Reklama

Historia

Niedokończone Msze wołyńskie

W Krwawą niedzielę, czyli 11 lipca 1943 r., UPA zaatakowało 99 miejscowości na Wołyniu, by dokonać rzezi wiernych i kapłanów, którzy gromadzili się w kościołach na nabożeństwach

Niedziela Ogólnopolska 27/2019, str. 28-29

[ TEMATY ]

historia

Wołyń

IPN

Zamordowani mieszkańcy wsi Chołopecze, powiat Horochów, Woły

Kilka lat temu w związku z Rokiem Kapłańskim Centrum Ucrainicum KUL w Lublinie, we współpracy z lubelskim odziałem IPN, Katolickim Stowarzyszeniem „Civitas Christiana” oraz Konsulatem Generalnym RP w Łucku, zorganizowało wystawę poświęconą martyrologii polskiego duchowieństwa na Kresach Wschodnich II RP, głównie w diecezji łuckiej, które padło ofiarą ukraińskich nacjonalistów w latach II wojny światowej. Ekspozycji nadano symboliczną nazwę: „Niedokończone Msze wołyńskie”. Pamiętamy, że kulminacją tej zbrodni była tzw. Krwawa niedziela, czyli 11 lipca 1943 r., kiedy to UPA zaatakowało 99 miejscowości na Wołyniu, by dokonać rzezi wiernych i kapłanów, którzy w tym dniu gromadzili się na nabożeństwach. Zebrani na modlitwie podczas Mszy św. mieli być łatwą zdobyczą dla morderców, którzy w ten sposób rozpoczęli na masową skalę akcję depolonizacji Wołynia. Ale warto wiedzieć, że przerwane Msze św. były rzeczywistością Wołynia już kilka miesięcy wcześniej – w okresie wielkanocnym, w kwietniu 1943 r.

Wielkanoc będzie czerwona

W okresie poprzedzającym Wielkanoc 1943 r. na Wołyniu pojawiły się wśród polskiej ludności roznoszone przez ukraińskich sąsiadów złowieszcze pogłoski, że „Wielkanoc będzie czerwona od krwi Polaków”. Trwające już od ponad dwóch miesięcy masowe mordy całych polskich wsi w powiatach Sarny i Kostopol czyniły te pogłoski wiarygodnymi. Polacy, w tym dzieci, byli mordowani w bestialski sposób przy pomocy siekier, wideł, bagnetów i noży. Oddziały UPA nie oszczędzały nawet rodzin mieszanych, polsko-ukraińskich. Okres Wielkiego Tygodnia należał do najstraszniejszych. W nocy z Wielkiego Czwartku na Wielki Piątek w Janowej Dolinie k. Kostopola, w której 97 proc. ludności stanowili Polacy, doszło do rzezi ponad 600 osób. W Wielki Piątek oddział Iwana Kłymyszyna „Kruka” napadł na wieś Zabara w powiecie Krzemieniec. Podpalano domy, mordowano mieszkańców siekierami, złapanych uciekinierów wrzucano do płonących budynków. Zginęło ok. 70 osób. W Wielką Sobotę w Hucie Antonowieckiej zabito ok. 50 Polaków. Mordy kontynuowano w Niedzielę Wielkanocną i drugi dzień świąt. Nasiliły się po świętach, w maju 1943 r. We wspomnieniach dowódcy sotni UPA Maksyma Skorupskiego „Maksa” czytamy: „Poczynając od naszej akcji na Kuty 2-3 maja, dzień w dzień, zaraz po zachodzie słońca niebo kąpało się w blasku pożogi. To płonęły polskie wsie”. Mordercy, wykorzystując fakt szukania przez bezbronnych Polaków pomocy u Niemców i partyzantki sowieckiej, cynicznie próbowali usprawiedliwiać ludobójstwo rzekomą współpracą Polaków z wrogami UPA. W czerwcu tego roku Dmytro Klaczkiwski – „Kłym Sawur”, dowódca UPA-Północ, wydał rozkaz „wymordowania wszystkich Polaków”.

Nie tylko „Krwawa niedziela”

Kulminacją zaplanowanej zbrodni była niedziela 11 lipca 1943 r. W tym dniu śmierć ponieśli także kapłani. Ks. Józef Aleksadrowicz został zamordowany przez UPA podczas porannej Mszy św. w kościele w Zabłotcach. Miejsce jego spoczynku pozostaje nieznane. Zginął także ks. Jan Kotwicki, proboszcz parafii Chrynów k. Włodzimierza Wołyńskiego. W niedzielę 11 lipca 1943 r. ludzie wychodzący ze Mszy św. zostali zawróceni przez Ukraińców do kościoła. Do wnętrza banderowcy najpierw wrzucili granaty, a potem zaczęli strzelać do stłoczonych ludzi. Zabijano tych, którzy usiłowali się wydostać na zewnątrz. UPA zamordowało w kościele i wokół niego 150-200 osób. Kościół po kilku dniach spalono. Proboszcza zastrzelono podczas próby ucieczki przez zakrystię. Jego ciało zostało pochowane na cmentarzu we Włodzimierzu. Z kolei ks. Bolesław Szawłowski, proboszcz parafii w Porycku, według relacji świadków, miał podczas masakry parafian w kościele zostać ranny w nogę i rękę, spadł z ambony i udając trupa, doczekał wieczoru. Następnie doczołgał się do domu popa, który się nim zaopiekował. Kiedy upowcy nie znaleźli wśród zamordowanych ciała księdza, zorientowali się, że ukrył się u popa. Przyszli do jego domu i dokonali bestialskiego mordu na księdzu. Pop miał udzielić ks. Szawłowskiemu przed śmiercią ostatniej posługi kapłańskiej, a potem pochować jego ciało. Po zakończeniu mordu w kościele banderowcy splądrowali zakrystię, zabrali kielichy i monstrancje. Pijąc mszalne wino, śmiejąc się, dzielili się swoimi wrażeniami. Zwłoki prawie 200 ofiar mordu w Porycku Ukraińcy kazali wrzucić do wykopanych na ich polecenie dołów w odległości zaledwie 25-30 m od kościoła.

Reklama

W kolejnych tygodniach i miesiącach księża ginęli mordowani za stawanie w obronie swoich parafian oraz za odmowę przejścia na prawosławie lub odmowę publicznego wyrzeczenia się wiary katolickiej, za modlitwę w intencji zamordowanych, za ukrywanie swoich wiernych w klasztorach. Ginęli w czasie ucieczek, w drodze. Niektórych palono żywcem w świątyniach. Innych zrzucano z mostów do rzeki, jeszcze inni ginęli w męczarniach, przywiązywani między dwie deski i przecinani piłą. Ciała ofiar zakopywano w nieoznaczonych miejscach. Jeden z dowódców upowskich, „Rudyj” – Jurij Stelmaszczuk, w czasie przesłuchania opowiadał: „Kiedy już nie pozostał ani jeden żywy człowiek, kopaliśmy wielkie doły, zrzucaliśmy tam wszystkie trupy, zasypywaliśmy ziemią oraz, żeby ukryć ślady tego strasznego grobu, paliliśmy na nim wielkie ogniska i szliśmy dalej. Tak przechodziliśmy od wsi do wsi. Całe bydło, wartościowe rzeczy, mienie i żywność zabieraliśmy, a budynki i inne mienie paliliśmy”. Zdarzało się też, że ofiary wrzucano do studni. Świątynie były nieraz burzone do fundamentów. Taki los spotkał ponad 50 kościołów rzymskokatolickich na Wołyniu. W jednym z rozkazów tak wytłumaczono barbarzyńskie metody niszczenia: „Jeśli ostanie się cokolwiek polskiego, to Polacy będą zgłaszali pretensje do naszych ziem”.

Dokończyć Msze wołyńskie

W jednym ze wspomnień napisanych przez ocalałego świadka rzezi czytamy znamienne słowa: „Antychryst rozpoczął swą działalność!”. Rzeczywiście zło na Wołyniu i w Galicji Wschodniej w czasie wojny przekroczyło wszelkie ludzkie wyobrażenia. Tylko moc Bożego Miłosierdzia może się zmierzyć z taką tajemnicą zła. Dlatego trzeba – jak powiedział bp Marcjan Trofimiak, ordynariusz diecezji łuckiej – „dokończyć sprawowanie tych Mszy św., które niegdyś zostały przerwane i pozostają niedokończone”. Modląc się za ofiary, za wszystkich, którzy opłakują swoich bliskich, trzeba modlić się także za tych, „którzy w swoim zaślepieniu, podeptawszy przykazania Boże i Chrystusową naukę o miłości, podnieśli rękę na brata. Boże, przebacz im”. Warto dodać też intencje o zachowanie pamięci, ale także o jej uzdrowienie, o prawdę, o próbę przełamania przekleństwa historii przez wzajemne otwarcie na wrażliwość drugiej strony oraz o budowanie relacji polsko-ukraińskich na tym, co w przeszłości było wyrazem człowieczeństwa, a teraz ma moc budowania mostów, np. na pamięci o sprawiedliwych Ukraińcach, którzy ratowali polskich sąsiadów z narażeniem swojego życia. Wreszcie –nie można mówić o pojednaniu w sytuacji, kiedy szczątki pomordowanych leżą nadal w bezimiennych, nieoznaczonych dołach i nie mogą być należycie upamiętnione przez rodziny.

2019-07-03 08:37

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Muzeum Powstania Warszawskiego: Msza św. w 106. urodziny płk. Kazimierza Klimczaka

2020-02-15 19:31

[ TEMATY ]

historia

Powstanie Warszawskie

youtube.com

Obchody 106. urodzin płk. Kazimierza Klimczaka, ps. „Szron”, żołnierza II Rzeczpospolitej i Powstańca Warszawskiego odbyły się dziś w Muzeum Powstania Warszawskiego. Biskup polowy Józef Guzdek odprawił w kaplicy muzeum Mszę św. w intencji jubilata, podczas której uhonorował go Medalem „W Służbie Bogu i Ojczyźnie”.

Do kaplicy muzeum licznie przybyli przedstawiciele rodziny, przyjaciele, Powstańcy Warszawscy i kombatanci.

Jak podkreślił bp Guzdek „każdy etap naszego ziemskiego życia: dzieciństwo, młodość, wiek dojrzały i starość mają wielką wartość, jeśli nadamy im właściwy sens”. – Jeśli czasu ofiarowanego przez Boga nie zmarnujemy, ale wypełnimy je służbą Bogu, drugiemu człowiekowi i Ojczyźnie – powiedział bp Guzdek.

Mówiąc o wierności Bogu, biskup polowy przypomniał, że płk Klimczak nie przyjął szabli honorowej z wygrawerowaną dewizą „Honor, Ojczyzna”, postanowił ją oddać ponieważ, jak się wyraził, „nie była bliska jego sercu”. Wyjaśnił, że przyjął dopiero szablę, na której wyryta została dewiza „Bóg, Honor, Ojczyzna”. Biskup przypomniał też szlak bojowy pułkownika, udział w wojnie obronnej 1939 r., konspiracji i Powstaniu Warszawskim. Podkreślił, że Kazimierz Klimczak „trzeci wymiar służby realizował w życiu małżeńskim i rodzinnym”.

– Szanowny Panie Pułkowniku. Dziś razem z Tobą dziękujemy za dar długiego i pięknego życia. Dziękujemy za to, że na każdym etapie nadawałeś sens swojemu życiu. Także dziś Twoje życie ma sens. Jako najstarszy z żyjących powstańców warszawskich jesteś strażnikiem narodowej pamięci – powiedział.

W czasie Mszy św. bp Guzdek uhonorował płk. Klimczaka medalem „W Służbie Bogu i Ojczyźnie”. Po zakończonej Eucharystii zebrani udali się na okolicznościowe spotkanie w Bibliotece Muzeum Powstania Warszawskiego.

Kazimierz Klimczak urodził się 15 lutego 1914 r. w Ciepłowie koło Sompolna. Ukończył Szkołę Podoficerską Piechoty dla Małoletnich nr 1 w Koninie. Od 1936 r. służył w Wojsku Polskim, w 67. Pułku Piechoty w Brodnicy. Brał udział w walkach Armii „Pomorze" w kampanii wrześniowej, m.in. w bitwie nad Bzurą, gdzie został ciężko ranny.

Jako inwalida wojenny nawiązał kontakt ze Związkiem Walki Zbrojnej i rozpoczął służbę w konspiracji. Podczas Powstania Warszawskiego walczył w stopniu sierżanta na Woli i na Ochocie w szeregach Obwodu Ochota Armii Krajowej. W 2017 r. został awansowany do stopnia pułkownika Wojska Polskiego.

CZYTAJ DALEJ

Redemptorysta: sprywatyzowaliśmy się w podejściu do modlitwy i sumienia

2020-02-24 20:55

[ TEMATY ]

modlitwa

Grażyna Kołek

Sprywatyzowaliśmy się w naszym wewnętrznym podejściu do modlitwy i sumienia – mówił o. Marcin Klamka CssR w trakcie Kapłańskiego Dnia Pokutnego, który odbył się 24 lutego w gmachu Wyższego Seminarium Duchownego w Radomiu. W kaplicy spotkało się ponad 200 księży, by wejść w czas Wielkiego Postu osobistym dniem pokutnym. Razem z nimi modlili się biskupi radomscy Henryk Tomasik i Piotr Turzyński.

Kapłani, zanim zaczną wielkopostne spowiedzi i rekolekcyjne przygotowanie wiernych do Wielkanocy, pierwsi klęknęli przy kratkach konfesjonałów. W programie spotkania była m.in. adoracja Najświętszego Sakramentu, wspólny rachunek sumienia z żalem za grzechy i aktem przeproszenia za nie Boga i wspólnoty Kościoła.

- Sprywatyzowaliśmy się w naszym wewnętrznym podejściu do modlitwy i sumienia. Jesteśmy specjalistami od sumienia, szkoda, że cudzego, a nie własnego. Kiedy zaczyna brakować modlitwy, człowiek próbuje czymś zapełnić pustkę własnego serca – mówił o. Klamka do zgromadzonych księży.

Podkreślił, że trzeba być odpowiedzialnym za ludzi, których Bóg nam dał. - Jako kapłani zawsze powinniśmy iść razem ze wspólnotą. Trzeba posłuchać ludzi, co mają do powiedzenia. Jako księża mamy receptę na wszystko, a gdy jeszcze przed naszym nazwiskiem pojawia się jakiś tytuł, to już nie ma z nami żadnej dyskusji. Dlatego zacząłem więcej milczeć i bardziej słuchać – mówił rekolekcjonista.

Na koniec podzielił się swoją refleksją na temat celibatu. - Młody człowiek po ukończeniu seminarium duchownego bierze w pakiecie celibat razem ze święceniami diakonatu i mówi „jakoś to będzie”. Gdy mamy lat 40, i patrzymy na szczęście swoich uczniów, gdy błogosławimy ich małżeństwa, tak naprawdę dociera dopiero do nas wielkość ofiary, którą złożyliśmy, i która jest potrzebna Chrystusowi i Kościołowi – powiedział o. Marcin Klamka.

Bp Henryk Tomasik mówił, że „dzisiaj klękamy przed Najświętszym Sakramentem przepraszając Boga za nasze słabości i błędy”. - Prosimy o siłę, by czas Wielkiego Postu był okresem owocnym. Prosimy wszystkich o modlitwę w intencji księży – powiedział biskup Tomasik.

Z kolei rektor Wyższego Seminarium Duchownego w Radomiu ks. Jarosław Wojtkun dodał, że „Wielki Post jest związany z natężeniem Chrystusowego wezwania „nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”. - Jako księża mamy nie tylko wprowadzać ludzi na drogę zbawienia, ale sami musimy się nawracać. Dzień pokutny to też czas spowiedzi. Księża są też osobami, które dopuszczają się grzechu, ale nie zatrzymują się nad tym doświadczeniem, tylko poddają ten grzech oczyszczającej sile Bożego miłosierdzia. Dlatego pokutujemy za grzechy swoje i te, które w jakiś sposób ranią wspólnotę Kościoła – powiedział ks. Wojtkun.

Przypomnijmy, że pierwszy piątek Wielkiego Postu przeżywamy w Kościele w Polsce jako dzień modlitwy i pokuty za grzechy wykorzystania seksualnego małoletnich. Ta inicjatywa Konferencji Episkopatu Polski jest odpowiedzią na apel Ojca Świętego Franciszka. Z kolei Kapłański Dzień Pokutny w diecezji radomskiej ustanowił abp Zygmunt Zimowski.

CZYTAJ DALEJ

Ekologia po katolicku

2020-02-25 16:46

[ TEMATY ]

Caritas

ekologia

Laudato si'

Michał Janik/Niedziela TV

Przybliżenie młodzieży idei encykliki papieża Franciszka „Laudato si’”– to główny cel ekowarsztatów, w których w dniach 24-25 lutego w Archidiecezjalnym Centrum Duchowości Święta Puszcza w Olsztynie k. Częstochowy uczestniczyło 220 uczniów ze Szkolnych Kół Caritas z archidiecezji częstochowskiej.

Częstochowska Caritas zaprosiła do współpracy dyrektora regionalnego Lasów Państwowych w Katowicach Arkadiusza Wojciechowskiego, zastępcę prezesa zarządu Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej Artura Michalskiego oraz leśników z nadleśnictw: Herby, Koszęcin, Złoty Potok i Gidle. Goście prowadzili dla dzieci i młodzieży prelekcje oraz zajęcia praktyczne.

Zobacz zdjęcia: Ekologia po katolicku

– Pokazujemy młodym ludziom, na czym polega nawrócenie ekologiczne. Chcemy, by specjaliści przekazali im wiedzę nie tylko o lesie, ale również o Ziemi i przyrodzie. W naszej akcyjności nie chcemy oczywiście zagubić najważniejszego, Jezusa Chrystusa, który przyszedł, aby służyć, dlatego pamiętamy oczywiście o wspólnej modlitwie. Chcemy uczyć naszych wolontariuszy bezinteresownej służby i uwrażliwić na dobro naszej matki, którą jest ziemia, aby kolejne pokolenia mogły żyć w czystym świecie – powiedział „Niedzieli” ks. Paweł Dzierzkowski, zastępca dyrektora Caritas Archidiecezji Częstochowskiej.

– Najważniejsze, że te dzieciaki chcą słuchać i uczyć się. Mam nadzieję, że w przyszłości będą respektować piękno przyrody – przyznał Adam Chudzik, nadleśniczy Nadleśnictwa Koszęcin. – Dzisiaj kładziemy nacisk na integrację i wspólną zabawę przy malowaniu roślin i zwierząt. Takie grupowe zajęcia prowadzi się również na studiach ekonomicznych i na początku studiów menedżerskich, żeby nauczyć pracy w zespole, komunikowania się i współpracy – opisywał zajęcia nadleśniczy.

Jarosław Mielczarek z Nadleśnictwa Koszęcin dodał, że takie zajęcia to bardzo dobre źródło inspiracji dla młodzieży. – Młodzi mają świetne pomysły. Liczymy na ich inwencję. Mam nadzieję, że za kilka lat będziemy zbierać jej dobre owoce. Zapytany o ogólny stan polskich lasów, Jarosław Mielczarek odpowiedział: – Sytuacja jest bardzo dobra. My nie wymyślamy przyrody, ale się od niej uczymy. Jesteśmy zawsze krok za nią. Przypatrujemy się jej – podkreślił.

Animatorem krajowym wspólnoty Laudato si’ Caritas Polska jest franciszkanin br. Kordian Szwarc. – Encyklika „Laudato si’” rozpoczyna się słowami św. Franciszka: „Pochwalony bądź, mój Panie, przez siostrę naszą, matkę ziemię”. To ten święty w XIII wieku mówi o siostrze Księżycu, bracie Słońcu, bracie kamieniu czy bracie ogniu. Tak nazywa wszystkie rzeczy stworzone, ponieważ uważa, że spełniają cel wyznaczony im przez Boga, Stworzyciela Ziemi. Święty Franciszek uważa, że te rzeczy samym faktem istnienia wychwalają wielkość i piękno Stwórcy – powiedział podczas prelekcji.

We współpracy z br. Szwarcem warsztaty dla młodzieży ze Szkolnych Kół Caritas prowadzi również Emilia Ślimko, odpowiedzialna za merytoryczną część projektu poświęconą problematyce wyzwań ekologicznych. Przygotowuje też projekty lokalne, które umożliwiają realizowanie różnych działań proekologicznych. – Przesłanie projektu jest proste: każdy z nas jest wezwany do działania, do troski o stworzenie. Skupiamy się szczególnie na nauczaniu ostatnich papieży dotyczącym ekologii, w tym na encyklice „Laudato si’”, która przedstawia, czym ekologia integralna może być w praktyce. Pokazujemy młodzieży, że zaangażowanie w działanie ekologiczne w najbliższym otoczeniu jest niezbędne. To część naszego chrześcijańskiego bycia w świecie – wyjaśniła Emilia Ślimko.

Marta Cierpiał z Caritas Archidiecezji Częstochowskiej zaznaczyła, że celem warsztatów jest nauka mądrego wprowadzania ekologii w życie. – Mądra ekologia polega na tym, abyśmy nie kupowali tak wiele i szanowali to, co mamy. Zakup produktów z etykietką „eko”, ale w tak dużej ilości jak dotychczas, nie jest odpowiednim postępowaniem. Przekonujemy, że warto się dzielić i angażować w pomoc innym, bo to jest również działanie ekologiczne – podsumowała.

Zapraszamy do obejrzenia materiału filmowego z warsztatów na tv.niedziela.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję