Reklama

Polska malarka z Wileńszczyzny

2019-08-06 09:22

Leszek Wątróbski
Edycja szczecińsko-kamieńska 32/2019, str. 5-6

Leszek Wątróbski
Pokój pani Anny

Anna Krepsztul (1932–2007), bo niej mowa, urodziła się we wsi Taboryszki nad Mereczanką, w rejonie solecznickim, przy granicy z Białorusią, leżących wówczas na terenie przedwojennej Polski. We wsi znajduje się zabytkowy kościół pw. św. Mikołaja Archanioła, w którym w latach 1914-18 był wikariuszem bł. ks. Michał Sopoćko, spowiednik św. s. Faustyny.

Pasja

W Taboryszkach mieszkała i tworzyła Anna Krepsztul. Dzięki staraniom Akcji Wyborczej Polaków na Litwie – Związku Chrześcijańskich Rodzin oraz samorządu solecznickiego utworzono tam Muzeum Malarki Ludowej. Można w nim oglądać galerię obrazów, haftów i tkanin własnoręcznie wykonanych przez panią Annę.

Ania marzyła o studiach, chciała zwiedzać świat. Jej plany przerwała niespodziewanie ciężka choroba i wieloletnie leczenie szpitalne. Jej kości stawały się coraz słabsze i łatwo ulegały złamaniom. Lekarze długo nie mogli postawić diagnozy. W końcu rozpoznali tzw. gruźlicę kości. Ówczesna medycyna była w stosunku do tej choroby bezradna.

Reklama

Wszyscy martwili się o jej zdrowie. Najbardziej rodzice. Ojciec, chcąc pomóc jej przetrwać okres długotrwałego leczenia i bólu, podarował jej kredki. I tak trzynastoletnia Ania odkryła w sobie talent malarski. Z niesamowitą pasją oddała się twórczości, które jej życiu nadała głęboki sens. Postępująca systematycznie choroba przykuła ją do wózka inwalidzkiego, lecz nie osłabiła pasji tworzenia. A po śmierci rodziców pozostała w domu rodzinnym.

Pozostając na wózku inwalidzkim, wszystko wokoło siebie robiła sama. Gotowała, sprzątała i godzinami malowała. Wieczory i noce poświęcała modlitwie i czytaniu książek.

Radość malowania

Pierwszą wystawę swoich prac miała w wieku 16 lat. Kolejna miała miejsce w 1985 r. w Stowarzyszeniu Twórców Ludowych. Wtedy to nadano jej tytuł plastyka ludowego. W międzyczasie jej obrazy prezentowano w galeriach Wilna i szkołach Wileńszczyzny oraz wielokrotnie w Polsce. Miała też swoją wystawę w USA. Namalowała ponad 3,5 tys. obrazów przepełnionych ciepłem, mądrym optymizmem i ufnością w Boże Miłosierdzie.

Najwięcej radości sprawiało jej malowanie wizerunków świętych do kościołów. Zwrot w malarstwie ku Chrystusowi i Maryi rozpoczął w niej drogę ku osobistej świętości. Eucharystia i spowiedź stały się dla niej niezastąpionym źródłem pokoju duszy i nadziei. Namalowany przez nią w 1987 r. obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej został wręczony w prezencie św. Janowi Pawłowi II w czasie wizyty w Polsce. W odpowiedzi papież przesłał jej list z podziękowaniem i błogosławieństwem. Nazwano ją nawet nadworną malarką Matki Boskiej Ostrobramskiej.

Drugi obraz, własnoręcznie haftowany jedwabnymi nićmi, przedstawiający Matkę Boską Bolesną, pragnęła wręczyć Ojcu Świętemu w kościele polskim pw. Ducha Świętego w Wilnie we wrześniu 1993 r. Niestety złamanie kręgosłupa odebrało jedyną okazję osobistego spotkania papieża. Tak to wydarzenie wspomina sama: „Miałam wielką nadzieję spotkania z Ojcem Świętym, kiedy pielgrzymował na Litwę. Tyle było marzeń. Zostało umówione pogotowie w Solecznikach. Doktor Mickielewicz i doktor Kazimierska mieli mnie zabrać i dowieźć tą specjalną karetką do kościoła. W kościele miałam zapewnione miejsce. Wyhaftowałam Ojcu Świętemu obraz Matki Boskiej Bolesnej. Szykowałam się, co Mu wtedy powiem. Tak się cieszyłam na spotkanie z Nim. W przeddzień przyjechał ks. Dariusz Stańczyk i lekarze. Pojechałam do kuchni zrobić gościom herbaty. Sięgnęłam do kranu, aby nalać wodę. I wtedy to się stało. Razu pękła mi kość w kręgosłupie i od razu odjęło mi nogi. Szczęście, że pękło nisko, bo stamtąd są połączenia nerwowe z nogami. Gdyby było wyżej to sparaliżowałoby ręce. Zamiast mnie na spotkanie z Ojcem Świętym pojechała moja siostra Danuta”.

Nieugięta

U każdego, kto odwiedzał Annę Krepsztul, na długo pozostawał w pamięci obraz jej cierpienia. Była jednak nieugięta w dźwiganiu krzyża i samotności. Siostra Danuta opiekowała się nią do końca. Zmarła w wieku 75 lat w opinii świętości. Wraz z bł. ks. Michałem Sopoćko rozsławiła ziemię solecznicką i Litwę. Była honorową obywatelką swej ziemi, honorową harcmistrzynią Harcerstwa Polskiego. Prezydent śp. Lech Kaczyński nadał jej pośmiertnie Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski. Szkoła w Butrymańcach obrała ją sobie za patronkę.

Tagi:
wiara

Projekt KOSTKA - szansą na zmianę nastawienia do Kościoła

2019-09-18 08:18

Damian Krawczykowski /Niedziela

Projekt KOSTKA to nieprzeciętne wydarzenie na mapie chrześcijańskich eventów. Już od kilku lat gromadzi tysiące młodych (i nie tylko młodych) osób - najbliższa edycja już w nadchodzących weekend - 20-22 września. Specjalnie dla Tygodnika Katolickiego "NIEDZIELA" - wywiad z ks. Adamem Gacą - jednym z organizatorów Projektu KOSTKA

projektkostka.pl
Logo tegorocznej edycji Projektu KOSTKA

Oni nie boją się mówić o Bogu wprost ze sceny, modlić się głośno i być przy tym radosnymi i po prostu sympatycznymi ludźmi. - tak tegoroczne gwiazdy Projektu KOSTKA - Luxtorpedę, Exodus 15, Anatoma, Muode Koty oraz Lucasa Vuitton opisuje ks. Adam.

Damian Krawczykowski: Czy w czasach gdy w muzyce popularnej panuje moda na lekkie teksty, przesiąknięte próżnością i szybkim życiem warto organizować chrześcijańskie festiwale takie jak Projekt KOSTKA?

Ks Adam Gaca: Jeśli tak jest, to tym bardziej trzeba organizować takie festiwale! Wydaje mi się, że na tym polega praktyczna realizacja słów św. Pawła „zło dobrem zwyciężaj”. Podczas Projektu Kostka w Złotowie staramy się eksponować dobry, pozytywny przekaz, którego naprawdę nie brakuje. A wyróżniamy się tym, że w skali kraju to jedyny festiwal hip-hopu chrześcijańskiego.

DK: A nie boicie się, że ludzie zaczną Was szufladkować, typu: „Skoro to chrześcijański festiwal to musi tam być nuda, nie jadę!”

ks AG: Poniekąd już tak jest, ale nie ma co się tym przejmować. Przecież chyba wszyscy wiedzą, że organizatorem jest parafia prowadzona przez misjonarzy Świętej Rodziny. Myślę, że bardziej powinniśmy dbać o to, żeby za bardzo się nie przypodobać trendom współczesności. Względnie łatwo jest zrobić show, a o wiele trudniej połączyć show z Ewangelią. To trochę karkołomne zadanie, ale chyba właśnie dlatego tak ciekawe i fascynujące!Sama nazwa „Projekt Kostka”miała z założenia nie kojarzyć się tak „kościelnie”. Wzięła się od nazwiska patrona młodzieży, św. Stanisława Kostki. W ogóle uważam to za dość uniwersalny sposób ewangelizacji – treść religijną, duchową ubrać niejako w język współczesności. Patrząc z tej perspektywy śmiało można nazwać nasze wydarzenie formą nowej ewangelizacji. Ciągle poszukujemy nowych dróg i środków. W przypadku tegorocznej edycji warto powiedzieć np. o aplikacji mobilnej „Projekt Kostka”, która zawiera terminarz, opisy gwiazd i mapę.

DK: Czy muzyka dociera dziś do młodych? Czy da się nią przekazać coś więcej niż tylko dźwięk i melodyjne słowa refrenu?

ks AG: Jestem głęboko przekonany, że tak. To środek, który od zawsze miał wielką moc oddziaływania na ludzi. Postrzegam tę formę przekazu jako pomost pomiędzy tym, co zewnętrzne, zmysłowe, a tym, co duchowe. Jesteśmy tym, czym się karmimy, a więc karmienie się dobrem pomnaża w nas dobro. Dlatego w tym roku zaprosiliśmy do Złotowa rockową LUXTORPEDĘ i uwielbieniowy EXODUS 15, poza tym Muode Koty, Anatoma i Lucasa Vuittona – laureata zeszłorocznego PK HIP-HOP FESTIWAL. Oni nie boją się mówić o Bogu wprost ze sceny, modlić się głośno i być przy tym radosnymi i po prostu sympatycznymi ludźmi.

DK: Muzyka z wartościami chrześcijańskimi może zachęcić młodych do zmiany swojego (często negatywnego) nastawienia do Kościoła?

ks AG: Oczywiście! I nie chodzi tylko o muzykę, ale o całość wydarzenia. Nie da się tego „zmierzyć” bezpośrednio, ale dla mnie sukcesem jest już, jeśli ktoś spojrzy bardziej przychylnym okiem na księdza czy w ogóle na osobę wierzącą, zamiast popadać w powtarzane bezmyślnie stereotypy. Wierzę w wielką moc przyciągania dobra. A jest to świetna okazja, aby zobaczyć chrześcijan czyniących dobro – radosnych, bawiących się, pomagających sobie. Przy „Projekcie Kostka” zaangażowany jest cały sztab wolontariuszy, liderów, grafików, fotografów, ponadto dziesiątki sponsorów, firm i różnych instytucji. To daje silne poczucie wspólnoty i bardzo przyciąga.

DK: Czy Projekt KOSTKA jest festiwalem tylko dla tych już stałych katolików, czy powątpiewający, lub szukający swojego miejsca też się w nim odnajdą?

ks AG: Z założenia pragniemy zainteresować wszystkich i stąd dobór gwiazd pozwala, aby każdy znalazł coś dla siebie, także ten, komu daleko do Pana Boga. A czasem przy okazji usłyszane słowo Ewangelii czy świadectwa może wzrosnąć w sercu, przemienić i wydać owoc… O to się modlimy.

DK: Dzięki serdeczne za rozmowę!

ks AG: Dziękuję!

szczegóły i program festiwalu na stronie: projektkostka.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież: współczucie jest językiem Boga

2019-09-17 13:19

st (KAI) / Watykan

Współczucie jest jak „soczewka serca”, która pozwala nam zrozumieć wymiary rzeczywistości. Jest ono także językiem Boga, podczas gdy wiele razy językiem ludzi jest obojętność – powiedział Franciszek podczas porannej Mszy św. odprawianej w Domu Świętej Marty. Ojciec Święty nawiązując do czytanego dzisiaj fragmentu Ewangelii (Łk 7,11-17), mówiącego o wskrzeszeniu młodzieńca z Nain, zachęcił do otwarcia serc na współczucie i nie zamykania się w obojętności.

screenshot/TV Vaticana

Papież zauważył, że Ewangelista nie mówi, iż Jezus miał współczucie, ale że „Pan został ogarnięty wielkim współczuciem”, jakby chciał powiedzieć, że padł On „ofiarą współczucia”. Był tłum, który za Nim podążał, byli ludzie, którzy towarzyszyli tej wdowie, ale Pan Jezus widział, że pozostała sama i utraciła swoje jedyne dziecko. Franciszek wskazał, że to właśnie współczucie sprawia, iż możemy dogłębnie zrozumieć rzeczywistość.

„W Ewangeliach dostrzegamy, że Jezusa często ogarnia współczucie. Współczucie jest także językiem Boga: w Biblii nie zaczyna się ono pojawiać z Jezusem, ale to Bóg powiedział Mojżeszowi: «Dosyć napatrzyłem się na udrękę ludu mego» (Wj 3, 7); to współczucie Boga posyła Mojżesza, aby zbawił lud. Nasz Bóg jest Bogiem współczucia, a współczucie jest - można powiedzieć - słabością Boga, ale także Jego siłą. Jest tym najlepszym, co nam daje: ponieważ to współczucie sprawiło, że posłał do nas swego Syna. Współczucie jest językiem Boga” – powiedział Ojciec Święty.

Papież dodał, że współczucie nie jest uczuciem litości, jak w sytuacji, gdy widzimy zdychające zwierzę, ale angażowaniem się w problemy innych, tam gdzie stawką jest ludzkie życie.

Nawiązując natomiast do ewangelicznej sceny rozmnożenia chlebów Franciszek podkreślił, że wskazuje ona na obojętność uczniów, która sprawiła, że Pan Jezus, być może ogarnięty wewnętrznym gniewem, powiedział do nich: „Wy dajcie im jeść”. Zachęcił ich, by zatroszczyli się o ludzi, aby nie myśleli, że po takim dniu mogliby pójść do wiosek, żeby kupić sobie chleb. Także w tym fragmencie Ewangelia powiada, że Pan „Zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce niemające pasterza” (Mk 6, 34). Papież zauważył, że z jednej strony mamy zatem gest Jezusa, współczucie, z drugiej strony egoistyczne podejście uczniów, którzy „szukają rozwiązania, ale bez angażowania się”, którzy nie chcą pobrudzić sobie rąk, jakby chcieli powiedzieć, żeby ci ludzie radzili sobie sami:

„I tutaj, o ile współczucie jest językiem Boga, to tak często językiem człowieka jest obojętność. Podjąć odpowiedzialność tylko do tego punktu, i dalej się nie przejmować. Obojętność. Jeden z naszych fotografów, z „L'Osservatore Romano”, zrobił zdjęcie, które jest teraz w Urzędzie Jałmużnika Papieskiego, nazwane „obojętność”. Już kiedyś o tym mówiłem. Pewnej zimowej nocy przed luksusową restauracją kobieta mieszkająca na ulicy wyciąga rękę do innej kobiety wychodzącej z restauracji, dobrze okrytej, a ta odwraca wzrok. To jest obojętność. Idźcie i spójrzcie na to zdjęcie: to obojętność. Nasza obojętność. Ileż razy odwracam spojrzenie ... I w ten sposób zamykamy drzwi współczuciu. Możemy zrobić rachunek sumienia: czy zazwyczaj odwracam wzrok? Czy też pozwalam Duchowi Świętemu poprowadzić mnie drogą współczucia? Które jest cnotą Boga ...” – powiedział Ojciec Święty.

Papież wyznał, że w dzisiejszej Ewangelii poruszyły go słowa Pana Jezusa mówiącego do wdowy: „Nie płacz”. Następnie dotykającego mar, każącego chłopcu wstać, a kiedy młody człowiek usiadł i zaczął mówić, ewangelista podkreślił:: „I oddał go jego matce”.

„Oddał to: akt sprawiedliwości. Słowo to jest używane w sprawiedliwości: zwrócił. Współczucie prowadzi nas na drogę prawdziwej sprawiedliwości. Zawsze musimy zwracać własność tym, którzy mają określone prawo, a to nas zawsze ratuje przed egoizmem, obojętnością, zamknięciem się w sobie. Kontynuujemy dzisiejszą Eucharystię słowami: „Pan napełnił się wielkim współczuciem”. Niech ogarnie Go również współczucie każdego z nas: tego potrzebujemy” – stwierdził Franciszek na zakończenie swej homilii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Polska stanęła pod Krzyżem!

2019-09-18 07:46

SURSUM CORDA! Fundacja Solo Dios Basta

Z inicjatywy fundacji Solo Dios Basta dnia 14 września, w święto Podwyższenia Krzyża Świętego, odbyło się wydarzenie modlitewne „Polska pod Krzyżem”.

Polska pod Krzyżem

Na zaproszenie bp. Wiesława Meringa, biskupa włocławskiego, spotkanie miało miejsce na lotnisku Włocławek-Kruszyn. Przybyło ok. 60 tys. ludzi z całej Polski, a z nimi łączyli się duchowo wierni, zebrani w tysiącach miejsc w Polsce i poza jej granicami, m.in. Bostonie, Wiedniu, Medjugorie, Wilnie, Mińsku i Kazachstanie i w kilkunastu innych krajach świata. Wszyscy odpowiedzieli na wezwanie, by „odnowić swoją wiarę u jej źródeł, pod Krzyżem, tam, gdzie wszystko się zaczęło”.

Pierwsi uczestnicy spotkania „Polska pod Krzyżem” pojawili się jeszcze przed siódmą rano. Sześciuset wolontariuszy dbało o przybyłych, a w rozstawionych na płycie lotniska konfesjonałach spowiadało ok. stu kapłanów.

Spotkanie pod 12-metrowym krzyżem rozpoczęła modlitwa „Przyjdź Duchu Święty”, potem odmówiono tajemnice bolesne Różańca Świętego. Wierni zawierzyli Bogu, przez ręce Maryi, Kościół i Ojczyznę. „Te dziesiątki tysięcy ludzi wołają do Boga o miłosierdzie dla Polski, o przełom duchowy, o to, żeby Bóg uwolnił potężną łaskę” – tak modlitwę komentował na antenie Polskiego Radia 24 ks. Dominik Chmielewski, asystent kościelny fundacji Solo Dios Basta. Kapłan podkreślił też, że "obrona krzyża" to nie pojęcie militarne. – „Obrona Krzyża to jest przyjęcie cierpienia za tych, którzy nie chcą mieć z Bogiem nic wspólnego”.

Konferencję wprowadzającą „Odrzucenie Krzyża i walka duchowa we współczesnym świecie” wygłosił Lech Dokowicz: „Chyba wielu z nas czuje, że spotykamy się w czasie niezwykłym, w czasie przełomu. Bardzo wielu ludzi na świecie odwraca się do Pana Boga plecami. Całe narody podejmują decyzję o apostazji. Ustanawia się prawa przeciwne prawom Bożym. Tworzy się systemy, w których ludzie są zabijani w świetle prawa i zgodnie z prawem. To wszystko, plus grzech indywidualny nas wszystkich, moralna degradacja, musi człowieka wierzącego napawać lękiem, obawą o to, co się stanie z tymi wszystkimi, których kochamy, a którzy są daleko od Boga”.

W godzinie śmierci Pana Jezusa na Krzyżu, w duchowej łączności z tysiącami ludzi na całym świecie, odmówiono Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Po niej nastąpiło procesyjne wniesienie na ołtarz relikwii Krzyża Świętego, poprzedzające najważniejsze wydarzenie spotkania – Eucharystię, sprawowaną pod przewodnictwem bp Wiesława Meringa.

W ramach homilii uczestnicy mszy świętej wysłuchali słów św. Jana Pawła II, wygłoszonych w tym samym miejscu podczas Eucharystii w dniu 7 czerwca 1991 r. Wywołało to ogromne poruszenie wśród zebranych. W dopowiedzeniu do słów świętego papieża Polaka, bp Wiesław Mering powiedział m.in.: „Jan Paweł II kazał nam przyjmować dziedzictwo, któremu na imię Polska. Czy ktoś, kto był już wtedy świadomy, może zapomnieć tamtą scenę z Wielkiego Piątku, kiedy udręczony, umęczony trwał, jakby wtulony w krzyż Jezusa Chrystusa, w trakcie drogi krzyżowej, w której uczestniczył po raz ostatni na ziemi? Jak nam potrzebna jest ta nauka krzyża. Jak nam jest to potrzebne za obrażanie go na naszej, polskiej ziemi, która przecież chrześcijaństwu zawdzięcza swoją postać, którą przyjęła przed tysiącem lat”. Bp Wiesław Mering przypomniał też, że „Jesteśmy tu po to, żeby zaprosić Boga do naszych serc, domów, ojczyzny, kontynentu, by czułą i wierną miłością nagrodzić mu grzechy antykultury, która poniża człowieka, a Boga wyrzuca na margines świata”.

O godzinie 20:15 rozpoczęła się Droga Krzyżowa, transmitowana przez TVP1 i Polskie Radio. Tradycyjne rozważania kolejnych stacji zastąpiły poruszające do głębi historie opowiadane osobiście przez ludzi, którzy doświadczyli w życiu wielkiego cierpienia. Świadkowie byli anonimowi. O swojej tragedii opowiedziała m.in. kobieta po aborcji, mówił też mężczyzna molestowany przez księdza, który mimo wiekiego dramatu, jaki przeżył, spotkał się z oprawcą i mu przebaczył, to był początek jego uzdrowienia wewnętrznego; wstrząsające były słowa matki po stracie zamordowanej córki, żony porzuconej przez męża, czy człowieka, który zamordował swojego przyjaciela.

Potem rozpoczęła się adoracja Najświętszego Sakramentu, którą zakończyła niedzielna msza święta, sprawowana o 1 w nocy. W przejmującym zimnie do końca wytrwało około 10 tysięcy osób, dając świadectwo wiary i miłości do Jezusa.

Całe spotkanie na lotnisku Włocławek – Kruszyn można było śledzić online na portalu tvp.info oraz vod.tvp.pl; film z nagraniem homilii św. Jana Pawła II udostępniło archiwum TVP.

Wydarzenie modlitewne „Polska pod Krzyżem” przeszło do historii i stało się jej ważną częścią. Nie kończy się jednak modlitwa Polaków.

Maciej Bodasiński i Lech Dokowicz zapraszają do włączania się w „Modlitwę za kapłana", której opis jest na stronie www.modlitwazakaplana.pl. Jej inicjatorem i organizatorem jest Adrian Pakuła z Poznania. Świeccy w Polsce chcą z całych sił wspierać księży, potrzebujemy kapłanów pełnych Bożego Ducha i wiary. We Włocławku zebrano dokładnie 8.273 deklaracje osób, przystępujących do nowej akcji modlitewnej. Niech każdy polski kapłan ma swojego wstawiennika! Więcej informacji na www.modlitwazakaplana.pl.

Przed Drogą Krzyżową ogłoszono też datę premiery długo oczekiwanego filmu „Nieplanowane” (Unplanned), który niedawno wstrząsnął Ameryką. Według osób, które widziały film, jest to najlepszy materiał o aborcji, jaki kiedykolwiek powstał. Przeznaczony jest dla widzów powyżej 15 roku życia, bez względu na poglądy, jakie mają w tej sprawie. Jest to poruszający obraz opowiadający prawdziwą historię Abby Johnson, najmłodszej dyrektorki kliniki aborcyjnej w Stanach Zjednoczonych.

Polska premiera ustalona została na nieprzypadkowy dzień 1 listopada 2019 r., dzień Wszystkich Świętych.

Organizatorzy zapraszają do kin i akcji modlitewnej w intencji nieplanowanych.

Więcej informacji już niedługo na www.nieplanowanewpolsce.pl

oraz www.polskapodkrzyzem.pl.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem