniem dokonało się za sprawą Matki Najświętszej” - dodał bp Jeż.

Ordynariusz diecezji tarnowskiej mówił, że nie wystarczy jedynie nosić jakieś imię, ale na dobre imię trzeba sobie zapracować.

„Naśladując Maryję w jej świętym i dobrym życiu zyskujmy imię godne nieba; imię godne zapamiętania przez ludzi, którzy mogą powiedzieć: dobrze, że miałem szczęście spotkać w życiu tego dobrego człowieka; ale dobrym życiem zyskujemy także imię godne zapamiętania na wieczność, zapisania go w Księdze Życia. Niech takie pragnienie towarzyszy nam ustawicznie w życiu. Niech jego przypomnieniem będzie też odmawiana codziennie modlitwa Zdrowaś Maryjo, w której wzywamy Maryję Jej pięknym imieniem, pełnym Bożej mocy” - podkreślił biskup.

Matka Boża w sanktuarium w Zawadzie bywa nazywana „Nadzieją zrozpaczonych Jedyną”. Księga łask prowadzona w sanktuarium zawadzkim świadczy o tym, że u stóp Matki Bożej modlący się zostali wysłuchani w rozmaitych potrzebach.

Obraz znajdował się najpierw na zamku, jako prywatna własność szlacheckiego rodu Ligęzów. Wizerunek zasłynął łaskami, jakich przez wstawiennictwo Maryi doznał zarówno sam ród Ligęzów jak i okoliczni mieszkańcy, dlatego też pod koniec XVI wieku wybudowano drewniany kościółek, aby w ten sposób umożliwić wiernym dostęp do cudownego obrazu. W połowie XVII wieku Ligęzowie pod wpływem dynamicznie rozwijającego się kultu Matki Bożej Zawadzkiej podjęli inicjatywę wzniesienia murowanej świątyni, by mogła pomieścić stale zwiększającą się liczbę przybywających pielgrzymów. Świadectwa na temat wielu cudów oraz łask otrzymanych za przyczyną czczonej w Zawadzie Matki Bożej sprawiły, że już w 1654 roku biskup krakowski Piotr Gembicki zaświadczył, że Jej obraz jest rzeczywiście łaskami słynący.

Znamienny dla rozwoju kultu Matki Bożej Zawadzkiej był 1831 r., kiedy to w poddębickich wioskach wybuchła epidemia cholery. Jej ofiarami stały się setki ludzi, sama jednak Zawada – jak podają świadectwa historyczne – nie ucierpiała zbytnio od szalejącej zarazy – zmarło bowiem tylko kilka osób. Fakt ten jednoznacznie odczytano jako wyraz niezawodnej opieki Matki Bożej i Jej macierzyńskiej troski o swój lud.

Fakt doznawania przez licznych ludzi łask za przyczyną Matki Bożej Zawadzkiej sprawił, że zostały podjęte działania prowadzące w kierunku koronacji obrazu papieskimi koronami. W 1913 roku watykańska Kapituła św. Piotra wydała orzeczenie zawierające zgodę na ukoronowanie zawadzkiego wizerunku koronami na prawie papieskim. Jednak w wyniku wybuchu I wojny światowej uroczystości koronacyjne mogły odbyć się dopiero po siedmiu latach – 8 września 1920 roku.

Główna uroczystość jubileuszu 100-lecia koronacji łaskami słynącego obrazu w Zawadzie odbędzie się w niedzielę, 13 września. Mszy św. o 11.00 będzie przewodniczyć kardynał Stanisław Dziwisz.

CZYTAJ DALEJ

Bp Przybylski: Niech „Niedziela” będzie boska, ludzka, jasna i budująca mosty

2020-09-19 14:15

[ TEMATY ]

Jasna Góra

bp Andrzej Przybylski

pielgrzymka Niedzieli

Karol Porwich/Niedziela

– „Niedziela” przychodzi na Jasną Górę, żeby być środowiskiem, które służy dobrym słowom i kształtuje umysły w Bożym kierunku – powiedział bp Andrzej Przybylski, biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej, który 19 września przewodniczył w Kaplicy Matki Bożej na Jasnej Górze Mszy św. podczas 24. Pielgrzymki Czytelników, Pracowników i Współpracowników Tygodnika Katolickiego „Niedziela”.

– Tygodnik Katolicki „Niedziela” to miejsce wyrażania wiary i głębi ducha – powiedział do pracowników „Niedzieli” Jan Paweł II 24 lata temu. Te słowa, jakże dla nas zobowiązujące, stały się hasłem naszej tegorocznej pielgrzymki – powiedział na początku Liturgii ks. Jarosław Grabowski, redaktor naczelny. – Wiemy, że „Niedziela” to pismo z pieczęcią Maryi, Regina Poloniae, dlatego jesteśmy rozpoznawani jako wiarygodny środek przekazu – dodał.

Zobacz zdjęcia: 24. Pielgrzymka Czytelników, Pracowników i Współpracowników Tygodnika Katolickiego „Niedziela”

Cytując fragment orędzia na tegoroczny Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu, za papieżem Franciszkiem przypomniał, że media „muszą oddychać prawdą dobrych historii, takich, które budują, a nie niszczą, historii, które pomagają odnaleźć korzenie i siłę”. Przywołał również słowa papieża ze spotkania z dziennikarzami, które odbyło się 18 września: „Chrześcijański specjalista ds. komunikacji musi zawsze być nosicielem nadziei i wiary w przyszłość. Szczególnie w czasie pandemii ma podsycać nadzieję”. – Te słowa utwierdzają nas w przekonaniu, że „Niedziela” jest na właściwej drodze. One motywują nas do działania, aby stawać się w dzisiejszym świecie wszechobecnych i wszechmocnych mediów przewodnikiem na drogach wiary i docierać do coraz szerszego grona czytelników i odbiorców – powiedział ks. Grabowski.

– Wszystkie nasze plany powierzamy Matce Najświętszej, naszej pierwszej Redaktorce. Chcemy być dobrze wykorzystanym narzędziem ewangelizacji, pismem, które informuje, komentuje i formuje bez zachwiania – podsumował redaktor naczelny.

Biskup Przybylski odczytał słowo abp. Wacława Depo, metropolity częstochowskiego, który nie mógł uczestniczyć w pielgrzymce.

„Łączę się duchowo ze wspólnotą redaktorów, współpracowników i czytelników naszego Tygodnika Katolickiego „Niedziela” na 24. Ogólnopolskiej Pielgrzymce na Jasną Górę, do domu Matki. Moja dzisiejsza nieobecność pośród was wynika z obowiązku metropolity częstochowskiego wobec Kościoła radomskiego, który w dniu dzisiejszym w katedrze radomskiej kończy II Synod Diecezjalny, który przebiegał pod hasłem: „Uczynić Kościół domem i szkołą jedności”. Wyrażam radość i wdzięczność, że pielgrzymka „Niedzieli”, która według słów Jana Pawła II «jest miejscem wyrażania wiary i głębi ducha», jest eucharystycznym wychowaniem naszych wspólnot, w którym zazębiają się ze sobą przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Mam nadzieję, że nasza pielgrzymka, mimo ograniczeń wynikających z obostrzeń sanitarnych, a dzięki transmisji radiowej i telewizyjnej, przyniesie błogosławione owoce w postaci głębokiej więzi z czytelnikami i świadectwem życia wiarą. Z pasterskim błogosławieństwem dla wszystkich pielgrzymujących duchowo i fizycznie abp Wacław Depo, metropolita częstochowski”.

W słowach pouczenia pasterskiego bp Przybylski przypomniał za św. Janem, że „Na początku było Słowo”. Jak zauważył, ta kolejność wydaje się odwrócona, bo „na ogół mamy wrażenie, że najpierw jest myśl, którą później człowiek ubiera w słowa i komunikaty, pisze artykuły do gazety, tworzy treść”. – Św. Jan uparcie i w mocy Ducha Świętego podkreśla tę kolejność i ma rację. To słowo daje umysłom ludzkim treść. To od tego, co ludzie czytają i czego słuchają zależą ich myśli, poglądy i styl życia. Kto odrzuci słowo Boże, odrzuci Boga i wiarę – podkreślił hierarcha.

Pracowników i czytelników „Niedzieli” określił sługami słowa. Zwrócił uwagę, że w dobie wielkiego zamętu i kryzysu słowa konieczna jest wrażliwość i podjęcie za nie odpowiedzialności. – W tym zamęcie „Niedziela” przychodzi na Jasną Górę, żeby w potoku słów być środowiskiem, które służy dobrym słowom i kształtuje umysły w dobrym, Bożym kierunku, a tego kierunku może nas nauczyć tylko Ona, którą w redakcji „Niedzieli” nazywa się główną Redaktorką, Mater Verbi – kontynuował bp Przybylski.

Zaznaczył, że „wszystko, co zawdzięczamy Maryi, zaczęło się od Jej posłuszeństwa słowu Jezusa, bo na początku Jej wielkiego dzieła było słowo”. – „Niedziela” przychodzi tu od wielu lat, żeby uczyć się mądrej posługi słowa, na Jej wzór, według Jej programu. Każda pielgrzymka to też odczytywanie kolejnej lekcji, programu maryjnego dla posługi słowa. Przychodzimy do Niej po nowe inspiracje – powiedział.

Za św. Ambrożym, którego nazwano doctor Marianus, celebrans przypomniał, że cokolwiek czyni Maryja, jest najlepszą lekcją dla nas, czcicieli i Jej uczniów. Na tej kanwie, w oparciu o największe przymioty Maryi, przedstawił i zadał „Niedzieli” cztery lekcje.

– Niech „Niedziela” będzie boska, niech daje ludziom Boga, na wzór Maryi nazwanej Theotokos, czyli Bogurodzicy, która daje Boga i przekazuje Jego słowo. W tych, z którymi się spotyka, rodzi się Bóg. Ona chce prosić dzisiaj „Niedzielę” i utwierdzić ją w kierunku, który tygodnik czyni na swoich łamach, żeby ta gazeta dawała ludziom Boga, bo pewnie w katolickim tygodniku ludzie najbardziej oczekują słowa Bożego. Im bardziej świat staje się pogański, tym to zadanie „Niedzieli” staje się jeszcze ważniejsze – stwierdził bp Przybylski.

Za papieżem emerytem Benedyktem XVI powiedział, że dzisiejsza epoka zamętu i nieodpowiedzialności za słowa jest szansą dla głosicieli słowa Bożego, ponieważ „ludzie są zmęczeni słowami tego świata i poszukują słów Bożych, które dają nadzieję”. – Matka Boża prosi: niech „Niedziela” będzie boska, niech głosi wielkie orędzie Ewangelii – apelował bp Przybylski.

Zdaniem biskupa, „Niedziela” nie może być już tylko „wikariuszem” w parafii, jak mówił założyciel tygodnika bp Teodor Kubina, ponieważ coraz mniej ludzi uczestniczy w parafii we Mszy św. – „Niedziela” ma być misjonarzem i ewangelizatorem. To jest szczególny akcent w jej boskim posłannictwie – wyjaśnił bp Przybylski.

– Niech „Niedziela” będzie ludzka – apelował również hierarcha w odniesieniu do Maryi nazwanej nową Ewą, w której odkrywamy „nie tylko piękno kobiecości, ale człowieczeństwa”. Odwołując się do tradycji świętych, bp Przybylski zauważył, że imię Ewa czytane wspak brzmi: ave, czyli: „bądź pozdrowiona”. – Niech „Niedziela” pokazuje piękno człowieka w jego godności dziecka Bożego. Pokazujcie młodym ludziom, że warto być chrześcijaninem, bo za tym idzie piękne człowieczeństwo. Maryja, nowa Ewa, bardzo oczekuje od was, żebyście nie wybierali tematów, które na mocy skazy grzechu powodują, że ludzie bardziej chcą słuchać i czytać o grzechach. Wierzę, że w ludziach jest pragnienie zobaczenia świadków wiary, ludzi pięknych, wierzących jak Maryja – przyznał bp Przybylski.

– W dobie wojny cywilizacyjnej „Niedziela” ma bardzo ważne zadanie – być moralnie odważną i jasną gazetą – wzywał celebrans w trzeciej lekcji, odnosząc się do słów kard. Stefana Wyszyńskiego, który przypominał, że Maryja jest Dziewicą, która promieniuje moralną jasnością. Biskup powiedział, że polska polityka historyczna jest prowadzona coraz lepiej, ale ważniejsza jest „dobra polityka moralna”. – Ludzie stracili już kryteria oceny, co jest dobre, a co złe, a ze świata idzie walec demoralizacji, dlatego „Niedziela”, tak jak jej Redaktorka, ma być czysta, dziewicza, jasna i bardzo odważna – wzywał.

Przywołał również słowa drugiego biskupa częstochowskiego Zdzisława Golińskiego, podczas posługi którego zamknięto „Niedzielę” na 28 lat. – Biskup pisał, że nie wystarczy, żeby ta diecezja i „Niedziela” miała dom pod Jasną Górą. Mówił też do Częstochowy i Polaków: nie wystarczy, że chlubicie się Jasną Górą. Bóg chce, żebyście sami byli jaśni, czyści i moralni – powiedział bp Przybylski.

– Niech „Niedziela” buduje mosty i przyprowadza do Jezusa niewierzących albo wierzących inaczej – apelował hierarcha w ostatniej lekcji. – Maryja bardzo chce, żeby w „Niedzieli” było miejsce na słowo dla tych, którzy szukają wiary.

Biskup odniósł się tu do ostatniego tekstu św. Teresy od Dzieciątka Jezus, która przeżywając największy kryzys, miała doświadczenie utraty wiary. Napisała, że kocha Maryję, ponieważ kiedy coś przeszkadza jej w rozmowie z Bogiem, Ona jej pomaga i dodaje odwagi, a kiedy nie umie zrozumieć Boga, Maryja jest jej drogą w ciemności do spotkania z Panem. – Oby „Niedziela”, utwierdzając wiarę tych, którzy są w Kościele i mocno ich formując, myślała często o tych, których nawet w Polsce jest coraz więcej, którzy stracili wiarę i nie umieją już rozmawiać z Bogiem – zachęcał bp Przybylski.

– Maryjo, poproś Ducha Świętego, aby „Niedziela” dziś i jutro była boska, ludzka, jasna i budująca mosty – zakończył.

Po Komunii św. akt zawierzenia Tygodnika Katolickiego „Niedziela” Matce Bożej odczytał redaktor naczelny ks. Jarosław Grabowski.

– Niech Bóg błogosławi „Niedzieli”. Błogosławić to znaczy dobrze mówić, a przyjąć błogosławieństwo to jak Maryja zdecydować się być posłusznym słowom Boga w codzienności – powiedział na zakończenie Mszy św. bp Przybylski.

W modlitwie uczestniczyli m.in.: bp Jan Ozga z Kamerunu, ks. inf. Ireneusz Skubiś – honorowy redaktor „Niedzieli”, o. Jan Poteralski, ks. Włodzimierz Kowalik – proboszcz parafii archikatedralnej Świętej Rodziny w Częstochowie, Lidia Dudkiewicz – poprzednik ks. Jarosława Grabowskiego na stanowisku redaktora naczelnego, redaktorzy edycji diecezjalnych z odpowiedzialnymi za nie kapłanami, czytelnicy, przyjaciele i pracownicy tygodnika. Msza św. była transmitowana na portalu www.niedziela.pl.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję