Reklama

Notatnik duszpasterski

Wielki Kościół w małej wspólnocie

2019-05-15 08:05

Bp Andrzej Przybylski, biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej
Niedziela Ogólnopolska 20/2019, str. 30

pixabay.com

Coraz więcej jest ludzi samotnych. Samotni staruszkowie, których dzieci nie mają czasu dla rodziców, samotne dzieci z coraz częściej rozbitych rodzin i samotni dorośli, zagonieni tak mocno, że już nie znajdują chwili dla siebie. Nic dziwnego, że w jakimś kraju stworzono nawet ministerstwo do spraw ludzi samotnych. A przy tym wszystkim w naszą naturę jest wpisana potrzeba wspólnoty. Człowiek stworzony na podobieństwo Boga chce być trochę jak Bóg – wspólnotą osób. Większość Bożych obdarowań również dotyczy wspólnoty. Syn Boży wzrasta w Świętej Rodzinie. Jezus gromadzi wokół siebie wspólnotę uczniów, a gdy karmi tłumy rozmnożonym chlebem, dzieli ludzi na mniejsze grupy. Duch Święty, choć przenika serce każdego z Apostołów, to zstępuje na nich wtedy, kiedy „razem trwają na modlitwie”. A samo chrześcijaństwo rozwija się w świecie nie siłą propagandy i nie mocą samej doktryny, ale siłą małych wspólnot, w których grzeszni ludzie potrafią być „jednego serca i jednego ducha”, potrafią wszystko mieć wspólne i znać swoje potrzeby i problemy.

W tym kontekście trudno mówić o jakimś masowym duszpasterstwie i w każdym czasie Kościoła trzeba przypominać o konieczności życia chrześcijan w małych wspólnotach. Wiara potrzebuje wspólnoty jak ryba wody. Piękna nauka o Kościele mówi, że święty i powszechny Kościół urzeczywistnia się cały w małej kościelnej wspólnocie, a każda wspólnota, jak gałązka, potrzebuje do życia starego, wielkiego pnia drzewa. Chrześcijanin bez małej wspólnoty ryzykuje szybką utratę swojej wiary, a Kościół, który chce się opierać tylko na nauczaniu tłumów, stanie się organizacją anonimowych ludzi, dla których Ewangelia jest teoretycznym, moralizatorskim zbiorem opowiadań.

Reklama

Nie imponują mi parafie działające jak sprawne korporacje. Marzę o parafiach, które są wspólnotą małych wspólnot, bo tylko one będą zdumiewać i intrygować ludzi stojących obok. Chrześcijaństwa nie da się doświadczyć przez samo nauczanie, przez najlepsze nawet kazania, bo ono z samej istoty zakłada życie we wspólnocie. Tłumy samotnych ludzi szukają wspólnoty. Jeśli znajdą ją w Kościele, to znajdą prawdziwego Boga.

Tagi:
bp Andrzej Przybylski Notatnik duszpasterski

Reklama

Bp Przybylski do szafarzy: Jesteście odpowiedzią na potrzeby Kościoła

2019-10-19 14:29

Maciej Orman

Mogą zanosić Komunię św. chorym i w razie potrzeby udzielać jej podczas Eucharystii z licznym udziałem wiernych. Archidiecezja częstochowska ma 28 nowych nadzwyczajnych szafarzy Komunii św., w tym 8 sióstr i 3 braci zakonnych. 19 października w kościele rektorackim pw. Najświętszego Imienia Maryi w Częstochowie podczas Mszy św. pobłogosławił ich bp Andrzej Przybylski

Maciej Orman

– To ogromne wyróżnienie i zaszczyt – powiedział „Niedzieli” Jerzy Piątek z parafii Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski w Zawierciu, dla którego dzień był szczególny również z innego powodu. – Dzisiaj przypada rocznica mojego ślubu. 45 lat temu stanąłem na rozdrożu między kapłaństwem a małżeństwem. Bóg błogosławi naszemu małżeństwu. Przyjmuję to jako Jego ogromny prezent, wręcz jako pierścionek zaręczynowy na drodze do nieba. To wspaniałe, że Bóg rozdziela takie dary. Nie pozostaje nic innego, jak tylko z nich korzystać i służyć Mu. Nie ma słów, które mogłyby wyrazić radość, jaka z tego płynie. Tą radością chcę się dzielić z innymi – mówił szczęśliwy Jerzy Piątek.

– Dzisiejsza uroczystość jest dla mnie wielkim przeżyciem i pogłębieniem relacji z Jezusem Eucharystycznym – przyznała s. Barbara ze Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej (Służebniczek Starowiejskich).

Jednym z braci zakonnych, którzy zostali szafarzami, jest również br. Leonard ze Zgromadzenia Misjonarzy Krwi Chrystusa. – Najważniejsza jest wola Boga i tego się trzeba trzymać. Jeżeli On chce, to będę Mu służył jako szafarz – powiedział.

– Nasze posługiwanie Eucharystii to kolejny krok, przez który zbliżamy się do Boga. Chcemy służyć, aby do tej bliskości doprowadzić pozostałych. Jeśli sami będziemy daleko, nikogo do Boga nie przybliżymy – podkreślił na początku Mszy św. bp Andrzej Przybylski.

W kazaniu biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej przestrzegał przed postawą oceniającą i narzekaniem na kryzys w Kościele. – Możemy wpaść w pułapkę oceniania kryzysów i zrzucania wszystkiego na siły, które niszczą Kościół, i przez to uzyskiwać usprawiedliwienie. To prawda, nie jest łatwo, ale zastanawiajmy się, co zrobić, żeby ludzie bardziej kochali Boga, żeby nie odchodzili od Kościoła – zachęcał hierarcha.

– Jednym ze sposobów zaradzania kryzysom jest również wasza posługa. Jesteście bardzo pozytywną odpowiedzią na pojawiające się słabości, braki i potrzeby Kościoła – powiedział bp Przybylski do nowych nadzwyczajnych szafarzy Komunii św.

Biskup przypomniał również list Papieża seniora Benedykta XVI z lutego br., w którym podpowiada możliwości pokonania obecnego kryzysu w Kościele. – Papież napisał: nie próbujcie wymyślać nowego Kościoła. To szatański pomysł. Papież prosi: wróćcie do takiego życia i takiej wiary, gdzie Chrystus jest w centrum. Jeśli On będzie na pierwszym miejscu, Kościół się odrodzi, a jeśli będziemy próbować odbudowywać Kościół, skupiając się na sprawach marginalnych, to będziemy mieli wprawdzie odremontowane, ale puste kościoły – mówił bp Przybylski.

– Najlepszym sprawdzianem zdrowia Kościoła i tego, czy Chrystus jest w centrum, jest Msza św. Nie mamy na ziemi ważniejszej obecności Boga jak właśnie Najświętszy Sakrament. Msza św. buduje Kościół, jest źródłem i szczytem jego odnowienia – kontynuował.

– Msza św. nie jest spotkaniem przy okazji jakiś jubileuszy czy uroczystości. Jej istotą jest to, że Bóg zstępuje z nieba na ziemię, dlatego Papież senior mówi: odnowa Kościoła przyjdzie przede wszystkim przez to, że w centrum postawimy Eucharystię – mówił bp Przybylski.

Biskup zaznaczył, że nowi nadzwyczajni szafarze Komunii św. muszą być pewni obecności Boga pod postacią chleba. – Eucharystia, Komunia św. i zanoszenie jej do chorych nie jest tylko pobożną czynnością. Nie wolno zachowywać się tak, jakby to było białe ciasteczko. Trzeba mieć tę świadomość, że tu jest Bóg, żywy i prawdziwy. Od naszej pewności zależy też to, czy ludzie uznają, że On tam jest – podkreślił bp Przybylski.

Kaznodzieja wskazał też, że obecność Jezusa w Eucharystii jest pełna mocy i miłości. – Niosąc Komunię św., niesiemy uzdrowienie. Jezus wydaje się statyczny, ale w Komunii św. jest moc. Trzeba się z Nim jednak skontaktować. To tak jak z gniazdkiem elektrycznym w ścianie – jest takie niepozorne, ale w nim płynie prąd. Nie wystarczy jednak mieć kontakt w ścianie. Żeby coś świeciło czy zagrało, trzeba się podłączyć. To musimy też tłumaczyć chorym. Niektórzy mówią: „Proszę księdza, ja oglądam Mszę św. w telewizji i słucham jej w radiu. W niedzielę to nawet trzy”. Ale może przyszedłby do pani szafarz i przyjęłaby pani Jezusa? – mówił bp Przybylski, który wskazał też na konieczność zachowania posłuszeństwa i pokory. – Szafarz musi być pokorny, bo człowiek, im bliżej jest Boga, tym bardziej może wbić się w pychę, może mu się wydawać, że jest lepszy, ważniejszy, bardziej święty. Nie myślcie nigdy: jesteśmy nosicielami Boga. To Bóg was nosi. Jesteśmy tylko sługami. Eucharystia to szczyt pokory Boga – mówił kaznodzieja.

– Bądźmy od początku do końca i we wszystkim sługami Boga w Eucharystii – zakończył.

Przed przyjęciem posługi kandydaci uczestniczyli w kursie, który zorganizował ks. dr Krzysztof Bełkot, ceremoniarz biskupi i kierownik Referatu Prawnego, Dyscypliny Sakramentów i Sakramentaliów Kurii Metropolitalnej w Częstochowie.

W archidiecezji częstochowskiej służy 360 nadzwyczajnych szafarzy Komunii św.: 164 siostry zakonne, 3 panie świeckie życia konsekrowanego, 186 świeckich mężczyzn i 7 braci zakonnych. Ich moderatorem jest ks. dr Łukasz Dyktyński.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Siła modlitwy

2019-10-01 13:55

Beata Pieczykura
Niedziela Ogólnopolska 40/2019, str. 10-11

Ma moc większą od bomby atomowej. Jest najpotężniejszą bronią znaną ludziom wszystkich czasów, także w XXI wieku. To nie slogan – mówią ci, którzy doświadczyli siły modlitwy różańcowej. Dzięki niej niektórzy wciąż żyją

stock.adobe.com

Chwycili za różaniec, a sam Bóg uczynił cud we właściwym czasie. Zaufali, są pewni, że On wie, co robi. Wojownicy Maryi opowiadają o cudownej ingerencji Boga w swoim życiu.

Ocalony i nawrócony

Wielkiej siły modlitwy różańcowej, która ratuje od samobójstwa i kompletnie zmienia życie, doświadczył Marcin. Przez 15 lat pił i zrobił w życiu wiele złych rzeczy. Któregoś dnia, w 1. rocznicę śmierci swojej ukochanej babci, postanowił pójść trzeźwy na jej grób. Pamiętał, że babcia przez całe życie odmawiała Różaniec, głównie w jego intencji, więc zabrał ze sobą ten sznurek paciorków.

– W drodze na cmentarz próbowałem odmawiać Różaniec, choć właściwie nie wiedziałem jak, bo zapomniałem po I Komunii św. – opowiada Marcin. – Miałem omamy, jakbym widział diabła, który namawiał mnie, żebym się powiesił. W tym amoku zwątpiłem we wszystko i poszedłem na pole. Wiedziałem, że tam jest takie miejsce, gdzie są schowane sznury. Szukałem gorączkowo powroza, ale nie mogłem go znaleźć. To mi uświadomiło, że ta modlitwa ma wielką moc. Jestem pewny, że dzięki Różańcowi nie odebrałem sobie życia. Oszołomiony wróciłem na cmentarz i modliłem się, jak umiałem. Wtedy postanowiłem świadomie i dobrowolnie iść na terapię odwykową. Najpierw przez 3 miesiące byłem na oddziale detoksykacyjnym, a potem na oddziale odwykowym. Tam, po 15 latach, przystąpiłem do spowiedzi generalnej. Spowiednik powiedział mi, jak odmawiać Różaniec. Po powrocie do normalnego życia było mi ciężko, ale najważniejsze było to, aby „nie popłynąć”. Moją siłą i pomocą stał się Różaniec. Tak pozostało do dziś. Otrzymałem tyle łask – nie piję już 10 lat, a od 2 lat odmawiam Nowennę Pompejańską, jedną za drugą, zwłaszcza za kapłanów. Wierzę, że we współczesnym świecie najskuteczniejszą bronią jest Różaniec.

54 dni do szczęścia

Niełatwe życie odebrało jej radość i pokój serca, wszystko przestało mieć sens. Pracowała po 12 godzin dziennie, także w soboty i niedziele. Zaczęło jej szwankować zdrowie, pojawiły się konflikty w niedawno zawartym małżeństwie. Nie miała czasu dla przyjaciół, więc powoli ich traciła. Nie widziała wyjścia z tej sytuacji, a z całego serca pragnęła zmiany. – Wtedy przyjaciółka powiedziała mi, że Różaniec ma moc zmienić to wszystko – wspomina Magdalena. – Pomyślałam sobie: czemu nie, i postanowiłam spróbować. Byłam tak zdesperowana, że zdecydowałam się odmawiać Nowennę Pompejańską – każdego dnia przez 54 dni nie rozstawałam się z różańcem. Walczyłam ze sobą, z czasem, ze zniechęceniem. Wytrwałam. Dziś wiem jedno – niezależnie od tego, co by się działo, Bóg zawsze wyciągnie rękę, bo nie odmawia Matce Jezusa. Jestem szczęśliwa, wszystko powoli wraca do normy. Różaniec totalnie odmienił moje życie.

Potężniejszy od kul

Zenon różaniec otrzymał w dniu I Komunii św. i nie rozstaje się z nim do dziś. Od wielu lat modli się na nim codziennie. O trudnych dniach i modlitwie wbrew nadziei tak dziś mówi:

– Pamiętam, jak wiosną 1945 r. pijany radziecki żołnierz chciał rozstrzelać mojego ojca Jana. Mama klęczała na podwórku, na śniegu, przy ul. Paderewskiego w Grudziądzu, płakała i głośno odmawiała Różaniec, a my, dzieci, razem z nią. Baliśmy się. Po chwili przyszedł pułkownik, przełożony żołnierza, który trzymał ojca pod bronią, i zażądał dokumentów. Wtedy okazało się, że ojciec nie jest Niemcem. Pułkownik oddał ojcu dokumenty i powiedział mu, że jest niewinny. Potem znowu rosyjscy żołnierze zabrali ojca na przesłuchanie i uwięzili w piwnicach jednego z domów w Owczarkach k. Grudziądza. Długo nie wracał. Mama i ja poszliśmy tam. Cudownym trafem ojca właśnie zwolnili. Po wyzwoleniu Grudziądza całą rodziną wróciliśmy do domu – był zniszczony, ale stał. Jestem pewny, że codzienna modlitwa różańcowa naszej wieloosobowej rodziny ocaliła ojca od czerwonego zniewolenia i śmierci. Dlatego pytam młodych: Czy odmówiłeś Różaniec choć jeden raz? Może teraz weźmiesz go do ręki i będziesz się na nim modlić... To piękna przygoda spotkać Boga w tajemnicach rozważanych we wspólnocie Kościoła lub osobiście w domu, szpitalu, drodze, gdziekolwiek jesteście...

* * *

Powiedzieli o Różańcu

„Czepił się chłop Różańca jak tonący liny. Ale czegóż dzisiaj uchwycić się można, kiedy wszystko tak szybko się zmienia, przemija? Czegóż uchwycić się można w tym świecie, gdzie tempo przemian i zmian oszałamia, onieśmiela, ogłupia? Różańca babci, matki, swojego Różańca. Tego samego Różańca, co wczoraj, dziś i jutro. Najprostszego, jak prosta jest miłość. Uchwycić jego rytm, wejść w ten rytm, żyć tym rytmem – to uratować i ocalić siebie” – o. Jan Góra OP

„Nie ma w życiu problemu, którego by nie można rozwiązać z pomocą Różańca” – s. Łucja z Fatimy

„Różaniec jest modlitwą maluczkich i pokornych, ale też modlitwą najwznioślejszych duchów w Kościele; jest modlitwą teologów, doktorów, myślicieli i świętych” – kard. Stefan Wyszyński

„Jesteśmy szczęściarzami. Bo mamy Różaniec. Bo się możemy uczepić tajemnic, które dokonały największych rewolucji w dziejach świata. Bo się możemy dać wciągnąć w te tajemnice. Zresztą, czy nie są to też nasze tajemnice? Pełne radości i bólu, światła i chwały. Może dlatego modlitwa różańcem staje się wciąż, tak jak niegdyś, początkiem wielu rewolucji, w naszym życiu i życiu całej ludzkości” – ks. Rafał J. Sorkowicz SChr

„Różaniec to nie wypracowanie teologiczne. Odmawiany w chorobie, w trudnej podróży, w oczekiwaniu na wyniki badań, przed drzwiami egzaminatora – jest najmądrzejszą modlitwą” – anonim z internetu

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Generał Salezjanów w Łodzi

2019-10-20 22:05

Piotr Drzewiecki

- Wszystko w życiu zależy od miłości z jaką się żyje i z jaką się wszystko czyni – mówił następca księdza Jana Bosko ks. Ángel Fernández Artime SDB, dziesiąty Przełożony Generalny Zakonu Salezjanów. Odwiedził on Łódź, z racji 100-lecia istnienia Inspektorii Warszawskiej Salezjanów w Polsce, gdzie spotkał się z uczniami, pracownikami, wolontariuszami Oratorium oraz kapłanami i siostrami salezjankami.

Piotr Drzewiecki

Podczas jubileuszowej Mszy świętej Ksiądz Generał modlił się za całą wspólnotę salezjańską w Polsce. - Możemy dziękować Bogu za bardzo wiele. Wielka rodzina salezjańska przez te 100 lat ofiarowała Bogu bardzo wiele i dziś dziękujemy Bogu, że to wszystko stało sie możliwe. Musimy kontynuować to dzieło dla młodych i marzyć jakie będą te kolejne lata. Bo wszystko w życiu zależy od miłości z jaką się żyje i z jaką się wszystko czyni. Nasi współbracia czasem ofiarowali bardzo wiele, ofiarowali siebie ,by kochać. Co zrobił Jezus? - kochał! Ksiądz Bosko chciał, by w życiu jego młodzieży działo sie dobro! Dla ich dobra był w stanie znieść wszystkie poświęcenia. Nasza przyszłość zależy od miłości z jaką będziemy stawać pośród naszej młodzieży(…). Jeśli ktoś jest prawdziwym salezjaninem, będzie szukał tylko waszego dobra, widząc was szczęśliwymi tutaj, a potem w Niebie. Jedyne co potrzebujemy to mieć was pośród siebie! Pragniemy waszego dobra, zależy nam na was. Razem możemy żyć życiem Boga – mówił ks. Artime.

Zobacz zdjęcia: Generał Salezjanów w Łodzi

Następnie wszyscy goście i uczniowie uczestniczyli w agapie, po której w auli szkolnej Ksiądz Generał wraz z najmłodszymi uczniami pokroił jubileuszowy 100-kilogramowy tort. Wcześniej ks. Generał spotkał się z uczniami i nauczycielami Salezjańskiej Szkoły Podstawowej. W radosnej atmosferze, wypełnionej występami i rozmowami, najmłodsi jeszcze bliżej poznali charyzmat wspólnoty salezjańskiej.

Na zakończenie pobytu w Łodzi, ks. Ángel Fernández Artime wręczył różance uczniom klas trzecich Salezjańskiej Szkoły Podstawowej, którzy w 2020 roku przystąpią do I Komunii Świętej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem