Reklama

Kościół

Na czym polega prawdziwa edukacja seksualna

Christine Vollmer z Wenezueli, czołowa działaczka pro-life, demaskuje „nikczemne plany” Międzynarodowej Federacji Planowanego Rodzicielstwa, tłumaczy, gdzie dziecko powinno przechodzić edukację seksualną, i wyjaśnia, na czym polega stworzony przez nią program edukacyjny przygotowujący do udanego małżeństwa i życia rodzinnego oraz jak można go zaadaptować do warunków polskich. Z Christine Vollmer – wieloletnią członkinią Papieskiej Rady ds. Rodziny – rozmawia Grzegorz Polak

Niedziela Ogólnopolska 19/2019, str. 26-28

[ TEMATY ]

rozmowa

edukacja

pixabay.com

GRZEGORZ POLAK: – Kiedy należy zacząć edukację seksualną?

CHRISTINE VOLLMER: – Międzynarodowa Federacja Planowanego Rodzicielstwa (IPPF, kiedyś Liga Kontroli Urodzin, założona przez Margaret Sanger, a finansowana przez Johna D. Rockefellera) sprzedała światu paskudztwo, wymyślając termin „edukacja seksualna”. Jej celem było połączenie biznesu z eugeniką. Skutki tego okazały się straszne, a dowodem na to było pojawienie się ogromnej liczby chorób przenoszonych drogą płciową, którymi zarażony jest duży odsetek nastolatków w USA, gdzie te choroby są rejestrowane.
Prawdziwa edukacja seksualna zaczyna się dla nowo narodzonego dziecka w pełnym miłości spojrzeniu i bezpiecznych ramionach jego rodziców. Trwa dalej, gdy dziecko wyczuwa miłość i zaangażowanie między rodzicami, widzi, według jakich wartości żyją, i słucha, kiedy mądrze odpowiadają na jego pytania.
Aby zneutralizować i skorygować straszliwe nieporozumienie, które Międzynarodowa Federacja Planowanego Rodzicielstwa wypuściła na świat, rozpoczęliśmy naszą pracę od znalezienia prawdziwej definicji „edukacji seksualnej”. Oto ona: „Edukacja seksualna obejmuje wszystko, czego osoba musi się nauczyć od urodzenia, co sprawi, że będzie w stanie żyć w parze z drugim człowiekiem szczęśliwie i na stałe”. Kontynuacją tego jest: „Aby żyć z kimś szczęśliwie i na stałe, konieczne jest nauczenie się wielkoduszności, lojalności, cierpliwości, zrozumienia, wytrwałości, sprawiedliwości, solidarności, samokontroli i uczciwości”.
Oto, czego naucza nasz program. Starsze dzieci uczymy nawet sztuki negocjacji i podejmowania samodzielnych decyzji. Uczymy także w oparciu o naukę o początkach życia, zapoznajemy ze skutkami aborcji oraz działaniem i niebezpieczeństwami wynikającymi ze stosowania różnego rodzaju środków antykoncepcyjnych.

Archiwum Christine Vollmer

Jeśli będziemy od dziecka uczyć człowieka życia zgodnego z wartościami, a on je zrozumie i zaakceptuje, to jest w stanie odeprzeć każdą pokusę – mówi Christine Vollmer

– W wytycznych WHO jest zalecenie, aby edukację seksualną zaczynać w przedziale od urodzenia do 4. roku życia. Wtedy ma następować odkrywanie przez dzieci własnego ciała i różnic płciowych. Wytyczne idą jeszcze dalej: nauczyciel w przedszkolu ma pomóc małemu dziecku w odkrywaniu radości i przyjemności z dotykania własnego ciała. WHO określa to bez ogródek jako „masturbację w okresie wczesnego dzieciństwa”.

– To wszystko jest częścią nikczemnego planu Międzynarodowej Federacji Planowanego Rodzicielstwa. Wczesny marketing rozwiązłości przynosi niezliczone miliony do kasy przemysłu farmaceutycznego (w którym Fundacja Rockefellera ma udziały, podobnie jak IPPF). Ten marketing później przynosi dochód nie tylko z pornografii, ale też ze sprzedaży środków antykoncepcyjnych i z aborcji.

– Tymczasem promowany przez Panią program edukacyjny dla pierwszej grupy wiekowej (5-6 lat) zakłada zupełnie coś innego i proponuje inną grupę wartości. Kładzie akcent na uczenie dzieci szacunku dla odmienności, poznanie funkcji różnych części ciała, ale wśród nich nie wymienia narządów rodnych. Dziecko ma się natomiast dowiedzieć, że miłość rodziców (kobiety i mężczyzny) jest podstawą rodziny i domu. Ma też poznać, jak rodzice przygotowywali się na jego przyjście.

– Wstyd i troska o najbardziej intymne części ciała człowieka jest częścią natury. Przekształcanie tego w coś wulgarnego i zdrożnego leży w interesie Międzynarodowej Federacji Planowanego Rodzicielstwa. Wielu ludzi padło ofiarą tego wypaczenia, nawet całe społeczeństwa.

– Wasz program obejmuje dzieci i młodzież od 5 do 18 lat życia. Każdej grupie wiekowej poświęcona jest odrębna książka. Zakres wartości, które Wasz program chce kształtować u dzieci i młodzieży, jest tak duży, że nie sposób ich nawet streścić. Podam przykładowo zalecenia dla grupy wiekowej 8-9 lat: „Rozwijanie poczucia odpowiedzialności nie tylko we własnej rodzinie, ale w społeczeństwie. Naucz się, jak ważne i cenne są przeprosiny, wybaczanie, wdzięczność/podziękowanie, wyobraźnia, śmiech, przyjaźń, kreatywność”.

– To prawda, mamy bardzo dużo do przekazania. Dlatego jest 13 książek, dla każdej grupy wiekowej jedna, a każda z nich zawiera aż 35 lekcji. Mieliśmy ku temu powody. Po pierwsze, jeśli mamy uczyć o cnotach i przygotować do życia według uniwersalnych wartości, to musimy to czynić w taki sposób, żeby dziecko to zrozumiało. A tego nie da się wyjaśnić „na skróty”.
Prawdą jest też, że uczymy dzieci tego, co każdy dobry rodzic i tak już dzieciom przekazuje.

– Dlaczego więc to robicie?

– Z trzech powodów. Po pierwsze, często oboje rodzice pracują zawodowo i nie starcza im czasu na wychowanie dzieci. Po drugie, wielu rodziców respektuje system wartości, ale nie potrafi do niego przekonać. Po trzecie, nawet dobrzy rodzice potrzebują wsparcia szkoły w tym, czego uczą swoje dzieci, bo internet, reklamy, media społecznościowe, filmy i telewizja podważają wpajany dzieciom system wartości.

– Problemy związane z seksualnością człowieka pojawiają się w książce dopiero w przedziale wiekowym 9-10 lat pod wymownym tytułem: „Różni, ale uzupełniający się”. Czy nie za późno? Przecież dzieci już wcześniej zadają pytania, skąd się wzięły na świecie.

– Książka dla dziesięciolatków ma za zadanie nauczyć dzieci prawdziwej różnorodności, a nie wersji różnorodności proponowanej przez organizacje LGBT+. Obejmuje różne rodzaje talentów, upodobań, mocne i słabe strony, które każdy człowiek ma w mniejszym czy większym stopniu. Chodzi o to, żeby je uszanować w sobie i w innych, a ma to pomóc w dążeniu do bycia lepszym człowiekiem. W dziale „Skąd się biorą dzieci” przeczytamy nawet o życiu przed narodzinami. W każdej z książek zaczynamy od genetyki, tłumaczymy, dlaczego wyglądamy jak tata czy mama. Według nas, akt małżeński powinien być wytłumaczony dziecku przez oboje rodziców – wtedy, kiedy sami uznają, że nadszedł już czas. Polecam cudowną książkę Louise Kirk „Sexuality Explained: A Guide for Parents and Children” (Poradnik seksualności: przewodnik dla rodziców i dzieci), która pomoże rodzicom w wypełnieniu tego ważnego zadania.

– Jakich argumentów używacie w książce dla młodzieży w wieku 13-14 lat, gdy zalecacie, że z inicjacją seksualną „warto poczekać”?

– Uczymy szacunku do samego siebie i do drugiej osoby; uczulamy na to, że akt miłości jest tak ważnym wydarzeniem i wspaniałym darem, że piękne jest znalezienie tej jednej jedynej osoby, z którą można się nim podzielić.

– Wasz program z jednej strony pozwala młodym ludziom wzmacniać i rozwijać w sobie poznane w rodzinie najważniejsze i najpiękniejsze wartości, a z drugiej – uczy, jak je rozumieć we wspólnocie: w rodzinie, szkole, drużynie sportowej i w społeczeństwie, i nimi żyć. Czy chodzi zatem o ukształtowanie idealnego człowieka i obywatela?

– Wiemy, że nie ma ludzi idealnych. Metoda, której używamy, ma na celu zaprezentowanie życia w cnocie w sposób logiczny. Prezentujemy to na trzech poziomach: duchowym (inteligencja i wola), emocjonalnym (uczucia i impulsy) i cielesnym (zachowania i działania). Thomas Lickona, nazwany „ojcem nowoczesnej edukacji”, streszcza ten system w słowach: głowa, serce, ręka. W skrócie można także o nim powiedzieć: wiedza, motywacja, umiejętności.

– Wasz program nie ma bezpośredniego odniesienia do chrześcijaństwa, ale czuć w nim chrześcijańskiego ducha. Domyślam się, że chodzi o to, iż uwzględnia on pluralizm społeczeństwa i przeznaczony jest dla szkół publicznych, i to pod każdą szerokością geograficzną. Czy tak?

– Dokładnie tak. Zaczynamy jednak od przesłania, że człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boga, dlatego prawdziwym i często nieświadomym pragnieniem wszystkich ludzi jest życie według tych wartości. Pokusa jest zawsze obecna w życiu każdego człowieka. Jeśli będziemy od dziecka uczyć go życia zgodnego z wartościami, a on je zrozumie i zaakceptuje, to jest w stanie odeprzeć każdą pokusę.
Fundamentem naszego systemu jest nauczanie o rodzinie przekazane nam przez Jana Pawła II. Wspieramy się także autorytetem Viktora E. Frankla, jednego z twórców humanizmu psychologicznego, który tłumaczy, dlaczego szczęście jest „produktem” ubocznym życia według wartości – że chodzi o szukanie sensu, a nie przyjemności.

– W jakich krajach Wasz program jest realizowany?

– Program jest w różnych fazach rozwoju i realizacji w 24 krajach. W pełnym wymiarze realizowany jest w 17 krajach. Obecnie drukujemy książki dla kilku krajów afrykańskich. Tłumaczymy także książki dla kilku krajów Europy Wschodniej.

– Czy macie poparcie Kościoła hierarchicznego?

– Wspiera nas wielu biskupów i kardynałów. Kiedy pracowałam w Papieskiej Radzie ds. Rodziny za czasów Jana Pawła II, byłam dopingowana przez kardynała przewodniczącego do wdrażania tego programu w świecie.

– Czy byłby on odpowiedni także dla Polski?

– Zanim odpowiem na to pytanie, chciałabym wyznać mój wielki szacunek i miłość do Polaków za to, że dwa razy – w 1683 i 1920 r. – uratowali Europę, że dali nam Jana Pawła Wielkiego i wielu innych wspaniałych duchownych. Widziałam na własne oczy początek inwazji antywartości i nie chcę, aby one rosły w siłę. Polacy z łatwością mogą zaadaptować nasz program do swoich potrzeb. Mogą zastąpić bohaterów latynoamerykańskich polskimi, a nasze przysłowia – swoimi. A wartości uniwersalne są przecież te same.

* * *

Christine de Marcellus de Vollmer Herrera
– światowej sławy filantropka, działaczka katolicka ruchów pro-life i ruchów prorodzinnych, przez wiele lat członkini Papieskiej Akademii Życia i Papieskiej Rady ds. Rodziny. W latach 1990-95 wchodziła w skład delegacji Stolicy Apostolskiej do ONZ.
Jest też założycielką i przewodniczącą Latynoamerykańskiego Sojuszu dla Rodziny (ALAFA). Zorganizowała wiele kongresów poświęconych rodzinie w krajach Europy i Ameryki Łacińskiej. Zespół pod kierownictwem Christine Vollmer opracował nową metodę nauczania, której celem jest przyswajanie przez dzieci i młodzież wartości, cnót i umiejętności niezbędnych do założenia udanego małżeństwa i życia rodzinnego. Ta pedagogika, skoncentrowana na programie nauczania Alive to the World, zyskała międzynarodowe uznanie i jest przyjmowana przez ludzi różnych wyznań.
Christine, córka Francuza i Angielki, od 1961 r. jest żoną Alberto J. Vollmera. Vollmerowie to jedna z najstarszych i najszacowniejszych rodzin w Wenezueli, a chlubą rodu są jego związki z Simónem Bolívarem. Alberto J. Vollmer był ambasadorem Republiki Wenezueli przy Stolicy Apostolskiej za pontyfikatu Jana Pawła II.
Dzięki staraniom ambasadora RP w Wenezueli Piotra Kaszuby Christine Vollmer otrzymała tytuł honorowego konsula generalnego RP w stanie Aragua.

2019-05-08 08:12

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

CKE: wstępna informacja o wynikach egzaminu ósmoklasisty

2020-07-31 12:16

[ TEMATY ]

edukacja

Adobe Stock

Uczniowie VIII klas szkół podstawowych, którzy w czerwcu przystąpili do obowiązkowego egzaminu ósmoklasisty, za rozwiązanie zadań z języka polskiego uzyskali średnio 59 proc. punktów możliwych do otrzymania, a z matematyki – 46 proc. – podała w piątek Centralna Komisja Egzaminacyjna.

Ósmoklasiści musieli przystąpić także do pisemnego egzaminu z języka obcego.

Średni wynik uzyskany przez ósmoklasistów z egzaminu z angielskiego (najczęściej wybieranego języka obcego) to 54 proc. punktów, z niemieckiego – 45 proc., z rosyjskiego – 48 proc., z francuskiego – 72 proc., z hiszpańskiego – 66 proc. i z włoskiego – 57 proc.

Wstępną informację o wynikach osiągniętych na egzaminie ósmoklasisty – Centralna Komisja Egzaminacyjna opublikowała w piątek na swojej stronie internetowej. W piątek swoje indywidualne wyniki poznają też absolwenci klas VIII szkół podstawowych i otrzymają zaświadczenia o wynikach. Sposób przekazania zaświadczenia określi dyrektor szkoły, którą dany absolwent ukończył.

Przystąpienie do egzaminu ósmoklasisty jest warunkiem ukończenia szkoły podstawowej, a jego wynik jest brany pod uwagę przy rekrutacji do szkół ponadpodstawowych.

W tym roku ze względu na epidemię egzamin ósmoklasisty nie został przeprowadzony pierwotnym terminie w kwietniu, lecz przesunięto go na czerwiec. Na początku lipca przeprowadzono sesję dodatkową. (PAP)

Autorka: Danuta Starzyńska-Rosiecka

dsr/ joz/

CZYTAJ DALEJ

Kaczyński dla PAP: rekonstrukcja rządu we wrześniu lub na początku października

2020-08-05 07:17

[ TEMATY ]

Kaczyński Jarosław

Fot. wybierzpis.pl

Rekonstrukcja rząd odbędzie się we wrześniu lub najdalej na początku października; plan zakłada zmniejszenie liczby resortów do 12; liczę, że negocjacje umowy koalicyjnej w ramach Zjednoczonej Prawicy w przyszłym miesiącu zakończą się sukcesem - mówił PAP lider PiS Jarosław Kaczyński.

PAP: Coraz mniej dni zostało do września, a więc do zapowiadanej rekonstrukcji rządu. Premier Mateusz Morawiecki w jednym z ostatnich wywiadów mówił, że celem rekonstrukcji jest przyśpieszenie działania, uproszczenie procesu decyzyjnego i zwiększenie skuteczności rządu. Czy już wiadomo kiedy miałoby do niej dokładnie dojść, jak miałaby wyglądać nowa struktura rządu?

Jarosław Kaczyński: Mogę mówić o pewnym planie, który byłby zrealizowany we wrześniu, być może ostatecznie na początku października. To jest plan, który obejmuje daleko idące zmniejszenie liczby ministerstw. Połączenie różnych działów, tak żeby ich nadzorcą był jeden minister.

Chodzi o to, aby nie było tak jak jest dzisiaj, że pewne decyzji odnoszące się np. do spraw ochrony środowiska są w trzech różnych ministerstwach, bo to do niczego dobrego nie prowadzi.

Takie łączenie przyniesie też pewne oszczędności, ale nie jest to najważniejsze, bo to nie będą jakieś wielkie oszczędności. Najważniejsze jest to, że procesy decyzyjne będą przebiegać szybciej i bardziej sprawnie. Na to właśnie liczymy.

Po zmianie będzie to rząd łatwiejszy do kierowania jako całość. Jednocześnie będzie to rząd, w ramach którego poszczególne ministerstwa mając tak duże możliwości decyzyjne będą mogły zarówno podejmować decyzje odpowiednio szybko, sprawnie i merytorycznie, ale także będą za nie odpowiadać.

Dzisiaj ta odpowiedzialność jest często bardzo rozmyta. Co do szczegółów nie chcę się wypowiadać, bo to są kwestie jeszcze uzgadniane. Jedno jest w tej chwili pewne, że rekonstrukcja nie obejmie stanowiska premiera, którym pozostanie Mateusz Morawiecki.

Mówi pan o daleko idącym zmniejszeniu liczby ministerstw. Plan zakłada, że ile ich będzie?

J.K.: Nie będę się w tej chwili upierał przy jakiejś liczbie, z tym że ona by na pewno oscylowała wokół 12. Ten najbardziej radykalny plan mówi o nawet 11 ministerstwach, ale nie sądzę, że to się uda. Klasyczne ministerstwa takie jak spraw zagranicznych, obrony, spraw wewnętrznych czy sprawiedliwości oczywiście pozostaną.

Media spekulują, że miałby powstać +super resort+ w skład którego miałoby wejść kilka dotychczasowych ministerstw, a kierować miałby nim wicepremier Piotr Gliński.

J.K.: Zobaczymy jak to będzie. Uważam, że to jest wyjście, które byłoby najbardziej obiecujące, ale w żadnym wypadku nie można tego traktować jako jakiejś już podjętej decyzji.

Zmiany w rządzie wiążą się z renegocjacją umowy koalicyjnej w ramach Zjednoczonej Prawicy. Na jakim etapie są obecnie negocjacje?

J.K.: Jak to zwykle w takich sytuacjach bywa, jest to proces niełatwy. Ale mam nadzieję, że w przyszłym miesiącu skończy się on sukcesem.

Koalicjanci z Solidarnej Polski i Porozumienia otrzymają po jednym resorcie?

J.K.: Przy takiej liczbie ministerstw, to po prostu wynika ze zwykłej arytmetyki, i to tak traktowanej bardzo - można powiedzieć - szczodrze dla naszych koalicjantów.

Czyli okres wakacyjny w pracy.

J.K.: Do tej pory nie byłem na żadnym urlopie, ale mam nadzieję, że jednak jakąś chwilę znajdę. Czy to się jednak uda, zobaczymy.

Podczas kampanii prezydenckiej zarówno prezydent Andrzej Duda, jak i premier Mateusz Morawiecki akcentowali konieczność dużych inwestycji, które miałyby pobudzić gospodarkę i tworzyć nowe miejsca pracy. Czy w ten plan wpisują się również działania największych spółek Skarbu Państwa, np. Orlenu, który po przejęciu Energi, planowanej fuzji z Lotosem chce też przejąć PGNiG?

J.K.: To jest dzisiaj kwestia o ogromnym, priorytetowym znaczeniu. Jestem bardzo wdzięczny prezesowi Danielowi Obajtkowi za to, że to tak wszystko energicznie prowadzi. Zdecydowanie i jednoznacznie wspieram te działania.

Uważam, że są one bardzo potrzebne. Wpisują się w to wszystko, co ma służyć rozwojowi polskiej gospodarki, a także jej umacnianiu w sferze międzynarodowej. Chodzi o tworzenie podmiotów, a w tym wypadku największego podmiotu, który będzie miał możliwość wejścia w takie dziedziny jak energetyka, a z drugiej strony także zmiany w znacznej mierze profilu produkcyjnego w sferze chemii. Po prostu dlatego, że nasza przyszłość – jak wszystko na to wskazuje – to są samochody elektryczne, być może także napędzane wodorem, przy spadającym w dalszym okresie zapotrzebowaniu na benzynę. Wobec tego trzeba po prostu myśleć o głębszej przeróbce, o petrochemii sensu stricto i w tym kierunku to wszystko będzie szło.

W ostatnich dniach pojawiły się sugestie, że zmianie mógłby ulec sposób realizacji programu 500plus – zamiast przelewu środków na konto, "wypłata" w formie bonu. Czy taki pomysł jest rozważany wewnątrz Zjednoczonej Prawicy?

J.K.: Nie jest brany pod uwagę. To jest chyba po prostu zła interpretacja wypowiedzi pani premier Jadwigi Emilewicz. Skądinąd rozmawiałem z nią nawet dzisiaj i nie ma nawet cienia tego rodzaju planów. To jest jakieś wielkie nieporozumienie lub fake news.

W czwartek podczas Zgromadzenia Narodowego zostanie zaprzysiężony na II kadencję prezydent Andrzej Duda. Według zapowiedzi na uroczystości nie pojawi się m.in. kontrkandydat prezydenta Rafał Trzaskowski i wielu innych polityków związanych z opozycją. Ponadto np. posłanka Koalicji Obywatelskiej Kamila Gasiku-Pihowicz stwierdziła, że po pseudodemokratycznych wyborach uznanych za ważne przez pseudosędziów SN, będziemy mieli pseudoprezydenta. Jak pan to skomentuje?

J.K.: To stara taktyka naszych przeciwników, którzy po prostu nie uznają wyników wyborczych, nie uznają podstawowych mechanizmów demokratycznych, bo ich zdaniem demokracja jest tylko wtedy kiedy oni rządzą. Do tego się to sprowadza.

Jeśli chodzi o pseudo sędziów, to ja każdemu kto o tym mówi radzę lekturę zapisów rozmów Sławomira Neumanna, bo to jest znakomity opis tego, jak to naprawdę w Polsce jest z sądami, kto rzeczywiście jest pseudo sędzią. Bo ci którzy - według zapewnień tego pana – mieli zawsze roztaczać parasol ochronny nad ludźmi Platformy Obywatelskiej, to są rzeczywiście pseudosędziowie. I my niestety widzimy, że takich w polskim wymiarze sprawiedliwości nie brakuje. Ilu ich jest? Trudno nam powiedzieć, ale na pewno nie jest to grupa jakaś niewielka, marginalna.

Natomiast jeśli chodzi o nieobecności na zaprzysiężeniu, to oczywiście takiego obowiązku nie mają. Zdarza się jednak, że próbuje się to usprawiedliwiać moją nieobecnością w 2010 r. na zaprzysiężeniu Bronisława Komorowskiego. Przypomnę jednak, że w 2010 r. mieliśmy tragedię smoleńską i cały ciąg niebywałych, skandalicznych zachowań wobec tych którzy wtedy zginęli, wobec tych, którzy chcieli czcić ich pamięć. W tym wszystkim pewną, ale bardzo mało chwalebną rolę odegrał także pan Komorowski. W związku z tym moja nieobecność z tego wynikała.

Nigdy jednak nie kwestionowałem wyników tamtych wyborów. Pogratulowałem zwycięstwa Komorowskiemu już w noc wyborczą, kiedy nawet do końca nie były obliczone wyniki wyborów. (PAP)

Autor: Rafał Białkowski

CZYTAJ DALEJ

Kościoły na całym świecie apelują o rozbrojenie nuklearne

2020-08-05 17:33

[ TEMATY ]

Rozbrojenie nuklearne

wikipedia.org

W związku ze zbliżającą się 75. rocznicą zrzucenia bomb atomowych na Hiroszimę i Nagasaki Kościoły na całym świecie apelują o rozbrojenie nuklearne.

Biskupi przypominają słowa Papieża Franciszka wypowiedziane podczas pielgrzymki do Japonii. Podkreślił wówczas, że niemoralne jest zarówno wykorzystanie energii atomowej w celach wojskowych, jak i samo posiadanie broni nuklearnej.

Biskupi Stanów Zjednoczonych zapewniają, że wraz z narodem japońskim opłakują niewinnych ludzi, którym odebrano życie oraz kolejne pokolenia, które wciąż doświadczają tragicznych skutków tych ataków. „W celu rozwiązania sporów między narodami zawsze szukajmy ścieżki pokoju i alternatywy dla wojny” – apeluje przewodniczący episkopatu USA abp Jose Gomez.

Z kolei biskupi Anglii, Walii i Szkocji uważają, że rocznica jest dobrą okazją, aby zastanowić się nad przyszłością arsenału nuklearnego Wielkiej Brytanii. Przywołują słowa Franciszka, który powiedział w Japonii, że „groźba wzajemnego zniszczenia i masowej zagłady jest całkowicie nie do pogodzenia z wysiłkami na rzecz budowania pokoju”. Podkreślają, że wielką niesprawiedliwością jest trwonienie ogromnych sum na podtrzymywanie arsenału podczas, gdy tak wielu ludzi na całym świecie cierpi głód. Wzywają do całkowitego pozbycia się broni jądrowej.

Również dwa największe Kościoły Niemiec, katolicki i ewangelicki zaapelowały do polityków o zaangażowanie w budowanie świata wolnego od broni nuklearnej. „Jest to ważne zwłaszcza teraz, gdy mamy do czynienia z fatalną deregulacją międzynarodowych umów dotyczących broni jądrowej i rośnie niebezpieczeństwo jej użycia” – napisali biskupi. Przypominają, że dla katolików i protestantów zarówno użycie broni jądrowej, jak i stosowanie jej jako strategicznego straszaka zawsze było niemoralne i nieodpowiedzialne.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję