Reklama

Ksiądz w wojsku

2019-11-05 13:08

Rozmawia Monika Kanabrodzka
Edycja podlaska 45/2019, str. 7

Archiwum ks. Emila Skobela
Ks. Emil Skobel ze świadectwem ukończenia kursu wojskowego

O odbytym przeszkoleniu oficerskim, misji kapelana oraz kształtowaniu postaw patriotycznych wśród żołnierzy opowiada ks. Emil Skobel, wikariusz w parafii Trójcy Przenajświętszej w Ciechanowcu, w rozmowie z Moniką Kanabrodzką

MONIKA KANANBRODZKA: – W te wakacje odbył Ksiądz kurs oficerski. Skąd taki pomysł i jak wyglądało szkolenie?

KS. EMIL SKOBEL: – Na początku roku otrzymałem telefon z kurii diecezjalnej z zapytaniem, czy nie zechciałbym zostać kapelanem Wojsk Obrony Terytorialnej. Wynikało to z wystąpienia Wojskowej Komendy Uzupełnień w Bielsku Podlaskim z prośbą o dwóch kapłanów. Oczywiście chętnie przyjąłem propozycję i kilka dni później zostałem skierowany na dwumiesięczny kurs oficerski, który odbywał się w Akademii Wojsk Lądowych we Wrocławiu. Pluton liczył 33 księży katolickich i 4 prawosławnych. Szkolenie składało się z części praktycznej i teoretycznej. W części praktycznej uczyliśmy się elementów musztry wojskowej, takich jak poruszanie się w ugrupowaniu marszowym, wykonywanie różnego rodzaju komend. Wiele razy wykonywaliśmy treningi strzeleckie, taktyczne. Oprócz tego uczęszczaliśmy na zajęcia wychowania fizycznego. Natomiast na wykładach nabywaliśmy wiedzę m.in. z logistyki, taktyki. Uczyliśmy się czytania i oznaczania map wojskowych, a także zapoznaliśmy się z regulaminem. Szkolenie zakończyło się 29 sierpnia. Zwieńczeniem przeszkolenia jest promocja na pierwszy stopień oficerski – podporucznika, która będzie miała miejsce za kilka miesięcy.

– Jaką rolę odgrywa kapłan wśród żołnierzy?

– Zanim zostałem księdzem, w 2008 r. byłem w zasadniczej służbie wojskowej. Tam również zadawałem sobie pytanie: Jaka jest rola kapelana? Po odbyciu wakacyjnego przeszkolenia uzyskałem odpowiedź. Kapelan ma być żołnierzem oraz być wśród żołnierzy. Każdy osoba pełniąca służbę w siłach zbrojnych to człowiek, który przebywa z dala od bliskich i potrzebuje wsparcia duchowego. I od tego właśnie ma kapelana, który oprócz organizowania różnego rodzaju uroczystości religijno-patriotycznych, ma towarzyszyć i wspierać w tych mniej lub bardziej trudnych momentach. W czasie naszego kursu przychodzili do nas żołnierze z różnym stażem służby. Jedni mieli konkretne pytania, inni chcieli po prostu porozmawiać z księdzem. Słuchaliśmy i wspieraliśmy na tyle, ile mogliśmy. Pamiętam rozmowę z doświadczonym żołnierzem, uczestnikiem wielu misji zagranicznych, który opowiadał o momencie zwątpienia na misji w Afganistanie. W tym trudnym czasie kapelan stał się dla niego przyjacielem, a Eucharystia ratunkiem. Te słowa z ust postawnego, wysportowanego żołnierza (ok. 2 m wzrostu), świadczyły o jego wielkości. Wobec tej sytuacji, nasuwają mi się słowa św. Jana Pawła II, który mówił, że kapłan jest człowiekiem żyjącym samotnie, po to, aby inni nie byli samotni.

– Kto może wstąpić do Wojsk Obrony Terytorialnej oraz jaka jest ich misja?

– W tym samym czasie, kiedy odbywałem kurs wojskowy dla kapelanów, ponad 100 żołnierzy Terytorialnej Służby Wojskowej nabywało wiedzę i umiejętności. Były to w większości osoby dojrzałe. Terytorialsem może zostać osoba w wieku od 18 do 55 lat dla szeregowych i do 63 lat dla podoficerów i oficerów. W rozmowie z nimi dało się zauważyć radość z wyjścia z bronią, strzelania, noszenia munduru. Tacy ludzie odbywają szkolenie weekendowe, a w ciągu tygodnia wykonują różne zawody. Wojska Obrony Terytorialnej mają być w każdym powiecie i w razie potrzeby służyć na miejscu.

– Co ma wspólnego wojsko z kapłaństwem?

– Kleryków w seminarium uczono, jak ważna jest dyscyplina i porządek w życiu duchowym. Są to ważne składowe w życiu kapłana, jak i żołnierza. Ksiądz jest szafarzem sakramentów, przewodnikiem duchowym, z kolei żołnierz ma także swoją postawą dawać przykład oraz bronić ojczyzny w przypadku różnych zagrożeń. Wspominam sytuację, kiedy młody, a zarazem wysoko postawiony oficer, pewnego dnia zapytał nas, czy będzie odprawiana Msza św. Po uzyskaniu pozytywnej odpowiedzi, poprosił, aby żołnierze przekazali tę wiadomość innym. Sam natomiast aktywnie zaangażował się w oprawę Eucharystii. Było to dla mnie wzruszające, widzieć, jak młody człowiek, który zaszedł tak wysoko, wie, że bez Pana Boga nie da rady.

– Co wniosło odbyte przeszkolenie do Księdza życia?

– Lubię wojsko, z szacunkiem noszę mundur. Na kurs poszedłem, aby poprawić swoją dyscyplinę osobistą. Myślę, że się to udało, ponieważ już teraz widzę owoce. Na szkoleniach nie mieliśmy żadnej taryfy ulgowej. Wykonywaliśmy czynności takie same, jak inni żołnierze. Wstawaliśmy o 5.30. W planie dnia, każdy znajdował czas na osobistą modlitwę, odmówienie brewiarza, Różańca. Zdobytym cennym doświadczeniem dzielę się teraz z uczniami klas mundurowych w Ciechanowcu. Rozmawiamy o wojsku, wymieniamy się spostrzeżeniami.

– Jaką rolę odgrywa wojsko w kształtowaniu postaw patriotycznych i proobronnych w społeczeństwie?

– Wojsko ma duże znaczenie w wychowaniu w duchu narodowym i religijnym. Serce się radowało na widok ok. 200 mężczyzn śpiewających hymn narodowy. Byłem także świadkiem odwiedzin żołnierzy przez bliskich. Widziałem, jak młodzi ludzie chwalili się mundurem, z dumą pokazywali chód żołnierski oraz opowiadali, czego się nauczyli. Jeżeli młody człowiek w taki sposób wypowiada się o wojsku, mundurze, symbolach narodowych, to znaczy, że jest dobrze ukształtowany, wzrasta w poszanowaniu do symboli i miłości do ojczyzny. Zachęcam wszystkich, którzy chcieliby w duchu patriotyzmu na chwałę Bożą służyć Polsce, do wstąpienia w szeregi wojska.

Tagi:
wywiad ksiądz wojsko

Bastion Kaliningrad

2019-11-26 12:17

Wojciech Dudkiewicz
Niedziela Ogólnopolska 48/2019, str. 50

Rola Kaliningradu w europejskiej polityce wciąż rośnie – z każdym sprowadzonym tu czołgiem, z każdym śmigłowcem, samolotem, z każdą rakietą

Wikimedia Commons
O strategicznej sile enklawy sąsiadującej z Polską od północy nie trzeba nikogo przekonywać

Wzmacnianie potencjału wojskowego obwodu kaliningradzkiego – zmilitaryzowanej enklawy wciśniętej między Polskę, Litwę i Morze Bałtyckie – obserwujemy od lat i wydaje się, że powinien on osiągnąć stan nasycenia. Nic bardziej mylnego – władze Rosji dysponują szerokimi planami w tym względzie. Wzmocnieniu podlegają stacjonujące w Kaliningradzie i jego okolicach siły morskie, lądowe i powietrzne. Zauważana jest także coraz większa aktywność szkoleniowa, w tym ofensywne manewry, a także prowokacyjne działania wobec sił NATO stacjonujących w enklawie – lotnictwa i marynarki wojennej.

O strategicznej roli tej sąsiadującej z Polską od północy enklawy nie trzeba nikogo przekonywać. Wystarczy spojrzeć na mapę, by dostrzec, że zajęcie 90-kilometrowego przesmyku suwalskiego na pograniczu polsko-litewskim, oddzielającego obwód kaliningradzki od Białorusi, sojusznika Rosji, spowodowałoby odcięcie krajów bałtyckich od reszty krajów NATO i UE. I możliwą ich utratę.

Militaryzacja postępuje

Jeśli rację mają pesymiści, którzy przewidują, że kwestią czasu są działania wojskowe skierowane przeciw państwom bałtyckim, a może także przeciw Polsce, posiadanie części dawnych Prus Wschodnich ma dla agresorów – Rosji Putina, z neoimperialnymi zakusami – ogromne znaczenie. To stąd do sąsiednich krajów mogą się przedostać umundurowani żołnierze lub tzw. zielone ludziki – przebrani wojacy.

W Kaliningradzie jest do tego potencjał wojenny. Wystarczy wspomnieć, że bazy wojskowe: lądowe, morskie i powietrzne rozmieszczone są w niemal całym obwodzie, a militaryzacja tego terytorium w ostatnich latach – jak wspomnieliśmy – jeszcze bardziej postępuje. I ma być odpowiedzią na wzmacnianie tzw. wschodniej flanki NATO, m.in. przez obecność wojsk i wojskowych instalacji amerykańskich; nietrudno znaleźć w internecie wykaz nowo powstałych czy przybyłych jednostek i ich wyposażenia, nowoczesnego uzbrojenia, rakiet zdolnych przenosić broń jądrową.

Jak się obronić

Co prawda opublikowany niedawno raport poważnego konserwatywnego ośrodka Jamestown Foundation „How to Defend the Baltic States”, zgodnie z tytułem, skoncentrowany jest na państwach bałtyckich, ale sporo mówi się w nim też o Polsce i Kaliningradzie, gdzie leży klucz do ich obrony przed rosyjską agresją.

Główny autor dokumentu – Richard D. Hooker Jr. uważa, że należy podjąć pilne środki na rzecz wzmocnienia zdolności obrony Litwy, Łotwy i Estonii, a także przerzucić część amerykańskich sił z Niemiec do państw bałtyckich i Polski.

Moskwa ma nie tylko potencjał, ale też chęć do agresywnych działań. Zgodnie z raportem ekspertów z Jamestown Foundation w razie rosyjskiej agresji na państwa bałtyckie polskie wojsko powinno zasadniczo bronić przesmyku suwalskiego, ale także, przy wsparciu sił USA, pokusić się o jego „zneutralizowanie”.

Imperialne ambicje

Tymczasem gdyby nie neoimperialne ambicje Rosji, doinwestowany przez zachodnich menedżerów obwód mógłby być turystyczną perełką. Do obejrzenia są nie tylko miejsca związane z filozofem Immanuelem Kantem, który urodził się w dawnym Królewcu i spędził tu niemal całe życie. Jeszcze kilkanaście lat temu Kaliningrad był kreowany na zachodnie wrota Rosji, gdzie miał się odbywać dialog tego kraju z Unią Europejską. Dziś to coraz bardziej odległa perspektywa.

W wydanym właśnie raporcie warszawskiego Ośrodka Studiów Wschodnich „Twierdza Kaliningrad. Coraz bliżej Moskwy” wskazuje się na stale powiększane przez Rosję w obwodzie kaliningradzkim „zgrupowanie lądowo-militarne” o typowo ofensywnym, a nawet agresywnym charakterze.

Towarzyszą temu centralizacja i skupienie władzy w rejonie kaliningradzkim w rękach gubernatora Antona Alichanowa, co ułatwia Kremlowi realizację militarnych planów i interesów. Wydaje się, że mieszkańcy obwodu biernie akceptują politykę Moskwy i gubernatora.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zwyczaje ważniejsze od Boga

2019-11-19 12:16

Bp Andrzej Przybylski
Niedziela Ogólnopolska 47/2019, str. 20

Przyjęliśmy pobożne tradycje i zwyczaje, a zgubiliśmy w nich żywego Boga

Agnieszka Bugała
To Bóg wymyślił małżeństwo i tylko On może je naprawić

Mamy dużo kościelnych zwyczajów. Największe rzesze przychodzą do kościoła wtedy, gdy coś się dzieje, i to takiego, z czym wzrastaliśmy niemal od dziecka. Jeszcze lepiej, kiedy to pobożne wydarzenie przedłużone jest biesiadowaniem. Bo jak tu nie iść do kościoła w Wielką Sobotę, kiedy święcą pokarmy? Jak nie pojawić się na Pasterce, kiedy tak nostalgicznie brzmią kolędy, i jak nie podzielić się opłatkiem, bez którego trudno sobie wyobrazić Wigilię? Lubimy, kiedy na Mszy św. sypią popiół na głowę, święcą palmy albo przykładają dwie świece do szyi, żeby leczyć choroby gardła. Podobnie jest z I Komunią św., chrztem czy sakramentem małżeństwa. Pierwszeństwo w przygotowaniu do tych najważniejszych spotkań z Bogiem mają rzeczy, które... z Bogiem niewiele mają wspólnego. Chyba każdy duszpasterz marzy dziś o tym, żeby zamiast o sukienkach i garniturach móc poważnie i wyczerpująco porozmawiać z rodzicami i dziećmi o prawdziwej obecności Boga w Eucharystii; żeby zamiast ustalać kwestię dekoracji kościoła móc z młodymi szczerze porozmawiać o małżeństwie i o tym, jak żyć, żeby działanie tego sakramentu nie skończyło się po kilku miesiącach. Nawet nie zauważyliśmy, jak zaczęło nam być wszystko jedno, czy mówimy o chrzcie czy o chrzcinach – a może nawet to drugie stało się ważniejsze niż sam sakrament? I pomyśleć, że wszystkie te zwyczaje powstały dzięki Bogu, dla Boga i ze względu na Niego. W Bogu są ich moc, skuteczność działania i całe piękno. Bóg był potrzebny, żeby zaistniały i nabrały rangi – a teraz można już Panu Bogu podziękować, bo my postanowiliśmy je sobie przywłaszczyć i zorganizować po swojemu. Przyjęliśmy pobożne tradycje i zwyczaje, a zgubiliśmy w nich żywego Boga.

W pewnej parafii podczas całodziennego wystawienia Najświętszego Sakramentu ktoś wykradł monstrancję z Panem Jezusem. Kiedy proboszcz z ogromnym bólem w sercu i ze łzami w oczach wzywał swoich parafian do modlitwy przebłagalnej za tę profanację, usłyszał dziwne pocieszenie jednej z parafianek: „Niech ksiądz tak nie rozpacza, wprawdzie monstrancja była ładna i bardzo droga, ale szybko złożymy się na nową!”. Zwyczaje stają się ważniejsze od samego Boga, a przecież one mają znaczenie tylko wtedy, kiedy dzięki nim spotykamy się z żywym Bogiem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan: opieka nad starszymi, to nie tylko leczenie chorób

2019-12-14 16:42

Łukasz Sośniak SJ/vaticannews.va / Watykan (KAI)

„Ludzie starsi, szczególnie ci z niepełnosprawnością i zaburzeniami umysłowymi, mogą się czuć odrzuceni i niepotrzebni. Potrzebują naszej miłości i troski, aby poczuli, że są częścią wspólnoty” – powiedział bp Nöel Simard z Quebecu, członek Papieskiej Akademii Życia. Hierarcha bierze udział w sympozjum poświęconym opiece i zdrowiu psychicznemu osób starszych, które od dwóch dni trwa w Watykanie.

maxlkt/pixabay.com

Duchowość i religia są ogromną pociechą dla osób w podeszłym wieku, ponieważ niosą ze sobą możliwość odnalezienia sensu życia i cierpienia. „Nie można pozbywać się cierpienia przez pozbycie się osoby cierpiącej. Wyzwaniem jest pomóc jej w odnalezieniu radości w ostatnich latach życia” – powiedział bp Simard.

„Żyjemy dziś w świecie, w którym uważa się, że cierpienie nie ma sensu. Dlatego czasami chcemy eliminować nie tylko cierpienie, ale i osobę cierpiącą. Tymczasem, jeżeli tylko możemy, powinniśmy się starać przynieść światło i nadzieję osobom żyjącym z niepełnosprawnością i zaburzeniami umysłowymi. Jeżeli stworzymy im warunki komfortu, miłości i współczucia, ich życie zmieni się na lepsze – powiedział Radiu Watykańskiemu powiedział bp Nöel Simard. – Należy pamiętać, że opieka nad osobami w podeszłym wieku to nie tylko zapewnienie świadczeń medycznych, ale przede wszystkim troska o całego człowieka, obdarowanie ich swoją obecnością. Dlatego uważam, że duchowość w opiece nad osobami w podeszłym wieku jest sprawą podstawową. Bardzo istotne jest tworzenie sieci relacji, aby staruszkowie nie czuli się samotni. Poruszyła mnie ostatnio postawa mojego kuzyna, który każdego dnia przygotowuje dla swojej rodziny posiłki. Przy okazji robi to dla starszych sąsiadów. Przynosi im tym samym nie tylko jedzenie, ale także swoją obecność”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem