Reklama

Oddali to, co najcenniejsze

2019-05-28 13:40

Piotr Lorenc
Edycja sosnowiecka 22/2019, str. 5

Piotr Lorenc
Ks. Janusz Glanowski poprowadził Koronkę do Miłosierdzia Bożego

Gościem majowej edycji Diecezjalnej Akademii Rodziny, która odbyła się 18 maja br. w auli Wydziału Nauk o Ziemi Uniwersytetu Śląskiego w Sosnowcu, był dr Mateusz Szpytma – zastępca Prezesa Instytutu Pamięci Narodowej w Warszawie

Wykładowca przedstawił tragiczną historię rodziny Ulmów z Markowej, którzy oddali swoje życie, ratując Żydów. Jak podkreślił prelegent, sprawa jest mu bardzo bliska, gdyż jest spokrewniony z Ulmami od strony matki.

Spokojne życie

Szpytma powiedział, że w okresie międzywojennym Ulmowie przyjaźnili się z Żydami. – Byli bardzo otwarci, nastawieni na pomoc drugiemu człowiekowi. Wiemy też, że Ulmowie już wcześniej ukrywali Żydów w innych miejscach. Prawdopodobnie motywacją przyjęcia była chęć pomocy tym, którzy są skazani na zagładę. Ulmowie wiedzieli, co ich może czekać. Niemal na sąsiedniej parceli parę tygodni wcześniej Niemcy rozstrzelali markowskich Żydów – podkreślił prelegent. Zanim jednak przedstawił dramatyczne okoliczności śmierci rodziny z Markowej, ukazał dzieje wsi, w której mieszkali, i ich przedwojenne losy. – Przed wojną Markowa, miejscowość położona opodal Łańcuta, zaliczała się do największych wsi w całej Polsce. Przeprowadzony w 1931 r. spis wykazał istnienie 931 gospodarstw zamieszkałych przez 4 442 osoby. Ogromna większość mieszkańców Markowej deklarowała się jako Polacy i katolicy. Tym niemniej we wsi żyło też około 30 rodzin żydowskich – łącznie 120 osób – zaznaczył wykładowca. W tej wsi mieszkał Józef Ulma. Był człowiekiem ciekawym życia i zaangażowanym w wiele inicjatyw. Udzielał się jako bibliotekarz w miejscowym Kole Młodzieży Katolickiej, również jako działacz współpracującego ze Stronnictwem Ludowym Związku Młodzieży Wiejskiej. Ulma propagował nowoczesne metody sadownictwa i ogrodnictwa. Jako pierwszy założył w Markowej szkółkę drzew owocowych. Na całą okolicę słynne były jego hodowle jedwabników i drzew morwowych. Zajmował się również pszczelarstwem, a wykonane przezeń pomysłowe ule i narzędzia pszczelarskie doczekały się wyróżnienia na Powiatowej Wystawie Rolniczej w Przeworsku w 1933 r. Jego wielką pasją było fotografowanie. Wykonał tysiące zdjęć swych znajomych oraz rodzinnych stron za pomocą aparatu fotograficznego, który własnoręcznie skonstruował. W 1935 r. Józef Ulma, wówczas 35-letni mężczyzna, pojął za żonę młodszą o 12 lat Wiktorię Niemczak. W następnych latach ich dom zapełnił się gromadą dzieci.

Gehenna

Józef i Wiktoria Ulmowie od 1942 r. ukrywali kilku znajomych pochodzenia żydowskiego. Mieszkali oni na poddaszu, a czasem pomagali gospodarzom w codziennych pracach. – Do dziś nie jest jasne, kto zadenuncjował Ulmów. Mógł to być jeden z sąsiadów, ale bardzo prawdopodobna jest też teza, że zrobił to tzw. granatowy policjant z Łańcuta Włodzimierz Leś, gdzie mieszkali Goldmanowie, który chciał przywłaszczyć sobie ich majątek. O świcie 24 marca 1944 r. w gospodarstwie Ulmów pojawiła się grupa umundurowanych mężczyzn, którymi dowodził szef posterunku żandarmerii w Łańcucie Eilert Dieken. Towarzyszyli mu żandarmi Gustaw Unbehend, Josef Kokott, Michael Dziewulski i Erich Wilde oraz granatowi policjanci. Najpierw napastnicy wymordowali Żydów, a potem przed dom wyprowadzono Józefa i jego żonę Wiktorię. Zabito ich na oczach dzieci. Wiktoria w czasie egzekucji zaczęła rodzić. Po rodzicach oprawcy rozstrzelali szóstkę dzieci Ulmów – trzech chłopców i trzy dziewczynki – wyjaśnił przebieg zbrodni Mateusz Szpytma.

Reklama

Docenieni po śmierci

W 1995 r. Józefowi i Wiktorii nadano pośmiertnie tytuł Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. 17 września 2003 r. otwarty został proces beatyfikacyjny rodziny Ulmów. W 2010 r. prezydent Lech Kaczyński odznaczył ich Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. 17 marca 2016 r. otwarte zostało w Markowej pierwsze w Polsce Muzeum Polaków Ratujących Żydów, które przyjęło ich imię.

Prelegent

Mateusz Szpytma jest absolwentem historii i nauk politycznych na Uniwersytecie Jagiellońskim. Na tej samej uczelni obronił również, napisany pod kierunkiem prof. Andrzeja Chwalby, doktorat z historii najnowszej Polski. Całe życie zawodowe związał z Instytutem Pamięci Narodowej, w którym pracuje od 2000 r. W latach 2015-16 był dyrektorem Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II Wojny Światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej. Od 23 lipca 2016 r. jest zastępcą Prezesa IPN. Jest autorem, współautorem bądź redaktorem kilku książek naukowych. Szczególne miejsce zarówno w jego badaniach, jak i w pracy popularyzatorskiej zajmuje historia rodziny Ulmów. Obok książek i licznych artykułów na ten temat, publikowanych także za granicą, jest pomysłodawcą i twórcą Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II Wojny Światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej. W 2009 r. odznaczony został przez Prezydenta Lecha Kaczyńskiego Brązowym Krzyżem Zasługi, w 2016 r. przez Prezydenta Andrzeja Dudę Srebrnym Krzyżem Zasługi.

Tagi:
Diecezjalna Akademia Rodziny

Reklama

DAR o ks. Blachnickim

2018-05-02 09:46

Piotr Lorenc
Edycja sosnowiecka 18/2018, str. V

Kwietniowa edycja Diecezjalnej Akademii Rodziny poświęcona była życiu i działalności Czcigodnego Sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego

Piotr Lorenc
Podczas spotkania z bp. Adamem Wodarczykiem, postulatorem procesu beatyfikacyjnego ks. Franciszka Blachnickiego

Wydawać by się mogło, że o twórcy Ruchu Światło-Życie wiemy dużo. Nic bardziej mylnego. Postulator procesu beatyfikacyjnego i autor biografii ks. Blachnickiego – biskup pomocniczy archidiecezji katowickiej Adam Wodarczyk opowiedział o takich faktach z życia ks. Blachnickiego, o których mało kto wiedział, a przy tym przybliżył, oczywiście w wielkim skrócie, najważniejsze etapy z życia kapłana.

Prelegent rozpoczął od prezentacji tekstu ks. Franciszka Blachnickiego pt. „Mane, Tekel, Fares”, który napisał w listopadzie 1972 r. w Leicester w Anglii. – Jest to drobiazgowa analiza społeczeństwa konsumpcyjnego, z jasnym wyliczeniem zagrożeń, które na nas czyhają, m.in. zatrucie naturalnego środowiska, spustoszenie nikotynizmu i alkoholizmu, dekadencja seksualna, „biała śmierć” – zabijanie życia poczętego, plaga samobójstw, zbrodnie, gwałty, widmo wojny nuklearnej, rozpad rodziny, plaga rozwodów, załamanie się systemu wychowania, wyścig produkcji i konsumpcji, postęp techniczny w służbie postawy konsumpcyjnej, system sprzedaży doprowadzony do perfekcji. W zasadzie ks. Franciszek nie przewidział tylko zagrożeń wynikających z internetu, ale to jest zrozumiałe, bo go wówczas nie było. Kiedy przytaczałem ostatnio te słowa w różnych miejscach, nie podawałem, kiedy one zostały napisane i zawsze słuchacze byli wstrząśnięci, ponieważ przypuszczali, że jest to współczesna analiza polskiego społeczeństwa. A ks. Franciszek widział to już 46 lat temu – powiedział bp Wodarczyk. Jednak zdaniem hierarchy, najbardziej wstrząsający fragment zapisków twórcy oazy następuje później, gdy w dzienniku stwierdza, że rzeczywistość chrześcijaństwa i Kościoła funkcjonująca w wymiarze cywilizacji konsumpcyjnej świata zachodniego jest dla Kościoła znacznie trudniejsza niż rzeczywistość w komunizmie. – Napisał to w 1972 r., kiedy był jednym z najbardziej inwigilowanych, prześladowanych dysydentów w Polsce. W tym kontekście ks. Balchnicki uważa, że rzeczywistość liberalnej wolności jest znacznie trudniejsza, ponieważ głos Kościoła usiłuje sprowadzić na margines. Nikt nie przeszkadza Kościołowi działać, istnieć, ale też nikt się specjalnie z głosem Kościoła w poszczególnych dzdzinach życia nie liczy. Przywołuję te słowa, ponieważ obecnie żyjemy w rzeczywistości konsumpcyjnej – podkreślił postulator procesu beatyfikacyjnego.

Mało kto wie, że zanim ks. Blachnicki stworzył podwaliny Ruchu Światło-Życie zorganizował ośrodek katechetyczny w Katowicach, którego sztandarową akcją od 1957 r. była Krucjata Wstrzemięźliwości. – Krucjata przybrała charakter ruchu odnowy religijno-moralnej, opartego na duchowości o. Maksymiliana Kolbego. W abstynencką działalność Krucjaty Wstrzemięźliwości zaangażowanych było blisko 1000 kapłanów i ponad 100 tys. świeckich! Ówczesne władze nie chciały tolerować tego typu działalności i w sierpniu 1960 r. centrum zostało zlikwidowane. W odpowiedzi ks. Blachnicki napisał Memoriał w sprawie likwidacji Krucjaty Wstrzemięźliwości rozesłany do władz państwowych i kościelnych. W memoriale krytykował prześladowanie Kościoła katolickiego w Polsce i sugerował, że likwidując Krucjatę, państwo występuje przeciwko narodowi. W marcu 1961 r. ks. Blachnicki został aresztowany pod zarzutem wydawania nielegalnych druków i „rozpowszechniania fałszywych wiadomości o rzekomym prześladowaniu Kościoła w Polsce” i spędził w areszcie w Katowicach ponad 4 miesiące – przypomniał bp Wodarczyk.

Lata 60. XX wieku to kolejny bardzo pracowity czas w życiu ks. Franciszka Blachnickiego. – W październiku 1961 r. podjął dalsze studia na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim – podyplomowe i doktoranckie. W latach 1964-1972 pracował na KUL-u w charakterze asystenta i adiunkta, współorganizował Instytut Teologii Pastoralnej. W tym okresie działalności naukowej opublikował ok. 100 prac naukowych i popularnych. Wypracował w oparciu o naukę Soboru Watykańskiego II personalistyczno-eklezjologiczną koncepcję teologii pastoralnej. Prowadził wykłady pastoralno-naukowe w różnych miastach Polski. A od 1963 r. ks. Blachnicki podjął na nowo prowadzenie rekolekcji oazowych. Metodę 15-dniowych rekolekcji przeżyciowych zastosował stopniowo do różnych grup młodzieży, dorosłych i całych rodzin. Praca formacyjna zapoczątkowana w oazie rekolekcyjnej była kontynuowana w małej grupie w parafii. Ks. Blachnicki opracował potrzebne do niej pomoce. W ten sposób oazy rozwinęły się w ruch zwany dziś Ruchem Światło-Życie – powiedział biskup katowicki.

Zdaniem postulatora, ks. Blachnicki jest przykładem teologa, kapłana i chrześcijanina, który realizował aktywność w różnych kierunkach. – Zdecydowanie wyprzedził epokę, w której żył, ale dzięki temu dziś możemy zbierać tego owoce – podsumował bp Adam Wodarczyk.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Otwarto watykańską noclegownię, która „szokuje pięknem”

2019-11-15 18:50

Beata Zajączkowska/vaticannews.va / Watykan (KAI)

Tuż przy placu św. Piotra otwarto watykańską noclegownię dla bezdomnych. Schronienie znajdzie w niej ok. 50 mężczyzn i 15 kobiet. Noclegownia powstała z inicjatywy papieskiego jałmużnika, a opiekować się nią będą wolontariusze ze Wspólnoty św. Idziego.

Vatican News

Noclegownia mieści się w historycznym pałacu, który rzymska rodzina Migliori w 1930 r. podarowała Stolicy Apostolskiej. W czteropiętrowym budynku m.in. mieszkały siostry zakonne, był nowicjat i bursa dla dziewcząt. Z czasem został opuszczony i popadał w ruinę. W rozmowie z Radiem Watykańskim kard. Konrad Krajewski wyznaje, że gdy odnalazł ten pustostan papież Franciszek od razu postanowił przekazać go na pomoc bezdomnym.

- Ojciec Święty natychmiast zdecydował, że przeznaczamy budynek na noclegownię, która chcemy, by zaszokowała pięknem. Zaszokowała pięknem, tak jak syn marnotrawny został zaszokowany tym, że ojciec na niego czekał i dał mu wszystko co najlepsze. I myślę, że my tutaj musimy właśnie tak działać. Nie mówić bezdomnym o Bogu, tylko tak żyć, tak się nimi opiekować, żeby oni nas zapytali dlaczego – mówi papieskiej rozgłośni kard. Krajewski.

– Najpierw była zebrana grupa bezdomnych: murarzy, stolarzy, tynkarzy, hydraulików. I oni odnawiali ten dom. Jest dokładnie ich. Dom już jest otwarty bowiem od wczoraj mieszkają nasi pierwsi goście. Jeden z nich od sześciu lat mieszkał na ulicy. Chcemy żeby zapytali: „kim ja jestem, żebym był przyjmowany w tak pięknych pomieszczeniach”. Ci, którzy tutaj wchodzili wczoraj mówili: „to nie dla nas, chyba ksiądz pomylił budynek”. No właśnie nie. Taki jest Jezus. Dom już jest poświęcony przez obecność bezdomnych, bo oni reprezentują Jezusa. Nie musimy wcale tego kropić wodą święconą, żeby jeszcze potem zostały ślady na świeżo pomalowanych ścianach.

Kard. Krajewski podkreśla, że osoba zgłaszająca się do noclegowni nie może być pijana, co nie znaczy, że nie może być dotknięta chorobą alkoholową. Bezdomni będą mogli korzystać z pomocy tak długo, jak będzie im potrzebna, nie ma limitu czasu. Na dzień noclegownia jest zamykana, ale do dyspozycji gości są pokoje dziennego pobytu. „Dwa piętra budynku zajmują pokoje do spania. Dla kobiet wydzielono osobne skrzydło” – mówi kard. Krajewski.

„Wiele mebli dostaliśmy z pięciogwiazdkowego hotelu Hilton. Dlatego wyposażenie jest na takim poziomie. I to wszystko przeznaczamy dla biednych, czyli dla Jezusa. Jest sala komputerowa, żeby mogli np. przez Skype'a porozmawiać z bliskimi, żeby mogli napisać podanie o dokumenty, o wyrobienie paszportu. I oczywiście wszędzie tutaj będą wspierani przez wolontariuszy ze Wspólnoty św. Idziego, którym powierzona jest ta noclegownia – mówi Radiu Watykańskiemu jałmużnik papieski. – Drugie piętro to przede wszystkim refektarze, ogromna jadalnia, gdzie możemy przyjąć ok. 80 osób. Olbrzymia kuchnia, w której gotują także stali diakoni zupy i posiłki na ulice. Rozdajemy je bowiem we wtorki, czwartki i niedziele na stacjach kolejowych, za każdym razem dla ok. 300 osób. Te wielkie garnki, które mieszczą po 100 litrów są właśnie z takim przeznaczeniem. Trzecie piętro to są pokoje: jedno, dwu, trzy, pięcioosobowe. W sumie możemy pomieścić 50 osób w bardzo intymnych, kameralnych warunkach, ale wszystko jest przystosowane w ten sposób, że gdyby przyszła konieczność, np. mrozy, śnieg, czy deszcze, wszystkie łóżka mogą być piętrowe. I tym sposobem zamiast 50 możemy gościć 100 osób. W każdym pokoju jest obraz, świetna pościel, przy każdym łóżku stoliczek z lamką, żeby było naprawdę domowo i przyjaźnie”.

Papieski jałmużnik planuje, że noclegownia będzie zarabiała na swoje utrzymanie. Wykorzystany do tego zostanie taras budynku, z którego roztacza się przepiękny widok na bazylikę watykańską. „Taras chcemy przeznaczyć dla dziennikarzy. Kiedy będą chcieli robić różne nagrania z Watykanu, to mogą robić wywiady z naszego tarasu, gdzie prawie dotyka się kopuły św. Piotra, a to co zapłaciliby na mieście zostawią w noclegowni, by ją utrzymywać” – podkreśla kard. Krajewski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

IPN złożył zażalenie dot. umorzenia sprawy prowokacji SB wobec bł. ks. Jerzego Popiełuszki

2019-11-16 21:38

Radio Maryja

Do warszawskiego Sądu Apelacyjnego wpłynęło zażalenie Instytutu Pamięci Narodowej dotyczące umorzenia sprawy prowokacji wobec bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Chodzi o postępowanie wobec oskarżonych o podrzucenie w 1983 roku przez SB do mieszkania kapłana materiałów go obciążających.

Archiwum

W październiku Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że przestępstwa zostały popełnione i że były zbrodniami komunistycznymi, ale nastąpiło przedawnienie.

Prokuratorzy IPN nie zgodzili się z tą oceną sądu. Według nich prowokacja na Chłodnej stanowiła zbrodnię przeciwko ludzkości, które się nie przedawniają.

Prof. Jan Żaryn, historyk, odnosząc się do sprawy ocenia, że jej dalszy bieg zależy od kwestii woli, a nie jednoznacznego kwalifikowania prawnego.

– Po stronie sądu widać, że takowej woli nie ma, aby podtrzymać tę możliwość orzekania w sprawach dotyczących przestępstw szczególnie z lat stanu wojennego i późniejszych. Zapewne w rzeczywistości prawnej sąd potrafi udowodnić, że takich możliwości nie posiada. Moim zdaniem nie posiada bardziej woli niż możliwości. Tak to trwa od 1989 roku. Wola to jest bardzo trudna kategoria do udowodnienia, oceny, bo to przecież zależy od ludzi, którzy gdzieś w swym sumieniu albo pracują na rzecz sprawiedliwości albo tez uchylają się od tego zadania – wskazuje prof. Jan Żaryn.

Zabójców ks. Popiełuszki w sprawie tzw. prowokacji na Chłodnej oskarżył pion śledczy IPN. Oskarżeni nielegalnie weszli do mieszkania kapłana przy ul. Chłodnej w Warszawie i pozostawili w nim amunicję, materiały wybuchowe oraz ulotki i wydawnictwa, których posiadanie było wtedy zabronione.

Następnie SB doprowadziło do ich ujawnienia w wyniku przeszukania mieszkania, co spowodowało wdrożenie przeciw kapelanowi ,,Solidarności” postępowania karnego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem