Reklama

Wiadomości

Przemiana Abby

Antyaborcyjny film „Nieplanowane” to mocny przekaz w obronie poczętego życia. Ekranizacja wchodzi do polskich kin w listopadzie. Z pewnością poruszy wiele serc

2019-10-22 12:59

Niedziela Ogólnopolska 43/2019, str. 23

[ TEMATY ]

film

Kaddr z filmu

Pokazuje prawdziwą historię kobiety, która przez 8 lat pracowała w jednej z klinik aborcyjnych. Dziś Abby Johnson działa w ruchu pro-life. W filmie śledzimy losy byłej dyrektorki placówki aborcyjnej, należącej do znanej korporacji Planned Parenthood, która wykonuje rocznie ponad 300 tys. aborcji. Jest to ok. jednej trzeciej wszystkich aborcji w USA (w ciągu roku przeprowadzanych jest tam milion takich zabiegów). Abby od czasów studiów pracowała w klinice. Szybko awansowała, stała się jej dyrektorką. Choć nigdy nie towarzyszyła aborcjom, z łatwością przychodziło jej namawianie do tego ciężarne kobiety. Sama zresztą dwukrotnie zdecydowała się na ten krok, by odebrać swoim dzieciom życie.

Uodporniła się na śmierć nienarodzonych dzieci. Jej przemiana dokonała się, gdy na USG zobaczyła 13-tygodniowe dziecko uciekające przed narzędziami aborcyjnymi.

Film nikogo nie oskarża. Pokazuje zło, jakim jest zabijanie nienarodzonych dzieci. Widzimy kulisy aborcyjnego lobby, które pod pretekstem zmniejszenia liczby niechcianych ciąż i prawa do decydowania o sobie namawia do zabijania dzieci w łonach matek. Po premierze za oceanem dziewięć amerykańskich stanów zdecydowało się na uchwalenie prawa chroniącego nienarodzone dzieci, a blisko 100 osób, które pracowały w aborcyjnej branży, postanowiło z niej odejść. W Polsce film będziemy mogli zobaczyć dzięki 250 tys. podpisów naszych rodaków pod petycją z prośbą o udostępnienie go widzom.

Reklama

„Nieplanowane” to dramat oparty na świadectwie Abby Johnson, opublikowanym na kartach książki, która stała się bestsellerem. To także sceny, które pokazują siłę modlitwy obrońców życia, nawet nielicznie stojących pod klinikami aborcyjnymi. Dzięki ich niezłomnej postawie wiele kobiet w ciąży postanawia nie wchodzić do klinik. W ten sposób zostaje uratowanych wiele istnień ludzkich. Film zarazem wstrząsa i wzrusza. Niesie też wiele nadziei. Pokazuje, że przemiana serca, nawrócenie i doświadczenie Bożej miłości mogą nastąpić w każdym człowieku, nawet tym, który dopuszcza się najgorszego zła.

Na stronie: www.rafaelfilm.pl znajdują się informacje na temat tego, w jaki sposób można zorganizować pokaz w swoim środowisku.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

W setną rocznicę urodzin F. Felliniego Watykan chce przypomnieć jego związki z religią

2020-01-22 08:43

[ TEMATY ]

film

Watykan

religia

wikipedia.org

Z okazji przypadającej w tym roku setnej rocznicy urodzin Federico Felliniego kilka instytucji watykańskich i rzymskich przygotowało projekt, mający za zadanie ukazanie osobistej wiary słynnego włoskiego reżysera i tematyki religijnej w jego filmach. Pomysłodawcami przedsięwzięcia, zatytułowanego „Potrzebuję wierzyć. Federico Fellini a sacrum”, są Papieski Uniwersytet Salezjański, Instytut Nauk Religijnych im. Aberto Marvellego i Ośrodek Kulturalny im. Pawła VI w Rimini we współpracy z krytykami filmowymi, naukowcami i przyjaciółmi twórcy.

W tych dwóch miastach: Rimini, w którym urodził się on 20 stycznia 1920 i Rzymie, gdzie zmarł 31 października 1993, odbędą się w marcu dwie poświęcone mu sesje: na 7 marca w porcie nad Adriatykiem zaplanowano sympozjum „Dzieciństwo świata”, a 2 tygodnie później w stolicy Włoch specjaliści będą się zastanawiać nad pytaniem „Gdzie jest Bóg?”. Na pierwszym spotkaniu będzie mowa o dzieciństwie i młodzieńczych latach Felliniego, tematem drugiego będzie próba ukazania wyobraźni religijnej w jego dziełach.

W organizację obu tych przedsięwzięć włączyli się również studenci uczestniczących w nich placówek, pod kierunkiem Papieskiej Rady ds. Kultury i jego przewodniczącego kard. Gianfranco Ravasiego.

W rozmowie z Radiem Watykańskim ks. prof. Renato Bufera, wykładowca historii kina na Wydziale Nauk Komunikacyjnych na Salesianum i jeden ze współtwórców projektu, przypomniał, że wielki wpływ na wiarę przyszłego reżysera mieli w okresie jego dzieciństwa jego rodzice. Matka – Ida Barbiani była gorliwą katoliczką, podczas gdy ojciec kształtował jego podejście do „dialogu między religijnością na sposób kobiecy a bardziej sceptyczną, lewicową, socjalistyczną w kontekście rzymskim” – powiedział włoski salezjanin. Dodał, że młody Fellini otrzymał dobrą formację chrześcijańską, łącznie z sakramentami, praktykował i rozwijał wraz ze swymi przyjaciółmi poczucie Boga i wzrastał w „bardzo dobrej religijności jak wielu innych”.

Później, gdy wyjechał z rodzinnego Rimini do Rzymu, jego podejście do wiary zmieniło się nieco. W stolicy zaczął pracować jako dziennikarz, rysownik, scenarzysta i wreszcie jako reżyser, mając obok siebie wyjątkową osobę, także z religijnego punktu widzenia, późniejszą żonę - Giuliettę Masinę. Ale jego ciekawość wiary i potrzeba wierzenia będą wzrastały, co doprowadzi go do lepszego uzasadniania i poznawania tajemnicy. Zdaniem ks. Bufery przyczyniły się do tego lektura dzieł Junga i kontakty z Gustavo Rolem – znanym wówczas myślicielem i malarzem, odznaczającym się szczególną wrażliwością. Wszystko to doprowadziło reżysera do publicznego wyznania: „Potrzebuję wierzyć” – podkreślił rozmówca rozgłośni papieskiej.

Odniósł się następnie do zastrzeżenia, iż Fellini w swych filmach ukazywał religię często w sposób ironiczny, ekstrawagancki, uważany przez wielu za pełen uprzedzeń, co nawet ściągnęło nań krytykę na łamach watykańskiego „L'Osservatore Romano” w 1960 za „Słodkie życie”. Według kapłana, oceniając filmy tego twórcy należy pamiętać przede wszystkim o tym, że punktem wyjścia do nich były jego głębokie poszukiwania duchowe i że często podejmował on zagadnienia religijne i duchowe. Było to widoczne szczególnie w trzech jego filmach, określanych mianem „trójcy łaski odkupienia”: „La strada”, „Niebieski ptak” i „Noce Cabirii”. Poczucie Boga, Jego obecność, znaczenie przebaczenia i przemiany są w nich bardzo silne – wskazał ks. prof. Bufera.

Zauważył, że podobnie jest ze „Słodkim życiem”, które wywołało „całe to zamieszanie [w dzienniku watykańskim]” i sprawiło, że wielu katolickich krytyków filmowych tamtych czasów w całkowicie odmiennej rzeczywistości społecznej i kulturalnej nie mogło go przyjąć. Ale byli też tacy katolicy, łącznie z księżmi, którzy zrozumieli przesłanie tamtego filmu: życie na rozdrożu między dążeniem do nicości a potrzebą czegoś głębszego w społeczeństwie burżuazyjnym i arystokratycznym Rzymu, które także w tamtym czasie boomu gospodarczego zmienia się – zaznaczył profesor Salesianum.

Zwrócił uwagę, że potem reżyser zaczął być nieco cyniczny i ironiczny wobec Kościoła i jego ludzi, co było widoczne zwłaszcza w takich jego filmach jak „Trzy kroki w szaleństwo”, „Toby Dammit”, „Kuszenie doktora Antoniego”, „Boccaccio '70” oraz „Osiem i pół”. Ale pojawia się tam również, mimo owej ironii i dystansu, sporo sympatii i szacunku do Kościoła, a później jest powrót do sacrum, począwszy od „Ginger i Freda”, a kończąc na „Głosie księżyca”.

Kończąc swą wypowiedź dla Radia Watykańskiego ks. Bufera wyraził przekonanie, że prawie 27 lat po śmierci Felliniego można powiedzieć, iż sprawy wiary i poszukiwań duchowych odgrywały w jego twórczości ważną rolę, że szukał on sensu życia, poczucia Boga „i prawdopodobnie znalazł to”.

Federico Fellini (1920-93) był jednym z największych i najsłynniejszych twórców kina nie tylko włoskiego, ale światowego. Nakręcił ponad 20 filmów, z których niemal wszystkie stawały się szybko znane i trafiały do światowej kinematografii. W latach 1956-74 jego filmy czterokrotnie zdobywały amerykańskie Oscary jako najlepsze zagraniczne, a w 1993 – na kilka miesięcy przed śmiercią – otrzymał tę nagrodę za całokształt twórczości.

CZYTAJ DALEJ

Ideologiczna samowolka samorządowców uderza w dzieci i narusza prawa rodzicielskie

2020-01-22 09:40

[ TEMATY ]

samorząd

LGBT

Karta LGBT+

CarlosAlberto/fotolia.com

„Na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy zauważyliśmy zwiększoną aktywność o charakterze ideologicznym właśnie nakierowaną na szkoły z wykorzystaniem instytucji samorządowych” - ostrzega Instytut Ordo Iuris, zwracając uwagę na intensyfikację działań mających na celu ideologizację dzieci i młodzieży oraz ich deprawację.

Pytanie, czy dzieje się tak tylko i wyłącznie z inicjatywy „nowoczesnych” i „postępowych” samorządów, czy też problem sięga znacznie głębiej – prawa międzynarodowego i przyjętej przez Polskę Agendy 2030, której cele zrównoważonego rozwoju zakładają ideologizację, w tym między innymi seksualizację poprzez permisywną edukację seksualną oraz genderyzację młodych ludzi?

Już od kilku lat obserwujemy w szkołach aktywność organizacji, które prowadzą zajęcia budzące zasadnicze wątpliwości z perspektywy dobra dziecka. Są to zarówno zajęcia permisywnej czy wulgarnej wersji edukacji seksualnej, jak i inne formy zajęć, podczas których będą się pojawiały treści godzące w konstytucyjne wartości, tak jak małżeństwo, rodzina, prawa rodziców i to niejednokrotnie będą zajęcia mocno nawiązujące do ideologicznych doktryn LGBT, gender, czy innych konstruktów o charakterze neomarksistowskim — dr Tymoteusz Zych, wiceprezes Instytutu Ordo Iuris nie ma wątpliwości co do wagi problemu.

Te zajęcia były najczęściej prowadzone przez organizacje pozarządowe — zauważył podczas poniedziałkowej konferencji prasowej.

Na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy zauważyliśmy zwiększoną aktywność o charakterze ideologicznym właśnie nakierowaną na szkoły z wykorzystaniem instytucji samorządowych — podkreślał. Jako jeden z przykładów wskazał Warszawę, gdzie ogłoszono budzącą wiele zastrzeżeń natury prawnej i moralnej deklarację LGBT+. Nie lepiej jest jednak w Gdańsku, Poznaniu, Krakowie, czy Łodzi.

Władze Poznania usiłują wchodzić w rolę zastrzeżoną dla Ministerstwa Edukacji Narodowej, w rolę podmiotu, który ustala program nauczania i ustala treści, które będą wykorzystywane podczas zajęć edukacyjnych — alarmował Zych.

Polityka oświatowa samorządu powinna określać ramy organizacyjne związane z funkcjonowaniem szkół i szereg technicznych rozwiązań, ale w żadnym razie nie powinna zawierać wytycznych dotyczących treści, jakie w szkole powinny być realizowane. Niestety w dokumencie, który znaleźć można na stronach miasta jest szereg wytycznych treściowych i są to wytyczne szalenie kontrowersyjne i budzące wątpliwości z perspektywy polskiego porządku konstytucyjnego — zauważył.

We wtorek – jak poinformował - ma być poddana pod głosowanie na poznańskiej radzie miasta Karta Równego Traktowania Kobiet i Mężczyzn, „dokument, którego podstawowe założenie może nie budzić wątpliwości, ale treść dla każdego, kto go przeczyta będzie szalenie kontrowersyjna i będzie budziła jednoznaczny sprzeciw: dokument, który wymaga wdrażania ideologicznej perspektywy gender we wszystkich politykach miasta, w tym także w obszarze oświaty, w tym wykorzeniania czegoś, co jego autorzy nazywają nieprecyzyjnie, ogólnie, ale zarazem niepokojąco „stereotypowymi rolami płciowymi”.

Instytut Ordo Iuris dokonał analizy prawnej tego dokumentu – zostanie ona przekazana do kuratorium i do wojewody z wnioskiem o podjęcie działań kontrolnych i nadzorczych. Organizacja zaproponowała ponadto likwidację tych przepisów prawa oświatowego, które są nieprecyzyjne i pozwalają na nadużycia.

To co jest szczególnie bulwersujące to fakt, że zajęć dotyczących tak istotnej materii, jaką jest wychowanie w obszarze płciowości, nie podjęto nawet próby skonsultowania z rodzicami, już im się przedstawi gotowy produkt — nie krył oburzenia Kazimierz Przeszowski, wiceprezes zarządu Centrum Życia i Rodziny.

Nie konsultowano tego z kuratorium oświaty — dodał.

Zauważył, iż jest to stawianie się w opozycji do Ministerstwa Edukacji Narodowej.

Jak podkreślali zgromadzeni na konferencji prawnicy, środowiska lewicowe wykorzystały możliwości prawne stworzone dla umożliwienia rozwoju dzieciom szczególnie uzdolnionym a także tym, które chciałyby rozszerzyć swoją wiedzę, aby szerzyć swoją ideologię.

Te zajęcia, które do tej pory były wykorzystywane w celach zupełnie niekontrowersyjnych, do nauki języków obcych, do pracy z uczniem uzdolnionym, do rozwijania kompetencji, umiejętności uczniów okazują się teraz tym narzędziem, które ma być stosowane w celu prowadzenia aktywności indoktrynującej na terenie szkoły — mówił adwokat Rafał Dorosiński, koordynator Zespołu Analitycznego Ordo Iuris.

W rozporządzeniu wydanym przez Ministra Edukacji Narodowej wyraźnie jest wskazane, iż zajęcia dodatkowe w momencie, w którym są wprowadzone do tygodniowego rozkładu zajęć, stają się zajęciami obowiązkowymi. Co to oznacza? Otóż zajęcia, które mają charakter głęboko dotyczący zagadnień wychowawczych, odnoszących się w dużej mierze do życia rodzinnego, małżeńskiego, płciowego, seksualnego – te zajęcia w momencie, w którym zostają wprowadzone do tygodniowego rozkładu zajęć, stają się zajęciami obowiązkowymi. Trudno to połączyć z elementarnymi prawami rodziców do zapewnienia wychowania dzieciom zgodnego z przekonaniami rodziców. W związku z tym wydaje się, że ten przepis, który nota bene został wprowadzony w 2008 roku powinien zostać uchylony — dodał.

Zgodnie z § 3 ust. 1 rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej w sprawie ramowych planów nauczania dla publicznych szkół z dnia 3 kwietnia 2019 roku organ prowadzący szkołę, na wniosek dyrektora szkoły, może przyznać nie więcej niż 3 godziny tygodniowo dla każdego oddziału w danym roku szkolnym na realizację dodatkowych zajęć edukacyjnych.

W przypadku wprowadzenia do rozkładu zajęć dodatkowych zajęć edukacyjnych, udział uczniów w tych zajęciach jest obowiązkowy. Warto dodać, iż jednym z warunków wprowadzenia przez dyrektora szkoły dodatkowych zajęć edukacyjnych jest zasięgnięcie opinii rady rodziców, przy czym inaczej niż w przypadku opinii dotyczącej działania w szkole zewnętrznych organizacji społecznych, opinia rady rodziców dotycząca prowadzenia zajęć dodatkowych nie ma charakteru wiążącego, co skrzętnie wykorzystują środowiska lewicowe dla indoktrynacji dzieci wbrew woli ich rodziców a także wprowadzania z obejściem prawa do edukacji szkolnej treści sprzecznych z podstawą programową i aksjologią przyjętą w prawie oświatowym.

Uznanie w rozporządzeniu dodatkowych zajęć edukacyjnych za obowiązkowe (w przypadku wprowadzenia ich przez dyrektora szkoły do tygodniowego rozkładu zajęć) pozostaje nie tylko, jak wykazano, w konflikcie z prawami rodziców, ale rodzi poważne wątpliwości co do prawidłowego wykonania upoważnienia ustawowego — zauważają prawnicy Instytutu Ordo Iuris.

Biorąc pod uwagę doniosłość jaką dla realnego korzystania z praw rodzicielskich w szkole ma możliwość niewyrażenia przez rodzica zgody na udział dziecka w zajęciach, odebranie tego uprawnienia rodzicom może być zadnie uważane za wyjście poza zakres upoważnienia ustawowego— dodają.

Edukacja równościowa nie jest jedynym wytrychem do wprowadzania do szkół lewicowych ideologii. Innym jest – skutecznie stosowana w Gdańsku – edukacja zdrowotna w zakresie zdrowia prokreacyjnego, będąca w rzeczywistości zakamuflowaną formą wdrażania zajęć z permisywnej edukacji seksualnej. Zawarte w niej treści również stoją w rażącej sprzeczności z treściami określonymi w podstawie programowej ustalonej dla uczniów szkół ponadpodstawowych przez Ministra Edukacji Narodowej.

Zapytany przez portal wPolityce.pl, na ile wprowadzanie wbrew woli rodziców ideologicznej indoktrynacji stanowi inicjatywę samorządów, a na ile realizację celów zrównoważonego rozwoju opisanych szczegółowo w Agendzie 2030 i czy nie należałoby zadziałać na poziomie tej agendy, dr Tymoteusz Zych odpowiedział:

Instytut Ordo Iuris jest od lat aktywny na forum Organizacji Narodów Zjednoczonych. Jesteśmy jedną z kilku polskich organizacji, które posiadają status konsultacyjny w ECO SOC, w komitecie ekonomiczno-społecznym ONZ i stale zabieramy głos sprzeciwiając się ideologizacji także prawa międzynarodowego, bo to jest realny problem, który miał swój przejaw jeżeli chodzi o ONZ taki szczególnie wyraźny w zeszłym roku podczas szczytu w Nairobi, podczas którego próbowano zadeklarować, że prawo do aborcji jest uniwersalnym prawem człowieka, a permisywna, wulgarna wersja edukacji seksualnej powinna mieć w skali globalnej charakter obowiązkowy. Cały szereg państw wyraził sprzeciw.

Niedługo zresztą odbędą się kolejne konferencje w Meksyku i w Paryżu i tam też będziemy się starali być obecni i będziemy się starali jasno wyrażać sprzeciw, nie tylko broniąc integralności polskiego porządku prawnego i naszych wartości konstytucyjnych, ale broniąc po prostu zdrowego rozsądku

Pełna zgoda, że jeśli chodzi o cele zrównoważonego rozwoju w tym dokumencie, który będzie zawierał szereg postulatów całkowicie słusznych, chociażby związanych z polityką żywnościową, czy z polityką gospodarczą, będą niestety obecne także elementy ideologiczne i te elementy trzeba punktować. Nie jesteśmy w żaden sposób zobowiązani do tego, żeby te elementy ideologiczne były w naszym porządku prawnym wdrażane.

Problem w tym, że jak widać te elementy ideologiczne są wdrażane i to w sposób systemowy. W ratuszach powołano specjalne osoby czy nawet całe zespoły dla wdrażania genderowej zseksualizowanej agendy, jak chociażby Zespół ds. Polityki Równości i Różnorodności w Poznaniu. Główny Urząd Statystyczny prowadzi monitoring stopnia wdrażania celów zrównoważonego rozwoju w poszczególnych polskich miastach. Co więcej, cięcia budżetowe samorządów w zasadzie nie obejmują projektów o nacechowaniu ideologicznym.

Kwestią otwartą pozostają jeszcze kary dla łamiących prawo organizacji pozarządowych. Niestety za wejście do szkoły z obejściem prawa i deprawację dzieci w żaden sposób nie są one sankcjonowane. Podobnie te samorządy, które umożliwiają łamanie praw rodzicielskich i indoktrynację dzieci. Może najwyższy czas to zmienić? Wówczas i rodzice i dzieci poczują się zdecydowanie bezpieczniej.

CZYTAJ DALEJ

Burkina Faso: kolejna zbrodnia dżihadystów – 38 zabitych

2020-01-22 21:10

[ TEMATY ]

terroryzm

atak

Burkina Faso

Oleg Zabielin/Fotolia.com

W zamachu na targ w prowincji Sanmatenga w Regionie Środkowo-Północnym Burkina Faso dżihadyści zabili 38 osób. Ten kraj w Afryce Zachodniej przez wiele lat uchodził za enklawę spokoju i tolerancji, ale wszystko się zmieniło, gdy ten region Czarnego Lądu znalazł się pod wpływem bojowników tak zwanego Państwa Islamskiego.

Sytuacja w Burkina Faso pogarsza się, jest tam coraz niebezpieczniej – powiedział w Radiu Watykańskim ks. Luca Caveada, chargé d’affaires nuncjatury apostolskiej w tym kraju. Zwrócił uwagę, że nasilanie się przemocy trwa tam już od kilku miesięcy, tworząc nieprzerwany łańcuch wydarzeń. Dodał, że w praktyce codziennie dochodzi do jakiegoś ataku, zwłaszcza na północy i wschodzie, na pograniczu z Nigrem i Mali.

21 stycznia władze potwierdziły ostatecznie, że w wyniku niedawnego zamachu na targowisko zginęło 38 osób

– oświadczył dyplomata papieski. Zaznaczył, że dziś rano na miejsce udała się delegacja z gubernatorem prowincji na czele, w jej składzie jest również miejscowy biskup. Przedstawiciele władz spotykają się z rodzinami ofiar, chcą dodać im otuchy i odbudować dialog.

"Niestety mamy tu jednak do czynienia z postępującą eskalacją" – stwierdził z ubolewaniem ks. L. Caveada. Przypomniał, że zaledwie kilka dni temu w sąsiednim Nigrze zabito 89 żołnierzy, dodając, że nuncjatura w stolicy Burkina Faso - Wagadugu obejmuje także ten kraj. "W stolicy 8 stycznia w szkole wybuchł granat. Na szczęście obyło się bez ofiar. Jest to długi łańcuch wydarzeń, które niestety nadal trwają“ – podsumował swą wypowiedź tymczasowy szef placówki papieskiej w Burkina Faso.

Jest ona nieobsadzona od 19 marca ub.r., gdy dotychczasowy jej szef abp Piergiorgio Bertoldi został przeniesiony na podobne stanowisko do Mozambiku.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję