Reklama

Wiadomości

Wspólna sprawa

Od kilku lat często słyszymy o smogu, o tym, że powietrze w Polsce jest mocno zanieczyszczone. Ten coraz bardziej powszechny temat w dyskursie społecznym – a może, jak przekonują niektórzy, sezonowy, lokalnie występujący problem – dotyczy każdego, choć nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę

Termin „smog” pochodzi od angielskich słów „smoke” (dym) i „fog” (mgła). Przy odpowiedniej pogodzie dym i spaliny tworzą właśnie taką dymomgłę. Klasyczny smog występuje jesienią i zimą, gdy nie ma wiatru, a dym z domowych kominów pozostaje blisko powierzchni ziemi. To zjawisko najlepiej widać w miejscowościach położonych w kotlinach. Wystarczy wejść nieco wyżej, by w dole zobaczyć szarobrunatną mgłę.

Powietrze jest jednak zwykle mniej lub bardziej zanieczyszczone przez cały rok, nawet gdy nie ma smogu. Czym? Po pierwsze, tzw. pyłem zwieszonym. Mogą to być np. drobinki sadzy wylatujące z kominów lub rur wydechowych samochodów, unoszące się w powietrzu, albo bardzo małe ziarenka piasku lub kawałeczki plastiku. Cząstki pyłu są naprawdę małe – kilka, kilkadziesiąt, a nawet kilka tysięcy razy mniejsze niż średnica ludzkiego włosa.

Poza pyłem znaczenie ma też emitowany przez silniki spalinowe dwutlenek azotu. A także ozon, który powstaje z innych zanieczyszczeń pod wpływem światła słonecznego – z nim mamy więc do czynienia głównie latem.

Reklama

Dlaczego mielibyśmy się interesować tymi wszystkimi zanieczyszczeniami? Przede wszystkim dlatego, że szkodzą naszemu zdrowiu. Co nie powinno być niespodzianką, jeśli wiemy, jaki wpływ na zdrowie ma dym tytoniowy – w obu przypadkach mamy często do czynienia z podobnymi zanieczyszczeniami i reakcjami organizmu.

Smog a zdrowie

Zanieczyszczone powietrze nasila objawy astmy i przewlekłej obturacyjnej choroby płuc. Zwiększa też ryzyko infekcji dróg oddechowych, w tym zapalenia płuc i oskrzeli, zwłaszcza u dzieci i osób w podeszłym wieku.

W 2012 r. spaliny silników Diesla zaliczono do grupy czynników o udowodnionym działaniu rakotwórczym. Rok później do tej samej grupy dodano zanieczyszczenia pyłowe pochodzące z innych źródeł. Nic dziwnego: dym ze spalania węgla, drewna, a tym bardziej odpadów z tworzyw sztucznych zwykle zawiera wiele substancji rakotwórczych, m.in. benzo(a)piren, którego w polskim powietrzu jest dużo, dużo więcej niż w krajach zachodniej Europy.

Reklama

Oddychanie zanieczyszczonym powietrzem zwiększa więc ryzyko zachorowania na raka płuca, choć do powstania tej choroby wciąż najbardziej przyczynia się palenie tytoniu. Tyle że nie każdy pali, a oddychamy wszyscy.

Mniej oczywisty jest wpływ zanieczyszczeń powietrza na układ krążenia i układ nerwowy. Niestety, liczne badania wyraźnie pokazują, że oddychanie zanieczyszczonym powietrzem zwiększa ryzyko zawału serca czy niedokrwiennego udaru mózgu. Powoduje też gorszy rozwój i szybsze starzenie się układu nerwowego. Dzieje się tak m.in. dlatego, że najmniejsze cząstki pyłu mogą się przedostawać z płuc do układu krążenia, a z krwią dalej do różnych organów – także do mózgu.

W zależności od rejonu Polski smog skraca nasze życie średnio od ok. roku do nawet 2 lat. Dlatego mówi się, że co roku z powodu smogu w Polsce przedwcześnie umiera ponad 40 tys. ludzi, a na całym świecie – kilka milionów.

Szkodliwy wpływ zanieczyszczeń nie zaczyna się zaraz po urodzeniu, wraz z pierwszym oddechem, ale jeszcze wcześniej. Wpływ, jaki na rozwój płodu mają zanieczyszczenia powietrza, jest podobny do wpływu palenia w czasie ciąży: zmniejszenie wagi urodzeniowej czy gorszy rozwój mózgu mogą odpowiadać wypalaniu przez matkę kilku papierosów dziennie. Narażenie ciężarnej kobiety na zanieczyszczenia jest jednym z czynników zwiększających ryzyko wcześniactwa, a nawet obumarcia płodu. Te informacje pochodzą z wielu badań prowadzonych w ostatnich dekadach na całym świecie, w krajach o różnym poziomie zanieczyszczenia powietrza. Także w Polsce, która pod względem jakości powietrza zajmuje (wraz z Bułgarią) niechlubne ostatnie miejsce w Unii Europejskiej.

To problem nie tylko Śląska

W naszym kraju najbardziej zanieczyszczone są miasta małe i średnie. Ze szczególnie złą sytuacją mamy do czynienia w miejscowościach, które leżą w dolinach czy kotlinach – choćby w Zakopanem, Nowym Targu, Żywcu, Lubaniu czy Nowej Rudzie. Mówimy akurat o tych miejscach po części dlatego, że znajdują się tam stacje pomiarowe. Oczywiście, nie jest tak, że tam, gdzie nie mierzy się poziomu zanieczyszczeń, powietrze jest czyste!

Tradycyjnie mocno zanieczyszczonym regionem jest też Śląsk. Nie powinno nas zatem dziwić, że 4 lata temu śląscy biskupi apelowali: „Raz jeszcze prosimy, podejmijmy wszyscy działania na rzecz wspólnego dobra, jakim jest zdrowe i czyste powietrze. (...) Niestety, często na skutek emisji pyłów i szkodliwych substancji do atmosfery płacimy za ciepło uszczerbkiem na własnym zdrowiu. Nadszedł czas, abyśmy się zmierzyli z tym wezwaniem i wspólnie zadbali o nasz wspólny dom. Bądźmy obrońcami środowiska naturalnego, a nasz ekologiczny wysiłek niech błogosławi Ten, który powierzył człowiekowi – dobremu rządcy całą ziemię”.

Zła jakość powietrza to problem nie tylko Śląska czy południa Polski. Powietrze jest mniej lub bardziej zanieczyszczone praktycznie w całym kraju.

Dlaczego? Wiele domów w naszym kraju ogrzewanych jest węglem (nierzadko złej jakości), mokrym drewnem, a co gorsza – także śmieciami. Domowe piece, kotły i kominki to często urządzenia przestarzałe, emitujące ogromne ilości zanieczyszczeń.

Po naszych drogach jeździ też bardzo dużo samochodów, a są one średnio znacznie starsze niż w bardziej rozwiniętych, zamożniejszych krajach. W Polsce często usuwa się z pojazdów tzw. filtr cząstek stałych (DPF), którego celem jest zatrzymywanie najbardziej niebezpiecznych dla zdrowia składników spalin. W wielu miejscach powietrze mocno zanieczyszcza też przemysł. I właśnie dlatego w Kędzierzynie-Koźlu, Mielcu, Skawinie, Szczecinku czy Żarach mieszkańcy protestują, domagając się ograniczenia emisji z zakładów przemysłowych.

Sytuacja w Polsce w ciągu ostatnich kilku lat zmieniła się na lepsze. Kolejne województwa przyjmują uchwały antysmogowe, a ze sklepów zniknęły najbardziej zanieczyszczające powietrze kotły węglowe. Wiele osób wymienia przestarzałe piece i kotły na czystsze źródła ciepła. Wciąż jednak pozostaje dużo do zrobienia, a szczególna odpowiedzialność spoczywa na osobach decyzyjnych na poziomie lokalnym i ogólnokrajowym. Warto tu przypomnieć słowa św. Jana Pawła II, wypowiedziane 20 lat temu w Zamościu:

„Zwracam się w szczególny sposób do tych, którym powierzona została odpowiedzialność za ten kraj i za jego rozwój, aby nie zapominali o obowiązku chronienia go przed ekologicznym zniszczeniem! Niech tworzą programy ochrony środowiska i czuwają nad ich skutecznym wprowadzaniem w życie! Niech kształtują nade wszystko postawy poszanowania dobra wspólnego, praw natury i życia!”.

* * *

Jakub Jędrak
doktor fizyki. Członek Polskiego Alarmu Smogowego (PAS). Zajmuje się współpracą z lekarzami i epidemiologami oraz popularyzacją wiedzy na temat wpływu zanieczyszczeń środowiska na zdrowie ludzkie. Interesuje się konsekwencjami zmian klimatycznych i spojrzeniem na kryzys ekologiczny z perspektywy filozoficznej, moralnej i religijnej.

2019-11-26 12:17

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Premier: zmiany w programie Czyste Powietrze mają ograniczyć biurokrację

Zmiany, jakie wprowadzamy w programie Czyste Powietrze, mają ograniczyć biurokrację, by ułatwić termomodernizację domów - mówił premier Mateusz Morawiecki podczas wtorkowej konferencji prasowej w Radziszowie w gminie Skawina (Małopolskie)

"Nasz nowy, wzmocniony program Czyste Powietrze ma na celu zmniejszenie biurokracji w dojściu do zatwierdzonego wniosku, bo chcemy, żeby tak jak w gminie Skawina, we wszystkich gminach, które są zanieczyszczone emisją z niskich kominów, jak najszybciej przebiegała termoizolacja" – powiedział premier na konferencji w Dworze Dzieduszyckich w Radziszowie.

Jak wskazał, remonty takie należy przeprowadzić w ponad 3,5 mln budynków i "wielkim cywilizacyjnym zadaniem jest doprowadzić do tego, żeby nasze powietrze było czyste, by dzieci oddychały czystym powietrzem”. „Czyste powietrze, środowisko to dobra narodowe Polaków” – podkreślił

Szef rządu przekonywał, że program Czyste Powietrze jest nie tylko proekologiczny, ale przyczynia się do rozwoju gospodarki, również pozwala płacić niższe rachunki za ogrzewanie. "W tym programie chodzi nam o to, żeby było taniej, żeby ciepło, które ucieka przez niezaizolowane ściany i okna, zostawało. Według badań potwierdzonych w wielu miejscach, nawet do 40 proc. energii cieplnej jesteśmy w stanie oszczędzić, jeśli dokonamy we właściwy sposób izolacji domu" - uzasadniał.

Morawiecki podkreślał, że celem rządu jest istotna poprawa jakości powietrza w ciągu kilku lat. "To jest nasze zadanie: zdrowe powietrze i jednocześnie więcej pieniędzy w kieszeniach mieszkańców Polski. To jest podstawowy cel naszego programu Czyste Powietrze" - deklarował.

Zapytany o to, jak program Czyste Powietrze koresponduje z propozycjami wprowadzenie zakazu palenia węglem i drewnem w gminach okalających Kraków (tzw. obwarzanek krakowski) odpowiedział, że decyzje o takich zakazach są decyzjami samorządów, a program Czyste Powietrze „dobrze koresponduje z decyzjami samorządów, które chcą przyspieszyć wymianę kotłów na nowoczesne piece”.

O zmianach w programie Czyste Powietrze mówił także prezes Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) Piotr Woźny. Podobnie jak premier podkreślił, że współpraca z rządem jest narzędziem, dzięki któremu można oczyścić powietrze.

Przed konferencją prasową w Radziszowie premier spotkał się z jedną z rodzin, która dzięki dofinansowaniu z budżetu państwa ociepliła dom i wymieniła piec na ekologiczny. Jak mówił, rodzina rocznie kupowała ok. 7 ton węgla, ogrzewanie kosztowało w zimie ją ponad 5 tys. zł, a teraz po termomodernizacji i wymianie pieca rachunki między październikiem a styczniem wyniosły 1,6 tys.

Po konferencji prasowej odbyło się kameralne spotkanie premiera z mieszkańcami Radziszowa – również w Dworze Dzieduszyckich. Morawiecki podkreślił wówczas m.in., że gmina Skawina jest „przepiękna”, ma tradycje, perspektywy, ale i problemy. „Cieszę się, że gmina ma tyle pomysłów na poprawę stanu dróg, powietrza, przyciągnięcie przedsiębiorców” – mówił premier.

Program antysmogowy Czyste Powietrze został zainaugurowany we wrześniu 2018 r. Zmiany, którego go czekają na przełomie marca i kwietnia, to m.in. skrócenie z 90 do 30 dni roboczych czasu rozpatrywania wniosków, uproszczenie wniosku o dotację, uzależnienie wysokości dotacji od efektu ekologicznego.

Według danych na koniec lutego przedstawionych we wtorek przez resort klimatu i Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej do wojewódzkich funduszy wpłynęło ok. 120 tys. wniosków na kwotę dotacji sięgającą prawie 2,5 mld zł. Do tej pory wydano 85 tys. pozytywnych decyzji na 1,5 mld zł dotacji. Budżet programu na 10 lat to ponad 100 mld zł.

W Skawinie dodatkowo realizowany był w latach 2018-2019 pilotażowy program Laboratorium Skawina. W ramach pilotażu domy 16 rodzin przeszły termomodernizację za ok. 1 mln zł z budżetu państwa.

Pilotaż – jak powiedział PAP rzecznik prasowy gminy Skawina Marcin Kozielski – zakończył się sukcesem i funkcjonuje obecnie jako program Stop Smog. W jego ramach ocieplonych i wyposażonych w ekologiczne piece zostanie 300 budynków – koszt realizacji programu to ponad 11 mln zł.

Pierwsza tura naboru wniosków zakończyła się – do rodzin zakwalifikowanych do programu gmina wysyła osoby, które sprawdzają jakie działania należy podjąć, by ciepło nie uciekało z domu (np. termomodernizacja, wymiana instalacji wentylacyjnej, wymiana pieca).

Stop Smog przeznaczony jest dla rodzin, których nie stać na remont. Rząd w 70 proc. finansuje prace, w 20 proc. – gmina, pozostałe 10 proc. to wkład własny rodziny (w Skawinie rodzina ma możliwość odpracowania wkładu np. pomagając w placówkach oświatowych).

CZYTAJ DALEJ

Święty Tomasz Apostoł

Audiencja generalna, 27 września 2006 r.

Drodzy Siostry i Bracia!

Kontynuując nasze spotkania z dwunastoma Apostołami, wybranymi bezpośrednio przez Jezusa, dziś poświęcimy naszą uwagę apostołowi Tomaszowi. Jest on zawsze obecny na czterech listach sporządzonych na podstawie Nowego Testamentu, w pierwszych trzech Ewangeliach umieszczony jest obok Mateusza (por. Mt 10, 3; Mk 3, 18; Łk 6, 15), Dzieje Apostolskie natomiast umieszczają go blisko Filipa (por. Dz 1, 13). Jego imię pochodzi od rdzenia hebrajskiego ta’am, co oznacza „bliźniak”. W rzeczywistości Ewangelia św. Jana wiele razy nazywa go imieniem „Didymos” (por. J 11, 16; 20, 24; 21, 2), które po grecku znaczy dokładnie „bliźniak”. Dla nas nie jest jasne, dlaczego nosił taki przydomek.


Czwarta Ewangelia przynosi nam trochę wiadomości, które ukazują kilka znaczących cech jego osobowości. Pierwsza dotyczy napomnienia, jakiego udzielił on innym Apostołom, gdy Jezus w krytycznym momencie swego życia zdecydował się pójść do Betanii, aby wskrzesić Łazarza, zbliżając się w ten sposób niebezpiecznie do Jerozolimy (por. Mk 10, 32).

Przy tej okazji Tomasz powiedział do swoich współuczniów: „Chodźmy także i my, aby razem z Nim umrzeć” (J 11, 16). Ta jego determinacja w naśladowaniu Mistrza jest zaprawdę wzorcowa i daje nam cenną naukę: objawia całkowitą dyspozycyjność w przylgnięciu do Jezusa, aż po identyfikowanie własnego losu z Jego losem oraz chęć podzielenia z Nim najwyższego doświadczenia śmierci. Najważniejsze jest nigdy nie oderwać się od Jezusa. Gdy Ewangelie używają słowa „naśladować”, oznacza to, że chcą powiedzieć, iż tam, gdzie udaje się Jezus, musi iść również Jego uczeń. W ten sposób życie chrześcijańskie definiuje się jako życie z Jezusem Chrystusem, życie do przemierzenia razem z Nim. Św. Paweł pisze analogicznie, gdy zapewnia chrześcijan w Koryncie: „pozostajecie w naszych sercach na wspólną śmierć i wspólne z nami życie” (2 Kor. 7, 3).

To, co realizuje się między Apostołem a jego chrześcijanami, dotyczy przede wszystkim związków między chrześcijanami a samym Jezusem: razem umrzeć, razem żyć, trwać w Jego sercu tak, jak On trwa w naszym.
Druga interwencja Tomasza ma miejsce podczas Ostatniej Wieczerzy. Przy tej okazji Jezus, przepowiadając bliskie swe odejście, ogłasza, że idzie przygotować miejsce dla uczniów, aby również oni znajdowali się tam, gdzie On będzie. Wyjaśnia im: „Znacie drogę, dokąd Ja idę” (J 14, 4).

Wówczas Tomasz interweniuje, mówiąc: „Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?” (J 14, 5). Tym powiedzeniem Tomasz sytuuje się na poziomie bardzo niskiego zrozumienia; jednakże jego słowa stwarzają Jezusowi okazję do wypowiedzenia słynnej definicji: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem” (J 14, 6). Pierwotnie to objawienie zostało przekazane Tomaszowi, jednakże ważne jest ono dla nas wszystkich oraz dla ludzi wszystkich czasów.

Za każdym razem, gdy słyszymy czy też czytamy te słowa, możemy naszą myślą stanąć obok Tomasza i wyobrazić sobie, że Pan mówi również do nas w ten sposób, w jaki mówił do niego. Jednocześnie jego pytanie daje również nam prawo - by tak powiedzieć - do proszenia Jezusa o wytłumaczenie.

Często nie rozumiemy tego. Miejmy odwagę powiedzieć: Nie rozumiem Cię, Panie, wysłuchaj mnie, pomóż mi zrozumieć. W ten sposób, z tym spokojem, który jest prawdziwym sposobem modlitwy, rozmowy z Jezusem, wyrażamy małość naszej zdolności rozumienia, ale równocześnie stajemy w postawie ufności człowieka, który oczekuje światła i siły od Tego, który może mu to dać.
Bardzo znana, a nawet przysłowiowa, jest scena z niewiernym Tomaszem, która miała miejsce osiem dni po wydarzeniu Paschy. Najpierw nie uwierzył on w Jezusa, który ukazał się podczas jego nieobecności, i powiedział: „Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i ręki mojej nie włożę w bok Jego, nie uwierzę” (J 20, 25).

Z tych słów płynie przekonanie, że Jezus jest już rozpoznawalny nie tyle z oblicza, co ze swoich ran. Tomasz uważa, że znakami istotnymi dla tożsamości Jezusa są teraz przede wszystkim Jego rany, w których objawia się, jak bardzo nas umiłował. W tym Apostoł się nie myli. Jak wiemy, osiem dni później Jezus ponownie ukazał się pośród swoich uczniów, i tym razem Tomasz był obecny. Jezus mówi mu: „Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż w mój bok, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym” (J 20, 27). Tomasz reaguje wspaniałym wyznaniem wiary w całym Nowym Testamencie: „Pan mój i Bóg mój!” (J 20, 28).


Św. Augustyn komentuje w ten sposób: Tomasz „widział i dotknął człowieka, ale wyznawał swoją wiarę w Boga, którego nie widział, ani nie dotykał. Jednak, gdy widział i dotykał Go, chciał wierzyć w to, w co aż do tej chwili wątpił” (In Johann. 121, 5). Ewangelista kończy ostatnim słowem Jezusa do Tomasza: „Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli” (J 20, 29). To zdanie można również powiedzieć w czasie teraźniejszym: „Błogosławieni, którzy nie widzieli, jednakże wierzą”.


Jezus wypowiada tu podstawową zasadę dla chrześcijan, którzy przyjdą po Tomaszu, a zatem dla nas wszystkich. I warto zauważyć, jak inny Tomasz, wielki średniowieczny teolog z Akwinu, zbliży do tej formuły błogosławieństwa inną formułę, pozornie przeciwną, przytoczoną przez Łukasza: „Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie” (Łk 10, 23). Jednakże Akwinata komentuje: „Zasługuje o wiele bardziej ten, kto wierzy bez widzenia, od tego, kto nie wierzy, pomimo że widzi” (In Johann. XX lectio VI par. 2566). W rzeczywistości List do Hebrajczyków, powołując się na wielu starożytnych Patriarchów biblijnych, którzy wierzyli w Boga, nie widząc wypełnienia się Jego obietnic, definiuje wiarę jako „porękę tych dóbr, których się spodziewamy, oraz dowód tych rzeczywistości, których nie widzimy” (por. Hbr 11, 1).

Przypadek apostoła Tomasza ważny jest dla nas przynajmniej z trzech powodów: po pierwsze dlatego, że nas umacnia w naszych niepewnościach; po drugie dlatego, że pokazuje nam, iż każda wątpliwość może być doprowadzona do świetlanego rozwiązania, ponad wszelką wątpliwość; wreszcie dlatego, że słowa skierowane do niego przez Jezusa przypominają nam prawdziwy sens wiary dojrzałej i dodają nam odwagi do działania mimo trudności na naszej drodze przylgnięcia do Jezusa.


Ostatnia uwaga na temat Tomasza została zachowana dla nas w Czwartej Ewangelii, która przedstawia go jako świadka Zmartwychwstałego, po cudownym połowie ryb na Jeziorze Tyberiadzkim (por. J 21, 2). Z tej okazji jest on wspomniany nawet zaraz po Szymonie Piotrze: to ewidentny znak wielkiej ważności, jaką cieszył się on w środowisku pierwszych wspólnot chrześcijańskich. W rzeczywistości pod jego imieniem zostały napisane później Dzieje oraz Ewangelia Tomasza, oba teksty apokryficzne, jednakże bardzo doniosłe dla studiów początków chrześcijaństwa. Przypominamy wreszcie, że według starożytnej tradycji, św. Tomasz ewangelizował najpierw Syrię oraz Persję (tak referuje już Orygenes, cytowany przez Euzebiusza z Cezarei, Hist. eccl. 3, 1), zaś później wybrał się do Indii Środkowych. W tej perspektywie misjonarskiej kończymy naszą refleksję, wyrażając życzenie, aby przykład św. Tomasza umacniał zawsze naszą wiarę w Jezusa Chrystusa, naszego Pana i naszego Boga.

Z oryginału włoskiego tłumaczył o. Jan Pach OSPPE

Audiencja generalna

O postaci św. Tomasza Apostoła mówił Benedykt XVI podczas audiencji generalnej w Watykanie. Papież kontynuował cykl środowych katechez poświęconych Apostołom. Na Placu św. Piotra zgromadziło się 30 tys. pielgrzymów z całego świata, w tym wielu z Polski, do których Ojciec Święty powiedział: „Pozdrawiam pielgrzymów z Polski i z innych krajów. «Pan mój i Bóg mój!» - w tych słowach św. Tomasz daje świadectwo o zmartwychwstaniu Chrystusa. Przyjmujemy z wdzięcznością to wyznanie. Niech kształtuje naszą wiarę, umacnia nadzieję i rozpala miłość. Serdecznie Wam błogosławię”.

CZYTAJ DALEJ

Kraków: wystawa „Karol Kardynał Wojtyła. Fotografie Adama Bujaka” w Muzeum Narodowym

2020-07-03 19:59

[ TEMATY ]

Kraków

wystawa

Karol Wojtyła

Adam Bujak

Adam Bujak, Arturo Mari/ Biały Kruk

Od 4 lipca Muzeum Narodowe w Krakowie zaprasza na ekspozycję zatytułowaną “Karol Kardynał Wojtyła. Fotografie Adama Bujaka”. Wystawa związana jest z 100. rocznicą urodzin papieża Polaka, która jest obchodzona w tym roku.

Na prawie dwustu fotografiach Adam Bujak uwiecznił wyjątkowe momenty współczesnej historii Polski, którym towarzyszy wspólna euforia, a jednocześnie skupienie oraz jedność, będąca w tym czasie największą siłą Polaków.

“Fotografie są świadectwem drogi krakowskiego kardynała na tron Stolicy Apostolskiej, a także zbiorowym portretem Polaków oraz Krakowa” - podkreślają organizatorzy wystawy.

- Chciałbym żeby tę siłę zobaczyli ludzie, którzy sobie nie zdają sprawy, że takie wielkie wydarzenia miały miejsce w Krakowie - mówi autor zdjęć, a zarazem uczestnik tych przełomowych wydarzeń.

Wystawa obejmuje okres od milenium Chrztu Polski w 1966 r., którego inicjatorem był kardynał Stefan Wyszyński, do ostatniej podróży apostolskiej papieża Jana Pawła II do ojczyzny w 2002 r. Autor zdjęć koncentruje się przede wszystkim na wątkach krakowskich w biografii papieża, ukazując go najpierw jako metropolitę, kardynała oraz Jana Pawła II.

- Fotografie Adama Bujaka, dzięki swojej wyjątkowej klasie artystycznej to zarówno studium postaci kardynała Karola Wojtyły jak i reportaż z życia Krakowa lat 60. i 70., gdzie kształtowała się wiara przyszłego świętego kościoła katolickiego i gdzie, jak podkreślał, każdy kamień i cegła były mu drogie - ocenia prof. dr hab. Andrzej Szczerski, dyrektor Muzeum Narodowego w Krakowie.

Autor fotografii jako współuczestnik uroczystości kościelnych zawsze miał przy sobie aparat fotograficzny. “Bardzo bliskie kadry starają się uchwycić sferę sacrum i towarzyszące wiernym poczucie wspólnoty. Duchowość i mistycyzm wybrzmiewa z przepełnionych kontemplacją ujęć, które oddają piękno przyrody i Krakowa” - brzmi fragment opisu ekspozycji.

Ekspozycja „Karol Kardynał Wojtyła. Fotografie Adama Bujaka” miała zostać otwarta już w maju, ale z racji trwającej pandemii moment ten został przełożony. Od najbliższej soboty jednak wszyscy zainteresowani będą mogli ją oglądać w Arsenale Muzeum Książąt Czartoryskich przy ul. Pijarskiej 8 w Krakowie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję