Reklama

Z muzycznej szuflady

Czesław Niemen to brzmi dumnie

2019-07-16 11:47

Rozmawia Rafał Węglewski
Niedziela Ogólnopolska 29/2019, str. 24-25

15 lat temu, w momencie rozpoczęcia jego pogrzebu 30 stycznia 2004 r. o godz. 13 z wielu stacji radiowych w Polsce rozległo się „Dziwny jest ten świat”. W ten sposób oddano hołd zmarłemu artyście. Parafrazując słowa innej piosenki Niemena, można by zapytać: „Czy go jeszcze pamiętasz?”. Sylwetkę i twórczość artysty przybliża prezes Stowarzyszenia Pamięci Czesława Niemena w Świebodzinie Jan Edward Czachor

RAFAŁ WĘGLEWSKI: – Jak z perspektywy lat ocenia Pan kultywowanie pamięci o „królu polskiego rocka” w naszym społeczeństwie?

JAN EDWARD CZACHOR: – W tym roku minęła 15. rocznica śmierci tego wybitnego artysty polskiej muzyki rozrywkowej. Kard. Stefan Wyszyński powiedział: Kamienie nie będą pamiętać o nas, jeżeli my nie będziemy pamiętać o tych, których już nie ma wśród nas. Duch Czesława Niemena przepłynął już na drugą stronę rzeki życia, ale zostawił nam żyjącym swój artystyczny dorobek, zawierający jego uczucia, myśli, pragnienia... O Czesławie Niemenie polskie społeczeństwo pamięta okazjonalnie, np. rocznica jego urodzin czy też śmierci. Są szkoły, którym patronuje, ulice, pomniki (Ławeczka Niemena w Świebodzinie). Są też organizowane koncerty, audycje radiowe, wspomnienia jego fanów. Stwierdzam, że ta bogata artystyczna niemenowska twórczość jest mało znana polskiej młodzieży. Znajomość twórczości Niemena ogranicza się do kilku utworów, jak: „Pod papugami”, „Dziwny jest ten świat”, „Sen o Warszawie”.

– Zgodzi się Pan ze stwierdzeniem, że Czesław Niemen wywoływał swoim wizerunkiem artystycznym i przesłaniem skandal?

– Gdy na V Krajowym Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu w 1967 r. zaśpiewał protest song „Dziwny jest ten świat”, ze strony ówczesnych władz PRL-u rozpoczęły się nagonki i prześladowania pt. „niemenków nie będziemy lansować”. Był postacią barwną i potrafił szokować. Spodnie w kwiaty, zakopiański kożuszek, piękna haftowana rubaszka, koszule w kraty, łańcuch na szyi – drażniły decydentów władzy. Gdy w Polsce było szaro, buro i ponuro, Niemen chciał przełamać tę szarzyznę. Walczył przez swoją twórczość z obłudą, zakłamaniem, podwójną moralnością – nie był artystą skandali. Stąd próby ośmieszania go przez partyjne władze PRL-u, np. tzw. afera w Radomsku.

– Niemen wyprzedzał epokę czy bardziej się w nią wpisywał?

– Gdy analizujemy jego twórczość z zespołami: Niebiesko-Czarni, Akwarele, Niemen Enigmatic, Grupa Niemen... czy też muzykę teatralną, filmową, elektroniczną – to zauważamy, że w swej muzycznej twórczości nigdy nie stał w miejscu. Ciągle poszukiwał nowej muzyki i wyprzedzał. Wchodząc w świat awangardy muzycznej, był niezrozumiany przez odbiorców, np. longplay „Pielgrzym”. Przykładem jest też utwór „Terra Deflorata” (Ziemia pogwałcona) – gdzie stawia pytania dla współczesnego człowieka: „Dałeś nam, Panie, Cud Wszechświata, Owoc Wszechbytu Ziemię, Człowiek brutalny technokrata, gwałci jej przeznaczenie”. Pytanie ekologiczne „Qvo vadis homo?”...

– W twórczości tego artysty można dopatrzeć się inspiracji i korzeni chrześcijańskich...

– Czesław Niemen urodził się w Starych Wasiliszkach koło Grodna na kresach II Rzeczypospolitej. Siedem miesięcy później weszła Armia Czerwona i stał się obywatelem ZSRR. W kościele Świętych Piotra i Pawła został ochrzczony, przyjął sakrament Komunii św. i bierzmowania. W 1958 r. rodzina Wydrzyckich przyjechała do Polski i osiadła w stolicy. W Warszawie brał udział w nabożeństwach w kościele św. Stanisława Kostki na Żoliborzu, gdzie spotykał się z ks. Jerzym Popiełuszką. 17 października 1999 r. w 15. rocznicę śmierci ks. Jerzego w tym właśnie kościele wykonał koncert poświęcony błogosławionemu kapłanowi: Hymn o miłości Apostoła św. Pawła, Mękę Mesjasza, Ojcze nasz, Psalm 42. Śpiewał pieśni religijne m.in. w bazylice prymasowskiej w Gnieźnie, kościele św. Pawła w Lublinie, kościół św. Marii Magdaleny we Wrocławiu. Swoją wiarę w Boga wyraził w wielu tekstach, np. „Amen”, „Terra Deflorata”. Uczestniczy jako wykonawca w nagraniu utworu „Osiem błogosławieństw” z okazji wizyty Jana Pawła II w Polsce...

– Ówczesne władze Polski Ludowej chciały zakłamać postać Czesława Niemena, doszło do zmanipulowania jego wypowiedzi, która w swej wymowie miała poprzeć działania stanu wojennego...

– Był ikoną polskiej kultury. We wrześniu 1981 r. nagrał koncert kolęd pt. „A miłość największym jest darem”. Po wprowadzeniu stanu wojennego artysta wycofał zgodę na emisję TVP świątecznego programu. Niestety w programie Dziennika Telewizyjnego (26 grudnia 1981 r.), ukazał się skrócony i zmanipulowany wywiad, w którym Czesław Niemen cytuje słowa poety Cypriana Kamila Norwida: „bo piękno jest na to, by zachwycało do pracy”. Można to było zrozumieć, że artysta namawia do przerwania strajków robotników. I został nazwany kolaborantem. Była to intryga władz PRL-u skierowana do Niemena, aby ukazać jego związek i poparcie dla władz stanu wojennego. Co nie było prawdą!

– W tym roku przypadła 80. rocznica urodzin Czesława Niemena, należy przybliżać nowym pokoleniom twórczość, która jest uniwersalna i ponadczasowa. Dla niejednego artysty ta muzyka stanowi ogromną inspirację. Czy zgodzi się Pan ze mną?

– Nieco inaczej się do tego odniosę, mianowicie Niemen dla współczesnego Polaka jest artystą, kompozytorem i muzykiem nieznanym. Warto, by szczególnie młodzi ludzie zapoznali się z twórczością poetycką. Niestety, mało ludzi zna muzykę tego artysty, który śpiewał również w innych językach: angielskim, włoskim, rosyjskim. On tworzył dla pokolenia, jego piosenki poetyckie zmuszają do myślenia. Można powiedzieć, że był późnym wnukiem Norwida.

– Czesław Niemen w swojej muzyce poza tym, że wniósł do kultury twórczość poetycką na najwyższym poziomie, grał również i świetnie odnajdował się w ambitnej muzyce popularnej i rockowej...

– Czesław Niemen wraz z grupą Niemen i późniejszymi muzykami SBB (Józef Skrzek, Antymos Apostolis, Jerzy Piotrowski) na Zachodzie robił furorę, grając rocka progresywnego. Muzycy reprezentowali godnie Polskę, należy jednak powiedzieć, że pochodzili z naszej rzeczywistości politycznej. Kiedy pojawili się na Zachodzie (w RFN), potrafili pokazać coś innego i to było fenomenem. Kwiat młodzieży się tym zachwycił. Innym przykładem jest festiwal w Jarocinie, gdzie mówiono: „o, dziadek Niemen występuje”. Zaczęto żartować, że to będzie takie „Pod papugami”, a Niemen pojawił się w świecie komputerowym i syntezatorów. Takiej muzyki jeszcze nie słyszano, wszyscy wtedy zamilkli. Można powiedzieć, był to rock progresywny, nawet krytyka zachodnia nie wiedziała, jak to nazwać.

– Jaką osobą prywatnie był Czesław Niemen?

– Był człowiekiem niezwykle skromnym, miał żelazne zasady. Przede wszystkim „tak” dla niego znaczyło tak, a „nie” znaczyło nie. Dbał o kulturę polskiego języka, w myśl zasady: Jaki język – taki naród. On kochał nasz język, kulturę i poezję. Czesław Niemen w polskiej kulturze to brzmi dumnie. Nie był człowiekiem skandali, nie pił alkoholu, nie uczestniczył w rozróbach. Władza PRL-u szukała na niego różnych haków, a on był awangardowy i nikt nie mógł mu zarzucić, że nie był postacią wybitną. Apeluję, odkrywajmy twórczość Czesława Niemena.

Tagi:
wspomnienie Niedziela Młodych

Opole uwielbia

2019-08-21 11:24

Beata Włoga
Niedziela Ogólnopolska 34/2019, str. 40-41

Na początku była myśl, dlaczego by nie zorganizować koncertu uwielbienia będącego uwieńczeniem uroczystości Bożego Ciała, podobnie jak robi to Rzeszów. Było też pragnienie serca, by modlić się za ludzi młodych...

Michał Banaś
Od 10 lat śpiewają na chwałę Pana

Ksiądz Eugeniusz Ploch, wówczas ojciec duchowny w Wyższym Seminarium Duchownym w Opolu, pragnienie i pytania przekuł w działanie. I tak po raz pierwszy w diecezji opolskiej w 2010 r. z jego inicjatywy i z pomocą raciborskiego zespołu Przecinek odbył się I Koncert Uwielbienia. Była to też doskonała okazja, by oficjalnie rozpocząć w diecezji zorganizowaną modlitwę za młode pokolenie.

Z błogosławieństwem pasterza

Biskupowi opolskiemu Andrzejowi Czai zależało, by parafie stały się Ogniskami Modlitwy za Młode Pokolenie. – W naszej diecezji w wielu parafiach przed codzienną Mszą św. jest odmawiany Różaniec – tłumaczy ks. Marcin Cytrycki, który dołączył do organizatorów koncertów rok później. – W jeden wyznaczony przez proboszcza dzień parafianie modlą się w intencji młodych ludzi. Ta modlitwa w wielu parafiach trwa do dziś – zapewnia ks. Marcin. Podobnie jest z modlitwą uwielbienia. Owocem opolskiego koncertu są m.in. wieczory uwielbienia, które odbywają się regularnie w kilkunastu parafiach diecezji opolskiej. Ci sami ludzie, którzy w wieczór uroczystości Bożego Ciała gromadzą się w Opolu, wracają do swoich domów i chcą dalej modlić się śpiewami uwielbienia.

Z pasją i miłością

Od początku organizatorom zależało, aby zespołowi towarzyszył chór. Przez pierwsze trzy lata zespół wspierały chóry młodzieżowe: Capricolium z Głuchołaz i Silesia Cantat z Głubczyc. – Później pojawiła się idea, aby więcej osób włączyło się w śpiew, dlatego zaprosiliśmy wolontariuszy. To było dobre posunięcie, dziś spora część chóru, ok. 40 osób, to stały skład, na nich zawsze można liczyć. Ci, którzy chcą z nami śpiewać, mogą zgłaszać się przez stronę: koncertuwielbienia.pl – wyjaśnia ks. Cytrycki. Wszyscy, którzy choć raz byli na koncercie uwielbienia, wiedzą, że to nie jest zwykłe śpiewanie. Tu ważny jest Ten, o którym się śpiewa i dla którego się śpiewa. – W naszych działaniach chcemy, by Pan Jezus był na pierwszym miejscu. Zawsze podkreślamy i pamiętamy, że to śpiew dla Niego, stąd #OpoleUwielbia, a słowo „koncert” bardzo świadomie od tego roku pojawia się dopiero w podtytule – tłumaczy ks. Marcin.

Wraz z nową grupą chórzystów wolontariuszy zrodził się pomysł warsztatów uwielbienia. To dwa (początkowo trzy) weekendy, kiedy śpiewający spotykają się i spędzają wspólnie czas nie tylko na nauce emisji głosu, artykulacji, próbach. To w pewnym sensie także duchowa formacja z modlitwą, konferencjami i Eucharystią, z uczeniem się, czym jest uwielbienie.

Za warsztatami i całym muzycznym przedsięwzięciem stoją profesjonaliści. Tak się złożyło, że za przygotowanie chóru przez lata odpowiedzialni byli absolwenci Akademii Muzycznej we Wrocławiu. Dziś chór prowadzi i przygotowuje Anna Sikora, doskonała dyrygentka młodego pokolenia, na co dzień współpracująca z Diecezjalnym Instytutem Muzyki Kościelnej w Opolu. W tym trudnym zadaniu pomaga jej Krzysztof Pytko, od lat zaangażowany muzycznie w wielu miejscach diecezji. Zespół muzyczny to grupa muzyków Opolskich Wieczorów Uwielbienia wspierana przez grupę filharmoników opolskich. Na co dzień profesjonalni muzycy współtworzący różne muzyczne projekty. Udowadniają, że katolicy mogą robić dobrą muzykę, ładnie zaaranżowaną, zagraną i zaśpiewaną. Oczywiście, zespół nie składa się z samych profesjonalistów, ale i z wolontariuszy śpiewających w chórze, którzy wkładają mnóstwo pracy, prywatnego czasu i serca, by robić to dobrze. Mało tego, zaproszeni do tworzenia koncertu są wszyscy przez wspólne uwielbianie Pana Jezusa, w czym pomaga tekst pieśni wyświetlany na telebimie. – Jedynym na widowni jest Pan Jezus! On jest tym, dla którego jest cały ten koncert. To właśnie dla Niego kilkumiesięczne przygotowania, dla Niego cały wysiłek tylu młodych ludzi, dla Niego tak wielkie przedsięwzięcie – mówią inicjatorzy wydarzenia.

Ludzie i idea

Za każdą ideą stoją konkretni ludzie. Opole Uwielbia to przede wszystkim jego pomysłodawca i organizator – ks. Eugeniusz Ploch, obecnie proboszcz parafii Ducha Świętego w Winowie i członek Zespołu ds. Nowej Ewangelizacji przy KEP; to również ks. Marcin Cytrycki, proboszcz parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Gosławicach, były duszpasterz akademicki w DA Resurrexit. W tym roku do zespołu dołączył obecny duszpasterz akademicki ks. Łukasz Knosala. Ważna postać w ekipie to Piotr Kotas, kompozytor i aranżer, pieśni znane i śpiewane od wieków w jego aranżacjach są w nowy sposób odczytywane i odbierane.

Wielu, którzy tworzą Chór Corpus Christi i zaczynali jako młodzi ludzie, dziś dalej przyjeżdża i śpiewa dla Boga, choć ich życie prywatne mocno się zmieniło od pierwszego koncertu zagranego w parku AK w Opolu 10 lat temu. Często mają mężów, żony, dzieci – i w Boże Ciało przyjeżdżają do Opola, by wielbić Boga.

Owoce

Sara Nestorowicz, która przez wiele lat dyrygowała chórem, od trzech lat współtworzy koncert uwielbieniowy we Wrocławiu – wNieboGłosy. Swojego męża Michała poznała właśnie podczas warsztatów w Opolu. Arkadiusz Wiertelak też zaczynał w Opolu, dziś jest kierownikiem artystycznym, aranżerem i głównym organizatorem Zielonogórskiego Koncertu Uwielbienia. Marek Kudra, który pomagał przy kilku edycjach opolskiego koncertu, dziś jest prężnie działającym dyrygentem muzyki klasycznej.

– Opolskie doświadczenie przenoszone jest na dalszy grunt. To bardzo cieszy – przyznają zgodnie księża Marcin i Eugeniusz. W Polsce coraz więcej miast organizuje koncert na kształt Jednego Serca Jednego Ducha z Rzeszowa. Zwłaszcza młodzi ludzie chcą manifestować swoją wiarę w Żywego Boga przez udział w wieczornych koncertach uwielbienia. Są one niczym zwieńczenie uroczystej procesji ulicami miast i wsi, gdzie publicznie wyznaje się wiarę w Boga ukrytego w Najświętszym Sakramencie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kolumbia: biskup w stroju bezdomnego na kongresie diecezjalnym

2019-10-15 19:11

pb (KAI/avvenire.it) / Armenia

Ordynariusz kolumbijskiej diecezji Armenia przyszedł na diecezjalny kongres duszpasterstwa społecznego przebrany za bezdomnego. Nierozpoznany przez nikogo, obserwował zachowania uczestników obrad. Swój psychologiczny eksperyment podsumował słowem: „obojętność”.

youtube.com
Biksup podczas przygotowań do roli bezdomnego

Psycholog i komunikator społeczny, 52-letni bp Carlos Arturo Quintero Gómez założył zużyte ubrania, poddał się maskującemu wygląd makijażowi i poszedł na kongres, odbywający się na uniwersytecie Quindío. Żebrał, prosił o pomoc, a nawet upadł, aby przekonać się, jak zareagują zebrani na obecność „intruza”.

- Zrobiłem to, aby zobaczyć reakcje ludzi w spotkaniu z osobą ubogą, bezdomną, w brudnym i śmierdzącym ubraniu, która wchodzi do kościoła czy na diecezjalny kongres. Był to sposób na poznanie postaw chrześcijan - wyjaśnił hierarcha cel swego eksperymentu.

Opowiedział też, co odczuwał w czasie, gdy udawał bezdomnego. - Zacząłem wchodzić w skórę takiej osoby. Odczułem ból i rozdarcie serca na myśl o niedostatku i o ubóstwie. Gdy tylko wszedłem do auli, zacząłem doświadczać obojętności. Wszedłem tam tak, jakbym był u siebie w domu. Nikt mnie nie przyjął, gdy przechodziłem przez recepcję, nikt mnie nie przywitał i nikt nie zapytał, kim jestem. Potem usiadłem w strategicznym miejscu, aby móc analizować zachowania ludzi - stwierdził bp Quintero Gómez.

Przyznał, że nikt go źle nie potraktował, ale to, czego doświadczył, najlepiej oddaje słowo „obojętność”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Odprowadzeni z miłością

2019-10-15 22:43

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała

Ceremonia pochówku odbyła się dziś na Cmentarzu Osobowickim, poprowadził ją o. Jozafat R. Gohly OFM – najpierw w kaplicy cmentarnej odprawił Mszę św., a później nabożeństwo żałobne przy wspólnym grobowcu dzieci. W homilii dziękował za modlitwę i wzajemne wspieranie się w trudnej próbie jaką jest strata dziecka.

– Macie prawo płakać, macie prawo krzyczeć, macie prawo czuć żal, bunt i złość. Macie prawo nie rozumieć i szukać pociechy – mówił w homilii – macie też prawo przeżyć żałobę, każdy na swój sposób, ponieważ strata dziecka jest największym bólem, jakiego doświadczają rodzice. I nikt, nikt kto tego nie przeżył, nie zrozumie – tłumaczył. Zachęcał też, aby z tym bólem przychodzić do Maryi. – Ona też straciła Dziecko, jedynego Syna, rozumie wasz ból i cierpi razem z wami – mówił franciszkanin.

Zobacz zdjęcia: Urodzeni za wcześnie godnie pochowani


Po Eucharystii karawan zawiózł urnę z prochami dzieci na miejsce pochówku. Rodzice i towarzyszący im bliscy podążali w pogrzebowym kondukcie. Niektórzy nieśli kwiaty, znicze, niewielki figurki aniołów. Każdy niósł białą różę przygotowaną przez Siostry Boromeuszki. Na miejscu urna została umieszczona w białym woreczku i na długich wstążkach opuszczona do grobowca. Błogosławieństwo zakończyło ceremonię.

(Grobowiec w kwaterze 79 przedwcześnie narodzonych wieńczy rzeźba - to „Pomnik Dzieci Nienarodzonych II” wykonany przez słowackiego rzeźbiarza Martina Hudaćka.)

Oprócz rodziców, którzy niedawno przeżyli nagłą stratę dziecka i dziś żegnali się ze swoimi maluchami, byli też i tacy, którzy wcześniej złożyli szczątki swojego dziecka na cmentarzu a teraz każdego roku w Dniu Dziecka Utraconego przychodzą na wspólną modlitwę.

Była też mama, która straciła dziecko 29 lat temu. O wspólnym pochówku przeczytała w internecie i zapragnęła przyjść dziś na cmentarz, aby – w symboliczny sposób – pochować swojego malucha i pożegnać go, wreszcie, po tylu latach.

– Wie pani? Szłam dziś za urną i czułam się tak, jakbym wreszcie brała udział w pogrzebie mojego dziecka, jakby ono też było w tej urnie… Nosiłam tę stratę i ten ból przez 29 lat… Dopiero teraz będę mogła żyć normalnie, będzie miejsce, gdzie mogę przyjść i zapalić znicz. Wtedy, 29 lat temu, nie było takiej pomocy, kobieta poroniła, wracała do domu i miała żyć dalej. A przecież nie da się tak po prostu żyć dalej… – mówiła wzruszona.

Przez długi czas po zakończeniu ceremonii młodzi, obolali rodzice układali kwiaty, palili znicze, siedzieli objęci na pobliskich ławkach. Żegnali tych, na których czekali najbardziej na świecie.

Pochówki dzieci martwo urodzonych odbywają się we Wrocławiu od 2015 r. z inicjatywy Sióstr Boromeuszek. Udało się wypracować procedury, które regulują przechowywanie szczątków dzieci aż do czasu wspólnego złożenia we wspólnej mogile kilka razy do roku. W sytuacji, gdy dziecko umrze na terenie szpitala – w wyniku poronienia, albo zabiegu aborcji – ma szansę zostać skremowane i godnie pochowane na Cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu. Dziś złożono w mogile 17 urnę z prochami przedwcześnie narodzonych. Siostry Boromeuszki podają, że w grobowcu spoczywa już ok. 3 tys. dzieci. Wszystkich tych, którzy doświadczyli straty dziecka i potrzebują pomocy, jakiegokolwiek wsparcia zapraszają do Fundacji Evangelium Vitae. Więcej na http://fev.wroclaw.pl


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem