Reklama

W drodze na ołtarze

Lgnęły do niego tłumy

2019-08-21 11:24

Magdalena Kowalewska-Wojtak
Niedziela Ogólnopolska 34/2019, str. 26-27

Archiwum Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża
Ks. Władysław Korniłowicz (1884 – 1946)

Papież Franciszek zatwierdził dekret Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych uznający heroiczność cnót ks. Władysława Korniłowicza, współzałożyciela Lasek i apostoła inteligencji. Oznacza to, że do jego beatyfikacji potrzebny jest już tylko cud za jego wstawiennictwem

Ośrodek dla Niewidomych w podwarszawskich Laskach, którego ks. Władysław Korniłowicz był ojcem duchowym i jednym z twórców, tętni życiem. Tutaj niewidomi już od najmłodszych lat znajdują kompleksowe wsparcie. W internatach i placówkach edukacyjnych przebywa w sumie ok. dwustu podopiecznych. Wśród zieleni znajduje się serce Lasek – kaplica. W tym miejscu modlił się ks. Korniłowicz, nazywany przez wszystkich „Ojcem”. W Domu Rekolekcyjnym można odwiedzić pokój tego sługi Bożego. Nie brakuje tam również licznych pamiątek po tym kapłanie.

Przyjaciel ks. Wyszyńskiego

„Wśród kapłanów, którym przypisuję największy wpływ na moje życie, w pierwszym rzędzie znajduje się ks. Władysław Korniłowicz (...). Temu kapłanowi zawdzięczam bardzo dużo” – powiedział w archikatedrze warszawskiej w sierpniu 1974 r. kard. Stefan Wyszyński.

Przyszły prymas poznał ks. Korniłowicza w latach 1920-21 w garnizonie wojskowym we Włocławku. Tam zaproszono Ojca do wykładów liturgicznych dla alumnów Wyższego Seminarium Duchownego. Już wtedy ks. Korniłowicz zrobił wrażenie na kleryku Wyszyńskim. „Na każde zawołanie przychodziłeś do nas, udzielałeś swej rady i wszczepiałeś w nas ducha wspólnoty” – wspominał ks. Stefan Wyszyński w przemówieniu wygłoszonym podczas jubileuszu 25-lecia kapłaństwa ks. Korniłowicza, który był najbliższym współpracownikiem i kierownikiem duchowym sióstr franciszkanek służebnic Krzyża posługujących w Ośrodku dla Niewidomych w Laskach. Prymas Tysiąclecia wskazywał, że ojcostwo ks. Korniłowicza miało cechy nadprzyrodzone. Nazywał go „Bożym aktywistą” i „wysłannikiem mocy Bożych”, który „dawał nie z siebie, lecz z Chrystusa, z Tego, w którym był, w którego niejako sam się zamieniał”. – Łączyła ich wielka przyjaźń. Ksiądz Prymas często opowiadał, że Ojciec Korniłowicz zawsze odsyłał swoich rozmówców ze wszystkimi sprawami do Pana Boga. Szczególna relacja między nimi nawiązała się w Żułowie, gdzie w czasie II wojny światowej ukrywał się Ojciec Korniłowicz – podkreśla w rozmowie z „Niedzielą” s. Radosława ze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża. Wraz z ukrywającym się na Lubelszczyźnie ks. Wyszyńskim Ojciec Korniłowicz prowadził wykłady dla sióstr i świeckich, a także dla tych, którzy przygotowywali się do kapłaństwa.

Reklama

Wykładowca i kapelan

Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża oraz Towarzystwo Opieki nad Ociemniałymi, założone przez niewidomą m. Elżbietę Różę Czacką, stały się priorytetem duszpasterskim Ojca Korniłowicza. Na stałe osiadł on w Laskach w 1930 r., po tym jak powrócił z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, gdzie przez 8 lat był dyrektorem Konwiktu Teologicznego dla Księży. Jego wykładów z liturgiki i etyki słuchał m.in. przyszły biskup lubelski i Prymas Tysiąclecia kard. Stefan Wyszyński.

Po śmierci pierwszego kierownika duchowego Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża – ks. Władysława Krawieckiego m. Czacka szukała kapelana, który wspierałby siostry i powstające dzieło, prowadzone do dziś przez Towarzystwo Opieki nad Ociemniałymi. Ówczesny nuncjusz apostolski w Polsce Achille Ratti, późniejszy papież Pius XI, potwierdził wybór m. Czackiej. Z upływem lat w Laskach Ojciec Korniłowicz z łatwością nawiązywał kontakt zarówno z posługującymi siostrami, jak i z osobami niewidomymi. Do wybudowanego w tym miejscu Domu Rekolekcyjnego przyjeżdżały osoby różnego wyznania i światopoglądu. Ojciec nikogo nie odrzucał. Wobec każdego wykazywał najwyższy szacunek. Apostołował poszukującym Boga. Był cenionym spowiednikiem. Do konfesjonału, w którym spowiadał, ustawiały się kolejki penitentów. Często odmienieni i nawróceni stawali się wolontariuszami Lasek. W rekolekcjach, które prowadził, uczestniczyli liczni duchowni, świeccy, w tym przedstawiciele polskiej inteligencji. – Ojca Korniłowicza można porównać do św. Franciszka. Nie zamierzał porywać tłumów, jednak bardzo wielu wiernych lgnęło do niego – mówi s. Radosława.

Ceniony był za bezpośredni kontakt z drugim człowiekiem i służbę bliźniemu, którą traktował jako największe zadanie w swoim życiu. Do swoich duchowych synów i córek zwracał się słowami: „Dziecko moje”. Był uczynny, pełen miłości do Boga, dawał siebie innym i dzielił się dobrem. W centrum swojego życia stawiał Mszę św., którą każdego dnia przeżywał w wielkim skupieniu i milczeniu. Pociągał wiernych do ołtarza, stał się swoistym prekursorem odnowy soborowej. Był wrażliwy na piękno śpiewu gregoriańskiego. Laski stały się miejscem, w którym tętniło życie liturgiczne. Wykazywał zachwyt nad przyrodą. A wnętrze jego pokoju charakteryzowała franciszkańska prostota.

Wierząca matka

Władysław Korniłowicz nie miał łatwego dzieciństwa. Urodził się w zaborze rosyjskim jako trzeci syn Wiktorii Poll i znanego warszawskiego psychiatry i neurologa dr. Edwarda Korniłowicza, który uchodził za jednego z najbardziej wpływowych przedstawicieli warszawskiego pozytywizmu. Wiarę w młodym Władysławie zaszczepiła religijna i pełna poświęcenia matka. Jako nastolatek potrafił uszanować odmienne poglądy swego ojca i braci. Wykazywał się też wielkim patriotyzmem i gorliwością w obronie ojczystego języka w czasach wzmożonej rusyfikacji. Po zdobyciu średniego wykształcenia postanowił wstąpić do seminarium. Decyzji tej sprzeciwił się jednak jego ojciec, który wysłał syna na studia przyrodnicze do Zurychu. Przyszły kapłan przerwał studia i w 1905 r. wstąpił do Warszawskiego Seminarium Duchownego. Potem wyjechał na studia filozoficzne i teologiczne do Szwajcarii. W 1912 r. w Krakowie przyjął święcenia kapłańskie z rąk bp. Adama Sapiehy, z którym później odbył podróż po Europie w celu poznania różnych ośrodków duszpasterskich. Za granicą ks. Korniłowicz poznał wówczas m.in. wybitnych przedstawicieli tomizmu – kard. Désiré Merciera oraz Jacques’a Maritaina. Czerpał z duchowości św. Tomasza z Akwinu. Żył tym świętym i wykazywał się dokładną znajomością wszystkich jego dzieł.

Kapelan

Był ojcem duchowym, który organizował wiele rekolekcji dla środowiska ziemiańskiego, m.in. w Warszawie, Poznaniu, Krakowie czy we Lwowie. Przyciągał do siebie również młodzież. Wybuch I wojny światowej zastał go w Zakopanem na wakacjach. Właśnie tam zaangażował się w duszpasterstwo młodych. Powrócił do Warszawy w 1916 r., gdzie najpierw był wikariuszem w Górze Kalwarii, a potem archiwistą, cenzorem książek i podręczników do nauki religii oraz notariuszem kurii. Nauczał katechezy i był kapelanem żołnierzy na froncie lwowskim. W czasie wojny z bolszewikami był duszpasterzem swoich uczniów, którzy należeli do Legii Akademickiej. W okopach spowiadał ich i dodawał im otuchy. Był także kapelanem Szkoły Podchorążych w Warszawie oraz duszpasterzem garnizonu we Włocławku. Przed śmiercią Józefa Piłsudskiego został poproszony do łoża umierającego Marszałka, aby udzielić mu ostatniego namaszczenia.

Duchowa łączność

Od wielu lat siostry franciszkanki służebnice Krzyża odmawiają ok. trzydziestu nowenn za wstawiennictwem Ojca Korniłowicza, który zmarł w Laskach 26 września 1946 r. w opinii świętości. – Wypraszają one liczne łaski, m.in. nawrócenia, uwolnienia z nałogów, przyjęcia cierpienia czy powrotu do zdrowia – mówi s. Radosława.

Księdza Korniłowicza pochowano na miejscowym cmentarzu w Laskach, na którym spoczywają wychowankowie i pracownicy tego miejsca, osoby duchowne, zaprzyjaźnieni lekarze, profesorowie, artystyści czy powstańcy. Uroczystościom pogrzebowym przewodniczył biskup lubelski Stefan Wyszyński. 32 lata później Prymas Tysiąclecia dokonał otwarcia procesu beatyfikacyjnego ks. Korniłowicza, którego szczątki w 1981 r. zostały przeniesione do warszawskiego kościoła św. Marcina. – Czujemy duchową łączność z Ojcem i jesteśmy mu wdzięczne za to, że zaangażował się w dzieło Lasek, które trwa do dziś. W tamtym czasie trzeba było wielkiej odwagi, aby współpracować z niewidomą m. Elżbietą Czacką i tworzonym przez nią dziełem dla niewidomych na ciele i na duszy – podkreśla s. Radosława. Siostry franciszkanki służebnice Krzyża mają nadzieję, że wkrótce będziemy mogli się cieszyć wyniesieniem na ołtarze obu tych wielkich kapłanów: kard. Stefana Wyszyńskiego i ks. Władysława Korniłowicza.

– Modlimy się o ich rychłą beatyfikację – wyznaje s. Radosława.

Tagi:
ks. Władysław Korniłowicz

Za wstawiennictwem „Ojca”

2019-07-16 11:54

Witold Dudziński
Edycja warszawska 29/2019, str. 7

Zatwierdzenie przez papieża Franciszka dekretu uznającego heroiczność cnót ks. Władysława Korniłowicza oznacza, że do jego beatyfikacji potrzebny jest już tylko cud za jego wstawiennictwem

Muzeum Narodowe w Warszawie
Ks. Władysław Korniłowicz w Laskach, z Zofią Szczucką

Długo czekano w podwarszawskich Laskach na kolejny ruch w procesie beatyfikacji ks. Władysława Korniłowicza, współzałożyciela znanego ośrodka w Laskach, apostoła inteligencji, niewierzących i ludzi obojętnych względem Boga. Na początku lipca z Watykanu dotarła do nas wiadomość: papież Franciszek zatwierdził dekret papieskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych.

Siostry ze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża, które posługują w Laskach, modliły się o to od lat. To one były inicjatorkami rozpoczęcia procesu beatyfikacji. W Laskach trwają nieustanne nowenny. – Codziennie modlimy się, za przyczyną ojca, za przyczyną współzałożycielki matki Elżbiety Czackiej – mówi s. Jana Maria Ściga FSK. – Wypraszamy za ich wstawiennictwem łaski, uzdrowienia, wsparcie duchowe.

Dzieło Lasek

Zakład dla Niewidomych w Laskach to dzieło ks. Korniłowicza, z którego jest najbardziej znany. Wszystko zaczęło się od spotkania z matką Czacką, założycielką Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi oraz Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek posługujących w Laskach.

Duchowny, gdy został poproszony o opiekę duchową nad ośrodkiem, nie zastanawiał się długo. Został ojcem „Dzieła Lasek”, które dziś jest miejscem skupiającym placówki opieki i edukacji niewidomych, a także apostolstwa wobec ludzi poszukujących wiary. Innym doświadczeniem księdza było duszpasterstwo młodzieży harcerskiej, legionowej i wojskowej. Podczas wojny polsko-bolszewickiej towarzyszył swoim uczniom, zmobilizowanym do Legii Akademickiej, jako kapelan wojskowy na froncie, m.in. pod Lwowem, Sokolnikami i Skniłowem. Był też kapelanem warszawskiej Szkoły Podchorążych i garnizonu we Włocławku.

Nic na siłę

– Choć był księdzem diecezjalnym, ludzie mówili do niego „ojcze” – zwraca uwagę s. Jana Maria Ściga, autorka biografii ks. Korniłowicza. – Wynikało to z istoty jego duszpasterzowania. Był ojcem dla niewidomych na duszy, i w tym kierunku wskazał charyzmat naszego zgromadzenia. Rozszerzył go od służby dla niewidomych na ciele, do niewidomych na duszy – mówi s. Ściga.

Niektórzy z nich w Laskach nawrócili się. „Ojciec” ich formował, do późnych godzin nocnych spowiadał. Przyciągał ich swoją osobowością i duchem osobistej modlitwy. Do anegdoty przeszły opowieści, jak ludziom potrzebującym rozdawał garderobę. Przyjeżdżających do niego z całej Polski penitentów, zanim wysłuchał, pytał, czy nie są głodni. Widział najpierw człowieka i jego podstawowe potrzeby, dopiero potem potrzeby duchowe.

Charakterystyczna była niezwykła dyskrecja ojca w towarzyszeniu osobom poszukującym. Nie zasłaniał sobą Boga, nie agitował; towarzyszył, dając czas na dojrzenie do osobistej relacji z Bogiem. Nie nawracał na siłę. Potrafił czekać, aż Pan Bóg sam zadziała.

O tym, że był uważany za kapłana od spraw trudnych niech świadczy fakt, że to właśnie jego wezwano do łoża umierającego marszałka Józefa Piłsudskiego, który oddalił się od Kościoła. Ojciec Korniłowicz przgotował go na śmierć.

Symboliczny grób

W środkowej części cmentarza w Laskach, przy głównej alei, stoi wysoki brzozowy krzyż upamiętniający grób ks. Korniłowicza. Dziś grób jest symboliczny: w listopadzie 1981 r., po rozpoczęciu procesu beatyfikacyjnego, ekshumowano prochy kapłana i złożono w kościele św. Marcina w Warszawie.

Korniłowicz był ojcem duchowym ks. Stefana Wyszyńskiego, kapelana Ośrodka, konspiracyjnego kapelana kampinoskiej AK, późniejszego kardynała. Znajomość zaczęła się w czasie studiów ks. Wyszyńskiego. Student Wyszyński zaprzyjaźnił się z wykładowcą Korniłowiczem.

Przyjaźń polegająca na relacjach ojcowsko-synowskich, przetrwała aż do samej śmierci ks. Korniłowicza. Ks. Wyszyński korzystał do końca z kierownictwa duchowego ojca, ale sam też bywał wsparciem dla „ojca”. Po śmierci ks. Korniłowicza w 1946 r. ks. Stefan Wyszyński już jako kolejno biskup, prymas i kardynał przyjeżdżał do Lasek na jego grób.

Góra Ojca

Wyraźnym śladem ks. Korniłowicza w Laskach jest Dom Rekolekcyjny Sióstr Franciszkanek. Gdy zamieszkał w Laskach w 1930 r., zbudowanie domu rekolekcyjnego, służącego osobom, które chciałyby pobyć tu w ciszy, odpocząć, pomedytować, zastanowić się nad swoim życiem, było jego marzeniem.

Dom miał powstać na górce – dziś nazywanej Górą Ojca – miejscu w Puszczy Kampinoskiej, oddalonym o 2 km od ośrodka. Ostatecznie wybudowano go już w ośrodku. W miejscu na górce stoi krzyż, a ona sama, także na mapach i przewodnikach, po wsze czasy pozostanie Górą Ojca.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Sięgać głębiej i patrzeć dalej – Redaktor Naczelny „Niedzieli” u Matki Słowa

2019-09-16 12:04

Damian Krawczykowski / Niedziela

Światowy Dzień Środków Masowego Przekazu przypadł w tym roku na niedzielę 15 września – z tej okazji rozważanie apelowe przed cudownym obrazem Matki Bożej Częstochowskiej na Jasnej Górze poprowadził przedstawiciel świata mediów katolickich – ks. dr Jarosław Grabowski - Redaktor Naczelny ogólnopolskiego Tygodnika Katolickiego „Niedziela”.

Mariusz Książek

Podczas rozważania Ksiądz Redaktor przypomniał wiernym zgromadzonym w Kaplicy Cudownego Obrazu, na czym polega dobre dziennikarstwo, które zawsze powinno służyć prawdzie. Przytoczył on także cenne wskazówki, jak w dzisiejszych trudnych czasach być dobrym dziennikarzem oraz jak łączyć wiarę z nowymi mediami, aby skutecznie docierać do współczesnego człowieka z orędziem ewangelizacji.

Na zakończenie modlitewnego przemówienia ks. dr Jarosław Grabowski prosił Panią Jasnogórską - Matkę Słowa, aby udzielała ludziom mediów łaskę zrozumienia, czego w danej sytuacji oczekuje od nas Bóg.

Poniżej prezentujemy zapis całości rozważania ks. Redaktora z okazji Światowego Dnia Środków Masowego Przekazu:

Matko Boża Częstochowska, w dzisiejszym apelowym czuwaniu zawierzamy Ci tych, którzy mają ogromną władzę. Tych, którzy kształtują znaczenie wielu pojęć, którzy tworzą komunikaty, którzy komentują naszą codzienność. Tych, od których oczekuje się prawdomówności, rzetelności, niezależności, otwartości, skuteczności. Matko Słowa zawierzamy Ci ludzi mediów. Dziennikarzy, redaktorów, publicystów, komentatorów, reporterów i całe środowisko medialne.

Tegoroczny dzień środków masowego przekazu, przypomina nam o odpowiedzialności za słowo. Słowo wypowiadane i pisane. Papież Franciszek w swoim orędziu na tegoroczny Światowy Dzień Mass mediów, przypomina nam o odpowiedzialnym używaniu języka. Wiemy, że zły język, złe słowa – mogą nie tylko ranić, ale i zabić. Słowo ma przeogromną moc. Słowa to ślad, który pozostawiamy po sobie, ale słowa trzeba ważyć, a nie liczyć.

Dobry dziennikarz to człowiek odpowiedzialny i wrażliwy, który usiłuje zrozumieć innych – ich intencje, ich wiarę, ich zainteresowania, ich tragedie. Dobry dziennikarz posiada umiejętność słuchania i dyskusji, ale bez atakowania rozmówcy. Dziennikarz to ten, który bacznie obserwuje ludzi i tematy do rozmów. Nie pozostaje biernym powielaczem treści. Dobry dziennikarz nie ma łatwo, on ma zawsze pod górę, tym bardziej dziennikarz katolicki, dlatego, że media katolickie mają ważne zadanie, muszą zawsze sięgać głębiej i zawsze patrzeć dalej. Skupiają się na wyjaśnianiu i pogłębianiu zjawisk, zawsze w duchu i w prawdzie. Podają do wiadomości to co inne odrzucają.

Dla nas, dla ogólnopolskiego Tygodnika Katolickiego „Niedziela”, jego 19 edycji diecezjalnych, to bardzo ważne wyzwanie. Przychodzimy dziś do Ciebie Matko Słowa, aby Ci podziękować. Podziękować za Twoją opiekę i prosić o łaskę trwania w wyznawaniu prawdy i pisaniu bez zachwiania. Zawierzamy Ci ludzi mediów, szczególnie odpowiedzialnych za media katolickie, które w swym przekazie nie ograniczają się tylko do ciemnej strony życia, bo przecież media katolickie nie mogą odbierać nadziei, nie mogą tworzyć atmosfery bezsilności i narzekania. Piszemy o tym, w co wierzą katolicy, ale też dlaczego w to wierzą. Bo przecież trudno jest żyć w zgodzie z wiarą, jeśli się jej nie zna. Pokazujemy wzorce wzięte z życia, by udowodnić, że można żyć zgodnie z zasadami wiary w dzisiejszych czasach, nawet gdy nas, ludzi wiary, atakują bo nienawidzą. Wiem że powinniśmy być jeszcze bardziej skuteczni, jeszcze bardziej przekonywający, by dotrzeć do współczesnego czytelnika, a nie wystarczy jak wiemy sam papier.

Główne medialne uderzenie odbywa się dziś w Internecie. Mocna i czytelna obecność tygodnika w przestrzeni bez granic, jaką jest Internet, a szczególnie w mediach społecznościowych, które stały się już głównym kanałem wymiany informacji – jest konieczna. Papież Franciszek przestrzega nas dziennikarzy, przed zagrożeniami, wypływającymi ze złego korzystania z sieci społecznościowej. Sieć, Internet, przypomina figurę wspólnoty, wymaga ona wzajemnego słuchania i dialogu, opartego na odpowiedzialnym używaniu języka. Sam Kościół – mówi Ojciec Święty – jest siecią utkaną przez komunię Eucharystyczną, w której jedność, nie opiera się na polubieniach, lecz na prawdzie, na amen, z którym każdy przylgnął do Ciała Chrystusa, przyjmując innych. W świecie wielopoziomowej komunikacji musi z jeszcze większym zaangażowaniem Kościół wykorzystywać wszystkie dostępne środki przekazu, by z odwagą głosić Ewangelię. Matko Najświętsza ufnie oddajemy się Tobie, chcemy być skutecznym i dobrze wykorzystanym narzędziem ewangelizacji. Matko Dobrej Rady, ponieważ wola Boża nie zawsze jest dla nas jasna, dlatego prosimy Cię o łaskę zrozumienia tego, czego Bóg od nas żąda.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Serce domu już bije

2019-09-16 23:54

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała

- Nie widziałem fotografii przedwojennej kaplicy w Małkowicach – mówił Abp Józef Kupny – ale chciałem, aby wnętrze tej odnowionej kierowało myśli ku Panu Bogu, ku niebu.

Pobłogosławiono dziś (16 września) kaplicę i poświęcono stół ołtarza w Domu św. Józefa w Małkowicach. Wszyscy – w wystąpieniach oficjalnych i poza nimi – podkreślali, że kaplica to dar abp. Józefa Kupnego, powstała z jego troski, zaangażowania i funduszy.

Zobacz zdjęcia: Kaplica w Domu św. Józefa w Małkowicach

- Odkąd Caritas rozpoczęła w Małkowicach swoją działalność, kaplica była konieczna. Ona funkcjonowała już troszkę wcześniej, ale dopiero teraz otrzymała właściwy wystrój i jest już miejscem godnym tego miana – mówił w rozmowie z Niedzielą abp Kupny.

- Wnętrze kieruje myśli ku Panu Bogu, ku niebu. Cieszymy się bardzo, że w tym domu jest serce, miejsce, w którym można z Panem Jezusem rozmawiać i nabierać sił. Zależało mi na tym, aby wystrój kaplicy tworzył określony klimat, dlatego rzeczywiście, konsultowałem kolejne kroki podejmowane przy powstawaniu tego miejsca. To nie jest tak, że coś się namaluje i to ma wartość religijną. Gdybyśmy czytali dokumenty Kościoła, to okazałoby się, że to Kościół orzeka o tym, że dany obraz ma charakter religijny a nie odwrotnie. Jeśli ktoś zrobi, np. instalację i sam stwierdzi, że to dzieło religijne, to Kościół nie musi potwierdzić tego stwierdzenia – mówił metropolita.

Abp podkreślił, że autor projektu kaplicy, artysta plastyk Jerzy Masternak był otwarty na wszystkie sugestie i odczytywał rolę, jaką to miejsce ma spełniać.

- Starałem się, aby wnętrze kaplicy pomagało modlącym się, dlatego mamy obraz Matki Bożej w Częstochowskiej Ikonie, obraz Jana Pawła II, wielkiego świętego i w głównej nawie kaplicy obraz św. Józefa, który opiekuje się Jezusem. Tak było w Izraelu, że we wczesnym okresie dziecko było pod opieka matki, ale gdy chłopak dorastał, to uczeniem pism zajmował się ojciec. I tu mamy obraz Józefa zajmującego się dorastającym Jezusem – mówił pasterz.

- Zwykle w tych przedstawieniach ich obojga – Jezusa i Józefa – Jezus trzyma krzyż. Ja poprosiłem artystę, aby Jezus trzymał baranka. Z jednej strony symbol – to przecież sam Jezus jest Barankiem, który składa siebie w ofierze – ale jednocześnie z tego obrazu bije wielkie ciepło, Jezus niesie baranka, którym mógłby być każdy z nas – to wyobrażenie dodaje otuchy, koi serce – dzieli się abp Józef i dodaje, że św. Józef naprawdę pomaga. - Siostry zakonne oddają świętemu wielką cześć – w każdym zakonie jest figura, albo obraz św. Józefa i one się do niego zwracają. Mają też taki zwyczaj, że swoje prośby piszą na karteczkach, albo dają świętemu małą torbę i tam umieszczają – wyjaśnia. Może i w Małkowicach mieszkańcy Domu św. Józefa zechcą śmielej powierzać mu swoje potrzeby?

Kaplica powstawała przez ostatnich 5 lat. Wcześniej była nieużywana od 1950 r., kiedy komunistyczne władze odebrały Siostrom Elżbietankom budynek (od 1912 r. w neogotyckim budynku siostry miały swój klasztor i prowadziły dom opieki zgodnie z charyzmatem. Po 1945 r. siostry zajęły się opieką nad sierotami, jako oddział ówczesnej Caritas. Po rozwiązaniu Caritas Dom Dziecka upaństwowiono) i kaplicę zamieniono na magazyn i suszarnię prania. W 2015 r. po raz pierwszy od ponad 70 lat miejscem spotkania abp. Józefa Kupnego z fundatorami środków na remont budynku było właśnie pomieszczenie pełniące wcześniej rolę kaplicy. Już wtedy okazało się, że konieczne będzie nie tylko wyposażenie jej w niezbędne przedmioty liturgiczne, ale gruntowny remont. Abp Józef podarował wtedy na użytek podopiecznych Caritas paramenty liturgiczne, ornat, ampułki, lekcjonarze, w tym cyborium, stuły oraz alby po bp. Józefie Pazdurze.

W czasie uroczystej Mszy św. pokropiono wodą wnętrze i ołtarz, poświęcono go i okadzono, następnie, na ołtarzowej desce, zagościły białe obrusy, wniesiono świece i krzyż. Homilię, pełną radości i wdzięczności za dar kaplicy dla podopiecznych Caritas, wygłosił ks. Dariusz Amrogowicz, dyrektor wrocławskiej Caritas.

Podkreślił rolę św. Józefa, który realnie opiekuje się Domem w Małkowicach. - Przez ostatnie 5 lat budynek w Małkowicach bardzo się zmienił. Wymieniono wszystkie okna, odremontowano drugie piętro, odnowiono poddasze, zainstalowano drugą windę, a teraz trwają pracę przy odświeżaniu elewacji. Prace idą bardzo dynamicznie, dzieje się to dzięki wsparciu św. Józefa, a ta kaplica ma być sercem całego domu – mówił.

Niespodzianką na zakończenie Eucharystii był odczytany przez ks. Adama Łuźniaka dekret arcybiskupa wrocławskiego nadający ks. Dariuszowi Amrogowiczowi godność kanonika gremialnego kapituły metropolitalnej wrocławskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem