Reklama

Niedziela Podlaska

25. rocznica sakry biskupiej

Z okazji jubileuszu sakry biskupiej bp. Antoniego Pacyfika Dydycza OFMCap 10 czerwca br. celebrowana była uroczysta Msza św. dziękczynna w drohiczyńskiej katedrze. Jubileusz wpisuje się w obchody 20. rocznicy wizyty Ojca Świętego Jana Pawła II w historycznej stolicy Podlasia

Niedziela podlaska 25/2019, str. 1, 6

[ TEMATY ]

bp Antoni Dydycz

Al. Piotr Zdzieborski

Msza św. jubileuszowa w drohiczyńskiej katedrze

W uroczystość Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła, głównej patronki diecezji drohiczyńskiej, oraz w 20. rocznicę pobytu Jana Pawła II w Drohiczynie modlono się o potrzebne łaski dla bp. Antoniego Pacyfika Dydycza, wieloletniego pasterza diecezji drohiczyńskiej.

Biskup drohiczyński Tadeusz Pikus powitał dostojnych gości z Polski i nie tylko, wśród których znaleźli się: duchowni wyznania katolickiego oraz prawosławnego, siostry i bracia zakonni, alumni Wyższego Seminarium Duchownego w Drohiczynie, członkowie różnych bractw, stowarzyszeń i wspólnot kościelnych. Nie zabrakło przedstawicieli władz państwowych i samorządowych, rodziny Jubilata, służb mundurowych, kombatantów, leśników, myśliwych, harcerzy, Bractwa Kurkowego, rycerzy drohickich. Jubileusz biskupstwa zgromadził także przedstawicieli świata nauki, twórców kultury i sztuki. Bp Tadeusz Pikus pozdrowił również słuchaczy Radia Maryja i widzów Telewizji Trwam, która to 16 lat temu 10 czerwca 2003 r. zainaugurowała swoją działalność w Drohiczynie. Środki społecznej komunikacji reprezentowane były także przez Telewizję i Radio Białystok oraz Centrum Informacji Diecezji Drohiczyńskiej.

W homilii o. Gabriel Bartoszewski OFMCap mówił o świętości, która może być potwierdzeniem szczerości naszego entuzjazmu dla Piotra naszych czasów i jego nauki oraz odpowiedzią godną życia i świadectwa Jana Pawła II. Zakonnik podkreślił wielki dorobek kaznodziejski i dziedzictwo Jubilata.

Reklama

Bp Antoni Dydycz wyraził wielką wdzięczność za lata pasterskiej posługi, wszelkie otrzymane łaski, opiekę i pomoc Matki Bożej. Podziękował wszystkim licznie zgromadzonym gościom na uroczystościach jubileuszowych. Jak zauważył Jubilat, tam gdzie zaczyna kwitnąć wiara, gdzie rozwija się miłość do ojczyzny, tam będą zawsze pojawiały się siły, które będą oponowały. Takim przykładem jest atak na osobę św. Jana Pawła II, pozornie wymierzony przeciwko Ojcu Świętemu i Kościołowi, a w rzeczywistości skierowany przeciwko człowiekowi. – Niezbędna jest troska o to, aby nie godzić się na osłabianie naszej ojczyzny, ale żeby wzmacniać ją i jednocześnie wzmacniać wiarę i zasady chrześcijańskie – podkreślił Jubilat.

Podczas uroczystości zostało odczytane błogosławieństwo papieża Franciszka i słowo nuncjusza apostolskiego w Polsce. Wyrazy szacunku i uznania dla wytrwałej i owocnej służby włożonej przez Jubilata, przekazał także prowincjał Ojców Kapucynów o. Łukasz Woźniak w imieniu Generała Zakonnego Braci Mniejszych Kapucynów. Życzenia złożyli także m.in.: abp Tadeusz Wojda – metropolita białostocki, ks. Paweł Rytel-Andrianik – rzecznik Konferencji Episkopatu Polski w imieniu przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski abp. Stanisława Gądeckiego, ks. Jerzy Cudny – oficjał sądu biskupiego, ks. Zbigniew Rostkowski – wikariusz generalny, ks. Leszek Gardziński – dziekan węgrowski w imieniu kapłanów diecezji drohiczyńskiej oraz Wyższego Seminarium Duchownego w Drohiczynie, Tadeusz Romańczuk – senator RP w imieniu Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudy, Marek Suski – sekretarz stanu w imieniu Prezesa Rady Ministrów Mateusza Morawieckiego.

Wspólna agapa w ogrodach seminaryjnych zakończyła uroczystości jubileuszowe, które można było obejrzeć w Telewizji Trwam oraz Internecie dzięki transmisji przeprowadzonej przez Centrum Informacji Diecezji Drohiczyńskiej.

Reklama

Bp Antoni Pacyfik Dydycz przyjął święcenia biskupie z rąk abp. Józefa Kowalczyka, nuncjusza apostolskiego w Polsce, 10 lipca 1994 r. 24 lipca 1994 r. miał miejsce ingres do konkatedry w Sokołowie Podlaskim. Przez 20 lat bp Dydycz pasterzował w diecezji drohiczyńskiej. Jubilat nadal aktywnie prowadzi działalność na rzecz Kościoła powszechnego i ojczyzny.

2019-06-17 13:28

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Życzenia przewodniczącego Episkopatu z okazji jubileuszu bp. Antoniego Dydycza

[ TEMATY ]

episkopat

jubileusz

bp Antoni Dydycz

Fot. E. Bartkiewicz/www.episkopat.pl/photo

Życzenia i gratulacje z okazji 25. rocznicy przyjęcia sakry biskupiej złożył w imieniu Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki, jej przewodniczący bp. Antoniemu Pacyfikowi Dydyczowi, biskupowi seniorowi diecezji drohiczyńskiej. List został odczytany podczas Mszy św. jubileuszowej w katedrze drohiczyńskiej 10 czerwca.

"Kościół w Polsce chciałby wyrazić wdzięczność i uznanie za życie i pasterską posługę Waszej Ekscelencji jako biskupa drohiczyńskiego" - napisał abp Gądecki w liście gratulacyjnym do bp. Dydycza. Podkreślił, że jubilat pełnił posługę biskupa drohiczyńskiego od 1994 roku. "Był to czas owocnej, wytrwałej, roztropnej i pełnej poświęcenia pracy na rzecz – powierzonemu swojej pasterskiej pieczy – Ludowi Bożemu" - napisał przewodniczący Episkopatu.

Abp Gądecki przywołał zawołanie biskupie bp. Dydycza, którym są słowa «Lud Twój – dziedzictwem Twoim» oraz działania, jakie podejmował w diecezji drohiczyńskiej. Wśród nich zwrócił uwagę m.in. na zwołanie i przeprowadzenie I Synodu Diecezji Drohiczyńskiej, utworzenie Domu św. Antoniego dla księży emerytów oraz erygowanie Muzeum Diecezjalnego, powołanie do życia Domu Miłosierdzia i rozbudowę gmachu Wyższego Seminarium Duchownego w Drohiczynie, a także ustanowienie diecezjalnych ruchów i stowarzyszeń katolickich.

"Przyczynił się Ksiądz Biskup do utworzenia Drohiczyńskiego Towarzystwa Naukowego, Inicjatywy Antynarkotykowej i Młodzieżowego Ośrodka Ekumenicznego" - przypomniał w liście abp Gądecki.

Przewodniczący Episkopatu podkreślił też zasługi bp. Dydycza w ramach struktur Konferencji Episkopatu Polski, gdzie pełni on do dziś funkcję przewodniczącego Zespołu Pomocy Kościołowi na Wschodzie. "Ponadto, pełnił Ksiądz Biskup funkcję wiceprzewodniczącego Komisji ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego, był przewodniczącym Komisji ds. Trzeźwości, a później Zespołu ds. Apostolstwa Trzeźwości, członkiem Zespołu ds. Kontaktów z Konferencją Episkopatu Litwy oraz Komisji Mieszanej: Biskupi – Wyżsi Przełożeni Zakonni" - wymienił abp Gądecki.

Przypomniał też jego posługę przed przyjęciem sakry biskupiej, m.in. funkcję gwardiana klasztoru kapucynów w Białej Podlaskiej, przełożonego warszawskiej prowincji kapucynów, przewodniczącego Konsulty Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich w Polsce, a także posługę w innych gremiach. Przypomniał, że bezpośrednio przed nominacją biskupią bp Dydycz pracował w Rzymie jako generalny definitor zakonu, "zajmując się sprawami zakonnymi w krajach socjalistycznych oraz pełniąc posługę delegata zakonu ds. sanktuarium w Loreto oraz uczestnicząc w 1991 roku w Synodzie Biskupów w Rzymie".

"Pełne serca i mądrości zaangażowanie Księdza Biskupa zostało docenione przez liczne państwowe i pozarządowe gremia" - napisał abp Gądecki, wymieniając odznaczenie Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski przyznawanym przez prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.

"Największą jednak nagrodą – w wymiarze doczesnym – jest szacunek, sympatia i miłość wiernych, którym przez modlitwę, duchowe wsparcie i dobre słowo służy Ksiądz Biskup – już jako biskup senior diecezji drohiczyńskiej – po dziś dzień" - napisał przewodniczący Episkopatu.

Na zakończenie listu powierzył Jubilata wstawiennictwu Maryi oraz św. Franciszka z Asyżu i zapewnił o modlitwie.

Bp Antoni Pacyfik Dydycz przyjął święcenia biskupie z rąk abp. Józefa Kowalczyka, nuncjusza Apostolskiego w Polsce 10 lipca 1994 r. Tego samego dnia odbył ingres do katedry drohiczyńskiej. Współkonsekratorami byli: abp Stanisław Szymecki – ówczesny metropolita białostocki i abp Franciszek Gioia OFMCap. z Rzymu – sekretarz Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Migrantów i Podróżnych. 24 lipca 1994 miał miejsce ingres do konkatedry w Sokołowie Podlaskim.

CZYTAJ DALEJ

Bez Eucharystii

2020-03-28 00:42

pixabay

Ranią serca nasze puste kościoły. Płaczą z tęsknoty dusze, które kochają Eucharystię. Miłość przyzywa Miłość a spotkanie jest odłożone w czasie i rozłąka może być dla wielu zakochanych w Jezusie doświadczeniem bolesnym. Ale może przyszedł czas, by formacją był właśnie brak Eucharystii?

Wiele lat temu moja przyjaciółka wzięła udział w Szkole Ewangelizacji zorganizowanej w Białymstoku przez Ruch Światło – Życie. I nic by nie było w tym dziwnego, gdyby nie fakt, że miała wtedy 20 lat i nie należała do Ruchu, nigdy nawet nie była na żadnym wyjeździe oazowym. W czasie przeznaczonym na powiedzenie kilku słów o sobie każdy z uczestników wstawał i opowiadał, który stopień formacji ma za sobą, wymieniał udział w KODA, itd. Kiedy przyszła kolej na nią też wstała i, jakby nigdy nic, powiedziała, że jej formacją jest codzienna Eucharystia. O ciszy, która wtedy zapadła do tej pory opowiadają ci, którzy słyszeli to wyznanie. Niedługo potem została zakonnicą i – prawdopodobnie aż do teraz – nie przeżyła ani jednego dnia bez Eucharystii. A jednak teraz, gdy taki czas przyszedł, podporządkowała się dekretom biskupów i nie wychyla głowy z klasztoru w poszukiwaniu Mszy św. Wszystkie siostry w jej domu czekają, w zawierzeniu, aż będą mogły uczestniczyć na nowo w spotkaniu z Oblubieńcem. Dlaczego? Bo formacją może być też…brak Eucharystii.

Św. Teresa od Dzieciątka Jezus, uważana przez Kościół za jedną z najbardziej „eucharystycznych” świętych, tak bardzo czekała na dzień Pierwszej Komunii Świętej, że przez wiele tygodni przygotowań wymyślała sobie coraz to nowe pobożne praktyki i szeptała akty strzeliste, aby w tym dniu ofiarować je Jezusowi jak bukiet najpiękniejszych kwiatów. Dzień, w którym przyjęła po raz pierwszy Komunię św. uznawała do końca życia za „najpiękniejszy spośród wszystkich dni”. Po latach napisała nawet: „Jakże słodki był dla mej duszy ten pierwszy pocałunek Jezusa!”

Czy do szaleństwa zakochana w Jezusie Teresa nie pragnęła przyjmować Go codziennie? Czy nie była na to gotowa? Czy nie tęskniła? A jednak na drugie spotkanie musiała czekać prawie cały miesiąc, bo wtedy w Kościele do Komunii św. nie przystępowano codziennie. I Teresa czekała! Unikała najmniejszej choćby pokusy do grzechu, aby tylko być ewangeliczną panną roztropną, która z lampą pełną oliwy czeka na mogącego przyjść lada chwila Oblubieńca! Teresa, której list z 1889 r. do Piusa X jest małym traktatem o Eucharystii ostatnią Komunię św. przyjęła kilkanaście dni przed śmiercią. Z wielkim trudem i bólem, ale przyjęła decyzję przełożonych, gdy nie pozwolono jej już przystępować do Komunii św. codziennie…

Ta, która chciała stać się „cząstką Jezusa Hostii”, gdy tylko dowiadywała się, że w jakimś kościele jest zaniedbane tabernakulum, zachęcała by „Uczynić z naszych serc małe tabernakulum, w którym Jezus będzie mógł się schronić”… Czy ona tęskniła mniej, niż my?

Ranią serca nasze puste kościoły. Płaczą z tęsknoty dusze, które kochają Eucharystię. Miłość przyzywa Miłość a spotkanie musi być odłożone w czasie i rozłąka może być dla wielu zakochanych w Jezusie doświadczeniem bolesnym. Ale może przyszedł czas, by formacją był właśnie brak Eucharystii?

Ilu z nas, rzeczywiście, unika choćby okazji do grzechu, aby zawsze być gotowym na przyjęcie Jezusa?

Ilu, po popełnionym grzechu, od razu szuka konfesjonału, aby w spowiedzi umyć grzechowy brud, który jest przeszkodą w przyjmowaniu Komunii?

Ilu, całym serem, oddaje Bogu każdą myśl, gdy siedzi w ławce w czasie niedzielnej Mszy św.?

Ilu z nas odlicza godziny do kolejnego z Nim spotkania?

Ilu pamięta o tym, że przed Nim aniołowie kryją twarz?

Ilu nie spuszcza Go z oczu w czasie podniesienia?

Ilu robi znak krzyża mijając kościół, bo tam, w ciemnym tabernakulum, jest właśnie On?

A ilu w czasie ubiegłorocznej procesji Bożego Ciała, idąc za Nim, opowiadało swojej dawno niewidzianej znajomej o nowych butach i ślubie córki?

Ilu z nas wierzy, że na święta trzeba mieć czyste auto i stoi w długiej kolejce do myjni, ale nie ma poczucia konieczności stania w kolejce do konfesjonału?

Ilu z nas, w ubiegłoroczny Wielki Piątek, znalazło czas, aby upiec kolejny popisowy makowiec, ale nie aby zapłakać przy Jego grobie?

Ilu, w Wielką Sobotę, pamiętało o poświęceniu jajek, a nie zajrzało do kaplicy adoracji?

Ilu, jeszcze niedawno, na czas niedzielnej Mszy planowało galerię, wycieczkę i rodzinny obiad?

Ilu z nas kiedykolwiek zapragnęło być „cząstką Jezusa Hostii”?

Kościół przeżywa Rok Eucharystii. Cały chciał się skupić na zanurzeniu w Jej tajemnicy, na odkrywaniu Jej piękna, na celebrowaniu ukrycia, w Niej, jakie wybrał Jezus. I oto Rok Eucharystii Kościół przeżywa bez Eucharystii…

Czy pamiętamy kiedykolwiek taki czas? Czy „za naszego życia” już coś takiego było? Oczywiście, że nie, dlatego stoimy przed szansą, aby zrobić w swoim sercu i w życiu prawdziwy remanent, rewizję, a niektórzy z nas nawet gruntowny remont – musimy znaleźć w swoim życiu miejsce na Eucharystię! Musimy posprzątać, pomalować, wyrzuć graty, rupiecie i śmieci, aby w chwili, gdy „Pan przyjdzie z nieba” być gotowym!

To nie jest czas na kontestację decyzji biskupów, szukanie świątyń gdzie „załapiemy się na piątkę, bo my nikogo nie zarażamy”. To jest czas na rachunek sumienia z Eucharystii i szansa - gdy tęsknimy -  by „Uczynić z naszych serc małe tabernakulum, w którym Jezus będzie mógł się schronić…”

Brak może przygotować miejsce dla Obecności. Nie zmarnujmy tego.

CZYTAJ DALEJ

#NiedzielaDlaDzieci: Za rękę z Maryją

2020-03-28 15:45

[ TEMATY ]

dzieci

modlitwa

różaniec

#NiedzielaDlaDzieci

Herby Meseritsch/Adobe Stock

Po co mamy modlić się na różańcu? O czym mówią poszczególne tajemnice? I czym w ogóle jest modlitwa różańcowa? Wyjaśniamy.

Lubię modlić się za kogoś na różańcu. Powtarzając „Zdrowaś”, „Zdrowaś”... czuję, że naprawdę kogoś obejmuję modlitwą. Jakbym ciągle Bogu przypominał o kimś. Albo okrywał kogoś płaszczem modlitwy. Przez ręce Maryi. To ona pomaga mi wstawiać się za kimś u Boga. Kiedy trzymamy różaniec, to jest trochę tak, jakbyśmy chwycili się dłoni Maryi i pozwolili się prowadzić. Ona nas prowadzi. Nie byle gdzie, ale zawsze do Jezusa.

Nie wiem, czy zauważyłeś, ale w centrum modlitwy „Zdrowaś Maryjo” jest właśnie Imię Jezus.

Odmawianie Różańca to patrzenie na Jezusa oczami Maryi. W tym wpatrywaniu się pomagają nam tajemnice różańcowe. Są to różne wydarzenia z życia Jezusa, o których myślimy podczas odmawiania poszczególnych dziesiątek naszej modlitwy. Dzięki nim w Różańcu streszczona jest cała Ewangelia.

Co to są tajemnice radosne i światła?

Na początku są tajemnice radosne. Wspominamy w nich wydarzania związane z Narodzeniem Pana Jezusa i Jego dzieciństwem. Gdy przychodzi na świat dziecko, przynosi ogromnie dużo

radości swoim rodzicom i całej rodzinie. Ten mały bobas często płacze, woła jeść, trzeba spędzać przy nim wiele czasu, często i w nocy. A mimo to daje wszystkim tyle uśmiechu. Wystarczy, że po prostu jest. Odmawiając tajemnice radosne, razem z Maryją cieszymy się z przyjścia na świat Pana Jezusa.

Potem są tajemnice światła. Przypominamy sobie szczególne chwile z okresu, gdy Jezus nauczał tłumy i czynił cuda. Wyprowadzał ludzi z ciemności grzechu, lęku i kłamstwa, i prowadził do światła prawdy. Bo kiedy człowiek poznaje prawdę, to wyraźniej widzi siebie i drugiego człowieka. W tajemnicach światła Pan Jezus pokazuje, kim naprawdę jest i jak bardzo jest dla nas dobry.

A o czym mówią tajemnice bolesne i chwalebne?

Po chwilach radosnych i pełnych blasku nastają w życiu Jezusa momenty bardzo trudne.

Są one związane z krzyżem i śmiercią. W tych wydarzeniach myślimy o tym, jak wiele Pan Jezus przecierpiał dla każdego z nas.

Razem z Matką Bożą patrzymy na Jezusa niosącego krzyż. To tajemnice bolesne.

Chcemy współczuć Jezusowi i pocieszać Go. Być blisko Niego. Łatwiej znosi się cierpienie, gdy ma się obok siebie kogoś bliskiego.

Dobrze wiemy jednak, że Ewangelia nie kończy się na Golgocie. Potem przychodzi oczekiwany poranek Zmartwychwstania.

O tym opowiadają ostatnie tajemnice Różańca – tajemnice chwalebne. Jezus pokazuje wszystkim swoją chwałę. Pokonuje śmierć. Wstępuje do nieba. Posyła Ducha Świętego. Wprowadza do nieba swoją Mamę. Mamy się z czego cieszyć!

Po co mamy modlić się na różańcu?

Różaniec opowiada o całym życiu Pana Jezusa. Ale mówi też o naszym życiu. Przecież my

także przeżywamy chwile radosne, gdy na przykład odwiedzamy przyjaciela albo jedziemy na przejażdżkę rowerową. Są także u nas momenty, które możemy porównać do tajemnic

światła. Kiedy rozwijasz swoje talenty czy też uczysz się swojego ulubionego przedmiotu, to jakbyś pozwalał Panu Jezusowi, żeby On dawał ci poznać prawdę o sobie i o świecie.

W życiu jednak nie zawsze jest z górki. Przychodzą też wydarzenia trudne, które trzeba jakoś przejść. Dobrze jest wtedy mieć obok siebie kochającą osobę.

Potem przychodzi czas szczęścia, że udało się coś osiągnąć. To takie nasze tajemnice chwalebne. Najpiękniejsze w tym wszystkim jest to, że w każdym wydarzeniu naszego życia możemy odnaleźć Jezusa. Czy jest to radość i szczęście, czy też trochę bólu – On jest z nami.

Inne ciekawe materiały dla dzieci: Zobacz

CZYTAJ DALEJ
E-wydanie
Czytaj Niedzielę z domu

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję