Reklama

Niedziela Łódzka

Moje drugie życie

Jedno spotkanie odmieniło wszystko. Dostał kolejną szansę. I nie chce jej zmarnować

2019-11-13 11:47

Niedziela łódzka 46/2019, str. 1, 3

[ TEMATY ]

Caritas

Łódź

bezdomni

Ks. Paweł Kłys

Tego dnia nie zapomnę do końca życia – mówi wolontariusz punktu pomocy charytatywnej łódzkiej Caritas. – Siedziałem z kumplem na chodniku naprzeciwko klasztoru Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia na Krośnieńskiej. Piliśmy. Nagle ktoś mnie klepnął w ramię i usłyszałem: „Czy pan ma na imię Mirek?” – opowiada.

– To była s. Tarcyzja. Wszystko, co się potem zadziało, odmieniło moje życie – dodaje. Czy jest coś czego żałuje? Wstaje. Długo bije się z myślami. Denerwuje. I z zaszklonymi oczyma mówi: – Szczerze? Tego, że moi rodzice nie doczekali mojej przemiany.

Alkohol i rozboje

Z Mirkiem spotykam się w kuchence punktu Caritas przy ul. Wólczańskiej. Mężczyzna po pięćdziesiątce, z lekko przetrąconą szczęką – jak się potem okaże po kolejnej bójce – opowiada mi swoją historię. Spokojnie, ale nie bez emocji. – Moje życie to zakład karny i po każdym wyjściu obietnica, że to już koniec. Ale końca nie było – przyznaje. – Samego siebie mogłem oszukiwać, ale najgorsze, że zwodziłem rodziców i całą rodzinę – mówi.

Reklama

Za co siedział? Głównie za rozboje. W 1989 r. przyjechał do Łodzi z Pomorza. – Rodzice chcieli ratować moje małżeństwo, kupili nam mieszkanie, ale ja szybko trafiłem do ludzi, z którymi całe życie przestawałem. Pięć lat później żona z synem wrócili do Słupska – mówi dalej. I dodaje, że syn, którego ojciec siedział za napady, skończył studia i pracuje w policji.

Pokręcone losy

– Po odejściu żony piłem, piłem. Tatuś przyjechał i prosił, ale ja czułem się taki silny i bezkarny – łamie mu się głos, gdy o tym opowiada. W roku 2003 i 2012 kolejna odsiadka. Po wyjściach na wolność choć miała być poprawa, był alkohol i kolejne kłopoty.

– W 2018 r., gdy opuściłem zakład karny, miałem już dosyć, chciałem nawet popełnić samobójstwo, bo nie widziałem dla siebie żadnej przyszłości. I to byłby duży błąd – ocenia z perspektywy czasu.

Anioł Stróż

I wtedy, wiosną, zdarzyło się to na ul. Krośnieńskiej. Jak mówi: – Zjawił się Anioł Stróż, który go uratował. S. Tarcyzja zaprosiła go, by przyszedł na godz. 15 na Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Nie bardzo wiedział, co to. Był też pijany, więc powiedział: – Jutro. Z rana wypił tyle, by wyleczyć kaca, ale więcej postanowił nie brać do ust, bo przecież obiecał siostrze.

I poszedł do kaplicy. – Widziałem radość na twarzy mojej siostry – dodaje. I tłumaczy: – Nie znałem koronki, nie wiedziałem, o co chodzi, w kaplicy patrzyłem na ten obraz św. Faustyny i coś się we mnie przełamało, postanowiłem zmienić swoje życie, odstawić alkohol.

Wiara odmienia

Nie zadziało się to od razu. Trochę popijał. Był też pobity, a zapity przewrócił się tak niefortunnie, że uderzył głową o poręcz; w szpitalu lekarze składali mu szczękę; trafił najpierw do Kalkutek, potem na odtrucie, odwyk, leczenie.

– Cały czas czułem, że jest przy mnie mój anioł – siostra. Ona nie odstępowała mnie na krok. U Kalkutek zrozumiałem, że trzeba iść w innym kierunku – dodaje. I powtarza po raz kolejny: – Tego się nie da opisać, co wydarzyło się w moim życiu. Wspomina osoby, które były przy nim: S. Tarcyzja, Krzysztof z magazynu Caritas, Ania z terapii uzależnień. – Ale to nie terapia mi pomogła z tego wyjść. To wiara, moje nawrócenie – podkreśla.

Praca

Chciał trzeźwieć, żyć normalnie, doceniać to, co wokół – piękno przyrody, życzliwość ludzi. Życie nabrało sensu. Chodził na Msze św. do sióstr od Faustyny. Stał się nawet świeckim ewangelizatorem.

– Dawniej gdyby mnie poproszono, by podać komuś różaniec, obrazek, uznałbym, że ktoś chce zrobić ze mnie idiotę, a teraz, z terapii, na Msze św. przyprowadzałem ze sobą po kilka osób – wspomina. Po zakończonym odwyku znalazł pracę – został wolontariuszem w Caritas. – Mam 55 lat i to moja pierwsza praca – przyznaje. – Ale kocham to, co robię. I coś pięknego jest w tym, gdy słyszę od innych słowo: „Dziękuję” – dodaje.

Nie zepsuć

– Wie pani, potrafię teraz podejść do człowieka leżącego na ławce i cuchnącego, i oddać mu swoje rzeczy, bo wiem, jak to jest. Nie brzydzę się. Ode mnie też śmierdziało – mówi Mirek. To półtora roku, jak nie pije. Jak odmieniło się całkowicie jego życie.

– Nic samo się nie dzieje – stwierdza. I opowiada, co teraz jest dla niego ważne – to, że ktoś mu ufa, że od jakiegoś czasu mieszka i opiekuje się chorym na stwardnienie rozsiane człowiekiem, że – podając chleb czy bułkę podopiecznym ich punktu – może powiedzieć: – Proszę, smacznego. Wtedy słyszy: – O, jest nasz pan Mireczek.

– Bardzo nie chciałbym tego zepsuć – słyszę. – Oszukać siebie, ale przede wszystkim Boga i ludzi, którzy mi zaufali – dodaje. Gdy opowiada o tym, szklą mu się oczy. Mówi, że jak jedzie do pracy, to mija kościół św. Faustyny, jej pomnik, katedrę – to punkty, które traktuję jako szansę na następny dzień. One wyznaczają mi wszystko.

Marzenie

– Z czego mogę być dumny? – pyta sam siebie. – Z tego, że odzyskałem zaufanie mojej siostry, choć nie dziwię się, że go nie było. Ile razy można komuś zaufać? Ale teraz miło usłyszeć: – Brat, nie musisz za nic przepraszać.

Mirek ma też marzenie. Słysząc jego historię, wiem, on także, że się spełni. Chciałby nie być sam, znaleźć kobietę, która czekałaby na niego w domu, która poznałaby tego Mirka obecnego, z którą mógłby pójść na spacer, do kościoła. Dzielić radości i smutki. – Życie w samotności nie jest dobre – mówi.

Czy uwierzyłby, że tak się zadzieje? Że dostanie drugą szansę? Że sam będzie ratował innych? – Jestem szczególnie wrażliwy na tych młodych, bo nie chcę, by zniszczyli sobie życie jak ja – podkreśla. Jemu się udało. Więc wierzy, że i przez niego komuś można pomóc.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Twórczy wypoczynek

2020-01-21 12:48

Niedziela lubelska 4/2020, str. IV

[ TEMATY ]

Caritas

ferie zimowe

wypoczynek

Paweł Wysoki

O feriach z Caritas długo jeszcze będzie przypominać wspaniała arka Noego

Ferie w domu? Za nic w świecie! Dzieci z Krasnegostawu na długo przed zimową przerwą w nauce zapisały się na zajęcia organizowane w Centrum Charytatywnym Caritas.

Ośrodek Caritas, w ramach którego prowadzone są różne formy pomocy osobom chorym, niepełnosprawnym, starszym i dzieciom, od początku swojej działalności prowadzi świetlicę „Arka” dla uczniów najmłodszych klas szkoły podstawowej. Codzienne zajęcia, prowadzone przez wychowawcę Weronikę Pazynę i wolontariuszy, pozwalają dzieciom na aktywne i twórcze spędzanie wolnego czasu, ale też na budowanie relacji opartych na szacunku i życzliwości. Z popołudniowymi spotkaniami, organizowanymi w ciągu roku szkolnego, dzieciom trudno jest rozstać się w czasie ferii czy wakacji. Wychodząc naprzeciw ich oczekiwaniom, świetlica Caritas prowadzi więc zajęcia bez przerwy.

CZYTAJ DALEJ

Rzecznik Episkopatu: abp Lenga nie reprezentuje Kościoła w Polsce

2020-01-22 13:53

[ TEMATY ]

episkopat

Episkopat.pl

Ks. Paweł Rytel-Andrianik

Abp Jan Paweł Lenga nie reprezentuje Kościoła katolickiego w Polsce – poinformował rzecznik Episkopatu, ks. Paweł Rytel-Andrianik. Zaznaczył też, że abp Lenga nie jest członkiem Konferencji Episkopatu Polski.

Ks. Rytel-Andrianik w komunikacie wydanym w środę podkreślił: „W związku z dyskusją nt. wypowiedzi abp. Jana Pawła Lengi, przypominam, że abp Lenga nigdy nie był i nie jest członkiem Konferencji Episkopatu Polski. Informowałem o tym w kwartalniku "Więź" (Jesień 2019, 3 [677]). Wypowiedzi abp. Lengi nie można więc w żaden sposób utożsamiać z Konferencją Episkopatu Polski. Nie można ich też traktować jako stanowiska polskich biskupów”.

Rzecznik Episkopatu wyraził ubolewanie, że abp Lenga „występuje w środkach społecznego przekazu i wprowadza wiernych w błąd”.

Abp Lenga, biskup senior diecezji Karaganda wziął udział w programie TVP "Warto rozmawiać", w którym w rozmowie z Janem Pospieszalskim próbował odpowiedzieć na pytanie: gdzie szukać nadziei w czasach zamętu w Kościele?

Jego wypowiedzi wzbudziły bardzo dużo kontrowersji. Zobacz

CZYTAJ DALEJ

Biuro prasowe archidiecezji krakowskiej wyraża głębokie ubolewanie z powodu kontrowersyjnego plakatu na Dzień Islamu

2020-01-23 21:00

plakat

"W związku z plakatem przygotowanym przez Radę ds. Dialogu Ekumenicznego i Międzyreligijnego Archidiecezji Krakowskiej na 20. krakowski Dzień Islamu w Kościele katolickim, przedstawiającym na pierwszym planie krajobraz muzułmańskiego miasta, zdominowanego przez półksiężyce, a jedynie w jego tle Kościół Mariacki w Krakowie pozbawiony krzyża, wyrażamy głębokie ubolewanie.

Pragniemy podkreślić, że Arcybiskup Marek Jędraszewski w liście skierowanym dnia 6 stycznia br. do społeczności muzułmańskiej w Krakowie napisał, iż „pokojowe współistnienie pomimo różnic” to wielowiekowe doświadczenie krakowian. Ten pokój należy budować na prawdzie i poszanowaniu symboli religijnych, czemu dał wyraz Metropolita Krakowski podczas swojej podróży solidarności do Syrii w grudniu ubiegłego roku. Temu też dziełu budowania pokoju winny służyć Dni Islamu w Kościele katolickim."

Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję