Reklama

Muzeum narodowej dumy

2019-07-24 11:32

Z Janem Ołdakowskim rozmawiał Wojciech Bobrowski
Niedziela Ogólnopolska 30/2019, str. 12-14

D. Gralak/MPW
Jan Ołdakowski, dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego

Współczesne muzeum jest nie tylko przestrzenią wystawową, ale także miejscem uprawiania polityki historycznej – trudno się z tym nie zgodzić. Jest to problem, z którym w Polsce mocno się dziś zderzamy. Jeśli państwo istnieje realnie, a nie tylko teoretycznie, to właśnie ono prowadzi politykę historyczną. Żadne samorządy i organizacje pozarządowe nie mają tu nic do powiedzenia. Pomimo że Muzeum Powstania Warszawskiego podlega władzom Warszawy, które od prawie czterech lat pozostają w ostrej opozycji wobec władz państwowych, jak dotąd udało się jednak uniknąć konfliktu na tle funkcjonowania instytucji. Jest to niepodważalny sukces mojego rozmówcy, dyrektora Jana Ołdakowskiego, w którego osiągnięciu jego doświadczenie poselskie z dwóch kadencji było na pewno bardzo pomocne. W 2004 r. objął on funkcję dyrektora Muzeum Powstania Warszawskiego, lecz już rok wcześniej był pełnomocnikiem Lecha Kaczyńskiego, ówczesnego prezydenta Warszawy, do spraw koncepcji i programu działalności tworzonej instytucji.
1 sierpnia jest dniem, w którym nie tylko wspominamy bohaterstwo żołnierzy Powstania Warszawskiego i płaczemy nad losem ofiar, ale także świętujemy ich późne zwycięstwo w postaci wolnej Polski naszych dni.
O obchodach 75. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego oraz historii, działalności i planach na przyszłość placówki, która upamiętnia Powstanie, z jej dyrektorem Janem Ołdakowskim rozmawia Wojciech Bobrowski

WOJCIECH BOBROWSKI: – Panie Dyrektorze, okazją do naszej rozmowy jest wyjątkowa rocznica – w tym roku mija 75 lat od wybuchu Powstania Warszawskiego, a Muzeum Powstania Warszawskiego świętuje swoje 15-lecie. Pan kieruje tą instytucją od początku jej istnienia. Jaki był najtrudniejszy moment w ciągu tych 15 lat?

JAN OŁDAKOWSKI: – Najtrudniejsze było tworzenie muzeum, które miało powstać na 60. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Otwarcie musiało nastąpić 1 sierpnia 2004 r. – termin ukończenia prac nie podlegał żadnym negocjacjom. Na wszelkie działania mieliśmy raptem 13 miesięcy. Dzięki poświęceniu oraz zaangażowaniu wielu osób wszystko się udało i zdążyliśmy.

– Czy tegoroczna rocznica będzie miała jakąś specjalną oprawę?

– Spodziewamy się napływu jeszcze większej niż zazwyczaj liczby gości, szczególnie z zagranicy. Często są to potomkowie powstańców i żołnierzy, którzy walczyli podczas II wojny światowej. Ponadto przyjadą do nas harcerze z całej Polski – organizacji harcerskich będzie w tym roku 8, więcej niż w poprzednich latach.
Jak co roku z okazji obchodów rocznicy Powstania zostanie odprawiona Msza św. z udziałem powstańców, harcerzy i warszawiaków, powstańcy warszawscy spotkają się z Prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej i Prezydentem m.st. Warszawy, będzie miał miejsce także wspomniany zlot harcerski. Swoją działalność wznowi Centrum Informacyjne Obchodów odpowiedzialne za przyjęcie powstańców z całego świata.
W Berlinie otworzymy wystawę „Powstanie Warszawskie 1944”, przygotowaną przez muzeum we współpracy z Fundacją Topografia Terroru, a w naszej siedzibie przy ul. Grzybowskiej zainaugurujemy projekt „Odbicie. Jestem jak ty zapewne” – wyjątkową instalację multimedialną, która pozwoli zrozumieć, jak bardzo jesteśmy podobni do tych, którzy w sierpniu i we wrześniu 1944 r. walczyli o wolną stolicę Polski. W parku Powstańców Warszawy natomiast już można zobaczyć kolejną odsłonę wystawy plenerowej „Zachowajmy ich w pamięci”, poświęconej warszawiakom, którzy zginęli podczas Powstania.
Ponadto zaprosimy na koncert, spektakl teatralny, wspólne śpiewanie piosenek powstańczych na pl. Piłsudskiego, przejazd rowerowy ulicami Warszawy szlakiem Batalionu „Parasol”, Marsz Pamięci upamiętniający ofiary cywilne Powstania Warszawskiego oraz akcję społeczną „Wolność łączy” w miejscach pamięci Powstania na terenie całego miasta. Dzieci będą mogły wziąć udział w specjalnym spotkaniu edukacyjnym, a pasjonaci historii i fotografii – w fotograficznej grze miejskiej „Twoja klisza z Powstania”. Słowem – każdy znajdzie coś dla siebie.

– Proszę powiedzieć kilka słów o planowanej rozbudowie muzeum...

– Nasze muzeum powstawało w zupełnie innym krajobrazie miejskim. W XX wieku ta część Woli była dzielnicą przemysłową, która szybko popadła w ruinę. W ciągu ostatnich 10 lat wszystko się zmieniło – wyrosły tu wieżowce i przeszklone budynki biurowe. Można powiedzieć, że wykorzystano każdy obszar nadający się do zabudowy. Dziesiątki autokarów, które codziennie przywożą naszych gości, nie mają szans na dłuższy postój niż czas niezbędny do opuszczenia pojazdu. Problemem jest też to, że turyści muszą czekać na dziedzińcu na swoją kolej, by wejść do muzeum. Wszystko to złożyło się na decyzję o rozbudowie i modernizacji naszej siedziby. Planujemy utworzyć dojazd i wejście do budynków od strony ul. Towarowej. Tam też będą szatnie i zaplecze socjalne dla zwiedzających. Ponadto zostanie zmieniony przebieg tras wewnętrznych. Gdy projektowaliśmy muzeum, nawet w najśmielszych marzeniach nie spodziewaliśmy się, że rocznie będzie je odwiedzać aż 700 tys. osób.

– W Warszawie powstają obecnie dwa duże muzea historyczne: Żołnierzy Wyklętych i więźniów politycznych przy ul. Rakowieckiej oraz historii Polski w Cytadeli, a niedawno otwarto obiekt poświęcony ofiarom Katynia. Czy nie sądzi Pan, że jest to już pewien nadmiar?

– Nie sądzę, żeby muzeów poświęconych historii Polski było w Warszawie za dużo. Przez pierwsze dziesięciolecie po transformacji nie powstało nawet jedno. Teraz nadrabiamy zaległości. Mamy bardzo ciekawą historię, nie dziwi więc zapotrzebowanie na instytucje zajmujące się naszymi dziejami.

– Dla placówki, którą Pan kieruje, będzie to konkurencja czy raczej partnerzy do współpracy?

– Często muzea te opowiadają o losach tych samych ludzi, tylko w innym momencie ich życia. Współpraca jest zatem nie tylko możliwa, ale wręcz niezbędna, szczególnie w zakresie badań naukowych, poszukiwań archiwalnych. Ciągle pojawiają się przecież nowe odkrycia, docieramy do nieznanych wcześniej dokumentów. Coś takiego wydarzyło się także w mojej rodzinie. Moja babcia, która brała udział w Powstaniu Warszawskim, po jego kapitulacji znalazła się w obozie jenieckim. Tam napisała list do swojej przyjaciółki, w którym informuje ją o swoich planach emigracji do Republiki Południowej Afryki. Ten list niedawno został przesłany do Muzeum Powstania Warszawskiego. Dotąd ja i moi najbliżsi nie wiedzieliśmy, że nasze losy mogły się potoczyć zupełnie inaczej.
Jeśli mówimy o współpracy, nie należy zapominać o projektach zagranicznych. Warto przywołać raz jeszcze wystawę w Niemczech, którą otworzymy na obchody 75. rocznicy Powstania – ekspozycja ta jest kolejną odsłoną wystawy, którą pokazywaliśmy w Berlinie w 2014 r.; wówczas wywołała ona wiele kontrowersji, szczególnie wokół osoby hitlerowskiego zbrodniarza Heinza Reinefartha. Jego rodzina usiłowała nawet walczyć o dobrą sławę tego człowieka. Wystawy te są bardzo ważne, ponieważ w niemieckich szkołach nawet nie wspomina się o Powstaniu Warszawskim. W tym roku w Tbilisi otworzyliśmy też ekspozycję „Walka o wolność. Powstanie Warszawskie 1944”. Przypomnijmy, że w stolicy Gruzji nadal żywe jest wspomnienie o Lechu Kaczyńskim.

– Na zakończenie chciałbym Pana zapytać o odbiór społeczny muzeum i powszechność akceptacji: Jak udało się to osiągnąć, że placówka, która powstawała z takim trudem, dziś jest podziwiana przez wszystkich?

– Muzeum Powstania Warszawskiego przez 15 lat swojego istnienia w dużym stopniu przyczyniło się do rozpowszechnienia daty 1 sierpnia jako dnia, w którym nie tylko wspominamy bohaterstwo żołnierzy Powstania i płaczemy nad losem ofiar, ale także świętujemy ich późne zwycięstwo w postaci wolnej Polski naszych dni. Upamiętniano Powstanie, zanim pojawiło się muzeum, ale ograniczało się to wtedy do części mieszkańców Warszawy, którzy gromadzili się na Powązkach Wojskowych; obecnie akcja objęła całą Polskę. Kulminacją jest godzina W, kiedy to o godz. 17 zatrzymuje się ruch uliczny we wszystkich polskich miastach. Warszawa ma jeszcze swoje własne obchody – śpiewanie powstańczych piosenek na pl. Piłsudskiego, w którym z roku na rok bierze udział coraz więcej Polaków, bez względu na różnice w poglądach na wiele spraw. Państwowa telewizja transmituje to wydarzenie w programie ogólnopolskim. Pamięć o Powstaniu Warszawskim łączy wszystkich Polaków. Najistotniejsza jednak jest integracja pokoleń. Wielokrotnie byłem świadkiem spotkań harcerzy i naszych młodych wolontariuszy z powstańcami. Najbardziej wzruszające jest to, że ci starsi już ludzie rozpoznają w młodzieży siebie sprzed lat – widzą siebie w ich radości życia, optymizmie oraz miłości do ojczyzny i drugiego człowieka.

Dziękuję pani Annie Kotonowicz, rzecznikowi prasowemu Muzeum Powstania Warszawskiego, za pomoc w zorganizowaniu wywiadu i udostępnienie fotografii.

Tagi:
II wojna światowa

Reklama

Zmarł o. Łucjan Królikowski OFM Conv, który uratował 150 sierot

2019-10-12 19:32

Dr Małgorzata Brykczyńska

W piątek rano 11 pażdziernika 2019, w Enfield, CT (USA) zmarł o. Łucjan Królikowski OFM Conf, autor książki Skradzione Dziecinstwo i Pamiętnik Sybiraka i Tułacza. Odznaczony najwyższymi orderami Polski, (ostatnio z okazji 100 rocznicy urodzin Prezydent RP przyznał mu order Orła Białego), Harcmistrz, i wielki franciszkanin, który przed miesiącem obchodził 100 urodziny w Chicopee, MA. Na uroczystość zjechali się ludzie z całego świata, włącznie z sierotami z Tengeru których uratował, ich rodzinami i inni “Afrykańczycy”.

Marie Romanagno

Ks Łucjan był seniorem franciszkanów (najstarszy żyjący franciszkanin) i ostatni który jeszcze odbył nowicjat u Św Maksymiliana Kolbe. Ojciec Łucjan zmarł w powszechnej opinii świętości. Wielki człowiek, polak, kapłan.

Łucjan Królikowski urodził się 7 września 1919 r. Do zakonu franciszkanów wstąpił w Niepokalanowie. W 1939 r. udał się na studia do Lwowa, ale już rok później został aresztowany przez NKWD i wywieziony na Syberię. Wolność przyniósł mu układ Sikorski-Majski z 1941 r., który gwarantował „amnestię” dla Polaków. Ojciec Łucjan z trudem przedostał się do Buzułuku, gdzie stacjonował sztab Armii Andersa. Wraz z nią przemierzył Kazachstan, Uzbekistan i Kirgizję. Później ukończył szkołę podchorążych i dotarł do Persji i Iraku.

Nadal jednak chciał być zakonnikiem, nie żołnierzem. Wiosną 1943 r. dotarł do Bejrutu, gdzie rozpoczął studia teologiczne. Ukończył je i otrzymał święcenia kapłańskie. W czerwcu 1947 r. wypłynął do Afryki Równikowej, gdzie podjął pracę wśród polskich dzieci w Tengerze (przebywały tam dzieci z matkami oraz sieroty, które NKWD wywiozło na Sybir – te, które ocalały, zostały uratowane przez Armię Andersa). Po okropieństwach Syberii małym tułaczom osiedle położone niedaleko równika wydawało się rajem.

Szczęście nie trwało jednak długo. Kiedy w 1949 r. Międzynarodowa Organizacja Uchodźców postanowiła zlikwidować polskie obozy w Afryce, a dzieci odesłać do komunistycznej Polski, o. Łucjan zdecydował, by wraz z nimi wyemigrować do Kanady. Na początku czerwca 1949 r. prawie 150 polskich sierot wyruszyło z Afryki.

W Kanadzie o. Łucjan był prawnym opiekunem dzieci, zajmował się także ich edukacją i wychowaniem. Tymczasem w Polsce komuniści wpadli w szał. Do próby odzyskania sierot chciano wykorzystać nawet ONZ. Na próżno – dzieci o. Łucjana były już wolne.

Można zadać sobie pytanie: Skąd ta chęć bezinteresownej pomocy? Sam o. Łucjan udzielał najlepszej odpowiedzi: „Życie człowieka jest grą, sztuką, realizacją Boskiego utworu, który nosi tytuł: miłość. Ona jest tak wpleciona w życie, że stanowi pobudkę ludzkich myśli, słów, czynów i działań. Miłość, która nie skrzywdzi biednego, bezbronnego jak dziecko, nie zerwie kwiatka, by go za chwilę podeptać, ani nie zgładzi psa czy kota”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Tajemnice chwalebne

Ks. Robert Strus
Edycja zamojsko-lubaczowska 43/2003

Bożena Sztajner/Niedziela

1. Tajemnica Zmartwychwstania Chrystusa

„Maria Magdalena natomiast stała przed grobem płacząc. A kiedy [tak] płakała, nachyliła się do grobu i ujrzała dwóch aniołów w bieli, siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa - jednego w miejscu głowy, drugiego w miejscu nóg. I rzekli do niej: «Niewiasto, czemu płaczesz?». Odpowiedziała im: «Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono». Gdy to powiedziała, odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa…” (J 20, 11-14).
Chrystus zmartwychwstał i przez swoje zmartwychwstanie zwyciężył grzech, śmierć, smutek, rozpacz; przywrócił światu radość i nadzieję. Czy my, jako chrześcijanie, jesteśmy ludźmi nadziei i radości paschalnej? Czy nie za bardzo koncentrujemy się na tym, co jest negatywne, złe, co jest „grobem”?. Abyśmy mogli kosztować owoców zmartwychwstania, musimy jak Maria Magdalena odwrócić się od grobu i zobaczyć Zmartwychwstałego.

2. Tajemnica Wniebowstąpienia Pańskiego

„Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem” (J 14, 1-3).
Pan Jezus wstąpił do nieba, gdzie dla każdego z nas przygotował miejsce, wieczne mieszkanie w domu Ojca. Słowo „dom” wyraża to, co jest najpiękniejsze w naszym życiu; dom to miłości, pokój, poczucie bezpieczeństwa; do domu się powraca, za domem się tęskni. Dlatego nasze życie to tak naprawdę wędrówka do domu Ojca w niebie.

3. Tajemnica Zesłania Ducha Świętego

„Teraz idę do Tego, który Mnie posłał, a nikt z was nie pyta Mnie: «Dokąd idziesz?» Ale ponieważ to wam powiedziałem, smutek napełnił wam serce. Jednakże mówię wam prawdę; pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, poślę Go do was” (J 16, 5-7).
Chrystus po swoim wniebowstąpieniu posłał wierzącym w Niego Ducha Świętego. Dzięki Duchowi Świętemu nasz Zbawiciel jest obecny i działa w Kościele. Duch Święty daje nam to, czego świat dać nam nie może. Jeżeli otworzymy się na Jego działanie, doświadczymy w naszym życiu: miłości, radości, pokoju, cierpliwości… - owoców działania Pocieszyciela.

4. Tajemnica Wniebowzięcia Matki Bożej

„Wtedy Maryja rzekła: «Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy. Bo ujrzał na uniżenie Służebnicy swojej. Oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą wszystkie pokolenia, gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny»” (Łk 1, 46-55).
Maryja doświadczyła wiele „wielkich rzeczy” od Wszechmocnego. Jedną z nich jest to, że została z duszą i ciałem wzięta do nieba. Jako pierwsza z ludzi cieszy się tym, co jest przygotowane dla każdego z nas. Pamiętajmy jednak, jaka była droga Maryi do wniebowzięcia. Była to droga wiary, służby, miłości i ofiary. My też mamy podążać tą drogą, jeżeli chcemy jak Maryja znaleźć się w niebie.

5. Tajemnica Ukoronowania Matki Bożej w niebie

„Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno (…). I także chwałę, którą Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy. (…) Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwałę Moją, którą Mi dałeś, bo umiłowałeś Mnie przed założeniem świata” (J 17, 20-24).
Tajemnica ukoronowania Maryi to symbol chwały, jakiej doświadcza Maryja w niebie. Korona symbolizuje władzę, panowanie, ale też bogactwo, szczęście, radość. Fakt ukoronowania Matki Bożej na królową wyraża również prawdę, jak wielkiego szczęścia doświadcza Maryja w niebie. Tego szczęścia my też doświadczymy, jeżeli poprzez wiarę i miłość zespolimy się w jedno z Chrystusem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Czas dla Boga, czas dla bliźnich

2019-10-14 12:50

Ewa i Tomasz Kamińscy

Ewa Kamińska

Rejowiec to niewielkie miasteczko niedaleko Chełma. Jego historia rozpoczęła się od lokacji w 1547 r. przez Mikołaja Reja. Miejscowość przeżywała okresy rozwoju i upadku. Mimo niewielkiej liczby mieszkańców (ok. 2 tys.), kwitnie tu życie religijne, społeczne i kulturalne. Prężnie działa Parafialny Oddział Akcji Katolickiej, który w uznaniu szczególnych zasług otrzymał tytuł „POAK Roku 2018”.

Miasto Reja

Rejowiec gościł ponad 100 członków i sympatyków Akcji Katolickiej z wielu miejscowości archidiecezji lubelskiej. Spotkanie formacyjne rozpoczęło się w kościele pw. św. Jozafata Kuncewicza. Piotr Majewski, prezes parafialnego oddziału AK, przypomniał bogatą historię miejscowości, zwłaszcza czasy Rejów oraz Budnych, ostatnich właścicieli, którzy wprowadzili nowoczesną gospodarkę rolną i zmechanizowali rolnictwo. Powstała wtedy cukrownia, gorzelnia, młyny oraz tartak. Miejscowy kościół pochodzi z początku XX w. Budowany był jako kaplica grobowa Budnych, fundatorów. Na to zgodziły się władze carskie. Parafia rzymskokatolicka erygowana została w 1919 r. Neogotycki kościół ma bogaty wystrój wnętrza. Uwagę zwraca odrestaurowany obraz Matki Bożej Rejowieckiej we współczesnym bocznym ołtarzu, twórczo nawiązującym do neogotyku.

Miara Chrystusa

W intencji wszystkich akcjonariuszy została odprawiona Msza św. Przewodniczył jej ks. Jacek Jakubiec, parafialny asystent AK, który apelował, by żyć Słowem Bożym na co dzień, dawać świadectwo bliźnim i być przykładem dla ludzi, zwłaszcza tych, którzy pogubili się na drogach życia. Ks. Zbigniew Michał Głowacki, asystent kościelny AK, w homilii podkreślił, że przed podjęciem misji głoszenia Chrystusa ważniejsze jest pozwolenie Bogu na ukształtowanie w sobie „człowieka”. - Zostaliśmy wyrwani ze swojego życia, by nauczyć się Jezusa, słuchać Jego słowa i spotkać Go w Eucharystii, by życie było nie tylko nasze, ale coraz bardziej Chrystusowe - podkreślał kapłan.

Spacer przez historię

Po Eucharystii podczas krótkiego spaceru po Rejowcu zatrzymano się przy pomniku pomordowanych w czasie II wojny światowej oraz przy popiersiu Mikołaja Reja. W odrestaurowanej klasycystycznej dawnej cerkwi greckokatolickiej, obecnie kaplicy cmentarnej, Piotr Majewski przypomniał historię tego miejsca oraz etapy przywracania do obecnego stanu ruiny, która nawet nie miała dachu. W urzędzie miejskim, w klasycystycznym pałacu Zaleskich, znajdującym się w pięknie odnowionym zabytkowym parku, odbyło się spotkanie z burmistrzem Tadeuszem Górskim i przewodniczącym Rady Miejskiej Mirosławem Kościem. Włodarze mówili o specyfice miasta, przezwyciężaniu kryzysu ekonomicznego, perspektywach rozwoju oraz o konkretnych działaniach, podkreślając współdziałanie różnych instytucji oraz mieszkańców. Goście otrzymali foldery prezentujące gminę Rejowiec oraz antologię wierszy - plon I Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Mariana Janusza Kawałki (Rejowiec 2018).

Po spacerze alejkami parku w domu kultury wystąpiła Gminna Orkiestra Dęta Ochotniczej Straży Pożarnej w Rejowcu pod dyrekcją Mariusza Cichosza, brawurowo wykonując wiązanki amerykańskich marszów i piosenki Jana Kiepury. - To bardzo ważne, by znaleźć czas i ofiarować go dla Pana Boga i dla siebie nawzajem - podkreślała Małgorzata Stacharska, prezes AK, dziękując oddziałowi w Rejowcu za organizację, a wszystkim za udział w spotkaniu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem