Reklama

Polityka

Polityka rolna musi być sprawiedliwa

O polityce rolnej, dotacjach i zadaniach europejskiego rolnictwa z Januszem Wojciechowskim – już wkrótce komisarzem UE do spraw rolnictwa, rozmawia Piotr Grzybowski

2019-10-29 12:48

Niedziela Ogólnopolska 44/2019, str. 40-41

[ TEMATY ]

Unia Europejska

European Union 2019

PIOTR GRZYBOWSKI: – Przede wszystkim – serdecznie gratulujemy nominacji na funkcję komisarza do spraw rolnictwa Unii Europejskiej.

JANUSZ WOJCIECHOWSKI: – Bardzo dziękuję, choć myślę, że gratulacje należą się głównie państwu polskiemu, które objęło bardzo istotny obszar odpowiedzialności Unii Europejskiej, którym jest rolnictwo – niesłychanie ważne dla całej Europy, ale szczególnie dla Polski.

– Wspólna polityka rolna została zapoczątkowana ponad 50 lat temu, jako jeden z kluczowych obszarów, którymi zajmuje się UE. Dlaczego w dalszym ciągu jest potrzebna?

– Powróćmy do czasów Konrada Adenauera, Charles’a de Gaulle’a czy Amintore Fanfaniego, ówczesnego premiera Włoch. Ci politycy, przywódcy europejscy mieli wizję i wyobrażenie tego, co jest potrzebne Europie. Wiedzieli, że potrzebne jej jest prowadzenie wspólnej polityki rolnej, ponieważ europejska społeczność musi mieć zabezpieczenie żywnościowe. Europa potrzebuje pewności, że wyżywi się sama, że nie będzie zdana na import żywności. Poza tym rolnictwo to nie jest tylko kwestia żywności, to także troska o środowisko czy krajobraz. Jest to po prostu strategicznie ważna sprawa. Dlatego rozpoczęto realizację wspólnej polityki rolnej i ona się sprawdziła mimo wcześniejszych różnych doświadczeń i słabości. To jest polityka, która zakończyła się sukcesem, aczkolwiek zagrożeń jest wiele. Europejskie rolnictwo jest w trudnej sytuacji i nie od razu jest możliwe osiągnięcie oczekiwanych rezultatów.

– Funkcja, którą Pan lada moment obejmie, jest jedną z kluczowych w Komisji Europejskiej. Dlaczego jest tak ważna?

– Dyrekcja Generalna ds. Rolnictwa i Rozwoju Obszarów Wiejskich zarządza prawie 1/3 budżetu, a więc są to ogromne pieniądze – w granicach 400 mld euro na 7 lat. Poza tym to również kwestia bezpieczeństwa – polityka bezpieczeństwa. Mówimy zwykle o bezpieczeństwie obronnym – żeby nas nikt nie napadł, o bezpieczeństwie politycznym, energetycznym, klimatycznym – żebyśmy np. nie zamarzli w zbyt chłodnym klimacie. Musimy też jednak pamiętać o bezpieczeństwie żywnościowym – żeby nikt nie umarł z głodu. Polityka rolna to właśnie zabezpieczyła. Bez wsparcia, bez pomocy, która jest udzielana na poziomie unijnym, europejskie rolnictwo nie mogłoby istnieć. W wielu krajach dopłaty rolnicze stanowią dużą część dochodu rolników. W krajach takich jak Finlandia rolnictwo w ogóle by nie istniało, gdyby nie dopłaty unijne. Dlatego tak ważne jest prowadzenie wspólnej polityki rolnej. To jest ogromna rola osób ją realizujących. Dzięki wspólnej polityce rolnej i ogromnemu wsparciu w ogóle mamy rolnictwo.

– Wspomniał Pan o budżecie, który jest największym z przewidzianych na ten dział Komisji Europejskiej. W jakim kierunku będzie on realizowany?

– W swoim wystąpieniu w Parlamencie Europejskim mówiłem o tym, że europejskie rolnictwo musi być bardziej konkurencyjne, innowacyjne, bardziej zielone, nastawione na środowisko, a polityka rolna – bardziej skuteczna i bardziej sprawiedliwa. Rolnictwo konkurencyjne musi być rolnictwem wspieranym przez dotacje, a więc wszelkie pomysły, żeby ograniczać budżet UE, jeśli chodzi o rolnictwo, nie są dobre, ponieważ rolnictwo ma przed sobą ogromne wyzwanie. Ono musi być innowacyjne. Tu jest duże pole dla różnych badań naukowych, które przydadzą się rolnikom w konkretnej pracy. Bardzo się cieszę, że 10 mld euro ma być przeznaczone właśnie na badania naukowe w dziedzinie rolnictwa. Kolejną pozycją budżetową jest zielona polityka rolna, czyli przywiązywanie większej wagi do ochrony środowiska, do kwestii związanych z klimatem. To jest duża szansa akurat dla takich krajów jak Polska. Małe gospodarstwa mają możliwość dostać dodatkowe pieniądze, oczywiście pod warunkiem działania prośrodowiskowego.

– Nie tak dawno Zjednoczona Prawica w swojej kampanii wyborczej zapowiadała, że jednym z kluczowych elementów, o które będzie zabiegać w przyszłym budżecie unijnym, jest zwiększenie dopłat dla rolnictwa. Jak Pan widzi możliwość realizowania tego postulatu?

– Jesteśmy na dobrej drodze, choć – proszę mi wybaczyć – nie chcę o tym szczegółowo opowiadać, bo to jest kwestia m.in. różnego rodzaju politycznych i dyskretnych form negocjacji. Jest natomiast powszechna świadomość, że nie da się dalej uzasadniać tego, iż dopłaty do hektara są różne w różnych krajach członkowskich. Także w obrębie państw członkowskich tzw. Starej Unii. Nie ma żadnego uzasadnienia, że np. jeden rolnik dostaje 100 euro na hektar, a drugi 1000 euro. To trzeba ujednolicić. Krótko mówiąc, polityka rolna musi być sprawiedliwa. Mamy to wszystko policzone, wiadomo, o ile trzeba zwiększyć budżet UE, żeby można było wszystkim państwom członkowskim, które otrzymują zaniżone dopłaty, wyrównać dotacje do obecnego średniego poziomu europejskiego. Kwota rzędu niespełna 10 mld euro to zabezpieczy. Potrzebna będzie jednak batalia polityczna, żeby taką zgodę uzyskać, żeby wyrównanie dopłat było w miarę pełne.

– Wspomniał Pan, że jednym z Pańskich celów na nadchodzącą kadencję jest zwiększenie konkurencyjności rolnictwa. A jak to osiągnąć na rynku polskim?

– Ogromna szansa tkwi w produkowaniu żywności w zdrowy sposób, tzn. produkcji ekologicznej, w zgodzie z naturą, bez pseudonowoczesności. Rolnictwo, a zwłaszcza ta jego część, która się wiąże z hodowlą zwierząt, to nie może być taśma produkcyjna. Nie może być tak, że podstawą do prowadzenia hodowli zwierząt, które są surowcem dla przemysłu mięsnego, jest logika: im mniejszy koszt, tym większy zysk. To trzeba odrzucić. Rolnictwo ma na celu coś więcej niż tylko zarabianie pieniędzy. Rolnictwo ma do spełnienia pewną misję, którą jest troska o środowisko, o klimat, o dobrostan zwierząt. To jest zadanie europejskiego rolnictwa. Ja będę bardzo mocno stał na straży tych zasad.
W trakcie wysłuchania w europarlamencie wyjaśniałem jednak, że to nie może być realizowane na siłę, że rolnicy nie mogą być zmuszani do tego, by spełniali wyższe standardy środowiska, klimatu czy ochrony zwierząt. Muszą być do tego odpowiednio zachęcani, np. przez programy premiujące tych, którzy z własnej woli będą chcieli poprawiać dobrostan zwierząt, ograniczać emisję dwutlenku węgla itd. W tym obszarze jest bardzo wiele możliwości, a ich katalog cały czas się rozszerza. Naprawdę można robić dobre i ciekawe rzeczy przy wykorzystaniu do tego środków unijnych.

– Na światowym rynku żywności jest bardzo duża konkurencja. Czy są jakieś obszary, na których można by poprawić efektywność rolnictwa w Unii Europejskiej, w tym w Polsce?

– Myślę, że europejskie rolnictwo, jeśli chodzi o ilość produktów, nie ma szans w wyścigu z Ameryką Północną, Ameryką Południową czy częścią Azji. Europejskie rolnictwo jest zdecydowanie bardziej kosztowne. Z jednej strony – wyższe koszty pracy w Europie, wyższe koszty wynikające z różnych ograniczeń środowiskowych, klimatycznych stanowią spore obciążenie. Z drugiej jednak – jeżeli rolnictwo będzie odpowiednio wspierane, zwłaszcza w działaniach ekologicznych, to stworzy się wielka szansa dla niego w Europie, a jeszcze większa w Polsce. Któż, jeśli nie polskie rodzinne gospodarstwa jest lepiej przystosowany, żeby np. hodowlę świń prowadzić w cyklu zamkniętym? Własnego chowu prosięta, własne pasze do dokarmiania tych zwierząt i dostawa do najbliższych ubojni – nie 500 km, ale 50, powiedzmy, nie dalej... Tu naprawdę można zrobić dużo dobrego.

– Czy i w jakim stopniu polskie rolnictwo może czerpać z doświadczeń innych państw i jakie są przed nim wyzwania?

– Oczywiście, trzeba czerpać z doświadczeń wszystkich państw, które odnoszą jakieś sukcesy. Szansą polskiego rolnictwa jest to, że polityka rolna Unii Europejskiej będzie bardziej elastyczna, tzn. dostosowana do poszczególnych państw. Porównajmy sytuację w Polsce i w sąsiednich Czechach – podczas gdy u nas linia gospodarcza to mniej niż 10 ha, w Czechach to już ponad 130 ha. Oczywiste więc jest, że nie da się tutaj zastosować jednej koncepcji. Nie można mieć jednej terapii na różne choroby.
Jakie największe wyzwania stoją przed polskim rolnictwem? Myślę, że wykorzystanie szansy, która się wiąże z otwartym i pozytywnym nastawieniem do ochrony środowiska i klimatu. Jeżeli polscy rolnicy będą chcieli wykorzystać różne programy wpisane właśnie w tę ideę, to naprawdę może to zaowocować sukcesem.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zasady pobytu Brytyjczyków w Polsce po brexicie

2020-01-23 15:20

[ TEMATY ]

Unia Europejska

Wielka Brytania

Brexit

Pixabay.com

Wielka Brytania prawdopodobnie opuści Unię Europejską 1 lutego br. na podstawie umowy o wystąpieniu. Dokument ten zawiera między innymi przepisy regulujące zasady pobytu obywateli Wielkiej Brytanii w Polsce po brexicie.

22 stycznia br. brytyjski parlament przyjął projekt ustawy implementującej umowę o wystąpieniu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Po stronie UE do zawarcia umowy konieczna jest zgoda Parlamentu Europejskiego oraz Rady UE, jednak nie przewiduje się żadnych trudności w ich uzyskaniu. Głosowanie w Parlamencie Europejskim zaplanowane jest na 29 stycznia br.

Główne założenia umowy wystąpienia to:

- wprowadzenie okresu przejściowego od daty wejścia w życie umowy do 31 grudnia 2020 r. W jego trakcie zasady pobytu oraz pracy obywateli Wielkiej Brytanii i członków ich rodzin w Polsce pozostaną bez zmian. Swoboda przepływu osób pomiędzy Wielką Brytanią a UE zostanie zatem w tym okresie utrzymana;

- po zakończeniu okresu przejściowego obywatele Wielkiej Brytanii i członkowie ich rodzin będą posiadać prawo pobytu w Polsce jeśli: korzystali z prawa pobytu w Polsce zgodnie z prawem UE przed zakończeniem okresu przejściowego oraz w dalszym ciągu mieszkają w Polsce;

- prawo stałego pobytu będzie przysługiwać, co do zasady, po upływie 5 lat nieprzerwanego pobytu. Okresy legalnego pobytu lub pracy zgodnie z prawem Unii, przypadające na czas przed zakończeniem okresu przejściowego i po nim, będą wliczane do wymaganego okresu uprawniającego do nabycia prawa stałego pobytu;

- potwierdzeniem posiadania prawa pobytu lub prawa stałego pobytu będzie dokument zawierający adnotację, że został wydany zgodnie z umową wystąpienia;

- dokumenty (w formie przypominającej dowód osobisty) będą wydawały urzędy wojewódzkie właściwe ze względu na miejsce pobytu.

Obecnie planuje się, że obywatele Wielkiej Brytanii i członkowie ich rodzin przebywający w Polsce będą mogli ubiegać się o wydanie wspomnianych dokumentów po zakończeniu okresu przejściowego. Dokumenty będą identyfikowały beneficjentów umowy wystąpienia po okresie przejściowym.

Podsumowując, po wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej na podstawie umowy wystąpienia, Brytyjczycy przebywający w Polsce powinni udać się do urzędu wojewódzkiego, żeby uzyskać dokument pobytowy.

Informacje na temat m.in. praw pobytowych obywateli Wielkiej Brytanii w Polsce w związku z brexitem można znaleźć na stronie Urzędu do Spraw Cudzoziemców – Zobacz oraz Ministerstwa Rozwoju – Zobacz.

Więcej aktualnych informacji na temat trendów migracyjnych i pracy urzędu można znaleźć na stronie https://udsc.gov.pl/ oraz kanałach w mediach społecznościowych (Facebook, Twitter).

CZYTAJ DALEJ

"Szczęść Boże" czy... "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus"?

Niedziela łowicka 6/2003

[ TEMATY ]

ksiądz

kapłan

Piotr Drzewiecki

Ostatnio jedna z kobiet zapytała mnie jakby z pewnym wyrzutem: "Proszę księdza, zauważam z niepokojem, że ostatnimi laty coraz modniejsze w ustach duchownych, kleryków, sióstr duchownych jest pozdrowienie: «Szczęść Boże» zamiast «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Nawet ksiądz, który przyszedł do mnie po kolędzie, pozdrowił nas słowami «Szczęść Boże». To nie jest przywitanie chwalące Boga. Kiedyś w taki sposób pozdrawiano osoby pracujące: «Szczęść Boże w pracy» i wówczas padała odpowiedź: «Bóg zapłać». Dzisiaj kiedy słyszę «Szczęść Boże», od razu ciśnie mi się na usta pytanie: do czego, skoro nikt nie pracuje w tej chwili? Nie wiem, co o tym myśleć. Według mnie to nie jest w pełni chrześcijańskie pozdrowienie".
No cóż, wydaje się, że powyższa interpretacja pozdrowień chrześcijańskich jest uzasadniona. Ale chyba może za bardzo widać tutaj przyzwyczajenie do tego, co jest tradycją wyniesioną z dziecinnych lat z domu rodzinnego. Pamiętajmy jednak o jednym: to, co jest krótsze, a mam tu na myśli zwrot "Szczęść Boże", niekoniecznie musi być gorsze.
Owszem, pozdrowienie "Szczęść Boże" jest krótsze i z tego powodu częściej stosowane. Ale ono ma swoją głęboką treść, która nie tylko odnosi się do ciężkiej, fizycznej pracy. To w naszej tradycji związano to pozdrowienie z pracą. A przecież życzenie szczęścia jest związane z tak wieloma okolicznościami. Bo jest to ludzkie życzenie skierowane do Boga, stanowiące odpowiedź na całe bogactwo życia człowieka. I jest tu wyznanie wiary w Boga i Jego Opatrzność; wyznanie wiary, że to, co jest ludzkim życzeniem, spełnić może tylko Bóg. To szczęście ma pochodzić od Niego. Mamy tu więc skierowanie uwagi na Boga i naszą od Niego zależność. Zależność, w którą wpisana jest Boża życzliwość dla człowieka. Tak oto odsłania się nam głębia tego skromnego pozdrowienia "Szczęść Boże". Czyż to mało?
Poza tym życzyć szczęścia od Boga, to znaczy życzyć Bożego błogosławieństwa. A jak jest ono cenne, świadczy opisana w Księdze Rodzaju nocna walka patriarchy Jakuba z aniołem, której celem jest m.in. uzyskanie błogosławieństwa w imię Boga: "Nie puszczę cię, dopóki mi nie pobłogosławisz" (por. Rdz 32, 25-32). I tu znów odsłania się znaczenie naszego pozdrowienia "Szczęść Boże". Jest to prośba o udzielenie przez Boga błogosławieństwa, czyli prośba o uszczęśliwienie człowieka, a więc ogarnięcie go Bożą łaską. Z tym łączy się życzenie osiągnięcia szczęścia wiecznego, którego wszelkie szczęście doczesne jest zapowiedzią i obrazem.
Nie chciałbym jednak być źle zrozumiany. To, że piszę tak wiele o pozdrowieniu "Szczęść Boże", nie znaczy automatycznie, iż chcę przez to podważać pierwszeństwo pozdrowienia "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus". Moją intencją jest jedynie odkrycie głębokiej wartości wypowiedzenia słów "Szczęść Boże" przy spotkaniu dwóch osób.
A na koniec pragnę przytoczyć - niejako w formie argumentu na poparcie moich rozważań - słowa Ojca Świętego Jana Pawła II, które wypowiedział 10 czerwca 1997 r. w czasie wizyty w Krośnie: "Niech z ust polskiego rolnika nie znika to piękne pozdrowienie «Szczęść Boże» i «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Pozdrawiajcie się tymi słowami, przekazując w ten sposób najlepsze życzenia (bliźnim). W nich zawarta jest wasza chrześcijańska godność. Nie dopuście, aby ją wam odebrano".

CZYTAJ DALEJ

Bp Janiak: rolą mediów katolickich jest strzec prawdy i właściwie ją przekazywać

2020-01-23 20:45

[ TEMATY ]

media

bp Edward Janiak

Kalisz

TOMASZ LEWANDOWSKI

Ogromnie ważną rolą mediów katolickich jest strzec prawdy i właściwie ją przekazywać.

- Ogromnie ważną rolą mediów katolickich jest strzec prawdy i właściwie ją przekazywać. Oznacza to także demaskowanie zła i fałszu lansowanego przez media dalekie w swych założeniach od nauczania Kościoła, obnażanie pozorów dobra, które stwarza zło, by przyciągać – powiedział biskup kaliski Edward Janiak w rozmowie z KAI z okazji wspomnienia św. Franciszka Salezego, patrona dziennikarzy.

24 stycznia Kościół wspomina św. Franciszka Salezego, patrona dziennikarzy, była więc okazja, aby zapytać biskupa kaliskiego Edwarda Janiaka jak postrzega rolę mediów katolickich.

W rozmowie z KAI duchowny wskazuje, że przed mediami katolickimi stoją trzy główne zadania: głoszenie Ewangelii, promowanie godności osoby ludzkiej stworzonej na obraz i podobieństwo Boże oraz przekazywanie prawdy. - Przed mediami katolickimi jest dziś otwarta ogromna przestrzeń współczesnego świata, która winna być wypełniona z jednej strony jasną i konkretną, a z drugiej nie mniej atrakcyjną niż w innych mediach prezentacją nauczania Chrystusa o człowieku, który prawdziwe i pełne szczęście może osiągnąć tylko w Bogu – zaznacza ordynariusz kaliski.

Biskup zauważa, że drugim zadaniem mediów katolickich jest przekazywanie prawdy. - Świat będzie mógł zobaczyć twarz Chrystusa i usłyszeć Jego głos tylko wtedy, gdy media będą same autentyczne. W przekazie informacji nie można pominąć fundamentalnej zasady kształtowania dojrzałych osobowości i relacji międzyosobowych, jaką jest prawda. To dzięki niej człowiek staje się autentycznym człowiekiem, a chrześcijanin zarazem świadkiem i narzędziem ewangelizacji – twierdzi hierarcha.

Dodaje, że ogromnie ważną rolą mediów katolickich jest strzec prawdy i właściwie ją przekazywać. - Oznacza to także demaskowanie zła i fałszu lansowanego przez media dalekie w swych założeniach od nauczania Kościoła, obnażanie pozorów dobra, które stwarza zło, by przyciągać – mówi duchowny.

Biskup kaliski wyraził radość, że w diecezji istnieją media. - Cieszę się, że mamy nasze media diecezjalne: dwutygodnik Opiekun, radio Rodzina, telewizję internetową Dom Józefa. To nasze bogactwo i zespół ludzi, którzy poświęcają się tym dziełom, aby były na jak najwyższym poziomie jaki jest obecnie możliwy – mówi bp Janiak.

Duchowny podkreśla, że media diecezjalne dobrze służą Kościołowi kaliskiemu: "Poza wypełnianiem tych ogólnych zadań jakie stoją przed mediami katolickimi, diecezjalna gazeta czy radio mają także do spełniania ważną rolę informacyjną o życiu diecezji, wspólnot parafialnych i grup duszpasterskich. Relacjonują wydarzenia, opowiadają o tym co dzieje się w diecezji, a to jest czynnik, który tworzy wspólnotę i ją jednoczy. Dlatego uważam, że wypełniając te zadania, nasze media diecezjalne dobrze służą Kościołowi Kaliskiemu i nie mamy się czego wstydzić – przekonuje ordynariusz diecezji kaliskiej".

Diecezja kaliska należy do nielicznego grona polskich diecezji, które posiadają wszystkie środki służące komunikacji społecznej - prasę, radio, telewizję.

Najwcześniej spośród nich powstał Dwutygodnik Diecezji Kaliskiej „Opiekun”. Pierwszy numer tego pisma wydany został z datą 31 maja - 13 czerwca 1998 r. w pierwszą rocznicę wizyty Jana Pawła II w Kaliszu, a jego tytuł jednoznacznie wskazywał na to, że patronem gazety wybrany został św. Józef, opiekun Zbawiciela.

Drugim spośród mediów diecezjalnych jest Radio Rodzina Diecezji Kaliskiej, które swoją pierwszą audycję nadało 27 grudnia 1998 r., w uroczystość Najświętszej Rodziny z Nazaretu. Twórcą obu tych mediów był pierwszy biskup kaliski Stanisław Napierała.

Najmłodszym medium jest Telewizja Internetowa Diecezji Kaliskiej „Dom Józefa” powołana do istnienia przez biskupa kaliskiego Edwarda Janiaka w dniu 11 stycznia 2016 r.

Wszystkie te dzieła pełnią ważną rolę informacyjną, dzięki której za ich pośrednictwem do wiernych docierają na bieżąco wiadomości o wydarzeniach mających miejsce w diecezji, ale są także istotnym elementem działalności ewangelizacyjnej i nośnikiem Dobrej Nowiny

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję