Reklama

Felietony

Wielkie kuszenie Kościoła

Musimy starać się być w jedności ze sobą jako dzieci Boże i w jedności z papieżem, bo przeniewiercze media czynią wszystko, żeby nas podzielić.

2020-01-08 08:08

Niedziela Ogólnopolska 2/2020, str. 44

[ TEMATY ]

felieton

Bożena Sztajner/Niedziela

Ks. inf. Ireneusz Skubiś

Rok 2020 będzie obfitował w wiele ważnych wydarzeń. Będzie to też rok 100. rocznicy urodzin św. Jana Pawła II – wielkiego papieża Polaka, wspaniałego człowieka, duszpasterza, wielkiego męża Kościoła. Papież Tysiąclecia – tak ostatnio nazwał go czeski kardynał Dominik Duka. Jak wiemy, abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, zwrócił się do papieża Franciszka, by ogłosił św. Jana Pawła II doktorem Kościoła i współpatronem Europy. Episkopat Czech serdecznie poparł tę inicjatywę polskich hierarchów. Ruch „Europa Christi”, któremu przewodniczę, bardzo się z tego cieszy, ponieważ inicjatywa ta wyszła z naszego środowiska, a konkretnie ode mnie jako moderatora ruchu. W tym roku będzie miał miejsce IV już Międzynarodowy Kongres Ruchu „Europa Christi”, któremu przyświecać będzie hasło: „Jan Paweł II – Papież Tysiąclecia, Doktor Kościoła i Patron Europy”. Przygotowujemy cztery sympozja naukowe, których zadaniem będzie pokazać, jak uczeni, teologowie, filozofowie i historycy widzą postać św. Jana Pawła II. W te działania i zamyślenia wpisuje się także papież senior Benedykt XVI, który zna idee Ruchu „Europa Christi” i nam błogosławi. A podczas listopadowej sesji kongresu we Lwowie nuncjusz apostolski na Ukrainie abp Claudio Gugerotti przekazał nam życzenia od Ojca Świętego Franciszka.

Franciszek to także papież wielkich zamyśleń. Przyszedł z Ameryki Południowej, z Argentyny, stąd spotykamy się dość często z krytyką i niezrozumieniem jego osoby. Niestety, niekiedy wychodzą one ze strony ludzi skądinąd zacnych. Trzeba nam bronić tego papieża. Być może niektóre jego wypowiedzi są naznaczone jakąś niejasnością, ale jest on przecież widzialną głową Kościoła – namiestnikiem Chrystusa. Wiemy, jak bardzo współczesny Kościół jest kuszony. Szatan przyjmuje różne postaci, żeby niszczyć jedność Kościoła. Gdybyśmy jednak utracili szacunek i miłość do Ojca Świętego, to właściwie tracimy Kościół. Tymczasem słuchamy przecież nieraz wypowiedzi papieża, choćby tych niedzielnych czy środowych, i widzimy, jak głębokie są zawarte w nich myśli, jak wielka przebija z nich miłość Boga, Kościoła i człowieka. Oczywiście, czasami można zauważyć, że Franciszek jako Argentyńczyk z pochodzenia ma swoiste spojrzenie na Europejczyków, ale może właśnie takie spojrzenie jest nam potrzebne, żeby bardziej obiektywnie i z dystansem podchodzić do wielu ważnych dla nas spraw.

Dlatego proszę, żebyśmy szanowali Ojca Świętego Franciszka. Musimy pamiętać, że jako papież ma swój charyzmat z nadania Ducha Świętego oraz prorocze widzenie wielu spraw. Jesteśmy świadkami jego wielkiej pobożności, a jego błogosławieństwo „Urbi et Orbi” – Miastu i Światu – jest bezsprzecznie błogosławieństwem Boga samego. „Na tej Opoce zbuduję Kościół mój” – powiedział Chrystus (Mt 16, 18). Opoką Kościoła, przedstawicielem Chrystusa jest dziś papież Franciszek.

Reklama

Pamiętajmy, że niszczenie dobrego imienia papieża jest niszczeniem Kościoła. Kościół trwa w oparciu o Piotra, a Piotrem naszych czasów jest papież Franciszek. Przytoczę tu jakże ważkie słowa, które ten papież wypowiedział podczas Mszy św. inaugurującej jego pontyfikat: „Chciałbym prosić wszystkich, którzy zajmują odpowiedzialne stanowiska w dziedzinie gospodarczej, politycznej i społecznej, wszystkich mężczyzn i kobiety dobrej woli: bądźmy «opiekunami» stworzenia, Bożego planu wypisanego w naturze, opiekunami bliźniego, środowiska. Nie pozwólmy, by znaki zniszczenia i śmierci towarzyszyły naszemu światu! By jednak «strzec», musimy też troszczyć się o nas samych! Pamiętajmy, że nienawiść, zazdrość, pycha zanieczyszczają życie! Tak więc strzec oznacza czuwać nad naszymi uczuciami, nad naszym sercem, gdyż z niego wychodzą intencje dobre i złe: te, które budują, i te, które niszczą! Nie powinniśmy bać się dobroci ani też wrażliwości!”.

Jesteśmy świadkami wielkiego kuszenia człowieka na ziemi. Uderzenia sięgają podstaw biologicznego bytu człowieka. Ojciec Święty jako nasz największy autorytet moralny staje wobec tych zagrożeń ludzkości. Musimy starać się być w jedności ze sobą jako dzieci Boże i w jedności z papieżem, bo przeniewiercze media czynią wszystko, żeby nas podzielić. Pan Jezus modlił się do Ojca, „abyśmy byli jedno” (por. J 17, 21). To nas zobowiązuje!

Ocena: +3 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Babcia Kazia

2020-01-21 09:37

Niedziela Ogólnopolska 4/2020, str. 65

[ TEMATY ]

felieton

Archiwum prywatne

Myślę, że każdy z nas miał taką „babcię Kazię”, i one to właśnie sprawiły, że trwamy i jesteśmy.

Była niewielką, starszą – odkąd ją pamiętam – panią. Nosiła lekkie okulary z oprawkami umożliwiającymi wymianę kolorowych wstawek zależnie od pory roku, pogody, pory dnia, a nawet od nastroju właścicielki. W epoce ciężkiego PRL nosiła piękne, stylowe i kolorowe sukienki. Do dziś nie przeniknąłem tajemnicy, skąd je brała. Była nałogową palaczką, ale nigdy nie paliła na ulicy ani w lokalu – uważała bowiem, że tak czynią wyłącznie ulicznice. Gotowała koncertowo, a piekła (i to wymyślne, niepowtarzalne w smaku) ciasta symfonicznie. Uwielbiałem spędzać u niej wszelkie wakacje, całe jej małe mieszkanko wypełnione było książkami, i to nie byle jakimi, tylko przeważnie przedwojennymi. Prowadziła niewielką bibliotekę w Bochni. Niewysoka (dwumetrowy mąż – mój dziadek – sadzał ją sobie na ramieniu), ale niezwykle energiczna. W czasach komunizmu, z okrągłymi oczami, słuchałem jej opowieści o przedwojennej Polsce, zwyczajach, rautach, balach i defiladach. W końcu była żoną przedwojennego oficera i legionisty Marszałka.

Jej świat zatrząsł się w 1940 r. Wtedy, zaraz po nowym roku, aresztowano jej męża, którego wskazali miejscowi Ukraińcy. Sama, wraz z dwoma małymi chłopcami, oczekiwała najgorszego. I kilka tygodni później stało się...

Sowieci przyszli do domu i kazali się w godzinę spakować. Wtłoczyli ich do bydlęcego wagonu i wywieźli – wielodniowa jazda w zamarzającym wagonie – na Syberię. Tam – w zimnie, głodzie i poniżeniu – ocaliła dwóch małych synów. Wykarmiła ich cudem, wyleczyła ze szkorbutu i tyfusu. Po wojnie wróciła z synami do Polski.

Nie przyjęła jednak otaczającej ją komunistycznej siermięgi, pozostała w swoim świecie i... dzięki jej wewnętrznej emigracji poznałem ten świat, tak jakbym oddychał jego powietrzem.

Piszę o mojej babci, bo nigdy nie podziękowałem jej za przepych jej wyobraźni, nienaganne maniery i wspaniałe „gładkie ł”, którym posługiwała się na co dzień. Jej Polska pachniała, podczas gdy wokół czuć było peerelowski smród. Miała jeszcze jedna cechę – wspaniale mówiła w jidysz. W Kołomyi, gdzie się wychowała, żyła wtedy całkiem spora i ciekawa społeczność żydowska. Chrześcijańskie dzieci bawiły się z żydowskimi dziećmi, grały, rozmawiały, stąd też dzieciaki szybko uczyły się swoich narzeczy. Kultury przenikały się w sposób naturalny.

Pamiętam, jak w krakowskim tramwaju babcia ujrzała ciotkę – też z Kołomyi – która siedziała na drugim końcu wagonu, i (pewnie dla zgrywy) rozpoczęły ożywioną rozmowę w jidysz. W latach 70. ubiegłego wieku wywołało to zrozumiałe ożywienie współpasażerów. Innym razem mama przybiegła przestraszona i obwieściła ojcu, że właśnie odwiedziła nas jakaś żebraczka i nie ma zamiaru wyjść z przedpokoju. Rodzice zaniepokojeni wyskoczyli na korytarz i... roześmiani wrócili wraz z babcią Kazimierą, która w taki sposób postanowiła ich zaskoczyć. Przebrała się i perfekcyjnie ucharakteryzowała na żebraczkę. Babcia jak już coś robiła, to biła z tego fantazja i jakaś inna konstrukcja myślenia niż u wszystkich, którzy nas wówczas otaczali. Potrafiła wyczarowywać niezwykłości z prozaicznych sytuacji i zdarzeń. Dzięki niej przesiąkałem inną Polską, widziałem inne obrazy. Czytałem Ossendowskiego, Dołęgę-Mostowicza, Wańkowicza, Marczyńskiego... czasami zdradzałem się z tym na lekcjach i wtedy rodzice byli wzywani do szkoły.

Kiedy umarła, bezpowrotnie odeszła tamta Polska.

Jestem już bardzo dojrzałym człowiekiem, ale do tej pory nawet nie poczułem tamtego powiewu. Tamtą Polskę nieśli ludzie tacy jak ona – niepozorna, pełna fantazji i twarda jak kamień, jak przystało na arystokratkę z Kresów.

Wybaczcie, że cały felieton poświęciłem Kazimierze Gadowskiej z domu Hołyńskiej, ale myślę, że każdy z nas miał taką „babcię Kazię”, i one to właśnie sprawiły, że trwamy i jesteśmy.

CZYTAJ DALEJ

Watykan: zakończono prace nad rewizją Księgi VI Kodeksu Prawa Kanonicznego

2020-01-24 17:59

[ TEMATY ]

Watykan

prawo kanoniczne

kary w Kościele

Vatican News

Papieska Rada ds. Tekstów Prawnych zakończyła rewizję Księgi VI Kodeksu Prawa Kanonicznego (KPK) z 1983, mówiącej o sankcjach i karach w Kościele.

Obecnie biskupi i przełożeni generalni zakonów i zgromadzeń zakonnych będą mieli zmniejszony margines tajności i dyskrecji w decydowaniu o nakładaniu kar kanonicznych na duchownych winnych przestępstw.

Prace nad rewizją tej części KPK trwały ponad 10 lat, a uczestniczyli w nich także przedstawiciele różnych Episkopatów, wyżsi przełożeni zakonni oraz liczni eksperci. Nowe ujęcie niektórych przepisów dotyczy różnych rodzajów przestępstw: od atakowania jedności Kościoła i godności sakramentów po wykorzystywanie seksualne nieletnich przez duchownych.

Hiszpańska gazeta „Vida Nueva” zapowiedziała, iż zmiany w Kodeksie Prawa Kanonicznego będą przedmiotem obrad posiedzenia plenarnego Papieskiej Rady w lutym br. Po bardzo prawdopodobnym zatwierdzeniu jej przez to gremium nowy tekst otrzyma do przejrzenia Franciszek. I to do papieża będzie należało oficjalne ogłoszenie nowego brzmienia tej części Kodeksu, która z tą chwilą zacznie obowiązywać w całym Kościele.

„Intencją tych zmian jest przypomnienie, że na biskupie, oprócz przepowiadania i innych jego zadań, ciąży też obowiązek czuwania nad dyscypliną prawną w Kościele w swej diecezji. Jeśli opóźnia on podejmowanie decyzji i nie stosuje kar, niektóre sprawy pogarszają się, wdaje się «gangrena» i w końcu jedynym wyjściem jest wydalenie [winnego] ze stanu kapłańskiego” – powiedział hiszpańskiej gazecie sekretarz Papieskiej Rady ds. Tekstów Prawnych, bp Juan Ignacio Arrieta.

Wyjaśnił, że rewizja ma za zadanie właśnie „zapobiegać takim sytuacjom” i pragnie, aby „władze kościelne podejmowały środki, które w takich sytuacjach mogą mieć charakter kar, aby przywrócić sprawiedliwość i aby winny naprawił swe życie, a nie doprowadzał do sytuacji, w których trzeba stosować środki skrajne i ostateczne”.

Przygotowane obecnie zmiany winny zmniejszyć tajność w sprawach karnych ze strony biskupa diecezjalnego lub przełożonego zakonnego, który dotychczas „znajdował się w sytuacji bardzo trudnej”. Teraz dla odmiany jest jasne, że „ma uciec się do sankcji i jaka ona ma być, z uwzględnieniem okoliczności łagodzących lub obciążających” – oświadczył biskup. Zwrócił uwagę, że w świetle nowych przepisów niektóre kary, które dotychczas miały charakter fakultatywny, obecnie stają się obowiązkowe, np. w razie powtórzenia się danego przestępstwa. Ożywią one także procesy administracyjne, aby przyspieszyć działanie wymiaru sprawiedliwości, przewidując przy tym sankcje dla biskupów i przełożonych zakonnych, zwlekających ze stosowaniem kar wobec sprawców.

Jednocześnie bp Arrieta przestrzegł przed „demonizowaniem prawa karnego”, dodając, że obecna reforma dąży do zmiany myślenia w Kościele katolickim tak, aby prawo to było postrzegane nie jako „coś negatywnego”, ale jako jeszcze jeden sposób duszpasterskiego zarządzania Kościołem, „aby pomagać ludziom”.

Inny duchowny, ks. Eduardo Baura, profesor prawa kanonicznego na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża w Rzymie, wskazał, że „kary kanoniczne chcą poprawić przestępcę, usunąć skandal i przywrócić sprawiedliwość”. Zauważył, że są pewne działania o szczególnie dużej szkodliwości dla Kościoła, a których społeczeństwo cywilne nie karze, ale na które trzeba odpowiadać i prawo karne „próbuje chronić wspólnotę”.

Sekretarz Papieskiej Rady wskazał ponadto, że nowa redakcja Księgi VI nie zmienia całego Kodeksu, ale uwzględnia całe ustawodawstwo, zatwierdzone w ostatnich latach przez św. Jana Pawła II, Benedykta XVI i Franciszka nt. przypadków pedofilii w Kościele.

„Sprawa ta sprowadza się do dwóch kanonów, bardzo zwięzłych i obejmujących wszystkie aspekty: wiek [ofiar], kary, obowiązek informowania o takich przypadkach. Wszystkie te wymagania zawierają obecne normy” – stwierdził bp Arrieta. Dodał, że istnieją ponadto normy szczególne, pozostające w zgodzie z KPK.

CZYTAJ DALEJ

„Niedziela” stanęła do apelu

2020-01-24 23:11

[ TEMATY ]

dziennikarze

www.youtube.com

– Media katolickie sięgają głębiej i patrzą dalej. Skupiają się na wyjaśnianiu i pogłębianiu zjawisk zawsze w Duchu i prawdzie. Podają do wiadomości to, co inni odrzucają – powiedział podczas Apelu jasnogórskiego 24 stycznia, we wspomnienie św. Franciszka Salezego, patrona dziennikarzy, ks. dr Jarosław Grabowski, redaktor naczelny Tygodnika Katolickiego „Niedziela”.

Zawierzył Maryi ludzi mediów, „którzy kształtują znaczenie wielu pojęć, tworzą komunikaty, panują nad dyskursem, pokazują i komentują codzienność. Tych, od których oczekuje się prawdomówności, rzetelności, niezależności i skuteczności”. – Media stanowią zarówno dar, jak i wielką szansę – powiedział redaktor naczelny „Niedzieli”.

Nawiązał również do orędzia papieża Franciszka na 54. Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu, który w Polsce będziemy obchodzić 20 września. – Papież podkreśla, jak szczególnie cenne jest dziedzictwo pamięci w komunikacji. Nie ma przyszłości bez zakorzenienia się w żywej historii. Pamięć nie jest statycznym ciałem, ale rzeczywistością dynamiczną. Przez zapamiętywanie, przekazywanie z pokolenia na pokolenie historii i doświadczeń pamięć o nich nie ginie. Papież wzywa do połączenia pamięci z życiem przez historię oraz do tego, by uczynić komunikację narzędziem budowania mostów w czasach naznaczonych kontrastami i podziałami – wyjaśnił ks. Grabowski.

Redaktor naczelny „Niedzieli” podkreślił, że rola dziennikarza znacznie się zmieniła. – To już nie tylko osoba, która podaje informacje, ale również tłumaczy je i wyjaśnia rzeczywistość. Dziennikarz ukazuje także zagrożenia i wyzwania współczesności. Dzisiaj dziennikarze nie tylko muszą mieć oczy i uszy szeroko otwarte, ale muszą także umieć otwierać je swoim odbiorcom – kontynuował.

Ks. Grabowski wskazał na szczególną odpowiedzialność dziennikarzy za słowo, którym pracują. – Powinniśmy się jej uczyć od Ciebie, Maryjo, nasza Nauczycielko w słuchaniu i wypełnianiu słowa Bożego. Od Nazaretu aż po krzyż i dzień Pięćdziesiątnicy słuchałaś i wypełniałaś słowo Boże. Przeniknięta nim stałaś się Matką Słowa Wcielonego.

W nawiązaniu do kończącego się Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan ks. Grabowski podkreślił potrzebę jedności. – Jako chrześcijanie pielgrzymujemy razem, z braterską życzliwością i w duchu dialogu. Jezus oczekuje od nas czytelnego znaku jedności, którym jest wspólne świadectwo chrześcijan, szczególnie dzisiaj, wobec wzmagającej się obojętności i walki z chrześcijaństwem. W takim świecie ta braterska i chrześcijańska życzliwość potrzebna jest także wśród dziennikarzy.

Redaktor naczelny „Niedzieli” wskazał również na rolę mediów i dziennikarzy katolickich. – Media katolickie sięgają głębiej i patrzą dalej. Skupiają się na wyjaśnianiu i pogłębianiu zjawisk zawsze w Duchu i prawdzie. Podają do wiadomości to, co inni odrzucają. Dla nas, dla Tygodnika Katolickiego „Niedziela”, to ważne wyzwanie – opierać swoją pracę na prawdzie, kulturze słowa, szacunku, wierności Chrystusowi i Jego Kościołowi. Tygodnik „Niedziela” z Twoim wizerunkiem, Matko, chce być jeszcze bardziej czytelnym i przekonującym pismem, które informuje, formuje, komentuje uczciwie i bez zachwiania – powiedział.

– Nie wolno nam zniekształcać rzeczywistości ani wyrywać zdań z kontekstu, bo to prowadzi do manipulacji, a manipulacja, jak wiemy z historii, przed II wojną światową zrodziła propagandę. Systemy totalitarne powtarzały kłamstwa setki razy, by wmówić ludziom, że to, co mówią, jest prawdą. Jakie to pozostawiło spustoszenie w umysłach? Wszyscy wiemy – kontynuował ks. Grabowski. Następnie podkreślił potężne znaczenie słowa. – Ono tworzy fakty. Jedno fałszywe słowo może zburzyć całe ludzkie życie i nieodwołalnie zbezcześcić imię człowieka, a z drugiej strony jedno słowo dobroci może człowieka przemienić – zaznaczył.

– Matko Najświętsza, ufnie oddajemy się Tobie. Chcemy być skutecznym i dobrze wykorzystanym narzędziem ewangelizacji. Matko dobrej rady, ponieważ wola Boga nie zawsze jest dla nas jasna, prosimy Cię o łaskę zrozumienia tego, czego Bóg od nas żąda – zakończył ks. Grabowski.

Przed błogosławieństwem ze słowem pouczenia pasterskiego zwrócił się do wiernych metropolita częstochowski abp Wacław Depo, przewodniczący Rady ds. Środków Społecznego Przekazu Konferencji Episkopatu Polski. – Dzisiejszy patron, św. Franciszek Salezy, wyznaczył nam zadanie – kimkolwiek i gdziekolwiek jesteśmy powinniśmy dorastać do miary łaski i odpowiedzialności za siebie i innych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję