Reklama

IV Dyktando Pokutne w 20-lecie Radia Emaus

2015-03-09 18:07

ms / Poznań / KAI

Bożena Sztajner/Niedziela

Arcyważni goście, wzruszające słowa arcybiskupa i superspotkanie badacza języka staro-cerkiewno-słowiańskiego z sekretarką gromadzącą złote myśli ojców Kościoła – takie wyrażenia pojawiły się w tekście IV Dyktanda Pokutnego zorganizowanego w Poznaniu. – Dziękuję, że księża mają dystans do siebie i są chętni do czynienia radosnej pokuty – mówił do uczestników dyktanda ks. prof. Wiesław Przyczyna.

Organizatorem wydarzenia była Komisja Języka Religijnego Rady Języka Polskiego Polskiej Akademii Nauk oraz Radio Emaus. To właśnie ze względu na 20-lecie poznańskiej rozgłośni dyktando pisane pod hasłem „20 BEZBŁĘDNYCH” poświęcone było jubileuszowi Radia Emaus.

„Andrzej Polański, młody teolog moralista, siedział w nawie głównej poznańskiej archikatedry, oczekując na rozpoczęcie mszy świętej z okazji dwudziestolecia rozgłośni radiowej Emaus. Chłopak, chcąc wykorzystać minichwilę wolnego czasu, postanowił przejrzeć ostatni numer «Przewodnika Katolickiego»” – brzmiały pierwsze zdania dyktanda.

W dyktandzie wzięło udział kilkudziesięciu księży i kleryków. – Tak jak we wszystkich poprzednich edycjach, chcieliśmy popularyzować poprawną polszczyznę w zakresie słownictwa religijnego, tym razem wśród osób duchownych – mówi ks. Maciej K. Kubiak, redaktor naczelny Radia Emaus.

Reklama

Jak zwykle najwięcej problemu sprawiła uczestnikom pisownia małych i wielkich liter. – Pisałem wszystkie tytuły, takie jak arcybiskup, metropolita, włodarz czy minister, z dużej litery, a to błąd – powiedział KAI jeden z księży biorących udział w konkursie.

Poprawność napisanego tekstu każdy uczestnik sprawdzał samodzielnie. Nagrody wylosowano wśród wszystkich uczestników wydarzenia, ponieważ nikt nie popełnił mniej niż pięć błędów.

Autorem tekstu IV Dyktanda Pokutnego był ks. prof. Wiesław Przyczyna z Rady Języka Polskiego PAN. Dyktanda można wysłuchać na stronie www.radioemaus.pl, a następnie sprawdzić pisownię w pliku tekstowym.

Tagi:
dyktando

Późnopopołudniowe i ekstrawygórowane językowe wygibasy

2013-11-21 12:06

Agnieszka Bielawska-Pękala, rzecznik prasowy UM w Świebodzicach

UM Świebodzice

II Świebodzickie Dyktando miejskie było trudne, podchwytliwe, zdradliwe i wymagające znajomości staropolszczyzny. W drugiej edycji organizatorzy postawili przed uczestnikami naprawdę wysoką poprzeczkę. Tu już nie wystarczyła dobra znajomość ortografii - trzeba było także odwołać się do historii.

Były więc: prapuszcza, nasamprzód, a do tego wszystkiego harcujący pospołu z chanem Tatarzy i Mongołowie, którzy na dokładkę zbezcześcili tysiącletni pralas. Autorka dyktanda, polonistka z Publicznego Zespołu Szkół Integracyjnych Justyna Gąsior, maksymalnie utrudniła piszącym życie, a niektóre zdania były do tego wielokrotnie złożone, więc można było jeszcze nałapać błędów interpunkcyjnych.

Zabawa jednak jak zawsze była przednia - bo przecież o to przede wszystkim chodziło. Blisko 30 uczestników we wtorek, 20 listopada, zasiadło do piór, by sprawdzić swoje umiejętności i miło spędzić czas. Zadbali o to organizatorzy, przygotowują także słodki poczęstunek.

Śmiałków przywitali gospodarze spotkania: dyrektor PZSI Magdalena Stąpor i burmistrz Świebodzic Bogdan Kożuchowicz, pomysłodawca i fundator głównej nagrody - czyli Pióra Burmistrza Świebodzic.

– Życzę powodzenia, gratuluję odwagi. Ja nie startuję, bo skoro dyktando przygotowała pani Justyna, to i tak nie mam szans - żartował podczas rozpoczęcia burmistrz.

Dyktando pisały dwie grupy w dwóch salach, nie było podziału na kategorie wiekowe, natomiast podczas oceny jury osobno punktowało dorosłych, a osobno młodzież.

Nad błędami ortograficznymi ponad dwie godziny trudziło się jury w składzie: przewodnicząca Halina Serafin, Justyna Gąsior, Jolanta Bieniasz, Małgorzata Januś, Irena Horbaczewska, Małgorzata Chojda - Ozga, Ewa Baszak - Grochowska, Agata Wachowiak i Sylwia Słomińska. Panie czytały, liczyły błędy, sprawdzały po kilka razy czy czegoś nie przeoczyły - i wreszcie poznaliśmy werdykt.

Jest mi niezmiernie miło poinformować, że w kategorii dorośli zwyciężyła... moja skromna osoba. Ale żeby nie było za pięknie - w zwycięskiej pracy było 11 błędów ortograficznych i 3 interpunkcyjne. Był to najlepszy wynik w grupie dorosłych. Wśród młodzieży najlepsza okazała się Nicole Dudek z Gimnazjum nr 2. Mistrzynie ortografii otrzymały od burmistrza pięknie wygrawerowane pióra oraz tablety.

Wszyscy uczestnicy dyktanda otrzymali pamiątkowe dyplomy.

Serdecznie gratulujemy uczestnikom i w imieniu organizatorów czyli Publicznego Zespołu Szkół Integracyjnych zapraszamy już na kolejną edycję dyktanda – za rok.




Poniżej tekst tegorocznego dyktanda.

II Świebodzickie Dyktando 20.11.2013 r.

Pozwólże, drogi uczestniku (Uczestniku), że opowiem ci (Ci) pokrótce i za półdarmo arcywspomnień mało znany epizod z żywota twego (Twego) miasta. Czyżby na pewno było dopiero wpół do szóstej? Przed półgodziną superrześki i niezmożony byłeś, hołubiąc swe marzenia o trofeum - miedziano-złotej sowie pójdźce, siedzącej na rosochatym jarzębie, dziele pradziada majster-klepki. Zanim bez ceregieli udasz się na błogie nicnierobienie, towarzyskie śmichy-chichy, małe co nieco w postaci półmiękkich renklod i półtwardych mango albo różnogatunkowych sałatek z frutti di mare, poznaj wprzód krztę historii terenów położonych nie na przyprószonej śniegiem biało prążkowanej gołoborzy, lecz na białokwietnych, urodzajnych polach.

Po najazdach hożych braci czeskich z rozwichrzonych wierchów, z ponadprzeciętną chyżością, wychynęły hordy Mongołów. Kierowali się oni duchem grabieżczym, pożądliwym i okrutnym, nie mieli w zwyczaju (,) - nawet objęci wpół przez wroga(,)- zatrzymywać się w pół drogi.

W tysiąc dwieście czterdziestym pierwszym roku (1241) chan Tatarów Batu wraz ze swym srogim i niezliczonym ludem chyłkiem przeszedł przez Ruś, by żwawo wkroczyć na Węgry. Lecz zanim dotarł do ich granic, część swych wojsk skierował przeciw Polsce. Spustoszyli oni prapuszczę gdzieś na obrzeżach Sandomierszczyzny, Krakowszczyzny i Sieradzczyzny(,) w towarzystwie, (-) jak się później okazało, (-) zgrai pseudomyśliwych, którzy zbezcześcili pospołu z owym chanem tysiącletni pralas. Z początku sądzono, że po kilkuletnich walkach wisusostwo opuściło Tatara, zatemby nie trzeba było obawiać się jego zaprzaństwa, ale gdzież tam!

Nasamprzód pourzynał z owymi żołnierzami wierzchołki krzewów jakimiś tępymi nożyskami. Po półgodzinie i chichotach nagle spomiędzy sosen tanecznym krokiem w obskurnych chałatach wypłynęli wpółpijani, rozchełstani ćwierć-Mulaci, którzy na polu zamkowym w Legnicy dokonali zbrodni na szlachetnym księciu Henryku II Pobożnym. Wówczas położoną nieopodal nielichą osadę zniszczono, a ludność wzięto w jasyr. Na zgliszczach i pożodze poczciwej śląskiej mieściny nowemu władcy wybudowano zamek, który znajdował się przypuszczalnie w obrębie dzisiejszego placu Jana Pawła II.

Teraz jednakże nie czas na rozważania, choć długo by można rozprawiać. Późnopopołudniowa pora każe zakończyć dyktowanie quasi-arcydzieła, by spełnić ekstrawygórowane wymagania, uniknąć niepożądanej chryi i konieczności czmychnięcia organizatorów, gdzie pieprz rośnie.

Tekst: Justyna Gąsior

Korekta językowa: Aleksandra Domka-Kordek, Uniwersytet Opolski

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Oświadczenie krakowskiej Kurii

2019-09-20 20:10

diecezja.pl / Kraków (KAI)

Krakowska Kuria wydała oświadczenie nt. artykułu zamieszczonego na portalu lovekrakow.pl, a dotyczącego Biura Prasowego Archidiecezji Krakowskiej. Z w tekście zaznaczono, że Archidiecezja Krakowska zamierza "zakończyć współpracę z dotychczasowym Biurem Prasowym z zachowaniem wszystkich praw, które przysługują w świetle podpisanych umów".

Mazur/episkopat.pl
Kraków

Publikujemy treść Oświadczenia:

"Kuria Metropolitalna w Krakowie, odnosząc się do treści materiału prasowego pt. „Kuria wyrzuca swoich pracowników bez słowa wyjaśnień”, zamieszczonego w dniu 20 września 2019 roku na portalu internetowym „lovekrakow.pl” pragnie poinformować, że zespół osób tworzących Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej świadczył dotychczas usługi na rzecz Archidiecezji Krakowskiej na podstawie umów cywilnoprawnych, które przewidywały miesięczne okresy wypowiedzenia. Takie warunki zostały zaakceptowane przez strony i nigdy nie były kwestionowane. W świetle obowiązujących umów, każda ze stron mogła, bez wskazywania uzasadnienia, zakończyć współpracę za miesięcznym okresem wypowiedzeniem. Archidiecezja Krakowska zamierza z tego prawa skorzystać i zakończyć współpracę z dotychczasowym Biurem Prasowym z zachowaniem wszystkich praw, które przysługują w świetle podpisanych umów".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dr Paweł Grabowski laureatem nagrody "Okulary ks. Kaczkowskiego. Nie widzę przeszkód"

2019-09-21 07:46

tk, maj, dg / Sopot (KAI)

Dr Paweł Grabowski, założyciel Fundacji Hospicjum Proroka Eliasza w Michałowie został laureatem przyznawanej w tym roku po raz pierwszy nagrody „Okulary ks. Kaczkowskiego. Nie widzę przeszkód”. Gala nagrody odbyła się dziś wieczorem w Sali Koncertowej Polskiej Filharmonii Kameralnej w Sopocie.

Ze zbiorów Muzeum Powstania Warszawskiego
Paweł Grabowski

Celem konkursu jest wyłonienie osób, grup i instytucji, które z pasją i zaangażowaniem - a często tez wbrew okolicznościom - działają na rzecz drugiego człowieka.

Pierwszy laureat Nagrody Okulary ks. Kaczkowskiego może być wzorem tego, na czym polega służba człowiekowi – powiedział KAI Piotr Żyłka z Kapituły Nagrody. „Kariera stała przed nim otworem, a on w kąciku Polski zaczął budować hospicjum – od podstaw i wbrew wszystkiemu, podobnie jak ks. Kaczkowski” – podkreślił Żyłka.

Przedstawiając kilka tygodni temu listę 10 osób nominowanych do Nagrody, Fundacja im. Ks. Jana Kaczkowskiego podkreślała, że są to wyjątkowi ludzie, z których każdy działa na rzecz drugiego człowieka. „To ludzie, którzy nie widzą przeszkód, by zmieniać świat. Różnią się wiekiem, płcią, miejscami pochodzenia i doświadczeniami, łączą ich za to otwarte serca i uważne oczy”- podkreślali organizatorzy.

W Kapitule Nagrody zasiadają m.in. Helena i Józef Kaczkowscy, prof. Jerzy Stuhr, Katarzyna Jabłońska, ks. Mieczysław Puzewicz, Przemysław Staroń czy Kapsyda Kobro-Okołowicz.

Ks. Jan Kaczkowski urodził się 19 lipca 1977 r. w Gdyni. Był bioetykiem, założycielem i dyrektorem Puckiego Hospicjum pw. św. Ojca Pio. W ciągu dwóch lat wykryto u niego dwa nowotwory – najpierw nerki, i ten udało się zaleczyć, a później glejaka mózgu czwartego stopnia. Po operacjach i chemioterapii nadal pracował na rzecz hospicjum i służył jego pacjentom.

Ks. Kaczkowski został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, otrzymał tytuł honorowego obywatela Pucka. Wyróżniono go medalem „Curate Infirmos” przyznanym przez Papieską Radę ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia. W 2014 r. został laureatem Nagrody Ślad im. Biskupa Jana Chrapka oraz nagrody Pontifici-Budowniczemu Mostów, przyznawanej przez warszawski Klub Inteligencji Katolickiej. Charyzmatyczny duszpasterz, który mimo choroby uczył w jaki sposób przeżywać ból i cierpienie, zmarł 28 marca 2016 roku w wieku 38 lat.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem