Reklama

U początku był Bóg

2019-06-12 09:02

Ewa Jankowska
Edycja toruńska 24/2019, str. 1, 5

Wojciech Fałkowski
Bp Wiesław Śmigiel w darach ofi arnych przyjął jubileuszowy kielich i patenę do sprawowania Eucharystii

– Takie jest powołanie biskupa i kapłana. Traktować każdego, jak krewnego, troszczyć się i ratować ludzkie życie doczesne i wieczne – powiedział bp Wiesław Śmigiel podczas Mszy św. dziękczynnej za 25 lat swojego kapłaństwa

Księdzu Biskupowi na modlitwie w toruńskiej katedrze Świętych Janów towarzyszyli biskupi, kapłani i siostry zakonne, rodzina, przyjaciele, przedstawiciele władz oraz diecezjanie.

Z okazji swojego jubileuszu bp Wiesław podkreślił, że „jubileusz to przypomnienie o świętości. Dojrzała świętość nie ma nic wspólnego z dewocją, naiwnością czy z cierpiętnictwem”. Przytoczył również ważne dla niego słowa ks. Marka Dziewieckiego: „Świętość to najpiękniejsza normalność, jaką może osiągnąć człowiek”. Do tej świętej normalności wszyscy powinniśmy dążyć i zabiegać o nią każdego dnia.

W homilii Ksiądz Biskup podał przykłady biblijnych historii powołania człowieka przez Boga. Wspominał historię króla Dawida, Gedeona, Mojżesza, Jonasza, Jeremiasza – słabych i prostych ludzi, których wybrał Bóg. – Bóg wybiera to, co małe w oczach tego świata. Przychodzi do zwykłych ludzi, aby ich wezwać i dać im siłę, bo wzywa do wielkich spraw, ale też obdarza swoimi łaskami – zauważył.

Reklama

Dar i tajemnica

Wspominając historię swojego powołania zaznaczył, że „jedno jest pewne, u początku był Bóg; byli kapłani, którzy dawali przykład zaangażowania, miłości do każdego człowieka, poświęcenia, którzy byli sługami miłosierdzia, a przy tym potrafili mądrze podpowiadać”.

Podkreślając, że powołanie kapłańskie jest darem i nie zdobywa się go żadnymi zasługami, dodał, że „Bóg wybiera słabych ludzi z jednego powodu – by nigdy sobie nie przypisali żadnych zasług, by swojej misji nie koncentrowali się na sobie, by mieli świadomość, że cokolwiek w życiu robią, co im wychodzi, każde dobre dzieło, które uda się zrealizować, nie jest ich dziełem, ale dziełem samego dobrego Boga, a człowiek jest tylko narzędziem”.

Potrzeba przyjaźni

Wyrażając troskę o powołania bp Wiesław zaznaczył, że nie jest przypadkiem fakt, że w krajach, w których jest coraz mniej powołań kapłańskich, także coraz mniej ludzi ma odwagę zdecydować się na małżeństwo i założenie rodziny. – Nie ma dzisiaj kryzysu powołania, ale może być kryzys powołanego człowieka – mówił, podkreślając, że „każdemu z nas jest potrzebna serdeczna przyjaźń z Panem Jezusem, Dobrym Pasterzem”.

Podczas Mszy św. wybrzmiały słowa z Listu do Koryntian, które bp Śmigiel obrał sobie jako zawołanie biskupie: „Stałem się wszystkim dla wszystkich”. – Dziękuję za te 25 lat kapłaństwa, przepraszam, za wszystko, co było z mojej strony zbyt małym zaangażowaniem, proszę o dalsze siły, abym cały był dla Kościoła, dla diecezji, kapłanów, sióstr zakonnych, dla każdego kogo spotykam – zwrócił się do zebranych.

Odnowić miłość

Bp Józef Szamocki w życzeniach wyraził wdzięczność za 25 lat kapłaństwa toruńskiego Pasterza i zapewnił o modlitwie.

– Potrzebujemy takich chwil, bowiem w czasach, w których żyjemy, tajemnica kapłaństwa Chrystusowego przyćmiona jest słabością grzechu, atakami na świętość. Chcemy dzisiaj odnowić w swojej duszy miłość do Chrystusa, Kościoła, pasterzy i kapłanów. Chcemy na nowo dostrzec piękno i wielkość tej tajemnicy – powiedział podczas Mszy św. bp Józef Szamocki.

Tagi:
jubileusz

Reklama

Wiek drukiem pisany

2019-12-06 18:40

Ks. Wojciech Kania

- Wczytujcie się w waszą historię, która mówi o służbie Bogu oraz Kościołowi w dziele ewangelizacji. Pozostańcie dalej sobą - katolickim wydawnictwem - niezależnie od konkurencji istniejącej na rynku wydawniczym czy różnych trudności – powiedział bp K. Nitkiewicz.

ks. Wojciech Kania
Jubileusz Wydawnictwa

Nieprzerwanie od stu lat Wydawnictwo Diecezjalne i Drukarnia wspierają słowem drukowanym dzieło ewangelizacji i duszpasterstwa. W 1919 r. staraniem bpa Mariana Ryxsa oraz przy znacznym udziale duchowieństwa powstała drukarnia diecezjalna.

Obchody stulecia działalności drukarni i wydawnictwa diecezjalnego rozpoczęła Msza św. w kościele seminaryjnym, której przewodniczył bp Krzysztof Nitkiewicz. Eucharystię koncelebrowali: dyrektor wydawnictwa, kapłani związani z działalnością wydawnictwa, księża pracujący w Kurii Diecezjalnej oraz księża posługujący w seminarium duchownym.

Bp Nitkiewicz nawiązał w homilii do liturgicznego okresu Adwentu, podkreślając, że sprzyja on zastanowieniu się nad sensem życia w kontekście upływającego czasu.

- Do takich przemyśleń zachęca jubileusz 100-lecia wydawnictwa diecezjalnego. Nie chcieliście pompatycznych uroczystości ale tej chwili modlitwy połączonej z refleksją religijno-historyczną. Hannah Arendt uważa, że „od kiedy przeszłość nie oświetla przyszłości, umysł człowieka jest zmuszony do błądzenia w ciemnościach”. Wy odwrotnie, wczytujcie się w waszą historię, która mówi o służbie Bogu oraz Kościołowi w dziele ewangelizacji. Podążając dalej za Światłem Chrystusa, razem z Maryją i Józefem, nieście to Światło rodzinom, parafiom, szkołom. Pozostańcie dalej sobą - katolickim wydawnictwem - niezależnie od konkurencji istniejącej na rynku wydawniczym czy różnych trudności – powiedział bp Nitkiewicz.

Po wspólnej modlitwie wykład o sandomierskich tradycjach drukarskich wygłosił ks. dr Piotr Tylec, dyrektor Biblioteki Diecezjalnej.

– Nierozłącznie z historią drukarni związane są siostry Służki Najświętszej Maryi Panny Niepokalanej. Dzięki ich pracy drukarnia funkcjonowała w ciężkich latach wojny oraz w nie łatwiejszych latach powojennej cenzury. Tak naprawdę obecna, nowoczesna drukarnia mogła powstać właśnie dzięki wspólnemu dziełu księży i pracy sióstr – podkreśla ks. Leszek Pachuta, dyrektor wydawnictwa diecezjalnego i drukarni. Dziś poligrafia dysponuje najnowocześniejszymi maszynami i fachowym personelem, który wypracował solidną markę wydawniczą i drukarską. – Jesteśmy wydawnictwem tradycyjnym, nie stawiamy na nowinkarstwo, lecz na solidną i sukcesywną pracę nad formowaniem czytelnika od najmłodszych lat. Naszą misją jest ewangelizacji, czyli wsparcie poprzez poligrafię dzieła głoszenia Słowa Bożego – podkreśla ks. Pachuta.

Na obchodach jubileuszu 100-lecia działalności wydawnictwa i drukarni diecezjalnej nie zabrakło podziękowań za długoletnią pracę oraz spotkania z byłymi i aktualnymi pracownikami zakładu.

ks. Wojciech Kania
Jubileusz Wydawnictwa
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Niepokalana – nasz ideał

2019-12-04 07:07

Wincenty Łaszewski
Niedziela Ogólnopolska 49/2019, str. 20-21

Mój przyjaciel powtarza, że Kościół co rusz popełnia błędy. Nie powinien np. ogłosić dogmatu o Niepokalanym Poczęciu. „Dogmat – tłumaczy – dotyczy mojego zbawienia, a ta maryjna prawda nie ma nic wspólnego ze mną. Wiąże się tylko ze zbawieniem Maryi”.
Przyjaciel nie zna nauki Kościoła. Nie wie, że zapatrzeć się w Niepokalane Poczęcie to odkryć siłę, która pcha ku niebu, że zapragnąć być jak Niepokalana to stanąć na drodze wypełnienia największej tęsknoty, która mieszka w ludzkim sercu. Nie wie, że ten dogmat jest potrzebny do zbawienia

Francisco de Zurbaran
"Niepokalane Poczęcie", Francisco de Zurbaran, olej na płótnie, 1630-1635

Być czystym i niewinnym. Mieć oczy, które widzą dobro. Serce, które nie rozumie pokus. Być całym utkanym z myśli Boga i w swej duszy nosić Jego obraz... Każdy z nas tego pragnie.

Tęsknota aż po łzy

Nosimy w sobie tęsknotę za swoim pierwszym domem i pierwszym imieniem. Oglądamy się za rajem. Śnimy o bliskości Boga, aż namacalnej.Marzy nam się zawrócenie z drogi, którą idziemy, i zatoczenie wielkiego koła, by raz jeszcze znaleźć się w punkcie wyjścia – gdzie nie ma grzechu, brudu, skazy. Bywa, że tęsknota za tym „pierwszym sobą” jest tak wielka, iż wyciska łzy.

Mamy za czym tęsknić, bo „na początku tak nie było”. Przypomina nam to Jezus, a my to wiemy w głębi serc. Chcemy, by raz jeszcze nastał „Boży początek”.

To pragnienie jest wypisane w naszych sercach przez samego Stwórcę. Właśnie po to, by się spełniło, potrzebujemy Chrystusa, Jego Krzyża, Jego Zmartwychwstania. Ewangelia jest dobrą nowiną o zbawieniu, czyli o naszym ocaleniu: od złego, od winy, od pokus większych niż my sami. Jezus przyszedł, by imię Boże zajaśniało w nas w pełni i objawiło swą potęgę, by Boże królestwo nastało wśród ludzi, by Jego wola stała się naszą radością. O ten raj modlimy się codziennie w Modlitwie Pańskiej (por. Mt 6, 8-15).

Raj tam, gdzie Maryja

Raj to nie miejsce na mapie ani punkt na linii czasu. Raj to dusza zjednoczona z Panem. Oglądamy go w Sercu Maryi, bliskiej Boga bardziej niż Adam i Ewa z pierwszego Edenu. Ci ostatni słyszeli kroki Stwórcy przechadzającego się po ogrodzie „w porze powiewu wiatru” (Rdz 3, 8), Maryja zaś nosiła Go w swoim łonie, karmiła swym mlekiem, tuliła w ramionach. Ona była stałym mieszkańcem raju, bo trwała w obecności Boga jak kamień leży na dnie oceanu. Dla Niej zawsze, wszędzie i wszystkim był Bóg...

Duch Święty i Kościół stawiają Ją przed nami jako znak – zaproszenie do naśladowania. Jan Paweł II nazywał Ją „początkiem lepszego świata”. Wskazywał na Niepokalaną i mówił: To droga do pełni. Człowiek może być taki!

Czy Apostoł Narodów nie przypomina, że kiedy Bóg wybrał nas dla siebie, miał wobec nas jasny plan, który wpisał na zawsze w nasze serca: „abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem” (Ef 1, 4)? To dlatego do dziś budzi się w nas raz po raz ta tęsknota.

Zachowana od brudu

Ona jest Niepokalana, a my? Czyżbyśmy, nawróceni, niczym nie różnili się od Niej? Musi być jakaś inność, skoro tylko Ona jest „najświętsza”. Nawet najwięksi ze świętych są tylko świętymi. Ona – śpiewa Kościół – jako jedyna jest Niepokalanie Poczęta, czyli zawsze Niepokalana. Nawet ten, kto nigdy nie zgrzeszył, nie jest „jak Ona”. Cóż dopiero my...

Są tacy, którzy uważają, że Matka Najświętsza niczym się od nas nie różni. Ona tylko „mgnienie oka” wcześniej niż my dostąpiła łaski odkupienia. Ją łaska zachowała od brudu, nas z brudu całkowicie obmyła. Teraz jesteśmy tacy sami – wszyscy zanurzeni w Bożym miłosierdziu.

Ale to nieprawda.

Inna suknia ślubna

Jak to wyjaśnić? Może za pomocą pewnej historii...

Moja znajoma mieszkała jakiś czas w Nowym Jorku. Jej przyjaciółki, wiedząc, że przygotowuje się do ślubu, wynalazły wyjątkowo korzystną promocję pięknej sukni ślubnej, dołożyły trochę ze swoich portfeli i... przyszła małżonka wróciła do domu z cudowną suknią. Do ślubu poszła jednak w innej, dużo tańszej i skromniejszej.

Co się stało? Suknia miała na dole kilka drobnych plam. Nie było ich widać, chyba że ktoś szukałby z lupą przy oku, jednak za namową matki oddała ją do pralni. Ślubny strój wrócił „inny”. Suknia była czysta, ale tu i tam pojawiły się zmarszczki, ściągnięcia, nierówności. Dziewczyna przepłakała wiele nocy...

Matka Najświętsza jest odziana dla swego Boskiego Oblubieńca w piękną suknię ślubną niewymagającą ani prania, ani czyszczenia. Nic jej nigdy nie skalało, nie dotknął jej najmniejszy brud. Nasza suknia jest taka sama – w końcu zostaliśmy, jak Maryja, stworzeni na obraz Boga (por. Rdz 1, 26). Została ona jednak natychmiast zabrudzona grzechem pierworodnym – i nie była to garść niedostrzegalnych plamek. Na szczęście można ją zanieść do „Bożej pralni”: wody chrztu oczyszczą suknię – ale nigdy już nie będzie ona taka jak „na początku”. Po sakramentalnym obmyciu jest tu i tam pomarszczona, tu i tam ściągnięta. A skoro jeszcze będziemy ją błocić w grzechu powszednim i porozdzieramy grzechem śmiertelnym, gdy po raz kolejny trafi do duchowej „pralki”, którą jest sakrament pokuty, będzie coraz bardziej „inna” niż przeczysta suknia Maryi.

Czyścimy i cerujemy cenną suknię. Z zazdrością spoglądamy na Niepokalaną, bo nasza dusza pragnie mieć na sobie czystą szatę Boskiej Oblubienicy... Kiedy jednak zawstydzeni patrzymy w oczy Oblubieńca, widzimy w nich radość. Wciąż mamy na sobie czystą szatę godową! Zbawiciel patrzy na nas, szczęśliwy, że przychodzimy do Niego na ucztę weselną gotowi do wiecznych zaślubin. W tych zmarszczkach, cerach, ściągnięciach widzi nasz wysiłek, by zachowywać czystość naszej ślubnej szaty.

Dbamy o nią. Bóg to widzi i nagradza niebem. Spojrzenie na Przeczystą Maryję zaprasza nas jednak do czegoś jeszcze piękniejszego. Dobrze, że powstajemy z grzechu, ale ideałem jest, byśmy nie upadali w brud zła. Maryja Niepokalana to wezwanie, by nie grzeszyć, nie pokalać się grzechem. Zaproszenie i pomoc.

„Niepokalana – wołał o. Kolbe – to nasz ideał!”. Dziś Kościół zapewnia, że z łaską Bożą możemy sięgnąć aż tak wysoko.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dziś na Jasnej Górze „Hołd z kwiatów” na wzór rzymski

2019-12-08 11:44

it / Jasna Góra (KAI)

Dziś na Jasnej Górze „Hołd z kwiatów”. Uroczystość stanowi nawiązanie do rzymskiego zwyczaju tzw. omaggio floreale (hołdu z kwiatów), który sięga 1938 r., kiedy to papież Pius XI polecił Papieskiej Akademii Niepokalanej przygotować 8 grudnia na placu Hiszpańskim w Rzymie uroczysty akt oddania czci Maryi Niepokalanej. Odtąd każdego roku Ojciec Święty składa Maryi wieniec z kwiatów. W częstochowskim sanktuarium kwiaty składa nie tylko arcybiskup, ale i pielgrzymi.

Krzysztof Świertok

Na Jasnej Górze hołd Maryi składany jest pod figurą Niepokalanej na placu przed szczytem. Figura stoi pośrodku placu, gdzie do 1917 r. znajdował się pomnik cara Aleksandra II. W stanie wojennym pod tą figurą układany był krzyż z kwiatów i zniczy na znak jedności Polaków, pamięci o aresztowanych i prześladowanych, z prośbą o wyzwolenie z komunistycznej niewoli. Pod rzeźbą Niepokalanej przez cały rok trwa modlitwa pielgrzymów, którzy wchodzą na Jasną Górę od strony Alei NMP. W sezonie pielgrzymek pieszych pątnicy składają Maryi tysiące kwiatów.

Tegoroczne uroczystości „Hołdu z kwiatów” upływają nie tylko w łączności z papieżem Franciszkiem, ale i z kościołem Ducha Świętego w Warszawie, skąd wyrusza Warszawska Pielgrzymka Piesza na Jasną Górę i gdzie rozpoczęła się modlitwa w obronie życia, Duchowa Adopcja Dziecka Poczętego. Świątynia od dziś stanie się Sanktuarium Jasnogórskiej Matki Życia.

Jak powiedział przeor Jasnej Góry, o. Marian Waligóra „w hołdzie z kwiatów będziemy dziękować za Maryję, która jest Matką Życia, i która zaprasza nas do tego, byśmy byli świadkami życia”.

8 grudnia to na Jasnej Górze od 10 lat dzień łączności Wzgórza Jasnogórskiego ze Wzgórzem Watykańskim. - W jakimś sensie ten nasz hołd jest przedłużeniem tego papieskiego w Rzymie. Stamtąd zaczerpnęliśmy wzór, ale tu na Jasnej Górze nie tylko ks. Arcybiskup składa białe róże, lecz czynią to wszyscy, to jest taki jasnogórski zwyczaj, który ma szczególną wymowę - wyjaśnia o. Przeor. Podkreśla, że „w tym symbolicznym kwiecie każdy z nas składa swoje życie Niepokalanej”. - Chcemy wspierać też papieża w jego zmaganiach, w trudnych dla Kościoła czasach, naszą solidarną, wspólną modlitwą - zapewnia o. Waligóra.

Uroczystości jasnogórskie rozpocznie o godz. 16.15 Akatyst w Kaplicy Matki Bożej, po czym w procesji światła pielgrzymi i wierni arch. częstochowskiej przejdą na plac jasnogórski pod figurę Niepokalanej.

Tam ok. godz. 17.15 dokonany zostanie akt zawierzenia Kościoła, Ojczyzny i świata. Po czym na wzór rzymski, główny celebrans w koszu drabiny strażackiej zostanie wyniesiony w górę i złoży u stóp figury Maryi Niepokalanej wiązankę białych róż.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem