Reklama

Wiadomości

Prawicowy spór o aborcję

Marszałek Marek Jurek zdecydował o utworzeniu wspólnej listy wyborczej z Kają Godek po tym, gdy znana działaczka pro-life opuściła szeregi Konfederacji

2019-08-21 11:24

Niedziela Ogólnopolska 34/2019, str. 30

[ TEMATY ]

polityka

aborcja

Artur Stelmasiak

Kwestia ochrony życia potrafi rozpalić do czerwoności emocje na lewicy, totalnie wystudzić zapał w partii rządzącej, ale także bywa niewygodna dla formacji deklarujących konserwatywne poglądy. Tak było w przypadku tarć w Konfederacji, którą opuścili działacze Fundacji Życie i Rodzina.

Kolejny raz się okazało, że solidną polityczną firmą, której od prawie 30 lat niezmiennie zależy na ochronie życia i rodziny, jest środowisko skupione wokół marszałka Marka Jurka. – Zaprosiłem Kaję Godek, bo jest ona urzędowym reprezentantem ponad 830 tys. Polaków, którzy podpisali się tak jak ja pod projektem „Zatrzymaj aborcję” – mówi „Niedzieli” marszałek Jurek. – Komitet Wyborczy Prawica jest propozycją dla tych, którzy mówią, że nie mają na kogo głosować, bo są zawiedzeni i rozczarowani. Chcemy dać propozycję oddania głosu, po którym nie będzie wyrzutów sumienia.

Odejście z Konfederacji

Połączenie konserwatywnych sił przed wyborami jest niespodzianką, bowiem od kilku miesięcy Kaja Godek była jedną z twarzy liderów Konfederacji. Okazało się jednak, że w tym ugrupowaniu nie wszystkim podobało się twarde podnoszenie postulatu ochrony życia. – W Konfederacji środowisko obrońców życia nie dostało możliwości skutecznego działania, nawet w statucie partii nie ma słowa na ten temat. Kolejną kwestią było wypychanie pro-liferów na słabsze miejsca. Przecież tak się nie robi, gdy komuś prawdziwie zależy na ochronie życia – podkreśla Kaja Godek.

Reklama

Po odejściu członków Fundacji Życie i Rodzina z szeregów Konfederacji na środowisko narodowców i sympatyków Janusza Korwin-Mikkego posypała się fala krytyki. „Wiem, na kogo nie głosować. Na pewno nie warto na Konfederację – po tym jak wywalili Kaję Godek, bo im pro-life źle działa na wyniki” – napisał Wojciech Cejrowski.

Zamieszanie wywołało falę oburzenia u dotychczasowych zwolenników Konfederacji, dla których ochrona życia jest kluczowym postulatem. Dlatego liderzy tej formacji zaczęli podejmować próby uwiarygodnienia się w kwestii pro-life. Zaczęli zwoływać konferencje prasowe i zapraszać na listy ludzi, którzy mieliby wypełnić lukę m.in. po Kai Godek. – Podstawowym naszym postulatem jest ochrona życia, ale nie mogliśmy się także zgodzić, by wokół Konfederacji kręciły się osoby powiązane z Wojskowymi Służbami Informacyjnymi. Właśnie po tym, gdy zaczęliśmy protestować przeciwko WSI, środowisko pro-liferów zaczęło być marginalizowane i wypchnięto nas z rady Konfederacji – tłumaczy Kaja Godek. – Chodzi też o zwykły patriotyzm. Przecież nic nie będzie z ochrony życia i rodziny, jeżeli siła polityczna, która o to walczy, ma niejasne powiązania z osobami, którym nie zależy na dobru Polski.

Grupa upartych posłów

Liderzy Prawicy RP wspólnie z Kają Godek zorganizowali konferencję prasową przed siedzibą PKW, gdzie złożyli wniosek o rejestrację Komitetu Wyborczego Prawica. Marek Jurek podkreślił, że KW Prawica jest gwarantem wypowiedzenia konwencji stambulskiej, a także ważnych postulatów konserwatywnych wyborców. – Genderowa konwencja stambulska jest miną podłożoną pod polską edukację i ma legitymować wprowadzanie ideologii gender do polskich szkół. Tu nie wystarczy mówić: wara, tylko trzeba podjąć konkretne działania i tę konwencję wypowiedzieć. Prawica będzie się koncentrować wokół spraw podstawowych, takich jak: suwerenność Rzeczypospolitej, cywilizacja życia, prawa rodziny oraz wolność polityczna – mówi Marek Jurek.

W rozmowie z „Niedzielą” marszałek Jurek tłumaczy, że w Sejmie potrzebna jest grupa upartych posłów, którzy będą upominać się o ważne dla katolików kwestie oraz budzić sumienia większości. – Przecież to sumienie indywidualnych posłów z różnych ugrupowań sprawiło, że został odrzucony w pierwszym czytaniu proaborcyjny projekt Barbary Nowackiej – wskazuje.

Warto też wspomnieć o projekcie pro-life, który został zgłoszony przez Solidarną Polskę w 2012 r. Wówczas okazało się, że znalazła się większość w parlamencie, która poparła ten projekt w pierwszym czytaniu, a przecież był to Sejm, w którym większość miała koalicja PO-PSL. – Dopiero zmasowany atak prezydenta Bronisława Komorowskiego, Donalda Tuska i dużej części liberalnych mediów na polityków koalicji sprawił, że projekt został utrącony – zauważył Marek Jurek.

Przypomniał także trudną walkę z początku lat 90. ubiegłego wieku, gdy aborcja była „zabiegiem na życzenie”. – Tę walkę udało się wygrać tylko dlatego, że była grupa posłów, którzy przy postulacie ochrony życia mocno się upierali. W 1993 r. wystarczył nasz klub, czyli ok. 40 posłów, 10 proc. składu parlamentu, by obudzić sumienia większości Sejmu – mówi „Niedzieli” Marek Jurek.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Sejm: Magdalena Biejat odwołana z przewodniczenia komisji polityki społ. i rodziny

2020-01-16 13:10

[ TEMATY ]

polityka

Robert Sobkowicz / Nasz Dziennik

Biejat Magdalena

Posłanka Lewicy Magdalena Biejat została w czwartek odwołana z funkcji przewodniczącej sejmowej komisji polityki społecznej i rodziny. Na nową przewodniczącą wybrano Urszulę Rusecką (PiS). Głosowanie poprzedziła burzliwa debata i polemiki między parlamentarzystami PiS i Lewicy.

Magdalena Biejat została wybrana na przewodniczącą sejmowej komisji polityki społecznej i rodziny 14 listopada, na pierwszym posiedzeniu. Zagłosowało za nią 25 posłów, w tym członkowie Prawa i Sprawiedliwości.

Po wyborze Biejat przekonywała, że dla wszystkich członków komisji "w centrum jest człowiek, od prawa do lewa". - Możemy w różny sposób definiować najważniejsze potrzeby i sposób ich rozwiązywania, ale jestem przekonana, że będziemy potrafili ze sobą konstruktywnie współpracować, a rozwiązania, które będą wychodziły z tej komisji będą jak najlepsze dla Polek i Polaków - dodała.

Wkrótce po głosowaniu posłanka PiS Anna Siarkowska poinformowała, że tylko trzy członkinie tego ugrupowania były przeciwne wyborowi Biejat, inni albo zagłosowali "za", albo byli na posiedzeniu nieobecni. Nie przeszkodziło to PiS w złożeniu w grudniu wniosku o odwołanie lewicowej przewodniczącej.

Według Jana Kanthaka (PiS), Biejat nie może sprawować funkcji przewodniczącej komisji polityki społecznej i rodziny, bo jest osobą, która "niszczy polskie rodziny, chce zabijać poczęte dzieci, która zagraża naszej przyszłości". Odwołania Magdaleny Biejat domagała się również Konfederacja.

Sprawozdawczyni wniosku o odwołanie, posłanka Teresa Wargocka (PiS) argumentowała, że Magdalena Biejat jest jedynym przewodniczącym spośród 29 przewodniczących sejmowych komisji bez doświadczenia parlamentarnego, jest bowiem posłanką pierwszą kadencję. Biejat wytknięto też "absolutny brak aktywności" w czterech tygodniach, które nastąpiły po jej wyborze.

Zdaniem posłów PiS, przewodniczenie tej komisji powinno natomiast przypaść bardziej doświadczonej osobie. Nie bez znaczenia miał być przy tym także fakt, że jest to jedna z najbardziej obciążonych pracami komisji w Sejmie.

Jednak powodem odwołania stały się jednak także poglądy Magdaleny Biejat, które w uzasadnieniu uznano za kontrowersyjne. - Poglądy polityczne, jakie pani poseł reprezentuje w licznych wywiadach, m.in. w sprawie modelu rodziny, nie są podzielane przez większość naszego społeczeństwa. Wypowiedzi te rezonują w opinii społecznej i wywołują niezadowolenie wielu obywateli, że głosi je przewodnicząca komisji, w której zapadają decyzje o polityce państwa wobec rodzin - mówiła Wargocka.

Poseł Wargocka złożyła następnie trzy wnioski; o odwołanie Biejat z funkcji przewodniczącej komisji, o powołanie na przewodniczącą poseł Urszuli Ruseckiej (PiS) oraz o powołanie Roberta Warwasa (PiS) na zwolnione przez Rusecką stanowisko wiceprzewodniczącego.

W obronie Magdaleny Biejat stanęli posłowie Lewicy i Koalicji Obywatelskiej.

Marzena Okła-Drewnowicz (KO) poinformowała, że wytykanie braku doświadczenia parlamentarnego jest hipokryzją, gdyż przewodniczącą komisji rodziny w poprzedniej kadencji była Bożena Borys-Szopa, także po raz pierwszy zasiadająca w parlamencie. - Wtedy to państwu nie przeszkadzało? - pytała posłów PiS.

Inni parlamentarzyści argumentowali, że partia rządząca nie ma monopolu na sprawy społeczne w parlamencie. Sprzeciwiali się też temu, aby sprawy światopoglądowe czy polityczne decydowały o tym, kto ma być przewodniczącym komisji.

Sławomir Piechota (KO), przewodniczący komisji rodziny przez dwie kadencje, ubolewał, że łamany jest parlamentarny obyczaj przyznawania parytetu przewodniczenia komisjom według liczebności klubów parlamentarnych. - To bardzo niebezpieczny precedens. Sami kiedyś możecie paść ofiarą łamania tego obyczaju - mówił.

Głos zabrał też Grzegorz Braun z Konfederacji, ale zamiast uzasadniać swoją przychylność wobec wniosku PiS, skupił się głównie na krytyce postępowania tej partii. - Jedzcie tę żabę, koleżanki i koledzy, skoro umówiliście się na taki parytet - mówił, odnosząc się do podziału stanowisk w komisji.

Debata nie zmieniła jednak decyzji PiS, które mając większość w komisji, przy wsparciu Konfederacji, odwołało Magdalenę Biejat z funkcji przewodniczącej. Głosowało za tym 19 członków komisji, 12 było przeciw, nikt się nie wstrzymał.

Za wyborem Urszuli Ruseckiej opowiedziało się 18 posłów, wstrzymał się Grzegorz Braun. Na wiceprzewodniczącego wybrano też Roberta Warwasa. Po odwołaniu Biejat kluby opozycyjne KO i Lewicy opuściły posiedzenie, nie biorąc tym samym udziału w głosowaniu.

Do sejmowej komisji polityki społecznej i rodziny trafił w poprzedniej kadencji obywatelski projekt "Zatrzymaj aborcję", jednak prace nad nim nigdy się nie odbyły. Powołana w celu jego rozpatrzenia specjalna podkomisja nie zebrała się ani razu.

Projekt "Zatrzymaj aborcję" jest inicjatywą ustawodawczą zgłoszoną przez komitet inicjatywy ustawodawczej o tej samej nazwie. Został złożony w Sejmie 30 listopada 2017 przez działaczy pro-life z Fundacji Życie i Rodzina. Jego celem jest wykreślenie z ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży tzw. przesłanki eugenicznej, pozwalającej na aborcję dzieci, u których stwierdzono podejrzenie nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. Pod projektem podpisało się 850 tys. Polaków.

CZYTAJ DALEJ

Częstochowa: ekumeniczne nabożeństwo Słowa Bożego w „Niedzieli”

2020-01-23 15:07

[ TEMATY ]

ekumenizm

Słowo Boże

Tygodnik Niedziela

Bożena Sztajner /Niedziela

„Dziś Chrystus wzywa nas do otwartości na siebie. Ta otwartość uzewnętrznia się: życzliwością, gościnnością, zrozumieniem i poszanowaniem” – mówił 23 stycznia w kazaniu ks. Adam Glajcar, proboszcz parafii ewangelicko-augsburskiej w Częstochowie, podczas Ekumenicznego Nabożeństwa Słowa Bożego. Zorganizowano je w ramach Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan w auli redakcji Tygodnika Katolickiego „Niedziela”.

Zobacz zdjęcia: Ekumeniczne nabożeństwo Słowa Bożego w „Niedzieli”

Nabożeństwu przewodniczył ks. dr Jarosław Grabowski, redaktor naczelny „Niedzieli” i kierownik Referatu Dialogu Ekumenicznego, międzyreligijnego, z niewierzącymi Kurii Metropolitalnej w Częstochowie. – Jako redakcja wchodzimy w nurt Kościoła. Modlimy się razem. Taka jest droga Kościoła. Łączy nas Boże Słowo. Łączy nas Jezus Chrystus – mówił na początku nabożeństwa ks. Grabowski.

W kazaniu ks. Adam Glajcar wskazał na postać św. Pawła apostoła, jako tego, który doświadczył szczególnego nawrócenia – Bóg ma litość. On nie chce śmierci grzesznika. Przekonuje o tym także życie apostoła Pawła, który pod Damaszkiem przeżywa wielką teofanię i spotkanie z Bogiem, Jezusem Chrystusem, którego prześladuje. Tam Bóg powołał Saula z Tarsu na swojego apostoła, którego nazywamy Apostołem Narodów – mówił ks. Glajcar.

Duchowny luterański podkreślił, że „oczyma wiary poprzez pryzmat przymusowej wizyty apostoła Pawła na Malcie i poprzez Chrystusowe zwiastowanie mamy zastanowić się nad zapomnianą cechą chrześcijaństwa – życzliwością połączoną z gościnnością”.

– Któż z nas nie lubi być goszczonym? Kto nie lubi przychodzić na wszelkiego rodzaju uroczystości i do tego być pięknie przywitanym, przedstawionym? – pytał duchowny luterański. – Któż jest uczestnikiem takich uroczystości? Ten, kogo cenimy, z kim chętnie przebywamy, przyjaźnimy się, w towarzystwie którego chcemy po prostu być. Często te uroczystości są elitarne, albo wbrew pozorom ograniczone. Co z tego, że jest tam zwiastowane Boże Słowo? Co z tego, że tam się ludzie modlą? Co z tego, że są śpiewane piękne, nabożne pieśni? To wszystko jest nam bardzo dobrze znane. Niewątpliwie to jest piękne, urzekające, a jednak zamykające wiarę, Ewangelię w odpowiednim kręgu – podkreślił ks. Glajcar.

– To my ludzie wprowadziliśmy pewne ograniczenia w interpretacji misyjnego Chrystusowego rozkazu: „Idźcie tedy i czyńcie uczniami…”. Jak mamy czynić uczniami tych, którzy błądzą po bezdrożach dnia codziennego? Jak mamy czynić uczniami tych, którzy przybywają do nas z odległych krajów, a my się nimi brzydzimy, albo ich odpychamy czy izolujemy. Getta były już zrobione i one funkcjonowały, ale do Boga nie zbliżały – kontynuował ks. Glajcar.

– „W domu Ojca wiele jest mieszkań”. Jezus przygotował tam miejsce dla każdego człowieka. Uczynił to poprzez swoją mękę i śmierć na krzyżu Golgoty oraz swoje zmartwychwstanie. Na krzyżu Jezus nie umierał za jedną grupę ludzi. On nie umierał za jedną denominację wyznaniową, ale za każdego człowieka, także tego, który nie wyznaje Boga Jahwe. On każdego zaprasza i mówi: „Pójdźcie, bo już wszystko przygotowane”. – dodał proboszcz parafii ewangelicko-augsburskiej w Częstochowie.

Ks. Adam Glajcar podkreślił, że „tu nie chodzi o niedzielne, świąteczne chrześcijaństwo, ale chodzi o codzienne życie, o codzienne relacje z drugim człowiekiem. Jak one wyglądają w naszych Kościołach, pracy, szkole, na ulicy? Czy ja jestem chrześcijaninem pełnym życzliwości, gościnności, uprzejmości?

Jaka to gościnność i życzliwość, gdy nasze domy odwiedzają ludzie brudni, głodni, samotni, schorowani czy też niechrześcijanie? Co my im wówczas mówimy? Czy pamiętamy o nauce Jezusa: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci najmniejszych, to Mnie uczyniliście”.

Duchowny zaznaczył, że „Bóg zbawienie ofiarował darmo z łaski każdemu człowiekowi”. – Każdy jest godnym Bożego miłosierdzia i łaski. To my, chrześcijanie jesteśmy zobligowani swoją postawą do zwiastowania Ewangelii, zwłaszcza obcemu, przybyszowi. Chrześcijaństwo nie dzieli, ale otwiera się na drugiego człowieka. Gdyby ludzie pozytywnie odpowiadali na zaproszeniem Jezusa, to nie byłoby dziś tylu wojen, kłótni, waśni, antagonizmów, uprzedzeń. Nie byłyby dziś ulice zapełnione dziećmi płaczącymi i wołającymi: „matko, ojcze, gdzie jesteś…”, gdyż zasiadali by wspólnie za stołem przygotowanym przez Pana – podkreślił ks. Glajcar.

Podczas nabożeństwem swoim świadectwem podzielił się ks. radca Krzysztof Michałek-Góral z parafii Kościoła Ewangelicko-Reformowanego w Kleszczowie. Natomiast Michał Michałek – zastępca wójta gminy Kleszczów wskazał na to, że wspólna modlitwa chrześcijan jest bardzo potrzebna w naszych czasach.

We wspólnej modlitwie wzięli udział m.in. przedstawiciele różnych Kościołów chrześcijańskich, a także klerycy Wyższego Seminarium Duchownego w Częstochowie, wierni różnych wyznań chrześcijańskich, pracownicy redakcji „Niedzieli”, osoby życia konsekrowanego, siostry brygidki, siostry Misjonarki św. Rodziny i siostry Uczennice Boskiego Mistrza.

W Częstochowie znajduje się parafia prawosławna ze świątynią pw. Cudotwórczej Częstochowskiej Ikony Matki Boskiej, której przewodzi ks. mitrat Mirosław Drabiuk. Jest również parafia ewangelicko-augsburska, której proboszczem jest ks. Adam Glajcar, krajowy ewangelicki kapelan strażaków, a także parafia polskokatolicka Matki Bożej Królowej Apostołów, z duszpasterzem ks. Szczepanem Rycharskim.

W Gniazdowie k. Koziegłów znajduje się starokatolicka parafia mariawitów, istniejąca od 1906 r., a w Kleszczowie parafia ewangelicko-reformowana, której administratorem jest ks. radca Krzysztof Góral.

Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan zakończy się wspólnym kolędowaniem 26 stycznia o godz. 18.00 w Sali Jana Pawła II na Jasnej Górze, z udziałem zespołu Pastores & Przyjaciele.

CZYTAJ DALEJ

Już w weekend zawody Pucharu Świata w Zakopanem

2020-01-24 10:37

[ TEMATY ]

skoki narciarskie

youtube.com

W sobotę czeka nas drużynowy konkurs skoków w Zakopanem. Wiadomo, że trener Michal Doležal puści do boju Dawida Kubackiego, Kamila Stocha i Piotra Żyłę. Ale kto będzie czwarty? Przedstawiamy prognozy potalu wpolityce.pl

Poza Kubackim, Stochem i Żyłą pozostali nasi skoczkowie spisują się fatalnie. A w konkursie drużynowym musi wystąpić czterech. Trener Doležal ma twardy orzech do zgryzienia. Oprócz naszych asów w piątkowych kwalifikacjach oprócz nich wystąpią: Stefan Hula, Maciej Kot, Aleksander Zniszczoł, Wolny, Andrzej Stękała i Adam Niżnik.

Niżnik pierwszy raz będzie miał okazję wystąpić w zawodach o Puchar Świata w Zakopanem. W sezonie zdobył sześć punktów w zawodach o Puchar Interkontynentalny. Na niego trener raczej się nie zdecyduje.

Szansa występu w drużynie 1 proc.

Stękała błysnął formą w zawodach o Puchar Interkontynentalny, bo zajął piąte miejsce. dzień później w Zakopanem był… 30. Dotychczas tylko raz wystąpił w zawodach o Puchar Świata.

Szansa występu w drużynie 1 proc.

Kot skacze coraz gorzej. W miniony weekend w Titisee-Neustadt skakał fatalnie. W niedzielnym konkursie był przedostatni. W sezonie tylko sześć razy zakwalifikował się do drugiej serii. W większości na jego początku.

Szansa występu w drużynie 2 proc.

Zniszczoł dostał szansę występu w zawodach o Puchar Świata kosztem Wolnego. Zaprezentował się lepiej od Huli i Kota, ale również nie awansował do drugiej serii. Pamiętajmy też, że to członek kadry B.

Szansa występu w drużynie 2 proc.

Hula jest najstarszym i najbardziej doświadczonym skoczkiem naszej kadry. Gwarantuje skoki na poziomie miejsc 20-40. Tylko czy to wystarczy do podium?

Szansa występu w drużynie 14 proc.

Wolny nie po to został odesłany do ostrych treningów, żeby trener nie miał w tym ukrytego celu. Wiadomo, że słabo skakał, dużo gorzej niż w poprzednim sezonie, ale w konkursach drużynowych w Wiśle i szczególnie w Klingenthal spisał się na miarę oczekiwań.

Szansa występu w drużynie 80 proc.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję