Reklama

Wiadomości

Kto ugasi kataloński ogień?

Leżąca na północy Hiszpanii Katalonia dotąd była postrzegana (i chyba wciąż jest) dość stereotypowo: jako spokojny region letniej turystyki, z pięknymi plażami, doskonałą kuchnią, okraszony ekscentrycznymi budowlami GaudÍego. Dla fanów futbolu to przede wszystkim siedziba jednego z najsłynniejszych klubów: FC Barcelona

Niedziela Ogólnopolska 45/2019, str. 44-45

East News/Pierre Berthuel/Le Pictorium

Barcelona płonie. Piąty dzień protestów, 18 października 2019 r.

Relatywnie mało znana była sytuacja polityczna Hiszpanii – wydawała się dość utrwalona. Ten przekaz zburzyły ostatnio dość jednoznacznie i bez większej refleksji przedstawione sceny walk ulicznych w stolicy Katalonii – Barcelonie.

Raz jedni, raz drudzy

Przez lata sytuacja polityczna w Hiszpanii, w tym podstawowy podział partyjny, nie różniła się znacznie od tych, które znamy z innych krajów, tzw. starych demokracji europejskich. Podobnie jak np. w Niemczech rządzili naprzemiennie chadecy i socjaliści, w Hiszpanii – odpowiednio socjaliści i ludowcy. Te dwa przeciwstawne ugrupowania były i są w dalszym ciągu dominujące w tamtejszej polityce.

Hiszpańska Socjalistyczna Partia Robotnicza (PSOE), która po raz pierwszy wygrała w wyborach w październiku 1982 r., do dziś stanowi wręcz dominującą siłę polityczną. Jej lider – Pedro Sánchez pełni od 2 czerwca 2018 r. funkcję premiera. Opozycyjną do socjalistów jest Partia Ludowa – Partido Popular (PP), liberalno-konserwatywne ugrupowanie, kierowane przez Pabla Casado, polityka młodego pokolenia. Mimo że on sam w ostatnich wyborach utrzymał mandat poselski, jego partia poniosła historyczną porażkę: utraciła połowę mandatów w Kongresie Deputowanych, w niższej izbie hiszpańskiego parlamentu – Kortezów Generalnych.

Reklama

Te dwie partie nie tylko przez lata dominowały w hiszpańskiej polityce, ale też potrafiły uzyskiwać na tyle trwałą większość w kolejnych wyborach, że wygrana gwarantowała im stabilne rządzenie. Aż do kolejnej zmiany, kiedy to stery rządu przejmowała opozycja. Zjawisko było na tyle utrwalone, że doprowadziło do politycznego uśpienia tych partii.

Na skutek przebudzenia politycznej świadomości w hiszpańskim społeczeństwie, niezadowolenia z dotychczasowego status quo, ale i pogłębiającej się nierówności ekonomicznej stare, skostniałe partie polityczne zaczęły tracić poparcie wyborców. To poskutkowało powstawaniem nowych, łącznie z tymi najbardziej radykalnymi – jak Vox.

Idzie nowe

Właśnie z tego sprzeciwu powstała partia Ciudadanos (Obywatele), programowo określająca się jako formacja łącząca postępowy liberalizm z elementami socjaldemokracji. Jej lider – Albert Rivera mocno podkreśla jej unistyczny charakter i zdecydowane „nie” dla wszelkich nacjonalizmów, również katalońskich.

Reklama

W 2014 r. z lewicowego ruchu Oburzonych powstał Podemos (Damy radę) – bardzo krytyczny w stosunku do partii głównego nurtu, które uważał za strażników skostniałego porządku. Kierowany przez Pabla Iglesiasa daje czytelny program, sprzeciwia się rosnącym nierównościom społecznym, nawołuje do skutecznej walki z korupcją, ale i zagwarantowania praw imigrantom.

Pojawienie się tych dwu partii z jednej strony przywróciło do hiszpańskiej polityki słowo „koalicja”, z drugiej zaś, przez poparcie udzielone im w wyborach, spowodowało poważne polityczne problemy dotychczasowego układu politycznego. Po kwietniowych wyborach sytuacja stała się jeszcze bardziej zagmatwana. Pomimo zdecydowanej wygranej socjalistów nie udało się uformować rządu koalicyjnego. Z coraz bardziej radykalnego lewicowego Podemosu napłynęły tak przesadnie duże żądania stanowisk, że zablokowały realną szansę na porozumienie.

Mali decydują

Języczkiem u wagi w hiszpańskiej polityce stają się nie duże partie, lecz małe, regionalne, które dość sprawnie poczynają sobie właśnie w poszczególnych częściach kraju, także w Katalonii. Realnie biorą udział w wyborach do parlamentu. Uzyskanie przez nie po kilka mandatów w izbie Kortezów Generalnych przy takiej równowadze, jaka powstała po ostatnich wyborach, ma kluczowe znaczenie dla powstania koalicji. Nawet gdyby Podemos porozumiał się z socjalistami Sáncheza, to dalej nie mieliby większości.

Katalonia

Kwestia tożsamości narodowościowej Katalończyków jest rdzeniem, wokół którego przez setki lat walczyli oni o odzyskanie swojej niepodległości i zbudowanie niezależnego państwa.

Obserwowane przebudzenie politycznej świadomości w Hiszpanii miało swój szczególnie mocny wydźwięk w społeczeństwie katalońskim. Powstanie partii regionalnych: republikańskiej lewicy (ERC), demokratycznej (PDK) czy Junts per Catalunya dało dodatkowo możliwość działań strukturalnych na rzecz poparcia starań o niezależność. Niesprawiedliwy podział budżetu, który – mimo doskonałej kondycji ekonomicznej regionu – w niewielkim stopniu dociera zwrotnie do Katalończyków, wzmógł nastroje na rzecz uzyskania niezależności i wręcz formalnego wprowadzenia do ich statutu pojęcia „naród”. Sytuacja, oczywiście, nie jest łatwa i jednoznaczna, bo trudno jest w tej chwili traktować Katalonię jako monolit narodowościowy, którym była jeszcze kilkadziesiąt lat temu.

Referendum 2017

W takich okolicznościach zostało zarządzone przez kataloński rząd referendum. Głosowanie natychmiast zostało uznane przez Madryt za sprzeczne zarówno z obowiązującym statutem Katalonii, jak i konstytucją Hiszpanii. Dalszą reakcją był nakaz Wysokiego Trybunału Sprawiedliwości Katalonii podjęcia działań dla formacji policyjnej – Mossos d’Esquadra i zapobieżenia otwarciu lokali wyborczych. Nie tylko wywołało to protesty, ale też doprowadziło do zamieszek czy wręcz walk zwolenników niepodległości Katalonii z siłami porządkowymi.

Głosowanie, mimo zorganizowanej akcji policji, aby je uniemożliwić, zostało przeprowadzone 21 września 2017 r. Frekwencja nie osiągnęła 50 proc., jednak ponad 90 proc. głosujących opowiedziało się za niepodległością regionu. Skutkiem tego już dwa dni później prokurator generalny wniósł dwa akty oskarżenia, w których zarzucił działalność wywrotową, powstanie oraz sprzeniewierzenie środków publicznych odpowiednio: byłym członkom katalońskiego rządu i byłym członkom prezydium lokalnego parlamentu.

27 października 2017 r. premier Mariano Rajoy ogłosił odwołanie władz tej wspólnoty autonomicznej. Sam Carles Puigdemont – przewodniczący Generalitat de Catalunya i czworo byłych ministrów rządu Katalonii uciekli do Belgii. Kilka dni później, na wniosek hiszpańskiego prokuratora generalnego, sąd w Madrycie wydał europejski nakaz aresztowania Puigdemonta.

Pozostali katalońscy decydenci, uznani za organizatorów nielegalnego referendum, zostali aresztowani. W październiku br. sąd skazał ich na wyroki do 13 lat więzienia, na co reakcją były kolejne zamieszki i starcia z policją na ulicach Barcelony.

La Casa de la República

Przebywający w Belgii Puigdemont stworzył pod Waterloo swoisty zagraniczny ośrodek kierowania, który nazwał La Casa de la República (dom republiki) i z którego steruje dalszymi działaniami i kontaktuje się ze swoimi współpracownikami w kraju.

Rząd Hiszpanii jako absolutny priorytet traktuje ściągnięcie Puigdemonta przed wymiar sprawiedliwości. Nowy wyrok Sądu Najwyższego Hiszpanii, w którym zmieniła się kwalifikacja zarzucanych mu czynów, otwiera możliwość prawną do wystawienia kolejnego europejskiego nakazu aresztowania.

Widać już wyraźnie, że La Casa de la República jest faktycznym centrum dowodzenia. Za wszystkim, co się teraz dzieje i co ma się dziać w Katalonii, stoi tajemnicze Tsunami Democr?tic, które organizuje wszystkie manifestacje. Te decyzje zapadały i zapadają dalej w Waterloo.

Wybory

Hiszpania zbliża się do kolejnych wyborów, wyznaczonych na 10 listopada. Niezależnie od ich wyniku problem Katalonii nie zniknie. Może być odroczony do czasu wyjścia z więzienia działaczy skazanych za organizację referendum czy do wyłonienia się kolejnej grupy proniepodległościowych działaczy. Możliwości jest wiele.

Czy ogień na katalońskich ulicach wygaśnie? Wydaje się, że może to nastąpić jedynie wtedy, kiedy rząd w Madrycie podejmie choć próbę rozmowy z rządem Katalonii. W przeciwnym razie droga wykuwania się demokracji w bitwach ulicznych może mieć nieprzewidywalne skutki.

2019-11-05 12:48

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

"Najświętsze Serce" wraca do kin!

2020-06-05 09:44

[ TEMATY ]

film

Najświętrze Serce

rafael.pl

Tuż przed kwarantanną do polskich kin trafił film "Najświętsze Serce". Film opowiada o objawieniach św. Małgorzaty Marii Alacoque oraz u kulcie Najświętszego Serca. Rok 2020 jest pod tym względem wyjątkowy, gdyż obchodzimy 100. lecie objawień MM Alacoque oraz 100.lecie poświęcenie Polski Najświętszemu Sercu.

Od 6 czerwca film wraca do wielu kin i to właśnie w miesiącu poświęconym Najświętszemu Sercu. Lista kin dostępna na rafaelfilm.pll

Opis filmu:

Znana pisarka Lupe Valdes poszukuje inspiracji do książki i natrafia na tajemniczą historię sprzed lat. Wyrusza do Francji, miejsca tajemniczych objawień, gdzie w szklanej trumnie spoczywa nietknięte przez czas ciało wizjonerki, św. Małgorzaty Alacoque. 300 lat temu Jezus objawił jej swoje... Serce i przekazał 12 obietnic dla ludzi, którzy będą Je czcić.

Pisarka ulega fascynacji tą historią i podejmuje prywatne śledztwo. W jego trakcie spotyka świętych, papieży, ale i spiskowców, odkrywa cuda, a także zbrodnie. Wraz z bohaterką widz poznaje źródła i historię czci Najświętszego Serca Jezusa – kultu, który jak nic innego naznaczył ostatnie trzy wieki historii Kościoła. Przebywa drogę od małej francuskiej miejscowości, w której zapłonęła iskra kultu, przez Watykan, gdzie papież poświęca całą ludzkość i świat Najświętszemu Sercu, po Łagiewniki, gdzie Jezus objawił, jak wielką miłością przepełnione jest Jego Serce. Dociera wreszcie do miejsc cudów eucharystycznych. To tam na Hostii zmaterializowały się cząstki Najświętszego Serca.

Intrygujący film fabularno-dokumentalny odkrywa przed widzem sedno kultu, bez którego zrozumienie istoty wiary w Chrystusa staje się niemożliwe. To pierwszy w historii kina film o Najświętszym Sercu Jezusowym.

Wielkim orędownikiem kultu Najświętszego Serca Pana Jezusa był św. Jan Paweł II, który mówił, że „Bóg objawia swą miłość w Sercu Chrystusa”. W 1999 roku w Warszawie powiedział:

„Pragnę przekazać słowa aprobaty i zachęty tym, którzy w Kościele z jakiegokolwiek tytułu praktykują, pogłębiają i krzewią kult Serca Chrystusa, posługując się językiem i formami dostosowanymi do naszych czasów, tak aby móc go przekazać następnym pokoleniom w tym samym duchu, jaki zawsze go ożywiał”.

Niech ten film będzie odpowiedzią na apel św. Jana Pawła II i darem dla Niego w okresie 100. rocznicy urodzin papieża Polaka.

CZYTAJ DALEJ

Pandemia pogłębiła wykluczenie edukacyjne dzieci

2020-06-05 20:50

[ TEMATY ]

dzieci

edukacja

pandemia

wykluczenie edukacyjne

Vatican News

Edukacja zdalna

Zamknięcie na całym świecie placówek oświatowych z powodu koronawirusa znacząco pogłębiło zjawisko edukacyjnego wykluczenia. Szacuje się, że zamknięcie szkół dotknęło 1 mld 200 mln dzieci. Wiele z nich nie mogło skorzystać z nauczania zdalnego m.in. z powodu braku internetu, czy elektryczności.

Fundusz Narodów Zjednoczonych na rzecz Dzieci (UNICEF) przypomina, że już przed pandemią setki tysięcy dzieci dotykał poważny kryzys edukacyjny. W niektórych krajach dorastają kolejne pokolenia, które nie miały szansy na pójście do szkolnej ławy. Mowa m.in. o objętych konfliktami Jemenie, Syrii, Iraku czy wschodniej Ukrainie, ale także wielu krajach Afryki i Ameryki Łacińskiej, gdzie edukacja wciąż jest dobrem luksusowym. UNICEF podkreśla, że pandemia znacząco pogłębiła edukacyjną przepaść między Północą i Południem.

Przebadano sytuację w 127 krajach świata, w których władze wprowadziły różne formy zdalnego nauczania: za pomocą internetu, telewizji i radia.
W 71 z nich mniej niż połowa mieszkańców ma dostęp do internetu. Przypomniano zarazem, że na całym świecie dzieci żyjące na obszarach wiejskich znajdują się w duże gorszej sytuacji niż te zamieszkujące w miastach. W afrykańskich wioskach, jak np. w Czadzie tylko jedna rodzina na sto ma dostęp do telewizji, podczas gdy w mieście ten współczynnik zmienia się na jeden do trzech. W takich krajach jak Sudan, Lesotho, Gambia czy Mauretania mniej niż 10 proc. mieszkańców może korzystać z elektryczności.

UNICEF przypomina zarazem, że wraz z ograniczeniami i zaostrzeniami wynikającymi z pandemii koronawirusa, znacząco nasiliło się zjawisko przemocy domowej. W szczególnie trudnej sytuacji znalazły się właśnie dzieci. Szacuje się, że ok. 300 mln dzieci pomiędzy drugim a czwartym rokiem życia regularnie pada ofiarą przemocy ze strony rodziców lub opiekunów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję