Reklama

Kościół

Uczył, jak kochać Boga i Polskę

Wielki Książę Kościoła, mąż stanu, interreks, a jednocześnie ciepły, zwyczajny, pełen humoru i serdeczny człowiek. Kardynał Stefan Wyszyński, Prymas Tysiąclecia, już wkrótce zostanie ogłoszony błogosławionym. Papież Franciszek upoważnił Kongregację do spraw Kanonizacyjnych do ogłoszenia dekretu o cudzie za wstawiennictwem Czcigodnego Sługi Bożego kard. Stafana Wyszyńskiego

Niedziela Ogólnopolska 41/2019, str. 18-19

[ TEMATY ]

kard. Stefan Wyszyński

Archiwum Instytutu Prymasa Wyszyńskiego

Nie byłoby na Stolicy Piotrowej tego Papieża Polaka (...), gdyby nie było Twojej wiary, niecofającej się przed więzieniem i cierpieniem, Twojej heroicznej nadziei, Twojego zawierzenia bez reszty Matce Kościoła, gdyby nie było Jasnej Góry (...)”. Słowa te wypowiedział do kard. Wyszyńskiego w Watykanie w październiku 1978 r. Jan Paweł II. Papieskie wyznanie doskonale oddaje, jaką rolę w dziejach Kościoła powszechnego odegrał Prymas Tysiąclecia.

Dom rodzinny

Skąd kard. Wyszyński czerpał siłę do pełnienia trudnej posługi Kościołowi i ojczyźnie zniewolonej totalitaryzmami? Moc dawały mu wiara i głęboki patriotyzm, które wyniósł z domu rodzinnego w Zuzeli, na pograniczu Mazowsza i Podlasia. Przyszedł tam na świat 3 sierpnia 1901 r. jako drugie dziecko Julianny i Stanisława Wyszyńskich. Ojciec przyszłego prymasa był organistą, pomagał też w prowadzeniu kancelarii parafialnej. Jako 9-letni chłopiec Stefan stracił matkę, która zmarła w wyniku komplikacji po porodzie najmłodszej córeczki Zosi. Na łożu śmierci prosiła Stefana, aby się ubierał. Chłopiec pobiegł więc po płaszcz, jednak Julianna powiedziała, żeby ubierał się inaczej. Nie zdążyła wyjaśnić synkowi swoich słów. Uczynił to ojciec, mówiąc, że matce chodziło o ubieranie się w cnoty. Jej słowa wywarły ogromny wpływ na przyszłe decyzje Stefana. Od tego momentu jeszcze mocniej związał się duchowo z Matką Bożą.

Oddany duszpasterz

Święcenia kapłańskie przyjął 3 sierpnia 1924 r. w kaplicy Matki Bożej Częstochowskiej w katedrze włocławskiej, a z Mszą św. prymicyjną pojechał na Jasną Górę. Pierwsze lata pracy kapłańskiej ks. Wyszyński poświęcił m.in. robotnikom – prowadził dla nich Chrześcijański Uniwersytet Robotniczy – a także studiom doktoranckim na Wydziale Prawa Kanonicznego KUL, które zwieńczył obroną pracy doktorskiej pt. „Prawa rodziny, Kościoła i państwa do szkoły”. Odbył też naukową podróż zagraniczną, podczas której obserwował rozwój katolickiej nauki społecznej w krajach Europy Zachodniej.

Reklama

W czasie II wojny światowej musiał się ukrywać w rożnych częściach kraju. W Lublinie poznał bliżej ks. Władysława Korniłowicza, który stał się jego ojcem duchownym. Ksiądz Wyszyński przebywał m.in. w podwarszawskich Laskach, gdzie został kapelanem zakładu dla niewidomych. W czasie Powstania Warszawskiego był też kapelanem okręgu wojskowego Żoliborz-Kampinos.

Biskup lubelski i prymas Polski

W 1946 r. Pius XII mianował ks. Wyszyńskiego biskupem lubelskim. W swoim biskupim herbie bp Wyszyński umieścił wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej i słowa „Soli Deo” („Samemu Bogu”). W maju tamtego roku został objęty stałą kontrolą Urzędu Bezpieczeństwa. Biskupem lubelskim był przez 2 lata.

Niecały miesiąc po śmierci prymasa Augusta Hlonda, 12 listopada 1948 r., Pius XII mianował bp. Wyszyńskiego metropolitą gnieźnieńskim i warszawskim, a tym samym prymasem Polski. Odtąd przez blisko 33 lata przewodził Kościołowi w Polsce, stawiał czoła bezbożnej, komunistycznej ideologii i bronił wiary oraz godności każdego człowieka. Obdarzony intuicją i profetycznym zmysłem przeprowadził Kościół w Polsce przez mroczne czasy komunizmu. Czynił wszystko, aby nie dopuścić do rozlewu krwi, jak to się stało w wielu krajach pozostających pod dominacją ZSRR. Znał marksizm lepiej niż komunistyczne władze.

Reklama

Niezłomny

Prymas Wyszyński widział konieczność znalezienia pewnego „modus vivendi”, czyli wzajemnego ułożenia stosunków w relacjach Kościół – państwo. Wybrał drogę porozumienia z polskim rządem, które zostało zawarte 14 kwietnia 1950 r. Jednak władze PRL nie przestrzegały porozumienia i stosowały coraz to nowe formy represji. Gdy komuniści chcieli ograniczyć wolność Kościoła przez dekret o obsadzaniu stanowisk kościelnych, równoznaczny z ingerencją w jurysdykcję kościelną, Prymas miał odwagę powiedzieć: „Non possumus!” (Nie możemy!). Na odpowiedź komunistycznych władz wobec niezłomnej postawy kardynała nie trzeba było długo czekać. We wrześniu 1953 r. został on aresztowany i był przetrzymywany przez ponad 3 lata w Rywałdzie, Stoczku Warmińskim, Prudniku i Komańczy. Władzom wydawało się, że będzie to cios, który osłabi polski Kościół, tymczasem stało się odwrotnie. Więzienie podniosło autorytet Prymasa w polskim społeczeństwie. Kardynał dzielący losy Polaków więzionych i prześladowanych za prawdę i miłość do ojczyzny stał się symbolem obecności i trwania Kościoła z narodem.

W czasie uwięzienia kard. Wyszyński nie tylko nie dał się złamać i zastraszyć, ale też wykorzystał swoje odosobnienie na przygotowanie programu duchowej odnowy narodu. W Komańczy, poddawszy się argumentowi, że św. Paweł najpiękniejsze listy pisał z więzienia, Prymas przygotował tekst Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego. Podczas internowania zrodziła się także idea Wielkiej Nowenny, pomyślanej jako próba wprowadzenia treści Ślubów Jasnogórskich w życie codzienne Polaków i przygotowanie do jubileuszu Milenium Chrztu Polski.

Zanurzony w Bogu

Głębokie zjednoczenie z Bogiem uwidaczniało się w życiu codziennym kard. Wyszyńskiego. Maria Okońska, która pracowała w sekretariacie Prymasa na ul. Miodowej, podkreślała, że był on rozmodlony, a równocześnie cały zwrócony ku ludziom. Choć bez przerwy zajęty sprawami Kościoła, nigdy się nie spieszył i nie okazywał zniecierpliwienia, gdy się nie w porę weszło do jego gabinetu, a przy stole był pełen humoru i dowcipu. Ten wielki mąż stanu miał wiarę małego dziecka – wierzył w Boga i wierzył Bogu.

Orędownik pojednania

Kardynał Wyszyński brał aktywny udział w przygotowaniach do zainicjowanego przez Jana XXIII Soboru Watykańskiego II i w jego obradach. W auli soborowej zabrał głos 11 razy. Szczególnie ważna była wypowiedź Prymasa poświęcona Matce Bożej, poparta prośbą Episkopatu Polski, w wyniku której Paweł VI ogłosił Maryję Matką Kościoła. Do historii przeszło również słynne Orędzie biskupów polskich do biskupów niemieckich, zakończone słowami: „(...) udzielamy wybaczenia i prosimy o nie”. Dokument ten spotkał się z ostrą krytyką w prasie. Atakowany był szczególnie kard. Wyszyński. Chciano przez to pomniejszyć zaufanie do Kościoła, jednak i ten pomysł komunistycznej propagandy okazał się chybiony.

Autorytet kard. Wyszyńskiego wśród Polaków stale wzrastał. Jego kazań słuchały rzesze wiernych. Wiele osób wspinało się na drzewa, wdrapywało na dachy, by choć przez chwilę móc zobaczyć przemawiającego Prymasa. Szczególnie uroczyste we wszystkich polskich diecezjach były obchody Tysiąclecia Chrztu Polski. Główne uroczystości odbyły się 3 maja 1966 r. na Jasnej Górze. Prymas, jako legat papieski, dokonał wtedy Milenijnego Aktu Oddania Polski w macierzyńską niewolę Maryi, Matki Kościoła. Władze państwowe nie zgodziły się, aby na jasnogórskie uroczystości przyjechał papież Paweł VI.

Zwycięstwo przyszło przez Maryję

Ukoronowaniem prymasowskiego zawierzenia Maryi był wybór kard. Karola Wojtyły na papieża. Niezapomniane są zdjęcia, na których Jan Paweł II obejmuje i całuje chcącego złożyć mu homagium kard. Wyszyńskiego. Obydwaj wszystko w swoim życiu postawili na Maryję. Gdy śmiertelnie chory Prymas dowiedział się o zamachu na Jana Pawła II, prosił, by wszystkie modlitwy zanosić w intencji Ojca świętego. Bóg przyjął tę ofiarę życia Prymasa i powołał go do siebie 28 maja 1981 r., w uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego.

Jego dzieło żyje!

Chociaż fizycznie nie ma prymasa Wyszyńskiego wśród nas, jego dzieło żyje – przez codzienny Apel Jasnogórski, pracę Instytutu Prymasa Wyszyńskiego, działalność Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, muzeów przybliżających jego osobę, przez szkoły noszące jego imię, a także przez wielokrotne wołanie w obronie życia poczętego. „ABC Społecznej Krucjaty Miłości”, w którym wzywał do miłości wszystkich, nawet nieprzyjaciół, nie straciło nic ze swej aktualności, a całe nauczanie wielkiego Prymasa Tysiąclecia jest skarbcem, z którego czerpią i czerpać będą kolejne pokolenia Polaków.

2019-10-08 14:18

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nauczanie społeczne kard. Stefana Wyszyńskiego

2020-05-26 19:20

[ TEMATY ]

kard. Stefan Wyszyński

beatyfikacja kard. Wyszyńskiego

Archiwum Instytutu Prymasa Wyszyńskiego

„Miłość jest niejako dowodem osobistym naszego pochodzenia z Boga-Miłości, jest znakiem rozpoznawczym naszego synostwa Bożego” – kard. Stefan Wyszyński

Nauczanie społeczne prymasa Wyszyńskiego jest jednym z centralnych elementów jego dziedzictwa. Był konsekwentnym promotorem praw człowieka: obrońcą wyzyskiwanych robotników w okresie kapitalizmu jak i podstawowych wolności – człowieka i narodu - w czasach totalitarnego zniewolenia. Jego nauczanie społeczne wyprzedzało epokę i stąd zachowuje aktualność na dziś. W czwartek 28 maja przypada 39. rocznica śmierci Prymasa Tysiąclecia.

Człowiek centralnym punktem odniesienia

W nauczaniu społecznym kard. Stefana Wyszyńskiego centralne miejsce zajmuje człowiek, jego godność i przysługujące mu prawa. Można powiedzieć, że kard. Wyszyński reprezentował „personalizm teocentryczny”, czyli typ refleksji o człowieku, który zawsze pozostaje w relacji do Boga. W związku z tym – jak mówił Prymas - to „człowiek jest najważniejszą na świecie istotą, jest swego rodzaju centrum, ku któremu powinny się kierować wszystkie sprawy ziemskie”. Można zauważyć jak duży wpływ wywarło nauczanie społeczne prymasa Wyszyńskiego na kard. Karola Wojtyłę, który w swej pierwszej encyklice jako papież, powie, że to „człowiek jest drogą Kościoła”.

Teologia pracy ludzkiej

Przedmiotem szczególnego zainteresowania Stefana Wyszyńskiego, jeszcze jako młodego księdza, było zagadnienie pracy. Tym bardziej, że to wokół tematyki pracy i związanego z nią wyzysku klasowego toczył się wówczas podstawowy spór pomiędzy przedstawicielami katolickiej nauki społecznej a różnych nurtów marksizmu.

Prymat człowieka – podkreślał Wyszyński - w życiu społeczno-gospodarczym stawia szczególne postulaty w dziedzinie stosunków pracy. Już w czasie swych studiów na KUL zajmował się polityką społeczną, której problematyka skupiała się wówczas na zagadnieniu pracy najemnej. Nieobce były mu też kwestie wychowania, do czego przywiązywał ogromną wagę oraz miejsce jakie Kościół winien zajmować w rzeczywistości publicznej. Obronił pracę doktorską poświęconą relacjom pomiędzy szkoła, Kościołem a państwem, pod kierunkiem ks. prof. Antoniego Szymańskiego, jednego z najwybitniejszych w Polsce znawców nauczania społecznego Kościoła, autora słynnego podręcznika „Polityka Społeczna”.

A w latach 30. jako profesor seminarium duchownego we Włocławku i redaktor naczelny „Ateneum Kapłańskiego” Wyszyński miał okazję w bardzo praktyczny sposób zapoznać się z problematyką dotyczącą pracy. Prowadził wówczas Chrześcijański Uniwersytet Robotniczy oraz był asystentem kościelnym Chrześcijańskich Związków Zawodowych, pozostających wówczas w opozycji wobec związków o obliczu socjalistycznym bądź komunistycznym. Te ostatnie były silnie rozwinięte we Włocławku. Dzięki codziennej ich obserwacji dobrze poznał główne założenia marksizmu, wobec którego aż do końca życia był nadzwyczaj krytyczny.

Wydana bezpośrednio po wojnie jego książka „Duch pracy ludzkiej” jest jasnym i głębokim wykładem teologii pracy, który to temat przez lata był obecny w jego myśli i homiletyce. Warto przypomnieć, że np. założyciel Opus Dei św. Josemaria Escriva de Balaguer znał tę książkę i polecał ją jako lekturę duchową swoim duchowym podopiecznym. Z jego inspiracji w 1957 r. książka ta została przetłumaczona na większość języków europejskich.

Ludzką pracę Wyszyński traktował jako istotną drogę do samorozwoju, uświęcenia się człowieka oraz uświęcania świata i budowania wspólnoty społecznej. Pracę pojmował nie tylko jako rodzaj działania umożliwiającego człowiekowi zdobycie środków na utrzymanie, ale również w kategoriach metafizycznych. Odnosił ją bezpośrednio do Boga, który stworzył świat i który sam pracował. Ukazywał sumienne wykonywanie pracy jako drogę rozwoju i doskonalenia się człowieka - drogę do Boga i do czynienia „bardziej ludzką” otaczającej nas rzeczywistości. Krótko mówiąc chodziło mu o to, aby człowiek poprzez pracę kształtował się wewnętrznie, aby zbliżał się przez nią do Boga i do drugiego człowieka. Przypominał, że praca może być także modlitwą. Wskazywał, że przez pracę „składaną Bogu w ofierze łączymy się z dziełem zbawczym Jezusa Chrystusa, który pracując własnymi rękami w Nazarecie nadał pracy znamienną godność”.

Zauważał, że bez pracy człowiek nie może „dojść do pełni rozwoju osobowości”. Wyjaśniał, że skoro natura ludzka zawiera zarówno elementy materialne jak i duchowe, to praca nie może służyć tylko postępowi materialnemu, lecz „rozwojowi całej osoby ludzkiej, a więc i postępowi duchowemu”. Wymagał więc rozwoju cnót związanych z pracą: miłości i pokory, pracowitości, sumienności, obowiązkowości, odpowiedzialności, cierpliwości, wytrwałości, stałości i wreszcie cichości, która zapewnia wewnętrzny ład w człowieku.

Zarazem był konsekwentnym promotorem koncepcji „płacy rodzinnej” czyli takiej, która pozwoli pracownikowi na utrzymanie rodziny. Podkreślał – co było nowością w jego czasach - że także kobieta ma prawo do pracy zawodowej a nawet do kariery uniwersyteckiej, ale przy tym nie powinna rezygnować ze swej pierwotnej misji bycia żona i matką. Postulował nawet by rozważyć, czy kobieta pracująca zawodowo na pół etatu nie powinna otrzymywać pensji za cały.

Nie ma „trzeciej drogi”

Warto zauważyć inną nowość w nauczaniu społecznym ks. Wyszyńskiego, a był to wyraźny dystans do formułowanej w latach 30. koncepcji tzw. korporacjonizmu, jako formy chrześcijańskiego ustroju społeczno-gospodarczego. Została ona sformułowana przez papieża Piusa XI w encyklice „Quadragesimo anno”. Było to poszukiwanie „trzeciej drogi” pomiędzy liberalnym kapitalizmem a kolektywistycznym socjalizmem. Tymczasem Wyszyński w możliwość „trzeciej drogi” nigdy nie uwierzył. Podkreślał, że nie istnieje jakaś specyficznie „chrześcijańska” forma ustroju społecznego. Był przekonany, że dopuszczalne są różne formy ustrojowe, jednakże pod warunkiem akceptacji praw osoby ludzkiej, z prawem do wolności religijnej jak również i własności prywatnej. W imię konieczności poszanowania zasady sprawiedliwości społecznej, krytykował zatem zarówno liberalny kapitalizm jak i komunistyczny socjalizm.

Promotor praw człowieka

Obrona podstawowych praw człowieka była jednym z głównych wątków nauczania ks. Wyszyńskiego już od czasów przedwojennych. W tym zakresie był prekursorem na gruncie katolickiej nauki społecznej, która wówczas problematyką „praw człowieka” nie zajmowała się bezpośrednio. Przeważał dystans do tego pojęcia, jako tracącego spuścizną rewolucji francuskiej. Tymczasem ks. Wyszyński w 1942 r. pisał, że "nienaruszalne prawa człowieka są wcześniejsze i starsze od czyichkolwiek praw, zarówno praw rodziny jak i narodu i państwa. Niezależne są one od żadnego ustroju społecznego, gospodarczego czy politycznego, a każdy ustrój godzący w te cele będzie niesprawiedliwy i niewolniczy".

Słowa te – wypowiadane na wiele lat przed Soborem Watykańskim II - były czymś zupełnie nowym na gruncie społecznego nauczania Kościoła. Prawa człowieka, kojarzące się wówczas z dziedzictwem Oświecenia, nie cieszyły się u ludzi Kościoła zaufaniem. Ks. Wyszyński, odkrywając w tym czasie znaczenie praw człowieka sytuował się w awangardzie myśli Kościoła. Antycypował swymi poglądami zarówno powszechną Deklarację Praw Człowieka, z 1948 r., jak i dalszą ewolucję myśli Kościoła. Prawa człowieka doczekały się autorytatywnego potwierdzenia przez Kościół w dwadzieścia lat później w encyklice Jana XXIII "Pacem in terris". Jednocześnie zostały „inkorporowane” do społecznego nauczania Kościoła w czasie Soboru Watykańskiego II.

Ks. Wyszyński, mówiąc o prawach człowieka konsekwentnie, podkreślał, że w centrum zainteresowania powinna stać zawsze osoba ludzka. A jej prawa winny mieć zawsze pierwszeństwo wobec jakichkolwiek struktur społecznych. Zauważał, że każdy człowiek – niezależnie kim jest - ma niezbywalną i niepodważalną godność i cały katalog praw stąd wynikających. Przekonywał, że pierwszorzędnym obowiązkiem każdego państwa jest ochrona tych właśnie praw.

Dlatego państwo traktował jako „Respublikę”, czyli wspólne dobro tworzących je obywateli. Wyjaśniał, że zgodnie z zasadą pomocniczości rolą państwa jest strzeżenie praw każdego z obywateli. Podkreślał, że obywatel – który jest osobą - nie może być traktowany jako środek do realizacji celów państwa, lecz jako samodzielny podmiot. Wśród najbardziej podstawowych praw człowieka wymieniał: prawo do życia, prawo do powszechnej edukacji i równego startu społecznego, prawo do pracy i sprawiedliwej płacy, prawo do swobodnego kształtowania życia rodzinnego (bez zbytniej ingerencji państwa), prawo do korzystania z dóbr kultury i prawo do pokoju. A dodatkowym niejako prawem formułowanym przez Wyszyńskiego było „prawo do miłości społecznej”, które wyraża się w tym, że każdy człowiek w życiu społecznym traktowany powinien być nie tylko sprawiedliwie, ale i z miłością i życzliwością.

Na jednym z pierwszych miejsc – szczególnie w okresie komunistycznej opresji - stawiał prawo do wolności religijnej. W nieunikniony sposób wchodził w ostry konflikt z komunistycznym państwem. Był zwolennikiem państwa pluralistycznego, które szanuje wolność sumienia, nie ma więc prawa narzucać żadnego światopoglądu czy ideologii.

Podkreślał, że państwo w swoich założeniach nie może być ateistyczne, nie może kierować swoich działań przeciwko wierze, religii i Kościołowi. Wyjaśniał, że „ateizm państwowy jest wielkim błędem, gdyż wtedy państwo ma tendencję do tworzenia pseudoreligii, w której ubóstwia samo siebie i żąda od członków narodu oddawania sobie czci religijnej”. Otwarcie mówił, że państwo winno zapewnić Kościołowi i wspólnotom religijnym swobodę działania, wyrażającą się w wolności przekonań i wolności słowa. „Dlatego państwa, które pod pozorem przebudowy ustroju, zakładają program wyniszczenia Boga w sercach obywateli, są potwornością i wielkim nieporozumieniem” – konstatował.

Ostro polemizował z forsowaną przez komunistów wizją człowieka. Pisał bez żadnych zahamowani, że „człowiek nie posiada w ich [rządzących – przyp. KAI] oczach żadnej wartości osobistej. Nie tylko nie jest on centrum świata, ale po prostu jest niczym. Całą swoją wartość czerpie z nadania państwa. (…) Osobę ludzką poddaje się całkowitej pogardzie, nieubłaganej twardości systemu rządzenia, nieludzko bezgranicznej samowoli urzędniczej, despotyzmowi, terrorowi. W praktyce dochodzi do niewolnictwa obywateli na rzecz zbiorowości”.

Krytycznie odnosił się również do – kreowanych przez ten system społeczny - nowych form wyzysku człowieka, będących rezultatem podporządkowania go technokratycznym prawom gospodarki socjalistycznej i nowemu materializmowi. Tłumaczył to w następujących słowach: „Ponieważ wartości duchowe nie mają żadnego znaczenia, stąd najwyższym celem człowieka (…) będzie dobro gospodarcze, dobro produkcji zorganizowanej zazwyczaj ateistycznie, szczęśliwość doczesna, materialna, raj ziemski (…). Słowem – ubóstwienie materii, zysku, produkcji, techniki”.

W opozycji do tego podkreślał, że „współczesny świat wymaga rehabilitacji człowieka i oddania mu właściwego miejsca w całym życiu społecznym, (…) a w naszym myśleniu społeczno-politycznym zawsze musimy zachować prymat człowieka”.

Program Społecznej Krucjaty Miłości

Bezpośrednio po zakończeniu obchodów Millennium prymas Wyszyński sformułował program duszpasterski na nowe tysiąclecie wiary w Polsce. Była to Społeczna Krucjata Miłości, zapowiedziana w liście pasterskim na Wielki Post 1967 r. „Zaczynamy pracę, która potrwa długie lata. Prowadzić ją będziemy w Społecznej Krucjacie Miłości. Wszak Chrystus Pan (...) ogłosił swoje największe i pierwsze przykazanie: Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem” – pisał prymas. Dodawał, że w ten właśnie sposób będzie to praca nad stopniowym wprowadzeniem w życie Ślubów Narodu oraz ducha Soboru Watykańskiego II.

Istotą Społecznej Krucjaty Miłości było podjęcie walki z otaczającym złem, ale drogą nie tyle zmiany narzuconych struktur społecznych, co poprzez przemianę swoich serc. Przypominał, że „Czas to miłość! (…) Całe nasze życie tyle jest warte, ile jest w nim miłości”. Dostrzegał, że tylko dzięki miłości możemy dokonać prawdziwej przemiany otaczającego świata. „Idzie o to, aby człowiek był nowy, aby nastało «nowych ludzi plemię». Bo jeżeli człowiek się nie odmieni, to najbardziej zasobny ustrój, najbardziej bogate państwo nie ostoi się, będzie rozkradzione i zginie” – wyjaśniał.

Tłumaczył więc, że „nie trzeba się oglądać na innych, na tych lub owych, może na polityków, żądając od nich, aby się odmienili”. Wyjaśniał, że każdy musi zacząć od siebie, abyśmy prawdziwie się odmienili”. Wierzył, że moralne odrodzenie poszczególnych obywateli jest drogą do odrodzenia społecznego i narodowego, czego dowodem są następujące słowa: „wtedy, gdy wszyscy będziemy się odradzać, to i politycy będą musieli się odmienić, czy będą chcieli, czy nie. Nie idzie bowiem w tej chwili w Ojczyźnie naszej tylko o zmianę instytucji społecznej, nie idzie też o wymianę ludzi, ale przede wszystkim o odnowienie się człowieka”.

Wkrótce chcąc spragmatyzować przekaz, czyniąc go przystępnym i łatwym do zapamiętania, ujął swoje wskazania w 10 punktach:

1. Szanuj każdego człowieka, bo Chrystus w nim żyje. Bądź wrażliwy na drugiego człowieka, twojego brata.

2. Myśl dobrze o wszystkich - nie myśl źle o nikim. Staraj się nawet w najgorszym znaleźć coś dobrego.

3. Mów zawsze życzliwie o drugich - nie mów źle o bliźnich. Napraw krzywdę wyrządzoną słowem. Nie czyń rozdźwięku między ludźmi.

4. Rozmawiaj z każdym językiem miłości. Nie podnoś głosu. Nie przeklinaj. Nie rób przykrości. Nie wyciskaj tez. Uspokajaj i okazuj dobroć.

5. Przebaczaj wszystko, wszystkim. Nie chowaj w sercu urazy. Zawsze pierwszy wyciągnij rękę do zgody.

6. Działaj zawsze na korzyść bliźniego. Czyń dobrze każdemu, jakbyś pragnął, aby tobie tak czyniono. Nie myśl o tym, co tobie jest kto winien, ale co Ty jesteś winien innym.

7. Czynnie współczuj w cierpieniu. Chętnie spiesz z pociechą, radą, pomocą, sercem.

8. Pracuj rzetelnie, bo z owoców twej pracy korzystają inni, jak Ty korzystasz z pracy drugich.

9. Włącz się w społeczną pomoc bliźnim. Otwórz się ku ubogim i chorym. Użyczaj ze swego. Staraj się dostrzec potrzebujących wokół siebie.

10. Módl się za wszystkich, nawet za nieprzyjaciół.

Wydaje się, że przykazania te – choć zostały napisane 53 lata temu – mają znaczenie uniwersalne. Pokazują, że myśl kard. Wyszyńskiego może być wciąż aktualna, inspirująca. Warto przemyśleć je na nowo - traktując jako program na dziś - czekając na beatyfikację Prymasa Tysiąclecia.

CZYTAJ DALEJ

Pierwszy polski biskup wziął udział w akcji #hot16challenge2

2020-05-26 19:40

[ TEMATY ]

#Hot16Challenge2

YouTube

Bp Adrian Galbas SAC jako pierwszy z polskich biskupów wziął udział w akcji #hot16challenge2. Biskup pomocniczy diecezji ełckiej zamieścił swoje nagranie na kanale YouTube „Pallotti TV”.

Na wstępie filmiku pallotyn przyznaje, że kiedy cztery miesiące temu zostawał biskupem spodziewał się wielu wyzwań, ale nie myślał, że wśród nich znajdzie się wezwanie do rapowania. - Przekonał mnie do tego mój współbrat, mówiąc, że to jest bardzo w duchu Pallottiego, aby każdym możliwym sposobem głosić Ewangelię – dodaje.

Twa modlitwa nie jest próżna, ale ważna jałmużna. Może biedny, może krezus - tak nauczał przecież Jezus (…) Będą wdzięczni ci lekarze, którym te pieniądze w darze, dziś złożone ciut pomogą walczyć z tą chorobą srogą - rapuje bp Galbas z Ełku.

Duchowny do udziału w akcji nominował kleryków pallotyńskich z Ołtarzewa, kleryków diecezji ełckiej, Siostry Uczennice Krzyża oraz Marka Kalka.

Akcja #Hot16challenge polega na nagraniu 16 wersów i nominowaniu do udziału w inicjatywie kolejnych osób, które mają stworzyć swoje nagranie rapu w ciągu 72 godzin. Akcji towarzyszy zbiórka środków na wsparcie lekarzy i szpitali w walce z koronawirusem. Jak podano na stronie www.siepomaga.pl/hot16challenge na chwilę obecną zebrano na ten cel już prawie 3,3 mln złotych.

CZYTAJ DALEJ

Maj z Maryją #27

2020-05-27 06:32

aspekty.niedziela.pl

Maryja – Służebnica Pańska

,,Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego” (Łk 1,38).

Maryja, zgadzając się na Słowo Boże, stała się Matka Jezusa. Przyjmując zbawczą wolę Bożą, nie powstrzymana żadnym grzechem, całkowicie poświęciła samą siebie, jako służebnica Pańska – osobie i dziełu swego Syna.

Z wolną wiarą i posłuszeństwem – czynnie współpracowała w dziele zbawienia ludzkiego.

Matko nas wszystkich, bądź błogosławiona, bo Pan przygotował Cię pełne i pokorne oddanie się Jego woli. Módl się za nami, byśmy za Twoim przykładem mieli tylko jedno pragnienie: odnajdywania i pełnienia woli Bożej w pokorze i czystości serca.

Szczególnie dziś wstawiamy się za wszystkich się za wszystkich ludzi pracujących z naszej diecezji – upraszaj nam, Matko, solidność w pracy i w nauce, by wszelkie nasze obowiązki były wykonywane dobrze, chętnie i radośnie, a pełniącym władzę wyjednaj mądrość i uczciwość.

Bądź pozdrowiona, Maryjo, wzorze wszelkich cnót, sławiona ustami całego stworzenia!

(źródło: Nowenna do Matki Bożej Rokitniańskiej)

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję