Reklama

Chojnowscy Strzelcy na Kresowych mogiłach Polaków

2019-08-13 12:55

Czesław Dul*
Edycja legnicka 33/2019, str. 6-7

Michał Borkowski
Msza św. przy grobie proboszcza Kowalówki

Strzelcy z Chojnowskiej Drużyny Strzeleckiej im. 19. Pułku Piechoty Odsieczy Lwowa w dniach 8-19 lipca br. wzięli udział w akcji „Mogiłę Pradziada ocal od zapomnienia”. Dziś druga część wspomnień.

Praca i lekcja historii

W kolejnym dniu pobytu zostało odnowionych kilka następnych nagrobków, a cięte na „metry” wiatrołomy poukładane zostały w sztaple. Po obiedzie nadszedł czas, aby zobaczyć twierdzę w Kamieńcu Podolskim, o którą rozbiła się niegdyś potęga turecka. Dzięki odwadze polskich rycerzy dziś możemy mówić po polsku i modlić się w Kościele katolickim. Niestety, nie było dane Strzelcom wejść do twierdzy, gdyż dość wcześnie ją zamykają, ale przynajmniej z zewnątrz można było obejrzeć znane z historii mury. Msza św. odprawiona na uświęconym krwią obrońców chrześcijaństwa miejscu była bardzo podniosła. Jak dowiedzieliśmy się, tu wszędzie jest ogromna liczba pogrzebanych ludzi, którzy zginęli tylko dlatego, że wyznawali wiarę w Chrystusa. Mordowani na ogromną skalę całymi rodzinami wrzucani byli do wykopanych dołów śmierci. Niektórzy nie zginęli od razu, a oprawcy nie okazali im miłosierdzia, dobijając rannych. Jak bardzo musieli cierpieć, gdy zasypywano ich wapnem. „Wieczne odpoczywanie racz im dać, Panie!”.

Modlitewna niedziela i spotkanie z rodakami

Niedziela dniem odpoczynku, ale tylko od ciężkiej pracy fizycznej! Strzelcy ten świąteczny dzień spędzili „na baczność”. Najpierw w Brzeżanach, gdzie w trakcie Mszy św. odprawionej przez kapelana ks. ppor. Łukasza Świerniaka w koncelebrze z proboszczem tutejszej parafii ks. Andrzejem Remieńcem, wspomniano 76. rocznicę „Czarnej Niedzieli”. Modliliśmy się o życie wieczne dla Polaków zamordowanych w tzw. Rzezi Wołyńskiej, ale także o miłosierdzie Boże dla ich oprawców. Podczas tej modlitwy wystąpiliśmy w mundurach i z biało-czerwonym sztandarem, na którym wyszyto orła w koronie. Było to ogromnym przeżyciem dla miejscowych Polaków. W międzyczasie nawiedziliśmy miejscowy cmentarz i idąc alejkami, czytaliśmy napisy na nagrobkach. Wiele z tych grobów kryje szczątki oficerów 51. Pułku Ułanów Jazłowieckich, będącego rezerwowym dla bardzo bliskiego strzeleckim sercom 19. Pułku Piechoty Odsieczy Lwowa. Strzelcy uczcili pamięć żołnierzy przy pomniku wojny polsko-bolszewickiej. Na ręce ks. Andrzeja przekazali przywiezione z Polski dary ofiarowane przez Strzelców, członków ich rodzin, mieszkańców Chojnowa, redakcję „Niedzieli Legnickiej”, Stowarzyszenie Głogowska Edukacja Kresowa, oraz poseł Ewę Szymańską i senator Dorotę Czudowską. Były to zarówno obrazki ze świętymi, różańce, książki religijne, jak i bardziej przyziemne: ubrania robocze, rękawice i środki czystości. Strzelcy wybrali się także na cmentarz do Buszcza.

Reklama

Kolejne dni pracy i archiwizacja nekropolii

Nowy tydzień rozpoczął się pracowicie. Znowu koszono i wynoszono rosnące na wysokość do dwóch i pół metra pokrzywy pomieszane z gęstymi krzakami, usuwano leżące wiatrołomy. Przystąpiliśmy też do wykonywania odręcznego planu porządkowanej nekropolii oraz zdjęć każdego z odsłoniętych nagrobków. Po odpowiednim oznaczeniu zdjęcia te zostaną udostępnione na stronie FB Chojnowskiej Drużyny Strzeleckiej z prośbą o pomoc internautów w odczytaniu napisów, które czas zatarł. Następnie rozłożyliśmy przy odsłoniętych nagrobkach zapalone znicze i rozpoczęliśmy przygotowania do Mszy św. polowej. Nasz kapelan ks. Łukasz odnalazł grób z 1891 r. Był to grób proboszcza parafii w Kowalówce, przy którym to nagrobku ksiądz spędził wiele godzin, by go odrestaurować. Właśnie na tym grobie odprawiona została Msza św., poprzedzona wciągnięciem na zaimprowizowany maszt polskiej bandery i odśpiewaniem Mazurka Dąbrowskiego.

Pożegnanie z Kowalówką i wizyta we Lwowie

Przed odjazdem z Kowalówki uczczono także leżących na tym cmentarzu, a kiedyś po sąsiedzku żyjących z Polakami, mieszkańców w tej parafii. Na zaimprowizowanym maszcie, zgodnie z miejscem położenia geograficznego, zawiesiliśmy flagę ukraińską, a pod nią polską i zostawiliśmy obie, mając nadzieję, iż przetrwają do następnego roku.

Po ciężkiej pracy fizycznej, jako zakończenie tej żywej lekcji historii, Strzelcy poznali jeszcze piękny Lwów. Mł. Inspektor ZS Eryk Matecki, który jest komendantem Jednostki Strzeleckiej we Lwowie, pokazał Strzelcom Cytadelę Lwowską, w której stacjonował niegdyś 19. Pułk Piechoty Odsieczy Lwowa, co było wielkim przeżyciem, bo chojnowscy Strzelcy przyjęli właśnie ten pułk jako swego „patrona”. Pełna nazwa Drużyny brzmi właśnie Chojnowska Drużyna Strzelecka im. 19. Pułku Piechoty Odsieczy Lwowa. Pokazano Strzelcom także dom, w którym przez kilka lat mieszkał marszałek Józef Piłsudski, a także inne zabytki kultury polskiej, jakie zachowały się w tym mieście. Inspektor Eryk Matecki zaprowadził Strzelców także do szkoły, w której uczy się polska młodzież mieszkająca we Lwowie. Na ręce dyrektora tej placówki przekazano chemię gospodarczą i przybory szkolne zebrane przez Strzelców z naszej drużyny, jak też ofiarowane przez Ewę Szymańską, Dorotę Czudowską oraz prezesa POL-MIEDŹ TRANS sp. z o.o. jako wsparcie w trudnym dziele utrzymania polskiej tożsamości na tym terenie. Dyrektor Szkoły im. Marii Magdaleny pan Ryszard Vincenc pokazał nam piękne polichromie odkryte podczas remontu tej placówki i odnowione staraniem polskich organizacji zajmujących się ratowaniem zabytków.

Powrót do kraju

Dzięki dobremu kierowcy panu Michałowi Borkowskiemu z chojnowskiej firmy AW sprawnie zostały załatwione wszystkie formalności i już nad ranem Strzelcy byli w swojej kwaterze strzeleckiej w Chojnowie. Ogromna wdzięczność należy się panu Michałowi, bo nie tylko jest świetnym kierowcą, który zapewnił Strzelcom bezpieczeństwo podczas podróży, ale wraz z nimi pracował fizycznie na cmentarzu w Kowalówce, w międzyczasie przy pomocy aparatu fotograficznego dokumentując wszystko, co zostało zrobione.

* Autor jest komendantem Chojnowskiej Drużyny Strzeleckiej

Tagi:
historia

Kaplica, a może brama? – archeolodzy o Wzgórzu Lecha w Gnieźnie

2019-09-17 15:44

bgk / Gniezno (KAI)

Kończą się prace wykopaliskowe w ramach „Ekspedycji Palatium. Gniezno 2019”. Wykopaliska nie dały jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, gdzie znajdowało się książęce palatium, potwierdziły jednak znaczącą rolę Gniezna jako ośrodka władzy w okresie wczesnego średniowiecza.

Kruglov Oleg/fotolia.com

Jak informuje kierujący badaniami dr Tomasz Janiak, wyniki badań wykopaliskowych prowadzonych przy kościele pw. św. Jerzego w Gnieźnie przyniosły niezwykle interesujące efekty, choć na dzień dzisiejszy trudno powiedzieć, co archeolodzy faktycznie odsłonili. Przypuszczenia są trzy: fragment kaplicy, która stanowiła część palatium książęcego, pozostałości drugiego kościoła, który znajdował się w tym miejscu w początku XI wieku, w którym złożono relikwie Pięciu Braci Męczenników, albo pozostałości przedromańskiej bramy.

„Z najwcześniejszych reliktów odsłoniliśmy fragment narożnika budowli przedromańskiej. Datujemy ją na X lub pierwszą połowę XI w. Jest to zatem budowla przedromańska, jedna z najwcześniejszych budowli kamiennych w kraju. Trudno nam powiedzieć coś bliżej o funkcji tego obiektu. Może być to pozostałość aneksu/kaplicy stanowiącej część najwcześniejszego gnieźnieńskiego palatium. Być może jest to narożnik wolno stojącego kościoła – tego samego, w którym, jak mówią źródła pisane, złożono relikwie Pięciu Braci Męczenników. Być może funkcja tej budowli była jeszcze inna” – wyjaśnia dr Tomasz Janiak.

Jak dodaje, godna przemyślenia jest też hipoteza, że jest to przedromański zespół bramny prowadzącym do wnętrza członu książęcego grodu, gdzie znajdowała się siedziba władcy.

„Analogie do takich rozwiązań fortyfikacyjnych możemy odnaleźć na terenie cesarstwa niemieckiego, a konkretnie w rejonie Górnej Saksonii i Turyngii w okresie X-XI wieku w głównych grodach cesarskich (tzw. pfalzach), np. w Tilledzie, Werli, Pöhlde czy Grone koło Getyngi. Takie reprezentacyjne bramy budowano tylko w najważniejszych siedzibach władców tamtego czasu. A więc, jeśli rzeczywiście jest to brama, to mamy niepodważalny dowód na znaczenie Gniezna. Przedromańska, kamienna brama to unikat w Polsce. Nikłe relikty takiego założenia fortyfikacyjnego znane są jedynie z Wawelu” – mówi archeolog.

Warto podkreślić, że w kierunku północnym badacze natrafili na młodszą fazę omawianej konstrukcji. Jest to kamienny fundament, najprawdopodobniej z końca XI wieku.

„Możemy przypuszczać – niestety, z powodów specyfiki tego terenu dla badań archeologicznych, na chwilę obecną są to wszystko tylko hipotezy – że mamy do czynienia z drugą fazą gnieźnieńskiej bramy (lub palatium). Do jej budowy użyto budulca pochodzącego z wcześniej rozebranej (zniszczonej?) konstrukcji kamiennej, której pozostałość stanowi wspomniany wyżej narożnik. Z kolei na południe od tego najwcześniejszego reliktu natrafiliśmy na rumosz – wysypisko kamieni i zaprawy z okresu wczesnego średniowiecza, pochodzących z rozbiórki wzmiankowanej przedromańskiej budowli kamiennej” – tłumaczy dr Janiak.

W wykopie odsłonięto także fragment muru ceglanego wzniesionego w XVI wieku z polecenia arcybiskupa Jana Łaskiego. Okalał on niegdysiejszy cmentarz przy kościele św. Jerzego. Ponadto odnaleziono ślady późniejszych XX-wiecznych konstrukcji. Niestety teren ten był wielokrotnie niwelowany, przez co natrafienie na jednoznaczny ślad dużej budowli jest niemożliwe.

Czy zatem można powiedzieć jednoznacznie o odkryciu gnieźnieńskiego palatium? Taki był bowiem główny cel prowadzonych wykopalisk.

„Jednoznacznie nie – odpowiada Tomasz Janiak. – Ten najstarszy relikt może nim być, ale nie musi. Jak wspomniałem wcześniej, może to być także relikt kościoła, choć na dzień dzisiejszy najwięcej danych wskazuje na to, że mamy do czynienia z unikatowym w skali kraju przedromańskim zespołem bramnym. Warto zwrócić uwagę, że w grę wchodzi również młodsza faza obiektu, który możemy wiązać z późniejszą budowlą fortyfikacyjną i rezydencjonalną z końca XI wieku”.

Zdaniem kierownika wykopalisk odkrycia bez wątpienia stanowią jednak ważny argument przemawiający za szczególną rolą Gniezna w okresie początków państwowości polskiej.

„Pozostałości konstrukcji kamiennych z tego okresu nie mamy wiele i każda nowo odkryta jest swoistą sensacją archeologiczną. W tym przypadku mamy na pewno do czynienia z dwiema konstrukcjami, pierwszą z przełomu X/XI wieku i drugą z końca XI wieku. W przypadku obu nie wykluczamy tego, iż były one pozostałościami szeroko rozumianej rezydencji władców – choć w toku badań wynikły inne możliwości interpretacji” – stwierdza dr Janiak dopowiadając, że wzorce czerpano z terenu cesarstwa niemieckiego, a więc kopiowano najlepsze ówczesne rozwiązania.

„Co mogłoby to oznaczać? Gniezno spełniało rolę jednego z najważniejszych ośrodków grodowych w okresie pierwszej monarchii i bardzo ważnego ośrodka grodowego nie tylko w dobie panowania pierwszych historycznych Piastów, ale również w czasie, gdy znaczenie Wielkopolski jako centrum państwa spadło kosztem innych dzielnic” – tłumaczy dr Janiak. Zapowiada też, że badania będą kontynuowane. Po zabezpieczeniu reliktów ruszą prace laboratoryjne i gabinetowe. Archeolodzy planują również, po otrzymaniu koniecznych pozwoleń, przeprowadzić badania pod posadzką kościoła św. Jerzego w czasie, gdy będzie on remontowany. Tam bowiem kryje się ostateczna odpowiedź na pytanie o gnieźnieńskie palatium.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wanda Błeńska świadkiem wiary Nadzwyczajnego Miesiąca Misyjnego

2019-09-22 09:40

ms / Poznań (KAI)

Polska lekarka dr Wanda Błeńska znalazła się w gronie świadków wiary Nadzwyczajnego Miesiąca Misyjnego. W najbliższym czasie zostanie zaprezentowana strona internetowa poświęcona misjonarce w 10 językach świata.

www.tvn24.pl

Wśród świadków wiary obchodzonego w Kościele powszechnym w październiku br. Nadzwyczajnego Miesiąca Misyjnego znaleźli się m.in. św. Teresa od Dzieciątka Jezus, św. Franciszek z Asyżu czy św. Franciszek Ksawery.

Na portalu YouTube można już zapoznać się z filmem o działalności misyjnej dr Błeńskiej dostępnym w kilku językach. Strona, która zostanie wkrótce zaprezentowana, umożliwi poznanie historii jej życia i opinii wielu osób na jej temat. Przesłanie życia misjonarki zostanie streszczone w hasłach „wiara”, „misje”, „człowiek”, „pacjent”, „skromność”, „marzenia”.

Witryna będzie dostępna w języku polskim, angielskim, hiszpańskim, portugalskim, włoskim, chińskim, arabskim, rosyjskim, niemieckim i francuskim.

Kilka dni temu franciszkanie w Ugandzie otworzyli ośrodek zdrowia im. Wandy Błeńskiej w miejscowości Matugga pod nazwą „Wanda Matugga Health Center”. Pierwszej dziewczynce, która urodziła się tam 20 września, rodzice nadali imię Wanda. Dofinansowania sprzętu medycznego dla ośrodka udzieliło polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

Jeśli Stolica Apostolska wyrazi zgodę, wkrótce powinien też rozpocząć się proces beatyfikacyjny pochodzącej z Poznania lekarki, która przez 43 lata pomagała trędowatym w Ugandzie. Przygotowaniami do procesu zajmuje się z polecenia abp. Stanisława Gądeckiego ks. Jarosław Czyżewski, u którego można składać świadectwa na temat życia misjonarki (jaroslaw.czyzewski@archpoznan.pl).

Wanda Błeńska (1911-2014) uzyskała dyplom lekarski na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Poznańskiego w 1934 r. Po II wojnie światowej, w której uczestniczyła jako żołnierz Armii Krajowej, uzyskała też dyplom Instytutu Medycyny Tropikalnej i Higieny na Uniwersytecie w Liverpoolu.

W 1950 r. wyjechała do Ugandy, gdzie w Bulubie nad jeziorem Victoria ofiarnie oddawała się służbie chorym, zwłaszcza trędowatym. Dzięki poznańskiej lekarce tamtejsza placówka sióstr franciszkanek zyskała światową sławę, a centrum szkoleniowe szpitala nosi nazwę „Wanda Blenska Training Centre”.

Doktor Błeńska otrzymała od papieża Jana Pawła II najwyższe odznaczenie przyznawane świeckim zaangażowanym w życie Kościoła, Order Świętego Sylwestra. Jest honorową obywatelką Ugandy i miasta Poznania.

W stolicy Wielkopolski działa Szkoła Społeczna im. dr Wandy Błeńskiej. Jej imię nadano Akademickiemu Kołu Misjologicznemu w Poznaniu. W 2018 r. została wybrana przez mieszkańców „Poznanianką stulecia”. Wanda Błeńska zmarła w 2014 r. w wieku 103 lat.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Świadectwo wiary na ulicy

2019-09-22 21:21

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała

- Przeszliśmy przez Rynek naszego miasta, który symbolizuje współczesny świat – mówił w homilii bp Kiciński. - Niech ta procesja, świadectwo naszej wiary, będzie przypomnieniem, że nie samym chlebem żyje człowiek. Niech ta procesja – nie tak liczna, jak te pierwsze, sprzed 20 lat – pokazuje nam i przypomina jak łatwo jest roztrwonić to wszystko, co naprawdę ważne – nauczał.

Zobacz zdjęcia: Procesja z relikwiami św. Doroty i św. Stanisława

Procesja rozpoczęła się o godz. 16.00 w bazylice św. Elżbiety, przeszła przez Rynek, pl. Solny, ul. Gepperta, Kazimierza Wielkiego, pl. Wolności i od pl. Franciszkańskiego dotarła do kościoła p.w. Świętych Stanisława, Doroty i Wacława. Relikwie świętych niesiono na specjalnych platformach, w procesji szli kapłani, klerycy, siostry zakonne i wierni z różnych wrocławskich parafii.

Organizowana od 22 lat procesja jest tradycją, którą zapoczątkował kard. Henryk Gulbinowicz.

- Kiedy w 1997 r. powódź zaczęła zagrażać Ostrowowi Tumskiemu, s. Sylwina – ówczesna zakrystianka, zakonnica ze zgromadzenia sióstr Notre Dame, nawiązując do średniowiecznych tradycji, wydobyła ze skarbca katedralnego relikwiarz z palcem św. Stanisława Biskupa i umieściła go w jednym z okien zakrystii. Powódź nas ominęła - przypomina historię ks. Paweł Cembrowicz, proboszcz katedralnej parafii tłumacząc początki wrocławskiej procesji świętych. Od powodzi minęły lata, ale tradycja dziękczynienia za ocalenie miasta od całkowitego zalania w 1997 r. i przebłaganie za grzechy, które wciąż popełniamy, jest podtrzymywana.

Do wydarzenia sprzed 22 lat nawiązał też w homilii wygłoszonej w czasie Mszy św. sprawowanej w kościele p.w. Świętych Stanisława, Doroty i Wacława o. bp Jacek Kiciński.

- W 1997 r. życie toczyło się spokojnie i nagle przyszła powódź. Wielu straciło wszystko, cały dobytek. Wielu straciło najwięcej, bo własne życie, ale w tamtych dramatycznych dniach wydarzyło się też coś dobrego – odezwała się ludzka solidarność, w wielu ludziach obudziło się człowieczeństwo. Sąsiad pomagał sąsiadowi, wielu nawróciło się do Boga. Mimo zagrożenia i niebezpieczeństwa, które niósł żywioł, ludzie sobie pomagali. Gdy minął czas od tego tragicznego wydarzenia niektóre ze starych, często złych przyzwyczajeń, wróciły – mówił kaznodzieja nawiązując do fragmentu Ewangelii, w której rządca w obliczu pozbawienia go pełnionej funkcji potrafił wykrzesać z siebie miłosierdzie i litość darując część długów wierzycielom. Bp Kiciński porównał jego sytuację z naszą, gay stajemy w obliczu nagłej straty. – Wtedy, gdy wszystko nam się wymyka potrafimy nagle być dobrymi ludźmi – mówił. Przypomniał też, że wielu z tych, którym powierzono urzędy zapomina, że są tylko zarządcami a nie właścicielami. – W życiu człowieka może pojawić się grzech, który nazywa się zapomnieniem Boga. Człowiek staje się nieczuły dla Boga i wtedy jego życiem zaczynają kierować pożądliwości, które powoli go niszczą. Gdy człowiek staje się nieczuły na Boga stawia siebie na pierwszym miejscu – tak było w czasach Noego – przypominał bp Jacek – i za czasów Sodomy i Gomory, kiedy uratował się jedynie Lot z najbliższymi i tak było w czasach Jezusa. Ciągnęły za Nim tłumy, ale na Golgocie pod krzyżem stała jedynie Maryja, Jan i najbliżsi – mówił. Ze smutkiem konkludował, że szliśmy z relikwiami przez miasto, gdzie dla wielu Bóg stał się kimś niepotrzebnym, kimś zbędnym. – Nasza dzisiejsza procesja miała i ma niezwykłą wymowę, zwłaszcza w dzisiejszym świecie, gdy wydaje się, że człowiek zapomniał o Bogu – mówił bp Kiciński. – Ale niech ta procesja, świadectwo naszej wiary, będzie przypomnieniem, że nie samym chlebem żyje człowiek. Niech ta procesja – nie tak liczna, jak te pierwsze, sprzed 20 lat – pokazuje nam i przypomina jak łatwo jest roztrwonić to wszystko, co naprawdę ważne – nauczał.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem