Reklama

Neoprezbiterzy A.D. 2019

2019-05-28 13:40


Edycja podlaska 22/2019, str. 4-5

Monika Kanabrodzka
Ks. Michał Siduniak, ks. Mateusz Gołoś, ks. Patryk Nagórny, ks. Mateusz Roguski, ks. Bartosz Ojdana

Drohiczyńska katedra, 1 czerwca br. – dzień święceń kapłańskich pięciu diakonów. W związku z tym wielkim wydarzeniem, zgodnie z tradycją, na naszych łamach prezentujemy ich sylwetki

Michał Siduniak
z parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Siemiatyczach Stacji

Syn Krzysztofa i Janiny z domu Zalewska. Urodził się 9 maja 1994 r. Ma starsze od siebie rodzeństwo Justynę i Adama i młodszego brata Patryka. W 2000 r. rozpoczął edukację w Szkole Podstawowej w Szerszeniach. Ukończył ją jako laureat Wojewódzkiego Konkursu Historycznego. Kolejnym etapem jego edukacji było Gimnazjum Gminne w Siemiatyczach w latach 2007-10, a następnie Liceum Ogólnokształcące im. Komisji Edukacji Narodowej w Siemiatyczach. Maturę zdał w 2013 r. i jesienią wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Drohiczynie. Studia te zakończył obroną pracy magisterskiej z zakresu historii Kościoła „Sybiracy z podlaskiej Bielszczyzny i upamiętnienie ich losów w kontekście religijnym (1940 – 2018)” pisanej pod kierunkiem ks. dr. Zenona Czumaja.

Wychowany w Anusinie w rodzinie rolniczej bardzo ceni sobie kontakt z naturą i zajęcia gospodarskie. Z zainteresowań pierwsze miejsce zajmuje historia, geografia oraz szeroko pojęta wiedza o społeczeństwie. Ogromny wpływ na jego dojrzewanie do kapłaństwa miała posługa ks. Józefa Grzeszczuka – od blisko 30 lat proboszcza rodzinnej parafii, który zachęcił go do uczestnictwa w rekolekcjach oazowych Ruchu Światło-Życie oraz posługi ministranckiej. Od dzieciństwa uwielbia nabożeństwa majowe przed kapliczką w swojej rodzinnej wsi. Pasjonuje się historią swojego regionu, parafii oraz rodziny. Ceni kontakt z ludźmi, a zwłaszcza pracę z młodzieżą. 1 czerwca 2018 r. w rodzinnej świątyni parafialnej w Siemiatyczach Stacji przyjął z rąk bp. Tadeusza Pikusa święcenia diakonatu. Praktykę odbywał w parafii św. Andrzeja Apostoła w Wyszkach pod kierunkiem ks. dr. Andrzeja Ulaczyka. Jako motto kapłańskie wybrał słowa: „Oto Pan, w którym złożyliśmy naszą nadzieję. Cieszmy się i radujmy z Jego zbawienia” (Iz 25,9), ponieważ chce w zaufaniu woli Bożej odnaleźć siłę do pełnienia podjętej posługi dla Chrystusa i braci.

Reklama

Mateusz Gołoś
z parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Węgrowie

Syn Mariana i Danuty z domu Czyż. Urodził się 14 marca 1987 r. w Wołominie. Ma braci Szymona i Piotra. Edukację odbywał w Węgrowie, gdzie w 2006 r. w Liceum Ogólnokształcącym im. A. Mickiewicza zdał egzamin dojrzałości, zaś w 2011 r. obronił pracę licencjacką z socjologii na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. W 2013 r. rozpoczął studia w Wyższym Seminarium Duchownym w Drohiczynie, które zakończył obroną pracy magisterskiej z teologii (historia Kościoła), pt.: „Przygotowanie i obchody Millennium Chrztu Polski w dekanacie węgrowskim”, którą pisał pod kierunkiem ks. dr. Zenona Czumaja.

Od młodości zaangażowany w formację w Ruchu Światło-Życie oraz w jego rodzinną gałąź – Domowy Kościół. Jego pasją są góry, podróże i muzyka. Przed wstąpieniem do seminarium odbył samotnie czteromiesięczną pieszą pielgrzymkę z Polski do Santiago de Compostela w Hiszpanii. Pomysłodawca powstania Drohiczyńskich Warsztatów Muzyki Liturgicznej, które od 10 lat działają na terenie naszej diecezji, prowadząc cykl rekolekcji i warsztatów muzycznych, nagrywając płyty i koncertując w kraju i poza jego granicami oraz biorąc udział w uroczystościach diecezjalnych. W czasie formacji seminaryjnej podejmował także posługę wolontariusza w ośrodku dla uchodźców w Wikariacie św. Jakuba w Jerozolimie. 1 czerwca 2018 r. w kościele parafialnym w Siemiatyczach Stacji przyjął święcenia diakonatu. Praktykę diakonatu odbywał w parafii Matki Bożej z Góry Karmel w Bielsku Podlaskim. Za motto kapłańskie przyjął słowa: „Wybranie więc nie zależy od tego, kto go chce lub o nie się ubiega, ale od Boga, który wyświadcza łaskę!” (Rz 9, 16).

Patryk Nagórny
z parafii pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Ostrożanach, diecezjalnego sanktuarium maryjnego

Syn Mirosława i Anny z domu Uściniak. Urodził się 10 grudnia 1994 r. w Siemiatyczach. Ma młodszego brata Sebastiana. Naukę rozpoczął w 2000 r. w Szkole Podstawowej w Ostrożanach. Drohiczyn był dla niego przez 12 lat miejscem nauki i formacji, ponieważ uczył się kolejno w Gimnazjum im. Jana Pawła II, następnie w Liceum Ogólnokształcącym im. Józefa Ignacego Kraszewskiego, gdzie w 2013 r. zdał egzamin maturalny. W tym samym roku, we wrześniu wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego Najświętszego Serca Pana Jezusa w Drohiczynie. Jego zainteresowaniem jest dorobek teologiczny oraz nauczanie Josepha Ratzingera/Benedykta XVI, o czym świadczy temat podjęty w pracy magisterskiej – „Tożsamość kapłana w nauczaniu Benedykta XVI. Wybrane aspekty teologii kapłaństwa”. Napisaną pracę z teologii dogmatycznej pod kierunkiem ks. dr. Jarosława Rzymskiego obronił na Papieskim Wydziale Teologicznym w Warszawie.

Przed seminarium nigdy nie był ministrantem, czym udowadnia, że nie jest to element konieczny do rozeznania w sobie powołania do kapłaństwa. Podczas studiów seminaryjnych, przez blisko 5 lat pełnił funkcję ceremoniarza. Jego wielką pasją obok liturgii jest literatura, głównie fantasy. W trakcie studiów i formacji seminaryjnej mocno zaangażował się w Ruch Światło-Życie. 1 czerwca, godz. 10 jest dla niego szczególną datą, ponieważ w 2003 r. przyjął tego dnia Pierwszą Komunię Świętą, a kilkanaście lat później w 2018 r. w kościele pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła święcenia diakonatu, równo rok później święcenia prezbiteratu. Praktyki diakonatu odbywał w parafii Trójcy Świętej w Wyrozębach. Jego motto prymicyjne to: „Wszystko zaś czynię dla Ewangelii, by mieć w niej swój udział” (1 Kor 9,23).

Mateusz Roguski
z parafii pw. św. Wawrzyńca w Korytnicy

Syn Stanisława i Teresy z domu Jaszczur. Urodził się 28 maja 1992 r. w Węgrowie. Pochodzi z Woli Korytnickiej. Ma siostry Joannę i Urszulę, braci Rafała oraz Ludwika, który jak wierzy jest w niebie. W latach 2008-11 uczęszczał do Liceum Ogólnokształcącego im. Adama Mickiewicza w Węgrowie. Do momentu podjęcia decyzji o wstąpieniu do Wyższego Seminarium Duchownego zdążył podjąć pracę, a także rozpoczął studia pedagogiczne, na kierunku resocjalizacja w Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie. W 2013 r. podjął formację w drohiczyńskim seminarium, zakończył ją broniąc pracę magisterską z zakresu teologii moralnej, pt. „Moralne aspekty wpływu środków komunikacji społecznej w służbie człowiekowi w świetle nauczania Jana Pawła II”, napisaną pod kierunkiem ks. dr. Łukasza Gołębiewskiego.

Za moment zwrotny na swojej drodze formacji oraz szukania żywego Boga w Kościele uznaje doświadczenie ewangelizacji na polach woodstockowych podczas trwającego na nim Przystanku Jezus, w którym miał możliwość uczestniczyć dwukrotnie. Poznawanie Kościoła zaprowadziło go do uczestnictwa w kursach prowadzonych przez Szkołę Nowej Ewangelizacji, czego owocem była różnego rodzaju posługa wśród tych, których na co dzień trudno spotkać w świątyni. Od dziecka pasjonat koszykówki. Z perspektywy czasu, moment kiedy nie dostał się do szkoły sportowej, był dla niego kolejnym wskazaniem, jaką drogą powinien w życiu iść. Oprócz dobrej hip-hopowej muzyki, ale nie tylko, bardzo lubi jazdę konną. Na drogę kapłańską wchodzi „z bojaźnią i drżeniem” jak niewiasty idące do grobu Pańskiego, dlatego za motto kapłańskie wybrał fragment z Psalmu 37: „Powierz Panu swoją drogę: On sam będzie działał”.

Bartosz Ojdana
z parafii pw. św. Jana Chrzciciela w Sadownem

Syn Józefa i Teresy urodził się 7 stycznia 1994 r. w Węgrowie. Pochodzi z Mrozowej Woli. Ma starszą siostrę Agnieszkę. Szkołę podstawową w klasach 0-3 kończył w Mrozowej Woli, zaś w klasach 4-6 w Stoczku Węgrowskim. Tam też ukończył szkołę gimnazjalną. Dalszą naukę kontynuował w Liceum Ogólnokształcącym im. Władysława Orkana w Sadownem, gdzie w 2013 r. zdał egzamin maturalny. W tym samym roku wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Drohiczynie. Studia zakończył obroną pracy magisterskiej, którą napisał pod kierunkiem rektora seminarium ks. dr. hab. Tadeusza Syczewskiego. Praca magisterska z teologii (liturgiki) nosi tytuł: „Modlitwa w życiu młodzieży na podstawie ankiet przeprowadzonych w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych im. Władysława Orkana w Sadownem”.

Pasjonuje się wieloma sportami, wśród których czołowe miejsce zajmuje kolarstwo górskie i szosowe. Przed wstąpieniem do seminarium brał udział w licznych maratonach i wyścigach kolarskich, zajmując w nich wysokie pozycje. Ważne miejsce wśród życiowych pasji zajmują również podróże, górskie wędrówki i jazda motocyklem. Od 5 lat po każdym roku studiów pielgrzymuje w Pieszej Pielgrzymce Drohiczyńskiej na Jasną Górę. Ma też za sobą doświadczenie pielgrzymowania pieszo do Santiago de Compostela w Hiszpanii, pokonał wówczas blisko 600 km szlakiem północnym z Santander.

Święcenia diakonatu przyjął 1 czerwca 2018 r. w kościele parafialnym w Siemiatyczach Stacji. Praktykę diakonatu odbywał w parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Węgrowie. Jako motto kapłańskie przyjął słowa z Listu św. Pawła do Kolosan: „Na to zaś wszystko przyobleczcie miłość, która jest więzią doskonałości. A sercami waszymi niech rządzi pokój Chrystusowy [...] I bądźcie wdzięczni!” (Kol 3, 14-15).

Tagi:
neoprezbiterzy

Reklama

Gorzków Nowy: Działają w imieniu Boga

2019-08-15 19:35

Beata Pieczykura

Neoprezbiterzy archidiecezji częstochowskiej i diecezji sosnowieckiej „za wielką cenę zostali nabyci Bogu, jako Jego słudzy jednania, dźwigania ludzi, dźwigania tego świata z jego ciemności i grzechu” i pragną polecać Bogu swoją posługę przez wstawiennictwo św. Maksymiliana Marii Kolbego, który jest patronem ich rocznika. Z tej racji spotkali się po raz pierwszy po otrzymaniu święceń kapłańskich (co miało miejsce w wigilię uroczystości Zesłania Ducha Świętego) 14 sierpnia, we wspomnienie św. Maksymiliana, w kościele pod wezwaniem tego świętego męczennika w Gorzkowie Nowym. Sprawowali Mszę św. we wspólnocie wiernych, która w uroczystość odpustową modliła się przez orędownictwo świętego patrona, aby uzyskać błogosławieństwo i łaskę w duchu wdzięczności na tego życie i to, że wybrał to miejsce. Mszę św. ubogacił chór z parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa i Matki Bożej Różańcowej z Kotowic.

Beata Pieczykura/Niedziela

Posłani do swoich pierwszych parafii po 2 miesiącach pracy duszpasterskiej podkreślają, że pierwsze, najważniejsze i najmocniejsze doświadczenie z tego czasu to pewność, że to Bóg żywy działa, a nie człowiek, działa przez ręce kapłańskie w sakramentach pokuty i pojednania oraz Mszy św. Na zakończenie neoprezbiterzy prosili o modlitwę w ich intencji, a także miejscowego proboszcza ks. kan. Bogumiła Kowalskiego, wszystkich kapłanów oraz o nowe święte powołania kapłańskie i zakonne, aby nie zabrakło robotników w Winnicy Panu, aby wierni nie musieli szukać kapłana

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dzieją się cuda

2019-06-12 09:02

Jolanta Marszałek
Niedziela Ogólnopolska 24/2019, str. 20-21

Od kilku miesięcy w parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu znajdują się relikwie św. Szarbela z Libanu. I dzieją się cuda. Ludzie doznają wielu łask, także uzdrowienia. Jedną z uzdrowionych jest Barbara Koral – żona Józefa, potentata w branży produkcji lodów, i matka trójki dzieci. Cierpiała na raka trzustki, po którym nie ma śladu. 17 maja br. publicznie podzieliła się swoim świadectwem

Wikipedia

W październiku ub.r. wykryto u mnie nowotwór złośliwy trzustki – opowiada Barbara Koral. – Przeżyłam szok. Ale głęboka wiara i ufność w łaskawość Boga wyjednały mi pokój w sercu. Leżałam w szpitalu w Krakowie przy ul. Kopernika, nieopodal kościoła Jezuitów. Dzieci i mąż byli ze mną codziennie. Modliliśmy się do Jezusa Przemienionego za wstawiennictwem św. Jana Pawła II oraz św. Szarbela. Zięć Piotr przywiózł od znajomego księdza płatek nasączony olejem św. Szarbela. Codziennie odmawialiśmy nowennę i podczas modlitwy pocierałam się tym olejem. Czułam, że mając św. Szarbela za orędownika, nie zginę – wyznaje.

Przypadek beznadziejny

Operacja trwała ponad 6 godzin. Po otwarciu jamy brzusznej większość lekarzy odłożyła narzędzia i odeszła od stołu, stwierdziwszy, że przypadek jest beznadziejny. Jednak profesor po kilku minutach głębokiego namysłu wznowił operację. Usunął raka. Operacja się udała.

– Byłam bardzo osłabiona – opowiada p. Barbara – tym bardziej że 3 tygodnie wcześniej przeszłam inny zabieg, również w pełnej narkozie. Nic nie jadłam i czułam się coraz słabsza.

W trzeciej dobie po operacji chora dostała wysokiej gorączki, dreszczy. Leżała półprzytomna i bardzo cierpiała. – Momentami zdawało mi się, że ktoś przecina mnie piłą na pół. Zwijałam się wtedy w kłębek i modliłam cichutko do Pana Boga z prośbą o pomoc w cierpieniu i ulgę w niesieniu tego krzyża.

Lekarze robili, co mogli. Podawali leki w zastrzykach, kroplówkach, by wzmocnić chorą. Nic nie działało. Pobrano krew na badanie bakteryjne. Okazało się, że jest zakażenie bakterią szpitalną, bardzo groźną dla organizmu. Zdrowe osoby zakażone tą bakterią mają 50-procentową szansę na przeżycie. Chorzy w stanie skrajnego wycieńczenia są praktycznie bez szans.

Zawierzenie Bogu

– Rozmawiałam z Bogiem – opowiada p. Barbara. – Pytałam Go, czy po tym, jak wyrwał mnie ze szponów śmierci w czasie operacji, teraz przyjdzie mi umrzeć. Prosiłam z pokorą i ufnością: „Panie Jezu, nie wypuszczaj mnie ze swoich objęć. Uzdrów mnie, kochany Zbawicielu”. Całym sercem wołałam w duchu: „Jezu, zawierzam się Tobie, Ty się tym zajmij!”.

W tym czasie parafia pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu, do której należy rodzina Koralów, czekała na relikwie św. Szarbela (relikwie pierwszego stopnia – fragment kości). Przywiózł je z Libanu poprzedni proboszcz – ks. Andrzej Baran, jezuita, który był tam na pielgrzymce wraz z kilkoma parafianami. Zawieźli też spontanicznie zebraną przez ludzi ofiarę dla tamtejszych chrześcijan. Wiadomo bowiem, że św. Szarbel jest szczególnie łaskawy dla tych, którzy modlą się za Liban. Relikwie, zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem, miały trafić do ks. Józefa Maja SJ w Krakowie. On zgodził się przekazać je do Nowego Sącza i osobiście je tam w styczniu br. zainstalował.

Interwencja św. Szarbela

– W dniu, w którym pojechałem po relikwie do Krakowa – opowiada ks. Józef Polak, jezuita, proboszcz parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu – wstąpiłem do naszej WAM-owskiej księgarni, żeby nabyć jakąś pozycję o św. Szarbelu, bo przyznam, że sam niewiele o nim wiedziałem. Wychodząc z księgarni, spotkałem Józefa Korala z córką. Wiedziałem, że p. Barbara jest bardzo chora. Opowiedzieli mi, że wracają ze szpitala i że sytuacja jest bardzo poważna. Relikwie miałem ze sobą od dwóch godzin. Niewiele się zastanawiając, poszliśmy na oddział.

– W pewnym momencie usłyszałam głos męża – opowiada p. Barbara. – Bardzo mnie to zdziwiło, bo przecież był u mnie przed chwilą i razem z córką poszli do kościoła obok szpitala na Mszę św. Po chwili zobaczyłam męża i córkę. Już nie byli przygnębieni i smutni. Twarze rozjaśniał im szeroki uśmiech. Razem z nimi był ksiądz proboszcz Józef Polak. Przyniósł ze sobą do szpitala relikwie św. Szarbela...

Ksiądz wraz z obecnymi odmówił modlitwę do św. Szarbela. Następnie podał chorej do ucałowania relikwiarz. – Już w trakcie modlitwy nie czułam bólu – wyznaje p. Barbara. – Stałam się bardziej przytomna. Kiedy ucałowałam kości św. Szarbela, nie myślałam, czy to będzie uzdrowienie – ja byłam tego pewna. Nie mam pojęcia, skąd się wzięła ta pewność.

Święty kontra bakterie

– Gdy wchodziłem do szpitala – opowiada ks. Polak – wiedziałem, że na oddziale jest jakieś zakażenie. Podałem p. Barbarze relikwiarz do ucałowania. Zobaczyła to pielęgniarka. Wyjęła mi relikwiarz z ręki, spryskała go jakimś środkiem i włożyła pod wodę. „Co pani robi?” – zapytałem. „Muszę to zdezynfekować”. „Ale on nie jest wodoszczelny” – wyjaśniłem, nie wiedząc, że chodzi jej o to, by zewnętrzne bakterie się nie rozprzestrzeniały. To był koniec wizyty.

Następnego dnia rano okazało się, że na oddziale bakterii już nie było. To był kolejny „cud” św. Szarbela. Badania z krwi potwierdziły, że również chora nie ma w sobie bakterii. Lekarze w zdumieniu patrzyli na wyniki. Dla pewności powtórzyli badania.

– Byłam zdrowa – opowiada p. Barbara. – Powoli zaczęłam nabierać siły i radości życia. Cała moja rodzina i przyjaciele, którzy byli ze mną w czasie choroby, którzy wspierali mnie modlitwą i dobrym słowem, są wdzięczni św. Szarbelowi. Błogosławimy go za to, że się mną zajął, że uprosił dla mnie u Boga Wszechmogącego łaskę uzdrowienia. Bogu niech będą dzięki i św. Szarbelowi!

Wiara w orędownictwo

W parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu w trzecie piątki miesiąca o godz. 18 odprawiana jest Msza św. z modlitwą o uzdrowienie, następnie mają miejsce: adoracja, błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem, namaszczenie olejem św. Szarbela i ucałowanie relikwii świętego. Wielu ludzi przychodzi i prosi o jego wstawiennictwo. Św. Szarbel jest niezwykle skutecznym świętym, wyprasza wiele łask, pokazuje, że pomoc Boga dla ludzi, którzy się do Niego uciekają, może być realna. – Nie ma jednak żadnej gwarancji, że ten, kto przyjdzie do św. Szarbela, będzie natychmiast uzdrowiony – przyznaje ks. Józef Polak. – Czasami to działanie jest inne. Łaska Boża działa według Bożej optyki, a nie naszych ludzkich życzeń. Święci swoim orędownictwem mogą ludzi do Kościoła przyciągać i to czynią, także przez cuda. Wystarczy popatrzeć, jak wiele osób uczestniczy w Mszach św. z modlitwą o uzdrowienie.

* * *

Ojciec Szarbel Makhlouf

maronicki pustelnik i święty Kościoła katolickiego. Żył w XIX wieku w Libanie

23 lata swojego życia spędził w pustelni w Annaja. Tam też zmarł.

Po pogrzebie o. Szarbela miało miejsce zadziwiające zjawisko. Nad jego grobem pojawiła się niezwykła, jasna poświata, która utrzymywała się przez wiele tygodni. Łuna ta spowodowała, że do grobu pustelnika zaczęły przybywać co noc rzesze wiernych i ciekawskich. Gdy po kilku miesiącach zaintrygowane wydarzeniami władze klasztoru dokonały ekshumacji ciała o. Szarbela, okazało się, że jest ono w doskonałym stanie, zachowało elastyczność i temperaturę osoby żyjącej i wydzielało ciecz, którą świadkowie określali jako pot i krew. Po umyciu i przebraniu ciało o. Szarbela zostało złożone w drewnianej trumnie i umieszczone w klasztornej kaplicy. Mimo usunięcia wnętrzności i osuszenia ciała zmarłego dalej sączyła się z niego substancja, która została uznana za relikwię. Różnymi sposobami próbowano powstrzymać wydzielanie płynu, ale bezskutecznie.

W ciągu 17 lat ciało pustelnika było 34 razy badane przez naukowców. Stwierdzili oni, że zachowuje się w nienaruszonym stanie i wydziela tajemniczy płyn dzięki interwencji samego Boga.

W 1965 r., pod koniec Soboru Watykańskiego II, o. Szarbel został beatyfikowany przez papieża Pawła VI, a 9 października 1977 r. – kanonizowany na Placu św. Piotra w Rzymie. Kilka miesięcy przed kanonizacją jego ciało zaczęło się wysuszać.

Od tej pory miliony pielgrzymów przybywają do grobu świętego, przy którym dokonują się cudowne uzdrowienia duszy i ciała oraz nawrócenia liczone w tysiącach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Sympozjum „Ogrody przykościelne – teoria i praktyka”.

2019-12-14 16:41

ks. Wojciech Kania

W Diecezjalnym Centrum Kultury, Edukacji i Formacji Chrześcijańskiej „Quo Vadis” w Sandomierzu odbyło się sympozjum pt. „Ogrody przykościelne – teoria i praktyka”. Organizatorem spotkania była Kuria Diecezjalna oraz Instytut Matematyki Informatyki i Architektury Krajobrazu KUL w Lublinie.

ks. Wojciech Kania

Jak powiedział ks. dr hab. Jacek Łapiński, jeden z współorganizatorów sympozjum: – Cały czas jesteśmy w dyskusji na temat przestrzeni sacrum. Okazuje się, że teren przykościelny to jest takie przedłużenie sacrum. Zdarza się często, że teren poza świątynią jest na pograniczu sacrum profanum. A on tak naprawdę jest przedłużeniem sacrum. Dobre zaaranżowanie tego terenu, to jest wprowadzenie do właściwego sacrum. Ktoś idąc do świątyni, jeśli przechodzi przez ładnie zaprojektowany teren, to jest to dalsze przygotowanie do spotkania z sacrum. Sympozjum ma na celu pokazanie, co według sztuki ogrodów powinno być robione, aby było też zgodne z sacrum.

ks. Wojciech Kania

Pierwszy z zaplanowanych wykładów wygłosiła dr hab. Ewa Trzaskowska pt. „Kształtowanie terenów przykościelnych”. – Przestrzeń przy kościołach włączona jest w życie społeczne i gospodarcze poprzez takie formy jak parking i garaże. Powoduje to nieświadomą, przypadkową, ale zwykle szkodliwą ingerencję w sferę sacrum. Często rodzi to zagrożenia dla wartości estetycznych i symboliczno – emocjonalnych – podkreśliła dr Ewa. Wskazała również na brak lub pomijanie symboliki. Na zakończenie prelekcji udzieliła kilku wskazówek odnośnie projektowania ogrodów przykościelnych. – Ważne jest uwzględnienie otoczenia czyli kontekstu miejsca, dlatego należy inwentaryzować wszystko, co należy do terenu kościelnego: budowle, gatunki roślinności oraz ich stan zachowania. Dopiero na podstawie analiz można podjąć decyzje dotyczące zachowania, rewitalizacji lub ewentualnego usunięcia konkretnych elementów.

ks. Wojciech Kania

Kolejnym prelegentem był dr inż. Piotr Kulesza, który wygłosił prelekcje pt. „Aranżacja współczesnej przestrzeni sakralnej. Wybrane elementy przestrzenne i kompozycyjne”. W swoim wystąpieniu odwołał się do symboliki chrześcijańskiej, wskazując takie elementy jak: ogrodzenie, brama, woda. Ogrodzenie jest symboliczną granicą miedzy sacrum a profanum. Jak mówił: – Mur w znaczeniu alegorycznym utożsamiano z Chrystusem ze względu na moc jego opieki nad ludźmi. Jezus Chrystus uczył jak godzić i spajać odmienne światy. Mur ma chronić, oddzielać, a z drugiej strony wyznaczać przestrzeń o cechach sakralnych. Brama z kolei jest symbolem wejścia do Królestwa Bożego.

Dodał, że symbol wody można uzyskać stawiając w ogrodzie imitację studni z cembrowiną, instalując tzw. suchy potok albo ekologiczny ogród deszczowy napełniany wodą podczas opadów. Potem ta woda stopniowo opada, następuje jej retencja, jest więc połączenie symboliki z ekologią – stwierdził prelegent.

Natomiast o chrześcijańskiej symbolice roślin mówiła dr hab. Magdalena Lubiarz. – Wielką stratą ogrodów przykościelnych jest niedocenianie drzew, a trzeba pamiętać, że chrześcijaństwo przejęło od wcześniejszych kultur postrzeganie drzew jako miejsca przebywania Boga. Grusza jest symbolem objawień Matki Bożej, a we współczesnych ogrodach przykościelnych raczej trudno jest znaleźć gruszę. Swój wymiar świętości w toku rozwoju chrześcijaństwa stracił także dąb. To dlatego, że dawniej w lasach pod dębami wypasano świnie, które jadły żołędzie. To wystarczyło, aby dąb stracił swoją symbolikę. Tymczasem warto do niego wrócić w ogrodach przykościelnych, ponieważ jest on długowieczny, potężny, o przepięknym pokroju – mówiła prelegentka.

Na zakończenie spotkania zostały poprowadzone warsztaty z projektowania przykościelnych ogrodów. Jak mówił ks. dr hab. Jacek Łapiński: – Chcemy pokazać księżom na konkretnych przykładach, jak powinny być projektowane ogrody przykościelne oraz dać pewne wskazówki.

ks. Wojciech Kania
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem