Reklama

Procesja w mieście Wydarzenia Eucharystycznego

2019-06-25 14:10

Ks. Piotr Nowosielski
Edycja legnicka 26/2019, str. 1, 4

Ks. Piotr Nowosielski
Biskup legnicki przewodniczył uroczystości Bożego Ciała

Procesja z Najświętszym Sakramentem w stolicy diecezji przeszła ulicami miasta pod przewodnictwem biskupa legnickiego Zbigniewa Kiernikowskiego od katedry do sanktuarium św. Jacka, w którym w 2013 r. zostało zapoczątkowane Wydarzenie Eucharystyczne

Podczas Mszy św. w katedrze biskup legnicki, nawiązując do Liturgii Słowa, zwrócił uwagę na sposób, w jaki Jezus Chrystus wprowadza swoich uczniów w naukę o Bożym Królestwie. Oni nie rozumieli wszystkiego od razu. Na wiele zdarzeń patrzyli ludzkim spojrzeniem. Ale powoli, wraz ze swoim Mistrzem, musieli dojść do tej tajemnicy Jego męki i Jego krzyża, aby zobaczyć, że o to właśnie chodziło, żeby On został wydany i dając siebie na pokarm, leczył człowieka od zgubnych tendencji szukania zaspokojenia swego życia według swego własnego pomysłu i czasem swej bezradności.

– Z podziwem patrzymy na pedagogię Boga, który stopniowo przychodząc do człowieka, „wciąga” go w krąg swojego działania – mówił bp Kiernikowski.

– Dzisiaj, kiedy żyjemy w obliczu różnych kryzysów, które rodzą się z myślenia człowieka, że wszystkiemu da radę: i w tym, co uważa za dobre, i w tym, czym jest zwiedziony i czyni zło. Jest nam potrzebne dzisiaj w Kościele, w naszych rodzinach, tak często przeżywających kryzysy, uświadomienie, że sami nie damy rady, że jesteśmy w potrzebie, że nasze rozwiązania są niewystarczające. Dlatego chcemy iść za Tym, który dał nam siebie jako źródło życia, jako pokarm. Jezus mówi: Przyjdźcie do Mnie, nie patrzcie na swoje możliwości, zacznijcie wierzyć, że jest możliwe to, co wydaje się niemożliwe. Że możesz wejść w zamysł Boży. Ja jestem Tym, który daje wam siebie na pokarm, abyście nie błądzili. Żebyście nie szukali tego pokarmu gdzie indziej, żebyście innych nie odsyłali, mówiąc: Poradźcie sobie sami – kontynuował biskup legnicki.

Reklama

– To wielka tajemnica. Idźmy w pokorze, prostocie, w świadomości tego, że nosząc w sobie tajemnicę człowieka grzesznego, idziemy za Tym, który nie cofnął się przed wyrokiem, ale wydał nam samego siebie na pokarm. Dlatego publicznie oddajemy Mu cześć, nawet jeśli czasem wzbudza to zdziwienie, czy kontestację ze strony tych, którzy tego nie rozumieją – zachęcał ksiądz biskup.

Procesja odbyła się z udziałem wiernych z legnickich parafii, licznych pocztów sztandarowych, duchowieństwa, sióstr zakonnych, alumnów seminarium, chóru katedralnego, orkiestry, przedstawicieli bractw i stowarzyszeń katolickich. Homilie przy kolejnych ołtarzach głosili przedstawiciele legnickich proboszczów i wikariuszy. Najświętszy Sakrament nieśli natomiast przełożeni seminaryjni, ojcowie franciszkanie oraz księża wikarzy. Uczestnicy przeszli ulicami miasta, zmierzając do świątyni, w której przechowywane są relikwie Eucharystyczne Ciała Pańskiego.

Wydarzenie Eucharystyczne w Legnicy zapoczątkowane zostało w Święta Bożego Narodzenia 2013 r. Po podjętych wnikliwych badaniach i uzyskaniu orzeczeń w kwietniu 2016 r. biskup legnicki ogłosił je w specjalnym komunikacie. W bieżącym roku 2 lipca przypadnie natomiast 3. rocznica oddania Relikwii do publicznej czci.

Na zakończenie procesji biskup legnicki, dziękując wszystkim uczestnikom, organizatorom, służbom i osobom zaangażowanym w przygotowanie i przebieg procesji, raz jeszcze zaapelował: – Idąc ulicami naszego miasta, rozważaliśmy, że jest to przechodzenie Jezusa Chrystusa ulicami i ścieżkami naszego życia. On po to przyszedł, aby dzielić z nami ludzki los i żeby wziąć na siebie to, co dla nas jest trudne, z czym się borykamy w naszym życiu, z tym wszystkim, co jest swego rodzaju nieporadnością, niesprawiedliwością, krzywdą czy raną. On przyszedł do nas w przedziwnym sakramentalnym znaku, jako więzień i zakładnik miłości Boga i przedziwnej sprawiedliwości, w której Bóg bierze na siebie winy człowieka, żeby człowiek mógł żyć w przebaczeniu i jedności. Zabierzmy ze sobą to, co do nas dotarło. Strzeżmy te natchnienia, niech będą one aktywne wtedy, gdy będziemy to konfrontowali z różnego rodzaju wyzwaniami. Niech Chrystus będzie dla nas przewodnikiem, który prowadzi nas w głębię naszego ludzkiego życia.

Tagi:
Boże Ciało

Zakończenie Oktawy Bożego Ciała u sióstr Bernardynek

2019-06-28 13:29

Zofia Białas/Niedziela

W czwartek, 27 czerwca, wierni wszystkich parafii przeżywali uroczystości kończące oktawę Bożego Ciała. W Wieluniu, uroczyste zakończenie Oktawy Bożego Ciała połączone z procesją eucharystyczną do czterech ołtarzy odbyło się tradycyjnie w kościele p.w. św. Mikołaja u sióstr Bernardynek. Tegorocznym uroczystościom przewodniczył ks. Wojciech Drobiec, proboszcz z parafii św. Jana Chrzciciela w Łaszewie.

Zofia Białas/Niedziela

Procesję poprzedziła uroczysta Msza święta odprawiona przez ks. Wojciecha i ks. seniora Mariana Stochniałka oraz nabożeństwo ku czci Najświętszego Serca Pana Jezusa. Homilię wygłosił ks. Wojciech. Zwracając sie do uczestników Eucharystii mówił o wierze, która ich przywiodła do kościoła na zakończenie Oktawy Bożego Ciała by uwielbić Chrystusa Eucharystycznego. Jesteśmy wspólnotą świętych grzeszników, wspólnotą, która wierzy, że Chrystus, który zamieszkał w tabernakulum w postaci białej hostii jest ciągle z nami. Smutno, mówił kaznodzieja, że tak wielu ludzi odrzuca dziś Chrystusa i hołduje innym „bogom”…

Procesja do czterech ołtarzy to przypomnienie czterech Ewangelii związanych z Eucharystią, to także wyśpiewane suplikacje i błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem. Każdą Ewangelię czytał inny kapłan.

Uroczystości zakończyły się uroczystym „Ciebie Boga wysławiamy”, błogosławieństwem Najświętszym Sakramentem i poświęceniem bukietów kwiatów, ziół.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

„Babcia pątniczka” z Włoch już na Jasnej Górze

2019-08-21 18:46

it / Jasna Góra (KAI)

95-letnia Emma Morosini, Włoszka, która wybrała się w samotną pieszą pielgrzymkę na Jasną Górą pokonując ok. 1 tys. jest już u celu. - Ostatnie owoce mojego życia: modlitwę o pokój na świecie, za kapłanów i młodych chciałam przynieść tutaj Matce Bożej - powiedziała pątniczka, która do częstochowskiego Sanktuarium dotarła późnym po południem. Pierwsze kroki skierowała przed Cudowny Obraz, gdzie długo się modliła a potem spotkała się z Paulinami. Przeor klasztoru ucałował jej ręce i podziękował za pielgrzymi trud ofiarując ryngraf Jasnogórskiej Pani i różaniec.

BPJG

Zapytana skąd pomysł na tak szaloną w jej wieku wyprawę odpowiedziała, że jest to realizacja jej postanowień. - Od 25 lat jestem w drodze, od dnia kiedy zostałam cudownie uzdrowiona. Postanowiłam sobie, że każdego roku przez trzy miesiące będę pielgrzymować i tak od 70. roku mojego życia trzy miesiące jestem w drodze - podkreśliła pątniczka. Pierwszym sanktuarium, które nawiedziła było Lourdes a potem Fatima. Teraz przyszła pora na Jasną Górę.

- Pomyślałam, że te ostatnie owoce mojego życia chcę przynieść Matce Bożej tutaj, modlitwę o pokój na świecie, za kapłanów i za młodzież. To są najważniejsze intencje, które możemy zawierzyć tylko Maryi - wyznała. Podkreśliła, że „to taka malutka kropelka, którą może dodać do oceanu”.

- To mnie uszczęśliwia, że mogę tu być, w tym Sanktuarium, które kocham – podkreśliła.

- Chcę podziękować Dziewicy Maryi za to, że mnie tu wezwała, to Jej wołanie sprawiało, że nawet kiedy byłam zmęczona wieczorem, to przychodził nowy dzień i znowu nowe siły. To jest piękne doświadczenie odkryć, że Matka Boża trzyma Cię za rękę i mówi „dawaj dalej”, jeszcze kroczek - wyznała Emma Morosini.

Pątniczka wyraziła wielką wdzięczność wszystkim, którzy się za nią modlili.

- To bardzo ważne, by mieć przyjaciół, którzy się za Ciebie modlą, nie ma pielgrzymowania, pokonywania drogi, trudności, bez modlitwy, bez niej to „nie wychodzi”.

Niestrudzona kobieta opowiadała o różnych „przeszkodach” w drodze. - Czasem było tak, że robiłam cztery kroki i musiałam się zatrzymać. Zawsze wtedy pojawiał się człowiek – anioł, który pomagał. Pytałam się mądrego kapłana czy mogę pielgrzymując tę pomoc przyjmować a on odpowiedział: „ty masz swoje lata, Matka Boża zna twój wiek i nie wolno ci odmawiać, gdy ktoś zaoferuje pomoc”.

- Ta pomoc była wielka – przekonuje i dodaje: „myślałam, że dotrę na Jasną Górę na koniec roku, robiąc te cztery kroki i postój, ale dzięki życzliwym ludziom udało się dotrzeć już teraz”.

Z uśmiechem wspomina, że dziękuje za pomoc wielu osobom, także polskim policjantom. - Kiedy pomyliłam drogę i poszłam w innym kierunku na trasie, to zaoferowali swoją pomoc przez podwiezienie służbowym samochodem i wyprowadzenie na właściwą drogę – podkreślała.

Wyznawała, że Maryja jest dla niej jak mama. - Nie mam już nikogo z bliskich na świecie i dlatego jestem Jej córką i Ona mnie prowadzi – stwierdziła.

Zapytana o przesłanie płynące z dziś z Jasnej Góry odpowiedziała z przekonaniem: „chciałabym byście mieli zaufanie i wiarę, że Matka Boża wszystkich kocha, mądrych i głupich, że jest Matką a Matka kocha bardziej trudne dzieci. Ufajcie, bądźcie pewni, że Matka Boża nas kocha”. – Zaufanie, wiara, módlcie się, módlcie się – mówiła.

Włoszka wyruszyła ze swego rodzinnego miasta Castiglione delle Stiviere nad jeziorem Garda. W samotnej pielgrzymce na Jasną Górę miała do pokonania ok. 1000 km. Jej znakiem rozpoznawczym jest pomarańczowa, odblaskowa kamizelka, jasny kapelusz i różaniec. Prowadzi za sobą niewielki wózek, w którym ma wszystko, co niezbędne w drodze. Na noclegi zatrzymywała się w różnych miejscach, domach prywatnych, parafiach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Inwigilowała ks. Blachnickiego, dziś jest działaczką LGBT

2019-08-22 09:01

Artur Stelmasiak

Internauci rozpoznali niebezpieczną współpracowniczkę komunistycznej służby, która stoi na czele stowarzyszenia współpracującego z warszawskim ratuszem.

Archiwum Główne Ruchu Światło-Życie

Chodzi o TW ps. "Panna", czyli Jolantę Gontarczyk, która na poczatku lat 80. rozpracowywała Solidarność, a później środowisko Polonii w RFN. Wraz z mężem inwigilowała Sługę Bożego ks. Franciszka Blachnickiego, który po wprowadzeniu stanu wojennego osiadł w Carlsbergu w Niemczech Zachodnich. - Wtedy Gontarczyk grała najbardziej katolicką i najbardziej patriotyczną kobietę w tym polonijnym środowisku - mówi "Niedzieli" Agnieszka Wolska z Kolonii, która od lat przypatruje się działalności TW "Panny".  

W latach 90. Jolanta Gontarczyk stała sie aktywistką feministyczną i ważnym członkiem warszawskiego SLD, gdzie pełniła wiele funkcji rządowych i samorządowych. Została odsunięta, gdy w 2005 roku ujawniono jej mroczną przeszłość, a IPN wszczął śledztwo ws. tajemniczej śmierci ks. Blachnickiego.

Internauci rozpoznali Jolantę Gontarczyk pod zmienionym nazwiskiem, jako Jolantę Lange. Przez kilka lat była ona w prezydium Komisji Dialogu Społecznego ds. Równego Traktowania, gdzie lobbowane są m. in. postulaty aktywistów LGBT. Obecnie jest także prezesem stowarzyszenia zajmującego się programami antydyskryminacyjnymi m. in. na zlecenie warszawskiego ratusza. Zmianę nazwiska z Gontarczyk na Lange potwierdza odpis z Krajowego Rejestru Sądowego. W zarządzie stowarzyszenia w 2008 r. zmieniło się nazwisko Jolanty, ale numer PESEL kobiety pozostał ten sam.

Jolantę Lange, jako Jolantę Gontarczyk rozpoznaje wiele osób z niemieckiej Polonii. - Mój mąż, jako członek Solidarności wyemigrował do RFN jeszcze przed stanem wojennym. W Carlsbergu poznał ks. Franciszka Blachnickiego i małżeństwo Gontarczyków. Wiele osób doskonale pamięta i rozpoznaje panią Gontarczyk, która znalazła sobie nową niszę dla swojej działalności - mówi Agnieszka Wolska.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem